Obywatelskie zatrzymanie na Lubelszczyźnie. W aucie 4-letnie dziecko

Do obywatelskiego zatrzymania doszło na terenie gminy Trzeszczany (Lubelskie) – kierowca busa zajechał drogę 59-latkowi kierującemu osobową skodą. Mężczyzna jechał „wężykiem”, a drzwi samochodu były otwarte. Na tylnym siedzeniu przewoził 4-letnie dziecko. Do zdarzenia doszło we wtorek ok. godz. 14. 35-letni kierowca busa zauważył jadącą przed nim skodę wykonującą niebezpieczne manewry. Kierowca samochodu osobowego jechał „wężykiem” od lewej krawędzi do prawej.

„Miał zajmować się dzieckiem”

„Istniało podejrzenie, że może być nietrzeźwy. Kierowca busa zauważył także, że tylne drzwi samochodu są otwarte. Widząc to postanowił zatrzymać mężczyznę, zajechał mu drogę swoim autem i wezwał na miejsce patrol policji” – czytamy w komunikacie lubelskiej policji.

Podczas badania stanu trzeźwości okazało się, że 59-latek ma 3 promile alkoholu w organizmie. W samochodzie znajdowało się też 4-letnie dziecko. Policjanci ustalili, że tego dnia mężczyzna miał zajmować się dzieckiem swojej kuzynki. Pytany o powód „przejażdżki” kierowca przekazał, że pojechał do sklepu po piwo, bo „się skończyło”. O dalszych losach 59-latka zadecyduje sąd.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: Samochód wjechał w grupę ludzi. 7 osób rannych

Rano w Berlinie w okolicach dworca kolejowego ZOO samochód wjechał w grupę ludzi. Siedem osób zostało rannych, z czego pięć ciężko. Poszkodowany jest też kierowca samochodu, który został zatrzymany. Na razie policja nie podaje, czy było to celowo działanie.

Do zdarzenia doszło rano po godzinie siódmej na Hardenbergplatz w centrum Berlina. Samochód marki mercedes typu SUV z niewyjaśnionych dotąd przyczyn wjechał w grupę ludzi. Co najmniej siedem osób zostało rannych, z czego pięć ciężko. Ratownicy musieli użyć specjalistycznych narzędzi, by spod samochodu wyciągnąć jedną osobę. Jak podaje berlińska straż pożarna na Twitterze, na miejsce wysłano helikopter ratunkowy.

Policja szybko odgrodziła miejsce tragedii. Na miejscu pracują ratownicy, śledczy oraz funkcjonariusze z psami, które wykrywają ślady ładunków wybuchowych. Na razie policja nie podaje szczegółów zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policyjny pościg za 22-latkiem. Staranował radiowóz i rozbił swoje auto

Dramatyczny finał miała próba zatrzymania do kontroli 22-letniego kierowcy mercedesa w okolicach Ścinawy. 22-latek, usiłując za wszelką cenę uciec policjantom, najpierw staranował ich radiowóz, a gdy rozbił swój samochód na betonowym wiadukcie, kontynuował ucieczkę pieszo. Ostatecznie trafił jednak do aresztu. Jak się okazało, był pijany i nie miał prawa jazdy.

Policjanci ze Ścinawy, patrolując okoliczne miejscowości, zauważyli dobrze im znanego 22-letniego mieszkańca powiatu lubińskiego, jadącego osobowym mercedesem. Funkcjonariusze postanowili zatrzymać 22-latka do kontroli, ten jednak zignorował ich sygnały i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim w pościg.

Próbując zgubić policjantów, mężczyzna w pewnej chwili wjechał na pobliskie pole. Gdy funkcjonariusze zablokowali mu wyjazd z polnej drogi, uderzył w przód radiowozu, ominął policjantów i dalej kontynuował ucieczkę. Nie udało mu się już jednak wrócić na główną drogę. W pewnej chwili stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w betonowy wiadukt kolejowy, rozbijając swój samochód. Próbował jeszcze uciekać pieszo, ale został szybko zatrzymany i obezwładniony.

Jak się okazało, 22-latek był pijany i nie miał prawa jazdy. Badanie wykazało w jego organizmie ponad promil alkoholu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, a po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty.

22-latek odpowie teraz przed sądem za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz za staranowanie policyjnego radiowozu.
Źródło info i foto: se.pl

Radom: Zwłoki zaginionego 29-latka w BMW

Policjanci z Radomia odnaleźli zwłoki zaginionego mieszkańca Piaseczna. Ciało 29-letniego mężczyzny znajdowało się w samochodzie BMW. 29-letni Mateusz S. zaginął w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak podaje portal egarwolin.pl, mężczyzna po raz ostatni widziany był o godzinie 5 rano w Piasecznie. 

W sobotę 6 czerwca policja otrzymała zgłoszenie o porzuconym przy trasie S17 samochodzie BMW. Na miejsce wysłano patrol policji. Funkcjonariusze odkryli w pojeździe zwłoki zaginionego 29-latka. Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności śmierci mieszkańca Piaseczna. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. zbiórki na nowy samochód dla Sebastiana K.

Krakowska prokuratura ponownie umarza śledztwo w sprawie zbiórki pieniędzy na zakup seicento dla mężczyzny oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym ucierpiała była premier Beata Szydło – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Przypomnijmy – Rafał B., Polak mieszkający wtedy w Anglii, rozpoczął zbiórkę w internecie. Deklarował, że cała kwota zostanie przekazana poszkodowanemu. Udało się zebrać prawie 150 tysięcy, jednak pieniądze zniknęły. Okazało się, że organizator zbiórki przekazał je swojej byłej żonie. Ta przeznaczyła je m.in. na spłatę swoich długów.

Śledczy nie dopatrzyli się popełnienia przestępstwa, bo, ich zdaniem, każdy, kto brał udział w zbiórce i wpłacał pieniądze, dokonywał w ten sposób darowizny na rzecz jej organizatora, a nie na rzecz sprawcy wypadku w Oświęcimiu, Sebastiana K.

Z regulaminu serwisu, za pośrednictwem którego przeprowadzono zbiórkę, wynika, że pieniądze cały czas należą do organizatora akcji i on mógł z nimi zrobić, co chciał, mimo wcześniejszych deklaracji o przekazaniu pieniędzy na kupno nowego samochodu.

Prokuratorzy dodają, że kiedy Rafał B. ogłaszał zbiórkę, nie robił tego z zamiarem popełnienia przestępstwa. Oczywiście zachowanie jest naganne i wpłacający mogą dochodzić swoich praw na drodze cywilnej.

W zbiórce wzięło udział ponad osiem tysięcy osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: Dwóch Polaków oskarżonych o zabójstwo 70-latka

Dwóch Polaków urodzonych w 1971 r. oskarżonych o zabójstwo 70-letniego mężczyzny w Szwecji. 31 lipca 2019 roku 70-letni Gert-Inge Bertinsson został zamordowana w Markaryd, Småland, w południowo-wschodniej Szwecji.

Ciało mężczyzny zostało znalezione w lesie 10 sierpnia. Policjanci rozpoczęli poszukiwania podejrzanych o zabójstwo. W sierpniu 2019 roku jeden mężczyzna został aresztowany w Polsce. Drugiego udało się zatrzymać w grudniu.

Obaj mężczyźni urodzili się w 1971 roku i zostali oskarżeni o brutalne zabójstwo, próbę zabójstwa oraz kradzież samochodu ofiary. Jeden z mężczyzn jest również oskarżony o próbę oszustwa, próbę wypłaty pieniędzy z konta bankowego zamordowanego.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Makabryczny wypadek w Szczytnie. Zmarło jedno z bliźniąt. Jest odwołanie prokuratury

W olsztyńskim szpitalu dziecięcym zmarł jeden z braci bliźniaków, w których wjechał rozpędzony samochód. Prokuratura w Szczytnie złożyła odwołanie od decyzji sądu, który odmówił aresztowania sprawcy wypadku. – Pomimo ogromnych starań, walki i ogromnego zabezpieczenia jeden z braci ze Szczytna zmarł. Jest to ogromna tragedia dla rodziny, bardzo im współczujemy. Jest to też tragedia dla personelu naszego szpitala. Wszyscy bardzo to przeżywamy, jesteśmy bardzo poruszeni, walczymy, by poprawił się stan drugiego z braci – powiedziała zastępca dyrektora ds. lecznictwa wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie Barbara Chwała. Dodała, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca były wielonarządowe urazy, jakich doznał w wyniku wypadku.

Przed 9 dniami w Szczytnie rozpędzony ford mustang, który chwilę wcześniej wyprzedzał inne auto, wjechał w wózek z bliźniętami. Wózek z 1,5-rocznymi dziećmi prowadziła babcia, opiekunka chciała przejść przez jednię, stała na chodniku. Auto następnie wjechało w metalowy płot, staranowało go i zatrzymało się na budynku. Bracia trafili do szpitala w bardzo poważnym stanie, ich rodzice prosili o oddawanie dla nich krwi.

Drugi z bliźniaków walczy o życie

Barbara Chwała powiedziała w poniedziałek , że stan drugiego z braci jest bardzo poważny, zagrażający życiu dziecka.

– Robimy naprawdę wszystko, co w naszej mocy, by stan chłopca się poprawił. Jest to bardzo dramatyczna sytuacja, takiego zdarzenia nie notowaliśmy od kilku lat, by jedną rodzinę spotkała taka tragedia. Cały personel szpitala bardzo to przeżywa, bardzo współczujemy rodzinie – powiedziała dr Chwała.

Sprawę potrącenia wózka z dziećmi bada prokuratura w Szczytnie, która bezskutecznie prosiła sąd o aresztowanie sprawcy wypadku Adama D. Sąd odmówił, argumentując, że sprawca przyznał się. W czasie wypadku Adam D. był trzeźwy, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Sąd zastosował wobec niego policji i zakaz prowadzenia pojazdów oraz zakazano mu opuszczania kraju.

– Prokuratura złożyła już zażalenie na tę decyzję. W odwołaniu podniesiono szereg argumentów natury prawnej dotyczącej tego zdarzenia – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny.

W poniedziałek rano akta z zażaleniem prokuratury nie dotarły jeszcze do sądu, dlatego sąd nie mógł jeszcze wyznaczyć terminu rozpoznania tego zażalenia.
Źródło info i foto: onet.pl

Brytyjska służba celna zatrzymała polską ciężarówkę przewożącej maseczki medyczne. Odkryto w niej 14 kg kokainy

Brytyjska służba celna podczas kontroli polskiej furgonetki, która próbowała wjechać do Wielkiej Brytanii przez tunel pod kanałem La Manche, odkryła paczki z kokainą. 14 kilogramów narkotyku zostało wycenione na 1 milion funtów (ponad 5 milionów złotych). Jak podaje BBC, kokaina była ukryta w pudełkach z maskami ochronnymi używanymi między innymi przez pracowników medycznych. Narkotyki zostały skonfiskowane w Coquelles, po francuskiej stronie tunelu La Manche. Zarejestrowanym w naszym kraju samochodem kierował 34-letni Polak, który został zatrzymany przez policjantów.

14 kilogramów kokainy ukrytych w paczkach z maseczkami medycznymi

Kokaina znajdowała się w pudełkach z maseczkami, w 15 owiniętych paczkach. Wartość 14 kilogramów tego narkotyku została oszacowana na 1 milion funtów. – Sprawdzamy teraz, kto stał za tą próbą przemytu – dodał Darren Herbert z NCA (Narodowa Agencja Kryminalna) w Dover.

Dyrektor generalny brytyjskiej Służby Granicznej Ian Hanson powiedział, że myślenie przemytników, którzy próbują wykorzystać epidemię do handlu narkotykami, jest „godne pogardy”. – To zatrzymanie jest kolejnym dowodem, że grupy przestępcze próbują wykorzystać epidemię koronawirusa do własnych celów. To karygodne, że ładunek narkotyków został umieszczony razem z niezbędnym w walce z COVID-19 wyposażeniem ochronnym – dodał Darren Herbert z oddziału National Crime Agency w Dover.

– Dealerzy narkotykowi obawiają się wzmożonych kontroli, ponieważ zdają sobie sprawę, że przy mniejszej liczbie ludzi na ulicach są bardziej widoczni. Oczywiście będą korzystać z różnych możliwości, np. ubierając się jak pracownicy kluczowych sektorów, którzy nie podlegają zakazom przemieszczania się albo handlując na parkingach supermarketów, gdzie może być więcej osób – dodaje z kolei dyrektor generalna brytyjskiej NCA Lynne Owens.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci odzyskali Bentleya o wartości 1,5 mln złotych

Okazja czyni złodzieja. O nie lada szczęściu może mówić właściciel bentleya wartego półtora miliona złotych. Na moment poszedł do stoiska z pieczywem i zostawił kluczyki w stacyjce. Kiedy wrócił, samochodu już nie było. Policja znalazła go po… trzech godzinach.

Informację o kradzieży luksusowego auta dostali policjanci z warszawskiego Wawru. Zaalarmował ich sam właściciel, przerażony stratą samochodu wartego półtora miliona złotych.

Z relacji pokrzywdzonego wynikało, że pozostawił auto otwarte z kluczykami w stacyjce i wyszedł tylko do stoiska z pieczywem. Kiedy po chwili wrócił, jego samochodu nie było – poinformowała nadkom. Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Policji VII. Sprawą od razu zajęli się funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością samochodową. Przed upływem 3 godzin bentley został zlokalizowany na jednym z parkingów w podwarszawskiej miejscowości.

Auto wróciło do właściciela, a policja szuka teraz złodzieja.
Źródło info i foto: RMF24.pl