Posts Tagged “skazanego”

W amerykańskim stanie Południowa Dakota po raz pierwszy od 2012 roku został w poniedziałek wykonany wyrok śmierci. Poprzez podanie śmiertelnego zastrzyku stracony został 56-letni Rodney Berget. Na jego bracie 18 lat temu, w stanie Oklahoma, także wykonano wyrok śmierci.

Rodney Berget został skazany na karę śmierci na zamordowanie w 2011 roku strażnika więziennego podczas nieudanej próby ucieczki z więzienia, gdzie odbywał karę dożywocia za usiłowanie dokonania dwóch zabójstw i jeden gwałt.

Poniedziałkowa egzekucja opóźniła się o pięć godzin, a skazany, według świadków, był tak pogodzony z wyrokiem, że po wejściu na salę straceń pozwolił sobie nawet na żart: “Przepraszam za spóźnienie, ale utknąłem w korkach”.

Jego starszy brat Roger James Berget został stracony w wieku 39 lat w 2000 roku w Oklahomie także poprzez zastrzyk z trucizną. Na karę śmierci został skazany za zamordowanie nauczyciela matematyki, któremu chciał ukraść samochód.

Rodney Berget jest 19. osobą od początku roku w USA, na której wykonano wyrok śmierci.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Ona wracała ze szkoły, on zatrzymał się obok niej. Ośmioletnia dziewczynka nie znała mężczyzny, ale wsiadła do jego auta. Grzegorz Sz. wywiózł dziecko z dala od domu i zgwałcił. Sąd: mężczyzna ma trafić na 15 lat do więzienia. W Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadł wyrok w sprawie Grzegorza Sz.

- Mężczyzna był oskarżony o gwałt i usiłowanie gwałtów na nieletnich. Pokrzywdzonymi były trzy nieletnie osoby, z których najmłodsza miała 8 lat – wyjaśnia Lidia Wieliczuk, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim.

Prokurator Mariusz Dąbkowski wnioskował o 17 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Sędzia Joachim Wieliczuk zdecydował o nieco niższej karze i skazał mężczyznę na 15 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo musi zapłacić 100 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej ośmiolatki. Obrona oskarżonego zapowiedziała, że prawdopodobnie złoży odwołanie od wyroku. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, ponieważ sędzia wyłączył w całości jawność ze względu na dobro ofiar.

Zgwałcił i porzucił w innym województwie

Sprawa Grzegorza Sz. w zeszłym roku zelektryzowała całą Polskę. 14 września 2017 roku ośmiolatka wracała ze szkoły we wsi Bierzwnik (powiat choszczeński w woj. zachodniopomorskiem). Nagle zatrzymał się obok niej opel movano. (

Kierowca miał zachęcić dziewczynkę do wejścia do samochodu. Dziewczynka wsiadła do auta, choć nie znała mężczyzny. Kierowca miał, według jej zeznań, wywieźć ją poza granice województwa. Tam miało dojść do gwałtu i molestowania seksualnego. Następnie Sz. porzucił ofiarę w Dobiegniewie w województwie lubuskim. Całe zdarzenie trwało około godziny.

Zatrzymany po obławie

Za porywaczem zarządzono obławę. 21-latka zatrzymano po dwóch dniach w miejscu jego zamieszkania. W zatrzymaniu Grzegorza Sz. brali udział antyterroryści. Mężczyzna był zaskoczony.

Jak się okazało, tego samego dnia, zanim porwał i zgwałcił 8-latkę, Grzegorz S. próbował namówić 10-letnią dziewczynkę, aby wsiadła do jego auta. Ta jednak się nie zgodziła. Natomiast miesiąc wcześniej, jeszcze w sierpniu 2017 roku na terenie województwa wielkopolskiego porwał i usiłował zgwałcić 14-letnią dziewczynkę.

- Zarzucono mu popełnienie czterech przestępstw. Trzy to czyny skierowane przeciwko obyczajności i wolności. Związane były one z osobami małoletnimi. Jeden dotyczy zgwałcenia i pozbawienia wolności, dwa pozostałe dotyczą usiłowania popełnienia takich czynów. Ostatni z zarzutów dotyczy prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu – mówił Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

W trakcie przesłuchania przyznał się do winy. Przed sądem nie wykazano jedynie, że prowadził auto po pijanemu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

48-letni Polak został w poniedziałek skazany na dziewięć lat więzienia za próbę przemytu do Wielkiej Brytanii 14 kilogramów kokainy o wartości ok. 700 tys. funtów. O wyroku poinformowała brytyjska Narodowa Agencja ds. Zwalczania Przestępczości (NCA).

Mężczyzna został zatrzymany w sierpniu w porcie w Dover, gdy podczas rutynowej kontroli brytyjska straż graniczna znalazła pod jego łóżkiem kabinowym 14 jedno kilogramowych pakunków zawierających kokainę. Narkotyk był zapakowany w pudełka po żywności.

Powtórzył błędy brata

W trakcie przesłuchania Piotr C. przyznał się do schowania pakunków, ale przekonywał, że myślał, iż zawierają papierosy. Tłumaczył, że miał dostarczyć je na jeden ze zjazdów z autostrady M20, gdzie byłyby odebrane przez jego współpracowników.W toku śledztwa odkryto, że dokładnie ta sama ciężarówka została wykorzystana w styczniu 2016 roku do próby przemytu 5 kg marihuany przez brata zatrzymanego Polaka. Został on wówczas skazany na 20 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Jak powiedziała Deborah Cook, szefowa operacji śledczych NCA w porcie w Dover, “jest jasne, że C. nie wyciągnął wniosków z doświadczeń brata i w efekcie musi się liczyć z dłuższym okresem za kratkami”.

- Pracując z kolegami ze służby granicznej, jesteśmy zdeterminowani, aby przeszkodzić w działalności zorganizowanych grup przestępczych, które zajmują się przerzutem narkotyków, a jednym ze sposobów na to jest łapanie i karanie przemytników takich jak C. – dodała.

Polacy przemycają narkotyki i broń

Do skazania mężczyzny doszło dzień po przekazaniu przez NCA informacji o aresztowaniu w piątek w Dover dwóch innych Polaków. Próbowali oni przemycić do Wielkiej Brytanii 20 sztuk broni palnej, 1000 sztuk amunicji, a także 300 kg metamfetaminy, 50 kg ketaminy, 50 kg kokainy i 10 kg heroiny. Łączna wartość przewożonych narkotyków została oszacowana przez śledczych na 7,5 mln funtów. 31-letni Łukasz K. i 32-letni Rafał A. stanęli w poniedziałek przed sądem w Margate w południowo-wschodniej Anglii, gdzie wyznaczono im termin rozpoczęcia rozprawy na 8 października. Do tego czasu pozostaną w areszcie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Polak Łukasz H., skazany w czerwcu przez sąd w Mediolanie na 16 lat i 9 miesięcy więzienia za porwanie brytyjskiej modelki Chloe Ayling, działał świadomie i z “logiczną konsekwencją” zaplanował ten krok – tak brzmi ogłoszone w poniedziałek uzasadnienie wyroku. Porywacz był przekonany o tym, że “stworzył doskonały plan”, i uważał, że może także odegrać “rolę wybawcy” modelki.

Po tym, gdy nie dostał oczekiwanego okupu, liczył na zyski dzięki uwolnieniu Brytyjki, którą po tygodniu przetrzymywania zawiózł pod brytyjski konsulat; wierzył też w to, że może mieć wpływ na jej postępowanie – dodano w 70-stronicowym uzasadnieniu.

Skład sędziowski w ogłoszonym dokumencie położył nacisk na to, że wersja przedstawiona w zeznaniach przez 20-latkę z Wielkiej Brytanii została potwierdzona “w każdym punkcie”.

Z kolei, jak mowa jest w uzasadnieniu, rezultaty dochodzenia zaprzeczają wersji przedstawionej przez porywacza, który mówił, że porwanie było wynikiem jego umowy z modelką, gdyż oboje chcieli odnieść korzyści z opłaconego za nią okupu. Ponadto innym razem Polak twierdził, że porwania dokonał rumuński gang.

Wyrok nie jest prawomocny

Wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie Łukasza H. zapadł przed mediolańskim sądem 11 czerwca. Nie jest on prawomocny.

Polak został uznany za winnego uprowadzenia Chloe Ayling w lipcu ubiegłego roku w Mediolanie.

Według ustaleń śledczych mężczyzna, mieszkający na stałe w Birmingham w Wielkiej Brytanii, zwabił kobietę ofertą sesji zdjęciowej do mieszkania w stolicy Lombardii. Została ona tam pojmana, odurzona, zapakowana do walizki i wywieziona w bagażniku samochodu do stojącego na pustkowiu domu koło Turynu. Modelka była tam przetrzymywana przez tydzień. W tym czasie porywacz próbował zorganizować w internecie licytację, oferując modelkę jako seksualną niewolnicę. Jako cenę wyjściową licytacji podano 300 tysięcy euro w bitcoinach, czyli taką samą, jak wysokość okupu, którego żądanie otrzymała rodzina oraz menedżer modelki. Następnie porywacz, prawdopodobnie w związku z niepowodzeniem aukcji, uwolnił kobietę.

Obrończyni Polaka Bożena Katia Kolakowska wnosiła przed sądem o jego uniewinnienie, podkreślając, że czyn, o który został oskarżony, nie miał miejsca. Obrończyni mówiła, że było to “upozorowane porwanie” dla zdobycia popularności. Potem adwokatka zapowiedziała złożenie apelacji od wyroku prawie 17 lat więzienia.

Sąd, jak się zauważa, nie wziął pod uwagę okoliczności łagodzącej, jaką było uwolnienie kobiety bez okupu. W toku śledztwa brytyjska policja – w porozumieniu z włoską – zatrzymała w rejonie Birmingham 36-letniego brata Łukasza H., również oskarżonego o udział w pojmaniu Ayling. Michał H. został przewieziony do więzienia w Mediolanie, gdzie czeka na proces.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd okręgowy w Świdnicy skazał na dożywocie 21-latka, który w ubiegłym roku w Ząbkowicach Śląskich na Dolnym Śląsku zadał ponad sto ciosów nożem swojej dziewczynie. Po ataku Kamil M. zadzwonił do babci, którą poinformował, że zabił dziewczynę. Później zgłosił się na policję.

Surowy wyrok sąd argumentował brutalnością czynu. Mężczyzna zabił, bo nie mógł znieść rozstania. Do awantury w jednym z ząbkowickich mieszkań doszło w styczniu ubiegłego roku. Kamil M. w czasie kłótni zaatakował 19-letnią wówczas Aleksandrę nożem. Po zadaniu kilku ciosów nóż się wykrzywił. Dziewczyna próbowała uciec. Udało się jej wyjść na klatkę schodową. Kamil M. kontynuował jednak atak innym nożem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Były buddyjski mnich Wirapol Sukhpol, znany z posiadania prywatnego odrzutowca i innych dóbr luksusowych, został w czwartek w Tajlandii skazany na 114 lat więzienia za oszustwa, opiewające na kwotę ponad 28 mln bahtów (3,1 mln zł) – podały lokalne media. Sąd karny w Bangkoku uznał byłego mnicha za winnego 42 oszustw, przypadków prania pieniędzy i przestępstw komputerowych. Oprócz kary ponad stu lat pozbawienia wolności nakazał mu oddać 29 osobom wyłudzone od nich pieniądze – przekazał tajlandzki portal Khaosod.

Według sądu, 39-letni obecnie Wirapol wykorzystywał w latach 2009-2013 piastowaną przez siebie pozycję opata buddyjskiego klasztoru, by wyłudzać od wiernych dotacje na fikcyjne projekty w czterech prowincjach Tajlandii.

Wśród tych fałszywych inicjatyw był m.in. największy na świecie jadeitowy posąg Buddy oraz figura Buddy zrobiona w całości ze złota. W rzeczywistości za zebrane od wiernych pieniądze Wirapol kupował sobie luksusowe dobra, w tym 10 samochodów – uznał sąd.

Choć skazano go łącznie na 114 lat pozbawienia wolności, zgodnie z przepisami były mnich trafi do więzienia na maksymalnie 20 lat – podał Khaosod.

Wirapol, który jako mnich występował pod nazwiskiem Luang Pu Nenkham, popadł w niesławę w 2013 roku, gdy w serwisie Youtube ukazał się film przedstawiający go z plikami gotówki i drogą markową torbą na pokładzie prywatnego odrzutowca. Po publikacji nagrania został wydalony ze stanu duchownego.

Zarzucono mu w tym czasie również stosunki seksualne z nieletnią dziewczyną, co jest wśród mnichów uznawane za bardzo ciężkie przewinienie. Wirapol zbiegł wówczas do USA, gdzie mimo wydalenia ze stanu duchownego nadal ubierał się w szaty mnicha i założył klasztor w Kalifornii – podał Khaosod. Latem 2017 roku były mnich został jednak odesłany z powrotem do Tajlandii w ramach ekstradycji.

Wirapol będzie osobno sądzony w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne nieletnich i uprowadzenie dziecka. Wyrok w tej sprawie spodziewany jest w październiku.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd w Pezinoku, na zachodzie Słowacji, skazał w poniedziałek na dożywocie za terroryzm mężczyznę, który wysyłał do instytucji publicznych, m.in. siedziby ministerstwa czy sądów, koperty z substancją radioaktywną – amerykiem. Stefan K. wysłał w 2016 roku ameryk do kilku sądów krajowych, ministerstwa sprawiedliwości i do komendy powiatowej policji. W listach załączał również groźby pod adresem sędziów, prokuratorów i policjantów.

Mężczyzna został skazany za terroryzm oraz produkcję i posiadanie materiałów jądrowych i substancji radioaktywnych. W wyniku działań Stefana K. nikomu nic się nie stało – zaznacza agencja Associated Press.

Rzeczniczka sądu Katarina Kudjakova poinformowała, że skazany utrzymuje, że jest niewinny i już złożył odwołanie od wyroku. Rozpatrzy je słowacki Sąd Najwyższy. Ameryk nie występuje naturalnie w środowisku. Używa się go np. w czujnikach dymu czy wykorzystuje w medycynie. Zdaniem prokuratury skazany pozyskiwał substancję w swojej pracy; więcej szczegółów nie podano.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Skazany w Rosji na 20 lat więzienia obywatel Ukrainy Stanisław Kłych został najprawdopodobniej przeniesiony do szpitala psychiatrycznego – poinformowała w sobotę w ukraińskich mediach rosyjska obrończyni praw człowieka Tatiana Szczur. Według jej relacji adwokat Roman Kaczanow, który widział się z Kłychem 26 czerwca, przekazał jej, iż jego klient jest w bardzo złym stanie psychicznym.

- Pracownicy więzienia powiedzieli (adwokatowi), że zostanie przeniesiony do szpitala obwodowego w Magnitogorsku. Następnego dnia dzwoniła do niego mama i w więzieniu powiedziano jej, że już go tam nie ma – oświadczyła Szczur.

Wyrok

Kłych został skazany w maju 2016 roku na 20 lat kolonii karnej. Obywatel Ukrainy był oskarżony o to, że należąc do nacjonalistycznej organizacji Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe-Ukraińska Narodowa Samoobrona (UNA-UNSO) walczył przeciw siłom rosyjskim podczas pierwszej wojny w Czeczenii w latach 1994-1995. Kłych został zatrzymany na terytorium Rosji w 2014 roku. Współoskarżonym w jego procesie był inny obywatel Ukrainy, Mykoła Karpiuk, skazany na 22,5 roku kolonii karnej. Kłych i Karpiuk złożyli obciążające ich zeznania, które – jak twierdzili – wymuszono na nich torturami.

W piątek ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denysowa oświadczyła, że władze Rosji utajniają informacje o stanie zdrowia przetrzymywanych tam Ukraińców. Podkreśliła, że nie mają do nich dostępu nawet niezależne organizacje humanitarne wraz z Czerwonym Krzyżem.

Ukraińscy więźniowie

W rosyjskich aresztach i więzieniach znajduje się około 70 Ukraińców, skazanych m.in. za terroryzm i szpiegostwo. Najbardziej znanym wśród nich jest Ołeh Sencow, reżyser filmowy, który został aresztowany w roku 2014 po aneksji Krymu przez Rosję. Pochodzący z Krymu artysta został skazany na 20 lat kolonii karnej. Organizacje broniące praw człowieka, w tym Amnesty International, uważają, że wyrok zapadł pod sfingowanymi zarzutami planowania działalności terrorystycznej. Sencow od 14 maja prowadzi głodówkę, domagając się uwolnienia z rosyjskich więzień wszystkich swoich rodaków.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Fiński sąd skazał w piątek na dożywocie Abderrahmana Bouanane. W ubiegłym roku Marokańczyk, który bezskutecznie ubiegał się o azyl w tym kraju, zabił nożem dwie kobiety; ranił osiem innych. Sąd uznał, że był to atak o podłożu terrorystycznym, a jego autor był w pełni świadomy tego, co robi. W sierpniu 2017 roku 22-letni wtedy Bouanane zaatakował swoje ofiary na rynku w centrum miasta. Policja interweniowała, strzelając mu w nogi.

– Chciał powiązać swoją zbrodnię z atakami terrorystycznymi organizowanymi przez tzw. Państwo Islamskie (IS). Zabijał w podobny sposób jak autorzy innych zamachów w Europie w ostatnich latach – ocenił regionalny sąd. Żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się do powiązań z autorem zabójstw.

Po ataku Bouanane nagrał w miejscowym meczecie film, na którym mówi o amerykańskich atakach lotniczych na IS w Syrii i o swojej walce na rzecz terrorystów. Podczas procesu zaprzeczał, by działał na rzecz terrorystów.

W sądzie powiedział m.in., że poprzez atak wydał „wojnę kobietom”. Twierdził, że nie kontrolował wtedy swoich czynów. Zabił dwie obywatelki Finlandii, a sześć innych ranił. Ucierpiało też dwóch mężczyzn, którzy ruszyli na pomoc ofiarom.

Bouanane przybył do Finlandii w 2016 roku. Posługiwał się nieprawdziwym nazwiskiem. Zradykalizował się w roku 2017, gdy odmówiono mu azylu.

Według mediów fińskie służby bezpieczeństwa dysponowały informacją o jego radykalizacji; przekazał ją obcokrajowiec mieszkający w Turku. Lokalna policja przekazała informacje do policji bezpieczeństwa SUPO. SUPO potwierdziło, że sprawcy ataku nie było na liście 350 osób podejrzewanych o zaangażowanie w działalność terrorystyczną.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Na karę 25 więzienia skazał w środę Sąd Apelacyjny w Gdańsku 27-letniego Łukasza Mędrkiewicza, oskarżonego o zabójstwo taksówkarza w listopadzie ub. roku. Podtrzymał tym samym wyrok sądu pierwszej instancji. Wyrok jest prawomocny. Oprócz 25 lat więzienia Sąd Okręgowy w Słupsku w styczniu tego roku wymierzył oskarżonemu także zapłatę 200 tys. zł zadośćuczynienia żonie i dwóm synom ofiary.

Od wyroku słupskiego sądu odwołały się obie strony. Obrońca wniósł o zasądzenie łagodniejszej kary, ponieważ oskarżony miał pozbawić życia taksówkarza w zamiarze ewentualnym, w sposób nagły. Prokuratura zaś domagała się uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia, aby sąd niższej instancji mógł orzec karę dożywotniego więzienia. Według prokuratury, czyn Mędrkiewicza był bowiem zaplanowany.

Rozprawa odwoławcza odbyła się w środę przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Do przestępstwa doszło 22 listopada 2017 r. Tego dnia wieczorem Łukasz Mędrkiewicz zamówił kurs ze Słupska do rodzinnej miejscowości Głobino, choć nie miał pieniędzy. Kierującemu taksówką 65-letniemu Stanisławowi G. polecił kilka razy wracać do Słupska, m.in. po rzekomo pozostawiony w barze portfel i do bankomatu. W pewnym momencie między taksówkarzem i oskarżonym miało dojść do kłótni o wysokość zapłaty. Napastnik zaczął zadawać kierowcy ciosy pięściami, a następnie udusił go paskiem od spodni. Przepchnął ofiarę na siedzenie pasażera i sam poprowadził samochód. W końcu porzucił auto w lesie i zabrał dwa telefony komórkowe. Do domu dotarł pieszo, a po drodze wyrzucił skradzione przedmioty.

Oskarżony przyznał się do winy, ale stwierdził, że nie planował i nie chciał dokonać zabójstwa. Podczas procesu przed słupskim sądem wyraził skruchę i przeprosił rodzinę ofiary.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »