Rodzinny dramat w Staszowie to rozszerzone samobójstwo?

Rozszerzone samobójstwo – to według śledczych najbardziej prawdopodobna przyczyna śmierci małżeństwa, którego ciała znaleziono w piątek w lesie w Staszowie w woj. świętokrzyskim. Jutro wieczorem ma się odbyć sekcja zwłok obojga małżonków. Zwłoki 55-letniej kobiety znaleziono w zaparkowanym w lesie samochodzie. Miała obrażenia szyi. Kilkadziesiąt metrów dalej odkryto ciało jej 60-letniego męża wiszące na drzewie.

Szef prokuratury w Staszowie Piotr Okarski powiedział RMF FM, że śledczy biorą pod uwagę kilka wersji wydarzeń. Przyznał jednak, że ta mówiąca o rozszerzonym samobójstwie wydaje się być bardzo prawdopodobna. Przypuszczalny przebieg tego zdarzenia był taki, że mężczyzna zabił swoją żonę, a potem się powiesił. Prokurator potwierdził, że w kieszeni 60-latka znaleziono list pożegnalny. Na miejscu zostały zebrane różne ślady, a jutro wieczorem ma się odbyć sekcja zwłok obojga małżonków. Ona wyjaśni m.in., czy mężczyzna powiesił się sam.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci z podlaskiego Archiwum X rozpracowali zabójstwo sprzed 30 lat

Policjanci z podlaskiego Archiwum X zatrzymali podejrzanego o zabójstwo sprzed 30 lat. Śledczy rozwikłali sprawę śmierci wówczas 40-letniego mężczyzny, którego ciało z raną ciętą znaleziono na ulicy Żelaznej w Białymstoku. Podejrzany o tę zbrodnię 50-latek w białostockiej Prokuraturze Okręgowej, która nadzoruje postępowanie, usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące. Zgodnie z obowiązującym wówczas kodeksem karnym grozi mu kara 25 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z podlaskiego Archiwum X wyjaśnili kolejną zbrodnię, tym razem sprzed 30 lat. To już ich 6 sprawa rozwikłana w ciągu 4 lat działania Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Dzięki determinacji funkcjonariuszy z Archiwum X, sprawcy, pomimo upływu lat, nie pozostają bezkarni. Tym razem śledczy wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w maju 1992 roku w Białymstoku. Wówczas to, na ulicy Żelaznej w Białymstoku został znaleziony martwy mężczyzna z raną ciętą brzucha. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie i po roku została umorzona. W tamtym czasie nie było wystarczających dowodów, aby wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny.

Z inicjatywy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, pół roku temu sprawa, trafiła do policjantów z Archiwum X. Pomimo upływu 30 lat od zbrodni, najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej zaczęli ją wnikliwie analizować ściśle współpracując z prokuraturą. Policjanci, prowadząc szereg dodatkowych czynności procesowych z jednoczesnym wykorzystaniem nowoczesnych metod badawczych, kilka miesięcy później ustalili podejrzanego o tę zbrodnię. Do zatrzymania 50-letniego białostoczanina doszło na osiedlu Białostoczek. Niczego nie podejrzewający mężczyzna wpadł w ręce podlaskich kontrterrorystów, chwilę po tym, jak wyszedł z pracy. Dzień później został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy. Jak ustalili śledczy, 50-latek ma już na koncie wyrok za zabójstwo, do którego doszło 2 miesiące po zbrodni na 40-latku. Decyzją sądu mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu. Mężczyzna będzie sądzony zgodnie z kodeksem karnym, który obowiązywał w 1992 roku. Podejrzanemu grozi 25 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.gov.pl

Narkotyki ukryte w transporcie hiszpańskiego wina

Funkcjonariusze CBŚP i KaOSG przejęli 44 kg marihuany o czarnorynkowej wartości 850 tys. zł. Na poczet ewentualnej grzywny śledczy zabezpieczyli ładunek ponad 2 tys. butelek hiszpańskiego wina, w którym ukryto narkotyki. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymany mężczyzna może być powiązany ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych. Sprawę nadzoruje małopolski pion PZ Prokuratury Krajowej.

Policjanci z Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Karpackiego Oddziału Straży Granicznej ustalili, że do Polski zmierza transport narkotyków z Hiszpanii. Funkcjonariusze przeprowadzili wspólne działania i przeszukali halę magazynową znajdującą się na terenie powiatu krakowskiego. W tym czasie trwał rozładunek palet z samochodu ciężarowego, na których znajdowały się kartony z hiszpańskim winem. Pomiędzy paletami funkcjonariusze znaleźli 44 kilogramy marihuany, zapakowane próżniowo w torbach foliowych. Z takiej ilości narkotyku można by przygotować blisko 44 tysiące działek dilerskich, a szacunkowa czarnorynkowa wartość przejętych środków odurzających to blisko 850 tysięcy złotych.

Śledczy na poczet ewentualnych kar zabezpieczyli ponad 2 tysiące butelek wina wartych około 230 tysięcy złotych.

Prokurator Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie przedstawił 42-letniemu mężczyźnie zarzut przemytu znacznych ilości środków odurzających. Tego typu przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do 15 lat. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymany może mieć związek ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych. Decyzją sądu został on tymczasowo aresztowany.
Źródło info i foto: Policja.pl

Szabda: Ciało 2-latki w łóżeczku. Ojciec z zarzutem zabójstwa

33-letni Bartosz H. usłyszał zarzut zabójstwa dwuletniej córki oraz zarzuty narażenia na utratę zdrowia i życia pozostałych domowników. Ciało dziewczynki leżące w łóżeczku w stanie rozkładu odkryła ekipa remontowa w domu w Szabdzie w Kujawsko-Pomorskiem. 23 czerwca prokuraturę powiadomiono o ujawnieniu zwłok około dwuletniego dziecka w jednym z domów w miejscowości Szabda w pow. brodnickim. Ojciec dziecka Bartosz H. usłyszał zarzuty zabójstwa. Dziewczynka zmarła, zdaniem śledczych, między 10 a 20 czerwca. 

– Ponadto, zarzucono mu narażenie na utratę życia lub uszczerbku na zdrowiu piątki swoich dzieci, wówczas, kiedy jeszcze wszystkie żyły. Następnie o narażenie tychże dzieci na te same skutki, tylko że teraz chodzi o czwórkę tych dzieci, poprzez kontakt z bakteriami chorobotwórczymi, które toczyły zwłoki Mai. Prokurator przedstawił również zarzut znieważenia zwłok – przekazał Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. 

Dodał, że „ostatni z zarzutów to narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo syna Bartosza H., z którym przebywał w Warszawie”. Mężczyzna w chwili zatrzymania był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Podwójne zabójstwo w Kotli. 20-latka z zarzutem zabójstwa swojego dziadka i jego znajomego

20-latka podejrzana o zabójstwo dwóch mężczyzn w wieku 58 i 72 lat usłyszała zarzuty. Zdaniem śledczych kobieta miała wielokrotnie ugodzić ostrym narzędziem obu mężczyzn. Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt dla podejrzanej. Sąd wyraził na to zgodę. Ciała dwóch mężczyzn znaleziono w środę w jednym z domów jednorodzinnych w Kotli (woj. dolnośląskie). Mieszkał tam 72-latek, druga ofiara była jego gościem. Starszy mężczyzna był dziadkiem podejrzanej, młodszy – jego znajomym.

Oględziny miejsca zdarzenia i oględziny zwłok z udziałem biegłego lekarza przemawiały za tym, że dokonano zabójstwa obu mężczyzn. Mieli oni widoczne liczne obrażenia, m.in. rany kłute na plecach, a także rany cięte. Szczegółowe ustalenie obrażeń będzie jednak możliwe dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok – mówiła wcześniej PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Lidia Tkaczyszyn.

Dodała, że w domu, w którym doszło do zabójstwa przed zdarzeniem spożywany był alkohol. Prok. Tkaczyszyn przekazała PAP, że 20-letniej kobiecie przedstawiono zarzuty dokonania zabójstw obu mężczyzn.

„Zamiar bezpośredni”

Prokurator zarzucił kobiecie, że działała w zamiarze bezpośrednim i zadała mężczyznom rany kłute i inne w klatkę piersiową oraz inne części ciała narzędziem typu nóż doprowadzając do ich zgonu – powiedziała. Zaznaczyła, że ze względu na dobro śledztwa nie może mówić o zachowaniu podejrzanej.

Po godz. 14 prok. Tkaczyszyn poinformowała PAP, że sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec podejrzanej areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Serock: Śmierć po imprezie. 34-latek z zarzutami

Zarzut zabójstwa usłyszał 34-latek, którego policjanci z Serocka zatrzymali bezpośrednio po dokonaniu tego czynu – poinformowała rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Legionowie podkom. Justyna Stopińska. Mężczyzna miał zabić swojego 33-letniego znajomego po imprezie urodzinowej. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę przy ulicy Zegrzyńskiej w Jachrance (woj. mazowieckie). Jak nieoficjalnie ustaliła PAP, 33-latek organizował tej nocy imprezę urodzinową. Po jej zakończeniu wszyscy uczestnicy rozeszli się.

Na miejsce wrócił jednak 34-latek, który według ustaleń PAP, miał mieć pretensje do 33-letniego gospodarza imprezy. 33-latek wyszedł z domu do swojego znajomego, przez którego został brutalnie pobity.

O zakrwawionym i nieprzytomnym 33-latku została poinformowana policja z Serocka. – Nieprzytomny mężczyzna śmigłowcem LPR został przetransportowany do szpitala. Jednak mimo błyskawicznej akcji ratunkowej rannego mężczyzny nie udało się uratować – podkreśliła rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Legionowie podkom. Justyna Stopińska.

– Mundurowi na miejscu zatrzymali mężczyznę związanego z tym zdarzeniem. 34-latek był nietrzeźwy, w organizmie miał ponad promil alkoholu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu – dodała policjantka.

Według ustaleń śledczych przyczyną zgonu 33-latka były poważne obrażenia głowy.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Katarzyna Skrzeczkowska poinformowała, że po wytrzeźwieniu 34-latek usłyszał w Prokuraturze Rejonowej w Legionowie zarzut zabójstwa. – Nie przyznał się do zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień – powiedziała prokurator.

– Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Legionowie sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące – podała prokurator.

Za zarzut zabójstwa grozi nawet dożywocie
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Stomatolog z 2400 zarzutami

Ponad 2400 zarzutów ma stomatolog z Wodzisławia Śląskiego, który według ustaleń śledztwa składał fałszywe wnioski o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak wyliczyła policja, w ten sposób dentysta naraził Skarb Państwa na stratę 190 tys. zł. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformowała we wtorek wodzisławska komenda. Śledztwo prowadzili tamtejsi policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.

„Postępowanie zostało wszczęte na początku 2021 roku, na podstawie materiałów zebranych przez wodzisławskich śledczych. Nielegalny proceder stomatologa z Wodzisławia Śląskiego polegał na składaniu fałszywych wniosków o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Mężczyzna naraził Skarb Państwa na utratę prawie 190 tys. złotych” – podała policja.

Podczas śledztwa policjanci przesłuchali blisko 4 tysiące osób, które korzystały z usług dentysty w latach 2015-2019. Stomatolog dostał 2417 zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej w celu uzyskania korzyści majątkowej i jeden zarzut oszustwa. Wobec podejrzanego prokurator zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 220 tys. zł. Mężczyźnie może grozić kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd ponownie zajmie się sprawą tragedii w Suszku

Sąd Okręgowy w Łodzi uwzględnił apelację prokuratury i uchylił wyrok sądu I instancji, który w ub. r. uniewinnił organizatorów obozu w Suszku w pow. chojnickim (woj. pomorskie), gdzie latem 2017 roku podczas burzy zginęły dwie harcerki a ponad 30 uczestników zostało rannych. Sprawą ponownie zajmie się sąd rejonowy.

Chodzi o wydarzenia z nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 r., gdy nad Pomorzem przeszły gwałtowne burze z silnymi porywami wiatru. Zniszczony został wówczas zorganizowany w Suszku k. Chojnic obóz harcerski. Zginęły dwie harcerki w wieku 13 i 14 lat. 38 kolejnych uczestników obozu trafiło z różnymi obrażeniami do szpitali. Większość z nich pochodziła z Łodzi.

W czerwcu ub. r. Sąd Rejonowy w Łodzi uniewinnił dwóch organizatorów obozu: 28-letniego Mateusza I., który pełnił funkcję komendanta oraz jego zastępcy 51-letniego Włodzimierza D. Z tym wyrokiem nie zgodziła się prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Słupsku, która wniosła do Sądu Okręgowego w Łodzi apelację. Wskazała w nim m.in. na fakt, że sąd I instancji pomimo wniosku prokuratora zaniechał bezpośredniego przesłuchania na rozprawie blisko 250 świadków.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił wyrok uniewinniający organizatorów obozu oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Sąd podzielił zarzuty, jakie w środkach odwoławczych wskazali oskarżyciel publiczny i oskarżyciele posiłkowi, a mianowicie błędy w zakresie przeprowadzonej przez sąd I instancji oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego – zaznaczyła sędzia Małgorzata Pąśko.

Dodała, że dotyczy to zarówno dowodów, które zostały przeprowadzone bezpośrednio na rozprawie oraz tych, wobec których sąd zaniechał wezwania świadków i zaliczył ich zeznania z postępowania przygotowawczego. Chodzi m.in. o zawarte w akcie oskarżenia kwestie braku zastosowania środków prewencyjnych w postaci nieprzeprowadzenia próbnych alarmów, niewyznaczenia bezpiecznego miejsca zbiórki podczas ewakuacji oraz niezarządzenia ewakuacji uczestników obozu.

Sąd Okręgowy utrzymał natomiast w mocy wyrok dla Andrzeja N. urzędnika starostwa, który – według śledczych – nie dopełnił obowiązków służbowych i miał nie przekazać alertu pogodowego o nadchodzącej nawałnicy. Został on skazany, ale sąd warunkowo umorzył postępowanie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w USA. Były mistrz UFC aresztowany

Cain Velasquez został aresztowany. Były mistrz UFC jest podejrzany o udział w strzelaninie na autostradzie i usiłowanie zabójstwa. Hiszpański dziennik „Marca” poinformował, że prokuratura postawiła Cainowi Velasquezowi aż 10 zarzutów. Najważniejsze z nich to: usiłowanie zabójstwa, napaść z użyciem broni i strzelanie do pojazdu mechanicznego z pasażerami w środku. Do strzelaniny miało dojść na autostradzie w Kalifornii. Według śledczych, były mistrz świata UFC strzelał do ojczyma Harry’ego Goularta. Mężczyzna przeżył, jego życiu nie zagra niebezpieczeństwo.

Sam Velasquez, według dziennikarzy „Marca”, oddalił się z miejsca zdarzenia, ale szybko został zatrzymany przez policję. Nie stawiał oporu. W jego samochodzie znaleziono pistolet z magazynkiem na 10 naboi, z czego brakowało w nim 8.

Dlaczego były zawodnik MMA w ogóle miał zaatakować auto z dwoma mężczyznami w środku? „Marca” informuje, że Goulart był podejrzany o molestowanie „bliskiego krewnego” Velasqueza. Dokładnych danych personalnych nie ujawniono, ale portal mmarocks.pl – powołując się na nieoficjalne informacje – twierdzi, że chodzi o córkę byłego mistrza UFC.

W poprzednim tygodniu Goulart stanął przed sądem, ale został warunkowo zwolniony z aresztu. Najprawdopodobniej Velasquez zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce i trzy dni po wypuszczeniu Goularta miał zaatakować samochód, w którym podejrzany o molestowanie podróżował ze swoim ojczymem.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Rodzice skatowanego 3-latka trafią do aresztu?

Prokuratura Rejonowa w Kozienicach skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie matki i ojca 3-latka, który pobity, w stanie krytycznym, trafił do szpitala w Radomiu – poinformował PAP prokurator Andrzej Stojak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Ojciec usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem od 2019 r. do sierpnia 2021 r. Matce przedstawiono zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa i narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia – powiedział prokurator.

Według śledczych 3-latek był rzucany o ścianę i podłogę, miał obrażenia głowy ze stwierdzonym krwiakiem podoponowym. Posiedzenie sądu w sprawie tymczasowego aresztu odbędzie się w piątek. We wtorek rano dyżurny policji otrzymał zgłoszenie od pracowników Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że z mieszkania w jednej z gmin pow. kozienickiego zostało zabrane przez pogotowie ratunkowe 3-letnie dziecko. Miało ono z obrażenia ciała spowodowane najprawdopodobniej stosowaniem przemocy. Karetką pogotowia z dzieckiem pojechała do szpitala matka. Rodzina nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty. Jedyna interwencja policji pod tym adresem, która miała miejsce około pół roku temu, nie miała związku z przemocą w rodzinie – powiedziała Kucharska.

Jak przekazała PAP w czwartek rzeczniczka mazowieckiego szpitala Karolina Gajewska, stan dziecka określany jest jako krytyczny. 3-latek z zatrzymaniem krążenia i urazem głowy trafił na oddział neurochirurgii szpitala, gdzie został poddany operacji usunięcia krwiaka. Obecnie przebywa na Oddziale Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl