Posts Tagged “śledczy”

​Spektakularny sukces krakowskich śledczych. Mężczyzna, który porwał na początku roku 10-letniego Kamila, jest w rękach policji – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. To przełom w sprawie porwań dla okupu w naszym kraju – usłyszeli nasi dziennikarze od osób prowadzących postępowanie.

Sukces policji polega na ustalenia i zatrzymaniu – jak się wydawało – nieuchwytnego porywacza. Mężczyzna bardzo skutecznie zacierał ślady. Wprowadzał w błąd ścigających go policjantów – jak ustaliliśmy, mężczyzna m.in. podkładał fałszywe DNA, a także podrzucał ślady zapachowe osób, które nie miały nic wspólnego z porwaniem. Niewykluczone, że w tym czasie planował kolejne porwania.

10-latka porwano w styczniu w centrum Krakowa, w drodze do szkoły. Wciągnięto go do samochodu i przez kilka dni przetrzymywano w nieznanym miejscu. Kiedy rodzina zapłaciła kilkaset tysięcy euro okupu, chłopca wypuszczono.

Przez kilka miesięcy najlepsi tropiciele deptali porywaczowi po piętach. Zachowywał się, jakby pracował w specsłużbach. Cały czas wyprzedzał nas o krok – usłyszeli nasi dziennikarze od śledczych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

W Gdańsku rozpoczęły się dziś kolejne poszukiwania Iwony Wieczorek. Kilkudziesięciu policjantów przeczesuje teren dawnych działek w pasie nadmorskim. To nieopodal miejsca, w którym w lipcu 2010 roku zaginęła 19-latka.

Poszukiwania prowadzą policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego przy dużym wsparciu oddziału prewencji. Na miejscu są też policyjni technicy oraz przewodnicy z psami szukającymi zwłok. Policja potwierdza jedynie, że “prowadzone czynności” mają związek z zaginięciem Iwony Wieczorek, nie zdradza jednak żadnych szczegółów.

Według informacji dziennikarza RMF FM Kuby Kaługi, obszar był już dawno typowany jako miejsce potencjalnego ukrycia zwłok Iwony Wieczorek. Wyznaczony był także do przeszukania.

Wcześniej jednak szukano w innym miejscu nadmorskiego parku. Od września 2017 roku poszukiwania były prowadzone między innymi z użyciem georadaru. Teren ten wskazał policyjny Zespół Poszukiwań Celowych z Poznania, który przygotował w tej sprawie analizę na zlecenie Komendanta Głównego Policji. Działania jednak nie przyniosły przełomu.

Teren, w którym od dzisiaj prowadzone są poszukiwania, jest dość trudny – pokryty jest gęstą roślinnością, która w niektórych miejscach ma być wycinana, aby można było dokładnie sprawdzić każdy zakątek.

Jedna z najbardziej tajemniczych spraw ostatnich lat

Zaginięcie Iwony Wieczorek to jedna z najbardziej tajemniczych spraw ostatnich lat. W nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku kobieta bawiła się ze znajomymi w sopockim klubie. Po odłączeniu się od przyjaciół postanowiła wrócić pieszo do domu w Gdańsku. Szła wzdłuż pasa nadmorskiego, gdy nagle, w pobliżu wejścia nr 63, ślad po niej zaginął.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Krakowie prowadzący śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie, zatrzymali 51-letniego byłego prezesa spółki deweloperskiej, który wyłudził ponad 17 mln złotych na szkodę jednego z banków oraz 35 niedoszłych nabywców mieszkań. W postępowaniu, które toczy się od 2011 r. do tej pory około 80 osób usłyszało zarzuty. Śledczy cały czas poszukiwali jednak głównego organizatora przestępczego procederu, który początkowo ukrywał się zagranicą. Sprawca został zatrzymany 29 listopada br. na terenie woj. mazowieckiego.

We wrześniu 2007 r. 51-letni obecnie deweloper, mieszkaniec Podkarpacia, rozpoczął budowę osiedla mieszkaniowego w jednej z miejscowości koło Krakowa. Oferta cenowa lokali wydawała się atrakcyjna, więc do inwestora zaczęli zgłaszać się pierwsi klienci. Każdy z przyszłych właścicieli mieszkań, decydując się na zakup mieszkania, podejmował jednocześnie decyzję o zaciągnięciu na ten cel bankowego hipotecznego kredytu mieszkaniowego, z którego pieniądze ostatecznie trafiały na konto spółki dewelopera. W okresie od września 2007 r. do września 2009 r. deweloperowi udało się sprzedać jednak tylko 26 mieszkań z ogólnej liczby ponad 70-ciu planowanych do wybudowania, które zakupiło łącznie 35 osób. Klienci na poczet swoich przyszłych mieszkań, przelali na konto jego firmy łącznie ok. 7 mln zł z tytułu uzyskanych kredytów bankowych w wysokości od 160 do ponad 300 tys. złotych (w zależności od metrażu przyszłego mieszkania).

Przyszli nabywcy mieszkań nie zdawali sobie jednak sprawy z tego, że – wbrew zapewnieniom dewelopera – nowa inwestycja nie cieszy się zakładanym zainteresowaniem potencjalnych klientów. Sprawa miała też drugie dno. Deweloper przewidując kłopoty w finansowaniu budowy, wszedł w porozumienie z innymi znanymi sobie osobami (w tym z jednym z pośredników finansowych), które przy jego udziale i na jego zlecenie już w grudniu 2007 r. zaczęły tworzyć siatkę podstawionych rzekomych klientów. Rekrutowani oni byli z kręgów znajomych lub nawet rodzinnych, spośród osób niepracujących bądź o niskich dochodach.

Osoby te w oparciu o fikcyjne zaświadczenia o swoim zatrudnieniu bądź zawyżonej wysokości zarobków, uzyskiwały następnie kredyty hipoteczne z których pieniądze przelewane były na konto dewelopera. Za „stanie się klientem” i pozyskanie kredytu, zainteresowani otrzymywali od kilku do kilkunastu tysięcy zł, a deweloper zapewniał ich dodatkowo, że zaciągnięte przez nich kredyty będą przez niego spłacane. Zaświadczenia o zatrudnieniu były fałszowane od podstaw, jak również wystawiane przez wciągniętych do współpracy różnych pracodawców. Rolą natomiast współpracującego z deweloperem pośrednika finansowego, było pilotowanie wniosków kredytowych rzekomych klientów i czuwanie nad zapewnieniem przed bankiem ich rzekomej wiarygodności finansowej. W ten sposób do sierpnia 2009 na rzecz dewelopera zostało wyłudzonych ponad 30 kredytów na szkodę banku na kwotę ponad 10 mln zł.

Inwestycja ta przy słabej rzeczywistej sprzedawalności mieszkań, borykała się od samego początku z trudnościami finansowymi. Developer nie myślał jednak przerwać budowy, jak również pomimo tak pozyskiwanych kwot, nie przekazywał ich też docelowo w całości na rzecz realizowanej inwestycji. W efekcie – przy pewnym stopniu jej zaawansowania – generalny wykonawca wiosną 2009 r. ostatecznie zszedł z budowy i zaprzestał prac. Dalszy postęp inwestycji był już tylko markowany przez developera dorywczymi pracami wykonywanymi przez okazjonalnych pracowników.

W 2011 r., gdy inwestycja od dłuższego już czasu nie rokowała nadziei na dokończenie, bank domagał się spłat zaciągniętych kredytów, a developer „zniknął”, sprawa trafiła do organów ścigania.

W efekcie prowadzonego przez śledczych postępowania, w zakresie wyłudzonych kredytów mieszkaniowych zatrzymani zostali główni wspólnicy developera, a Prokuratura postawiła zarzuty około 80 osobom, w tym podstawionym klientom oraz przedsiębiorcom poświadczającym nieprawdę w dokumentach o ich zatrudnieniu. Wszyscy oni w związku z wyłudzeniem kredytów usłyszeli zarzuty oszustwa tj. art. 286 kk, przedkładania w banku fałszywych dokumentów kredytowych tj. art. 297 kk, a także poświadczenia nieprawdy w dokumentach tj. art. 271 kk. Zarzuty prokuratorskie usłyszał również 60-letni główny księgowy firmy, któremu udowodniono udział w sporządzaniu szeregu fałszywych dokumentów dla potrzeb pozyskiwania „lewych” kredytów.

W toku prowadzonego postępowania, śledczy równolegle pracowali nad ustaleniem miejsca pobytu 51-letniego dewelopera, który według ich wiedzy ukrywał się głownie zagranicą. W trakcie prowadzonego śledztwa udowodniono również, że wyprowadził on z prowadzonej spółki prawie 7 mln zł.

W listopadzie br. prowadzący postępowanie uzyskali potwierdzenie, że sprawca może przebywać na terenie woj. mazowieckiego, gdzie w dniu 29 listopada b.r. na polecenie prokuratora, mężczyzna został zatrzymany przez policjantów Wydziału PG KWP w Krakowie.

Prokurator prowadzący sprawę przedstawił 51-latkowi ponad 60 zarzutów – w tym oszustwa (art.286 kk), przywłaszczenia pieniędzy (art.284 kk) oraz działania na szkodę spółki (296 kk). Prokurator skierował również do właściwego Sądu wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania na okres 3 m-cy. Sąd złożony wniosek uwzględnił.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Po zatrzymaniu podejrzanego policjanci z Kalifornii przesłuchiwali go dwa dni i potwierdzali zeznania. Tytaniczna praca odsłoniła ogromną skalę przestępstw młodego mężczyzny. Joseph Hayden Boston wymusił seks na kilkudziesięciu dzieciach. 18-latek powiedział, że pierwszy raz zrobił to, gdy miał zaledwie 10 lat. Śledczy słuchając szokujących zwierzeń gwałciciela, byli niezwykle poruszeni.

“Ta tragedia ma wpływ nie tylko na ofiary, ale również na naszych oficerów. Szczególnie, gdy uświadomisz sobie, że ten potwór ma tylko 18 lat” – powiedział Ryan Railsback z policji w Riverside.

Chłopak wpadł, bo na policję zadzwoniła jego matka. Była wstrząśnięta, gdy odkryła, że jej syn molestował dwóch chłopców. Jeden z nich miał 4 lata, drugi – 8 lat. Kobieta zadzwoniła na numer alarmowy o godzinie 3 w nocy – informuje “The Independent”.

Funkcjonariusze aresztowali Bostona dwa dni temu. Od tamtego momentu słuchali zeznań gwałciciela i sprawdzali, czy zgadzają się szczegóły. Odnajdywali jego ofiary. Teraz ogłosili wstrząsające informacje. Agresor polował na dzieci w różnych miastach południowej Kalifornii. Przyznał się do ponad 50 ataków seksualnych.

18-latkowi na razie został postawiony zarzut gwałtu oralnego. Joseph Hayden Boston siedzi w areszcie, a sędzia wyznaczył kaucję w wysokości miliona dolarów. W środę ma pierwszy raz stanąć przed sądem.
Źródło info i foto: o2.pl

Comments Brak komentarzy »

Lubiana przez wszystkich dyrektorka podstawówki została zamordowana, a potem jej zwłoki zostały wrzucone do rzeki. Przy dnie trzymał je betonowy bloczek. Zdaniem śledczych, mordercą był mąż. Dziś Piotr W. stanął przed sądem. – Mówił, że niedługo wychodzi, bo jest niewinny – opowiadała nam jego bratowa.

Danuta W. – w Radomiu niemal każdy kojarzy jej nazwisko. W zeszłym roku nagle wyparowała bez śladu. Szukały jej setki osób; w mieście roiło się od plakatów. Był grudzień 2016 roku.

W kwietniu, w Pilicy wypłynęło ciało 53-latki. Oderwało się od łańcuchów, którymi przez ostatnie miesiące było przywiązane do betonowego bloczka. Dziś w radomskim sądzie okręgowym rozpoczął się proces jej męża, Piotra W. Kiedy konwojenci prowadzili go na salę rozpraw, zignorował pytanie dziennikarzy o to, czy przyznaje się do winy. W czasie śledztwa konsekwentnie twierdził, że ze śmiercią żony nie ma nic wspólnego. Prokuratorzy ustalili jednak, że to on jest mordercą.

- Zadał jej wielokrotnie uderzenia narzędziem tępym i twardym w lewą część głowy, powodując liczne rany – czytał prokurator w akcie oskarżenia.

Po tym, jak skończył czytać, dziennikarze i publiczność zostali wyproszeni z sali. Przewodnicząca składu sędziowskiego Renata Król wyłączyła w części jawność rozprawy – na czas zeznań oskarżonego i członków rodziny zabitej. Decyzję podjęła po tym, jak zawnioskowali o to synowie Danuty W. oraz prokurator.

Koszmar, który się wydarzył

- Liczę na sprawiedliwy wyrok. To jest najważniejsze. Żeby on trafił za kratki – mówił jeszcze przed rozprawą Maciej, najmłodszy syn zamordowanej.

Opowiadał, że jeszcze zanim znalazło się ciało matki, miał bardzo złe przeczucia.

- Może to głupie, ale wszystko widziałem we śnie. Widziałem w nim, że mama została zabita przez ojca. Mama podjechała pod dom, zaparkowała tam, gdzie zawsze. Wysiadła z samochodu. On był z tyłu, miał łom. Nawet nie wiedziała, że zaatakował. Od razu straciła przytomność. Nic już nie czuła – opowiadał.

To, co mu się przyśniło, potwierdziło potem prokuratorskie śledztwo. Piotr W. w dniu zaginięcia żony został ukarany mandatem za zbyt szybką jazdę pod Radomiem. Kilka dni później przypadkowa osoba znalazła w lesie klucze Danuty W. Leżały niedaleko miejsca, w którym Piotr W. został zatrzymany przez policję.

“Niedługo wyjdę”

- Piotrek się do tego nie przyznaje. Jak z nim rozmawiałam na widzeniu, to powiedział, że niedługo wyjdzie, bo jest niewinny. To nie jest typ człowieka, który mógłby kogoś skrzywdzić – przekonywała bratowa oskarżonego.

Twierdzi, że ktoś chce wrobić jej szwagra.

- Kilka dni przed rozprawą rozwodową? W taki sposób? Jakby on chciał jej zrobić krzywdę, to mógłby ją popchnąć na schodach. Nie byłoby ani świadków, ani dowodów. A tutaj? To wszystko jest szyte grubymi nićmi – podkreślała.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

W sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek przeprowadzany jest kolejny eksperyment procesowy – informuje Radio Gdańsk. Śledczy badają ostatnie doniesienia prywatnych detektywów, którzy twierdzą, że ciało kobiety przewożono furgonetką ze śmieciami w Brzeźnie i Jelitkowie.

Na początku listopada prywatna agencja detektywistyczna zamieściła w internecie film dotyczący zaginięcia Iwony Wieczorek. Detektywi twierdzą, że za zniknięciem kobiety może stać pracownik firmy, która sprzątała leśny pas nadmorski w dniu jej zaginięcia. Ciało Iwony Wieczorek rzekomo widać na nagraniu z kamery monitoringu miejskiego, kiedy było przewożone furgonetką ze śmieciami na ul. Dąbrowszczaków w Brzeźnie i Jelitkowie.

Jak donosi Radio Gdańsk, eksperyment procesowy z wysięgnika strażackiego ma potwierdzić lub wykluczyć tę tezę. Śledczy z wysokości kamery monitoringu sprawdzają, czy jest ona w stanie uchwycić załadunek pojazdu.

Według informacji Radia Gdańsk, do eksperymentu wykorzystywany jest samochód podobny do tego, który pojawił się w filmie detektywów.

Podkom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku potwierdził, że policja prowadzi takie działania, ale odmówił ujawnienia szczegółów – informuje radio.

Ostatnie oświadczenie prokuratury w sprawie Iwony Wieczorek

Wcześniej prokuratura odniosła się już do przesłanych przez detektywów materiałów, twierdząc, że wysnute przez nich wnioski “zostaną uwzględnione w toku prowadzonych czynności” i “jak każda informacja, mogąca mieć związek z przedmiotem postępowania, będą weryfikowane”.

Jednocześnie zaznaczono, że materiały pozyskane przez detektywów “są powieleniem informacji, które znalazły się w analizie sporządzonej w 2015 r. przez policję”. Prokuratura oświadczyła, że informacje były już weryfikowane i nie wykazały, by pracownicy firmy sprzątającej mieli związek z zaginięciem Iwony Wieczorek.

Zaginęła ponad siedem lat temu

Przypomnijmy, że Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. Wcześniejszy wieczór i część nocy spędziła w Sopocie w dyskotece w towarzystwie znajomych. Nad ranem odłączyła się od nich i – jak zarejestrowały kamery monitoringu miejskiego – szła deptakiem biegnącym przez nadmorski las wzdłuż plaży w Gdańsku-Jelitkowie. Do domu jednak nie dotarła. Ślad po niej zaginął.

W 2012 r. policja umorzyła śledztwo, zaznaczając, że mimo to będzie nadal prowadziła czynności. W sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek przesłuchano ok. 300 świadków. W trakcie śledztwa co najmniej dwukrotnie przeszukano plaże i wydmy oraz pas nadmorski w okolicach, w których ostatnio była widziana. Sprawdzono m.in. stawy i studzienki kanalizacyjne. Przeszukano miejsca wskazane przez jasnowidzów, którzy skontaktowali się z policją lub rodziną zaginionej.

Do dziś los Iwony Wieczorek pozostaje nieznany.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

W całych Niemczech antyterroryści zatrzymali sześć osób podejrzanych o przynależność do tzw. Państwa Islamskiego. Prokuratura zarzuca im przygotowywanie zamachu z użyciem broni i materiałów wybuchowych. Prokuratura generalna we Frankfurcie informuje, że wszyscy zatrzymani mężczyźni są Syryjczykami w wieku od 20 do 28 lat. Podejrzani mieli przygotowywać zamach na jedną z instytucji publicznych. Śledczy podali, że przygotowania nie zostały ukończone.

Jak informuje portal dw.com, czterech mężczyzn przyjechało do Niemiec w 2014 r., a dwóch pozostałych w 2015 r. Wszyscy ubiegali się o azyl. Niemieckie media powołując się na źródła bliskie śledztwu podają, że o mężczyznach mających przygotowywać zamach powiadomili śledczych uchodźcy, którzy rozpoznali w Syryjczykach byłych wojowników ISIS.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

38-latka, która pod koniec października uciekała przed policją przez dwa województwa, trafi na badania psychiatryczne – dowiedział się reporter RMF FM Grzegorz Kwolek. Przeprowadzenie badań zleciła właśnie prokuratura w Sandomierzu. Po pierwsze, śledczy muszą sprawdzić, czy kobieta może odpowiadać przed sądem. Po drugie, chcą ustalić powody jej ucieczki przed policją.

38-latka zignorowała polecenia patrolu, który w okolicach Dwikoz pod Sandomierzem próbował zatrzymać ją do kontroli. Później uciekała przez ponad sto kilometrów, omijając policyjne blokady. Udało się ją zatrzymać dopiero w Zwoleniu pod Radomiem.

Mieszkanka Warszawy usłyszała już zarzuty. Prokurator w Sandomierzu zarzucił jej ucieczkę przed policją, znieważenie funkcjonariuszy i naruszenie ich nietykalności cielesnej. Teraz Paulinie D. grozi do pięciu lat więzienia. Kobieta nie przyznaje się do zarzutów. Co więcej, złożyła zażalenie na dozór policyjny, który na wniosek prokuratury nałożył na nią sąd.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Zorganizowana grupa przestępcza na terenie województwa świętokrzyskiego i lubelskiego od około roku wyłudzała pieniądze, wciągając ludzi w tzw. spiralę kredytową. Najczęściej ofiarami ich nielegalnej działalności padały osoby starsze, nieporadne życiowo i zadłużone. W środowe popołudnie nielegalny proceder przerwali im funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą kieleckiej komendy. Policjanci zatrzymali 36- letniego kielczanina oraz współpracujące z nim dwie kobiety. Wczoraj w ręce policjantów wpadł czwarty członek grupy, 46- latek. Śledczy ustalili, że w przestępczym procederze oszukali kilkadziesiąt osób, wyłudzając w ten sposób około 600 tysięcy złotych.

Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Kielcach uzyskali informację, że jedna z firm, należąca do 46- i 36-latka może zajmować się nielegalnym procederem. Stróże prawa w trakcie badania tej sprawy ustalili, że mężczyźni, wspólnie z dwoma kobietami w wieku 37 i 59 lat prowadząc punkty finansowe na terenie województwa świętokrzyskiego i lubelskiego oferowali klientom pożyczki bez zaświadczenia o zatrudnieniu oraz bez zdolności kredytowej. Zazwyczaj zgłaszały się do nich osoby starsze, nieporadne życiowo oraz posiadające już wysokie zadłużenia, najczęściej prosząc o pomoc w spłaceniu dotychczasowych zobowiązań. Jak wynika z policyjnych materiałów interesanci przy zawarciu umów otrzymywali „stos” dokumentów do podpisu, wśród nich weksle in blanco oraz fikcyjne umowy o zatrudnieniu, w ten sposób otrzymując możliwość zawarcia umowy. Ponadto jak ustalili stróże prawa, członkowie grupy przestępczej, jako możliwość rozwiązania kłopotów finansowych proponowali udziały w spółkach finansowych, obiecując zyski. Potencjalni klienci, aby wyjść z długów i wejść do udziału w spółkach, zgłaszali się po kolejne pożyczki, wpadając w ten sposób w spirale zadłużenia.

W środowe popołudnie, w kilku miejscach na terenie województwa świętokrzyskiego i lubelskiego, kieleccy policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą wykonali czynności, w trakcie których zatrzymali 36- letniego kielczanina oraz współpracujące z nim dwie kobiety. Wczoraj został zatrzymany także 46-latek pochodzący z województwa lubelskiego. Funkcjonariusze w wyniku tych czynności zabezpieczyli broń, maczetę, ponad dwa tysiące stron dokumentów, a w nich m.in. dane około 300 osób, pieczęcie różnych podmiotów, gotówkę w wysokości ponad 5 tysięcy złotych, laptopy, telefony komórkowe, nośniki pamięci. Dodatkowo zablokowano 30 rachunków bankowych, które mogły posłużyć to transferu środków pochodzących z przestępstwa. Mundurowi szacują, że łącznie grupa mogła oszukać kilkadziesiąt osób, a ich łupem padło ponad 600 tysięcy złotych . Według funkcjonariuszy cały proceder mógł trwać od roku.

Śledczy z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą kieleckiej komendy nadal pracują nad przedmiotową sprawą, która ma charakter rozwojowy. Nie są wykluczone kolejne zatrzymania. Do tej pory policjanci przedstawili zatrzymanym łącznie 76 zarzutów dotyczących m. in. oszustwa, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz prania „brudnych” pieniędzy. Grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Rodzinny dramat w małej miejscowości pod Nowym Sączem w Małopolsce. Jak nieoficjalnie ustalili reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie zabił swoją żonę i dziecko, a później popełnił samobójstwo. Najpierw znaleziono ciało współwłaściciela okolicznego salonu meblarskiego. Szokującego odkrycia dokonał jeden z pracowników zakładu. Później w domu natrafiono także na zwłoki dwóch kolejnych osób.

Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie udusił swoją około 34-letnią żonę, a później 7-letniego syna. Po wszystkim miał zostawić list pożegnalny i popełnić samobójstwo.

Na miejscu pracuje ekipa śledcza i prokuratorzy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »