Warszawa: Policjanci zatrzymali podpalacza aut. Wcześniej był za to karany

Policjanci z warszawskiego Śródmieścia zatrzymali 31-letniego mężczyznę podejrzanego o podpalenie dwóch samochodów osobowych w centrum stolicy – powiedział we wtorek rzecznik śródmiejskiej policji nadkom. Robert Szumiata. Dodał, że na skutek pożarów uszkodzone został także inne pojazdy zaparkowane w pobliżu oraz elewacja budynku. Jak poinformował rzecznik śródmiejskiej policji, do zdarzenia doszło 11 maja.

45 tys. strat

– Do obu podpaleń doszło w centrum miasta przy ulicy Chmielnej i Alejach Jerozolimskich. Sprawca najprawdopodobniej za pomocą zapalniczki najpierw podpalił hondę, od której zajęły się dwa inne zaparowane obok pojazdy tj. vw i skuter – przekazał policjant.

– Kilkanaście minut później w Alejach Jerozolimskich płonął już kolejny samochód, tym razem hyundai. Uszkodzeniu uległa także elewacja budynku, przy którym był zaparkowany jeden z samochodów – poinformował nadkomisarz.

Wskazał, że pokrzywdzeni oszacowali swoje straty na co najmniej 45 tysięcy złotych.

– Policjanci przesłuchali świadków, pokrzywdzonych, dokonali oględzin zarówno miejsc, w których doszło do podpaleń, jak i zniszczonych pojazdów. Zabezpieczone zostały także nagrania z kamer monitoringów, które zarejestrowały pożar. To dzięki nim, zebranym informacjom i żmudnej pracy operacyjnej policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu wytypowali osobę podejrzewaną o te przestępstwa – dodał.

Tymczasowo aresztowany

Do zatrzymania 31-letniego mężczyzny doszło w piątek, 15 maja, kiedy wyjeżdżał samochodem ze swojego domu. – Policjanci podczas przeszukania miejsca zamieszkania mężczyzny zabezpieczyli odzież, którą mógł mieć na sobie w dniu, kiedy doszło do podpaleń – podał.

Podejrzany po doprowadzeniu do prokuratury usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia w warunkach recydywy (miał wcześniej sprawy za podpalenia samochodów). Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za zarzucany mu czyn może grozić do pięciu lat więzienia. – Sąd może teraz wymierzyć karę przewidzianą za przypisane przestępstwo w wysokości do górnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę – tłumaczył policjant.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Krosno: Zatrzymano wandala, który zniszczył 8 aut

Policja zatrzymała 28-latka z Krosna (Podkarpacie), podejrzanego o uszkodzenie ośmiu samochodów. Podejrzewają go też o uszkodzenie drzwi wejściowych do bloku i do windy. Zgłoszenie trafiło do krośnieńskich policjantów w sobotę rano. Uszkodzono samochód zaparkowany na przyblokowym parkingu przy ul. Mickiewicza.

– Pojazd miał rozbitą szybę, a w jego wnętrzu znajdowały się fragmenty płyty chodnikowej. Na zniszczonej karoserii widoczne były odciski ubłoconych butów – opisuje Paweł Buczyński, rzecznik prasowy krośnieńskiej policji.

Szybko okazało się, że uszkodzonych samochodów jest więcej. W siedmiu pojazdach zaparkowanych przy ul. Wojska Polskiego ktoś oberwał boczne lusterka.
Źródło info i foto: tvn24.pl

CBŚP rozbiło gang złodziei luksusowych aut

Co najmniej sto samochodów, głównie marki BMW, ukradła ekipa złodziei z Radomia i okolic, którą rozbili funkcjonariusze CBŚP wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Warszawie. Auta trafiały do dziupli, gdzie były błyskawicznie rozbierane na części, które trafiały do paserów. Złodzieje kradli głównie w stolicy, wyruszając na „polowania” w nocy. Potrafili ukraść nawet kilka pojazdów na dobę.

Uderzenie w grupę złodziei i paserów miało miejsce pod koniec listopada, ale śledczy zwlekali z ujawnieniem informacji o realizacji, chcąc jeszcze namierzyć kooperantów rozbitej grupy. Podczas akcji kieleckiego zarządu CBŚP zatrzymano 6 osób, a 4 kolejne zostały doprowadzone z więzień i aresztów. Podczas przeszukań znaleziono nowoczesny sprzęt do elektronicznego pokonywania zamków samochodowych czy odpalania aut. Urządzenia takie kosztują nawet dziesiątki tysięcy euro.

W tym samym czasie funkcjonariusze zlikwidowali dwie dziuple, w których rozbierano kradzione samochody na części. Na miejscu znaleziono dziesiątki części i podzespołów z wielu pojazdów. W ręce policjantów wpadły także cztery bmw z przebitymi numerami.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz m.in. kradzieży z włamaniem czy paserstwa. Niektórzy, głównie złodzieje, odpowiedzą za kilkadziesiąt przestępstw. Trzech najważniejszych członków szajki trafiło do aresztu, pozostali muszą się meldować na policyjnych dozorach.

Upatrzyli sobie BMW

Z relacji byłego członka grupy, który zdecydował się na współpracę z organami ścigania wynika, że gang działał od 2014 do 2017 roku. Złodzieje specjalizowali się w samochodach marki BMW. Najbardziej interesowały ich auta z wyższej półki, ale nie gardzili pojazdami niższych klas.

– Z ustaleń śledztwa wynika, iż do kradzieży dochodziło głównie na terenie Warszawy. Sprawcy wyszukiwali w ciągu dnia samochody, na które będą mieli zbyt, albo które zostały zamówione. Kradli je w nocy przy pomocy specjalistycznego sprzętu, umożliwiającego niedestrukcyjne dostanie się do wnętrza pojazdu i jego uruchomienie. Następnie auta trafiały do dziupli w województwie mazowieckim, gdzie były bardzo szybko demontowane na części – mówi prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Paserzy sprzedawali części z rozebranych aut do „zaprzyjaźnionych” warsztatów lub przez internet. Czasami z elementów różnych kradzionych pojazdów, składano „nowy”, który był następnie legalizowany i sprzedawany.
Źródło info i foto: TVP.info

Leszno: Gruzini przebijali opony w autach, aby ukraść pieniądze

Policjanci z Leszna zatrzymali trzech obywateli Gruzji podejrzanych o okradanie samochodów metodą „na kolec”. Mężczyźni przebijali opony pojazdów, aby ukraść z nich pieniądze.

Metoda „na kolec” polega na przebijaniu opony w samochodzie, najczęściej w momencie, gdy kierowca wyciąga pieniądze z bankomatu. Po tym, jak opona zostanie przebita, sprawcy obserwują kierowcę, a kiedy ten zatrzyma się, aby zmienić koło lub wezwać pomoc, wykradają z wnętrza pojazdu torebkę, portfel czy aktówkę.

Leszno. Policja zatrzymała trzech Gruzinów. Dwóch trafiło do aresztu

O tym, że w Lesznie dochodzi do tego typu przestępstw, policjanci wiedzieli od kilku miesięcy. Namierzenie osób podejrzanych nie było jednak łatwe, ponieważ często zmieniali oni miejsce pobytu, jak i samochody, którymi się poruszali. Finalnie udało się zatrzymać trzy osoby podejrzane o kradzieże „na kolec”. To trzech obywateli Gruzji. Jeden z nich ma 50 lat, a dwóch 41 lat.

Śledczy zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie podejrzanym sześciu zarzutów kradzieży powiązanych z uszkodzeniami mienia i włamaniami. W wyniku kradzieży „na kolec” poszkodowani tracili nie tylko pieniądze, ale także dokumenty czy telefony. Oszacowano, że trzech podejrzanych ukradło przedmioty o łącznej wartości 20 tysięcy złotych.

Sąd Rejonowy w Lesznie zadecydował o tymczasowym aresztowaniu dwóch spośród trzech podejrzanych. Mężczyznom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gliwice: Policja poszukuje złodzieja samochodów

Policja z Gliwic apeluje do mieszkańców, aby pomogli w schwytaniu złodzieja. Mężczyzna jest podejrzany o w kradzież samochodu marki Audi A4. Wszystkie informacje należy kierować do funkcjonariuszy policji. Jak podaje gliwicka komenda do zdarzenia doszło 13 września w Knurowie przy ul. Ogrodowej. Widoczny na poniższych zdjęciach jest podejrzany o kradzież samochodu marki Audi A4 koloru ciemnografitowego, stojącego na przyblokowym parkingu w Knurowie

– Osoby, które rozpoznają mężczyznę ze zdjęć, proszone są o dowolny kontakt z policjantami: pod numer telefonu 32 336 93 86 (całodobowo pod 32 336 92 55), mailowo ppm@gliwice.ka.policja.gov.pl, za pośrednictwem anonimowej skrzynki – Powiadom nas. Osoby informujące nie będą wzywane, dopytywane i w żaden sposób niepokojone. Anonimowość gwarantowana – podaje gliwicka komenda.
Źródło info i foto: se.pl

Rozbito gang złodziei luksusowych samochodów. Ukradli 120 aut o wartości 30 mln złotych

Międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się kradzieżami luksusowych pojazdów rozbili dolnośląscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami z Niemiec, przy wsparciu Europolu. Grupa odpowiada za kradzież co najmniej 120 aut o wartości 30 mln zł.

Jak poinformował w piątek Krzysztof Zaporowski, z biura prasowego dolnośląskiej policji, w wyniku przestępczej działalności grupy, na terenie Polski i innych krajów UE, skradzionych zostało 120 samochodów o wartości prawie 30 mln zł. W trakcie prowadzonych działań na terenie Niemiec i Polski w sumie zatrzymanych zostało sześć osób.

– Na terenie Wrocławia i okolic w wyniku skoordynowanej akcji ponad 100 funkcjonariuszy polskiej i niemieckiej policji zatrzymanych zostało trzech mężczyzn w wieku od 42 do 53 lat, podejrzanych o udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej – przekazał Zaporowski. Jak wyjaśnił, grupa zajmowała się kradzieżami luksusowych pojazdów, takich jak mercedes, range rover czy porsche, po czym rozbierała je na części i transportowała m.in. do Libanu i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

33 zarzuty przestępstwa

– W trakcie przeszukania posesji funkcjonariusze ujawnili części samochodowe pochodzące z 44 skradzionych samochodów, elektroniczne urządzenia służące do kradzieży samochodów, komputery, telefony, karty i nośniki pamięci, nawigacje i kluczyki samochodowe – powiedział Zaporowski.

Poinformował również, że wcześniej niemieccy policjanci prowadząc działania w sprawie przemytu samochodów w porcie w Bremerhaven przejęli dwa kontenery, w których znajdowały się części samochodowe i częściowo pocięte pojazdy. Z ustaleń wynika, że auta zostały skradzione na terenie Niemiec, Austrii i Polski w drugiej połowie 2018 r. Zatrzymano trzy osoby: niemiecko-libańskie rodzeństwo w wieku 34 i 36 lat oraz 46-letnią obywatelkę Słowacji.

Zaporowski przekazał, że zatrzymani mieszkańcy Dolnego Śląska podejrzani są o paserstwo nie mniej niż 120 luksusowych samochodów o łącznej wartości nie mniejszej niż 30 mln zł. Dwóch z zatrzymanych mężczyzn było poszukiwanych Europejskim Nakazem Aresztowania. Dodał też, że policja zajęła mienie zatrzymanych osób na Dolnym Śląsku w kwocie około 220 tys. zł. oraz pięć samochodów o łącznej wartości około 400 tys. zł.

Zatrzymani usłyszeli łącznie 33 zarzuty przestępstwa. Wobec dwóch z zatrzymanych sąd zastosował tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Śledztwo w tej sprawie prowadzą Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu oraz Prokuratura w Karlsruhe. Zaporowski dodał, że nie wykluczone są kolejne zatrzymania w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Mińscy policjanci przeciwko nielegalnym wyścigom samochodowym

Policjanci mińskiej komendy od kilu tygodni prowadzą działania, w których zapobiegają organizowaniu nielegalnych wyścigów samochodowych. Organizowane cyklicznie, zazwyczaj co piątek, spotkania „amatorów” ulicznych rajdów w wielu przypadkach kończyły się policyjnymi kontrolami oraz konsekwencjami w postaci mandatów karnych i zatrzymanych dowodów rejestracyjnych.

Od pewnego czasu w całej Polsce, modne stało się organizowanie nielegalnych wyścigów samochodowych w realnym ruchu ulicznym. Takie działanie naraża na niebezpieczeństwo innych użytkowników dróg. Niedawne wydarzenia w Jeleniej Górze oraz na terenie Słowacji, pokazały jak tragiczne w skutkach mogą być takie wyścigi.

Policjanci mińskiej komendy, w tym z wydziału ruchu drogowego, od kilku tygodni podejmują działania aby przeciwdziałać temu zjawisku na terenie Mińska Mazowieckiego i okolic. W szczególności dokonują licznych kontroli „tuningowanych” pojazdów, zwracając uwagę zwłaszcza na poziom hałasu, emisję spalin, obowiązkowe wyposażenie pojazdu oraz ewentualne niezgodne z przepisami zmiany w konstrukcji technicznej.

Wynikiem cyklicznych działań funkcjonariuszy jest zatrzymanie kilkudziesięciu dowodów rejestracyjnych, nałożenie kilkudziesięciu mandatów karnych dla kierujących i właścicieli pojazdów.

Nawiązujemy także kontakty z zarządcami parkingów usytuowanych przy dużych marketach, aby wspólnie wypracować techniczne rozwiązania uniemożliwiające rozpędzanie samochodów na tych parkingach i ich nagłe hamowanie.

Nasza akcja ma zapobiec niebezpieczeństwom, jakie nieodzownie wiążą się z nielegalnymi wyścigami organizowanymi na ulicach miast.

Chcemy także uświadomić młodych kierujących, że takie postępowanie to igranie ze zdrowiem i życiem własnym oraz innych użytkowników dróg. Zachęcamy tych, którzy chcą spróbować swoich sił w kierowaniu pojazdu rajdowego, aby robili to w wyznaczonych miejscach tj. na torze wyścigowym, ewentualnie na wyłączonych z ruchu odcinkach dróg, po uzyskaniu zgody zarządcy drogi lub terenu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Te auta najczęściej padają łupem złodziei w Polsce

Kradzione są głównie auta starsze, które następnie stanowią swoisty magazyn części zamiennych dla innych pojazdów. Największą grupą ryzyka są samochody w wieku od 6 do 10 lat. Ale jeśli chodzi o marki i modele, to tu sprawa zaczyna się komplikować…

– Z naszego najnowszego raportu wynika, że najbardziej na kradzież auta w Polsce narażeni są właściciele pojazdów, które mają od 6 do 10 lat. Grupa ta stanowiła 34 proc. wszystkich utraconych w 2017 roku samochodów – mówi dziennik.pl Wojciech Drzewiecki, szef instytutu Samar.

Na drugiej lokacie są pojazdy w wieku od 11 do 15 lat (ponad 20 proc.). Na trzecim miejscu znajduje się młode cztery kółka, bo w wieku od roku do 3 lat (z udziałem ok. 18 proc.). Najmniej skradziono 15-latków – 9 proc.

Masz sześcioletnie auto z silnikiem Diesla? To uważaj

Według analityków kwestia wieku skradzionych samochodów ściśle łączy się z faktem, że właścicielami ponad 75 proc. skradzionych pojazdów były osoby prywatne (czyt. Polaka stać głównie na starsze auto).

Wśród instytucjonalnych właścicieli aut najbardziej na kradzieże były narażone firmy leasingowe (ponad 18 proc.). Podczas gdy firmy CFM (Car Fleet Management) były właścicielami tylko 2 proc. pojazdów, a pozostałe firmy – 4 proc.

Prawie 56 proc. wszystkich aut wyrejestrowanych w 2017 roku z powodu kradzieży stanowiły modele napędzane silnikiem Diesla (dwa lata wcześniej – 63 proc.). Jednostka benzynowa napędzała 44 proc. pojazdów (w 2015 – niecałe 37 proc.).

Które auta kradną najczęściej? Zaskakujące statystyki

W nowym raporcie pokuszono się też o porównanie liczby samochodów wyrejestrowanych z powodu kradzieży do ogólnej liczby aut danej marki w Polsce. Zdaniem analityków dzięki temu kierowcy mogą liczyć na wyraźniejszy obraz tego, jak wysokie jest ryzyko kradzieży danego modelu (czyli kto powinien najbardziej obawiać się przestępców). Eksperci twierdzą, że im więcej jest zarejestrowanych aut danego producenta, tym udział marki/modelu w statystyce kradzieżowej jest mniejszy, im zaś mniej jest aut konkretnego modelu na rynku, tym prawdopodobieństwo utraty samochodu jest większe.

Policja od pewnego czasu unika podawania listy złodziejskich przebojów, ale nieoficjalnie mówi się, że do najczęściej kradzionych nad Wisłą marek należy Volkswagen (Golf, Passat, Touran), Audi (A3, A4 i A6) i Toyota (Yaris, Corolla, Auris, Avensis).

Jednak po zestawieniu tych informacji przez Samar z ogólną liczbą samochodów danego producenta zarejestrowanych w Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej – Volkswagen spada na 30. miejsce (na ponad 2,3 mln VW zarejestrowanych w 2017 roku skradziono niespełna 900 sztuk, czyli 0,04 proc.), Audi – na 24 (udział skradzionych aut wynosi 0,11 proc.), a Toyota – na 18 (0,08 proc.).

Instytut wylicza, że liderem rankingu przygotowanego pod kątem udziału aut skradzionych w stosunku do liczby zarejestrowanych pojazdów danej marki jest… norweski Think. Na 10 zarejestrowanych aut tej firmy skradziono 1 sztukę, co stanowi rekordowe w skali rynku 10 proc.

Drugie miejsce zajmuje Bentley – łupem złodziei padło w 2017 roku 0,8 proc. parku marki. Podium zamyka – uwaga! – Zakład Samochodów Dostawczych, który produkował polskiego minibusa Nysa (skradziono 0,78 proc. tych dostawczaków). Czwarte miejsce należy do amerykańskiej marki Saturn – w 2017 roku został skutecznie, czyli bezpowrotnie skradziony 1 egzemplarz spośród 161 zarejestrowanych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBŚP zatrzymało 14 gangsterów z grupy „Suchego”

Kradzieże z włamaniem do domów, placówek handlowych, samochodów, handel bronią palną i narkotykami. To wszystko mają na swoim koncie kolejne osoby, powiązane z tzw. grupą „Suchego”, namierzone i zatrzymane przez CBŚP i inne współpracujące z nim inne służby. W tej sprawie zarzuty ma już ponad 60 osób.

Wielowątkowe śledztwo dotyczące tzw. grupy „Suchego” prowadzą od blisko dwóch lat stołeczni funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dzięki zebranemu materiałowi dowodowemu, przeprowadzili we wrześniu ubiegłego roku ogromną akcję, w której wzięło udział ponad 330 mundurowych z CBŚP, wspomaganych przez ich kolegów z Komendy Stołecznej Policji, Powiatowej w Płońsku, a także Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP. Weszli wówczas do domów, mieszkań i magazynów m.in. w Warszawie, Radomiu, Ciechanowie, Płońsku, Pułtusku, Wyszogrodzie oraz Gdyni.

Zatrzymania za granicą

Poza tym na terenie innych krajów czynności procesowe wykonywali również funkcjonariusze z Holandii, Niemiec i Francji, we współpracy z Europolem i Eurojustem. Łącznie przeszukano 75 miejsc w Polsce i cztery za granicą. Zatrzymano 43 osoby związane z przestępczym procederem, w tym trzy za granicą. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono ponad 4,5 mln zł.

Zakres śledztwa obejmuje lata 2000-2016. – Członkowie tej grupy, określanej jako tzw. grupą „Suchego”, byli ściśle powiązani z innymi grupami przestępczymi działającymi wcześniej na terenie Warszawy i innych miast, w tym „mokotowską”, „żoliborską”, „mławską” i grupą „Szkatuły”. Jej członkowie są podejrzani o produkcję, obrót i przemyt środków odurzających oraz substancji psychotropowych, obrót bronią palną, w tym również poza granicami Polski, produkcję i rozprowadzanie wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy, kradzieże luksusowych samochodów, a także inne przestępstwa kryminalne – poinformowała Onet komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Warszawscy funkcjonariusze ustalili kolejne osoby mogące mieć związek z rozbitym gangiem. W minionym tygodniu przeprowadzili kolejną akcję, podczas której zatrzymali 14 osób. Tym razem mundurowi z CBŚP zostali wsparci przez funkcjonariuszy z Wydziału dw. z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP oraz BOA KGP.

14 podejrzanych
– Działania były prowadzone w Ciechanowie, Warszawie i Mławie. Kolejnych trzech podejrzanych zostało doprowadzonych do Prokuratury Okręgowej w Warszawie z aresztów śledczych i zakładów karnych, gdzie w chwili obecnej są pozbawieni wolności w związku z innymi sprawami – relacjonuje rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszyscy z 14 podejrzanych usłyszeli zarzuty, w tym kradzieży z włamaniem do domu, placówek handlowych, pomocnictwa przy kradzieży samochodów, handlu bronią palną oraz udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków. Ośmiu zostało tymczasowo aresztowanych. Pozostali mają dozory policji, zakazy opuszczania kraju i poręczenia majątkowe. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie podejrzanych na kwotę ponad 1,5 mln zł, w tym 420 tys. zł w gotówce.

– W ramach śledztwa status podejrzanych posiada obecnie 61 osób, którym przedstawiono łącznie ponad 250 zarzutów. 24 osoby przebywają aktualnie w aresztach śledczych. Ponadto część z podejrzanych odbywa kary pozbawienia wolności orzeczone w innych sprawach. Sprawa wciąż ma charakter rozwojowy. Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – podkreśla Iwona Jurkiewicz.
Źródło info i foto: onet.pl

Zlikwidowano kolejną dziuplę samochodową

Odzyskane mitsubishi outlander o wartości 111 tys. złotych, zlikwidowana złodziejska dziupla oraz zatrzymany mężczyzna podejrzany o paserstwo to wynik ostatnich działań stołecznych policjantów z wydziału do walki z przestępczością samochodową. Funkcjonariusze na terenie posesji w powiecie wołomińskim zabezpieczyli również toyotę oraz części samochodowe, które mogą pochodzić z kradzionych pojazdów.

Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością samochodową uzyskali informację, że na terenie powiatu wołomińskiego znajduje się „dziupla”, do której trafiają samochody skradzione na terenie Warszawy. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało, że może się tam znajdować mitsubishi outlander, skradzione dzień wcześniej w warszawskiej dzielnicy Wesoła.

Policjanci weszli na teren gospodarstwa, gdzie miały być demontowane samochody. Okazało się, że przebywa tam dwóch mężczyzn. Jeden z nich przyznał funkcjonariuszom, że wynajmuje posesję, na której mieszka. W znajdującym się tam garażu policjanci odkryli samochód marki Mitsubishi Outlander bez tablic rejestracyjnych. Poza tym znajdował się tam wycięty numer VIN należący do mazdy skradzionej z terenu Wawra.

Policjanci przeszukali także pomieszczenia znajdujące się na posesji, gdzie odnaleźli toyotę auris oraz części samochodowe. Zabezpieczono m.in. karoserię nissana oraz moduł od toyoty. Na miejsce została wezwana grupa dochodzeniowo-śledcza, która przeprowadziła oględziny.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i przewiezieni do stołecznej komendy. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zarzutów 33-letniemu Pawłowi K.

Mężczyzna jest podejrzany o paserstwo. Za to przestępstwo grozi kara do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl