Para nastolatków zabiła sąsiada siekierą. Jest opinia biegłych

Jessica (17 l.) przyniosła do domu siekierę, podała ją koledze i wskazała na sąsiada. – Zabij go! – rozkazała. Sebastian (17 l.) bez wahania zadał aż 15 ciosów. Na koniec zwyrodnialcy załadowali zmasakrowane zwłoki na taczkę i pod osłoną nocy wyrzucili do rowu. Podłość i okrucieństwo tych młodych zwyrodnialców jest niewyobrażalna. Ale biegli są zgodni: zarówno nastolatka, jak i jej kolega działali z zimną krwią. Prokuratorzy właśnie otrzymali opinie biegłych na temat ich stanu psychicznego.

– Oboje mogą stanąć przed sądem. Nasze śledztwo właśnie dobiega końca – wyjaśnia Marta Pętkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Krwawy dramat rozegrał się w ubiegłym roku w podkarpackiej miejscowości Słonne. Dwoje nastolatków poznało się w ośrodku wychowawczym, z którego wspólnie uciekli. Ukryli się w domu matki dziewczyny. Odwiedził ich tam mieszkający w sąsiedztwie Wojciech P. (†38 l.). Kiedy zrobiło się późno, przy stole zostali tylko mordercy i ich ofiara. W pewnym momencie dziewczynie nie spodobało się to, w jaki sposób odzywa się do niej mężczyzna. Wspólnie z Sebastianem postanowili go zamordować. Zwłoki porzucili w pobliżu domu rodziców ofiary.

Teraz na Jessice ciążą poważne zarzuty. Za nakłanianie do zabójstwa i współudział w zbrodni grozi jej – tak samo jak Sebastianowi – do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jerzy F. rok temu zamordował sąsiada. Skazano go na 25 lat więzienia. Mężczyzna złożył apelację

Dla Andrzeja M. (†65 l.) to była ostatnia Wielkanoc w życiu. Rok temu zginął straszną śmiercią z rąk swojego sąsiada Jerzego F. (67 l.). Sam otworzył drzwi mordercy, który z zimną krwią zmasakrował go siekierą. Za co? Bo ponoć ukradł mu dokumenty!

W Niedzielę Wielkanocną ubiegłego roku Jerzy F. z Gronowa (woj. warmińsko-mazurskie) ubrał się odświętnie, za pazuchę schował siekierę i wyszedł z domu. Zapukał do drzwi Andrzeja M., który otworzył mu nieświadomy zagrożenia. Morderca najpierw uderzył go obuchem w tył głowy. Gdy Andrzej M. upadł, zabójca silnymi ciosami siekiery połamał mu żebra i mostek, roztrzaskał oczodół i niemal odrąbał pół twarzy.

Jerzy F. pracował we wsi jako robotnik sezonowy. – Spotykał się z Andrzejem towarzysko, a potem oskarżył go o kradzież dokumentów. Odgrażał się we wsi, że mu odpłaci. Ale żeby w tak straszny sposób?! Szkoda chłopa. Był zapalonym gołębiarzem. Cieszył się, bo miał właśnie dostać pierwszą emeryturę. Niestety, nie doczekał – opowiada jeden z mieszkańców.

Po dokonaniu zbrodni Jerzy F. umył się, przebrał i jak gdyby nigdy nic zabrał się do pracy przy krowach. Gospodarstwo miało jednak monitoring i kamera zarejestrowała, jak po zabójstwie myje ręce z krwi w stawie. Nagrało się też, jak idzie przez łąki i chowa narzędzie zbrodni w stogu siana.

Bandyta do końca nie przyznawał się do winy. Siedział na ławie oskarżonych jakby nieobecny, a nawet poprosił, żeby nie przywozili go z aresztu na ogłoszenie wyroku. Sąd skazał go na 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Jerzy F. już złożył apelację.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Grozili zamordowaniem rodziny siekierą. Zostali zatrzymani

45-letni Zbigniew C. z okolic Bolesławca po pijanemu groził żonie i dzieciom siekierą, którą zniszczył część mebli. Kilka dni później 57-letni Józef K. takim samym narzędziem sterroryzował kobietę, którą dręczył od ponad dwóch lat. Obaj oprawcy spędzą „kwarantannę narodową” w areszcie. Każdy z nich w przeszłości był karany za podobne przestępstwa.

Pierwszy trafił za kraty 45-letni Zbigniew C. Na początku kwietnia jego żona zawiadomiła policję, że mężczyzna grozi jej i dzieciom siekierą. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zastali przerażoną kobietę, zapłakane maluchy i zdemolowane mieszkanie. Pijany Zbigniew C. groził rodzinie, że pozabija wszystkich siekierą. Został zatrzymany, ale nie przyznał się ani do gróźb karalnych, ani do znęcania nad bliskimi.

Podczas przesłuchania, żona domowego oprawcy przyznała, że gehenna jej i dzieci trwała od września ubiegłego roku. Po pijanemu mężczyzna wszczynał awantury, maltretując rodzinę psychicznie i fizycznie. Kilkakrotnie groził żonie, że ją zabije. Odgrażał się także, że spali dom.

Kobieta bała się jednak zawiadomić policję. Mężczyzna trafił do aresztu na trzy miesiące. Sąd zgodził się z prokuratorem, że dalsze pozostawanie na wolności zagraża zdrowiu i życiu rodziny podejrzanego.

Przed trzema laty Zbigniew C. został skazany na karę więzienia w zawieszeniu za znęcanie się nad żoną. Wyrok odwieszono, ponieważ mężczyzna dalej dręczył rodzinę. Jednak uznano wtedy, że może odbyć karę w tzw. dozorze elektronicznym.

Niebezpieczny amant

Kilka dni po aresztowaniu Zbigniewa C. Sąd Rejonowy w Bolesławcu rozpatrywał wniosek o areszt w sprawie innego dręczyciela. Tym razem za kraty trafił 56-letni Józef K. On też groził, że zabije ofiarę siekierą. Jednak jego celem nie była rodzina, ale kobieta, którą upatrzył sobie na partnerkę.

Józef K. miał nękać jedną z mieszkanek Bolesławca od lutego 2018 r. Próbował zmusić ją, aby została jego partnerką. Ta odrzucała natrętne awanse pana Józefa. Mężczyzna jednak nie odpuszczał. Nękał ofiarę telefonami i SMS-ami. Wielokrotnie nachodził kobietę w jej domu.

Miarka się przebrała w lutym, gdy na oczach wielu świadków, Józef K. wygrażał ofierze siekierą. Został wtedy zatrzymany, ale zamiast za kraty trafił do szpitala.

Ledwo opuścił lecznicę na początku kwietnia, gdy został ponownie zatrzymany i doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty gróźb karalnych oraz stalkingu. W minioną środę był już w celi aresztu.

O tym, że Józef K. stanowił dla nękanej kobiety prawdziwe zagrożenie, świadczy wyrok ośmiu lat więzienia, który usłyszał w 2010 r. Mężczyzna został skazany za nękanie i groźby pod adresem innej kobiety oraz podpalenie. Więzienie opuścił w 2017 r. i kilka miesięcy później znalazł kolejną ofiarę. Teraz grozi mu do 4,5 roku pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Mężczyzna odpowie za trzy napady z siekierą na sklepy

W nocy w podpoznańskiej Mosinie mężczyzna napadł z siekierą na trzy sklepy; kilka osób zostało rannych. Sprawca został zatrzymany. Jak poinformowała w czwartek wielkopolska policja, „policjanci z poznańskiej Grupy Realizacyjnej zatrzymali w nocy, w Mosinie napastnika z siekierą”.

„Mężczyzna napadł późnym wieczorem na trzy sklepy i ranił kilka osób. Po zrabowaniu pieniędzy uciekał skradzionym rowerem oraz potem skradzionym samochodem. Gdy auto rozbił, wtargnął do przypadkowego domu i zabarykadował się na strychu. Policjanci otoczyli budynek a mieszkańców ewakuowali” – wskazano.

Grupa Realizacyjna z KMP w Poznaniu zneutralizowała napastnika. Mężczyzna przebywa w areszcie. Sprawa jest wyjaśniana. Policja nie udziela na razie bliższych informacji o zdarzeniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja: 33-latek zabił pedofila, który groził dzieciom siekierą

Władimir Sankin zabił pedofila, który groził dwóm chłopcom, że zabije ich siekierą jeżeli się nie rozbiorą. 33-latkowi grozi 15 lat więzienia. Do momentu wyroku, mężczyzna będzie przebywał w areszcie domowym. Do zdarzenia doszło w Ulfie w Rosji pod koniec stycznia 2020 roku. Gdy 33-letni Władimir Sankin wracał do swojego domu, w pewnej chwili na ulicy zatrzymał go przerażony chłopiec. 10-latek opowiedział Sankinowi, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Okazało się, że kilka godzin wcześniej, 10-latek i jego kolega bawili się na dworze. Kiedy zmęczyli się i zmarzli, weszli do pobliskiego budynku, aby się nieco ogrzać. Zaczepił ich wtedy nieznajomy mężczyzna, który zaprosił chłopców do swojego domu na gorącą herbatę. Propozycja okazała się jednak pułapką.

Najpierw mężczyzna zapewnił chłopców, że chce pokazać im „coś bardzo interesującego”. Gdy udało mu się namówić ich do przyjścia do jego domu, w pewnej chwili wyciągnął siekierę i zaczął grozić im, że ich zabije, jeżeli za chwilę nie rozbiorą się do naga.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Olsztyn: Rzucił się z siekierą na ratowników medycznych

Mężczyzna, któremu pogotowie miało udzielić pomocy, rzucił się na ratowników. Trafił do aresztu – grozi mu nawet 10 lat więzienia. W starciu z nim ratownicy odnieśli rany. Do incydentu doszło w Olsztynie. Ekipa pogotowia została wezwana do 32-latka, który był pod wpływem leków psychotropowych. Kiedy przyjechała, mężczyzna wyciągnął siekierę. Ratownicy musieli się bronić.

– Podjęli próbę obezwładnienia, ponieważ nie mieli możliwości ucieczki. Niestety jeden z ratowników ma złamany palec, drugi obrażenia głowy, twarzy. Przebywał na SOR i był diagnozowany – mówi Krzysztof Jurołajć z Pogotowia Ratunkowego w Olsztynie.

Na miejscu pojawiła się policja. 32-latek twierdził, że chciał tylko przestraszyć ratowników.

– Meżczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Badania policyjnym alkomatem wykazały, że miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie – podaje sierżant Andrzej Jurkun, z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

Wcześniej mężczyzna był wielokrotnie karany za oszustwa i rozbój, ale nigdy nie trafił do więzienia. Tym razem za czynną napaść na funkcjonariuszy publicznych i naruszenie ich nietykalności cielesnej grozi mu do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Rzucił się z siekierą na policjantów. Grozi mu dożywocie

Zarzut usiłowania zabójstwa usłyszał mężczyzna, który 8 stycznia w jednej z wrocławskich kamienic zaatakował siekierą policjantów. Napastnik został postrzelony przez funkcjonariuszy i trafił do szpitala. Za usiłowanie zabójstwa policjantów grozi mu dożywotnie więzienie. Dramatyczna akcja rozegrała się 8 stycznia w kamienicy przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Policjanci zostali wezwani na interwencję w związku z agresywnym zachowaniem jednego z lokatorów, który najpierw uszkodził siekierą drzwi do mieszkania sąsiada, a później z tym niebezpiecznym narzędziem przechadzał się po klatce schodowej.

Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce z jednego z mieszkań wypadł agresywny mężczyzn i rzucił się na nich z siekierą. Zanim zdążyli zareagować uderzył jednego z nich siekierą. Na szczęście ostrze trafiło w kamizelkę kuloodporną, którą miał na sobie funkcjonariusz. Aby powstrzymać agresywnego mężczyznę policjanci musieli użyć broni palnej. Postrzelony napastnik trafił do szpitala.

– „Po ustaleniu, że mogą zostać wykonane z jego udziałem czynności procesowe, zostały ogłoszone względem niego zarzuty popełnienia przestępstw: usiłowania zabójstwa, stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej, czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego oraz uszkodzenia mienia” – informuje Maciej Zagożdżon z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Za zarzucane czyny podejrzanemu może grozić nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie.
Źródło info i foto: se.pl

Gowarzewo: 23-latek zaatakował sąsiada siekierą. 32-latek zmarł w szpitalu

W Gowarzewie (województwo wielkopolskie), 23-letni mężczyzna, z nieznanych dotąd powodów, zaatakował siekierą swojego 32-letniego sąsiada. Ranny mężczyzna trafił do szpitala, jednak lekarzom nie udało się go uratować. Napastnik został już zatrzymany. Grozi mu dożywocie.

W piątek przed południem, w Gowarzewie w gminie Kleszczewo w powiecie poznańskim, rozegrał się krwawy dramat. Z nieustalonych dotąd przyczyn 23-latek wtargnął na posesję swojego 32-letniego sąsiada, a następnie zaatakował go siekierą. Ciężko ranny 32-latek trafił do szpitala, jednak mimo usilnych starań, lekarzom nie udało się go uratować – zmarł na stole operacyjnym.

23-letni napastnik został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. Przyznał się do zarzucanego mu czynu, a narzędzie zbrodni zostało zabezpieczone przez śledczych. Mężczyzna został już przesłuchany przez prokuratora. – Złożył wyjaśnienia, ale były one zupełnie nieracjonalne. Z tego względu na pewno będzie zachodziła potrzeba przeprowadzenia badań sądowo-psychiatrycznych co do poczytalności tego mężczyzny – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prokurator Michał Smętkowski.

– Wniosek o tymczasowe aresztowanie 23-letniego podejrzanego został złożony jeszcze w sobotę wieczorem. Posiedzenie się odbyło i sąd zastosował wobec mężczyzny areszt na okres trzech miesięcy – dodał Smętkowski. 23-latkowi może grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-letni Marcel C. zabił rodzinę, bo odcięli mu internet?

Czy Marcel C. (18 l.) z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie) zabił rodzinę z zemsty za zakaz korzystania z internetu? Według śledczych 18-latek pod osłoną nocy siekierą zamordował rodziców i 7-letniego braciszka. Znajomi i bliscy Marcelego mówią, że był bardzo uzależniony od internetu. – Tam już od dawna coś wisiało w powietrzu – potwierdzają. Jak dowiedział się Fakt, taki motyw tego makabrycznego zabójstwa biorą pod uwagę śledczy.

Marcel godzinami zatapiał się w grach komputerowych. – Miał swój komputer w pokoju i tam grał, ale to chyba normalne w jego wieku. Często wpadałem do rodziny na obiady. Wtedy szedł do siebie – powiedział Faktowi jego dziadek Józef.

O zamiłowaniu do wirtualnego świata świadczą też profile 18-latka w mediach społecznościowych. Zamieszczał mnóstwo wpisów dotyczących gier. Czy to właśnie one przeszkadzały mu w przygotowaniu do matury? – Marcel był przeciętnym uczniem. Z tego co pamiętam, chyba w pierwszej klasie uczył się najsłabiej – mówi Tomasz Błauciak, dyrektor I LO, do którego jeszcze w ubiegłym tygodniu chodził Marceli.

Teraz chłopakowi grozi dożywocie za potrójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. W tej makabrycznej historii pojawia się też kradzież. W trakcie śledztwa okazało się bowiem, że Marceli ukradł rodzicom gotówkę, którą zakopał za domem, blisko nadpalonych zakrwawionych ubrań i siekiery.

– Zabrał z domu około 10 tysięcy złotych w różnych walutach, które miał przeznaczyć na ucieczkę za granicę – mówi Tomasz Orepiuk, rzecznik prokuratury w Świdnicy. Niewykluczone więc, że Marceli wszystko zaplanował, bo, jak relacjonują znajomi ze szkoły, z rodzicami nie najlepiej mu się układało.

– Nie był zazdrosny o brata, to bzdura. Z rodzicami to już inna sprawa, ale nie chcemy o tym mówić – wyjaśniają. Inni dodają, że bywał agresywny, a agresję często wyładowywał, grając przez internet. Czy rodzice również zauważyli ten problem i postanowili odciąć mu drogę do wirtualnego świata?
Źródło info i foto: Fakt.pl

45-latek rzucił się z siekierą na policjantów

Groźny incydent w australijskim mieście Erina w stanie Nowa Południowa Walia. Policjantów interweniujących w jednym z domów próbował powstrzymać mężczyzna uzbrojony w siekierę. Padły strzały. Do incydentu doszło w piątek wieczorem. Patrol policji został wezwany w sprawie awantury sąsiedzkiej. Gdy dwaj funkcjonariusze przybyli na miejsce i chcieli wejść do jednego z domów, w którym dodatkowo się paliło, drogę zagrodził im mężczyzna z siekierą.

Gospodarz zachowywał się niebezpiecznie i jeden z funkcjonariuszy oddał w jego kierunku trzy strzały. Dwie kule dosięgły celu. Mężczyzna zmarł na miejscu.

Zastępca komisarza lokalnej policji Max Mitchell oświadczył, że 45-latek, do którego domu wezwano patrol, miał bogatą kartotekę kryminalną. Był podejrzany o przestępstwa narkotykowe, miał też problemy natury psychicznej. Mitchell ocenił, że mundurowi nie mieli wyjścia i musieli użyć broni. – Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuli, gdy przyszli do tego domu, by pomóc mieszkańcom, a musieli zmierzyć się z osobą z siekierą przyjmującą wrogą pozycję. Nie mieli wyboru, musieli w ten sposób wkroczyć do akcji – przekonywał.

Dochodzenie w sprawie zdarzenia wszczął wydział zabójstw lokalnej policji.
Źródło info i foto: TVP.info