Młoda Iranka walcząca o prawa kobiet skazana na 24 lata pozbawienia wolności

Młoda aktywistka walcząca o prawa kobiet w Iranie otrzymała niewiarygodnie wysoki wyrok: 24 lat pozbawienia wolności. Jej winą jest między innymi zdejmowanie hidżabu w miejscu publicznym, co dla irańskiego wymiaru sprawiedliwości jest równoznaczne z „szerzeniem prostytucji”.

Saba Kord-Afshari, 20-letnia aktywistka ma odbyć wyrok 24 lat pozbawienia wolności, włączając w to 15 lat za „szerzenie prostytucji poprzez zdjęcie hidżabu. Inne przewinienia, które uznał sąd to propaganda przeciwko państwu oraz organizowanie się bez zezwolenia i zmowa.

Afshari i jej matka to znaczące działaczki walcząca o prawa kobiet w Iranie. W ramach protestów nazywanych „Białą Środą”, umieszczały w internecie nagrania, na których chodziły ulicami Teheranu bez nakrycia głowy. Zdaniem irańskich władz to zdecydowane naruszenie prawa.

Młoda aktywistka już nie pierwszy raz stanęła przed sądem. Kobieta została aresztowana i usłyszała wyrok już w zeszłym roku. Wtedy odbyła karę, lecz po opuszczeniu więzienia nie zaprzestała swoich działań. Teraz czeka ją znacznie surowsza kara – donosi „Daily Mail”.

W tym tygodniu skazane zostały także trzy inne kobiety. Shima Babaii, Mojgan Lali, and Shaghayegh Mahaki to także aktywistki walczące o prawa kobiet w Iranie.
Źródło info i foto: o2.pl

USA: Nauczycielka skazana na 20 lat więzienia za seks z 13-letnim uczniem

Brittany Zamora uprawiała seks z 13-latkiem, a jego młodszego kolegę zmuszała do patrzenia na to. Kobieta przekonywała w sądzie, że jest dobrym człowiekiem, który popełnił błąd. Została jednak skazana na 20 lat więzienia.

Była nauczycielka została w piątek skazana na najniższy wymiar kary – 20 lat więzienia za wielokrotny seks z 13-letnim chłopcem, jednym ze swoich uczniów. Kobieta przyznała się do zarzucanych jej czynów – aktów seksualnych z nieletnim, usiłowania molestowania i nieobyczajnych czynów w miejscu publicznym. Drugi z zarzutów dotyczy sytuacja, kiedy Zamora namówiła młodszego, 11-letniego kolegę swojej ofiary, by został w sali i obserwował stosunek seksualny.

– Jestem dobrym człowiekiem, popełniłam błąd i żałuję go – mówiła przed sądem. – Staram się żyć zgodnie z prawe, przestrzegać przepisów. Nie jestem zagrożeniem dla społeczeństwa – przekonywała. Zamora przepraszała też swoje ofiary i ich bliskich za wyrządzone im krzywdy. Stwierdziła również, że to, co zrobiła, nie było do niej podobne i chciałaby udać się na terapię. Kobieta chce też uzyskać nowe wykształcenie w więzieniu, by po wyjściu na wolność podjąć nowy zawód.

„Chcę cię codziennie”

Do aresztowania doszło w marcu 2018 roku, kiedy rodzice 13-letniego wówczas chłopca odkryli, że Zamora uprawia seks z ich synem. Stało się tak dzięki aplikacji monitorującej jego telefon komórkowy. Aplikacja wykryła, że w wiadomościach chłopca coraz częściej pojawia się słowo „seks” i zaalarmowała o tym rodziców.

Rodzice chłopca znaleźli w jego telefonie wiadomości od 27-letniej kobiety, a także jej nagie zdjęcia. „Chcę cię codziennie, bez limitu” – pisała do 13-latka. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że „flirt” zaczął się na czacie klasowym, a później do spotkań Zamory z chłopcem dochodziło od 1 lutego do 8 marca. Seks z chłopcem miała uprawiać co najmniej trzy razy.

Matka Zamory: Ona nie jest potworem

– Zamora wabiła chłopców, zdobywała ich zaufanie i wykorzystywała wyłącznie do tego, by spełnić swoje pragnienia seksualne. Używała swojej władzy, by ich molestować – powiedziała matka młodszego z chłopców.

Starszy z chłopców i jego rodzina nie byli obecni na ogłoszeniu wyroku. Oświadczenie w ich imieniu odczytała prawniczka. Matka chłopca napisała, że nienawidzi byłej nauczycielki, za to, co zrobiła jej dziecku, a ojciec zapewniał, że rodzina „pokona” Zamorę, a ich syn „dorośnie i będzie miał dobre życie”.

Na sali sądowej była matka kobiety, która przekonywała, że jej córka nie jest potworem i była porzucona przez ojca.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tragedia na Hillsborough: Skazano pierwszą osobę

Były sekretarz Graham Mackrell został uznany winnym niedopełnienia obowiązków na stadionie Sheffield Wednesday i skazany na 6,5 tysiąca funtów grzywny. Jego działania miały doprowadzić do tragedii na Hillsborough w 1989 roku, w której zginęło 96 osób.

Po trzech dekadach rodziny ofiar doczekały się pierwszego wyroku w tej sprawie. Zamiast o sprawiedliwości, mówią jednak o kompromitacji sędziów orzekających, a zwłaszcza przewodniczącego składu Sir Petera Openshawa. – To obraza dla nas i ludzi, którzy zginęli – skomentowała wyrok przewodnicząca Grupy Wsparcia dla Rodzin Zmarłych na Hillsborough Margaret Aspinall. –  Życie straciło 96 osób. Mackrell ma zapłacić 6500 funtów. To daje niespełna 68 funtów na jednego zmarłego. Szokujące – dodaje.

69-letni Graham Mackrell wyroku wysłuchał w skupieniu, ale i w ogromnych nerwach. Trząsł się, nie mógł ustać, pojawiły się łzy.

W uzasadnieniu Openshaw wskazał winę byłego sekretarza Sheffield, ale nie oskarżył go o bezpośrednie przyczynienie się do śmierci tak wielu osób. To on miał zadecydować m.in. o otwarciu jedynie dwóch bram. Okolicznością łagodzącą była nieposzlakowana opinia Mackrella.

Tragedia na Hillsborough

Dramat na Hillsborough wydarzył się 15 kwietnia 1989 roku przed meczem półfinałowym Pucharu Anglii pomiędzy Liverpoolem a Nottingham Forest. W trakcie przygotowań popełniono szereg błędów: nie zadbano o certyfikat bezpieczeństwa na stadionie Sheffield Wednesday, który był przedawniony o 10 lat; kibiców wpuszczano tylko dwiema bramami; fanów „The Reds” umieszczono na mniejszej trybunie; nie zadbano o odpowiednią drożność dróg dojazdowych itd.

Ochrona nie była w stanie zapanować nad napierającym tłumem – wtedy nie było numerowanych miejsc siedzących, tylko stojące, dlatego każdy chciał być jak najbliżej murawy. Tłum napierał – jedni dusili się pod jego naporem, inni zginęli po przewróceniu się ogrodzenia. Śmierć poniosło 96 osób, a ponad 750 zostało rannych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wietnamka, która została skazana za udział w zamachu na Kim Dzong Nama, jest już na wolności

Z więzienia w Malezji zwolniono w piątek Wietnamkę Doan Thi Huong, która przed miesiącem została skazana na 3 lata i 4 miesiące więzienia za udział w zamachu na Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una. Jeszcze w piątek Doan Thi Huong odleci do swojego kraju – poinformował jeden z jej adwokatów.

30-latka początkowo oskarżona była o zabójstwo, za które grozi w Malezji kara śmierci. Prokuratura zmieniła jednak stawiany jej zarzut na lżejszy, oskarżając ją o celowe spowodowanie uszczerbku na zdrowiu przy użyciu niebezpiecznej broni. Wietnamka przyznała się do tego zarzutu.

Huong, która odsiedziała już dwa lata w areszcie, mogła wyjść na wolność już na początku maja, ponieważ malezyjskie prawo zezwala na skracanie wszystkich wyroków o jedną trzecią. Do morderstwa doszło w lutym 2017 roku w hali odlotów na lotnisku w Kuala Lumpur. Początkowo o zabójstwo Kima oskarżono dwie kobiety – Huong oraz obywatelkę Indonezji Siti Aisyah – ale w marcu Indonezyjka została oczyszczona z zarzutów i zwolniona z aresztu.

Prokuratura zarzucała obu kobietom, że wtarły w twarz Koreańczyka śmiercionośny środek chemiczny o nazwie VX. Oskarżone nie przyznawały się do winy. Ich obrońcy utrzymywali, że kobiety zostały wykorzystane przez północnokoreańskich agentów, którzy przekonali je, że biorą udział w telewizyjnym programie komediowym, a cała sytuacja jest niegroźnym żartem. Wielu komentatorów oceniało, że to północnokoreański reżim zorganizował zabójstwo Kim Dzong Nama, który uznawany był za krytyka dynastycznych rządów swojej rodziny. Pjongjang zaprzeczał jakimkolwiek związkom z morderstwem.

Interpol wydał nakaz aresztowania czterech obywateli Korei Płn. uznanych przez malezyjską policję za podejrzanych w tej sprawie. Wszyscy oni opuścili jednak Malezję w ciągu kilku godzin po zamachu i prawdopodobnie wrócili do swojego kraju, który nie jest członkiem tej międzynarodowej organizacji policyjnej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kalifornia: Turpinowie przez lata torturowali dwanaścioro swoich dzieci. Para została skazana na dożywocie

Para z Kalifornii, która przyznała się do głodzenia, zaniedbywania, torturowania i maltretowania przez całe lata 12 z ich 13 dzieci, została w piątek skazana przez sąd w Riverside na karę dożywotniego więzienia, z możliwością warunkowego wyjścia na wolność po 25 latach.

Jak relacjonuje agencja Associated Press, David i Louise Turpin mieli łzy w oczach, kiedy kilkoro ich dzieci wygłaszało krótkie oświadczenia na sali sądowej. – Moi rodzice zabrali mi całe moje życie, ale teraz ja odbieram je z powrotem – mówiła szlochając jedna z córek. Ale niektóre z dzieci wyrażały przekonanie, że rodzice wciąż je kochają.

Wyrok zapadł nieco ponad rok po tym, gdy 17-letnia córka Turpinów wyskoczyła przez okno z zapuszczonego domu w Perris, ponad 100 km na wschód od Los Angeles, i zadzwoniła na numer alarmowy. Powiedziała wtedy m.in., że część jej rodzeństwa była przykuwana łańcuchami do łóżek i że ona sama nie mogła się wykąpać od miesięcy. Nie wiedziała, jaki był wtedy miesiąc, nie znała słowa „leczenie”.

Louise Turpin przepraszała w sądzie za wyrządzanie krzywdy dzieciom, a jednocześnie zapewniała, że je kocha i że chce dla nich wszystkiego, co najlepsze. Oświadczenie Davida Turpina odczytał jego obrońca. Turpin zapewniał w nim, że dyscyplinował dzieci, mając „dobre intencje”, i przepraszał, jeśli zrobił cokolwiek, co wyrządziło im krzywdę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pakistan: Jest decyzja Sądu Najwyższego ws. Asii Bibi

Sąd Najwyższy Pakistanu podtrzymał wyrok z października 2018 roku uniewinniający chrześcijankę Asię Bibi, skazaną w 2010 roku na śmierć za bluźnierstwo skierowane przeciwko prorokowi Mahometowi.

– Zgodnie z meritum wniosek odwoławczy zostaje odrzucony – powiedział sędzia Asif Saeed Khosar. Jak wskazuje Associated Press, decyzja SN usuwa ostatnią przeszkodę prawną, by Asia Bibi mogła opuścić Pakistan.

Muzułmańscy ekstremiści w Pakistanie nie zgadzali się z werdyktem uniewinniającym i żądali wykonania na kobiecie kary śmierci. Od ogłoszenia wyroku uniewinniającego 31 października 2018 roku chrześcijanka musiała korzystać z ochrony pakistańskich władz w oczekiwaniu na zakończenie postępowania sądowego.

Ubiegłoroczny wyrok wywołał wściekłość tysięcy zwolenników muzułmańskich ekstremistów i radykałów, którzy wyszli na ulice i przez trzy dni paraliżowali kraj, aż rząd obiecał im, że nie wypuści z kraju Asii Bibi. Manifestujący domagali się również śmierci sędziów, którzy ją uniewinnili.

Protesty ustały, gdy rząd Imrana Khana zawarł porozumienie z islamistycznym ugrupowaniem Tehreek-e-Labbaik Pakistan (TLP), na mocy którego TLP mogło złożyć zażalenie na decyzję sądu, a Bibi zakazano opuszczania kraju do czasu jego rozpatrzenia.

Urodzona w 1971 roku Asia Bibi, a właściwie Asia Noreen, była pierwszą kobietą skazaną w Pakistanie na śmierć na mocy drakońskiej ustawy za obrazę islamu lub Mahometa. Jej sprawa ma początek w czerwcu 2009 roku, kiedy oskarżyły ją muzułmanki, z którymi pracowała przy zbiorze owoców i którym przyniosła wodę do picia.

Dwie odmówiły picia z „nieczystego naczynia” używanego przez chrześcijankę. Podczas kłótni, która potem nastąpiła Bibi miała wypowiedzieć obraźliwe uwagi o Mahomecie. Następnie kobieta została pobita we własnym domu, gdzie według świadków miała przyznać się do bluźnierstwa. Wkrótce potem została aresztowana przez policję.

Sprawa oburzyła chrześcijan na całym świecie i stała się źródłem podziałów w Pakistanie, gdzie dwóch polityków wysokiego szczebla, którzy chcieli pomóc kobiecie, zostało zamordowanych.

Bluźnierstwo jest niezwykle wrażliwym tematem w Pakistanie, gdzie prawo przewiduje za nie karę śmierci.

Chrześcijanie stanowią 1,6 proc. 200-milionowej ludności Pakistanu i od dawna padają ofiarą oskarżeń o bluźnierstwo. Twierdzą, że są praktycznie bezbronni wobec wysuwanych wobec nich zarzutów i że w wielu wypadkach oskarżenia służą załatwianiu porachunków osobistych.
Źródło info i foto: TVP.info

Pakistan: Asia Bibi uwolniona. W więzieniu spędziła osiem lat

Chrześcijanka z Pakistanu została skazana na karę śmierci za bluźnierstwo przeciwko Mahometowi. W więzieniu spędziła osiem lat. Na razie nie wiadomo, gdzie wyląduje kobieta.

Asia Bibi została uniewinniona pod koniec października przez Sąd Najwyższy w Islambadzie. Pakistańska chrześcijanka została oskarżona o bluźnierstwo przeciwko prorokowi Mahometowi. W więzieniu spędziła osiem lat. Po decyzji sądu radykalni islamiści zaczęli grozić jej śmiercią. Mimo wyroku sądu kobieta nie mogła opuścić kraju, a z Pakistanu uciekł jej prawnik, który wyjechał do Holandii.

W końcu kobiecie udało się opuścić więzienie w Pendżab. – Bibi jest w samolocie, ale nie wiadomo, gdzie wyląduje – przekazał AFP jej adwokat. Jej mąż powiedział, że są w niebezpieczeństwie i proszą o azyl. Wcześniej razem z rodziną, na czas procesu mieszkał w Wielkiej Brytanii. Swoją pomoc zaoferował pakistański rząd. Chęć przyjęcia kobiety zadeklarowały m.in. Włochy, Francja i Parlament Europejski. Azyl zaproponowało jej też kilka innych krajów.

Kobieta znana jest również jako Asia Noreen. W 2010 r. została skazana za obrażanie proroka Mahometa podczas kłótni z sąsiadami. Kobiety stwierdziły, że będąc chrześcijanką i pijąc wodę ze studni skaziła ją. W związku z tym powinna przejść na Islam, jednak Bibi odmówiła, za co potem została pobita w swoim domu. Dwóch polityków, którzy poparli kobietę przypłaciło za to śmiercią.
Źródło info i foto: wp.pl

Wielka Brytania: 21-letnia Fatima Khan skazana za zabójstwo. Dowody dostarczyła sama, w relacji na żywo na Snapchatcie

Po trwającym dwa lata procesie brytyjski sąd skazał 21-letnią Fatimę Khan na 14 lat więzienia za zabójstwo swojego partnera. Biegli uznali, że namówiła ona innego mężczyznę, by zadał mu śmiertelne ciosy nożem. Zajście zarejestrował monitoring oraz sama skazana, która nagrała partnera leżącego w kałuży krwi i opublikowała w aplikacji Snapchat z podpisem: „Tak się dzieje, kiedy ze mną zadzierasz”.

Ofiara, czyli 18-letni Khalid Safi spotykał się z Fatimą przez dłuższy okres czasu. O jej względy rywalizował z o rok starszym Razanem Khanem. Mężczyźni pobili się o kobietę już kilka lat wcześniej. To właśnie Khan zadał 18-latkowi śmiertelne ciosy nożem w grudniu 2016 r.

Śledczy ustalili, że pięć dni przed zabójstwem Safi przyszedł do domu swojej dziewczyny i w prezencie podarował jej zegarek. Ta zareagował agresją i podarunek wyrzuciła przez okno. Była zła, bo związek z Safim utrzymywała w tajemnicy przed mieszkającymi z nią rodzicami.

Pięć dni później kamery przemysłowe zarejestrowały parę przed jedną z kawiarni. W pewnym momencie z taksówki wyszedł 19-letni Razan Khan i z nożem w ręku zaatakował 18-latka. Ten bronił się śrubokrętem, ale walkę przegrał. Zabójca zadał mu kilka ciosów nożem w klatkę piersiową, w tym jeden w serce.

Podczas procesu udowodniono, że 21-letnia Fatima Khan była w stałym kontakcie z Raza Khanem za pośrednictwem Snapchata. Sądowi przysięgli nie mieli wątpliwości, iż również ona powinna odpowiedzieć za zabójstwo.

Winna morderstwa

Kobieta do końca procesu utrzymywała, że jest niewinna. Tłumaczyła, że wstydzi się, że opublikowała wideo umierającego Khana. Obrońca 21-latki apelował, by jako okoliczność łagodzącą, wzięto pod uwagę, jej „patologiczną obsesję” na punkcie swojego telefonu komórkowego i aplikacji Snapchat. Brytyjski sąd wymierzył kobiecie karę 14 lat więzienia. Mężczyzna, który zadał śmiertelne ciosy nożem do dziś ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Najmłodsza kobieta w historii skazana za terroryzm w Wielkiej Brytanii

Najmłodsza kobieta w historii Wielkiej Brytanii skazana na dożywocie za terroryzm. Osiemnastoletnia dziewczyna aresztowana została na rok przed osiągnięciem pełnoletności. Planowała dwa ataki: w Syrii i w Londynie. W planowaniu tego drugiego pomagały jej siostra i matka. Saafę Boular sąd uznał za winną w czerwcu. Teraz poznała wysokość wyroku.

Najpierw nastolatka chciała pojechać do Syrii. Wraz z poznanym w internecie członkiem ISIS pragnęła tam przeprowadzić atak samobójczy. Cały czas jednak brytyjskie służby miały ją na celowniku i zarekwirowano jej paszport. Plan B polegał na tym, by dokonać ataku przy pomocy granatów w okolicy Muzeum Brytyjskiego. Tu nastolatce pomagał bojownik ISIS, w którym była zakochana, choć nigdy go nie poznała osobiście. W spisek wciągnięte zostały też matka i siostra Saafy Boular.

Cały czas kobieta znajdowała się pod ścisłą obserwacją służb. Kluczową rolę odegrał tu podszywający się pod innego bojownika ISIS agent MI5. Dzięki temu w zeszłym roku policja rozbiła pierwszą w historii Wysp Brytyjskich komórkę terrorystyczną całkowicie składającą się z kobiet.

Obrona argumentowała, że od czasu aresztowania kobieta przeszła zmianę i nie ma już radykalnych poglądów. Sędzia nie dał temu wiary. – Działała z otwartymi oczami – powiedział podczas rozprawy. Według relacji brytyjskich mediów rodzina nie wyznawała zawsze skrajnych poglądów, długo nie była też szczególnie religijna. Wszystko zmieniło się, gdy radykalnymi treściami znalezionymi w sieci nasiąknęła matka.

Siostra Saafy Boular, dziś dwudziestodwuletnia, również została skazana na dożywocie, jeszcze podczas czerwcowej rozprawy. W jej przypadku minimalny próg odbywanej kary to szesnaście lat. Wyrok niemal 7 lat więzienia usłyszała matka kobiet.
Źródło info i foto: TVP.info

Monachium: Neonazistka Beate Zschaepe skazana na dożywocie

Wyższy Sąd Krajowy w Monachium skazał w środę na dożywotnie więzienie neonazistkę Beate Zschaepe za współudział w 10 zabójstwach, popełnionych w latach 2000-2007 na terenie Niemiec przez Narodowosocjalistyczne Podziemie (NSU). 43-letnia kobieta oskarżona była o współudział w zamordowaniu ośmiu tureckich drobnych przedsiębiorców i jednego greckiego restauratora oraz niemieckiej policjantki. Członkowie NSU dokonali ponadto 15 napadów na banki i dwóch zamachów bombowych.

Twierdziła, że nic nie wiedziała

Zschaepe była przez niemal 14 lat partnerką życiową członków NSU Uwe Mundlosa i Uwe Boehnharda w czasach, gdy popełniali zbrodnie – zdaniem prokuratury – z motywów rasistowskich. Twierdziła, że nic nie wiedziała o planach zamachów.

Mundlos i Boehnhard popełnili w listopadzie 2011 roku samobójstwo, otoczeni przez policję w przyczepie kempingowej po nieudanym napadzie na bank w Eisenach. Po śmierci swoich kompanów Zschaepe podpaliła ich wspólne mieszkanie w Zwickau w Saksonii, ostatnim miejscu pobytu trojga terrorystów, i oddała się w ręce policji.

Neonazistowskie NSU działało od końca lat 90. Parlamentarne komisje śledcze powołane przez Bundestag oraz przez parlamenty regionalne wykazały, że policja popełniła rażące błędy. Błędy aparatu ścigania oraz pomoc ze strony skrajnie prawicowych sympatyków w niemieckim społeczeństwie umożliwiły neonazistowskim terrorystom bezkarne działanie przez ponad 10 lat.

„Nie udowodniono jej obecności”

W swym oświadczeniu adwokat Mathias Grasel napisał, że nie udowodniono obecności Zschaepe w którymkolwiek z miejsc zbrodni ani tego, by kiedykolwiek użyła broni palnej lub zdetonowała bombę. „Nawet domniemana współwiedza nie jest karalnym współudziałem. Rozważania moralne nie mogą odgrywać jakiejkolwiek roli przy ocenie prawnej” – zaznaczył.

Złożenie odwołania od wyroku do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe, który jest najwyższą niemiecką instancją sądowniczą, zapowiedział cały zespół obrońców Zschaepe. W trakcie procesu domagali się oni dla niej kary poniżej 10 lat więzienia.

Monachijski sąd uznał za słuszne twierdzenie prokuratury, iż Zschaepe „o wszystkim wiedziała, wszystko współczyniła oraz na swój własny sposób współkierowała”.

10 lat więzienia za dostarczanie broni

W tym samym postępowaniu sądzonych było czterech innych współoskarżonych. Ralf Wohlleben został skazany na 10 lat więzienia za dostarczanie NSU broni, co uznano za pomocnictwo w zabójstwach. Do uprawomocnienia się wyroku pozostanie wraz z Zschaepe w areszcie. Opuści natomiast na razie areszt Andre E., który za wspieranie organizacji terrorystycznej otrzymał karę dwóch i pół roku więzienia.

Skazany na trzy lata więzienia Holger G. i mający spędzić trzy lata w młodzieżowym ośrodku penitencjarnym Carsten S. odpowiadali z wolnej stopy i też nie muszą na razie wracać do aresztu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl