Duchowny, skazany za molestowanie 13-latki, jest pracownikiem watykańskiej gazety

Na łamach watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano” pisze włoski ksiądz, skazany na karę więzienia za molestowanie 13-latki. Ujawnił to w piątek prawicowy dziennik „Verita”. Watykan nie odniósł się do tego artykułu.

Gazeta wyjaśniła, że ksiądz Giangiacomo Ruggeri został skazany na dwa i pół roku więzienia, ale nigdy nie wydalono go ze stanu kapłańskiego. Aresztowany został w 2012 roku. Sąd apelacyjny obniżył potem wysokość kary do roku i 11 miesięcy mimo że kapłan – jak zauważył dziennik – nigdy nie zaprzeczył czynom, lecz przeprosił i zapewnił, że nie jest pedofilem.

W toku śledztwa potwierdzono jego niedopuszczalne zachowania wobec trzynastolatki. Gdy – jak dodano – sytuacja wokół niego „uspokoiła się” został przeniesiony z posługi w regionie Marche do Friuli-Wenecji Julijskiej. W watykańskim dzienniku występuje jako ekspert od internetu i mediów społecznościowych. Jak odnotowała „Verita”, gdy ksiądz opublikował książkę, wstęp do niej napisał były rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

WB: 19-letni Polak skazany za terroryzm. Podżegał do zabicia księcia Harry’ego

Polski student w Wielkiej Brytanii został skazany za terroryzm. Nawoływał m.in. do zabicia księcia Harry’ego za „zdradę rasy”, czyli małżeństwo z Meghan Markle. Miał też pięć podręczników z instruktażami, jak przeprowadzać ataki.

– To wyjątkowo odrażająca propaganda – stwierdziła sędzia wydając wyrok w centralnym sądzie kryminalnym Anglii i Walii. Dodała, że intencja skazanych była jasna: wzywali do mordów. Michał Sz. nawoływał do „systematycznego uboju” kobiet i gwałcenia dzieci. Przekonywał, że ma to przyspieszyć triumf białej rasy. Przedstawicielka prokuratory przyznała podczas rozprawy, że „prokuratura nie udaje nawet”, że rozumie związek przyczynowo-skutkowy.

19-letni Michał Sz. rozpowszechniał też internetowy mem wzywający do zamordowania księcia Harry’ego. Rysunek zawierał okrwawioną swastykę obok hasła „na razie, zdrajco rasy” i wizerunku następcy tronu z pistoletem przy głowie. Mężczyzna apelował też o egzekucję kobiet, które wiążą się z ludźmi, których skóra nie jest biała.

Wyrok usłyszał też jego znajomy, 18-letni Oskar D.-K., Brytyjczyk o polskich korzeniach, który współpracował z nim, rozpowszechniając neonazistowką propagandę. D.-K. również rozpowszechniał terrorystyczną propagandę dwóch neonazistowskich grup wzywających do aktywnego siania terroru. – Po przeczytaniu twojego profilu psychologicznego nie mam wątpliwości, że wciąż wyznajesz te poglądy i mocno wierzysz w ekstremalnie prawicową ideologię – powiedziała sędzia Rebecca Poulet

Idolami Adolf Hitler i Charles Manson
BBC informuje, że należeli do neonazistowskiej organizacji Sonnenkrieg Division. Inspiracją dla niej były postacie Adolfa Hitlera i Charlesa Mansona, przywódcy sekty, która w 1969 roku dokonała serii brutalnych morderstw w Kalifornii.

Michał Sz. usłyszał wyrok czterech lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności, Oskar D. – 18 miesięcy pozbawienia wolności, w tym przymusowe uczestnictwo w programie deradykalizacji, jakiemu w Wielkiej Brytanii poddawani są ekstremiści. Obaj mężczyźni przyjęli wyrok bez emocji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pułkownik rosyjskiego MSW Dmitrij Zacharczenko skazany za łapówkarstwo

Pułkownik rosyjskiego MSW Dmitrij Zacharczenko, oskarżony o korupcję, został wczoraj skazany na 15 lat więzienia i pozbawiony stopnia. Jego zatrzymaniu w 2016 roku towarzyszyły rewizje, w trakcie których znaleziono rekordowe sumy w gotówce. Zacharczenko sprawował funkcję wicenaczelnika jednostki powołanej do walki z korupcją w sektorze paliwowym.

Zacharczenko w chwili zatrzymania pełnił funkcję wicenaczelnika Zarządu T (do spraw walki z korupcją w sektorze paliwowym) w Głównym Zarządzie Bezpieczeństwa Ekonomicznego i Przeciwdziałania Korupcji MSW Rosji. W jego aucie znaleziono po zatrzymaniu około 20 mln rubli gotówką (obecnie ok. 309 tys. dol.).

Później w mieszkaniu przybranej siostry Zacharczenki odkryto ponad 8 mld rubli (obecnie ponad 123 mln dol.) w różnych walutach, a następnie okazało się, że bliscy krewni i znajomi pułkownika są posiadaczami kont bankowych i 27 nieruchomości w Moskwie.

Sąd uznał, wydając wyrok, że Zacharczenko przyjął łapówkę o wartości 3 mln rubli (około 46,3 tys. dol.) i przeciwdziałał wymiarowi sprawiedliwości. Dziennik „Kommiersant” ocenia wymiar kary jako nieoczekiwany, gdyż jest on niewiele niższy od 15 lat, których żądał prokurator. Tymczasem sąd nie uznał winy Zacharczenki w jednym z przypadków zarzucanej mu korupcji, a te przypadki, które uznał za udowodnione, powinny były według adwokatów pociągnąć za sobą karę 9 lat więzienia.

Zacharczenko w trakcie procesu, rozpoczętego w sierpniu zeszłego roku, nie przyznawał się do winy. Nie precyzował, do kogo należą pieniądze, a jego adwokaci mówili, że ów majątek jest „bezpański”. Zarówno obrona, jak i prokuratura, zapowiedziały w poniedziałek odwołanie się od wyroku.

Tymczasem od chwili aresztowania pułkownika jego sprawę przyćmiła afera z udziałem trzech byłych funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Zatrzymano ich w kwietniu, a w należących do nich mieszkaniach skonfiskowano gotówkę i kosztowności o wartości 12 mld rubli (ponad 185 mln dol.).
Źródło info i foto: onet.pl

Kardiochirurg Mirosław G. skazany za korupcję

Kardiochirurg Mirosław G. jest winny przyjęcia w okresie od marca 2005 r. do grudnia 2006 r. od pacjentów i ich rodzin co najmniej 22 tys. zł łapówek – orzekł we wtorek warszawski sąd rejonowy i skazał go za to na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 50 tys. zł grzywny.

Zdaniem sądu kara roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata jest wystarczająco surowa. – Sąd nie ma wątpliwości, że pieniądze były przyjęte od pacjentów w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, dlatego wymierzył mu też karę grzywny – zaznaczyła w uzasadnieniu wyroku sędzia Iwona Hulko.

Zakończony środowym wyrokiem proces rozpoczął się we wrześniu 2016 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy- Mokotowa. Był to kolejny proces kardiochirurga w tej sprawie po uchyleniu przez sąd II instancji pierwotnego orzeczenia w zakresie części zarzutów korupcyjnych.

Pierwszy proces dr. G. i – wówczas – 20 jego pacjentów był efektem jednej z pierwszych akcji nowo utworzonego wówczas Centralnego Biura Antykorupcyjnego; odbił się szerokim echem wśród opinii publicznej.

W styczniu 2013 r. sąd I instancji skazał dr. G. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów. G. został wtedy skazany za część zarzutów korupcyjnych z łącznej liczby 42 zarzutów, jakie usłyszał. Uniewinniono go od 23 zarzutów, m.in. mobbingu wobec podwładnych i z części zarzutów korupcyjnych.

W kwietniu 2014 r. II instancja uchyliła uniewinnienie G. oraz kilku jego pacjentów i zwróciła w tym zakresie sprawę sądowi rejonowemu. Odsyłając do SR sprawę kopert wręczanych dr. G. w jego gabinecie (wręczający twierdzili, że w kopertach były listy polecające lub dokumenty medyczne), sąd odwoławczy wskazywał, że jeśli ktoś idzie do lekarza, to zazwyczaj wyniki badań pokazuje na początku wizyty, a nie zostawia ich na odchodnym. II instancja nie przesądziła, czy doszło do wręczenia korzyści majątkowej; wskazała jednak, że sąd I instancji nie uzasadnił swojego stanowiska.

Zarazem II instancja utrzymała wówczas skazanie lekarza na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę za 18 zarzutów przyjęcia pieniędzy oraz uniewinnienie G. od zarzutu mobbingu, a także od trzech najpoważniejszych zarzutów korupcyjnych – uzależniania od łapówki przyjęcia pacjenta na oddział lub podjęcia się operacji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Australii ruszył proces apelacyjny skazanego za pedofilię kardynała George’a Pella

Australijski kardynał George Pell trzy miesiące temu został skazany na sześć lat więzienia za czyny pedofilii wobec dwóch 13-letnich chłopców. Dziś w Melbourne rozpoczął się proces apelacyjny kardynała. Kardynał Pell wniósł apelację do Sądu Najwyższego w stanie Wiktoria, ponieważ utrzymuje, iż wyrok sądu pierwszej instancji jest „nieuzasadniony”, ponieważ został wydany na podstawie zeznań tylko jednej z ofiar duchownego. Druga pokrzywdzona osoba nie żyje od 2014 roku; mężczyzna zmarł w wyniku przedawkowania narkotyków.

Adwokaci skazanego wskazują też na błędy proceduralne podczas rozprawy przed sądem pierwszej instancji. Podkreślają na przykład, że ława przysięgłych nie zadała pytania kardynałowi, czy przyznaje się on do winy. Według aktu oskarżenia kardynał Pell w 1996 roku dopuścił się czynów pedofilskich wobec dwóch chłopców z chóru w katedrze świętego Patryka w Melbourne po niedzielnej mszy. Jego proces w sądzie pierwszej instancji zakończył się w marcu br.

Emerytowany metropolita Melbourne i Sydney, George Pell, to do niedawna wpływowy dostojnik Watykanu, były prefekt Sekretariatu ds. Ekonomii i były doradca oraz bliski współpracownik papieża Franciszka, który pomagał mu w realizacji reformy finansów za Spiżową Bramą. Od początku procesu George Pell utrzymuje, że jest niewinny.

Gdy w czerwcu 2017 roku kardynał Pell został oskarżony o wielokrotne molestowanie seksualne nieletnich, papież udzielił mu urlopu na czas procesu. Od tamtego czasu wpływowy, były już watykański „minister finansów” nie wrócił do Rzymu. W grudniu 2018 roku dostojnik został usunięty przez Franciszka z Rady Kardynałów, pomagającej mu w zarządzaniu Kościołem i przygotowaniu reformy Kurii Rzymskiej.

W przypadku podtrzymania wyroku w procesie apelacyjnym w stanie Wiktoria duchownemu będzie przysługiwało odwołanie się do Sądu Najwyższego Australii.
Źródło info i foto: onet.pl

Tomasz Komenda szykuje się do walki o odszkodowanie

Sąd Okręgowy w Opolu rozpatrzy wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie dla Tomasza Komendy za 18 lat niesłusznie spędzonych w więzieniu. Taką decyzję podjął Sąd Najwyższy. Komenda domaga się blisko 19 milionów złotych. Tomasz Komenda w 2004 roku został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi. Do zbrodni doszło w Miłoszycach, w noc sylwestrową 1996 roku. Po 18 latach, gdy sprawie ponownie postanowili przyjrzeć się śledczy, okazało się, że mężczyzna jest niewinny. W maju 2018 roku Sąd Najwyższy uniewinnił Komendę. Decyzja ta otworzyła drogę do ubiegania się o rekordowe w skali kraju odszkodowanie – 18 milionów złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (milion złotych za każdy rok spędzony w więzieniu), a także ponad 800 tys. złotych odszkodowania za poniesione szkody.

Oprócz wniosku o zadośćuczynienie pełnomocnik Komenda prof. Zbigniew Ćwiąkalski zwrócił się też o przekazanie sprawy do rozpatrzenia innemu sądowi niż we Wrocławiu. Chodziło m.in. o to, by ze względu na traumatyczne przeżycia Komendy sprawą nie zajmował się żaden z tamtejszych sądów. Wyroki skazujące w jego sprawie zapadały bowiem w stolicy Dolnego Śląska.

Kwestia dni

SN przychylił się do tego wniosku. Teraz już wiemy, że sprawą zajmie się Sąd Okręgowy w Opolu.

– Nie mamy jeszcze oficjalnej decyzji, ale na dniach spodziewamy się dokumentacji z Wrocławia. Sąd Najwyższy musi przesłać akta do wrocławskiego sądu, a dopiero potem trafią one do nas – tłumaczy Daniel Kliś, rzecznik Sądu Okręgowego w Opolu. Kiedy pełna dokumentacja wpłynie do Opola, dalsze procedury będą takie jak przy każdej sprawie. Wylosowany zostanie sędzia referent, który wyznaczy termin rozprawy.

– Ciężar gatunkowy tej sprawy jest oczywiście poważny, ale pod względem organizacyjnym nie jest ona skomplikowana. Zbliża się okres urlopowy, więc przed wyznaczeniem sędziego trudno przewidzieć datę posiedzenia. Najpóźniej termin zostanie wyznaczony na wrzesień – przewiduje sędzia Kliś.

Śledztwo i proces

W Prokuraturze Okręgowej w Łodzi trwa śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych prowadzących postępowanie dotyczące zbrodni miłoszyckiej. Śledczy sprawdzają między innymi to, czy w tamtym postępowaniu nie doszło do preparowania fałszywych dowodów przeciwko Komendzie. Natomiast w połowie maja ruszył proces w sprawie, za którą przed laty niesłusznie skazano Komendę. Na ławie oskarżonych zasiadło dwóch mężczyzn – Ireneusz M. i Norbert B. Nieuchwytny pozostaje trzeci z domniemanych sprawców zbrodni.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ełk: Zabójstwo przy barze z kebabem. Tunezyjczyk skazany na 12 lat więzienia

Dwanaście lat więzienia – taki wyrok usłyszał wczoraj Lassad A., oskarżony o zabójstwo przed kebabem w Ełku. Pokrzywdzony pogardliwie zachowywał się w barze, a później w sposób bezczelny ukradł napój – mówił przewodniczący składu orzekającego Maciej Romotowski z Sądu Okręgowego w Suwałkach.

– To mogło wzbudzić złość u oskarżonego, ale nie usprawiedliwia ataku. W naszym kraju nie ma miejsca na samosądy.

Trzeba było zawiadomić organy ścigania. Ale tego cudzoziemiec nie słyszał, bo chwilę wcześniej puściły mu nerwy i został wyprowadzony z sali. A wychodząc krzyczał, że jest niewinny i został wrobiony ze względu na to, że jest cudzoziemcem.

Zarówno adwokat Lassada A., jak i oskarżycielka posiłkowa zapowiadają apelację. Natomiast prokuratura uważa, że wyrok jest sprawiedliwy.
Źródło info i foto: augustow.naszemiasto.pl

USA: Ojciec skazany za seks z córką

40-latek z Nebraski został skazany na dwa lata więzienia za to, że poślubił biologiczną córkę. Mężczyzna przyznał się także do utrzymywania stosunków seksualnych z 21-latką – podał „New York Post”. Z ustaleń policji wynika, że to córka wyśledziła 40-latka, po tym jak poprosiła matkę, by ta zdradziła jej, kto jest jej biologicznym ojcem. Spotkanie, do którego doszło trzy lata temu, zorganizowała matka dziewczyny. Początkowo oboje próbowali nawiązać naturalne relacje ojciec-córka, ale we wrześniu ubiegłego roku ich kontakty stały się kazirodcze.

Jak donosi „New York Post”, powołując się na lokalne media, które dotarły do uzasadnienia wyroku, podłożem takiego zachowania miała być „zazdrosna rywalizacja z przyrodnią siostrą o to, kto mógłby uprawiać seks z ojcem”.

W trakcie postępowania sądowego, prawnik oskarżonego mężczyzny powiedział, że jego klient jest zakłopotany tym, co się stało i żałuje, że w ogóle do tego doszło. Adwokat starał się także wykazać, że ojciec dziewczyny „doznał urazu mózgu” i nie był w stanie poprawnie ocenić swoich niezdrowych relacji z córką.

Sąd ostatecznie skazał 40-latka na dwa lata więzienia i dodatkowy, roczny nadzór po odbyciu kary.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gruzja wciąż domaga się ekstradycji Micheila Saakaszwilego

Gruzińska prokuratura kontynuuje formalne zabiegi o doprowadzenie do ekstradycji z Ukrainy byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego, skazanego przez gruziński sąd na sześć lat więzienia pod zarzutem nadużycia władzy i prześladowania opozycji. Rzecznik gruzińskiej prokuratury oświadczył w czwartek, że przywrócenie w tym tygodniu Saakaszwilemu przez nowego prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nabytego wcześniej ukraińskiego obywatelstwa „nie wpływa w żaden sposób na przebieg prowadzonego w Gruzji postępowania sądowego przeciwko niemu”.

Skazany przez gruziński sąd na sześć lat więzienia

Przedmiotem postępowania wobec Saakaszwilego są nadużycia władzy, których miał się dopuścić jako szef państwa (2004-2013). W czerwcu 2018 roku został skazany przez gruziński sąd na sześć lat więzienia na podstawie zarzutu, że na jego polecenie jako prezydenta Gruzji w 2005 r. zorganizowano atak na jego przeciwnika politycznego, opozycjonistę Walerego Gelaszwilego. Grupa osób brutalnie pobiła go w śródmieściu stolicy, Tbilisi. W styczniu 2018 roku gruziński sąd skazał Saakaszwilego na trzy lata więzienia pod zarzutem nielegalnego posłużenia się ustawą amnestyjną, na podstawie której – „kierując się motywacjami politycznymi” – miał zastosować amnestię wobec czterech funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa skazanych za zamordowanie urzędnika bankowego. Były prezydent Gruzji odrzuca te zarzuty i odpowiada, że oskarżyciele kierują się w jego przypadku motywami politycznymi.

Ukraińskie obywatelstwo

Saakaszwili, któremu we wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przywrócił ukraińskie obywatelstwo, w środę przybył do Kijowa. Wielokrotnie wyrażał chęć powrotu po dwuletniej nieobecności na Ukrainę w celu podjęcia na nowo walki z korupcją w ukraińskiej administracji publicznej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Skazano mężczyznę, który groził zamordowaniem Donalda Tuska

W piątek został skazany mężczyzna, który groził zamordowaniem Donalda Tuska – poinformował na Twitterze mec. Roman Giertych. Jak przekazał Giertych, mężczyzna został skazany na pięć miesięcy pozbawienia wolności, a po odbywaniu kary ma przejść terapię. Ma również zakaz zbliżania się do Donalda Tuska. Chodzi o groźby, które były kierowane pod adresem byłego premiera w styczniu, po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Mężczyzna zadzwonił pod numer alarmowy 112 i powiedział operatorowi: „Zginął Adamowicz, zginie Tusk i dostanie kulkę w łeb”.
Źródło info i foto: interia.pl