Śląsk: Na tarasie domu pod Mikołowem wybuchł ładunek ukryty w plecaku

Pięć osób trafiło w ręce śląskich funkcjonariuszy w związku z eksplozją, do której doszło na tarasie jednego z domów pod Mikołowem. W nocy z piątku na sobotę wybuchł ładunek ukryty w plecaku. Nikomu nic się nie stało. W sobotę ok. godz. 3 w nocy na tarasie domu jednorodzinnego w niewielkiej miejscowości niedaleko Mikołowa eksplodował ładunek wybuchowy ukryty w plecaku. W budynku znajdowali się wtedy domownicy – małżeństwo z dwójką dzieci. Nikomu nic się nie stało. Mieszkańcy domu zostali ewakuowani z budynku.

W wyjaśnianie sprawy zaangażowali się nie tylko mikołowscy kryminalni i kontrterroryści, ale także funkcjonariusze komendy wojewódzkiej i CBŚP. Niemal dwie doby po eksplozji zatrzymano pięć osób – czterech mężczyzn i kobietę w wieku od 18 do 42 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Śląsk: Sprzedawali części wodociągów. 3 osoby z zarzutami

Korupcja w jednym z oddziałów przedsiębiorstwa wodociągowego na Śląsku. Na razie zarzuty usłyszały trzy osoby, ale policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Sprawa ma związek z nieużywanym już odcinkiem sieci wodociągowej.

Podejrzani w tej sprawie to kierownik jednego z oddziałów przedsiębiorstwa wodociągowego oraz dwóch pracowników firmy budowlanej. W zamiana za pieniądze – w sumie było to około 60-u tysięcy złotych – kierownik pozwolił dwóm podejrzanym wykopać i zdemontować część nieczynnego już wodociągu. Chodzi o fragment sieci wodociągowej biegnący przez trzy miasta: Siemianowice, Chorzów oraz Czeladź.

Wydobyte z ziemi rury dwaj pracownicy firmy budowlanej sprzedawali potem w punktach skupu złomu. Za każdym razem dostawali za to po kilkanaście tysięcy złotych. Częścią zysku dzieli się następnie z kierownikiem. Wszystko to trwało niespełna rok. Nieuczciwy kierownik ma zarzut przyjmowania, a dwaj pozostali mężczyźni wręczania łapówek. Za korupcję grozi im teraz do 8 lat więzienia. Cała trójka jest pod dozorem policji.

Jak informują policjanci to nie koniec śledztwa i możliwe są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przyjechali ze Śląska aby kraść w stolicy

Grupa zajechała fordem pod jeden z marketów na Pradze-Południe i wybrała się na zakupy. Zamiast do koszyka chowali po kieszeniach i specjalnych torbach artykuły spożywcze i przemysłowe warte ponad 4,5 tys. zł. Gdy już się nakradli, wrócili z łupami do samochodu i zamierzali spokojnie odjechać. Plan ten skomplikowała wezwana przez obsługę marketu policja. Ślązacy podjęli próbę ucieczki, ale nie znając stolicy, nie mieli szans. Mundurowi znaleźli w fordzie pochowane w różnych miejscach m.in. wędliny, sery, pasty do zębów, szampony, dezodoranty, odświeżacze powietrza. Agnieszka G. (36 l.), Kamila S. (19 l.), Marta J. (19 l.) i Artur G. (64 l.) zostali zatrzymani. Za kradzież odpowiedzą przed sądem. Żródło info i foto: se.pl

Były antyterrorysta żąda pół miliona odszkodowania za molestowanie

Śląska policja szykuje się do procesu stulecia. Były podoficer kompanii antyterrorystycznej w Katowicach domaga się od komendy pół miliona złotych odszkodowania za molestowanie seksualne przez przełożonego oraz postrzelenie w głowę. To pierwsza taka sprawa w Polsce. Krzysztof Rojewski przez 17 lat służył w śląskiej policji. Najpierw w oddziałach prewencji, potem w Samodzielnym Pododdziale Antyterrorystycznym. To elitarna jednostka wykorzystywana do zatrzymywania najgroźniejszych przestępców oraz akcji z udziałem zakładników. Dwa lata temu Rojewski, który dosłużył się stopnia sierżanta sztabowego, z przyczyn zdrowotnych odszedł na emeryturę. Teraz zwrócił się do komendy wojewódzkiej w Katowicach o wypłacenie pół miliona złotych odszkodowania za straty moralne, zdrowotne i finansowe poniesione podczas służby. I podał dwa powody. Pierwszy dotyczy molestowania seksualnego. Rojewski twierdzi, że w czasie służby w prewencji jego dowódca w czasie urlopu spił go, po czym „doprowadził do innej czynności seksualnej”. – „Kiedy się obudziłem, trzymał mojego penisa w ustach” – wyjaśnia podoficer. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Śląska policja robiła szajkę napadającą na banki

44 napady na banki ma na koncie szajka rozbita przez śląską policję. 18 osób usłyszało prawie 100 zarzutów. Właśnie skończyło się śledztwo w ich sprawie.Zaczęło się od zatrzymania dwóch osób tuż przed napadem w Rudzie Śląskiej. Obaj panowie właśnie szykowali się do obrabowania kolejnej placówki. Szybko okazało się, że w ciągu 5 lat zatrzymani wraz ze swoimi kompanami okradli ponad 40 bankowych placówek w kilku miastach Śląska. Jak mówi prokurator Leszek Goławski, wszystkie napady były podobne. Zdarzało się, że w czasie napadów bili swoje ofiary. Zawsze mieli ze sobą gazowy pistolet lub atrapę broni. Żródło info i foto: RMF24.pl

Internetowi oszuści mogli wyłudzić od firm ponad milion złotych

Śląska policja na tropie ogólnopolskiej szajki internetowych oszustów. W Krośnie zatrzymano pierwszego podejrzanego w tej sprawie. Szacuje się, że suma wyłudzeń mogła przekroczyć milion złotych, a oszukanych mogło zostać kilka tysięcy firm. Przestępcy oferowali firmom zakup internetowych domen. Te zawsze związane były z nazwą danej firmy. Oferta była telefoniczna i tak też zawierano umowy. Za każdym razem jednak kończyło się na podpisaniu umowy niekorzystnej dla firmy. Szybko też egzekucja należności związanych z umowami trafiała do firmy windykacyjnej. W ten sposób przestępcy działali około trzech lat. Żródło info i foto:RMF24.pl

Poszukiwany za napady

Mężczyzny, który od końca grudnia dokonał prawdopodobnie siedmiu zuchwałych napadów na terenie Katowic, Bytomia, Chorzowa, Rudy Śląskiej i Zabrza poszukuje śląska policja. Za zgodą prokuratury opublikowała jego zdjęcie, za pomoc wyznaczono nagrodę. Choć sprawca w żaden sposób się nie maskuje, a jego wizerunek kilkakrotnie został zarejestrowany przez kamery monitoringu, wciąż pozostaje nieuchwytny. Scenariusz napadów był zawsze podobny. Nie zważając na monitoring mężczyzna wchodził do niewielkich placówek zajmujących się obrotem pieniężnym, zastraszał pracowników przedmiotem przypominającym broń palną, zabierał pieniądze i oddalał się w nieznanym kierunku. Napady poprzedzał z reguły „rozpoznaniem” terenu – wchodził do środka jak normalny klient i rozglądał się, oceniając sytuację. Po fakcie oddalał się z miejsca przestępstwa, wtapiając się w tłum. Żródło info i foto: PolskaLokalna.pl

Ponad 100 pseudokibiców w rękach śląskiej policji

Śląska policja zatrzymała w sobotę blisko stu psuedokibiców, którzy brali udział w zamieszkach przed meczem Polska-Rosja. Zatrzymani to fani GKS-u Katowice, Rakowa Częstochowa, Ruchu Chorzów oraz Polonii Bytom. W sobotę, podczas wielkiej obławy, funkcjonariusze policji zatrzymali blisko sto osób, które brały udział w zamieszkach w Warszawie. Na ten krok zdecydowano się bardzo szybko po to, by nie dopuścić do kolejnych starć przed meczami Euro 2012. Chuligani odpowiedzą za przestępstwa i wykroczenia, jakich dopuścili się 12 czerwca na ulicach Warszawy. Kilku z nich odpowie też za nielegalne posiadanie narkotyków, który znaleziono przy nich podczas zatrzymania. Żródło info i foto: onet.pl

Śląsk: policja rozbiła gang narkotykowy

Policjanci z katowickiego wydziału antynarkotykowego i pododdziału antyterrorystycznego rozbili gang narkotykowy. Zatrzymano trzech mężczyzn i kobietę. Funkcjonariusze zlikwidowali na Podbeskidziu dwie plantacje konopi indyjskich. To właśnie z nich marihuana trafiała do katowickich szkół i dyskotek. Handlarzy rozpracowywano od kilku miesięcy. Funkcjonariuszom udało się ustalić miejsca, gdzie hodowano konopie indyjskie. W wynajmowanych domach policjanci znaleźli 5 kilogramów narkotyków (blisko 4 kilogramy marihuany i kilogram amfetaminy), wartej na czarnym rynku 150 tysięcy złotych. Z blisko tysiąca rosnących na obu plantacjach krzewów można było wyprodukować jeszcze prawie 30 kilogramów marihuany o wartości blisko 900 tysięcy złotych. Żródło info i foto: RMF24.pl

Krzysztof Rutkowski wciąż czeka na wyrok!

Sąd Okręgowy w Katowicach zakończył wczoraj sprawę śląskiej mafii paliwowej. Sprawa dotyczy grupy 19 osób, w tym detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Prokuratura zarzuca im, że oszukali Skarb Państwa na 500 milionów złotych, m.in. poprzez wyłudzanie podatku VAT i akcyzy! Wyrok zostanie ogłoszony w piątek. Wczoraj w sądzie z 19 oskarżonych pojawiły się tylko trzy osoby. Jeden oskarżony w trakcie procesu zmarł – to dawny pracownik skarbówki. Detektyw Rutkowski również nie był obecny. Co łączy Rutkowskiego z baronem paliwowym Henrykiem M., mózgiem całej grupy? Detektyw zdaniem prokuratorów był jego bliskim współpracownikiem i miał uczestniczyć w praniu pieniędzy. Jego pracownicy ponoć wystawili faktury na fikcyjne usługi wykonane na rzecz barona paliwowego. Rutkowski się nie przyznaje. Żródło info i foto: Fakt.pl