Chiny: Skazany za morderstwo uniewinniony po 27 latach

Zhang Yuhuan został uniewinniony i wyszedł na wolność po 27 latach więzienia. Mężczyzna, który odbywał karę w chińskiej prowincji Jiangxi, utrzymywał, że był torturowany przez policję i został zmuszony do przyznania się do zamordowania dwóch chłopców w 1993 r. – podał w środę serwis BBC News. Zhang w więzieniu spędził 9778 dni.

Prokuratorzy stwierdzili, że jego zeznania były niespójne i nie pasowały do popełnionego przestępstwa. Mężczyzna wyszedł na wolność po tym, jak sąd stwierdził, że nie ma wystarczających dowodów, aby uzasadnić jego skazanie. Na nagraniach opublikowanych przez chińskie media widać Zhanga po zwolnieniu z więzienia we wtorek witającego się ze swoją 83-letnią matką i byłą żoną.

Będzie domagał się odszkodowania

Była żona, Song Xiaonyu, miała z nim dwóch synów. Para 11 lat temu rozwiodła się, Song ponownie wyszła za mąż, ale pomagała byłemu mężowi w jego apelacji. Zhang został poinformowany przez sąd, że przysługuje mu odszkodowanie za niesłuszne skazanie. – Będę negocjować dokładną kwotę odszkodowania z moim klientem – powiedział w rozmowie z dziennikiem „China Daily” prawnik Zhanga Wang Fei.

W październiku 1993 r. w zbiorniku wodnym w wiosce w prowincji Jiangxi odkryto ciała dwóch chłopców. Zhang był sąsiadem ofiar, został zidentyfikowany jako podejrzany i zatrzymany. W styczniu 1995 r. sąd w Nanchangu uznał go za winnego i skazał na śmierć, ale zezwolił na zamianę kary na dożywocie po odbyciu dwóch lat kary więzienia.

Był torturowany podczas przesłuchań

Zhang cały czas utrzymywał, że był torturowany przez policję podczas przesłuchań i jest niewinny. W marcu 2019 r. Sąd Najwyższy zgodził się na ponowne rozpatrzenie sprawy. Prokuratorzy zalecili uniewinnienie Zhanga na podstawie niewystarczających dowodów.

Zabójca dwóch chłopców pozostaje nieznany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Celowo przejechał psa i nagrał to telefonem. Sąd zmienił wyrok na karę więzienia

Rafał B. na początku czerwca 2019 roku z premedytacją kilkukrotnie wjechał w znajdującego się na drodze psa, nagrywając przy tym film, na którym drwi z umierającego zwierzęcia. Sąd Rejonowy w Myszkowie postanowił wymierzyć mu wyższą karę, niż podczas ogłoszonego w marcu wyroku nakazowego.

24 marca 2020 roku Sąd Rejonowy w Myszkowie wydał wyrok nakazowy, w którym skazał Rafała B. na dwa lata prac społecznych w wymiarze 40 godzin miesięcznie. Za znęcanie się nad psem wymierzono mu także 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt „Animals” oraz zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt na okres 10 lat. Mężczyzna miał też zapłacić 22 tys. złotych kosztów sądowych.

Sprawa rozpoczęła się przed sądem w Myszkowie w piątek 31 lipca. Jak podaje gazetamyszkowska.pl stawili się na niej przedstawiciele Fundacji „Oleśnickie Bidy”, prokurator Anna Karteczka oraz oskarżony Rafał B. z obrońcą. Mężczyzna przyznał się do popełnienia przestępstwa, przeprosił za swój czyn, ale nie chciał składać wyjaśnień. Zeznania złożyli natomiast świadkowie – właściciel psa oraz siostra i matka oskarżonego. Rodzina oskarżonego podczas rozprawy skarżyła się, na negatywne komentarze i groźby, jakie dostają po tym zdarzeniu.

Sąd uznał Rafała B. za winnego zarzucanego mu czynu i skazał go na dwa lata pozbawienia wolności oraz wydał zakaz posiadania przez niego zwierząt przez 15 lat. Dodatkowo oskarżony ma wypłacić nawiązkę w wysokości 10 tysięcy złotych na rzecz fundacji „Oleśnickie Bidy” i pokryć koszty sądowe w wysokości 22 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Karol F. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo 15-latka

Zabójca przepraszał i zarzekał się, że szczerze żałuje. Sądu jednak nie wzruszył. Za odebranie życia Kubie (†15 l.) sędzia skazał Karola F. (20 l.) na 25 lat więzienia. Nie pomogły mu ostatnie słowa biegłych, którzy przypomnieli, że morderca wychował się w patologicznej rodzinie, a w dzień zabójstwa wypił pół litra wódki i 8 piw. Ojciec Kuby przyjął wyrok ze łzami w oczach.

To miał być idealny wieczór spędzony w gronie przyjaciół. 10 maja ubiegłego roku Kuba wraz z koleżankami wybrał się na maraton filmowy do kina w Lubinie (Dolny Śląsk). W oczekiwaniu na drugi seans poszli na spacer i wtedy natknęli się na Karola F. (20 l.), Sebastiana H. (21 l.) i Dawida M. (23 l.), którzy wyraźnie szukali zaczepki. Zaczęło się od uszczypliwych komentarzy w kierunku koleżanek Kuby. Nagle Karol złapał okulary jednej z nich i wyrzucił w krzaki.

Gdy Kuba poszedł szukać okularów, o wiele większy od 15-latka oprawca poszedł za nim z nożem i zadał śmiertelny cios nożem w okolice serca. Potem uciekł do znajomych. Wszyscy trzej odeszli w stronę pobliskiej galerii. 20-latek nie omieszkał pochwalić się kolegom, co zrobił. Ci jednak nie zrobili nic. Gdy wykrwawiającego się nastolatka znalazły koleżanki, na ratunek było już za późno.

W środę, zanim przed Sądem Okręgowym w Legnicy zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie, sędzia wysłuchał jeszcze dwóch biegłych. Psycholog i psychiatra wydali opinię przemawiającą częściowo na korzyść Karola F. – Oskarżony ma jeszcze nieukształtowaną osobowość, w rodzinie nikt się nim nie interesował – mówili przed wyrokiem. Podkreślali też, że osobowość oskarżonego wciąż się kształtuje, a osadzenie na długi czas w zakładzie karnym może wpłynąć negatywnie na ten proces. W swojej opinii zaznaczyli też wpływ, jaki wypity alkohol miał na ograniczoną kontrolę nad emocjami. – Nie zmienia to faktu, że Karol F. był poczytalny i świadomy konsekwencji swoich czynów – dodali biegli.

Mimo to sędzia skazał mordercę na 25 lat. Karol F. wysłuchał wyroku z opuszczoną głową. Nie patrzył już w pełne łez oczy ojca Kuby, którego jeszcze tego samego dnia przepraszał, mówiąc, że „to nie powinno się wydarzyć”. Na skruchę było jednak zdecydowanie za późno. – Naprawdę są sprawy, które, nawet jak się sądzi trochę lat, ciężko objąć rozumem. Że z tak błahych powodów dochodzi do tak tragicznych konsekwencji. Tego pewnie nigdy do końca nie zrozumiemy – mówił w ustnym uzasadnieniu sędzia Witold Wojtyło. – Sytuacja jest całkowicie niewytłumaczalna z ludzkiego punktu widzenia – podkreślał.

Sędzia zauważył, że zachowanie Jakuba Z. przyczyniło się do tego, że dziś nie żyje, „choć będąc najmłodszym, jako jedyny zachował się jak dojrzały człowiek, jak mężczyzna”. Nie dopatrzył się natomiast działania z zamiarem bezpośrednim, ponieważ nic nie wskazuje na to, że F. chciał zabić. Działał jednak z pewnością z zamiarem ewentualnym, czyli zadając cios w okolice serca brał pod uwagę, że zabije. – Zdaniem sądu przy takich okolicznościach sprawy i przy takiej osobowości sprawcy, nie było podstaw do orzekania kary dożywocia – podkreślił sędzia dodając, że za okoliczność łagodzącą nie można uznać trudnego dzieciństwa oskarżonego. – Pan F. jest kowalem własnego losu – zaznaczył.

Do więzienia trafią też koledzy oprawcy, którzy nie zawiadomili służb o przestępstwie. Zarzut nieudzielenia pomocy umierającemu chłopcu upadł, ponieważ z ustaleń biegłych wynika, że nie żył on w momencie, gdy Dawid i Sebastian dowiedzieli się o zdarzeniu. – Oczywiście, jest to moralnie naganne i zasługuje na całkowite potępienie. Powinni wrócić i sprawdzić czy człowiek żyje, czy nie żyje. Ale to ustawodawca określa zakres przepisu o nieudzieleniu pomocy. Jeśli osoba zmarła, nie można jej już udzielić – wyjaśniał sędzia. Sebastian H. został skazany na pół roku więzienia, a Dawid M. na 1,5 roku, ponieważ na jego telefonie znaleziono dziecięcą pornografię.

Wyrok nie jest prawomocny. Wniosek apelacyjny zapowiedziała już obrona głównego oskarżonego, Karola F. Tata zamordowanego Kuby na razie nie komentuje sprawy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pierwsza egzekucja w USA od 17 lat. Stracono Daniela Lewisa Lee

Skazany na śmierć Daniel Lewis Lee został stracony w USA we wtorek rano w pierwszej od 17 lat federalnej egzekucji. Mężczyzna „czekał” na wykonanie wyroku od 2004 r. Osiem lat wcześniej, w 1996 r., brutalnie zamordował 8-letnią dziewczynkę, jej matkę i ojczyma. Wykonanie kary śmierci poprzez wstrzyknięcie trucizny odbyło się w federalnym ośrodku w Terre Haute w stanie Indiana.

Mniej niż siedem godzin przed straceniem Lee, o godz. 2 w nocy czasu lokalnego, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych unieważnił odroczenie wydane przez sąd apelacyjny w Waszyngtonie. Stosunkiem głosów 5 do 4 utorował drogę do wznowienia egzekucji wykonywanych przez władze federalne.

„Uchylamy wstępne orzeczenie sądu federalnego, a egzekucje mogą odbywać się zgodnie z planem” – postanowił SN, odnosząc się do egzekucji czterech osób skazanych na śmierć.

„Zabijacie niewinnego człowieka”

Sąd federalny w poniedziałek odroczył egzekucję Lee, by zezwolić na złożenie kolejnych wniosków o wstrzymanie wykonywania federalnych kar śmierci przez wstrzyknięcie trucizny. To właśnie sądowe spory o dopuszczalność egzekucji za pomocą zastrzyku z trucizną sprawiły, że wykonywanie federalnych wyroków śmierci zostało wstrzymane na lata.

47-letni Lee, który był członkiem rasistowskiej organizacji, został skazany za udział w zabójstwie trzech członków rodziny w stanie Arkansas w 1996 roku – małżeństwa wraz z ośmioletnią córką kobiety. Zmasakrowane ciała odnaleziono pięć miesięcy po zaginięciu rodziny. Przed śmiercią byli torturowani. Mimo obciążających dowodów, Lee nigdy nie przyznał się do popełnienia zbrodni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Donald Trump złagodził karę więzienia dla byłego doradcy

Prezydent Donald Trump złagodził w piątek karę 40 miesięcy więzienia dla jego byłego doradcy Rogera Stone’a, który był skazany za składanie kłamliwych zeznań w Kongresie, utrudnianie kongresowego śledztwa i nakłanianie świadków do fałszywych zeznań w związku z aferą „Russiagate”. Decyzja prezydenta oznacza, że Stone nie będzie musiał odbywać zasądzonej kary. Stone miał się stawić w zakładzie karnym do najbliższego wtorku.

Były doradca konsekwentnie odrzucał wszelkie oskarżenia i utrzymywał, że wytoczony przeciwko niemu proces był motywowany politycznie. Nie pojawiał się na posiedzeniach sądu, nie wygłosił ostatniego słowa przed ogłoszeniem wyroku a jego adwokaci nie powołali żadnych świadków w jego obronie.

Również sam prezydent wielokrotnie wypowiadał się w tej sprawie, broniąc Stone’a i zarzucając specjalnemu prokuratorowi Robertowi Muellerowi „polowanie na czarownice”.

Miał kłamać i manipulować świadkami

W lutym br. Stone skazany został na 3 lata i 4 miesiące więzienia. Poza składaniem kłamliwych zeznań i manipulowaniem świadkami, sąd uznał go winnym utrudniania śledztwa Izby Reprezentantów Kongresu. Miało ono ustalić czy sztab wyborczy Trumpa spiskował z Rosją podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2016 r.

Biały Dom opublikował oświadczenie, w którym stwierdził, że „Roger Stone padł ofiarą Rosyjskiego Oszustwa, utrwalanego latami w przez Lewicę i jej sojuszników w mediach, w celu podminowania prezydentury Trumpa”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: 57-letni Gregor Sch. skazany na 12 lat pozbawienia wolności i pobyt w szpitalu za zabicie syna byłego prezydenta Niemiec

57-letni Gregor Sch. został w środę skazany przez berliński sąd na 12 lat pozbawienia wolności i pobyt w szpitalu psychiatrycznym za zamordowanie Fritza von Weizsaeckera, syna byłego prezydenta Niemiec Richarda von Weizsaeckera. Do zabójstwa doszło w listopadzie 2019 roku.

Dr Fritz von Weizsaecker został śmiertelnie dźgnięty nożem podczas wykładu, który wygłaszał w szpitalu w Berlinie. Ciężko ranny został też policjant, który był jednym ze słuchaczy wykładu i próbował zatrzymać sprawcę. Publiczności udało się obezwładnić i przekazać zabójcę w ręce policji.

Ze względu na ograniczoną poczytalność z powodu zaburzeń psychicznych oskarżony nie został skazany na dożywocie. Uznano go jednak za winnego również próby zamordowania policjanta. Wyrok nie jest prawomocny.

W maju Gregor Sch. zeznał, że „nigdy nie żałował” swojego czynu, twierdząc, że nienawidzi prezydenta Weizsaeckera, ponieważ zasiadał w zarządzie firmy dostarczającej roślinobójcze środki chemiczne, używane przez siły amerykańskie podczas wojny w Wietnamie.

Według prokuratury nie było to jednak morderstwo polityczne. – To był bezsensowny czyn człowieka z zaburzeniami psychicznymi – powiedział prokurator Silke van Sweringen, dodając że poprzez ten akt oskarżony chciał „wyciągnąć się z bagna swojego codziennego życia”.
Źródło info i foto: TVP.info

Słynny wójt Żelazkowa skazany

Wójt Żelazkowa (woj. wielkopolskie) Sylwiusz J. usłyszał kolejny sądowy wyrok. Tym razem proces 61-latka dotyczył znęcania się nad rodziną oraz znieważenia strażaków interweniujących w jego domu. Sąd uniewinnił J. ws. znęcania się nad rodziną, natomiast w związku z drugim zarzutem wójt Żelazkowa został ukarany grzywną.

Wójt Żelazkowa Sylwiusz J. to chyba najbardziej rozpoznawalny wójt w Polsce. Niestety, nie dzięki jego zasługom dla mieszkańców, ale problemom, których przysparza.

O wójcie stało się głośno w 2016 r., gdy pod wpływem alkoholu udzielał ślubu. Sylwiusz J. mylił wówczas imiona, zapomniał obrączek, bełkotał i zataczał się. Najpiękniejszy dzień w życiu nowożeńców zamienił w koszmar. Wyrok skazujący został wydany w tej sprawie w październiku 2017 r.

W środę 8 lipca w kaliskim sądzie zakończył się kolejny proces wójta Żelazkowa Sylwiusza J. Mężczyzna odpowiadał za fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną i synem oraz za znieważenie strażaków. 61-letni Sylwiusz J. nie przyznał się do znęcania i odmówił składania wyjaśnień. Także jego rodzina odmówiła składania zeznań, dlatego sąd uniewinnił go od tego zarzutu.

W kwestii znieważenia strażaków sąd uznał winę oskarżonego i nałożył grzywnę w wysokości 9 600 złotych. Jak usłyszał sąd, Sylwiusz J. wezwał strażaków do zdarzenia, którego nie było. Twierdził, że w ogrodzenie jego domu wjechał samochód, a kiedy strażacy dotarli pod wskazany adres, Sylwiusz J. kazał im naprawić rozwalony płot

– Chcieliśmy go uspokoić i rozwiesiliśmy taśmę ostrzegawczą. I nasze zachowanie rozwścieczyło oskarżonego, zaczął nas wyzywać. Pamiętam debile – najczęściej było używane właśnie to słowo – mówił w sądzie jeden ze strażaków.

To jednak nie koniec procesów sądowych wójta gminy Żelazków. Sylwiusz J. odpowie także za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i rażącego lekceważenia porządku prawnego podczas I Kaliskiego Marszu Równości, który odbył się 22 września 2019 r.

Włodarz Żelazkowa używał wówczas wulgaryzmów i wymachiwał rękami, co wzbudziło w patrolującym policjancie podejrzenie, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu i stanowić zagrożenie dla pozostałych uczestników zabawy. Gdy funkcjonariusz zwrócił mu uwagę, Sylwiusz J. uderzył go w ramię. Miał dwa promile alkoholu.

Natomiast pod koniec czerwca tego roku wójt Żelazkowa dachował pożyczonym samochodem w rowie i uciekł z miejsca zdarzenia. Zniknął na tydzień, po czym pojawił się na komendzie policji i przyznał do winy. Sprawa została skierowana do sądu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Były szef Amnesty International skazany za terroryzm

Sąd w Turcji skazał w piątek byłego krajowego szefa Amnesty International (AI) Tanera Kilica na ponad sześć lat więzienia za rzekomą przynależność do organizacji terrorystycznej, a trzech innych działaczy praw człowieka na 25 miesięcy więzienia za domniemane wspieranie takiej organizacji. Turecki oddział Amnesty przekazał na Twitterze, że siedmiu innych oskarżonych, którzy zostali zatrzymani trzy lata temu w ramach represji po próbie zamachu stanu w 2016 r., zostało uniewinnionych.

„To skandal. Absurdalne zarzuty. Brak dowodów. Po trzyletnim procesie Taner Kilic skazany za członkostwo w organizacji terrorystycznej” – napisał również na Twitterze przedstawiciel AI Andrew Gardner. „Nie poddamy się, dopóki wszyscy nie zostaną uniewinnieni” – dodał.

Dziesięciu oskarżonych zostało zatrzymanych podczas udziału w warsztatach na temat bezpieczeństwa cyfrowego, które odbyły się na wyspie Buyukada u wybrzeży Stambułu w lipcu 2017 roku. Prokuratura twierdzi, że było to tajne spotkanie, mające na celu zorganizowanie rebelii i wywołanie chaosu w państwie.

W akcie oskarżenia zarzucano Kilicowi, że miał w swym telefonie komórkowym aplikację szyfrującą ByLock, która służyła mu do porozumiewania się z zamieszkałym w USA islamskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem, uważanym przez turecki rząd za inspiratora zamachu stanu z 2016 r.

Raport tureckiej policji z ubiegłego roku stwierdza jednak, że aresztowany w 2017 r. i warunkowo zwolniony po 14 miesiącach Kilic nie miał w swoim telefonie tej aplikacji. Proces pokazuje zaostrzenie się kursu władz tureckich wobec społeczeństwa obywatelskiego na tle i tak postępującej od 2016 r. erozji swobód demokratycznych – ocenia AFP.

Od czasu nieudanego zamachu stanu w Turcji trwają represje. Władze m.in. zamknęły w więzieniach około 80 tys. osób, w tym krytycznych wobec rządu dziennikarzy i działaczy społeczeństwa obywatelskiego, zwolniono z pracy i ze służby ok. 150 tys. urzędników i członków personelu wojskowego oraz zamknięto około 180 organizacji medialnych.

– Od samego początku był to proces motywowany politycznie, podobnie jak wiele spraw przeciwko innym obrońcom praw człowieka, dziennikarzom, prawnikom, pracownikom naukowym i działaczom – powiedziała Idil Eser, była dyrektor tureckiego oddziału AI i jedna ze skazanych w procesie, cytowana na stronie internetowej Amnesty.

– Te oskarżenia mają na celu uciszenie tych, którzy siedzą na ławie oskarżonych i wysłanie wiadomości do reszty społeczeństwa: walczysz o prawa człowieka to mówisz prawdę na własne ryzyko – zaznaczyła Eser. – Będziemy mieć nadzieję na najlepsze, ale przygotowujemy się na najgorsze – dodała.
Źródło info i foto: onet.pl

Ginekolog skazany za gwałty i molestowanie 26 pacjentek. Usłyszał wyrok 15 lat pozbawienia wolności

Monzer M., ginekolog, który miał molestować 26 ze swoich pacjentek, usłyszał wyrok 15 lat więzienia – donosi „Super Express”. Lekarz ma wypłacić także zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Wyrok nie jest prawomocny.

O sprawie Monzera M. stało się głośno latem 2018 roku. Wówczas do policjantów zgłosiła się kobieta, która opisała, że jej wizyta u ginekologa w Zabrzu odbiegała od standardowego badania. Później pojawiały się kolejne kobiety, które oskarżały mężczyznę m.in. o gwałt i inne czynności seksualne.

W sierpniu 2018 Monzer M. został tymczasowo zatrzymany. Ustalono, że do przestępstw miało dochodzić w latach 2016-2018. Także w sierpniu usłyszał zarzuty. Łącznie oskarżano go o 26 przestępstw na tle seksualnym. Mężczyzna nie przyznawał się jednak do winy.

W czerwcu 2020 roku zakończył się proces Monzera M. – informuje „Super Express”. Ginekolog ma spędzić 15 lat w więzieniu. Przez taki sam okres obowiązuje go zakaz wykonywania zawodu. Ma również wypłacić poszkodowanym zadośćuczynienie w łącznej kwocie 345 tys. złotych.

Według ustaleń śledczych Monzer M. przez 14 lat (w toku śledztwa okazało się bowiem, że jego przestępstwa przypadały na lata 2004-2018) skrzywdził 26 kobiet na tle seksualnym, gwałcąc je lub doprowadzając do „innych czynności seksualnych”. Do molestowania dochodziło w jego prywatnych gabinetach m.in. w Zabrzu.

Wyrok sądu jest nieprawomocny, strony mogą się od niego odwołać.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Londyn: Zrzucił chłopca z 10. piętra, aby zaistnieć w telewizji. Został skazany na 15 lat

Brytyjski nastolatek, który zrzucił sześcioletniego francuskiego chłopca z platformy widokowej na 10. piętrze galerii sztuki Tate Modern w Londynie z zamiarem zabicia go, został w piątek skazany co najmniej na 15 lat więzienia z możliwością, że nigdy nie wyjdzie na wolność.

Do zdarzenia doszło w sierpniu zeszłego roku. Jonty Bravery, który miał wówczas 17 lat, w grudniu przyznał się do usiłowania zabójstwa. Poszkodowany chłopiec, którego personaliów nie ujawniono, odwiedzał Wielką Brytanię wraz z rodziną. Wyrzucony przez Bravery’ego z platformy widokowej uderzył w znajdujący się 30 metrów niżej dach nad piątym piętrem. Przeżył, ale doznał poważnych obrażeń wewnętrznych – krwawienia do mózgu, pęknięcia kręgosłupa, złamania kilku kości. Jak informują jego rodzice, dopiero w styczniu zaczął z powrotem jeść, trochę mówić, ale cały czas pozostaje na wózku inwalidzkim, ma szyny w ramieniu i obu nogach i czeka go wieloletnia rehabilitacja.

Chciał, aby pokazano go w telewizji

18-letni obecnie Bravery, który został aresztowany wkrótce po zdarzeniu, powiedział policji, że planował skrzywdzić kogoś w muzeum, aby pokazano go w telewizji. Poprzedniego dnia szukał w internecie informacji, jak zabijać ludzi, a przed zdarzeniem zapytał kogoś, gdzie znajduje się jakiś wysoki budynek. Stwierdzono u niego spektrum zaburzeń autystycznych i zaburzenia osobowości, ale sędzia uznała, że te schorzenia nie wyjaśniają w pełni motywów jego działań i że stanowi on „poważne i bezpośrednie zagrożenie dla społeczeństwa”.

Zdecydowała, że powinien zostać uwięziony na minimum 15 lat, z możliwością, że nigdy nie będzie wypuszczony na wolność.
Źródło info i foto: polsatnews.pl