Przyjaciółka byłej prezydent Korei Płd. została skazana na 20 lat więzienia

Bliska przyjaciółka byłej prezydent Korei Płd. Park Geun Hie, Czoi Sun Sil, będąca w centrum skandalu wokół płatnej protekcji, który wstrząsnął elitami politycznymi i biznesowymi kraju, została skazana na 20 lat więzienia – ogłosił we wtorek sąd w Seulu

Prokuratorzy domagali się 25 lat więzienia dla Czoi Sun Sil w związku z zarzutami łapownictwa, płatnej protekcji i nadużycia władzy za wykorzystywanie znajomości z szefową państwa w celu uzyskania osobistych korzyści. Czoi była oskarżona o wywieranie nacisków na największe południowokoreańskie koncerny (jak Samsung, czy Lotte), by wpłacały pieniądze do fundacji wspierających inicjatywy polityczne prezydent Park.

Sąd w Seulu orzekł również, że szef Lotte Group, Szin Dong Bin, oskarżony o łapówkarstwo, jest winny i skazał go na dwa i pół roku więzienia. Sąd nakazał jego natychmiastowe aresztowanie.

Wyrok w zawieszeniu dla wiceszefa Samsunga

Park Geun Hie nie zajmuje najwyższego urzędu w Korei Płd. od 9 grudniu 2016 roku, kiedy to parlament opowiedział się za jej odsunięciem od władzy w związku z oskarżeniami o płatną protekcję i korupcję. Zarzuca się jej nadużycie konstytucyjnych uprawnień poprzez zmowę z Czoi Sun Sil. 10 marca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie.

Tymczasem w zeszłym tygodniu sąd apelacyjny w Seulu wydał wyrok dwóch i pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu w sprawie wiceszefa Samsunga, Li Dze Jonga, który w pierwszej instancji został skazany na pięć lat więzienia m.in. za łapownictwo. Li zarzucano przekazanie łapówek o równowartości 38 mln USD organizacjom wspieranym przez Czoi Sun Sil w zamian za pomoc rządu w fuzji przedsiębiorstw w 2015 roku, która umocniła jego kontrolę nad koncernem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polka skazana za wspieranie dżihadu

26-letia Polka została skazana na 3 lata i 9 miesięcy więzienia za wspieranie Państwa Islamskiego. Taki wyrok wydał sąd w Düsseldorfie. Karolina R. ma obywatelstwo polskie i niemieckie. Karolina R. zebrała i przekazała 5 tys. euro swojemu mężowi, walczącemu w Syrii bojownikowi Państwa Islamskiego. Pieniądze były przeznaczone na zakup broni i prowiantu dla terrorystów. Pochodząca z Polski kobieta wyszła za mąż za terrorystę z IS w Syrii zgodnie z prawem islamskim.

Oskarżona przekazywała mężowi pieniądze oraz sprzęt wykorzystywany przez dżihadystów do kręcenia filmów propagandowych. Mężczyznę widać na jednym z filmów niedaleko miasta Hims w Syrii, pozującego do zdjęć przed stosem zwłok. Wspólnik głównej oskarżonej, 22-letni Ahmed-Sadog M., został skazany na rok i dziewięć miesięcy w zawieszeniu. Sprawa trzeciej osoby zamieszanej w pomoc dla dzihadystów, 22-letniej Jennifer Vincenzy M., została ze względu na jej ciążę wyłączona do odrębnego postępowania.

Karolina R. została aresztowana w marcu zeszłego roku podczas szeroko zakrojonej akcji policyjnej przeciwko dżihadystom. Od tego czasu przebywa – wraz ze swoim niespełna dwuletnim dzieckiem – w więzieniu. Jak informowały lokalne niemieckie media, Polka zdała cztery lata temu maturę i chciała zostać nauczycielką. Przed ukończeniem nauki w szkole zawodowej przeszła gwałtowną metamorfozę. Zaczęła przychodzić do szkoły z całkowicie zakrytą twarzą – powiedział dyrektor szkoły w Bonn, do której uczęszczała.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Beata Z. z Hipolitowa prawomocnie skazana na 25 lat więzienia

Beata Z. z Hipolitowa (Podlaskie) została prawomocnie skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo piątki swoich nowo narodzonych dzieci. Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał wyrok w tej sprawie. Orzeczenie sądu pierwszej instancji, którym był Sąd Okręgowy w Łomży, zaskarżyły obie strony. Obrona chciała uniewinnienia, ewentualnie uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji. Prokuratura również zaskarżyła wyrok, bo uważa, że karą łączną za pięć zabójstw powinno być nie 25 lat więzienia, a dożywocie. Sąd odwoławczy uznał apelacje za bezzasadne.

Oskarżona chciała śmierci tych wszystkich dzieci, jest winna wszystkich pięciu zabójstw – mówił, uzasadniając wyrok, sędzia Janusz Sulima. Sąd apelacyjny ocenił, że to pierwsze wyjaśnienia składane przez Beatę Z. w śledztwie były prawdziwe. Przywoływał też cytaty z jej listu do najstarszej córki, w którym oskarżona przyznała się do zabójstw. Jednocześnie jednak ocenił, że orzeczona przez sąd pierwszej instancji kara łączna 25 lat więzienia była „adekwatna do stopnia szkodliwości społecznej”, oraz że spełni także swoje funkcje w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. A dożywocie, w ocenie sądu, może być orzeczone tylko wtedy, gdy brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących. Za okoliczności łagodzące wobec Beaty Z. sąd uznał to, że w śledztwie przyznała się i współpracowała z policją i prokuraturą (m.in. wskazała miejsca, gdzie pozostawiała dzieci), wyraziła skruchę, w liście do córki poprosiła o wybaczenie.

Sędzia Sulima zaznaczył, że nic nie może jednak usprawiedliwić tego, co zrobiła. Ale pytał też m.in., czy to także nie ojciec jest odpowiedzialny za los dzieci (konkubentowi Beaty Z. nie postawiono w tej sprawie zarzutów, bo w śledztwie nie znaleziono dowodów na jego współudział) oraz co w tej sprawie zrobili mieszkańcy Hipolitowa (zabójstwa miały miejsce w ciągu 12 lat).
Beata Z. z Hipolitowa była oskarżona o zabójstwo swoich dzieci urodzonych w 2000, 2003, 2008, 2010 i 2012 roku – trzech chłopców i dwóch dziewczynek. Według śledczych, kobieta świadomie pozostawiała dzieci po porodzie w takim miejscu i warunkach, w których nie miały szans na przeżycie. Szczątki dwojga z nich znaleziono na strychu jej domu, dwojga kolejnych – w piwnicy i w stodole. Szczątków piątego dziecka, utopionego – jak przyjęto w akcie oskarżenia – w stawie w Hipolitowie, mimo poszukiwań, nie udało się odnaleźć.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Susan Mellen niesłusznie spędziła w więzieniu 17 lat

W tę historię aż trudno uwierzyć. Jest zbrodnia, kara, ale też fatalna pomyłka amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Pomyłka, która kosztowała niewinną kobietę kilkanaście lat życia za kratkami. Sąd w Los Angeles uznał właśnie, że Susan Mellen została niesłusznie skazana za zabójstwo. Sędzia zakończył rozprawę słowami: „ta kobieta nie powinna spędzić ani minuty dłużej w więzieniu”.

Sprawiedliwości stało się zadość dopiero po 17 latach. – Byłam w więzieniu, ale zawsze czułam się wolna – mówi wzruszona Susan Mellen. Uwolniona od zarzutów 59-letnia matka trojga dzieci, w 1997 roku została skazana na dożywocie za zabójstwo bezdomnego. Mellen miała związać mężczyznę, wielokrotnie uderzyć go młotkiem, a na koniec podpalić jego ciało.

Dowody nie pozostawiają wątpliwości

Gdyby nie pomoc organizacji, zajmującej się pomaganiem osobom niesłusznie skazanym, pewnie nie byłoby tutaj szczęśliwego zakończenia. Ale ujawnione niedawno dowody nie pozostawiają wątpliwości: Susan Mellen powinna wyjść na wolność, bo obciążające ją zeznania pochodziły od chorej psychicznie narkomanki. Za zabójstwem prawdopodobnie stoi trzech członków gangu. Jeden wcześniej został skazany za morderstwo, inny poddał się testowi na wykrywaczu kłamstw i przyznał, że na miejscu zbrodni nie było Susan Mellen.

Jak włączyć telefon?

Jeszcze nie wiadomo, czy niesłusznie skazana będzie domagać się odszkodowania. Teraz cieszy się każda chwilą odzyskanej wolności i… uczy się żyć w nowym dla siebie świecie. – Na przykład nigdy nie miałam telefonu, nawet nie wiem, jak go włączyć – mówi.
Żródło info i foto: TVP.info

Meriam Ibrahim przyleciała do USA

Sudanka Meriam Ibrahim, skazana w swej ojczyźnie na karę śmierci za rzekome przejście z islamu na chrześcijaństwo, w nocy z czwartku na piątek wraz z rodziną przybyła do USA. Kobietę powitano jako „światową bojowniczkę o wolność”. Celem podróży Ibrahim był Manchester w stanie New Hampshire, gdzie zamieszka. Przesiadała się jednak w Filadelfii, co witający ją w Stanach Zjednoczonych burmistrz miasta Michael Nutter uznał za znamienne, gdyż – jak to określił – jest to miejsce otwarte dla wszystkich wyznań. Wręczył jej miniaturową replikę Dzwonu Wolności, symbolu niepodległości Ameryki.

– „Meriam Ibrahim jest światową bojowniczką o wolność” – powiedział. Porównał ją także do Rosy Parks, murzyńskiej działaczki na rzecz praw człowieka i przeciwniczki segregacji rasowej w USA. W Manchesterze rodzinę powitał brat jej męża oraz grupa entuzjastów. W mieście żyje około 500 Sudańczyków. W połowie maja będąca wówczas w zaawansowanej ciąży Ibrahim została skazana przez sudański sąd na karę śmierci za przejście na chrześcijaństwo. Uwięzienie i skazanie Sudanki, która jest żoną amerykańskiego chrześcijanina, wywołały międzynarodowe oburzenie. Kobieta urodziła w więzieniu córkę.

23 czerwca sąd apelacyjny uchylił wyrok śmierci wydany przez sąd niższej instancji i nakazał zwolnienie kobiety z więzienia. Następnego dnia na lotnisku w Chartumie została ona ponownie zatrzymana pod zarzutem sfałszowania dokumentów podróżnych, gdy chciała wraz z mężem oraz dziećmi opuścić Sudan i udać się do USA. Kobieta została zwolniona z policyjnego posterunku po interwencji zagranicznych dyplomatów. Od wypuszczenia młodej chrześcijanki 26 czerwca z aresztu przebywała ona wraz z rodziną w ambasadzie USA w Chartumie. Wciąż nie ujawniono, w jaki sposób Ibrahim wydostała się z Sudanu. Przed tygodniem kobieta przybyła do Rzymu, gdzie – jak podał rzecznik Stolicy Apostolskiej – spotkała się z papieżem Franciszkiem.
Żródło info i foto: onet.pl

Wałerij Iwaszczenko skazany

Wyrok pięciu lat więzienia za przestępstwa gospodarcze usłyszał Wałerij Iwaszczenko, wiceminister obrony w rządzie skazanej wcześniej za nadużycia byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Zgodnie z decyzją sądu w Kijowie Iwaszczenko został skierowany do kolonii karnej stając się trzecim wysokiej rangi byłym podwładnym Tymoszenko, którego wtrącono za kraty za prezydentury Wiktora Janukowycza. Iwaszczenko był oskarżony o niezgodne z prawem wydanie zezwolenia na wyprzedaż majątku upadającej stoczni wojskowej. Prócz kary pozbawienia wolności sąd odebrał mu tytuł urzędnika państwowego, oraz zakazał zajmowania stanowisk państwowych na okres trzech lat. Żródło info i foto: TVP.info

Sąd powtórnie aresztował siedzącą w więzieniu Julię Tymoszenko

Sąd w Kijowie zdecydował o powtórnym aresztowaniu skazanej już na siedem lat więzienia i przebywającej w areszcie byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko – poinformowała jej obrona. Swą decyzję sąd podjął podczas wyjazdowej sesji, którą przeprowadzono w celi Tymoszenko w areszcie śledczym w kijowskiej dzielnicy Łukianiwka. Była premier uczestniczyła w posiedzeniu sądu leżąc w łóżku, z którego od jakiegoś czasu nie wstaje z powodu problemów z kręgosłupem. Po wyjściu z rozprawy adwokat Tymoszenko Serhij Własenko zaprezentował zebranym przed aresztem śledczym dziennikarzom wniosek o aresztowanie, wniesiony do sądu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Żródło info i foto: RMF24.pl