Posts Tagged “scigany”

Ścigany ENA i Listem Gończym 76-letni Wojciech K. został zatrzymany w Czarnogórze i już pod specjalną policyjną eskortą trafił do Polski. Mężczyzna jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której członkowie mogli przemycić tony haszyszu i kokainy, wartych ponad 320 mln zł.

Policjanci z CBŚP z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim od kilku lat prowadzą sprawę dotyczącą zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem haszyszu z Maroka oraz kokainy z Ameryki Południowej. Narkotyki trafiały najpierw do Hiszpanii, a następnie do Polski, Belgii, Wielkiej Brytanii i krajów skandynawskich. Z ustaleń śledczych wynikało, że za kierowanie zorganizowaną grupą mógł być odpowiedzialny Wojciech K.

Mężczyzna był poszukiwany od sierpnia 2017 roku na podstawie Międzynarodowego Listu Gończego, Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz Listu Gończego. Przez kilka miesięcy udawało mu się skutecznie unikać kontaktu z organami ścigania, aż do marca br., kiedy to został zatrzymany w Czarnogórze w miejscowości Budva. Z informacji policjantów wynika, że przebywał tam od lipca 2017 roku. W Polsce grozi mu odpowiedzialność za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz za wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Poszukiwaniami Wojciecha K. zajmowali się funkcjonariusze z CBŚP z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim. To właśnie dzięki ich ciężkiej pracy ustalono i potwierdzono, że 76-latek ukrywa się na terenie Czarnogóry. Kolejne działania doprowadziły do ustalenia aktualnego miejsca pobytu poszukiwanego i jego zatrzymania, co było możliwe dzięki bieżącej, ścisłej współpracy z policjantami z Czarnogóry, z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji i Europolu.

Z ustaleń śledczych wynika, że grupa o kierowanie której podejrzany jest Wojciech K., działała od 2004 aż do 2016 roku. Jej członkowie mogli w tym czasie przemycić ponad 20 ton haszyszu oraz ok. 1,5 tony kokainy. Jednorazowo grupa przemycała od kilkuset kilogramów do ponad tony. Policjanci CBŚP wspólnie z organami ścigania innych państw nadal prowadzą czynności w tej sprawie. Do chwili obecnej zatrzymano 14 podejrzanych, którym przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków oraz prania pieniędzy.

Na podstawie materiału dowodowego zebranego przy współpracy z Europolem, Wydziałem Odzyskiwania Mienia Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji oraz policją hiszpańską zabezpieczono mienie należące do podejrzanych znajdujące się na terenie Hiszpanii i Polski, m.in. pieniądze, luksusowe apartamenty, łodzie oraz samochody.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim od początku wyjaśniają okoliczności sprawy wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. To dzięki współpracy i ogromnemu zaangażowaniu śledczych możliwe było ustalenie wielu wątków i zabezpieczenie majątku należącego do podejrzanych, a znajdującego się na terenie Polski. Śledczy nadal wyjaśniają okoliczności sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Ludwik Jerzy Kamiński, ps.”Wyrwa”, przez ponad 60 lat był uważany za zbrodniarza, który pomagał Niemcom mordować członków AL. Były dowódca AK przypłaciłby to życiem, ale uciekł za granicę. Do niedawna był wciąż ścigany listem gończym. Dopiero teraz prokuratura oczyściła go z zarzutów i umorzyła sprawę.

Poszukiwania “Wyrwy” prowadził Wydział Kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu. “W listopadzie ubiegłego roku naczelnik tego wydziału zwrócił się do naszej prokuratury o zajęcie stanowiska w przedmiocie zasadności dalszych poszukiwań Ludwika K., w związku z listem gończym wydanym w 1956 r. przez Prokuraturę Wojewódzką w Warszawie”- mówi Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy, który dostał tę sprawę, odtworzył akta “Wyrwy”.

Przyjaciele straceni w 1951 r.

Ludwik Kamiński urodził się 14 sierpnia 1917 roku Uniewie jako syn Zenona i Matyldy. W czasie wojny był szefem kontrwywiadu Armii Krajowej na okręg płocko-sierpecki, a później dowódcą warszawskiego okręgu nr 23 Narodowego Związku Wojskowego.

Po wojnie wielu członków Narodowego Związku Wojskowego zostało osądzonych za walkę z przedstawicielami nowej władzy w “przestępczych konspiracyjnych resztkach AK” i NZW, współpracę z gestapo, gnębienie ruchu lewicowych partyzantów z Gwardii Ludowej, Armii Ludowej i członków Polskiej Partii Robotniczej. W takim procesie zostali skazani żołnierze najbliżsi “Wyrwie”. Jan Przybyłowski, ps.”Onufry”, i Stefan Bronarski, ps.”Roman”, zostali straceni w styczniu 1951 roku w areszcie przy Rakowieckiej. Ich ciała pochowano w zbiorowym grobie w Kwaterze na Łączce na Powązkach. Sąd uznał, że działali “jako przestępcy zawodowi działający z nienawiści do ustroju oraz z chęci zysku i łatwych zarobków, nie rokują nadziei poprawy i dlatego uznał za stosowne zupełne wyeliminowanie ich ze zdrowego społeczeństwa”.

“Wyrwa” się ukrywał. W lutym 1956 roku oficer śledczy Urzędu Bezpieczeństwa Stanisław Lamparski wydał nakaz aresztowania i rewizji u Kamińskiego. Jego ostatni znany adres wskazywał Gdańsk, gdzie podobno studiował medycynę. Były oficer miał odpowiedzieć za przestępstwa z art. 1 pkt 1 i 2 Dekretu z dnia 31.08.1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz zdrajców Narodu Polskiego.

“Nie wiedzieli do kogo strzelają”

Według UB “Wyrwa”, służąc w AK, miał współpracować z Gestapo i podawać mu nazwiska osób z lewicowych ugrupowań. W 1944 roku w powiecie płockim miał też, “działając na rękę państwa hitlerowskiego”, brać udział “wespół z innymi w zabójstwie 3 członków Armii Ludowej o nieustalonych nazwiskach” – napisał Lamparski, opierając się na zeznaniach kilku osób.

Zabójstwo miało miejsce pod koniec lata 1944 roku. “Wyrwa” i inni członkowie podziemia wybudowali bunkier we wsi Maliszewko i tam urzędował ich sztab. Któregoś wieczoru do budynku wpadł “Witek” i zawołał, że ktoś morduje sołtysa Chomentowskiego, członka AK. “Ci, którzy nie mieli krótkiej broni, chwycili za karabiny” – opisywał jeden z uczestników akcji. Jak wynika z protokołu, w domu zastali trzech pijanych mężczyzn, którzy bili żonę sołtysa, próbując wydusić z niej informacje o mężu. “Nikt nie wspominał nawet, że to są Alowcy. Niczym nie można się było tego domyśleć” – zapewniał przesłuchiwany. Wybuchła strzelanina, w której trójka napastników zginęła. Zostali pochowani na polu.

W 1950 roku zeznająca przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie Zofia Chomentowska, żona sołtysa, nie pamiętała szczegółów. “Wpadło jakichś trzech, dwóch z gumowymi batami, jeden z bronią i pytali o męża” – zeznała. Strzelali w sufit, grozili, że ją zabiją, jeśli nie wyda męża. Polała się krew, kobieta zemdlała.

Nie zrezygnowano z poszukiwań

Udział “Wyrwy” w tym zdarzeniu był niejasny. Śledztwo zawieszono miesiąc po wszczęciu, ale nie zrezygnowano z poszukiwań. Kamiński widniał najpierw w milicyjnych, a później w policyjnych kartotekach jako zbrodniarz wojenny, który powinien zostać osądzony.

Sytuacja zmieniła się dopiero teraz. – Po ponownej analizie zebranego w sprawie materiału dowodowego, prokurator uznał, że Ludwik K. nie popełnił zarzucanych mu czynów i nie był na miejscu zdarzenia. Ustalenia śledztwa wskazują także na inne okoliczności samego zdarzenia, w wyniku którego śmierć ponieśli członkowie Armii Ludowej. Członkowie AK mieli się jedynie bronić przez napastnikami – mówi prok. Łapczyński. Prokuratura wykluczyła także, by “Wyrwa” kolaborował z Niemcami, żeby gnębić członków ugrupowań lewicowych, mniejszości narodowościowe, wyznaniowe czy rasowe. Ewentualna współpraca z Gestapo miała na celu uwolnienie z katowni członków i działaczy Armii Krajowej.

Prokuratura Okręgowa odwołała po latach poszukiwania “Wyrwy”, a w kwietniu umorzyła śledztwo. Nie wiadomo, czy Ludwik Kamiński jeszcze żyje. Z ustaleń policji wynika, że skończył medycynę i najprawdopodobniej wyjechał do Chicago, pracował w szpitalu. Tej informacji nie udało się jednak potwierdzić.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu namierzyli jednego z najgroźniejszych polskich przestępców. Mężczyzna przed poszukiwaczami zaszył się w Bułgarii. Michał K. pseudonim ,,Pasek” przez wiele lat był liderem zorganizowanej grupy przestępczej. Zmieniał swoją tożsamość, wygląd, posługiwał się fałszywymi dokumentami. Był ścigany kilkoma listami gończymi. Zlokalizowanie mężczyzny wymagało zastosowania wachlarza metod operacyjnych. W sprawę włączyli się także policjanci z Komendy Głównej Policji oraz funkcjonariusze z Bułgarii.

23 maja br. dzięki współpracy polskiej i bułgarskiej Policji został zatrzymany jeden z najgroźniejszych polskich przestępców – Michała K. ps. Pasek. Zdaniem śledczych Michał K. przez wiele lat był liderem zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym. On i jego ludzie zajmowali się między innymi produkcją i handlem narkotykami, rozbojami, kradzieżami, oszustwami i szeregiem innych przestępstw. Policjanci rozbili jego grupę, natomiast Michał K. chcąc uniknąć odpowiedzialności karnej opuścił granice Polski i zaczął ukrywać się przed organami ścigania. W tym czasie wydano za nim kilka listów gończych, Europejski Nakaz Aresztowania oraz czerwoną notę INTERPOL-u. Ta ostatnia oznacza, że osoba zatrzymana będzie podlegać ekstradycji.

Sprawą “Paska” zajął się Zespół Poszukiwań Celowych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Funkcjonariusze ustalili, że Michał K. często zmienia miejsca swojego pobytu i swój wizerunek. Posługuje się także fałszywymi danymi personalnymi. Z uwagi na to, że mężczyzna przemieszczał się po kilku krajach europejskich, w sprawę włączono dodatkowo funkcjonariuszy z Komendy Głównej Policji. Policjanci z Punktu Kontaktowego Europejskiej Sieci Współpracy Zespołów Poszukiwań Celowych ENFAST w Wydziale Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP zajęli się koordynacją czynności poszukiwawczych na terenie kilku krajów. Natomiast opolscy kryminalni ustalili, że Michał K. przebywa aktualnie na południu Europy.

Grupa poszukiwawcza policjantów Zespołu Poszukiwań Celowych z Opola i ENFAST z Komendy Głównej Policji pojechała na teren Bułgarii. Tam, na bieżąco przekazywała wszelkie informacje w tej sprawie bułgarskim policjantom. W wyniku międzynarodowej współpracy, 23 maja br., w godzinach popołudniowych, bułgarska grupa realizacyjna wyspecjalizowana w zatrzymywaniu najgroźniejszych przestępców, zatrzymała Michała K. Ukrywał się w jednej z miejscowości oddalonej o 200 km od Sofii. Mężczyzna wylegitymował się podrobionym dokumentem tożsamości i nie chciał podać prawdziwych danych personalnych. Był zaskoczony, gdy na miejscu zobaczył opolskich kryminalnych. Aktualnie oczekuje w areszcie na ekstradycję do Polski.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

20-letni Albert został napadnięty i brutalnie pobity, kiedy wracał z urodzinowej imprezy w Poznaniu. Sprawca zostawił go nieprzytomnego na ulicy. Potem po leżącym Albercie przejechał samochód. Policja prosi o pomoc osoby, które rozpoznają napastnika. Materiał “Uwagi!” TVN.

Był koniec października 2017 roku. Po godzinie 2 w nocy 20-letni Albert wracał do domu po urodzinowej imprezie na rynku w Poznaniu. Przy jednej z ulic został zaatakowany i brutalnie pobity przez nieznanego sprawcę. Chwilę później leżącego na jezdni Alberta przejechał samochód.

“Okręcił się na pięcie i poszedł”

Moment ataku zarejestrowała kamera monitoringu.

- Jak widać na nagraniu, Albert dostaje w twarz. Padł na ziemię – opowiada Oskar Przybecki, przyjaciel Alberta, pokazując dziennikarzom “Uwagi!” TVN miejsce, w którym doszło do ataku. – Ta osoba się cofnęła i drugi raz mu poprawiła. Wtedy Albert stracił przytomność. (…) Po 10-15 sekundach przejechało po nim auto – dodaje.

Jak podkreśla, na zarejestrowanym przez monitoring nagraniu można zaobserwować, jak sprawca pobicia zatrzymuje się kilka kroków dalej i jedynie przygląda się całej sytuacji. – Widział, jak ten samochód po nim przejeżdża. Ale i tak okręcił się na pięcie i poszedł – podkreśla Przybecki. Auto się nie zatrzymało.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Bartosz D. został zatrzymany pod Chełmżą (woj. kujawsko-pomorskie) – podaje TVN24. Był ścigany listem gończym. Mężczyzna był zaskoczony, nie stawiał oporu. Wkrótce więcej informacji.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Na Ukrainie zatrzymano hakera poszukiwanego w 30 krajach za zorganizowanie jednej z największych międzynarodowych sieci przestępczości cybernetycznej znanej pod nazwą Avalanche – poinformowała ukraińska policja. Szajkę rozbito w głośnej operacji przeprowadzonej w listopadzie 2016 r. przy współpracy policji z 10 państw Europy. Jej działalność wyrządziła szkody szacowane na kilkaset milionów euro.

Mężczyzna, który został zatrzymany w Kijowie w niedzielę, legitymował się ukraińskim paszportem. Policja nie ujawniła jego tożsamości, poinformowała jedynie, że w 2016 r. został on zatrzymany w Połtawie, gdzie wówczas mieszkał, jednak sąd nie zgodził się wtedy na jego aresztowanie. Za hakerem został następnie rozesłany międzynarodowy list gończy.

Podczas operacji w 2016 r. policja skonfiskowała 39 serwerów i kilkaset tysięcy domen internetowych, które jedynie w Niemczech pozwalały hakerom na kontrolę sieci ponad 500 tys. zainfekowanych komputerów. Tworzyły one botnet, czyli sieć komputerów zombie zarażonych złośliwym oprogramowaniem, które bez wiedzy właścicieli dają hakerom zdalną władzę na nimi i pozwalają na przeprowadzanie cyberataków.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Czeska policja zatrzymała byłego współprzewodniczącego ugrupowania syryjskich Kurdów, Partii Unii Demokratycznej (PYD) Saliha Muslima. – Resorty spraw zagranicznych Turcji i Czech rozpoczęły w niedzielę rozmowy o ekstradycji – informuje Ankara. Rzeczniczka czeskiej policji Andrea Zoulova przesłała do CzTK oświadczenie potwierdzające zatrzymanie w nocy z soboty na niedzielę 67-letniego cudzoziemca. Był on poszukiwany listem gończym Interpolu na wniosek Turcji.

„Po wykonaniu niezbędnych czynności, zatrzymanego umieszczono w policyjnej celi” – oświadczyła Zoulova. CzTK podkreśla, że personaliów zatrzymanego nie podano.

Pierwszą informację o zatrzymaniu działacza kurdyjskiego z Syrii podała turecka agencja Anatolia. Turcja na początku lutego wpisała Saliha Muslima, byłego współprzewodniczącego PYD na listę najbardziej poszukiwanych osób. Tureckie władze wydały nakazy aresztowania w sumie 48 kurdyjskich bojowników, w związku z zamachem bombowym w lutym zeszłego roku w Ankarze. W samobójczym zamachu zginęło wtedy 29 osób, głównie żołnierzy.

Zastępca premiera Turcji Bekir Bozdag wyraził nadzieję, że władze czeskie umożliwią ekstradycję Saleha Muslima. Jeśli stanie przed tureckim sądem, grozi mu wyrok wielokrotnego dożywocia.

– Resorty spraw zagranicznych Turcji i Czech rozpoczęły w niedzielę rozmowy o ekstradycji – powiedział Bozdag. Czeski sąd podejmie decyzję o ewentualnym wydaniu lub wypuszczeniu na wolność Saliha Muslima .

PYD jest główną, kurdyjską siłą polityczną na północy Syrii, a były współprzewodniczący, który w zeszłym roku zrezygnował ze stanowiska, jest wpływową osobą wśród rodaków – napisała CzTK.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali w Zamościu obywatela Włoch, 46-letniego Gianniego C., poszukiwanego na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania przez włoski wymiar sprawiedliwości za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstwa finansowe.

- Łącznie został on skazany we Włoszech na 17,5 roku więzienia. Teraz czeka go ekstradycja do tego kraju – poinformowała rzeczniczka CBŚP Iwona Jurkiewicz.

Gianni C. był ścigany od października tego roku. Wówczas został skazany prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności na 8,5 roku. W listopadzie zapadł wobec niego kolejny wyrok – 9 lat więzienia. Włoski sąd skazał go za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz defraudację kilku milionów euro i fałszywe ogłoszenie bankructwa w celu uniknięcia zapłaty zobowiązań.

Grupa “łowców cieni”

O tym, że poszukiwany może znajdować się na terenie Polski, policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji zostali powiadomieni przez biuro policji włoskiej, Squadra Mobile, prowadzące śledztwa w celu zidentyfikowania przestępców i zebrania obciążającego ich materiału dowodowego. W poszukiwania 46-latka zaangażowali się policjanci CBŚP z grupy tak zwanych “łowców cieni”. W ciągu kilku dni wpadli na jego trop, choć mężczyzna często zmieniał miejsca pobytu. Przebywał między innymi na terenie województw: mazowieckiego, łódzkiego, śląskiego i świętokrzyskiego.

- “Łowcy cieni” precyzyjnie analizowali zebrane informacje, na podstawie których lokalizowali poszukiwanego, w efekcie wytypowali miejsce, gdzie może przebywać. Tam zorganizowali zasadzkę. Zatrzymanie całkowicie zaskoczonego mężczyzny odbyło się błyskawicznie – powiedziała Jurkiewicz.

Procedura ekstradycyjna

Gianni C. został zatrzymany w Zamościu, gdy próbował wysłać przekazem pieniądze do Kamerunu. Miał przy sobie kilkanaście kart kredytowych ukrytych w ubraniu. – Z naszych ustaleń wynika, że miał bardzo rozległe kontakty międzynarodowe. Świadczyć to może o tym, że niebawem mógł planować wyjazd z Polski – dodała Jurkiewicz. Policjanci CBŚP podczas prowadzonych działań ściśle współpracowali ze Squadra Mobile. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Zamościu, która rozpoczęła już procedurę ekstradycyjną.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

- Mamy go u siebie, pełna gotowość – taki komunikat dostali wszyscy policjanci z Koszalina we wtorek po południu. Każdy patrol miał w radiowozie zdjęcie Artura W., ściganego od soboty za zabójstwo. Podejrzanego zatrzymał policjant z drogówki wraz z partnerką. Teraz, jak dowiedział się tvn24.pl, czeka ich nagroda – podobnie, jak czterech tak zwanych kryminalnych, którzy namierzali 29-latka.

Ciemna czapka z daszkiem, szara bluza i sportowe spodnie. Tak wyglądał przestępca, którego od soboty tropiła cała polska policja. Siedział na przystanku autobusowym w Koszalinie, skąd chciał dostać się do Mielna.

O tym, że Artur W. podejrzany o brutalne zabicie 20-letniej partnerki znajduje się w Koszalinie, miejscowi funkcjonariusze dowiedzieli się od tak zwanych kryminalnych. Było już po południu, kiedy na ulice stutysięcznego miasta wyjechały niemal wszystkie patrole. Wszyscy mieli to samo zadanie – znaleźć podejrzanego i go zatrzymać.

Zauważyła go para funkcjonariuszy, która przejeżdżała przez ul. Bojowników o Wolność i Demokrację. Za kierownicą siedział sierżant, który w policji pracuje od siedmiu lat. Obok siedziała policjantka, która mundur nosi o rok krócej, ale ma ten sam stopień.

- Funkcjonariusze przystąpili do procedury zatrzymania – opowiada tvn24.pl podkom. Robert Opas z biura rzecznika Komendanta Głównego Policji.

Wiedział, jakby czekał na nich

Procedura zakłada wezwanie posiłków i przystąpienie do akcji. Do mierzącego niemal dwa metry wzrostu Artura W. podszedł samotnie policjant z drogówki. Kilka metrów dalej stała jego partnerka. Miała asekurować funkcjonariusza, jeżeli poszukiwany okazałby się agresywny. Ale nie był. Jak zeznał później w czasie rozmów ze śledczymi – po zabójstwie 20-letniej Kai błąkał się po Polsce. Policjanci ustalili, że był m.in. w Rzeszowie i Poznaniu.

- Wiedziałem, że mnie zatrzymają. Czekałem, aż to się stanie – przyznał w środę przed łódzkimi prokuratorami Artur W.

We wtorek jednak – w Koszalinie – policjanci byli bardzo ostrożni. Człowiek, do którego podszedł policjant przyznał, że jest ściganym listem gończym przestępcą. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Dał sobie założyć kajdanki. Wsiadł do jednego z radiowozów, które w międzyczasie pojawiły się już na ul. Bojowników o Wolność i Demokrację. Na komendzie nikt już nie miał wątpliwości, że to Artur W. – potwierdziło to porównanie odcisków palców.

Z ulicy mężczyzna został przewieziony do aresztu śledczego. Po godz. 21 wyjechał z Koszalina stąd do policyjnej izby zatrzymań na ul. Sienkiewicza w Łodzi.

Teraz dostaną nagrody

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, nagrodę za schwytanie poszukiwanego 29-latka ma dostać sześcioro funkcjonariuszy – dwoje sierżantów z drogówki i czterech kryminalnych rozgryzających zagadkę, gdzie jest Artur W. Czynności w sprawie zabójstwa 20-latki w Łodzi nadzoruje Komenda Główna Policji. Funkcjonariusze chcieli za wszelką cenę zmazać plamę, którą dali policjanci, którzy zajmowali się na początku sprawą nagłego zniknięcia młodej kobiety.

Zmazać plamę

Względem czworga policjantów z Łodzi wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne, dwoje zostało zawieszonych w obowiązkach. Konsekwencje zawodowe dotyczą dwóch policjantów z II komisariatu, którzy pojawili się pod drzwiami mieszkania, w którym leżały zwłoki zabitej kobiety.

Funkcjonariusze sporządzili notatkę, z której wynika, że w środku nikogo nie było. Jest też informacja, że zapytali sąsiadów o poszukiwaną, a ci stwierdzili, że poszukiwanej nie widzieli od jakiegoś czasu. Funkcjonariusze jednak nie zapisali, z którymi sąsiadami rozmawiali. Nie zająknęli się też o tym, że w lokalu (na klatce schodowej i windzie) zainstalowane są kamery, które – jak się okazało później – dostarczyły ważnych dowodów w sprawie.

Dzień później pod mieszkaniem pojawiła się inna para funkcjonariuszy. Miała razem ze strażą pożarną przeszukać lokal. Nie weszli nawet do środka. Mimo to sporządzili notatkę z prowadzonych działań – że w mieszkaniu niczego konkretnego nie udało się znaleźć. Zapisali, że “oględziny odbyły się z udziałem straży pożarnej”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura generalna Gruzji poinformowała, że zwróciła się do „kompetentnych organów” w Polsce w związku z wizytą byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego – poinformowały media rosyjskojęzyczne w piątek późnym wieczorem. W oświadczeniu cytowanym przez portal Echo Kawkaza prokuratura poinformowała, że do polskich „kompetentnych organów” zwróciła się „na podstawie informacji rozpowszechnionych przez media” i że „rozpoczęto wszystkie odpowiednie przewidziane prawem procedury”.

Przedstawiciel prokuratury Giorgi Grdzeliszwili nie wyjaśnił, czy chodzi o prośbę o zatrzymanie lub ekstradycję byłego prezydenta – relacjonuje dziennik „Moskowskij Komsomolec”.

31 lipca minister sprawiedliwości Gruzji Tea Cukuliani mówiła, że wobec Saakaszwilego w jego ojczyźnie wszczęto cztery sprawy karne i Gruzja będzie żądała wydania go od krajów, w których się on zatrzyma. Minister wspomniała w tym kontekście o USA i o możliwych „konsultacjach prawnych”, w tym związanych z ekstradycją. Na Saakaszwilim, jednym z przywódców „rewolucji róż” i trzecim prezydencie Gruzji ciążą zarzuty m.in. dotyczące stłumienia protestów w Tbilisi w 2007 roku i przekroczenia pełnomocnictw. Polityk, który opuścił Gruzję w 2013 roku, odpiera te zarzuty jako motywowane politycznie.

Saakaszwili po złożeniu prezydentury w Gruzji, aby uniknąć procesów sądowych za nadużycia władzy, wyjechał z kraju najpierw do USA, a potem na Ukrainę, gdzie włączył się do tamtejszej polityki. W maju 2015 roku otrzymał ukraiński paszport i w tym samym czasie został gubernatorem obwodu odeskiego.

Jednak stosunki między ukraińskim prezydentem Petro Poroszenką a Saakaszwilim pogorszyły się, gdy były prezydent Gruzji złożył urząd gubernatora, oskarżając prezydenta Ukrainy o popieranie klanów korupcyjnych. Pod koniec lipca Saakaszwili został przez Poroszenkę pozbawiony ukraińskiego obywatelstwa – jedynego, jakie posiadał.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »