Znieważył prezydenta w internecie. Stanie przed sądem

38-letni mężczyzna ze Stalowej Woli odpowie za nawoływanie do zbrodni wobec członków i sympatyków jednej z partii politycznych oraz publiczne znieważenie prezydenta RP. Wpisy zamieszczał na jednym z portali internetowych. Grozi mu do 5 lat więzienia. Jak poinformowała w piątek rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie nadkom. Marta Tabasz-Rygiel zawiadomienie w sprawie nawoływania do popełnienia zbrodni stalowowolska policja przyjęła w kwietniu tego roku.

– Sprawca na jednym z portali internetowych umieścił wpisy nawołujące do zabójstwa członków jednego z ugrupowań. Ustalenie tożsamości autora wpisów nie było proste, bowiem wykorzystywał on zaawansowane narzędzia maskujące tożsamość. W sprawę zaangażowali się eksperci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie – wyjawiła rzeczniczka.

Analiza śladów cyfrowych

Kolejne wpisy, tym razem znieważające prezydenta RP i innych polityków, pojawiły się 13 lipca. Wszczęte postępowanie wykazało, że autorem wpisów tych z kwietnia i lipcowych może być ta sama osoba. Analiza m.in. śladów cyfrowych pozostawionych przez sprawcę, pozwoliła ustalić, że autorem komentarzy jest 38-letni mieszkaniec Stalowej Woli. Mężczyzna został zatrzymany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

34-latek poznawał swoje ofiary w internecie, rozkochiwał i okradał

Najpierw zdobył serce kobiety, a potem ograbił ją z majątku. Tak działał 34-letni amant polujący w internecie. Jego ofiara przejrzała na oczy, dopiero dzięki policjantom. Cwany złodziejaszek w sieci poznał 38-latkę z Kielc. Najpierw wymieniali wiadomości, a w końcu zaczęli się umawiać na randki. Amant wydawał się szarmancki i zakochany. Znajomość nabrała intymnego charakteru. Kobieta zaczęła go zapraszać do swojego mieszkania. Tam kochanek czujnie się rozglądał. Spodobała mu się zwłaszcza kolekcja złotej biżuterii.

Kobieta w końcu zorientowała się, że straciła drogocenne błyskotki. Straty oszacowała na 33 tys. zł. Była przekonana, że padła ofiarą pospolitych włamywaczy, ale śledczy nie znaleźli żadnych śladów. Wtedy pod lupę wzięli amanta i złapali go w Krakowie. – Będzie odpowiadał nie tylko za rabunek, ale i za wyłudzenie od kobiety 800 zł. Grozi mu do 8 lat więzienia – mówi sierż. szt. Karol Macek z kieleckiej policji. Mundurowi ustalają, czy oszust nie ma na sumieniu więcej ofiar.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Żona policjanta, który udusił George’a Floyda, chce rozwodu

Starcia w USA nie słabną. Masowe protesty objęły już 140 miast. Tymczasem żona policjanta, który udusił George’a Floyda zażądała rozwodu. Nie chce nosić jego nazwiska. Do sieci wyciekła treść pozwu rozwodowego. Zamieszki i protesty rozpoczęły się w Minneapolis po śmierci 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda. Podczas zatrzymania mężczyzna wdał się w dyskusję z policjantami, a jeden z nich przydusił go kolanem do ziemi. Mimo że 46-latek mówił, że nie może oddychać, funkcjonariusz nie zwolnił uścisku. Gdy na miejsce przyjechała karetka, stwierdzono, że zatrzymany nie żyje.

Policjant, który go udusił, to Derek Chauvin. Został już usunięty ze służby. Usłyszał też dwa zarzuty o zabójstwo trzeciego stopnia. Teraz może stracić też żonę. Jak informują amerykańskie media, kobieta chce rozwodu.

Do sieci wyciekły informacje o treści pozwu rozwodowego. Wynika z nich, że Kellie May Chauvin oczekuje sprawiedliwego podziału majątku. Chce prawa do ich mieszkania w Windermere na Florydzie. Przede wszystkim zależy jej jednak, by już nie nosić jego nazwiska. Jak informuje CNN, rozstała się ze swoim mężem 28 maja, dzień przed postawieniem mu zarzutów o morderstwo. Para jest małżeństwem niemal 10 lat.

Żona nie chce też otrzymywać alimentów. Jest niezależna finansowo. Pracuje jako pośrednik w obrocie nieruchomościami.

Nie złożyła publicznego oświadczenia, ale wiadomo, że przekazała kondolencje rodzinie zmarłego George’a Floyda. Chce zapewnienia jej i jej bliskim bezpieczeństwa.

Zamieszki w USA. Zginęło pięć osób

W trakcie tłumienia protestów w USA śmierć poniosło już pięć osób. Jak czytamy na stronie usatoday.com, w Louisville w stanie Kentucky zginął popularny ciemnoskóry właściciel restauracji YaYa’s BBQ David McAtee. Stało się to w momencie, gdy policja i Gwardia Narodowa użyły broni w kierunku demonstrantów. Władze tłumaczą, że funkcjonariusze odpowiedzieli na ostrzał w ich stronę.

Restauracja McAtee znajdowała się przy parkingu Dino’s Food Mart, na którym miała miejsce strzelanina. Burmistrz Greg Fischer powiedział w poniedziałek po południu, że szef policji w Louisville został po tym zdarzeniu odwołany, a dwóch policjantów znalazło się na przymusowym urlopie. W trakcie działań bowiem nie mieli włączonych kamerek przy mundurach.

Prócz McAtee dwie osoby zginęły w Indianapolis, jedna w Detroit i jedna w Minneapolis.
Źródło info i foto: wp.pl

Pedofile bardziej aktywni w sieci przez epidemię. Obciążenia nie wytrzymuje dark web

Służby policyjne na całym świecie ostrzegają, że podczas epidemii koronawirusa gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na treści pedofilskie w sieci. Od marca do kwietnia liczba zgłoszeń o tego typu materiałach w internecie podwoiła się – informuje BBC. W Wielkiej Brytanii w ostatnim miesiącu podjęto prawie 9 mln prób dotarcia do internetowych materiałów zawierających wykorzystywanie seksualne dzieci.

Internet Watch Foundation, organizacja walcząca z tym zjawiskiem, twierdzi, że od momentu rozpoczęcia kwarantanny dostawcy usług internetowych usuwają o 89 proc. mniej zakazanych witryn, co wynika prawdopodobnie z mniejszego zatrudnienia w czasie pandemii. Tymczasem hiszpańska policja podała, że zgłoszenia filmów o treści seksualnej z udziałem nieletnich wzrosły o ponad 20 proc. od początku kwarantanny, podczas gdy służby w Danii ujawniły, że liczba prób dotarcia do takich materiałów potroiła się.

Ponieważ większość szkół jest zamknięta, dzieci spędzają więcej czasu online. Eksperci twierdzą, że zwiększa to ryzyko groomingu, czyli nagabywania dzieci i zaprzyjaźnienia się z nimi w celu późniejszego wykorzystania seksualnego. Zapotrzebowanie na treści pedofilskie wzrosło również w Australii, gdzie według policji pobieranie skoczyło o 86 proc. w ciągu trzech tygodni po wprowadzeniu blokady.

W dark webie odkryliśmy fora poświęcone wykorzystywaniu dzieci w związku z Covid-19 – powiedziała BBC Paula Hudson z australijskiej policji federalnej. Ruch internetowy jest tak duży, że odkryliśmy awarie systemów dark webu – dodała.

Wiele filmów przedstawiających wykorzystywanie dzieci na zamówienie pedofilów jest kręconych na Filipinach. Trzymane tam w niewoli dzieci poddawane są przerażającej przemocy przed kamerami, co transmitowane jest na żywo do płacących klientów w krajach Zachodu. Filipińscy urzędnicy twierdzą, że liczba zgłoszeń o nadużyciach online wzrosła niemal dwukrotnie w marcu, kiedy rozpoczęto w tym kraju blokadę z powodu pandemii.

Międzynarodowa Misja Sprawiedliwości (IJM), organizacja działająca na Filipinach, przekazała, że połowa dzieci uratowanych z niewoli ma 12 lat lub mniej, a dwie trzecie przestępców to rodzice lub bliscy krewni ofiar.

Jednak podsekretarz stanu w filipińskim ministerstwie sprawiedliwości Emmeline Villar, zaznacza, że obecnie łatwiej jest werbować dorosłych do pracy w tej branży z powodu wysokiego bezrobocia wywołanego pandemią.

To jak bycie uwięzionym w ciemnym pokoju bez nawet promienia światła – powiedziała Ruby z Filipin, która przeżyła dwa miesiące nieprzerwanego wykorzystywania seksualnego, transmitowanego na żywo dla zachodnich mężczyzn, zanim została uratowana przez policję. W ogóle nie ma sensu żyć. Oni zniszczyli mi życie na lata. Jak bardzo będę jeszcze cierpieć z powodu szkód, które mi wyrządzili? – pyta dziewczynka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sprawa zabójstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin. Amerykanie pomogą w śledztwie

Mordercę 10-letniej Kristiny mogą pogrążyć rozmowy, które prowadził w internecie. Aby poznać ich treść, polscy śledczy wystąpili już z oficjalnym wnioskiem do Amerykanów. Wiele wskazuje na to, że Jakub A. (26 l.) korespondował w sieci również z mężczyzną, któremu początkowo chciał zlecić zabójstwo dziewczynki.

W czerwcu minie rok od brutalnego morderstwa Kristiny z Mrowin (Dolny Śląsk), a jej oprawca nadal nie stanął przed sądem. Śledczy wciąż kompletują akt oskarżenia, w którym znaczącą rolę odegra zapis internetowych rozmów prowadzonych przez Jakuba A. na Facebooku. Administratorem tych danych jest strona amerykańska, dlatego o dostęp do nich wystąpiła już Prokuratura Krajowa. Ale nie tylko profil Jakuba A. interesuje polskich śledczych.

– Wystąpiliśmy do strony amerykańskiej również o udostępnienie rozmów małej Kristiny, a także osoby, którą oskarżony podżegał do popełnienia przestępstwa – mówi Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Wszystko wskazuje na to, że Amerykanie pomogą w śledztwie.

– Otrzymaliśmy oficjalną informację, że strona amerykańska podjęła już kroki w celu ujawnienia danych – dodaje Orepuk.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Syn „króla disco-polo” opuścił areszt. Pilnuje go teraz ojciec

Król disco polo Zenon Martyniuk (51 l.) i jego ukochana żona Danuta (52 l.) nie śpią po nocach. Martwią się o przyszłość ukochanego syna. Choć Daniel (31 l.), który przed dwoma tygodniami opuścił areszt, po raz kolejny obiecał poprawę zatroskanym rodzicom, oni nie bardzo mu wierzą. Dlatego pilnują jedynaka. Cała trójka wyjechała do Puszczy Białowieskiej, gdzie mieści się drugi dom króla disco polo.

Po miesięcznej odsiadce Daniel M. wydaje się być skruszony i niczym mały chłopiec trzyma się rodziców. Ci na jakiś czas przenieśli się spod Białegostoku do Białowieży. Z daleka od nieprzychylnych spojrzeń Martyniukowie próbują przekonać syna do zmiany postępowania, a on odreagowuje ostatnie zdarzenia, podziwiając przyrodę i zwiedzając okolicę, co relacjonuje również w sieci.

– Daniel na razie trzyma się rodziców. Przebywa z nimi w drugim domu w Białowieży. Tam mają więcej spokoju i okoliczności przyrody też mają łagodny wpływ na zszargane ostatnimi czasy nerwy całej rodziny – zdradza „Super Expressowi” przyjaciel rodziny.

Mimo wszystko Zenon i Danuta nie mogą spać spokojnie. Choć cieszą się, że syn opuścił areszt, wciąż obawiają się jak długo ich jedynak będzie grzeczny. W końcu już nie raz obiecywał, że się ustatkuje, a potem znów łamał prawo i nie potrafił dogadać się z żoną, mimo że zapewniał na naszych łamach, że zrobi wszystko, by być dobrym mężem i ojcem. Teraz zamiast z nimi spędza czas z rodzicami.
Źródło info i foto: se.pl

Holandia: Środek do czyszczenia rur zamiast płynu do dezynfekcji. Poparzeni klienci jednego ze sklepów

Klienci i pracownik IKEI z poparzeniami pierwszego stopnia – to efekt pomyłki jednej ze sprzątaczek w holenderskim Haarlem, która wypełniła butelkę po płynie dezynfekującym… środkiem do czyszczenia kanalizacji. Przedstawiciele sklepu wydali oświadczenie. Do zdarzenia doszło w sobotę, jednak lokalne media poinformowały o incydencie w ostatnią środę. Na stronie internetowej publicznego nadawcy NOS opublikowano zdjęcia rąk poparzonych ludzi.

Dozownik z niebezpiecznym środkiem został postawiony przed wejściem do sklepu. Na „dezynfekcję” zdecydowało się co najmniej kilka osób. Gdy zorientowano się, że doszło do pomyłki, na miejsce wezwano policję i zespół pogotowia ratunkowego. Trzy osoby – pracownik i dwoje klientów – wymagały pomocy ratowników.

„Pomyliła etykiety”

Jak ustaliła policja osobą, która wypełniła butelkę była jedna z pracownic sprzątających, „niemówiąca dobrze po niderlandzku”. Kobieta tłumaczyła, że pomyliła etykiety płynów. Przedstawiciele sklepu proszą o kontakt poszkodowane osoby. Według wstępnych informacji kontakt z płynem mogło mieć co najmniej 10 klientów.

„Najmocniej przepraszamy, za to co się wydarzyło. Zawsze zapewniamy bezpieczeństwo przy robieniu zakupów, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca” – poinformowano w oświadczeniu. Niewykluczone, że poszkodowani będą domagali się odszkodowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dane osób na kwarantannie z pow. gnieźnieńskiego wyciekły do sieci. Jest śledztwo

Dane adresowe ok. 300 osób z powiatu gnieźnieńskiego, poddanych kwarantannie w związku z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, zostały opublikowane w internecie. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. O wycieku danych poinformowały w niedzielę lokalne media. Jak podał portal gniezno.naszemiasto.pl, kilkustronicowa lista zawierająca ponad 300 adresów z terenu miasta, a także z gmin powiatu gnieźnieńskiego „krąży” w internecie od soboty.

Wczoraj otrzymałam informację telefoniczną od mieszkanki powiatu gnieźnieńskiego, która poinformowała nas, że w internecie krąży lista z adresami osób będących na kwarantannie. Poprosiłam o przesłanie tej listy na nasz adres mailowy, w celu jej weryfikacji – podkreśliła cytowana przez portal dyrektor gnieźnieńskiego sanepidu Anna Stejakowska.

Dodała, że po analizie danych okazało się, że lista jest zgodna ze stanem faktycznym.

O sprawie została powiadomiona policja i prokuratura, które wyjaśniają sprawę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy: Młodociana szajka handlowała pornografią z udziałem dzieci

Policja niemieckim w Fryburgu (Badenia-Wirtembergia) rozbiła szajkę handlującą pornografią dziecięcą w sieci. Śledztwem objęte są 42 osoby, w tym domniemany herszt grupy – 14-latek. Agencja AFP wskazała, że ze wstępnego rozpoznania wynika, iż chłopak namówił dwie dziewczynki, aby przesłały mu pornograficzne zdjęcia i filmy z ich udziałem. Otrzymanymi materiałami następnie handlował w internecie.

Podczas śledztwa w sprawie wykorzystywania seksualnego, szerzenia treści pornograficznych z udziałem dzieci oraz oszustw zidentyfikowano 31 mężczyzn w wieku od 16 do 58 lat, którzy byli klientami głównego sprawcy.

Telewizja Deutsche Welle wskazała, że nastolatek dokonywał transakcji, posługując się wirtualną walutą. Aby uzyskane w ten sposób walory zamieniać na pieniądze, sprzedawał on potem e-walutę innym młodocianym, którzy byli wtajemniczeni w proceder lub sami rozprowadzali pornografię dziecięcą.

Sąd orzekł już o winie głównego oskarżonego na podstawie prawa karnego nieletnich. Musiał zapłacić karę pieniężną i finansowo zadośćuczynić swoim ofiarom. Dziewięciu innych nieletnich objętych zostało specjalną kuratelą pedagogiczną. Śledztwo przeciwko innym podejrzanym jeszcze się toczy.
Źródło info i foto: TVP.info

Groził, że ma broń biologiczną. Został zatrzymany

Młody mężczyzna opublikował w Internecie nieprawdziwą wiadomość, w której poinformował, że przekroczył nielegalnie granicę i posiada broń biologiczną w postaci koronawirusa. Szybkie i skuteczne działania policjantów kryminalnych z wałbrzyskiej komendy oraz zaangażowanych w sprawę funkcjonariuszy ABW doprowadziły do zatrzymania wałbrzyszanina. 24-latek oświadczył, że chciał jedynie zrobić głupi żart. Teraz jednak za popełniony czyn odpowie przed sądem. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Pomimo że wiadomość o tym, że mężczyzna posiada broń biologiczną w postaci koronawirusa i zamierza zainfekować nim obywateli Polski, bardzo szybko zniknęła z Internetu, nie umknęła ona uwadze funkcjonariuszy. Bezpośrednio po uzyskaniu takiej informacji rozpoczęli ustalanie, kto jest odpowiedzialnym za jej umieszczenie w sieci. Policjanci przy wsparciu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego szybko i trafnie wytypowali mieszkanie, z którego wiadomość została wysłana. Oczywiście w związku z charakterem interwencji mundurowi z wałbrzyskiej komendy musieli zachować maksymalne środki bezpieczeństwa. Ubrani w kombinezony ochronne udali się pod wyznaczony adres i zatrzymali zaskoczonego 24-latka. Na miejscu zdarzenia policjanci zabezpieczyli laptopa, telefon komórkowy oraz tablet, które mogły posłużyć do umieszczenie informacji w sieci.

Funkcjonariusze w trakcie wykonywania dalszych czynności procesowych ustalili, że wiadomość umieszczona przez zatrzymanego w Internecie była tylko głupim żartem. Mieszkaniec Wałbrzycha odpowie teraz za stworzenie sytuacji mającej wywołać przekonanie o istnieniu zagrożenia i doprowadzenie do niepotrzebnej interwencji służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, wiedząc, że zagrożenie nie istnieje. 24-latek stanie przed sądem. Za popełniony czyn może trafić do więzienia na 8 lat. Ponadto pobrano od niego próbki do badań, których wynik potwierdził, że nie jest on zarażony koronawirusem.
Źródło info i foto: Policja.pl