24-latek, który zgwałcił 9-latkę już wcześniej skrzywdził dziecko

To się nie mieści w głowie! Dla Mateusza K. (24 l.) gwałt na dziewięcioletniej Sarze nie był pierwszym. Wcześniej na Śląsku skatował i zgwałcił chłopca. Przed sądem jednak nie stanął. Uznany za niepoczytalnego, trafił do psychiatryka. Mógł siedzieć tam do dziś, ale równo rok temu biegli stwierdzili, że nie wymaga dalszego leczenia. Ich opinia sprawiła, że niebezpieczny pedofil odzyskał wolność!

Koszmar! Tak można określić treść dokumentów Sądu Rejonowego w Gliwicach dotyczących Mateusza K. Przed oblicze tamtejszej Temidy osiemnastoletni wówczas Ślązak trafił po tym, jak skatował i zgwałcił chłopca. Z dokumentów nie wynika, w jakim wieku było dziecko. Wiadomo natomiast, że sponiewierane wylądowało w szpitalu. Jak to lapidarnie określono w dokumentach, ,,sprawca zadał chłopcu wielokrotne uderzenia”. Jednak nie poniósł za to żadnej kary. Biegli uznali, że jest niepoczytalny. I tak 5 sierpnia 2013 r. gwałciciel wylądował na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu szpitala wojewódzkiego w Gorzowie. Pracownicy oddziału zapamiętali go, bo…przypadkowo nosi takie samo nazwisko jak pracujące w administracji małżeństwo. – Określiłbym go jako inteligentnego, wygadanego, ale i nadpobudliwego – mówi pracownik oddziału dziewiątego.
Z gorzowskiego psychiatryka zwyrodnialec wyszedł 28 czerwca ub.r. Jak wynika z dokumentacji sądu w Gliwicach, zdecydowało o tym konsylium lekarskie złożone z dwóch psychiatrów i psychologa. Stwierdzili oni, że pacjent nie wymaga dalszego leczenia szpitalnego i nie zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że może ponownie popełnić czyn przestępczy.

– Zwłaszcza ta druga część orzeczenia zdecydowała o tym, że Mateusz K. opuścił szpital – mówi Agata Dybek, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach. Ale jak się wkrótce miało okazać, lekarze się mylili, a Mateusz K. wcale nie przestał być groźny. W minioną niedzielę odurzył dziewięcioletnią Sarę tabletkami, potem ją zgwałcił, związał, zakneblował jej usta i uwięził w wersalce. Tylko przypadek sprawił, że dziecko przeżyło ten koszmar. Mateusz K. znów wylądował w areszcie, a wkrótce ponownie trafi przed oblicze biegłych psychiatrów. Co powiedzą teraz?
Źródło info i foto: se.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali 15 osób. Wielka akcja policji na Śląsku

Centralne Biuro Śledcze na Śląsku zatrzymało 15 osób i rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą pseudokibiców – informuje radio RMF FM. W akcji udział wzięło aż 400 policjantów. Grupa, związana z jednym ze śląskich klubów piłkarskich, działała od kilku lat na terenie całego województwa. Członkowie zajmowali się przede wszystkim przemytem i handlem narkotykami.

Z zebranych dowodów wynika, że wprowadzili do obrotu środki o łącznej wartości kilku milionów złotych – donosi RMF FM. Akcja policji rozpoczęła się we wtorek. Tego dnia o poranku zatrzymano dwie pierwsze osoby, a następnie kolejnych 13 poprzez szturm na mieszkania podejrzanych. Kolejne dwie osoby doprowadzono do prokuratury z aresztu śledczego.

Policjanci zatrzymali m.in. osoby o pseudonimach: „Kecher”, Małolat”, „Lazania”, „Mara” czy „Nowy”.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Były dyrektor katowickiego oddziału SK Banku zatrzymany. Chodzi o wyłudzenie 200 mln złotych

Były dyrektor katowickiego oddziału SK Banku i czterej biznesmeni zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – dowiedział się reporter RMF FM. Akcję przeprowadzono na Śląsku w śledztwie dotyczących gigantycznych wyłudzeń z tej wołomińskiej instytucji finansowej.

Śledczy podejrzewają, że mógł uczestniczyć w wyłudzeniu blisko 200 milionów złotych z SK Banku. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że katowicki oddział udzielił 6 kredytów dwóm bytomskim spółkom działającym w branży węglowej i paliwowej.

Okazało się, że te firmy nie miały zdolności kredytowej, a kredyty dotąd nie zostały spłacone. Teraz zatrzymani trafią do warszawskiej Prokuratury Regionalnej, która prowadzi śledztwo w aferze wołomińskiego banku, z którego w sumie wyłudzono ponad 2,5 miliarda złotych.

Śledztwo w sprawie SK Banku CBA prowadzi od kwietnia 2016 roku i dotyczy nadużycia zaufania przez władze wołomińskiego banku, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom ustawy o rachunkowości i podawania w nich nierzetelnych danych. Ówczesne władze banku miały też zatajać prawdziwe dane i podawać nieprawdziwe informacje do Narodowego Banku Polskiego.

Do tej pory w sprawie zarzuty usłyszało ponad 100 osób, m.in. osoby sprawujące funkcje kierownicze w banku w czasie objętym śledztwem oraz szefowie i pracownicy kilkudziesięciu podmiotów gospodarczych z grupy kapitałowej działającej w branży deweloperskiej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Na Śląsku zaginęły dwie nastoletnie siostry

Policjanci świętochłowickiej komendy prowadzą intensywne poszukiwania dwóch sióstr. 14- i 13-latka ostatni raz widziane były 15 kwietnia.

Kinga Kargol (starsza siostra) ma ok. 170 cm wzrostu, jest tęgiej budowy ciała. Ma ciemne włosy za ramię. W momencie zaginięcia ubrana była w ciemne spodnie z przetarciami z przodu i ciemne sportowe buty.

Kaja Kargol (13-latka) ma 165 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała, ma brązowe włosy za ramiona. Ubrana była w ciemne spodnie z przetarciami z przodu, granatową kurtkę i ciemne sportowe buty.

„Wszelkie informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionego prosimy kierować do Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Świętochłowicach, ul. Wojska Polskiego 16c, tel. całodobowy (32) 349 02 55 lub do najbliższej jednostki Policji tel. 997 i 112” – apeluje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Śląska policja poszukuje 40-letniego nożownika

Śląska policja poszukuje około 40-letniego nożownika. Napastnik w niedzielę rano w Raciborzu (woj. śląskie) w pobliżu jednego z lokali kilkukrotnie dźgnął nożem 23-letniego mieszkańca miasta.

Wstrząsające sceny rozegrały się w niedzielę nad ranem w pobliżu jednego z klubów przy ulicy Reymonta w Raciborzu (woj. śląskie). Z ustaleń policji wynika, że pomiędzy 23-letnim mieszkańcem Raciborza a około 40-letnim mężczyzną doszło do sprzeczki, która przybrała dramatyczny obrót.

W pewnym momencie starszy mężczyzna kilkakrotnie dźgnął nożem 23-latka. Raciborzanin z ranami przedramienia, barku i podbrzusza trafił do szpitala. Rany były na tyle poważne, że poszkodowany musiał być operowany. Z informacji policji wynika, że jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Mężczyzna nie mógł jeszcze zostać przesłuchany.

Napastnik uciekł. Wiadomo, że jest wysoki i dobrze zbudowany. Policja poszukuje mężczyzny na terenie województwa śląskiego oraz w sąsiednich powiatach województwa opolskiego. Jak podał kom. Mirosław Szymański z K, postępowanie jest prowadzone w kierunku usiłowania zabójstwa.

Funkcjonariusze już zabezpieczyli nagrania monitoringu i przesłuchują świadków.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kibole z maczetami zdemolowali samochód. Trwa obława

Trzej uzbrojeni w maczety i zamaskowani kibole Ruchu Chorzów wpadli w sobotę na jedno z podwórek w Rudzie Śląskiej. – Chcieli dopaść szalikowców Górnika, a kiedy ci uciekli, zrobili tam demolkę – twierdzi nasz informator. Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 14 w Rudzie Śląskiej. Przed budynkiem przy ulicy Janty pojawili się trzej mężczyźni z maczetami w ręku. Na głowach mieli kominiarki z symbolami Ruchu Chorzów.

– Kiedy bandyci wpadli na podwórko, przebywający tam ludzie uciekli w popłochu. Wszystko wskazuje na to, że napastnicy polowali na szalikowców Górnika Zabrze – mówi nasz informator.

Zamaskowani bandyci powybijali maczetami wszystkie szyby w zaparkowanym na podwórku fordzie focusie, po czym zabrali ze sobą piłę mechaniczną, którą porzucili uciekający mężczyźni. Kibole Ruchu Chorzów wsiedli potem do mazdy 5 i uciekli.
Policja zatrzymała trzech mężczyzn. Wszyscy są notowani przez policję

Informację o zdarzeniu dostali wszyscy pełniący służbę w mieście policjanci. Kilkadziesiąt minut później jeden z patroli drogówki namierzył i zatrzymał mazdę. – W środku było trzech mężczyzn, przy których znaleziono kominiarki, maczety i skradzioną piłę – potwierdza Arkadiusz Ciozak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rudzie Śląskiej.

Według naszych informacji wszyscy zatrzymani są notowani przez policję, najmłodszy ma 19 lat. W poniedziałek o ich losie zdecyduje prokurator.

W Rudzie Śląskiej od ponad roku trwa wojna pomiędzy kibolami Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów. Co jakiś czas w mieście dochodzi do bandyckich ekscesów z udziałem pseudokibiców. Jeden z nich zakończył się tragicznie. Członkowie Psychofans, bandyckiej bojówki założonej przez kiboli Ruchu, napadli jednego z liderów Torcidy. Skatowali go w dziesięciu, a jeden z napastników skakał po głowie ofiary. Pobity mężczyzna zmarł potem w szpitalu.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Glinica: Znaleziono zwłoki kobiety. To zaginiona Maria T.?

Mieszkaniec śląskiej Glinicy odnalazł zwłoki kobiety. Ciało leżało w pobliżu zabudowań gospodarczych. Śledczy podejrzewają, że zmarła to Maria T., która w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła 2 miesiące temu.

– Są podejrzenia, że zwłoki należą do zaginionej ok. dwa miesiące temu mieszkanki Glinicy. Konieczne są jednak badania z zakresu DNA, żeby to potwierdzić. Znalezione ciało było w zaawansowanym stanie rozkładu – powiedział w rozmowie z portalem dziennikzachodni.pl prok. Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

58-letnia Maria T. prawdopodobnie wyszła z domu w Glinicy 3 listopada ok godz. 21. Przez kilka dni nie skontaktowała się z nikim. Rozpoczęto jej poszukiwania, ale kobiety nie udało się odnaleźć. W czwartek jeden z mieszkańców wsi odnalazł zwłoki w pobliżu ul Bocznej, w pobliżu zabudowań gospodarczych.
Źródło info i foto: wp.pl

Pierwszy stopień zagrożenia terrorystycznego w Krakowie i na Śląsku

O północy z 25 na 26 listopada w Krakowie i w woj. śląskim zacznie obowiązywać będzie pierwszy stopień zagrożenia antyterrorystycznego ALFA. Wszystkie niepokojące sygnały należy zgłaszać policji za pośrednictwem numeru 112 lub 997.

Stopień ALFA jest najniższym z czterech stopni alarmowych określonych w ustawie o działaniach antyterrorystycznych. Jest on przede wszystkim sygnałem dla służb dbających o bezpieczeństwo i całej administracji publicznej do zachowania szczególnej czujności.

Decyzją premiera, ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa w czasie obrad 24. Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu (COP 24), w woj. śląskim oraz Krakowie obowiązywać będzie pierwszy stopień zagrożenia terrorystycznego ALFA.

„Bezpieczeństwo w czasie obowiązywania stopnia uzależnione jest nie tylko od działania właściwych służb, ale też od przygotowania administratorów obiektów użyteczności publicznej, którzy zobowiązani są do prowadzenia ich wzmożonej kontroli” – informuje na swojej stronie internetowej MSWiA.

Pierwszy stopień alarmowy ALFA będzie obowiązywał przez okres trwania COP 24 – od 26 listopada do 15 grudnia.
Źródło info i foto: onet.pl

Ofiary trenera pedofila muszą znów zeznawać

O tej sprawie w Jastrzębiu (woj. śląskie) mówili wszyscy. Prokuratorzy zebrali liczne dowody na to, że trener judo Robert R. przez 6 lat miał molestować seksualnie swoje kilkunastoletnie zawodniczki. Proces sądowy zakończył się wyrokiem. Ale okazało się, że to wcale nie koniec koszmaru skrzywdzonych dziewczynek.

Prokurator w akcie oskarżenia opisał szczegółowo obrzydliwe praktyki trenera: miał swoje zawodniczki dotykać po ciele i piersiach, całować i zapraszać do łóżka, tłumacząc że to „masaż sportowy”. Pięć dziewczynek opowiedziało, jak trener molestował je na obozie w Cetniewie, w Żywcu i w ośrodku MOSiR-u w Zakopanem.

W grudniu 2017 Sąd Okręgowy w Rybniku skazał Roberta R. na 6 lat więzienia i zakał mu zbliżać się do pokrzywdzonych. Trener odwołał się od wyroku, twierdząc że jest niewinny. Apelację wniósł też prokurator, który chciał kary 12 lat więzienia.

W piątek Sąd Apelacyjny w Katowicach uchylił wyrok sądu I instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Uznał, że Robert R. nie miał prawa do należytej obrony, a to dlatego że rybnicki sąd nie zgodził się na ponowne przesłuchanie trzech z pięciu pokrzywdzonych dziewczynek.

– Z jednej strony sąd ma zapewnić pokrzywdzonym, że nie będą słuchane powtórnie, z drugiej strony oskarżony ma prawo do obrony i jeśli zażąda takiej czynności, to się przesłuchanie powtarza. – powiedział sędzia Gwidon Jaworski.

O tym, czy dziewczynki będą musiały jeszcze raz przeżywać dramat, zdecydują teraz biegli psychologowie, którzy mają orzec czy powtórne przesłuchanie jest w ogóle możliwe. – Mam nadzieję, że do powtórki przesłuchania nie dojdzie. Dziecko przesłuchuje się raz i nagrywa przesłuchanie. Dlatego kolejne jest niepotrzebne – przekonuje psycholog Krystyna Kmiecik-Baran.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zwłoki w spalonym aucie nad zalewem Dzięćkowice

​Makabryczne odkrycie w lesie nad zalewem Dziećkowice na Śląsku. Znaleziono tam spalony samochód oraz ciało mężczyzny. Śledztwo rozpoczęła prokuratura w Mysłowicach. Ofiara to 68-letni mężczyzna, mieszkaniec małopolskiego Libiąża. Około 30 metrów od ciała mężczyzny stał wrak jego samochodu. Auto było doszczętnie spalone.

Odkrycia dokonała przypadkowa osoba i to ona wezwała policję. Wrak samochodu jest teraz badany, a prokurator zarządził sekcję zwłok. Powinna ona dać odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci mężczyzny.
Źródło info i foto: RMF24.pl