Działania Prokuratury Krajowej ws. oszustw związanych z koronawirusem

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie oszustw dotyczących fałszywych smsów, związanych z przekazaniem środków pieniężnych, pod pozorem ich chronienia przed utratą w warunkach zagrożenia epidemicznego, na rzecz rezerwy NBP – podała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. Dodała, że prowadzone są także inne postępowania związane z oszustwami w zw. z koronawirusem.

Jak przekazała w poniedziałek PK, wszczęte 18 marca 2020 r. w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie śledztwo toczy się w sprawie mających miejsce w marcu 2020 roku oszustw i usiłowania oszustw przy wykorzystaniu wiadomości SMS i fałszywych stron logowania do bankowości elektronicznej, podjętych pod pozorem chronienia – w warunkach zagrożenia epidemicznego – środków pieniężnych przed ich utratą, na rzecz rezerwy Narodowego Banku Polskiego.

PK poinformowała też, że prowadzone są dwa postępowania pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, dotyczące oszustw przy oferowaniu sprzedaży maseczek ochronnych za pośrednictwem internetu.

Dzięki współpracy Prokuratury Krajowej z Rzecznikiem Praw Pacjenta ujawniono również przypadki reklamowania i oferowania za pośrednictwem internetu usług oraz towarów „mających wytworzyć odporność na koronawirusa”, „skutecznie przeciwdziałać koronawirusowi” czy „likwidować zakażenia koronawirusem”.

„Działania te podejmują podmioty gospodarcze nieuprawnione do wykonywania działalności leczniczej i udzielania świadczeń zdrowotnych” – podała PK w komunikacie.

Kolejne postępowania

Jak przekazała PK, zespół prokuratorów do koordynacji walki z przestępczością gospodarczą, w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego, we współpracy z Biurem do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji podjął także czynności w kolejnych postępowaniach, dotyczących: organizowanej na portalu internetowym fałszywej zbiórki pieniężnej pod hasłem „Wsparcie dla Szpitala Zakaźnego w Warszawie w walce z koronawirusem SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19”, oszustw na szkodę wielu pokrzywdzonych przy sprzedaży za pośrednictwem platformy aukcyjnej środków dezynfekujących i środków ochrony osobistej, oszustw przy zakupie masek ochronnych na szkodę zamawiającego, który przekazał na rachunki w czterech bankach wskazanych przez sprawców wyłudzone środki w kwocie ponad 1 miliona 500 tys. zł, czy też oferty zgłoszonej za pośrednictwem portalu aukcyjnego określonej jako „terapia na koronawirusa”.

Zespół prokuratorów do koordynacji walki z przestępczością gospodarczą

PK poinformowała wcześniej, że zespół prokuratorów do koordynacji walki z przestępczością gospodarczą, w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego, został powołany zarządzeniem Prokuratora Krajowego w dniu 16 marca 2020 roku.

Do jego zadań należy zbieranie i analizowanie informacji dotyczących przestępczości gospodarczej związanej z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS Co V-2, ocena zasadności podejmowanych czynności procesowych i przyjmowanych kwalifikacji prawnych czynów, celem ujednolicenia praktyki postępowań i podwyższenia ich skuteczności, a także sprawdzanie, czy w różnych jednostkach Prokuratury nie toczą się postępowania w tym samym przedmiocie.

Ponadto wystąpiono do podległych jednostek organizacyjnych prokuratury o bieżące analizowanie doniesień medialnych, pism anonimowych i wszelkich innych dostępnych źródeł informacji w celu wszczynania postępowań karnych oraz o niezwłoczne informowanie o takich faktach.
Źródło info i foto: interia.pl

Ksiądz zamieszany w narkotykowe śledztwo

Policjanci trafili do kapłana w parafii Jedlno (Łódzkie) prowadząc śledztwo przeciwko dilerowi handlującemu marihuaną i metaamfetaminą. Reakcja kurii była natychmiastowa. Proboszcz parafii w Jedlnie, ksiądz Tomasz S. został odwołany.

Ksiądz z parafii w Jedlnie (Łódzkie) nie pojawiał się w atynarkotykowym śledztwie prokuratory w Radomsku. Na celowniku śledczych był Arkadiusz P. i to on został zatrzymany jako pierwszy.

Jacek Bocianowski, prokurator rejonowy w Radomsku dla Faktu: – 6 marca 2020 wszczęliśmy śledztwo w sprawie udzielania marihuany i metaamfetaminy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Zarzuty postawiliśmy czterem osobom. Wobec Arkadiusza P. sąd na wniosek prokuratury zastosował areszt tymczasowy na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi do 10 lat więzienia. Łącznie czterem osobom postawiliśmy dziewięć 9 zarzutów. Poza Arkadiuszem P. śledztwem objęto Dominika L., Andrzeja L., Konrada M. Wszyscy po przedstawieniu zarzutów pozostali na wolności z dozorami policji.

Śledztwo obejmuje wysyłanie paczek z zawartością środków odurzających. Podczas śledzenia kontaktów podejrzanych śledczy trafili na ślad kapłana w parafii w Jedlnie. Do niego też kierowane były przesyłki.

Proboszcz z Jedlna Tomasz S. (41 l.) został zatrzymany. Przedstawiono mu dwa zarzuty – posiadania narkotyków za co grozi do trzech lat więzienia oraz niedozwolonego obrotu wewnątrzwspólnotowego. Za ten czyn grozi do 5 lat więzienia.

– Ksiądz podczas przesłuchania przyznał się do winy. Ma dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju – informuje prokurator i dodaje, że na poczet przyszłych kar zabezpieczono majątek księdza w wysokości 5 tys. zł.

Jak zapowiada prokurator sprawa przeciwko dilerowi spod Radomska jest rozwojowa i prokuratura nie wyklucza kolejnych zatrzymań,

Po zatrzymaniu proboszcza z Jedlna Kuria Metropolitalna w Częstochowie podjęła natychmiast decyzje wobec kapłana. Rzecznik kurii ksiądz Mariusz Bakalarz opublikował specjalne oświadczenie w tej sprawie.

– Duchowny został natychmiast zawieszony w pełnieniu obowiązków duszpasterskich i zwolniony z urzędu proboszcza, pozostając do dyspozycji policji i prokuratury, a administrację parafią i troskę o nią przejął dziekan miejscowego dekanatu – pisze rzecznik kurii. – Współpracujemy z organami śledczymi w celu przeprowadzenia niezbędnych czynności, oczekując na wyniki ich działań, które będą podstawą do ewentualnego podjęcia dalszych konsekwencji kanonicznych.

Parafianie z Jedlna utworzyli na Facebooku specjalną grupę wspierającą swojego proboszcza, który ma w parafii bardzo dobra opinię. Jest miejscowym pasterzem od dwóch lat. Wcześniej pełnił duszpasterską posługę w parafii w Praszce (Polskie). Był też katechetą w miejscowym gimnazjum.
Źródło info i foto: Fakt.pl

CBŚP zatrzymało 9 osób oszukujących na platformach inwestycyjnych

Na polecenie prokuratora 12 marca 2020 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali kolejnych 9 osób w toku śledztwa, prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie dotyczącego oszustw za pośrednictwem platform inwestycyjnych.

Jak poinformowała prokuratura, zatrzymani działali w ramach wielu podmiotów, w tym zarejestrowanych na Cyprze, Grecji oraz Wielkiej Brytanii – posiadających oddziały z siedzibą w Warszawie i powiązanych z nią spółek.

Zatrzymane osoby wykonywały funkcje pracowników tzw. działów retencji, którzy kontaktowali się z pokrzywdzonymi. To bezpośrednio ich działania doprowadzały klientów do powstania strat z tytułu inwestycji.

Sposób przestępczego działania grupy polegał na tym, że przedstawiciele firmy kontaktowali się z potencjalnymi inwestorami, oferując produkty finansowe, które miały przynieść nawet kilkudziesięcioprocentowy zysk (20-30 %). Początkowo osiągane sukcesy zachęcały klientów do kolejnych inwestycji finansowych. Następnie członkowie grupy proponowali klientom nietrafione inwestycje, które powodowały wyzerowanie kont pokrzywdzonych.

Po pewnym czasie inwestorzy tracili kontakt z przedstawicielami firmy, tracąc także wcześniej zainwestowane pieniądze. Ustalono, że poszczególni inwestorzy na nietrafionych inwestycjach ponosili straty od 3 tys. zł do nawet ponad 2 mln zł.

Prokurator ogłosił podejrzanym zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu prowadzenie działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Zarzucono też im działanie na szkodę osób dokonujących inwestycji środków pieniężnych na platformach inwestycyjnych oraz doprowadzenia kilkudziesięciu osób – inwestorów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie ponad 25 mln zł, poprzez wprowadzenie ich w błąd co do funkcjonowania platform inwestycyjnych, tożsamości osób prowadzących doradztwo inwestycyjne, zasad dotyczących inwestowania środków oraz ryzyka inwestycyjnego.

Prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów Policji oraz zakazów opuszczania kraju.

Poprzednie działania przeprowadzono w listopadzie 2018 r., marcu 2019 r. oraz czerwcu 2019 r. Łącznie w sprawie zarzuty przedstawiono 96 podejrzanym.

Na poczet przyszłych kar na mieniu podejrzanych dokonano zabezpieczeń majątkowych rzędu kilkunastu milionów złotych. Trwają czynności mające na celu ustalenie kolejnych składników majątku sprawców w celu zabezpieczenia na poczet przyszłych obowiązków naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: pb.pl

Biegli orzekli: Marek Falenta poczytalny

Biegli uznali, że w czasie popełniania zarzucanych czynów Marek Falenta był w pełni poczytalny – powiedział „Rzeczpospolitej” Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. We wtorkowym wydaniu „Rz” przypomina, że biznesmen cztery lata temu został skazany na 2,5 roku więzienia za zorganizowanie afery taśmowej – czyli zlecenie podsłuchów VIP-ów w warszawskich restauracjach.

„Już po zamknięciu głównego śledztwa na światło dzienne za sprawą prawicowych mediów i TVP wyszły nowe nagrania z potajemnie utrwalanych rozmów, które według prokuratury miał zlecać właśnie Falenta. Sprawę nazwano tzw. małą aferą taśmową, a dotyczące jej śledztwo jest bliskie końca” – wskazano w artykule.

Dziennik informuje, że niedawno do prokuratury wpłynęła przesądzająca opinia.

– Biegli uznali, że w czasie popełniania zarzucanych czynów (rzekomego zlecenia nagrywania polityków i VIP-ów – red.) Marek Falenta był w pełni poczytalny. Nie rozpoznano u niego choroby psychicznej ani innego stanu, który znosiłby albo ograniczał zdolność rozpoznania znaczenia czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem – powiedział „Rz” Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, gdzie toczy się śledztwo w sprawie tzw. małej afery taśmowej.

– Podejrzany może brać udział w postępowaniu sądowym oraz prowadzić obronę w sposób samodzielny i rozsądny – zaznacza prokurator Saduś.
Źródło info i foto: onet.pl

Pandemia koronawirusa zatrzymała śledztwa ws. błędów medycznych

Przekładane są przesłuchania świadków w sprawach o błędy medyczne, gdyż śledczy nie mają sumienia odrywać teraz lekarzy od pracy – donosi dzisiejsza „Rzeczpospolita”. „Rzeczpospolita” ustaliła, że w kraju toczy się ponad 5,6 tys. śledztw o błędy medyczne, a prokuratorzy już muszą odraczać przesłuchania świadków lekarzy i terminy opinii lekarskich, które są kluczowe dla postępowań.

„Problem jest szerszy, bo odkąd utworzono specjalne wydziały w prokuraturach do badania błędów w sztuce i różnego rodzaju zaniedbań w leczeniu, rośnie świadomość społeczeństwa, a co za tym idzie – liczba składanych zawiadomień” – zauważył dziennik.

„Z danych Prokuratury Krajowej wynika, że jeszcze w 2016 r. prokuratury prowadziły ponad 4,9 tys. takich postępowań, z danych opublikowanych w 2018 r. wynika, że było już 5,6 tys. Co ważne, więcej niż połowa to śledztwa dotyczące śmierci pacjenta” – czytamy.

Według gazety, prokuratorzy już muszą odraczać przesłuchania świadków lekarzy i terminy opinii lekarskich, które są kluczowe dla postępowań. „Odgórnych decyzji Prokuratura Krajowa w kwestii zawieszania śledztw nie podjęła – na razie »zawieszone zostały do odwołania osobiste przyjęcia interesantów w sprawach skarg i wniosków«, a prawnicy specjalizujący się w błędach medycznych już zaczynają dostrzegać problemy” – czytamy.

– Choć nie ma postanowień o zawieszeniu spraw, w praktyce tak się właśnie dzieje, co będziemy odczuwać w kolejnych dniach i tygodniach: wszystkie sprawy karne i procesy cywilne zostaną spowolnione, rozprawy odwołane. W ostatnich dniach otrzymałam takie informacje z sądów apelacji m.in. warszawskiej, krakowskiej i katowickiej – powiedziała „Rzeczpospolitej” mec. Jolanta Budzowska, radca prawny specjalizująca się w błędach medycznych.
Źródło info i foto: onet.pl

Policja prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny ze zdjęcia

Stołeczni mundurowi w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie poszukują jednego z członków Straży Marszu, który kierował groźby karalne wobec uczestnika zgromadzenia „Marszu Niepodległości”. Śledczy zabezpieczyli wizerunek mężczyzny. Jego dane personalne nie zostały jak na razie ustalone.

„Z udziałem tego mężczyzny konieczne jest wykonanie czynności procesowych istotnych dla prowadzonego śledztwa” – przekazała Magdalena Bieniak ze stołecznej policji.

Policja apeluje o pomoc w identyfikacji osoby na załączonym zdjęciu. Jeśli znasz mężczyznę z fotografii — przekaż informacje policji.

„Wszelkie informacje w tej sprawie proszę przekazywać do Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Stołecznej Policji, tel. kontaktowy 47 72 36 583, fax nr 47 72 365 27 lub do dowolnej jednostki policji” – poinformowała Magdalena Bieniak.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Jerozolima: Samochód ciężarowy wjechał w grupę żołnierzy. To „Akt terroru”

Prowadzony przez Palestyńczyka samochód ciężarowy w czwartek nad ranem wjechał w grupę izraelskich żołnierzy w Jerozolimie, 14 z nich zostało rannych – podała policja. Z kolei na Zachodnim Brzegu Jordanu doszło do starć z udziałem wojska; zginął 19-letni Palestyńczyk.

Policja traktuje staranowanie żołnierzy przez ciężarówkę jako „akt terroru” – podkreślił rzecznik jerozolimskiej policji Miki Rozenfeld. Przekazał, że jeden z żołnierzy jest ciężko ranny, pozostali odnieśli niegroźne obrażenia.

Do incydentu doszło w chętnie odwiedzanej przez turystów części Jerozolimy, Tachana Riszona, w centrum, gdzie znajduje się wiele restauracji i lokali rozrywkowych. Służby prowadzą pościg za sprawcą ataku, który zbiegł z miejsca wypadku – powiedział Rosenfeld.

Minionej nocy niespokojnie było również w 34-tysięcznym Dżaninie na Zachodnim Brzegu. Zginął tam 19-letni Palestyńczyk, który otworzył ogień w stronę oddziału izraelskich żołnierzy – podaje Reuters. Jest to kolejny przypadek śmierci w ostatnich godzinach; w środę policja zastrzeliła 17-latka uczestniczącego w antyizraelskiej demonstracji.

Palestyńczyk zaczął strzelać, gdy izraelscy żołnierze przystąpili do rozbiórki domu, który był – według informacji wywiadu – składem broni używanym przez grupę zamachowców, odpowiedzialnych za wcześniejsze ataki. Podczas incydentu żołnierze zostali też obrzuceni koktajlami Mołotowa.

Wojsko izraelskie użyło gazu łzawiącego oraz granatów ogłuszających, by rozproszyć tłum, który zgromadził się wokół budynku. Jak zaznaczono w komunikacie izraelskich sił obrony, trwa śledztwo mające wyjaśnić okoliczności śmierci 19-latka.

Środa przyniosła atak lotnictwa izraelskiego na cele Hamasu w Strefie Gazy – przypomina agencja Reutera, dodając, że był to odwet za wystrzelenie stamtąd kilku pocisków, które spadły na pobliskie osiedla żydowskie.

Wzrost napięcia eksperci wiążą z ogłoszeniem przez prezydenta USA Donalda Trumpa planu pokojowego, który nie uwzględnia postulatów Palestyńczyków. Prezydent Autonomii Palestyńskiej odrzucił go w ubiegłym tygodniu. Na spotkaniu szefów MSZ państw arabskich w Kairze Mahmud Abbas oświadczył, że Autonomia zerwała wszystkie związki z USA i Izraelem. Plan został również poddany ostrej krytyce przez Ligę Państw Arabskich.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polak porwany dla okupu na Litwie został uwolniony

Litewska policja uwolniła obywatela Polski porwanego dla okupu oraz zatrzymała porywaczy – poinformowało we wtorek litewski Biuro Policji Kryminalnej. Za uwolnienie porywacze żądali 20 tys. euro. 7 stycznia polskie Centralne Biuro Śledcze Policji przekazało policji litewskiej informację o porwanym dla okupu na terenie Litwy Polaku, który przebywał tu w dniach 4-5 stycznia w celach biznesowych.

Podejrzani zostali ustaleni i 8 stycznia przeprowadzono akcję ratunkową. Policja zatrzymała dwóch Litwinów urodzonych w 1991 r. i 1994 r. Poszkodowany nie ucierpiał w wyniku porwania. Po odnalezieniu go otrzymał pomoc psychologiczną i medyczną.

Podejrzani o porwanie przebywają w areszcie. Śledztwo jest kontynuowane. Sprawcom grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 10 lat.
Źródło info i foto: onet.pl

Indie: Molestowanie w domu dziecka. Sąd skazał 19 osób. Lekarz jednym ze skazanych

Nastoletnie ofiary z domu dziecka Balika Grih w Indiach były torturowane, odurzane i gwałcone przez pięć lat istnienia placówki. Wśród oskarżonych znalazł się szef organizacji pozarządowej, która prowadziła dom dziecka oraz urzędnicy kontrolujący ten ośrodek. Wymiary kar zostaną ogłoszone pod koniec stycznia.

Skandal wybuchł pod koniec maja 2018 r., gdy badacze Instytutu Nauk Społecznych TATA z Bombaju, wysłali do władz stanu Bihar raport z audytu domów dziecka i ochronek. Raport ujawnił molestowanie 34 dziewczynek w ośrodku Balika Grih. Policyjni śledczy wykryli później, że w sumie 42 dziewczynki padły ofiarą przemocy.

Dziewczynki zeznały, że były bite, więzione, odurzane narkotykami, a następnie gwałcone przez osoby z ośrodka oraz z zewnątrz. W siatce pedofilskiej działało 12 mężczyzn i 8 kobiet. Jedna osoba wciąż się ukrywa. Wszystkim kierował właściciel domu dziecka Brajesh Thakur. W procederze brał udział lekarz, który odurzał dziewczynki i brał udział w gwałtach. Wśród winnych są również urzędnicy komórek stanowych mających czuwać nad dziećmi w regionie.

Panowała zmowa milczenia

Przez lata wokół ośrodka Balika Grih panowała zmowa milczenia.

– Mam rodzinę. Nie jestem supermenem. Wiadomo jak potężny jest system – powiedział dziennikowi „Hindustan Times” Divesh Sharma, asystent dyrektora departamentu spraw socjalnych w Muzaffarpur.

– Każdy był tam z inspekcją: komisja kobiet, UNICEF, sądowy komitet monitorowania nieletnich, stanowy i okręgowy komitet ochrony dzieci – bronił się Sharma. Przez 5 lat funkcjonowania ośrodka było tam ponad 60 inspekcji.

Brajesh Thakur posiada legitymację dziennikarską, jest działaczem jednej z lokalnych partii oraz prowadzi miejscowy hotel. Oprócz tego kierował przynajmniej 10 organizacjami pozarządowymi. Kilka z nich było fikcyjnych, lecz regularnie otrzymywało pomoc prywatną i rządową. W sumie od stanu Bihar wyłudził ponad 350 tys. dol. Dom dziecka Balika Grih na swoją działalność dostała od miejscowych władz ponad 56 tys. dol.

Sąsiedzi słyszeli krzyki

– Słyszeliśmy krzyki dziewczynek w nocy. Tak jakby były torturowane – powiedział „Hindustani Times” jeden z sąsiadów ośrodka, który tłumaczył, że nikt nie ośmielił się spytać co się tam działo.

– Ten człowiek jest wpływowy. Wszystkim wydawało się, że cokolwiek działo się w Balika Grih, było pod ochroną władzy – twierdził Anand Patel, miejscowy działacz społeczny zajmujący się edukacją. Przez kilka pierwszych dni po rajdzie policyjnym na ośrodek, miejscowe gazety nie informowały o aresztowaniu Thakura.

Świadkowie rozpoznali m.in. obecnego posła

Podczas śledztwa świadkowie zeznali, że widzieli osoby spoza personelu odwiedzające ośrodek. Kilku świadków rozpoznało m.in. obecnego posła izby wyższej indyjskiego parlamentu oraz byłego członka rządu stanu Bihar. Te zeznania zostały jednak pominięte przez śledczych Centralnego Biura Śledczego (CBI), które przejęło śledztwo od lokalnej policji.

Ofiary z Balika Ghir mówiły również o znikających dzieciach, sugerując 11 morderstw. Sąd Najwyższy na wniosek miejscowej dziennikarki Nivedity Jhy, nakazał zbadanie tych wątków oraz powiazań Thakura z miejscowymi politykami.

Zdaniem reporterów opiniotwórczego miesięcznika The Caravan, którzy dotarli do utajnionych akt śledztwa, śledczy CBI nie zastosowali się do poleceń Sadu Najwyższego. W efekcie akt oskarżenia dotyczył tylko Thakura, jego pracowników oraz urzędników niskiego szczebla.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tunezja: 8 wyroków śmierci za krwawy zamach

Zapadł wyrok w sprawie terrorystów, którzy 5 lat wcześniej zorganizowali zamach na autobus straży prezydenckiej. Sąd zdecydował, że ośmiu uczestników ataku zasłużyło na śmierć. W wyniku ich działań w Tunezji życie straciło 12 osób.

Jak informuje AFP, oskarżeni zostali uznani za winnych zabójstwa. W toku śledztwa wyszło na jaw, że wszyscy byli członkami organizacji terrorystycznych.

Tożsamość wszystkich skazanych nigdy nie została ujawniona. W procesie osobiście uczestniczyli tylko 4 z 8 terrorystów. Mohsen Dali, zastępca prokuratora, wyjawił, że wcześniej odbyły się rozprawy dwóch innych osób, które brały udział w przygotowaniu zamachu. Wymierzono im kary 10 lat pozbawienia wolności i dożywotniego więzienia.

Do zamachu doszło w listopadzie 2015 roku w Tunisie . CGTN przypomina, że 12 osób zginęło, a 20 zostało rannych. Autobus przewożący ochroniarzy przejeżdżał przez aleję Mohammeda V, jedną z głównych ulic stolicy. Al-Badżi Ka’id as-Sibsi, ówczesny prezydent Tunezji, jechał do telewizji na zaplanowany wywiad. Atak nastąpił we wnętrzu autobusu. W trakcie śledztwa rozważano wersję, że ładunek wybuchowy został podłożony na poboczu drogi lub że w pojazd trafiła rakieta. Ostatecznie służby specjalne ustaliły, że bomba została zdetonowana przez jednego z pasażerów.

Po ataku prezydent Tunezji ogłosił w kraju stan wyjątkowy. Publicznie zobowiązał się do skuteczniejszej i szerzej zakrojonej walki z terrorystami. Stan wyjątkowy miał trwać trzydzieści dni, wprowadzono także godzinę policyjną dla mieszkańców.

To był trzeci z serii ataków w 2015 roku w Tunezji. W marcu tego roku terroryści zaatakowali w muzeum Bardo w Tunisie, a w czerwcu – kurorcie Susa nad Morzem Śródziemnym. W zamachach tych zginęło kolejno 22 i 38 osób.
Źródło info i foto: o2.pl