Policjanci z grupy „Skorpion” odzyskali skradzionego lexusa. Złodzieje zatrzymani

Policjanci ze specjalnej, północnopraskiej grupy „Skorpion” odzyskali skradzionego lexusa. Zatrzymali też odpowiedzialnych za kradzież złodziei. Właściciele samochodu podziękowali im za odzyskanie auto, pisząc list.

– Chcielibyśmy złożyć na ręce Pana Komendanta serdeczne podziękowania za zaangażowanie i trud włożony w pracę, której zwieńczeniem było odnalezienie samochodu. Gratulujemy Panu tak profesjonalnego i skutecznego zespołu jakim jest jednostka „Skorpion”- czytamy w liście podpisanym przez Katarzynę i Michała. W ten miły sposób podziękowali policjantom za ich ciężką pracę.

Nocą z 9 na 10 kwietnia, z jednego z wilanowskich osiedli zginął lexus. Zrozpaczeni właściciele stracili już wszelką nadzieję na odzyskanie swojego auta. A tu nagle po 5 dniach dzwoni telefon i policjant informuje o odnalezieniu ich samochodu. To sukces policjantów z Pragi Północ zajmujących się kradzieżami samochodów. Funkcjonariusze ustalili, że po kradzieży, lexus został ukryty na podziemnym parkingu na Woli. Wytypowali odpowiednie miejsce i trafili w dziesiątkę. W skradzionym aucie zatrzymali 37 latka, którego ubezpieczał 38 latek za kierownicą bmw. W sprawę zaangażowany był trzeci mężczyzna, 24 latek, który szykował miejsce parkingowe dla skradzionego auta. Cała złodziejska trójka usłyszała zarzuty a dwóch kierowców będzie się teraz musiało meldować na komendzie. Wszystkim grozi do 5 lat.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Złoty sedes skradziony z pałacu, w którym urodził się Churchill

Z pałacu Blenheim w Anglii został ukradziony złoty sedes o wartości ok. 1 mln funtów (równowartość blisko 5 mln zł). Dzieło sztuki autorstwa włoskiego artysty Maurizio Cattelana zostało tam zamontowane zaledwie dwa dni wcześniej. Policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie.

Nieznani sprawcy ukradli wykonany ze złota sedes, który był zamontowany w pałacu Blenheim, miejscu narodzin byłego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla. Wartość sedesu wyceniana jest na 1 milion funtów (ok. 1,25 mln dolarów). Miał być dostępny dla zwiedzających.

Sedes został stworzony przez włoskiego artystę Maurizio Cattelana. Wcześniej znajdował się w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku, a dwa dni przed kradzieżą zainstalowano go właśnie w angielskiej posiadłości.

Pałac Blenheim. Kradzież złotego sedesu

Do kradzieży doszło w sobotę nad ranem. Sedes był podłączony do wodociągu, dlatego jego usunięcie spowodowało zalanie niektórych pomieszczeń i spore zniszczenia. Sprawcy mieli poruszać się co najmniej dwoma pojazdami. Lord Edward Spencer-Churchill tuż przed kradzieżą mówił w rozmowie z gazetą „The Times”, że sedes nie byłby łatwym przedmiotem do zabrania ze względu na podłączenie do instalacji. – Nie, nie planuję ochrony – stwierdził.

W sprawie zatrzymano 66-letniego mężczyznę, nie usłyszał on jednak dotychczas zarzutów. Sedes był jedynym przedmiotem, który ukradziono.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ukraina: Skradziony we Francji obraz Paula Signaca odnaleziony w Kijowie

Ukraińskie władze ogłosiły we wtorek, że odnalazły w Kijowie obraz francuskiego impresjonisty Paula Signaca, o wartości szacowanej na 1,5 mln euro, skradziony w 2018 roku z muzeum w Nancy w północno-wschodniej Francji.

– Wkrótce będziemy mogli zwrócić muzeum ten obraz – cieszył się ukraiński minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, prezentując płótno „Port w La Rochelle” w obecności ambasador Francji Isabelle Dumont.

Olejny obraz z 1915 roku o wymiarach 46 na 55 cm przedstawia łodzie u wejścia do portu w La Rochelle; skradziony został w Muzeum Sztuk Pięknych w Nancy w maju 2018 roku. Złodzieje wycięli go z ramy, którą pozostawili na miejscu.

„Francuscy eksperci potwierdzili autentyczność płótna” – napisały w oświadczeniu władze Nancy.

Złodzieje obrazu, Ukraińcy, zostali zatrzymani – podał szef ukraińskiej policji Serhij Kniazew, dodając, że płótno zostało odnalezione w Kijowie w domu człowieka podejrzanego o zabójstwo jubilera.

– Otrzymaliśmy informacje o grupie ludzi poszukującej nabywców obrazów skradzionych w Europie w zeszłym roku – powiedział inny przedstawiciel ukraińskiej policji, Serhij Tychonow.

– Podczas przeszukiwań odnaleziono wiele dzieł sztuki, w tym poszukiwany obraz Signaca – oznajmił.

Według Kniazewa ukraińska policja współpracuje także z austriackimi kolegami, aby sprawdzić ewentualne powiązania tej grupy przestępczej z niedawną kradzieżą w Wiedniu obrazu Auguste’a Renoira.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kryminalni odzyskali skradzionego Range Rovera

Mińscy kryminalni ujawnili i zabezpieczyli range rovera o wartości około 200 tys. złotych. Pojazd nosił ślady ingerencji w pola numeryczne i mógł pochodzić z nielegalnego źródła. Trafił już na policyjny parking do dalszych badań przez biegłego z zakresu mechanoskopii.

Policjanci mińskiego wydziału kryminalnego prowadzili w ubiegłym tygodniu działania ukierunkowane na zwalczanie przestępczości samochodowej. W ich wyniku ustalili posesję na terenie działania Komisariatu Policji w Halinowie, na której miał być zaparkowany, pochodzący prawdopodobnie z nielegalnego źródła, samochód. W związku z tym wspólnie z biegłym z zakresu mechanoskopii laboratorium kryminalistycznego komendy stołecznej policji pojechali na wytypowaną posesję, gdzie ujawnili czerwonego range rovera z 2014 roku. Pojazd nosił ślady przerobienia pól numerycznych.

Samochód został zabezpieczony do dalszych badań na policyjnym parkingu. Jego wartość to około 200 tys. złotych. Śledczy zajmą się teraz wyjaśnianiem okoliczności tej sprawy. Informujemy, że usuwanie, podrabianie lub przerabianie znaków identyfikacyjnych, jakimi bez wątpienia są numery fabryczne każdego pojazdu, jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poszukiwany 20-latek uciekał przed policją skradzionym autem

Łowiccy policjanci zatrzymali 20-latka, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Uciekając przed policjantami mężczyzna spowodował kolizję drogową. Okazało się, że 20-latek był poszukiwany, a samochód kradziony.

13 sierpnia br. około godziny 9.00 dyżurny łowickiej policji otrzymał zgłoszenie, że w rejonie Bełchowa przy drodze stoi auto, a w nim podejrzanie zachowujący się mężczyzna. We wskazanym miejscu policjanci zauważyli wyjeżdżającą z polnej drogi hondę civic. Dali kierującemu sygnał do zatrzymania się, jednak mężczyzna nie zareagował i zaczął uciekać.

Policjanci poinformowali dyżurnego i natychmiast ruszyli w pościg. Honda jechała w stronę autostrady A2, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Zjeżdżając z ronda przy węźle Skierniewice, przed wjazdem na A2 kierowca hondy spowodował kolizję drogową z samochodem dostawczym i nie mógł dalej jechać.

Policjanci zatrzymali uciekiniera. Mężczyzna podawał fałszywe dane osobowe. Policjanci ustalili, że honda civic została skradziona kilka dni wcześniej z terenu Zgierza. Szybko okazało się, że kierowcą kradzionego pojazdu był 20-letni mieszkaniec powiatu zgierskiego poszukiwany celem doprowadzenia do zakładu poprawczego. Mężczyzna nie posiadał prawa jazdy.

20-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem do pojazdu i niezatrzymania się do kontroli drogowej. Ponadto odpowie również za wykroczenia kierowania bez uprawnień, spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym i wprowadzenie w błąd funkcjonariuszy co do swojej tożsamości.

Po przesłuchaniu podejrzany został przewieziony do zakładu poprawczego. Za popełnione czyny 20-latkowi grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Większe pieniądze dla rodzin ofiar zamachu w Berlinie. Właściciel skradzionego tira nie ma szans na wyższe odszkodowanie

Niemiecki parlament uchwali wyższe świadczenia dla ofiar zamachów terrorystycznych. Otrzymają je m.in. bliscy ofiar ataku terrorystycznego w Berlinie, wśród których jest rodzina polskiego kierowcy ciężarówki, zabitego przez zamachowca przed atakiem na jarmark bożonarodzeniowy. Szans na wyższe odszkodowanie nie ma natomiast polski przedsiębiorca, którego ciężarówka została użyta w zamachu.

Nowe przepisy stanowią, że ofiary zamachów terrorystycznych będą dostawać 30 tys. euro jednorazowej rekompensaty. Wcześniej ta kwota wynosiła 10 tys. euro. Większą sumę – 15 tys. euro (zamiast 5 tys.) – otrzymywać będzie też rodzeństwo ofiar.

Według nowych przepisów, dzieci, które na skutek zamachu terrorystycznego utraciły któregoś z rodziców, otrzymają w przyszłości do 45 tys. euro jednorazowej zapomogi na życie. Pieniądze dostanie również rodzina zamordowanego przez zamachowca z Berlina polskiego kierowcy ciężarówki – Łukasza Urbana.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania

Polak był pierwszą ofiarą zamachu, którego 19 grudnia ub.r. dokonał Tunezyjczyk Anis Amri. Terrorysta porwał ciężarówkę, zabił Urbana, a następnie wjechał 40-tonowym pojazdem w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina na Breitscheidplatz. W wyniku zamachu zginęło 12 osób, a ponad zostało 50 rannych, wiele bardzo ciężko.

Nowe przepisy nie obejmą za to Ariela Żurawskiego – właściciela firmy transportowej z Gryfina, którego ciężarówka została wykorzystana w tym zamachu terrorystycznym.

Przedsiębiorca w przeszłości otrzymał 10 tys. euro, choć swoje straty, związane z utratą leasingowanej ciężarówki, wycenił na ponad 90 tys. euro.

– Ubezpieczyciel odmówił mi wypłaty odszkodowania, uznając iż polisa nie obejmuje zamachu terrorystycznego – mówił nam Żurawski w październiku 2017 r. Przedsiębiorca domagał się m.in. zwrotu 34 tys. euro pierwszej wpłaty leasingu oraz kosztów naprawy naczepy.

Polak rozmawiał w tej sprawie m.in. z byłym pełnomocnikiem ds. ofiar Kurtem Beckiem. – Spotkania były krótkie, zdawkowe i nic nie dały – powiedział Żurawski w rozmowie z Deutsche Welle.

„Nie tak wyobrażałem sobie pomoc ze strony Niemiec”

Niemcy argumentują, że „pomoc finansowa dla Ariela Żurawskiego została wypłacona z pieniędzy ministerstwa spraw zagranicznych, które nie mają nic wspólnego z funduszem dla ofiar zamachów terrorystycznych”.

Polakowi, który prywatnie był kuzynem zamordowanego kierowcy, pomogła firma, od której leasingował ciężarówkę. Scania zgodziła się zatrzymać pojazd i rozwiązać umowę leasingową, nie żądając spłaty kolejnych rat. Podobnie zachowała się firma ThyssenKrupp, do której kierowca pana Ariela wiózł stalowe konstrukcje. Dotarły ona z kilkumiesięcznym opóźnieniem, zardzewiałe, ale ThyssenKrupp odstąpiło od roszczeń z tego tytułu.

Żurawski, który powtarza, że „nie tak wyobrażał sobie pomoc ze strony Niemiec”, w przeszłości zrezygnował również z pieniędzy z internetowych zbiórek.

– Prosiłem o zamknięcie tych zbiórek – mówił polsatnews.pl. Według niego zebrane w ten sposób pieniądze mogłyby mu przynieść więcej szkody niż pożytku – nie tylko w rozliczeniu ze skarbówką, ale i w konfrontacji z ludzką zawiścią. – Byłbym ze wszystkiego rozliczany – argumentował Żurawski, który tuż po zamachu, w „gorącym” okresie przedświątecznym, musiał „wstrzymać” na kilka dni działalność swojej firmy.

Jak wyjaśniał, miał dużo zleceń, ale ich nie wykonywał, przez co poniósł kolejne straty. Teoretycznie przedsiębiorca mógłby dochodzić swoich spraw przed sądem, jednak jak tłumaczy, nie stać go na tak kosztowny proces.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Federalne Biuro Śledcze odnalazło obraz Chagalla, który skradziono 30 lat temu z apartamentu w Nowym Jorku

Płótno „Otello i Desdemona” pędzla Marca Chagalla zostało odnalezione po tym, jak pośrednik próbował je sprzedać w waszyngtońskiej galerii. Nie miał jednak żadnych dokumentów potwierdzających oryginalność i pochodzenie dzieła, co wzbudziło podejrzenia pracowników. FBI ustaliło, że mężczyzna przez wiele lat przechowywał obraz na strychu w skrzyni wykonanej ze starej futryny drzwiowej.

Obraz z 1911 roku znanego żydowskiego malarza pochodzącego z Białorusi skradziono państwu Heller mieszkającemu na nowojorskim Manhattanie. Płótno, pod nieobecność małżeństwa – przebywali na wczasach – ukradł w 1988 r. pracownik budynku. Zginęło wówczas kilka innych dzieł.

Kradł pracownik apartamentowca

Złodziej przekazał obraz znajomemu, który miał znaleźć na niego kupca, ale potencjalny nabywca zrezygnował. Ponownej próby sprzedaży modernistycznej pracy Chagalla pośrednik próbował dokonać w 2011 r. oraz przez waszyngtońską galerię w 2017 roku. Przy ostatniej próbie do pośrednika dotarło FBI i już w ubiegłym roku odzyskano płótno. FBI poinformowało o tym jednak dopiero teraz.

Agent specjalny Marc Hess powiedział, że śledztwo doprowadziło do domu mężczyzny w Maryland, gdzie od lat przechowywał obraz na strychu w niestandardowym pudle, które wykonał z ościeżnicy drzwiowej i sklejki. Mężczyzna przyznał, że otrzymał płótno na początku lat 90. XX wieku od osoby, która ukradła obraz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Katowice: Złodzieje staranowali autem drzwi Tesco. Ukradli pieniądze z kantoru

Dwóch złodziei ukradło w ten sposób pieniądze z kantoru. Zamaskowani złodzieje wjechali do sklepu w poniedziałek we wczesnych godzinach porannych. Po sforsowaniu drzwi dostali się do kantoru, który mieści się w supermarkecie. Ukradli z niego kasetę z pieniędzmi. Do zuchwałego włamania doszło w supermarkecie przy ulicy Radockiego.

Volkswagen, którym staranowali drzwi sklepu, kilka dni temu został skradziony w Sosnowcu. Złodzieje porzucili go na miejscu przestępstwa – informuje katowicka policja. Dzięki nagraniom z kamer monitoringu wiadomo, że w zuchwałym napadzie brało udział przynajmniej dwóch sprawców.

Policja prosi o pomoc wszystkie osoby, które mogą ustalić sprawców. Mundurowi podkreślają, że gwarantują anonimowość.
Źródło info i foto: o2.pl

Podejrzany o rozbój w areszcie

Nawet do 12 lat pozbawienia wolności grozi mężczyźnie, ustalonemu i zatrzymanemu przez policjantów z powiatu lwóweckiego, a podejrzanemu o napad rabunkowy. Podejrzany, który nie długo cieszył się skradzionym telefonem, trafił do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze odzyskali utracone mienie, które trafiło do właściciela.

Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Gryfowie Śląskim w wyniku prowadzonych działań, ustalili i zatrzymali mężczyznę podejrzanego o rozbój. Zatrzymany mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Teraz o jego dalszym losie zdecyduje sąd.

Do zdarzenia doszło w godzinach południowych w okolicy sklepu w miejscowości Giebułtów. Jak ustalili policjanci, jeden z mieszkańców tej miejscowości uderzył w twarz innego mężczyznę, po czym wykręcając mu rękę ukradł telefon komórkowy.

Przybyli na miejsce zdarzenia policjanci, po zebranie wszelkich istotnych w tej sprawie informacji, rozpoczęli poszukiwania sprawcy napadu. Już po niespełna kilku godzinach, w wyniku prowadzonych czynności, funkcjonariusze ustalili tożsamość sprawcy. Mężczyzna został zatrzymany.

Policjanci odzyskali także skradziony w wyniku rozboju telefon. Odzyskane mienie wróciło do właściciela. Przypomnijmy, że rozbój w świetle kodeksu karnego zagrożony jest karą nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

W Katowicach zatrzymano złodzieja aut. Ukradł Mercedesa w Austrii

Policjanci z katowickiej drogówki, dzięki skoordynowanym międzynarodowym działaniom policji austriackiej, czeskiej i polskiej, po kilkunastominutowym pościgu zatrzymali kierowcę skradzionego w Austrii mercedesa. 33-latek najpierw chciał potrącić policjanta, a następnie uciekając „pod prąd” drogą krajową nr 86, stwarzał poważne zagrożenie w ruchu drogowym. O jego dalszym losie wkrótce zdecyduje prokurator i sąd.

W wyniku skoordynowanych międzynarodowych działań policji austriackiej, czeskiej i polskiej, mundurowi z katowickiej komendy otrzymali informację, że po terenie śląska może poruszać się samochód, pochodzący z kradzieży. Taką informację otrzymały wszystkie patrole w mieście. Kilkanaście minut przed 15.00 policjanci z katowickiej drogówki zauważyli na ulicy Mysłowickiej podejrzanego mercedesa i zatrzymali go do kontroli. W pewnym momencie, gdy policjant wyszedł z radiowozu, kierowca auta gwałtownie ruszył, chcąc potrącić stróża prawa, który na szczęście szybko odskoczył i nie doznał żadnych obrażeń. Razem z policjantką ruszył w pościg za uciekającym mercedesem.

Pirat drogowy w czasie desperackiej ucieczki nie zważał na żadne przepisy ruchu drogowego. Jechał z bardzo dużą prędkością i przejeżdżał na czerwonym świetle. W pewnym momencie kierowca wjechał „pod prąd” na drogę krajową nr 86. Z uwagi na zagrożenie dla innych kierowców, policjanci wykorzystali radiowóz jako tzw. środek przymusu bezpośredniego. Na zjeździe na autostradę A4, dogonili uciekającego i radiowozem zajechali mu drogę, zmuszając do zatrzymania się.

Kierowcą okazał się 33-letni obywatel Austrii. Badanie stanu trzeźwości kierowcy nie wykazało w jego organizmie alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. O jego dalszym losie wkrótce zdecyduje prokurator i sąd.
Żródło info i foto: Policja.pl