Są wyroki ws. afery Amber Gold

Po blisko 5 miesiącach gdański sąd kończy odczytywać wyrok w sprawie małżeństwa P., które zostałojuż w maju uznane winnym oszustwa i wprowadzenia klientów w błąd. Sąd skazał Marcina P. na 15 lat więzienia, a jego żonę Katarzynę P. na 12 lat pozbawienia wolności, ale wyrok łączny może być inny.

Marcin i Katarzyna P. m. in. za oszustwo, wprowadzanie klientów Amber Gold w błąd, prowadzenie działalności parabankowej bez zezwolenia skazani odpowiednio na 12 i 15 lat więzienia. To kara jednostkowa za pierwszy z zarzutów – informuje RMF FM. Sąd odczytuje wyrok w sprawie Amber Gold.

Za drugi zarzut Katarzyna P. 4 lata, Marcin P. 8 lat więzienia.

W maju gdański sąd uznał Katarzynę i Marcina P. za winnych oszustwa i niekorzystnego rozporządzenia mieniem. W środę 16 października poznaliśmy wymiar kary. Zajęło to kilka miesięcy, bo sąd odczytywał nazwiska wszystkich kilkunastu tysięcy pokrzywdzonych.

Sprawa ta pokazała, jak bardzo kuriozalny skutek może mieć przepis mówiący o tym, że nawet jeśli wszyscy pokrzywdzeni stali się ofiarami przestępstwa w tych samych okolicznościach, to i tak trzeba odczytać każde z osobna nazwisko oraz kwalifikację czynu. Przepis doczekał się nowelizacji we wrześniu 2019 r. W nowej formule art. 418 par. 1b przewiduje, że jeżeli ze względu na obszerność wyroku jego ogłoszenie wymagałoby zarządzenia przerwy lub odroczenia rozprawy, przewodniczący, ogłaszając wyrok, może poprzestać na zwięzłym przedstawieniu rozstrzygnięcia sądu oraz zastosowanych przepisów ustawy karnej.

Sędzia Lidia Jedynak zdecydowała jednak, że w związku z wątpliwościami interpretacyjnymi nie przerwie odczytywania wyroku. Zadecydowała obawa, że zastosowanie znowelizowanego przepisu Kodeksu postępowania karnego mogłoby dać stronie pozwanej argument do podważenia rozstrzygnięcia.

W sumie sędzia miała do odczytania 59 tomów po 200 stron każdy.
Źródło info i foto: money.pl

Wielka Brytania: Dożywocie dla zamachowca, który próbował rozjechać ludzi

30-letni Salih Khater, mieszkający w Wielkiej Brytanii sudański azylant został skazany na karę dożywotniego więzienia. W sierpniu 2018 roku próbował w okolicach budynku parlamentu w Londynie rozjechać samochodem grupę rowerzystów i policjantów.

14 sierpnia zeszłego roku Khater potrącił samochodem grupę rowerzystów, a następnie uderzył w barierkę ochronną w pobliżu parlamentu. Wcześniej o mało co nie potrącił jeszcze dwóch policjantów, którzy ledwo zdołali uskoczyć przed pojazdem.

W wyniku incydentu ranne zostały trzy osoby.

W trakcie procesu obrona próbowała przekonywać, że jechał on do ambasady Sudanu, by uzyskać wizę, ale zgubił drogę i wpadł w panikę. Sąd jednak przychylił się do argumentów prokuratury, która dowodziła, że działał on z premedytacją i kierowały nim motywy terrorystyczne.

W lipcu sąd uznał go za winnego dwóch zarzutów usiłowania zabójstwa, teraz skazał na dożywocie bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie przed upływem 15 lat.

Jak wyjaśniła sędzia Maura McGowan, „nie ma wątpliwości, że jego intencją było zabicie tak wielu osób, jak to możliwe, a poprzez to rozsiewanie strachu i terroru”. Dodała, że „naśladował on działania innych, którzy bez wątpienia kierowali się motywami terrorystycznymi”.

W marcu 2017 r. na Moście Westminsterskim w Londynie doszło do podobnego zdarzenia. 52-letni wówczas Khalid Masood wjechał samochodem w grupę ludzi, a następnie uzbrojony w nóż próbował wedrzeć się do budynku parlamentu. Zginęło wówczas pięć osób, a 49 zostało rannych.

Khater urodził się w Sudanie, a w 2010 r. otrzymał azyl w Wielkiej Brytanii, gdyż jak twierdził w swojej ojczyźnie był torturowany. Oprócz sudańskiego paszportu ma także brytyjski.
Źródło info i foto: TVP.info

Węgier skazany na 8 lat więzienia. Strzelał do przechodniów z wiatrówki

Mieszkaniec Węgier został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna strzelał z okien swojego domu do przechodniów po drugiej stronie ulicy. Z wiatrówki ranił 3 przypadkowe osoby, pozostałe oddane strzały były niecelne. Karę ośmiu lat więzienia wymierzył w środę sąd w Szekesfehervarze, na zachód od stolicy Węgier Budapesztu, mężczyźnie, który z okien swego mieszkania strzelał z wiatrówki do ludzi po przeciwnej stronie ulicy i zranił trzy osoby.

Do zdarzenia doszło w kwietniu tego roku. Skazany użył kupionej bez zezwolenia wiatrówki, która miała zamontowany celownik. Oddał pięć strzałów, celując do ludzi, którzy przemieszczali się na parkingu przed sklepami lub stali na przystanku autobusowym.

Jedna osoba została trafiona w udo, a dwóch nieletnich poszkodowanych w plecy i poniżej oka. Pozostałe strzały były niecelne. W przypadku wszystkich postrzelonych istniało ryzyko powstania poważniejszych ran.

Sąd uznał mężczyznę za winnego niewłaściwego wykorzystania broni, próby zranienia pięciu osób oraz chuligaństwa. Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jacek T. skazany na Wyspach. Posiadał materiały mogące służyć do przeprowadzenia zamachów terrorystycznych

Pochodzący z Polski i mieszkający w High Wycombe pod Londynem 18-letni Jacek T. usłyszał w piątek wyrok czterech lat więzienia. Został skazany za posiadanie materiałów mogących służyć do przeprowadzenia zamachów terrorystycznych. W trakcie procesu cytowano przed sądem jego notatki, w których określał siebie jako „najbardziej radykalnego nazistę”.

„Wypełnijmy nasze serca terrorem, a ulice Londynu zalejmy krwią” – pisał Jacek T. Jacek T. przyznał się do 10 zarzutów zbierania informacji o charakterze terrorystycznym. Podczas jego aresztowania w lutym na lotnisku w Luton znaleziono przy nim „ogromne ilości” dokumentów, w tym instrukcje, jak samodzielnie skonstruować ładunki wybuchowe i broń palną, a także teksty wychwalające Adolfa Hitlera i treści satanistyczne. W swoim telefonie Polak miał także zdjęcia z innym Polakiem mieszkającym w Wielkiej Brytanii, 18-letnim Oskarem D.-K., który w czerwcu został skazany na 18 miesięcy więzienia za wzywanie do zabicia księcia Harry’ego.

„Przestępca szczególnie niebezpieczny”

– Obsesja T. na punkcie neonazizmu, terroryzmu i uzbrojenia nie była niewinną ciekawością. Instrukcje zebrane przez T. mogły zapewnić każdemu, kto by miał odpowiednie materiały, wystarczające wskazówki do zrobienia materiałów wybuchowych i broni palnej mogącej spowodować śmierć bądź poważne obrażenia – oświadczył Richard Smith, szef wydziału antyterrorystycznego londyńskiej policji. Sędzia Anuja Dhir określiła T. jako osobę mającą „skrajnie prawicowe, ekstremistyczne poglądy” i „przestępcę szczególnie niebezpiecznego”. Podkreśliła także jego szczególne zainteresowanie bronią palną i materiałami wybuchowymi. W trakcie procesu przytoczono treść notatek, które oskarżony robił w areszcie. Napisał on między innymi:

„Wypełnijmy nasze serca terrorem, a ulice Londynu zalejmy krwią”. W innym dokumencie określił siebie jako „najbardziej radykalnego nazistę”, a na nagraniu na poczcie głosowej mówił, że jego „marzeniem” jest przeprowadzenie ataku terrorystycznego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rosja: Polak skazany za szpiegostwo pozostanie w łagrze

Sąd Najwyższy Rosji utrzymał w mocy wyrok dla obywatela RP, oskarżonego o szpiegostwo i skazanego na 14 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze – podała w poniedziałek agencja TASS, powołując się na służby prasowe Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Służby prasowe FSB poinformowały, że apelację Sąd Najwyższy rozpatrzył 12 września i uznał, że wyrok 14 lat pozbawienia wolności jest zgodny z prawem i uzasadniony. Wyrok zapadł 25 czerwca przed sądem w Moskwie. Według informacji mediów rosyjskich Polaka uznano za winnego usiłowania pozyskania tajnych części uzbrojenia – zestawu rakietowego S-300.

Komunikat FSB głosił, że w toku śledztwa ustalono, iż zatrzymany „działał w interesach polskiej organizacji będącej czołowym dostawcą narodowych sił zbrojnych i służb specjalnych”.

Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, ponieważ sprawie nadano status tajności.
Źródło info i foto: TVP.info

Podwójne zabójstwo w szkole na Białorusi. 16-latek skazany

Na 13 lat więzienia skazał sąd 16-letniego sprawcę podwójnego zabójstwa w szkole w Stołpcach w obwodzie mińskim. Do przestępstwa doszło w lutym 2019 r. Sąd obwodowy w Mińsku uznał 16-latka winnym podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i chuligaństwa, wymierzając nastolatkowi karę 13 lat pozbawienia wolności i pobytu w kolonii wychowawczej (więzieniu dla skazanych, którzy nie osiągnęli pełnoletniości).

13 lat pozbawienia wolności to maksymalny możliwy w tym przypadku wymiar kary. Sprawca ma również wypłacić 110 tys. rubli białoruskich (ok. 206 tys. zł) bliskim zamordowanej nauczycielki.

Proces rozpoczął się 19 sierpnia i miał charakter niejawny ze względu na to, że oskarżony w momencie dokonywania przestępstwa nie ukończył jeszcze 16 lat. Ponadto w materiałach sprawy są informacje o stanie jego zdrowia, które są objęte tajemnicą lekarską.

Do zabójstwa doszło 11 lutego br. w szkole średniej w Stołpcach. Uczeń 10. klasy zadał ciosy nożem nauczycielce historii i trójce uczniów. Pedagog i jeden z uczniów zmarli na skutek odniesionych ran. Dwie pozostałe osoby trafiły do szpitala z obrażeniami.

Biegli ocenili, że chłopiec był poczytalny. Według Komitetu Śledczego „częściowo” przyznał się on do winy.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kamil B. skazany za ukamienowanie sąsiada

25 lat za kratami – to dla Kamila B. (21 l.) więcej niż do tej pory przechodził po ziemi. Nic dobrego nie zrobił nigdy, to taki „wrzód” ja mówią o nim w Serocku pod Lubartowem. Cieszą się, że zwyrodnialec chyba nigdy nie wróci i odpokutuje to co zrobił. Strasznie pobił sąsiada, a potem konającego Wiesława W. zagrzebał na polu za domem.

Chciałem jedynie sąsiada pobić, a nie zabić – tłumaczenia młodziutkiego zwyrodnialca spod Lubartowa brzmią jak wyjątkowo ponury żart. Kamil B. (21 l.) zakatował w okrutny sposób Wiesława W. (+57 l.), prokurator przez kilka minut wymieniał obrażenia, jakie zadał swej ofierze: najpierw pobił go pięściami, potem zadał po kilkadziesiąt uderzeniem kamieniem i nożem, a potem konającego sąsiada pogrzebał za domem. Za co? Wiesław W. chciał poskarżyć się policji, że morderca wybił szybę w jego domu. Do makabrycznej zbrodni doszło w kwietniu ubiegłego roku pod domem Wiesława W. w Serocku, małej wsi położonej niedaleko Lubartowa na Lubelszczyźnie. Feralnego dnia, 16 kwietnia Kamil B., zły duch wsi nie miał co ze sobą robić. Kiedy wypił pod sklepem wódkę i przepił to piwem, przypomniał sobie o sąsiedzie, któremu kilka dni wcześniej z nudy wybił szybę. Poszedł więc do niego porozmawiać i postraszyć, żeby nie przyszło mu do głowy zawiadamiać policji. Bał się sprawy o wykroczenie. Wiesław W. nie dał ugłaskać się nawet piwem, które przyniósł mu Kamil B.

– Przestań rozsiewać plotki – zażądał, kiedy siedzieli w domu. Wiesław W. nie odpuszczał. Wtedy Kamil B. wściekł się. Rzucił się na gospodarza i zaczął okładać go pięściami. Wyciągnął go z domu, siadł na nim okrakiem i zaczął zadawać ciosy kamieniem, który leżał obok. Kilkadziesiąt razy. Wiesław B. żył jeszcze, choć miał pogruchotaną czaszkę. Kamilowi B.było mało. Spokojnie wrócił do domu ofiary i wziął kuchenny nóż, którym kilkadziesiąt razy dźgnął konającego mężczyznę w twarz, szyję i klatkę piersiową. – Kiedy złamał mu się nóż, przez chwilę dusił jeszcze swą ofiarę – uważają śledczy. Przeciągnął potem ciało za dom i próbował rękami wykopać dół w ziemi. Był płytki, ziemia była twarda. – Ruszał jeszcze nogami – przyznał Kamil B. – Nie widziałem nigdy tak zmasakrowanego człowieka – wspominał sąsiad Wiesława B. , który znalazł ciało po kilku godzinach. Kamil B. po wszystkim…wrócił do domu, oddał matce brudne ubrania do prania i położył się spać. Jak gdyby nigdy nic. Pił kawę i palił papierosa, kiedy rano zatrzymali go policjanci. – Uwagę zwraca i przeraża metodyczność oraz opanowanie Kamila B., który po dokonaniu tak odrażającego i haniebnego czynu w sposób racjonalny i przemyślany przeciągnął ciało i zakopał na polu – zauważa prokurator Paweł Majka, autor aktu oskarżenia. – Po alkoholu poniosły mnie nerwy. Przepraszam rodzinę, że tak wyszło. Ale czasu się nie cofnie – udawał skruszonego na Sali sądowej. To gra – przez Wieśka siedzę w więzieniu – pisał do rodziny z aresztu śledczego. W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał go na 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

24-latek skazany na śmierć w Wietnamie za przemyt narkotyków

Sąd w Wietnamie skazał na karę śmierci 24-letniego obywatela Laosu, który próbował przemycić ponad 300 kilogramów metamfetaminy ukrytej w torebkach herbaty – poinformował wietnamski portal Vnexpress. W październiku ubiegłego roku, podczas rutynowej kontroli drogowej, wietnamska policja uniemożliwiła obywatelowi Laosu próbę przemytu. Przechwycone narkotyki znajdowały się w należącej do zatrzymanego ciężarówce.

Skazany twierdził, że do przerzutu metamfetaminy namówił go – za równowartość około 10 tys. euro – pewien Wietnamczyk.

Obiecał mi, że kiedy dowiozę narkotyki na miejsce, kupi mi bilet do Laosu. Ostrzegł również, że jeśli zostanę przyłapany, to będę zdany sam na siebie, nikt mi nie pomoże. Zagroził, że jeśli poinformuję o narkotykach policję, to problemy będzie miała cała moja rodzina – mówił skazany.

Według mediów: Narkotyki pochodzące z tzw. Złotego Trójkąta – regionu, do którego należą obszary Birmy, Laosu i Tajlandii – miały trafić do Da Nang, jednego z największych miast Wietnamu.

W komunistycznym Wietnamie kara śmierci grozi za posiadanie więcej niż 600 gramów heroiny lub kokainy albo 2,5 kilograma metamfetaminy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Były ksiądz skazany za gwałty na ministrantach trafi do ośrodka dla najniebezpieczniejszych dewiantów

Były ksiądz Paweł Kania skazany za molestowanie i zgwałcenie kilku ministrantów ubiegał się o przedterminowe zwolnienie, ale wniosek został odrzucony. Sąd zadecydował, że po odbyciu kary były kapłan trafi do ośrodka, do którego trafiają przestępcy nadal stanowiący zagrożenie dla społeczeństwa – podaje „Gazeta Wyborcza”.

Były ksiądz Paweł Kania został w 2015 r. skazany na karę siedmiu lat pozbawienia wolności za molestowanie i zgwałcenie kilku ministrantów. Kania był katolickim kapłanem w różnych parafiach Wrocławia, Bydgoszczy i Milicza. Hierarchowie kościelni wiedzieli o tym, że były ksiądz jest pedofilem: w 2005 r. zatrzymała go policja po tym, jak proponował za pieniądze dwójce nieletnich „poddanie się innym czynnościom seksualnym”. Przełożeni przerzucali Kanię do innych parafii po kolejnych skargach na jego zachowanie wobec dzieci – przypomina „GW”.

Przypadek Kani był jednym z przedstawionych w filmie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Były ksiądz odbywa karę na oddziale wrocławskiego zakładu karnego w Oleśnicy. Po tym, jak został skazany, Kościół wykluczył go ze stanu kapłańskiego. W więzieniu ma przebywać do 22 września 2021 r. Były ksiądz ubiegał się o przedterminowe zwolnienie, ale jego wniosek został odrzucony.

– Cele kary zdaniem Sądu nie zostały osiągnięte, a proces resocjalizacji wymaga dalszego utrwalenia – uznał rozpatrujący sprawę Kani sędzia Jerzy Nowiński.

Pracownicy więziennictwa, sądu i psychologowie, z którymi rozmawiała „GW” twierdzą, że Paweł Kania nie tylko nie powinien wcześniej opuszczać więzienia, ale i nadal powinien przebywać w izolacji.

– Jako zdiagnozowany pedofil, bezkrytycznie odchodzący do swoich czynów i niechcący się leczyć, po wyroku wyląduje w Gostyninie – mówi „GW” osoba, która analizowała jego przypadek.
Źródło info i foto: onet.pl

Kamil B. skazany za brutalne zabójstwo. Bił kamieniem, zadał ciosy nożem

25 lat więzienia oraz 10 lat pozbawienia praw publicznych dla Kamila B. 20-letni dziś mężczyzna o przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 20 latach. To kara za brutalne zabójstwo sąsiada w Serocku na Lubelszczyźnie w kwietniu zeszłego roku, jaką wymierzył mu lubelski sąd.

57-latek z Serocka na Lubelszczyźnie oskarżył Kamila B. o wybicie szyby w domu. Razem spożywali alkohol i wtedy doszło to zabójstwa. Sąd skazał 20-latka na 25 lat więzienia oraz 10 lat pozbawienia praw publicznych. Jak uzasadniał sędzia Andrzej Wach, zabójstwo było wyjątkowo brutalne – kilkadziesiąt ciosów pięściami i kamieniem, potem kilkadziesiąt ciosów nożem i duszenie.

Do tego wszystkiego szokuje błahość powodu. Zamordowany rzeczywiście zgłosił na policję, że Kamil B. wybił mu dwie szyby, ale nie złożył ostatecznie wniosku o jego ściganie. Nie udało się ustalić, czy Kamil B. poszedł do mężczyzny z zamiarem zabicia go, czy ten pojawił się dopiero w trakcie wspólnego picia alkoholu.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl