Zatrzymano ściganego od 5 lat mężczyznę. Produkował fałszywe środki farmaceutyczne

Przejęcie 3 tabletkarek oraz innych urządzeń służących do produkcji fałszywych środków farmaceutycznych, a także zatrzymanie mężczyzny poszukiwanego od 5 lat listami gończymi, to efekt ostatnich działań CBŚP. Oferowane do sprzedaży środki miały działać odchudzająco, anabolicznie, a nawet leczyć ciężkie choroby np. nowotwory, schorzenia wątroby lub krążenia. „Farmaceutyki” były oklejane etykietami zawierającymi nazwę handlową, opis oraz hologram.

Policjanci z Zarządu w Bydgoszczy CBŚP zatrzymali w Warszawie 28-letniego mieszkańca województwa świętokrzyskiego. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że mężczyzna poprzez internet oferował m.in. leki, które zazwyczaj są dostępne na recepty, a także sterydy i inne środki o deklarowanym działaniu zdrowotnym. Tabletki miały działać odchudzająco, anabolicznie, a nawet leczyć ciężkie choroby np. nowotwory, schorzenia wątroby lub krążenia.

Wszystko na to wskazuje, że mężczyzna próbował ukryć swoją aktywność w internecie przy pomocy specjalistycznych aplikacji, lecz to nie przeszkodziło policjantom w ustaleniu jego tożsamości oraz miejsca pobytu. Został zatrzymany w momencie, gdy wychodził z jednej z placówek medycznych na terenie Warszawy. Był kompletnie zaskoczony działaniem funkcjonariuszy CBŚP, choć właściwie powinien tego się spodziewać, ponieważ od 5 lat był poszukiwany m.in. dwoma listami gończymi w związku z wcześniejszymi sprawami dotyczącymi oszustw internetowych. Według śledczych mężczyzna ukrywał swoją tożsamość posługując się fałszywymi dokumentami, na które założył kilka kont bankowych.

W trakcie przeszukania wynajętego przez niego domu, policjanci odkryli kompletną linię produkcyjną nielegalnych farmaceutyków wraz z urządzeniami służącymi do produkcji tabletek. Funkcjonariusze znaleźli m.in. trzy tabletkarki o wysokim stopniu wydajności produkcyjnej, automatyczne urządzenie służące do mieszania substancji chemicznych, nalewak wypełniający ampułki, a nawet elektroniczną liczarkę tabletek. Pigułki były produkowane w różnych kształtach i wielkościach, czemu służyły odpowiednio przygotowane stemple. Wytworzone w ten sposób „farmaceutyki” były oklejane etykietami zawierającymi nazwę handlową, opis, a nawet hologram.

Ponadto w zlokalizowanym na poddaszu biurze znajdowały się przygotowane do wysyłki tysiące opakowań lekarstw, anabolików i innych preparatów, a nawet kilkadziesiąt pieczątek lekarzy różnych specjalności, drukarka do recept oraz hologramy.

Zatrzymanego doprowadzono do najbliższego aresztu śledczego, a postępowanie przygotowawcze będzie nadzorowała Prokuratura Rejonowa Warszawa-Urysnów. Zabezpieczone substancje są poddawane analizie przez biegłych, którzy ustalą dokładnie m.in. ich skład chemiczny.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano poszukiwanego czerwoną notą Interpolu

Sylwester G. wyszedł pięć lat temu z więzienia, ale miał do niego szybko wrócić – żeby odsiedzieć wyroki m.in. wyroki za rozboje z użyciem broni palnej. Mężczyzna rozpłynął się w powietrzu i był poszukiwany czerwoną notą przez Interpol. Dopiero teraz udało się go namierzyć w Bełchatowie (woj. łódzkie). W tym samym czasie wpadł też inny ścigany od lat przestępca – z Opola.

Nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, rzecznik Komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji, informuje, że ścigany od 2015 roku Sylwester G. działał pod parasolem ochronnym „łódzkiej ośmiornicy”, brutalnej grupy przestępczej, której szczyt aktywności przypadał na koniec lat 90.

Sylwester G. do 2015 roku odsiadywał zasądzoną mu karę. Wtedy to opuścił zakład karny, do którego jednak miał wrócić. Ale zamiast tego zaczął się ukrywać.

– Był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności za takie przestępstwa jak: udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, usiłowanie zabójstwa, posiadanie broni palnej bez zezwolenia, rozboje, w tym z użyciem broni palnej, podrobienie dokumentu z zamiarem wykorzystania go jako autentyczny czy próby napadów z użyciem broni palnej – wylicza nadkom. Jurkiewicz.

Ustalenia funkcjonariuszy CBŚP były takie, że przestępca często zmieniał miejsce pobytu. Przebywał na zmianę w Niemczech i Polsce. Kiedy był w kraju, ukrywał się na terenie województwa świętokrzyskiego i łódzkiego.

– Nowo poznanym ludziom przedstawiał się jako mechanik samochodowy, pochodzący z powiatu bełchatowskiego – informuje nadkom. Iwona Jurkiewicz.

„Mechanik”
W tym czasie Sylwester G. był ścigany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz czerwonej noty Interpolu, jako osoba mogąca posiadać broń palną. Policja – chociaż podążała śladem ściganego – przez lata była krok za nim. Do czasu.

W ubiegłym tygodniu mężczyzna został namierzony na jednym z osiedlowych parkingów w Bełchatowie. Z policyjnego rozpoznania wynikało, że okoliczni mieszkańcy mają go za mechanika samochodowego. Sam G. dbał o to, żeby przedstawiona legenda była możliwie wiarygodna.

– Ubierał się w roboczą odzież, żeby nie wzbudzać zainteresowania mieszkańców bloku. Liczył, że nieschludny wygląd oraz zasłanianie znacznej części twarzy maseczką higieniczną w związku z pandemią COVID-19 pozwoli mu skutecznie się ukrywać – mówi nadkom. Iwona Jurkiewicz.

Sylwester G. został zatrzymany na osiedlowym parkingu. Został już osadzony w areszcie, z którego zostanie przewieziony do więzienia – żeby odsiedział zasądzony mu wyrok.

Ścigany i niebezpieczny

W ostatnim czasie funkcjonariuszom CBŚP zatrzymali jeszcze jednego ściganego od lat mężczyznę: 37-latka z Opola. Ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości od kiedy został skazany na osiem lat pozbawienia wolności – m.in. za rozbój, kradzież z włamaniem, a także przestępstwo narkotykowe.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bułgar oskarżony o sutenerstwo. Ścigany był za handel ludźmi i czerpanie korzyści z prostytucji

Po pięciu latach poszukiwań udało się namierzyć i zatrzymać Bułgara Kadira D., ściganego za handel ludźmi i czerpanie korzyści z prostytucji. Śledczy z pomorskich „pezetów” Prokuratury Krajowej ustalili, że mężczyzna wraz ze swoim bratem i synem „kontrolowali” dwie swoje rodaczki i Polkę, którym zabierano niemal cały zarobek, a często brutalnie „dyscyplinowano”.

Sprawa miała swój początek jesienią 2014 roku, gdy pogranicznicy Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku i śledczy z miejscowych „pezetów” przerwali działalność szajki bułgarskich sutenerów działających w północnej Polsce. Liderem tej ekipy miał być Kadir D., którego w zależności od sytuacji zastępował syn Sasho S. lub brat Pavel P.

Śledczym udało się zebrać dowody, że mężczyźni zarabiali na przydrożnej prostytucji dwóch swoich rodaczek oraz Polki. Każdy z członków klanu „opiekował” się jedną kobietą. Prostytutki musiały im oddawać większą część zarobku, a często i cały utarg. Kobiety były tak podporządkowane swoim alfonsom, że mieszkały razem z nimi i ponosiły wszystkie koszty utrzymania mężczyzn oraz wynajmu mieszkania. Nie mogły nic odłożyć dla siebie na przyszłość, za to ich „opiekunowie” żyli pełnią życia.

Brutalne „dyscyplinowanie”

Według śledczych Kadir D. był głównym nadzorcą prostytutek. Herszt miał bardzo często brutalnie „dyscyplinować” kobiety, kiedy te wykazały się choćby najmniejszym nieposłuszeństwem. Normą było poniżanie ofiar.

Szczególnie miał się znęcać nad jedną z rodaczek, która prawdopodobnie podstępem została zwerbowana do uprawiania przydrożnej prostytucji. Według herszta szajki, „nie przykładała się do pracy” i zarabiała najmniej ze wszystkich kobiet. Karą za to miało być jej regularne głodzenie i groźby zabójstwa. Kadir D. wykorzystywał to, że nie znając języka polskiego, nie mając także pieniędzy na powrót do ojczyzny kobieta była całkowicie zależna od swoich oprawców.

Koszmar Bułgarki i podły los jej towarzyszek niedoli miał trwać co najmniej rok. W końcu jedna z kobiet powiadomiła o wszystkim śledczych. Zatrzymano Sasho S., jednak jego ojciec i wuj zniknęli.

Europejski nakaz aresztowania

Za Kadirem D. i jego bratem Pavlem P. wydano europejski nakaz aresztowania. Herszt rodzinnej szajki sutenerów wpadł w grudniu ubiegłego roku w Bułgarii. Przewieziono go do Polski, gdzie usłyszał zarzuty, a po kilku miesiącach Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko niemu.

Kadir D. odpowie za handel ludźmi oraz czerpanie korzyści z prostytucji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Pod koniec 2016 roku na mocy wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku syn herszta został skazany na karę trzech lat więzienia i sześć tysięcy złotych grzywny. Pavlo P. wciąż figuruje na stronach policji jako poszukiwany.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano poszukiwanego pseudokibica. Ukrywał się 4 lata

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Pseudokibiców zatrzymali poszukiwanego 37-latka, który od 4 lat ukrywał się przed organami ścigania. Mężczyzna za chuligańskie pobicie ma spędzić w zakładzie karnym 2 lata i 10 miesięcy.

Policjanci od pewnego czasu „deptali po piętach” poszukiwanemu pseudokibicowi jednej z łódzkich drużyn piłkarskich, który ukrywał się przed organami ścigania. 37-latek w 2015 roku został prawomocnie skazany za pobicie o charakterze chuligańskim, do którego doszło w lutym 2011 roku. Od tego czasu mężczyzna zmieniał adresy zamieszkania, aby nie trafić za kratki.

W rezultacie funkcjonariusze ustalili, że może przebywać w domu jednorodzinnym w gminie Andrespol. – Funkcjonariusze poprzedzili akcję odpowiednim rozpoznaniem, zdając sobie sprawę, że poszukiwany będzie próbował uciekać. 20 lutego 2020 roku wczesnym rankiem, policjanci pojawili się pod drzwiami wytypowanej posesji. Drzwi otworzyła żona 37-latka, twierdząc że męża nie ma w domu. W tym czasie poszukiwany przez jedno z okien na I piętrze wyskoczył na dach garażu z zamysłem ucieczki na sąsiednią posesję. Nie spodziewał się jednak, że stoją tam policjanci z grupy realizacyjnej Wydziału Kryminalnego KWP w Łodzi. Poszukiwany widząc, że nie uniknie zatrzymania, szybko odstąpił od zamiaru ucieczki i wrócił do domu. Oddał się w ręce oczekujących funkcjonariuszy. Przyznał, że wizyta stróżów prawa jest dla niego kompletnym zaskoczeniem. Jak stwierdził od pewnego czasu jest bezrobotny – opisuje policja.

37-latek w przeszłości był wielokrotnie notowany między innymi za pobicia i udział w tzw. ustawkach, jak również w zorganizowanej grupie przestępczej. Bezpośrednio po zatrzymaniu trafił do celi aresztu śledczego. Za kratami może spędzić prawie 3 lata.
Źródło info i foto: se.pl

Felicien Kabuga zatrzymany pod Paryżem. Jest oskarżany o udział w ludobójstwie w Rwandzie

Francuska żandarmeria zatrzymała oskarżanego o udział w ludobójstwie w Rwandzie Feliciena Kabugę. Resort sprawiedliwości poinformował, że mężczyzna został ujęty w rejonie Paryża. 84-letni Felicien Kabuga, przez 25 lat ścigany przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości, mieszkał pod fałszywym nazwiskiem w Asnieres-Sur-Seine niedaleko Paryża. Kabuga posługiwał się fałszywą tożsamością. Był najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Rwandzie, wyznaczono za nim 5 mln dolarów nagrody.

Kabuga jest oskarżony o udział w ludobójstwie w Rwandzie w 1994 roku. W wyniku operacji, którą miał finansować. Po masakrze ukrywał się m.in. w Niemczech, Belgii, Niemczech, Belgii, Demokratycznej Republice Konga, Kenii i Szwajcarii.

Konflikt w Rwandzie wybuchł w kwietniu 1994 r. Został zapoczątkowany przez zestrzelenie samolotu, w którym zginął prezydent Juvenal Habyarimana. Plemię Hutu oskarżyło o to Tutsi. Następnie bojówki Hutu zamordowały premier Agathe Uwilingiyimana oraz jej męża. W kolejnych miesiącach podczas łapanek paramilitarne grupy mordowały napotkanych Tutsi. W ciągu 100 dni zginęło od 800 tys. do ponad miliona ludzi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bułgaria: Polityk apelował, by ludzie masowo wyszli w Wielkanoc. Został zatrzymany

– Niech ludzie wyjdą masowo na Wielkanoc i pokażą, że Bóg jest wyższy od Mutafczijskiego (szefa Krajowego Sztabu Operacyjnego)- wezwał lider bułgarskiej nacjonalistycznej partii Ataka, Wolen Siderow. Prawosławna Wielkanoc przypada w najbliższą niedzielę. Polityka zatrzymano na 24 godziny.

Lider bułgarskiej nacjonalistycznej partii Ataka, Wolen Siderow, ścigany listem gończym za apele o masowe naruszanie przepisów stanu nadzwyczajnego związanych z Covid-19, zgłosił się w środę wczesnym popołudniem do prokuratury. Zatrzymano go na 24 godziny.

List gończy

– Niech ludzie wyjdą masowo na Wielkanoc i pokażą, że Bóg jest wyższy od Mutafczijskiego (szefa Krajowego Sztabu Operacyjnego)- wezwał w minionym tygodniu Siderow, znany z publicznych skandali od lat. Prawosławna Wielkanoc przypada w najbliższą niedzielę.

Szefa Ataki we wtorek wezwano do prokuratury, tam jednak odmówił przedstawienia dokumentów tożsamości i wysłuchania postawionych mu zarzutów. Zagroził także przedstawicielom tego urzędu. Wszczęto przeciw niemu trzy dochodzenia – poinformowała prokuratura. Ponieważ w środę nie znaleziono go w miejscu zameldowania, wydano za nim list gończy.

Czterokrotnie skazany za chuligaństwo

Siderow to długoletni poseł i wielokrotny kandydat na prezydenta. Jesienią ubiegłego roku po skandalu w nacjonalistycznej koalicji, której był członkiem, zrezygnował w mandatu posła i wygrał wybory na radnego miejskiego. Jego partia opuściła rządową koalicję.

W ostatnich latach był czterokrotnie skazany za chuligaństwo, ma wyrok w zawieszeniu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe informacje dotyczące zatrzymania szefa mafii wnuczkowej „Hossa”. Policja szuka jego pomocników

Arkadiusz Ł., pseudonim „Hoss”, jest już w poznańskim areszcie. W piątek króla mafii wnuczkowej ściganego listem gończym zatrzymali na warszawskiej Woli „łowcy głów” z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Reporter RMF FM Krzysztof Zasada poznał nowe okoliczności policyjnej akcji.

Jak dowiedział się reporter RMF FM, „Hoss” miał kilku pomocników – funkcjonariusze są teraz na ich tropie. Te osoby pomagały mu się ukrywać.

Od czasu wystawienia za nim listu gończego Arkadiusz Ł. kilkakrotnie zmieniał miejsce zamieszkania – najpierw w Poznaniu, a potem przeniósł się do Warszawy. Do ukrywania się wykorzystywał mieszkania wynajmowane na krótki czas.

Podczas akcji zatrzymania go na parkingu podziemnym jednego z bloków w Warszawie z „Hossem” były jeszcze dwie osoby, które go wiozły. Po wylegitymowaniu kobiety i mężczyzny nie zapadła jednak decyzja, by tych ludzi także zatrzymać.

Pod koniec marca Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał list gończy za Arkadiuszem Ł. Uwzględniono wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” tymczasowego aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

„Hoss” został nieprawomocnie skazany we wrześniu 2019 r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na 7 lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymany w Dorohusku Ihor Mazur zwolniony z aresztu. Niejasna postawa polskich służb

Zatrzymany w sobotę przez polską Straż Graniczną na wniosek Rosji współpracownik Rzecznika Praw Obywatelskich Ukrainy Ihor Mazur został zwolniony z aresztu, jak poinformowała nas prokuratura w Lublinie. Mimo pozytywnych deklaracji polskiej wicemarszałek sejmu i polskiego MSZ w sprawie Mazura, niejasna jest postawa polskich służb specjalnych.

W niedzielę o godzinie 16 w Sądzie Okręgowym w Lublinie miało odbyć się posiedzenie w sprawie zatrzymania Ihora Mazura na siedem dni. Niespodziewanie posiedzenie odwołano. – Posiedzenie zostało odwołane, ponieważ prokuratura cofnęła wniosek o zastosowanie wobec Ihora M. aresztu na siedem dni. To do niej trzeba kierować pytania – powiedziała nam rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska.

Ambasada potwierdza zwolnienie z aresztu

– Wniosek nie został formalnie złożony, ponieważ ukraiński konsul zapewnił nas, że ścigany będzie przebywał na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej – poinformowała nas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka, dodając, że Ihor Mazur został zwolniony z aresztu. Informacje o zwolnieniu Mazura potwierdziła nam ambasada Ukrainy w Polsce.

– Prokuratura uwzględniła wniosek, moją prośbę, żeby na moje poręczenie osobiste zwolnić pana Ihora – powiedział konsul generalny Ukrainy w Lublinie Wasyl Pawluk. Mazur ma przebywać w konsulacie Ukrainy w Lublinie, jak tłumaczył Pawluk, „do czasu, kiedy skończą się w sądzie te procedury, które powinny być w sadzie rozpatrzone, zgadnie z przepisami”.

Wcześniej o zwolnieniu Mazura poinformowała rzecznik praw człowieka Ukrainy Ludmyła Denisowa. „Podkreślam, że wszyscy, którzy zajmują się kwestią uwolnienia i powrotu do domu naszego obywatela dokładają wszelkich wysiłków, by nie stał się on zakładnikiem zemsty politycznej Federacji Rosyjskiej” – napisała Denisowa na Facebooku.

Przypomnijmy. Ihor Mazur to weteran walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie, członek skrajnie prawicowej organizacji UNA-UNSO i współpracownik sekretariatu rzecznika praw człowieka Ukrainy. Mazur został zatrzymany przez polską Straż Graniczną na przejściu granicznym między Polską i Ukrainą w Dorohusku. Do zatrzymania doszło na podstawie listu gończego Interpolu, jaki wystawiła strona rosyjska.

Tego rodzaju powiadomienia Interpolu są powszechną strategią stosowaną przez autorytarne reżimy wobec niewygodnych dla nich osób. Zwykle reżimy umieszczają te osoby w bazach Interpolu na podstawie sfabrykowanych zarzutów. W takich przypadkach inne kraje są zobowiązane do zatrzymywania tych osób, zwykle podczas kontroli granicznych. Po nieudanym zamachu w Turcji reżim Erdogana skierował do Interpolu wnioski o umieszczenie w ich bazach 60 tys. osób. Także Rosja bije rekordy pod względem liczby zgłaszanych do Interpolu osób.

Rzecznik Praw Obywatelskich deklaruje pomoc

W sprawę zaangażowały się aktywnie instytucje i politycy po obu stronach granicy. Wicemarszałek sejmu Małgorzata Gosiewska powiedziała Onetowi, że tego rodzaju wpis do baz Interpolu zmusił polską stronę do zatrzymania na granicy Ihora Mazula, lecz nie wyobraża sobie, żeby został on wydany Rosji.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zadeklarował udział jego biura w sprawie Mazura i dodał, że „mamy wieczny problem z Interpolem, korzystanie z jego mechanizmów jest pozbawione wystarczającej kontroli demokratycznej, w związku z czym może dochodzić do nadużyć w zakresie wpisywania ludzi do jego baz danych”.

W niedzielę krytycznie o wykorzystywaniu Interpolu wypowiedział się szef MSZ Jacek Czaputowicz: – Zdarza się, że czasami strony porozumienia Interpolu nadużywają możliwości wpisania na listę. Myślę, że te kwestie będą analizowane, badane, odpowiednie decyzje przez odpowiednie organy polskie będą podjęte zgodnie z prawem międzynarodowym – powiedział minister Czaputowicz podczas spotkania z dziennikarzami w Berlinie.

Niejasna w tej sprawie jest postawa polskich służb. W sobotę o godz. 18:14 Onet skontaktował się z rzecznikiem ministra koordynatora służb specjalnych Stanisławem Żarynem z prośbą o komentarz w kwestii zatrzymania Ihora Mazura. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Pół godziny później na stronie internetowej TVP Info pojawiła się informacja o zatrzymaniu ze zdaniem: „Jak powiedział portalowi TVP Info oficer jednej ze służb, mężczyzna był w przeszłości członkiem radykalnej banderowskiej organizacji”. Po jakimś czasie pracownicy TVP Info wykasowali tę informację z artykułu oraz towarzyszącego mu wpisu na Twitterze.

Ukraińskie MSW: Rosja niewłaściwie wykorzystuje instrumenty Interpolu

Oburzenie postępowaniem Rosji wyraził na swoim profilu na Facebooku ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, pisząc, że „to nie pierwszy przypadek, kiedy RF wykorzystuje międzynarodowe egzekwowanie prawa do prześladowań politycznych”.

Ambasador Deszczyca poinformował, że pozostaje w stałym kontakcie z ukraińskim MSZ, MSW, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, Parlamentem, Prokuratorem Generalnym i parlamentarzystami, a także z polskimi MSZ, Sejmem, Rzecznikiem Praw Obywatelskich oraz aktywistami. Dodał, że działania na rzecz Mazura podejmują polskie media, portale społecznościowe oraz partie polityczne.

Sprawa zatrzymania Mazura od soboty jest szeroko komentowana w ukraińskich mediach. Do całej sprawy ustosunkowało się także tamtejsze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Według strony ukraińskiej Rosja naruszyła art. 2 i 3 statutu Interpolu, które zabraniają nieuzasadnionego prześladowania i ingerencji w kwestie wojskowe, polityczne, religijne i rasowe.

„Federacja Rosyjska oskarża naszego obywatela o rzekomy udział w latach 1994–2000 w formacji zbrojnej w starciach bojowych z siłami federalnymi w Czeczenii. W rezultacie kilku rosyjskich żołnierzy zostało zabitych i poważnie rannych. W związku z tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy natychmiast zwróciło uwagę Sekretariatu Generalnego Interpolu na kolejną próbę Federacji Rosyjskiej niewłaściwego wykorzystania kanałów i instrumentów Interpolu do politycznie motywowanych prześladowań obywateli Ukrainy – napisał w oświadczeniu Arsen Awakow, minister spraw wewnętrznych Ukrainy.

Mazur po swoim uwolnieniu: polskie służby zrobiły to, co powinny

Mazur, który przyjechał do konsulatu w Lublinie, pytany przez dziennikarzy o to, jak ocenia pracę polskich służb granicznych i prokuratury powiedział, że zrobiły one to, co powinny, co nakazują im przepisy prawa. Do Polski został zaproszony na konferencję w Warszawie poświęconą sprawom bezpieczeństwa i współdziałaniu Polski i Ukrainy wobec agresji Rosji. – Myślę, że moja sprawa była głównym tematem tej konferencji – dodał.

Pytany o zarzuty, które stawiają mu rosyjskie organy ścigania, Mazur powiedział, że w 2000 r. Rosja dołączyła go do listy osób podejrzanych o różne przestępstwa popełnione w Czeczenii, których on nie popełnił i w których nie brał udziału. Jak dodał, pod takimi samymi zarzutami skazani zostali na 20 i 25 lat więzienia Mikołaj Karpiuk i Stanisław Kłych. Jego zdaniem, gdyby został wydany Rosji, byłby skazany na taki sam wysoki wyrok. Mikołaj Karpiuk i Stanisław Kłych to Ukraińcy, którym w Rosji postawiono zarzut walki w Czeczenii po stronie separatystów.
Źródło info i foto: onet.pl

„Łowcy głów” zatrzymali poszukiwanego ENA. Od dwóch lat ukrywał się w Niemczech

„Łowcy głów” z Wrocławia zatrzymali mężczyznę poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania. Przestępca jest oskarżony o milionowe wyłudzenia na szkodę różnych banków i podmiotów gospodarczych. Mężczyzna przez 2 lata ukrywał się m.in. na terenie Niemiec. Za liczne oszustwa miał odbyć karę 5 lat pozbawienia wolności. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Poszukiwany doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w kwocie ponad 6 mln złotych. Jego działanie polegało na przedkładaniu w bankach podrobionych zaświadczeń o zarobkach i zaciąganiu pożyczek przez współpracujące z nim osoby – przekazał nadkom. Kamil Rynkiewicz z Dolnośląskiej Policji.

Wrocławscy „łowcy głów” ustalili, że poszukiwany wrócił do Polski. Udało im się także namierzyć dokładne miejsce jego pobytu. Dzięki temu sprawca został zatrzymany. Oprócz zasądzonych 5 lat więzienia, został tymczasowo aresztowany w związku z podejrzeniem popełnienia kolejnych przestępstw.
Źródło info i foto: o2.pl

12-latka urodziła dziecko. Sprawą zajęła się prokuratura

12-latka urodziła w bielskim szpitalu dziecko – podało w piątek popołudniu lokalne Radio Bielsko. Rzecznik miejscowej prokuratury okręgowej Jacek Boda poinformował, że śledczy badają już sprawę.

„Mogę tylko powiedzieć, że postępowanie takie prowadzi prokuratura rejonowa Bielsko-Biała Północ” – powiedział w piątek Boda. Z uwagi na dobro małoletniej pokrzywdzonej nie podał żadnych szczegółów. Poinformował jedynie, że śledztwo „prowadzone jest w sprawie” i nikt nie usłyszał dotychczas zarzutów.

Rozgłośnia podała, że dziecko przyszło na świat w bielskim szpitalu miejskim w wtorek. To chłopczyk. Urodził się zdrowy.

W Polsce obcowanie płciowe z osobą małoletnią poniżej 15. roku życia jest przestępstwem ściganym z urzędu. Grozi za to od dwóch do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl