Olsztyn: Rzucił się z siekierą na ratowników medycznych

Mężczyzna, któremu pogotowie miało udzielić pomocy, rzucił się na ratowników. Trafił do aresztu – grozi mu nawet 10 lat więzienia. W starciu z nim ratownicy odnieśli rany. Do incydentu doszło w Olsztynie. Ekipa pogotowia została wezwana do 32-latka, który był pod wpływem leków psychotropowych. Kiedy przyjechała, mężczyzna wyciągnął siekierę. Ratownicy musieli się bronić.

– Podjęli próbę obezwładnienia, ponieważ nie mieli możliwości ucieczki. Niestety jeden z ratowników ma złamany palec, drugi obrażenia głowy, twarzy. Przebywał na SOR i był diagnozowany – mówi Krzysztof Jurołajć z Pogotowia Ratunkowego w Olsztynie.

Na miejscu pojawiła się policja. 32-latek twierdził, że chciał tylko przestraszyć ratowników.

– Meżczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Badania policyjnym alkomatem wykazały, że miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie – podaje sierżant Andrzej Jurkun, z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

Wcześniej mężczyzna był wielokrotnie karany za oszustwa i rozbój, ale nigdy nie trafił do więzienia. Tym razem za czynną napaść na funkcjonariuszy publicznych i naruszenie ich nietykalności cielesnej grozi mu do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Rzucił się z siekierą na policjantów. Grozi mu dożywocie

Zarzut usiłowania zabójstwa usłyszał mężczyzna, który 8 stycznia w jednej z wrocławskich kamienic zaatakował siekierą policjantów. Napastnik został postrzelony przez funkcjonariuszy i trafił do szpitala. Za usiłowanie zabójstwa policjantów grozi mu dożywotnie więzienie. Dramatyczna akcja rozegrała się 8 stycznia w kamienicy przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Policjanci zostali wezwani na interwencję w związku z agresywnym zachowaniem jednego z lokatorów, który najpierw uszkodził siekierą drzwi do mieszkania sąsiada, a później z tym niebezpiecznym narzędziem przechadzał się po klatce schodowej.

Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce z jednego z mieszkań wypadł agresywny mężczyzn i rzucił się na nich z siekierą. Zanim zdążyli zareagować uderzył jednego z nich siekierą. Na szczęście ostrze trafiło w kamizelkę kuloodporną, którą miał na sobie funkcjonariusz. Aby powstrzymać agresywnego mężczyznę policjanci musieli użyć broni palnej. Postrzelony napastnik trafił do szpitala.

– „Po ustaleniu, że mogą zostać wykonane z jego udziałem czynności procesowe, zostały ogłoszone względem niego zarzuty popełnienia przestępstw: usiłowania zabójstwa, stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej, czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego oraz uszkodzenia mienia” – informuje Maciej Zagożdżon z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Za zarzucane czyny podejrzanemu może grozić nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie.
Źródło info i foto: se.pl

Gowarzewo: 23-latek zaatakował sąsiada siekierą. 32-latek zmarł w szpitalu

W Gowarzewie (województwo wielkopolskie), 23-letni mężczyzna, z nieznanych dotąd powodów, zaatakował siekierą swojego 32-letniego sąsiada. Ranny mężczyzna trafił do szpitala, jednak lekarzom nie udało się go uratować. Napastnik został już zatrzymany. Grozi mu dożywocie.

W piątek przed południem, w Gowarzewie w gminie Kleszczewo w powiecie poznańskim, rozegrał się krwawy dramat. Z nieustalonych dotąd przyczyn 23-latek wtargnął na posesję swojego 32-letniego sąsiada, a następnie zaatakował go siekierą. Ciężko ranny 32-latek trafił do szpitala, jednak mimo usilnych starań, lekarzom nie udało się go uratować – zmarł na stole operacyjnym.

23-letni napastnik został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. Przyznał się do zarzucanego mu czynu, a narzędzie zbrodni zostało zabezpieczone przez śledczych. Mężczyzna został już przesłuchany przez prokuratora. – Złożył wyjaśnienia, ale były one zupełnie nieracjonalne. Z tego względu na pewno będzie zachodziła potrzeba przeprowadzenia badań sądowo-psychiatrycznych co do poczytalności tego mężczyzny – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prokurator Michał Smętkowski.

– Wniosek o tymczasowe aresztowanie 23-letniego podejrzanego został złożony jeszcze w sobotę wieczorem. Posiedzenie się odbyło i sąd zastosował wobec mężczyzny areszt na okres trzech miesięcy – dodał Smętkowski. 23-latkowi może grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-letni Marcel C. zabił rodzinę, bo odcięli mu internet?

Czy Marcel C. (18 l.) z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie) zabił rodzinę z zemsty za zakaz korzystania z internetu? Według śledczych 18-latek pod osłoną nocy siekierą zamordował rodziców i 7-letniego braciszka. Znajomi i bliscy Marcelego mówią, że był bardzo uzależniony od internetu. – Tam już od dawna coś wisiało w powietrzu – potwierdzają. Jak dowiedział się Fakt, taki motyw tego makabrycznego zabójstwa biorą pod uwagę śledczy.

Marcel godzinami zatapiał się w grach komputerowych. – Miał swój komputer w pokoju i tam grał, ale to chyba normalne w jego wieku. Często wpadałem do rodziny na obiady. Wtedy szedł do siebie – powiedział Faktowi jego dziadek Józef.

O zamiłowaniu do wirtualnego świata świadczą też profile 18-latka w mediach społecznościowych. Zamieszczał mnóstwo wpisów dotyczących gier. Czy to właśnie one przeszkadzały mu w przygotowaniu do matury? – Marcel był przeciętnym uczniem. Z tego co pamiętam, chyba w pierwszej klasie uczył się najsłabiej – mówi Tomasz Błauciak, dyrektor I LO, do którego jeszcze w ubiegłym tygodniu chodził Marceli.

Teraz chłopakowi grozi dożywocie za potrójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. W tej makabrycznej historii pojawia się też kradzież. W trakcie śledztwa okazało się bowiem, że Marceli ukradł rodzicom gotówkę, którą zakopał za domem, blisko nadpalonych zakrwawionych ubrań i siekiery.

– Zabrał z domu około 10 tysięcy złotych w różnych walutach, które miał przeznaczyć na ucieczkę za granicę – mówi Tomasz Orepiuk, rzecznik prokuratury w Świdnicy. Niewykluczone więc, że Marceli wszystko zaplanował, bo, jak relacjonują znajomi ze szkoły, z rodzicami nie najlepiej mu się układało.

– Nie był zazdrosny o brata, to bzdura. Z rodzicami to już inna sprawa, ale nie chcemy o tym mówić – wyjaśniają. Inni dodają, że bywał agresywny, a agresję często wyładowywał, grając przez internet. Czy rodzice również zauważyli ten problem i postanowili odciąć mu drogę do wirtualnego świata?
Źródło info i foto: Fakt.pl

45-latek rzucił się z siekierą na policjantów

Groźny incydent w australijskim mieście Erina w stanie Nowa Południowa Walia. Policjantów interweniujących w jednym z domów próbował powstrzymać mężczyzna uzbrojony w siekierę. Padły strzały. Do incydentu doszło w piątek wieczorem. Patrol policji został wezwany w sprawie awantury sąsiedzkiej. Gdy dwaj funkcjonariusze przybyli na miejsce i chcieli wejść do jednego z domów, w którym dodatkowo się paliło, drogę zagrodził im mężczyzna z siekierą.

Gospodarz zachowywał się niebezpiecznie i jeden z funkcjonariuszy oddał w jego kierunku trzy strzały. Dwie kule dosięgły celu. Mężczyzna zmarł na miejscu.

Zastępca komisarza lokalnej policji Max Mitchell oświadczył, że 45-latek, do którego domu wezwano patrol, miał bogatą kartotekę kryminalną. Był podejrzany o przestępstwa narkotykowe, miał też problemy natury psychicznej. Mitchell ocenił, że mundurowi nie mieli wyjścia i musieli użyć broni. – Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuli, gdy przyszli do tego domu, by pomóc mieszkańcom, a musieli zmierzyć się z osobą z siekierą przyjmującą wrogą pozycję. Nie mieli wyboru, musieli w ten sposób wkroczyć do akcji – przekonywał.

Dochodzenie w sprawie zdarzenia wszczął wydział zabójstw lokalnej policji.
Źródło info i foto: TVP.info

23-latek chciał zabić siekierą policjanta na służbie. Grozi mu dożywocie

Nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności grozi 23-letniemu mieszkańcowi powiatu ropczycko-sędziszowskiego (woj. podkarpackie), podejrzanemu o usiłowanie zabójstwa siekierą policjanta i czynnej napaści na niego. Mężczyzna decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Artur Grabowski, do zdarzenia doszło 22 września w godzinach wieczornych na posesji w miejscowości Nawsie, w trakcie poszukiwań mężczyzny przez policję. Był on poszukiwany, ponieważ wcześniej samowolnie opuścił szpital psychiatryczny, gdzie przebywał na dobrowolnym leczeniu.

– Gdy policjanci weszli do pomieszczeń położonych na najniższej kondygnacji domu, w którym mieszka podejrzany, jeden z nich, po uchyleniu drzwi, został nagle zaatakowany przez sprawcę, który trzymał nad głową pokaźną siekierę i bez uprzedzenia zamachnął się, celując w okolice głowy – opowiadał prok. Grabowski.

Policjant zasłonił się rękami

Dodał, że zaatakowanemu funkcjonariuszowi udało się częściowo zneutralizować cios, gdy odruchowo zasłonił się rękoma, ale jednak został trafiony ostrzem siekiery w czoło. Później policjant wraz z kolegą z patrolu obezwładnili napastnika.

26-letni funkcjonariusz Komendy Powiatowej Policji w Ropczycach trafił do szpitala z pęknięciem kości czaszki oraz raną czoła po prawej stronie i w okolicy oczodołu. Lekarze oceniają jego stan jako niezagrażający życiu i zdrowiu.

Podejrzany usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa połączony z czynną napaścią na funkcjonariusza policji. Odmówił odniesienia się do treści zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień i udzielenia odpowiedzi na pytania. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.

Za zarzucany czyn grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat więzienia albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

23-latek uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Rzucił się na policjantów z siekierą

Szokująca sprawa z powiatu ropczycko-sędziszowskiego. 23-letni mężczyzna, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego zaatakował próbujących go zatrzymać policjantów. Jednemu z nich zadał cios siekierą w głowę.

23-latek przebywał w ostatnim czasie w szpitalu psychiatrycznym. Okazało się, że młody mężczyzna samowolnie opuścił placówkę, w której przebywał na samowolnym leczeniu. Istniało jednak podejrzenie, że może stanowić zagrożenie dla innych osób, dlatego o sprawie powiadomiono policję, która dołączyła do poszukiwań.

Funkcjonariusze udali się do miejsca zamieszkania poszukiwanego w miejscowości Brzeziny. Tam zeszli do niższych kondygnacji budynku. Po otwarciu kolejnych drzwi nastąpił niespodziewany atak. Mężczyzna zaatakował pierwszego z policjantów dużą siekierą. 23-latek zamachnął się i zadał cios. Policjant zdążył tylko nieznacznie zamortyzować uderzenie rękami. Ostra część siekiery wylądowała na jego głowie, na przedniej, prawej części czoła.

Wtedy przytomność umysłu wykazał drugi z funkcjonariuszy, który przy pomocy rannego partnera obezwładnił i unieszkodliwił szaleńca. Obaj policjanci wezwali na miejsce posiłki oraz karetkę pogotowia.

26-letni poszkodowany policjant został przetransportowany do szpitala. Tam okazało się, że doznał groźnego pęknięcia kości czaszki, rany czoła, a także okolic oczodołu. Jak powiedzieli lekarze, jego obecny stan zdrowia jest jednak stabilny i nie zagraża jego życiu.

Napastnik z kolei został zatrzymany i osadzony w policyjnym, areszcie. Niedługo później usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa połączony z czynną napaścią na funkcjonariusza policji. Sam zrezygnował jednak z odniesienia się do treści zarzutów i skorzystał z prawa odmowy złożenia wyjaśnień i udzielenia odpowiedzi na pytania.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i tymczasowo aresztował podejrzanego na trzy miesiące. 23-latek na wyrok poczeka zatem za kratkami. Grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozbawienia albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

34-letni żołnierz zaatakował ciężarną żonę siekierą. Trafił do aresztu

Trzymiesięczny areszt tymczasowy zastosował w sobotę sąd wobec 34-letniego żołnierza spod Radomia, który zaatakował siekierą ciężarną żonę. Kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Dziecka nie udało się uratować. Jak poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, zgodnie z wnioskiem prokuratury sąd wydał decyzję o aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące, do 17 grudnia.

W piątek 34-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa żony poprzez zadanie jej ciosów siekierą w okolice głowy i ramion. Śledczy postawili mężczyźnie także zarzut zabójstwa dziecka. Grozi mu dożywocie.

Według rzecznika podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i odpowiadał na pytania prokuratora. Na tym etapie śledztwa prokuratura nie informuje jednak o szczegółach. 34-latek zaatakował siekierą żonę będącą w ósmym miesiącu ciąży. Następnie mężczyzna poszedł do sąsiadki i powiedział jej o tym, co zrobił. Kobieta powiadomiła policję. Sprawca został zatrzymany. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe.

Ranna kobieta została przewieziona do jednego z radomskich szpitali. Jest w stanie ciężkim, realnie zagrażającym życiu. Pomimo podjętych przez lekarzy starań, nie udało się uratować dziecka.

Badanie alkomatem wykazało, że 34-latek był trzeźwy. Od mężczyzny pobrano krew do dalszych badań w kierunku obecności w organizmie środków odurzających.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

34-letni żołnierz zaatakował ciężarną żonę siekierą. Dziecko zmarło, kobieta walczy o życie

34-letni zawodowy żołnierz miał kilkukrotnie uderzyć ciężarną żonę siekierą w głowę. Do zdarzenia doszło w Lisowie (woj. mazowieckie) w środę wieczorem. Lekarzom nie udało się uratować dziecka. Kobieta jest w stanie zagrażającym życiu.

Do zdarzenia doszło w środę wieczorem w jednym z domów w Lisowie niedaleko Radomia. – 34-letni żołnierz zawodowy zaatakował siekierą swoją żonę, którą była w 8 miesiącu ciąży. Kobieta w stanie ciężkim została przewieziona do szpitala, gdzie przeszła operację, jest w stanie zagrażającym życiu. Niestety, dziecka nie udało się uratować – poinformował prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodał prokurator, mężczyzna po zdarzeniu poszedł do sąsiadki, której opowiedział, co zrobił. Kobieta wezwała policję i pogotowie ratunkowe.

– Mężczyzna został zatrzymany. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Pobrano krew do badań na obecność środków odurzających. Po zgromadzeniu materiału dowodowego, mężczyzna zostanie przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Warszawie do wydziału do spraw wojskowych, gdzie zostaną mu przedstawione zarzuty – przekazał prokurator.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Żołnierz rzucił się na ciężarną żonę z siekierą. Kobieta w stanie ciężkim trafiła do szpitala

34-letni żołnierz zawodowy zaatakował siekierą swoją ciężarną żonę. Do napaści doszło w Lisowie niedaleko Radomia na Mazowszu. Informację o tej zbrodni dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Z ostatnich informacji wynika, że kobieta jest w stanie zagrażającym życiu. Przebywa w szpitalu w Radomiu. Niestety, lekarzom nie udało się uratować dziecka.

Do ataku doszło wczoraj wieczorem. Mężczyzna miał kilkukrotnie uderzyć siekierą w głowę będącą w ósmym miesiącu ciąży żonę. Potem poszedł do sąsiadki i powiedział jej o wszystkim. Ta wezwała policję. Funkcjonariusze zatrzymali 34-latka. Był trzeźwy. Pobrano od niego krew, by ustalić, czy nie znajdował się pod wpływem środków odurzających.

Na miejsce wezwano Żandarmerię Wojskową. Sprawą zajmuje się wydział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl