CBA rozbiło grupę przestępczą, która wyłudziła 41 mln zł z podatku VAT

Agenci CBA zatrzymali dwie osoby wchodzące w skład zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wyłudzaniem VAT. Zatrzymane osoby łącznie wyłudziły ponad 40 mln zł.

– Ze zgromadzonego do tej pory w śledztwie materiału wynika, że członkowie grupy działając pod pozorem prowadzenia działalności gospodarczej, fikcyjnie obracali opakowaniami kartonowymi. Ustalenia śledczych wskazują, że członkowie grupy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wystawili blisko 1500 faktur VAT na kwotę ponad 41 mln zł, dokumentując pozorną sprzedaż. Następnie występowali o zwrot naliczonego VAT, czym wyrządzili szkodę w mieniu Skarbu Państwa na co najmniej 9.5 mln zł. Fikcyjny obrót towarem miał miejsce pomiędzy co najmniej 6 podmiotami gospodarczymi zarejestrowanymi na terenie Polski i jednym na terenie Czech – informuje Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Zatrzymani usłyszą zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy.

W styczniu i lutym tego roku CBA zatrzymało już pięciu podejrzanych do tej sprawy, w tym odpowiedzialnego za zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą oraz tzw. słupów wystawiających fikcyjne faktury VAT. Wobec kierownika grupy sąd zastosował trzymiesięczny areszt
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Agenci CBA zatrzymali pięć osób w czterech województwach walcząc z „mafią lekową”

CBA zatrzymało pięć osób w śledztwie dotyczącym tzw. mafii lekowej – wywożenia leków z Polski za granicę – poinformowało CBA. Wcześniej w tej sprawie zatrzymano i postawiono zarzuty 11 osobom.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej CBA potwierdził we wtorek w rozmowie PAP, że pięć osób związanych z podmiotami prowadzącymi ogólnodostępne apteki zatrzymali funkcjonariusze z białostockiej delegatury Biura. Do zatrzymań doszło w województwach: podlaskim, małopolskim, pomorskim i łódzkim.

– Prowadzimy czynności z zatrzymanymi, przeszukania ich mieszkań i miejsc pracy – powiedział Brodowski. Zaznaczył, że po zakończeniu działań trafią oni do Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku. Prokuratura ma im postawić zarzuty.

Według śledczych zatrzymani działali w zorganizowanej grupie przestępczej nielegalnie handlującej lekami – wywieziono z Polski medykamenty o wartości 16 mln zł w latach 2017-18 z 38 aptek.

Odwrócony łańcuch dystrybucji leków

– Wszystko wskazuje na to, że zatrzymane przez CBA osoby współpracowały z rozbitą grupą przestępczą w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków. Z powiązanych z nimi aptek, na rzecz wskazanej grupy przestępczej, zbywane były w niemal hurtowych ilościach produkty lecznicze – powiedział Brodowski. Później – według śledczych – leki, które trafiły do hurtowni, były wywożone z Polski.

W maju 2018 r. CBA w tej sprawie zatrzymało 7 osób, a w marcu 2019 r. kolejne 4 związane z hurtowniami leków kooperującymi z rozbitą grupą przestępczą.

– Skupowane leki były w wykazie Ministerstwa Zdrowia, jako zagrożone brakiem dostępności na terenie Polski – m.in. przeciwnowotworowe, przeciwzakrzepowe, przeciwpsychotyczne oraz przeciwzapalne. Za granicą sprzedawano je za wyższą cenę, niż w Polsce.

Według śledczych sprawa nadal będzie się rozwiała – powiedział Brodowski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przerwano przesłuchanie tłumaczki Donalda Tuska

Przesłuchanie tłumaczki Magdaleny Fitas-Dukaczewskiej jako świadka w śledztwie dotyczącym tzw. zdrady dyplomatycznej zostało przerwane, do czasu rozstrzygnięcia przez sąd postanowienia prokuratora o zwolnieniu świadka z tajemnicy – poinformowała w czwartek PAP Prokuratura Krajowa.

„Fitas-Dukaczewska została wezwana na czwartek w celu przesłuchania w charakterze świadka z uwagi na fakt, że jako pracownik Kancelarii Prezesa Rady Ministrów była członkiem polskiej rządowej delegacji, która odwiedziła Smoleńsk 10 kwietnia 2010 r.” – przekazał zespół śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej zajmujący się śledztwami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej.

Jak dodano w komunikacie „biorąc udział w rządowej delegacji Fitas-Dukaczewska miała m.in. okazję oglądać miejsce katastrofy kilka godzin po niej i słuchać przekazywanych na gorąco relacji strony rosyjskiej”. „Może również dysponować wiedzą o okolicznościach, w jakich zapadały decyzje dotyczące sposobu wyjaśniania przyczyn tragedii” – wskazała PK.

Jak przekazano ze względu na fakt, że Fitas-Dukaczewska odwołała się do przepisu Kodeksu postępowania karnego mówiącego o tajemnicy służbowej „prokurator wydał postanowienie o zwolnieniu świadka z tajemnicy oraz tajemnicy wynikającej z dysponowania informacją o klauzuli poufne i zastrzeżone”.

„Jednocześnie zdecydował o przerwaniu przesłuchania, aby tę kwestię mógł rozstrzygnąć sąd, do którego pani Fitas-Dukaczewskiej zapowiedziała wniesienie zażalenia na postanowienie o uchyleniu tajemnicy. Rozstrzygnięcie niezawisłego sądu zdecyduje o tym, czy przesłuchanie Magdaleny Fitas-Dukaczewskiej będzie kontynuowane” – poinformowała prokuratura.

Jak zaznaczono celem śledztwa, w którym świadkiem jest Fitas-Dukaczewska – prowadzonego równoległe z głównym postępowaniem dotyczącym przyczyn katastrofy smoleńskiej – jest „możliwie dokładne ustalenie okoliczności, w jakich zapadały ważne dla jej wyjaśnienia decyzje, w tym zwłaszcza związane z przekazaniem Federacji Rosyjskiej prawa do badania przyczyn katastrofy”.

„Miała taki obowiązek”
Tłumaczka Magdalena Fitas-Dukaczewska odmówiła składania zeznań w prokuraturze ze względu na wiążąca ją tajemnicę – poinformował w czwartek po wyjściu z budynku Prokuratury Krajowej pełnomocnik tłumaczki adwokat Mikołaj Pietrzak.

Mecenas przekazał też, że prokurator dostarczył Fitas-Dukaczewskiej postanowienie o zwolnieniu jej z tajemnicy zawodowej i tajemnicy dotyczącej informacji poufnych i zastrzeżonych. Pietrzak zaznaczył przy tym, że prokuratura nie przedstawiła postanowienia o zwolnieniu Fitas-Dukaczewskiej z tajemnicy państwowej o charakterze tajne lub ściśle tajne.

Magdalena Fitas-Dukaczewska – wieloletnia tłumaczka polskiego rządu i prezydentów – stawiła się w czwartek rano w Prokuraturze Krajowej. Z informacji przekazanych przez PK wynika, że Fitas-Dukaczewska została wezwana do prokuratury w charakterze świadka w celu złożenia zeznań w śledztwie dotyczącym nadużycia zaufania w stosunkach z zagranicą, prowadzonym równolegle z głównym postępowaniem dotyczącym przyczyn katastrofy smoleńskiej.

„Pani Magda Fitas-Dukaczewska została wezwana do złożenia zeznań. Stawiła się na to wezwanie. Odmówiła składania zeznań ze względu na wiążącą ją tajemnicę. Miała taki obowiązek. Prokurator doręczył nam postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej i tajemnicy dotyczącej informacji poufnych i zastrzeżonych. Prokurator nie doręczył postanowienia lub innej decyzji o zwolnieniu z tajemnicy państwowej o charakterze tajne lub ściśle tajne” – powiedział mec. Pietrzak.

Zapowiedział też złożenie zażalenia na postanowienie prokuratora o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej. „W zależności od decyzji sądu będziemy podejmować dalsze decyzje” – dodał adwokat.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo w Siedlcach. Zatrzymano Łukasza W. z Nowego Sącza. Schwytano go we Francji

Podejrzany o zabójstwo 35-letniego Marcina K. został zatrzymany we Francji. Łukasz W., 23-letni mieszkaniec Nowego Sącza, którego szukała polska policja i prywatny detektyw, napadł na francuskiego policjanta i został aresztowany. To przełom w śledztwie w sprawie śmiertelnego pobicia 35-letniego Marcina K. z Siedlec. Przypomnijmy, sądeczanin Łukasz W. jako ostatni mógł mieć kontakt z 35-latkiem, który został śmiertelnie pobity. Został zarejestrowany na kamerach sklepowego i miejskiego monitoringu, a policja zdecydowała się udostępnić jego wizerunek w mediach.

– Mogę już potwierdzić, osoba o personaliach naszego podejrzanego została zatrzymana we Francji w związku z napadem na funkcjonariusza policji. Szczegółów postępowania nie znamy – informuje Katarzyna Wąsak z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach. Prokurator wydał postanowienie o postawieniu dwóch zarzutów Łukaszowi W. tj. zabójstwa dokonanego w związku z rozbojem i oszustwo.

Prokurator sporządził już wniosek do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci aresztu tymczasowego na jeden miesiąc. Następny w kolejności będzie wniosek o zastosowanie Europejskiego Nakazu Aresztowania i transport podejrzanego do Polski.
Źródło info i foto: gazetakrakowska.pl

Kolejne zatrzymania w sprawie afery GetBack

Kolejne sześć osób w środę rano zostało zatrzymanych w śledztwie dotyczącym spółki GetBack, wśród nich jest były wiceprezes zarządu tej spółki – poinformowała Prokuratura Regionalna w Warszawie.

– Dziś na polecenie Prokuratury Regionalnej w Warszawie doszło w godzinach rannych do zatrzymania kolejnych sześciu osób, które mają związek z przestępstwami popełnionymi na szkodę spółki GetBack S.A. – powiedziała w środę rano rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Agnieszka Zabłocka-Konopka.

Jak dodała „wśród tych zatrzymanych jest m.in. były wiceprezes zarządu spółki GetBack S.A. oraz dwóch byłych dyrektorów spółki, a także były asesor komorniczy i były komornik sądowy”.

– Zatrzymanym osobom prokuratorzy ogłoszą postanowienia o przedstawieniu zarzutów dotyczące m.in. popełnienia przestępstwa nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym, które doprowadziły do wyrządzenia GetBack S.A. szkody majątkowej w wielkich rozmiarach – powiedziała prok. Zabłocka-Konopka.

Jak zaznaczyła zatrzymania nastąpiły w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuraturę regionalną, które dotyczy działalności GetBack. – Postępowanie jest prowadzone w wydziale I ds. przestępczości gospodarczej PR w Warszawie przez zespół prokuratorów powołany przez prokuratora krajowego – dodała.

Zaznaczyła, że dalsze informacje w sprawie prokuratura przekaże zapewne w ciągu dnia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Austria: Afgańczyk po narkotykach dźgał nożem przechodniów. Usłyszał surowy wyrok

Mężczyzna, który w marcu zaatakował nożem cztery osoby w Wiedniu, usłyszał wyrok dożywocia za czterokrotne usiłowanie zabójstwa. 23-letni Afgańczyk nie zadeklarował żadnych politycznych motywów swoich czynów. W wyniku ataków z 7 marca ciężkich obrażeń doznało małżeństwo i ich 17-letnia córka, pierwsze ofiary nożownika. Ranni w pobliżu stacji metra Nestroyplatz przeżyli tylko dzięki szybkiej reakcji pogotowia.

Afgańczyk następnie zaatakował swojego dilera narkotyków w rejonie Praterstern. W śledztwie swój czyn uzasadnił faktem, że człowiek ten znalazł się „w niewesołej sytuacji życiowej”.

Między tymi atakami mężczyzna starł się z przechodniem, temu jednak udało się wyjść ze starcia bez szwanku. W procesie obrona utrzymywała, że Afgańczyk działał w stanie „narkotykowej psychozy” po zażyciu trzech gramów kokainy i kilku tabletek ecstasy.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe zarzuty dla byłego szefa GetBack

Zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne b. prezes GetBack Konrad K., wobec którego zastosowano trzymiesięczny areszt, usłyszał kolejne zarzuty w śledztwie – podała w poniedziałek wieczorem „Rzeczpospolita”. Na Konradzie K. ciąży już kilka zarzutów – przede wszystkim działania na szkodę spółki GetBack. Od czasu zatrzymania na Okęciu w połowie czerwca, przebywa w areszcie, na który zgodził się Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia.

Według „Rz”, Konrad K. usłyszał zarzuty za kolejne przestępstwo wyrządzenia szkody spółce, za utrudnianie śledztwa i polecenie zniszczenia laptopa.

„Rz” podała, że w poniedziałek podejrzanemu przedstawiono zarzut wyrządzenia spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach – o wartości nie mniejszej niż przeszło 3,2 mln zł. Według publikacji, chodzi o zawarcie w imieniu GetBack umowy o świadczeniu usług z tytułu, której spółka zobowiązała się zapłacić w czterech równych ratach, kwotę ponad 4,3 mln zł. B. prezes miał też narazić GetBack przez pozorną umowę na kolejną szkodę w wysokości ponad 1 mln zł.

Niedawno z podobnymi zarzutami w tej sprawie CBA zatrzymało Kingę M.-P. i Radosława K., którzy również trafiły do aresztu oraz b. członków zarządu spółki.

Według „Rzeczpospolitej”, Konradowi K. w poniedziałek zarzucono też m.in. utrudnianie śledztwa i pomoc innym osobom w uniknięciu odpowiedzialności karnej przez wydanie osobie podległej mu służbowo polecenia zniszczenia urządzenia mającego znaczenie dowodowe w innym postępowaniu przygotowawczym.

„Rz” napisała, że chodzi o porąbany siekierą i spalony w kominku laptop, który miał zawierać materiały ważne dla jednego ze śledztw, toczących się w innej prokuraturze. Miała tego na zlecenie b. prezesa dokonać obecnie przebywająca w areszcie b. dyrektor biura spółki – Katarzyna M.

Do tej pory w sprawie GetBack warszawska delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymała 10 osób. Wobec siedmiu z nich, m.in. b. prezesa spółki Konrada K., b. wiceprezes Anny P., Kingi M.-P. i Radosława K., sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt. Dwoje b. członków zarządu spółki pozostaje w areszcie oczekując na decyzję sądu drugiej instancji, czy zastosować wobec nich jedynie poręczenie majątkowe, czy też areszt.

Wobec dziesiątej osoby – Dariusza S. – brata b. członkini zarządu GetBack Beaty S. – zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł, zakaz opuszczania kraju i dozór policji.

Śledztwo zostało podjęte 24 kwietnia w ramach powołanego przez Prokuraturę Krajową zespołu prokuratorów, powołanego po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie GetBack. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji.

KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.

Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. jej akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej. W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju ws. finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł.

Z komunikatu spółki wynikało, że informację uzgodniono „ze wszystkimi zaangażowanymi stronami”, tymczasem PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF. W efekcie rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada K. ze stanowiska prezesa spółki.

Działania w śledztwie prowadzi CBA pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie, która jest formalnie jego gospodarzem.
Źródło info i foto: Bankier.pl

Co ze śledztwem w sprawie Tomasza Komendy po śmierci kluczowego świadka?

„Fakt” ustalił, że w sobotę w jednym z wrocławskich szpitali zmarła w tajemniczych okolicznościach Dorota P. Sprawę nagłej śmierci kluczowego świadka w śledztwie ws. niesłusznego skazania Tomasza Komendy wyjaśnia prokuratura – dowiedziało się Radio ZET.

Prokurator Tomasz Szczepanek z łódzkiej prokuratury, która prowadzi śledztwo ws. niesłusznego skazania Komendy, powiedział w rozmowie z reporterem Radia ZET, że śmierć kobiety nie powinna utrudnić toku śledztwa. Jak dodał, Dorota P. nie była przesłuchiwana w tym śledztwie. Z kolei były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski przyznaje, że informacja o śmierci Doroty P. go zaskoczyła.

Prokuratura dysonuje zeznaniami kobiety z innych postępowań. Śledztwo w sprawie jej śmierci wszczęła Prokuratura Rejonowa z Wrocławia. Zlecono także sekcje zwłok.

Dorota P. była jedną z sześciu osób, które według Tomasza Komendy przyczyniły się do jego skazania – miała wskazać, że to on zgwałcił i zamordował 15-latkę.

W niedzielę „Fakt” poinformował, że mecenas Zbigniew Ćwiąkalski będzie żądał dla Komendy 18 milionów złotych zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie. Sąd Najwyższy uniewinnił w maju Tomasza Komendę skazanego prawomocnie w 2004 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Mężczyzna spędził w więzieniu 18 lat.

W połowie marca został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach więzienia. Według prokuratury, która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie, mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. 16 maja Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Śledztwo ws. reprywatyzacji. Jakub R. zostaje w areszcie

Wrocławski Sąd Apelacyjny uwzględnił w środę zażalenie prokuratury na zastosowanie tzw. aresztu kaucyjnego wobec b. wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza Jakuba R. Oznacza to, że R. nie będzie mógł wyjść z aresztu po wpłaceniu kaucji. R. to jeden z główny podejrzanych w śledztwie dot. warszawskich reprywatyzacji.

O orzeczeniu sądu poinformował dziennikarzy po posiedzeniu prokurator Krzysztof Sztur z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. „Sąd zmienił postanowienie sądu pierwszej instancji w ten sposób, że uchylił zastrzeżenie o zmianie tymczasowego aresztowania wobec Jakuba R. na poręczenie majątkowe” – powiedział prokurator. Oznacza to, że R. pozostanie w areszcie co najmniej do lipca tego roku.

Jeden z głównych podejrzanych

W połowie kwietnia Sąd Apelacyjny przedłużył R., który jest jednym z głównych podejrzanych w śledztwie dotyczącym warszawskich reprywatyzacji, areszt na trzy miesiące. Zastrzegł jednak, że będzie mógł go opuścić, jeśli do 20 maja wpłaci 2 mln zł kaucji. Tę decyzję zaskarżyła prokuratura, a sąd na jej wniosek wstrzymał postanowienie o zastosowaniu tzw. aresztu kaucyjnego do czas rozpatrzenia zażalenia na zastosowanie tego środka zapobiegawczego. W środę sąd zdecydował, że R. nie opuści aresztu po wpłaceniu kaucji.

Jakub R. w latach 2006-2013 był wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami (BGN) stołecznego ratusza. W końcu stycznia 2017 r. został zatrzymany przez CBA w śledztwie dotyczącym reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. Jakub R. usłyszał zarzuty m.in. przyjęcia ponad 30 milionów złotych między innymi w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki.

R. przebywa w areszcie od lutego ubiegłego roku.

W Nowym Jorku aresztowano dwie osoby podejrzane o budowę bomby

Nowojorska policja aresztowała dwie osoby, którym mają zostać przedstawione zarzuty posiadania materiałów do skonstruowania ładunku wybuchowego – poinformował „New York Times”. Aresztowani to były nauczyciel i jego brat bliźniak. Zatrzymanie było wynikiem prowadzonego przez FBI śledztwa dotyczącego terroryzmu.

W mieszkaniu w Bronksie, gdzie mieszkali obaj mężczyźni, znaleziono środki chemiczne, kulki mogące służyć jako szrapnele oraz proch. Policjanci ustalili, że mężczyźni płacili uczniom szkoły, w której uczył jeden z aresztowanych, aby rozbierali fajerwerki, wydobywając z nich proch.
Źródło info i foto: TVP.info