Atak na szkołę w Kamerunie. Pięcioro dzieci zginęło

Uzbrojeni napastnicy zabili pięcioro dzieci, a dziewięcioro ranili w sobotę w ataku na szkołę w mieście Kumba na zachodzie Kamerunu, gdzie działają separatyści – poinformował przedstawiciel lokalnych władz. Atak na szkołę w Regionie Południowo-Zachodnim Kamerunu. Władze obwiniły separatystów, którzy na zachodzie Kamerunu chcą utworzyć odrębne państwo, ale agencja Reutera nie była w stanie od razu zweryfikować tych informacji.

„Zaatakowali około południa. Znaleźli dzieci w klasie i otworzyli do nich ogień” – powiedział Reuterowi Ali Anougou, zastępca prefekta 180-tysięcznej Kumby. Dodał, że dziewięcioro pozostałych dzieci zostało poważnie rannych i wysłanych do szpitala.

Separatyści w niespokojnych anglojęzycznych Regionach Południowo-Zachodnim i Północno-Zachodnim walczą o stworzenie odrębnego państwa. W przeszłości zamykali szkoły i wprowadzali godziny policyjne w ramach protestu wobec francuskojęzycznego rządu i jego – jak twierdzą secesjoniści – polityki marginalizacji anglojęzycznej mniejszości.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Atak-na-szkole-w-Kamerunie.-Piecioro-dzieci-zginelo-dziewiecioro-rannych
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ostre starcia policji z separatystami w Hiszpanii

Kilka osób zostało rannych w sobotnich starciach policji z radykalnymi katalońskimi separatystami w Barcelonie. Konfrontacje były efektem sporów między uczestnikami dwóch manifestacji odbywających się równocześnie w centrum miasta.

Starcia zainicjowali członkowie separatystycznych Komitetów Obrony Republiki (CDR) obraźliwymi okrzykami wobec uczestników manifestacji hiszpańskich policjantów i żandarmów – poinformowała katalońska policja Mossos d’Esquadra.

Poważnie ranny policjant

– Do starć doszło na ulicy Napols w chwili, kiedy członkowie CDR obrzucili mąką funkcjonariuszy Mossos d’Esquadra, oddzielających obie grupy, a następnie próbowali przerwać kordon policyjny – podała katalońska policja, która użyła wobec separatystów pałek.

W efekcie starć członków CDR z funkcjonariuszami oddziałów szybkiego reagowania kilka osób odniosło niegroźne obrażenia. Poważnie ranny w głowę został policjant, który w cywilnym ubraniu wracał z manifestacji. Został zaatakowany przez nieznanych sprawców na pobliskiej stacji metra.

Głównym powodem sobotniej manifestacji funkcjonariuszy hiszpańskiej policji oraz żandarmerii było żądanie poprawy warunków pracy i podwyżek.

Regularne manifestacje

CDR, które powstały jako społeczne komitety służące organizacji nieuznawanego przez Madryt referendum niepodległościowego w Katalonii z 1 października 2017 r., domagają się proklamowania niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii. W ostatnich miesiącach organizacja ta uległa znacznej radykalizacji.

Od czasu referendum członkowie CDR organizują regularnie na terenie Katalonii proniepodległościowe manifestacje, a także blokady autostrad oraz tras kolejowych. Komitety utrudniały też organizację kilku marszów zwolenników jedności Hiszpanii.

1 października br., czyli w rocznicę katalońskiego plebiscytu, sympatycy CDR wywołali w Barcelonie zamieszki, w których ucierpiały 43 osoby, w tym większość policjantów, broniących separatystom dostępu do parlamentu. Radykalni aktywiści próbowali też wtargnąć do kilku innych urzędów publicznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukraina: Eksplozja samochodu w centrum Kijowa

W wybuchu samochodu w centrum Kijowa zginął wieczorem obywatel Gruzji Timur Machauri, członek czeczeńskiego batalionu ochotniczego walczącego po stronie Ukrainy z prorosyjskimi separatystami w Donbasie. Policja oświadczyła, że w jego pojeździe, który eksplodował w pobliżu ruchliwego Rynku Besarabskiego, podłożono bombę. Wraz z Machaurim w aucie były jeszcze dwie osoby: kobieta, która walczy o życie w szpitalu i dziecko, które nie odniosło groźnych dla życia ran. Zdarzenie zakwalifikowano jako akt terrorystyczny.

– Według wstępnych informacji zadziałał podłożony w samochodzie ładunek wybuchowy. Ofiara jest obywatelem Gruzji, dość znanym w kręgach kryminalnych; nazywa się Timur Machauri. Utrzymywał kontakty z różnego rodzaju środowiskami czeczeńskimi – oświadczył rzecznik MSW Artem Szewczenko.

Agencja Interfax-Ukraina doniosła, że Machauri w lutym został skazany przez ukraiński sąd na pięć lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za nielegalne posiadanie broni.

Znajomi zabitego powiedzieli tymczasem stacji telewizyjnej 112.Ukraina, że Machauri walczył w Donbasie w batalionie im. Dżochara Dudajewa i był „osobistym wrogiem” przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa. To, że walczył w batalionie czeczeńskim, potwierdził jego dowódca Muslim Czeberłojewski – podała Interfax-Ukraina.

Niejednoznaczna postać

Doradca szefa MSW i deputowany ukraińskiego parlamentu Anton Heraszczenko ocenił na Facebooku, że Machauri był postacią niejednoznaczną.

– Trzy lata temu Timur został zatrzymany przez władze tureckie jako podejrzany o zabójstwo pięciu Czeczenów, ukrywających się w tym kraju przed rosyjskim wymiarem sprawiedliwości. Tureckie władze i prasa oskarżały go wówczas, że pracuje dla Kremla, a tureckie media donosiły (…), że Machauri był bezpośrednio zaangażowany w likwidację samego Szamila Basajewa – napisał.

– W Turcji został z tych zarzutów całkowicie uniewinniony i zwolniony z aresztu. Na Ukrainę przybył legalnie i wstąpił do naszego oddziału – powiedział Czeberłojewski.

Szamil Basajew, radykalny czeczeński przywódca polowy, przyznał się do zorganizowania ataku na szkołę w Biesłanie na rosyjskim Kaukazie Północnym, w którym w 2004 r. zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci. Basajew zginął w 2006 r. w wyniku eksplozji ciężarówki z materiałami wybuchowymi na terytorium Inguszetii, republiki sąsiadującej z Czeczenią. Służby specjalne Rosji utrzymują, że to one go zabiły.

Zdarzenia w wąwozie Lopota

Heraszczenko napisał także, że Machauri był doskonale znany w Gruzji jako uczestnik wydarzeń w wąwozie Lopota, gdzie gruzińskie oddziały specjalne zlikwidowały w 2012 r. grupę bojowników czeczeńskich. – Wspierał go wtedy wiceminister spraw wewnętrznych Giorgi Lortkipanidze, który mówił, że Machauri nie jest terrorystą i agentem FSB (rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa), lecz patriotą Gruzji – napisał Heraszczenko na swoim Facebooku.

W związku z zamachem na Machauriego policja zablokowała drogi wyjazdowe w Kijowie i prowadziła wzmożoną kontrolę samochodów. Na ulice i stacje metra skierowano dodatkowe patrole policji i Gwardii Narodowej MSW.
Źródło info i foto: TVP.info

Ukraina: Atak na misję OBWE

Misja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Zagłębiu Donieckim ostrzelana. Kijów wskazuje na bojówkarzy samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, a separatyści mówią, że to prowokacja. Do incydentu doszło we wtorek, ale OBWE podała szczegóły dopiero nocą. Obserwatorzy przyjechali na posterunek kontrolowany przez samozwańczą Doniecką Republikę Ludową. Zostali ostrzelani z broni maszynowej przez dwóch mężczyzn w mundurach. Gdy chcieli odjechać, napastnicy próbowali wyciągnąć ich z samochodu i rozbili boczną szybę. Nikt nie został ranny.

Separatyści oświadczyli, że zatrzymano osoby, które odpowiadają za atak na patrol OBWE. Jakoby nie mają one nic wspólnego z samozwańczą Doniecką Republiką Ludową. Jak uzbrojeni mężczyźni znaleźli się na posterunku, bojówkarze nie tłumaczą. Podkreślają za to, że incydent był prowokacją.

Ukraiński resort spraw zagranicznych potępił atak na patrol OBWE i podkreślił, że jest to naruszenie pokojowych porozumień mińskich.
Źródło info i foto: TVP.info

Snajper strzelał do wolonatriuszy w Kijowie

Dwoje wolontariuszy pomagających armii na wschodzie Ukrainy zostało rannych w wyniku ostrzału ze strony prorosyjskich separatystów w Donbasie – poinformowało w środę dowództwo wojskowe w Kijowie. Według współpracowników wolontariuszy, zostali oni ostrzelani przez snajpera. Stało się to w okolicach miejscowości Zajcewe, około 60 kilometrów na północny wschód od Doniecka.

„W wyniku ostrzału dokonanego przez rosyjsko-okupacyjne wojska w okolicach Zajcewego ranni zostali wolontariusze fundacji „Batalion Wolonter” Julia Tołmaczowa i Serhij Adamiak. W ciągu godziny przewieziono ich do szpitala rejonowego w Bachmucie, gdzie zostali zoperowani” – przekazało dowództwo na Facebooku.

Ranni wolontariusze

W komunikacie wyjaśniono, że kobieta została raniona odłamkami w głowę i doznała wstrząśnienia mózgu. Mężczyzna jest ciężko ranny w rękę, jednak po operacji poinformowano, że zachowa ona sprawność. Ukraińska armia podaje, że w środę separatyści ostrzeliwali jej pozycje na linii frontu około 30 razy i nikt w tych atakach nie ucierpiał. We wtorek w Donbasie rannych zostało siedmiu żołnierzy. Konflikt ze wspieranymi przez Moskwę separatystami na wschodzie Ukrainy trwa od wiosny 2014 roku. Zginęło w nim około 10 tysięcy osób.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Prorosyjscy separatyści uwolnili dwóch Amerykanów

Prorosyjscy separatyści w Donbasie uwolnili dwóch Amerykanów, pracowników organizacji pomocowej, przetrzymywanych przez nich pod zarzutem szpiegostwa. Według rebeliantów, jeden z nich był agentem CIA, a drugi był przez niego zwerbowanym współpracownikiem. Według Międzynarodowego Komitetu Pomocy, dla którego obaj pracują, Amerykanie są w bezpiecznym miejscu.

Do porwania doszło pod koniec kwietnia. Wtedy bojówki separatystów wtargnęły do biur Komitetu w Donbasie i pojmali 37 pracowników organizacji. Pięciu obcokrajowców – z Kanady, Wielkiej Brytanii, Gruzji i Chile zostało zmuszonych do opuszczenia terytorium kontrolowanego przez siły rosyjsko-separatystyczne.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Ukraina: oficer torturowany przez prorosyjskich separatystów

O śmierci szefa wojskowej komendy uzupełnień w mieście Amwrosijiwka w obwodzie donieckim, który zmarł w wyniku torturowania przez prorosyjskich bojowników na wschodzie Ukrainy, poinformowało dziś Ministerstwo Obrony Ukrainy. Resort przekazał, że podpułkownik Wołodymyr Moskowka został pojmany przez żołnierzy wojsk desantowych Federacji Rosyjskiej w mieście Sniżne, którzy przekazali go następnie prorosyjskim bojownikom.

„29 sierpnia przestępcy (bojownicy prorosyjscy) urządzili pokazową akcję karną wobec ukraińskich wojskowych (w Amwrosijiwce). Bili ich i znęcali się nad nimi także nastawieni prorosyjsko miejscowi separatyści” – przeczytać można w komunikacie. W wyniku tortur podpułkownik Moskowka zmarł w ramionach syna, który został zatrzymany przez Rosjan wraz ze swym ojcem – poinformowano. „Ministerstwo Obrony Ukrainy oświadcza, że okoliczności śmierci ukraińskiego oficera po raz kolejny pokazują cyniczne traktowanie przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej, terrorystów i rosyjskich najemników norm prawa międzynarodowego i moralności chrześcijańskiej” – podkreślono.
Żródło info i foto: interia.pl

Konwój z uchodźcami ostrzelany

– „Przypadkowych ofiar, jak ostrzelani uchodźcy na Ukrainie, będzie więcej, bo tam toczy się regularna wojna” – mówi o wydarzeniach na wschodzie Ukrainy Piotr Kościński, ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Przedstawiciele władz ukraińskich poinformowali, że rakieta wystrzelona przez – ich zdaniem – rosyjskich separatystów trafiła w konwój autobusów w okolicach Ługańska. Miało zginąć wiele osób. W rejonie, gdzie doszło do tragedii, nikt nie kontroluje przepływu ludzi i oddziałów – uważa Piotr Kościński. – „Jeżeli separatyści ostrzelali kolumnę z moździerzy i rakiet systemu Grad, to zapewne spodziewali się, że jest to ukraińskie wojsko. To jest obszar objęty działaniami wojennymi, ten kawałek zajmują separatyści i wokół nich rozgrywają się walki” – argumentuje.

Kościński podkreśla, że dziś na tym terenie nikt nie może czuć się bezpiecznie. – „Ukraińskie władze nie są w stanie dać gwarancji bezpieczeństwa nikomu, także cywilom” – powiedział. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andriej Łysenko poinformował, że „rebelianci ostrzelali kolumnę uchodźców koło Ługańska, na drodze między miejscowościami Chriaszczuwate i Nowoswitliwka, z Gradów i moździerzy dostarczonych przez Rosję”. Według niego zginęło wiele osób, w tym kobiety i dzieci. Mieli stracić życie w płonących pojazdach.
Żródło info i foto: interia.pl

Bianka Zalewska trafiła do szpitala w Kijowie

Bianka Zalewska, polska dziennikarka, która doznała obrażeń podczas ostrzału przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy, jest już w szpitalu Kijowie. – „Jej stan wciąż jest ciężki” – poinformował na antenie TVP Info Mykoła Kniażycki, właściciel stacji telewizyjnej Espreso TV, dla której pracuje dziennikarka. Być może konieczny będzie jej transport do Warszawy. – „Trwają badania, lekarze podejmą decyzję, czy potrzebna będzie kolejna operacja kręgosłupa” – powiedział Mykoła Kniażycki. – „Straciła dużo krwi, ma zoperowany obojczyk. (…) Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze” – dodał.

Ranna na Wschodzie Ukrainy reporterka została we wtorek przewieziona karetką z Charkowa do Instytutu Neurochirurgii w Kijowie. Początkowo rozważano przewiezienie rannej samolotem, odrzucono jednak taką możliwość ze względu na uszkodzony kręgosłup.

Życie dziennikarki niezagrożone

W poniedziałek Bianka Zalewska została zoperowana w Charkowie. Michał Safianik z polskiego MSZ przekazał wówczas, że nie ma zagrożenia dla jej życia. Podkreślał, że choć Polka doznała poważnych obrażeń, to nie zagrażają one jej życiu. – „Po operacji jej rokowania są dobre” – mówił. Zalewska została ranna w niedzielę w strefie walk między prorosyjskimi separatystami a siłami rządowymi na wschodzie Ukrainy. Samochód ekipy Espresso TV, w którym znajdowała się Bianka, wracał ze zdjęć. Został ostrzelany i przewrócił się.
Żródło info i foto: TVP.info

Separatyści przekazali czarne skrzynki zestrzelonego samolotu

Prorosyjscy separatyści przekazali w Doniecku malezyjskim ekspertom czarne skrzynki, boeinga 777, który w ub. czwartek rozbił się na wschodniej Ukrainie. Ogłosili też wstrzymanie ognia w promieniu 10 km od miejsca katastrofy aby ułatwić śledztwo mające wyjaśnić przyczyny tragedii. Przekazania dwóch skrzynek, czyli rejestratorów lotu boeinga Malaysia Airlines, dokonał ok. godz. 1 nad ranem we wtorek, czasu miejscowego, w siedzibie władz samozwańczej „Donieckiej Republiki Ludowej”, przywódca separatystów wysokiej rangi Aleksandr Borodaj określany jako „premier”. – „Oto one, czarne skrzynki” – powiedział Borodaj kładąc dwa przedmioty o kolorze czerwono-pomarańczowym na stole w sali wypełnionej dziennikarzami. – „Postanowiliśmy przekazać czarne skrzynki w ręce ekspertów malezyjskich” – dodał.

„Wydaliśmy rozkaz wstrzymania ognia”

Borodaj poinformował ponadto o podjęciu decyzji, której domagała się społeczność międzynarodowa już od chwili katastrofy, czyli ułatwienia dostępu do miejsca tragedii. – „Wydaliśmy rozkaz wstrzymania ognia w promieniu 10 km od miejsca katastrofy” – powiedział. Oświadczył też, że pociąg wiozący w wagonach chłodniach szczątki ofiar katastrofy samolotu dotarł do Doniecka. Pociąg jedzie dalej do Charkowa, odległego od Doniecka o ok. 300 km na północny zachód. Dodał, że pociągiem tym pojadą do Charkowa eksperci z Malezji i delegacja z Holandii, skąd samolot wystartował do tragicznie zakończonego lotu.

„Czarne skrzynki są całe, choć nieco uszkodzone”

W Charkowie utworzono prowizoryczny ośrodek, który posłuży patologom i innym ekspertom do badań. Obie strony podpisały następnie dokument, który – według Borodaja – był protokołem potwierdzającym akt przekazania. – „W imieniu rządu malezyjskiego dziękuję rządowi Republiki Donieck za przekazanie nam dwóch czarnych skrzynek, które są własnością Malezji. Widzę, że czarne skrzynki są całe, chociaż nieco uszkodzone. Są w dobrym stanie” – powiedział płk. Mohamed Sakri z Rady Bezpieczeństwa Narodowego Malezji.

„Jego ekscelencja, pan Borodaj”

Podziękował „jego ekscelencji, panu Borodajowi” za przekazanie rejestratorów. Rejestratory lotu, zwane popularnie czarnymi skrzynkami, nagrywają wszystkie rozmowy prowadzone przez pilotów i załogę samolotu oraz wszystkie parametry lotu. Eksperci wskazują jednak, że przy ich pomocy najprawdopodobniej nie będzie można ustalić czy samolot został trafiony przez pocisk rakietowy, jak podejrzewają USA i inne państwa.
Żródło info i foto: TVP.info