Matka podała 9-miesięcznemu dziecko narkotyki? Jest śledztwo prokuratury

Elbląska prokuratura zarzuciła matce 9-miesięcznego dziecka narażenie go na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia poprzez podanie mu substancji psychotropowych. Kobieta została tymczasowo aresztowana.

O wszczęciu śledztwa w tej sprawie poinformowała PAP w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Elblągu Iwona Piotrowska. Jak ujawniła, przed kilku dniami pogotowie przywiozło do miejscowego szpitala 9-miesięcznego chłopca z drgawkami. Dziecku, które było w ciężkim stanie, udzielono natychmiastowej pomocy. Szpital zawiadomił o sprawie prokuraturę, ponieważ lekarze podejrzewali, że doszło do zatrucia przez podanie tzw. substancji niedozwolonych. Badania potwierdziły obecność tych substancji w organizmie niemowlęcia.

Pytana, o jakie narkotyki chodzi, rzeczniczka prokuratury odpowiedziała: „możemy mówić o ecstasy, amfetaminie, mefedronie”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Były senator PiS z nowymi zarzutami

Były senator PiS Stanisław K. oraz jego syn usłyszeli w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach nowe zarzuty w śledztwie dotyczącym wielomilionowych łapówek. Prokuratura skierowała do sądu wnioski o areszt obu mężczyzn – poinformowała w środę prok. Katarzyna Żołna.

Zatrzymanej we wtorek w tym samym czasie co oni dyrektor małopolskiego oddziału PFRON postawiono jeden zarzut – dotyczący udzielenia korzyści majątkowej w formie dotacji dla kierowanej przez b. senatora fundacji. Wobec niej prokuratura chce środków o charakterze wolnościowym

Prok. Żołna poinformowała w środę, że ze względu na skierowane do sądu wnioski o areszt nie może ujawnić, czy podejrzani przyznali się do zarzucanych im czynów. Mogę tylko powiedzieć, że wszyscy składali wyjaśnienia, które teraz będą weryfikowane – powiedziała PAP.

Wiadomo, że obecnie na byłym senatorze ciąży już w sumie 15 zarzutów, a na jego synu – 12.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dwóch Polaków werbowało ludzi do pracy w Niemczech. Zostali zatrzymani za handel ludźmi

Dwóch mieszkańców Warmii i Mazur stanie przed sądem. Są oni podejrzani o handel ludźmi. To wynik śledztwa prowadzonego przez funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej w Braniewie pod nadzorem Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

Funkcjonariusze Straży Granicznej ustalili, że międzynarodowa grupa przestępcza działała w latach 2014 – 2016 w Polsce, Niemczech i na Łotwie.

Dwóch Polaków należących do grupy werbowało swoich rodaków, będących w trudnej sytuacji finansowej, do pracy w Niemczech. Następnie pod pretekstem legalizacji zatrudnienia, wykorzystywano dane osobowe ofiar. Pokrzywdzonym zakładano konta i firmy, na które wyłudzano dofinansowania. Z kolei otwarte rachunki bankowe były wykorzystywane do wprowadzania do obiegu fałszywych dokumentów i prania brudnych pieniędzy.

Pod pozorem wykonywania legalnej pracy te osoby były wywożone do Niemiec, gdzie na ich dane osobowe zakładane były konta bankowe, działalności gospodarcze. Oczywiście te osoby nie podejmowały żadnej pracy, dostawały symboliczne pieniądze, np. 50 euro na powrót do domu, a ich dane i konta były wykorzystywane przez innych członków grupy przestępczej działającej w Niemczech – mówi w rozmowie z reporterem RMF FM oficer operacyjny warmińsko-mazurskiej Straży Granicznej. Poszkodowanych może być nawet 20 osób.

Mężczyźni przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. 24 i 25-latkowi za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się handlem ludźmi, grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.
eŹródło info i foto: RMF24.pl

Przedłużone śledztwo ws. dziennikarza Kamila Durczoka

Śledztwo w sprawie oszustwa i sfałszowania weksla, w którym podejrzany jest znany dziennikarz telewizyjny Kamil Durczok, zostało przedłużone do końca lutego – poinformowała we wtorek prokurator Katarzyna Żołna z Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Znany dziennikarz został zatrzymany 2 grudnia. Prokurator przedstawił mu zarzuty podrobienia dokumentów, umożliwiających uzyskanie kredytu i przedłożenia ich w banku oraz doprowadzenia banku do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

Prokuratura wnioskowała w tej sprawie o areszt, sąd nie uwzględnił tego wniosku.

Zarzuty wobec Durczoka dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko trzy mln zł z sierpnia 2008 r. Prokuratura zarzuca Durczokowi oszustwo oraz przestępstwo dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel. Może za to grozić kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat pięciu albo kara 25 lat.

Oświadczenie dziennikarza

W ostatnich dniach Kamil Durczok ujawnił na Twitterze, że zmaga się z chorobą alkoholową.

„Choroba alkoholowa to potwór. Atakuje, kiedy uważamy się za wszechsilnych. I pokazuje, że nie ma mocnych. Jestem alkoholikiem. Nie piję czwarty miesiąc” – napisał 12 stycznia.

Nie tylko sprawa weksla

Dziennikarz jest też podejrzany w innej sprawie. Chodzi o sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim.

Pod koniec lipca na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim Durczok uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jak się okazało, dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Grozi za to do 12 lat więzienia. Durczok przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: interia.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego senatora PiS i jego syna

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało we wtorek byłego senatora Stanisława K., jego syna i dyrektor małopolskiego oddziału PFRON. Zatrzymania są związane ze śledztwem dotyczącym wielomilionowych łapówek, prowadzonym przez agentów z krakowskiej delegatury CBA.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził w rozmowie z PAP, że do tego śledztwa zatrzymano trzy osoby – byłego senatora RP VIII kadencji, jego syna oraz dyrektor małopolskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

– Wszyscy zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie usłyszą zarzuty korupcyjne – powiedział PAP Brodowski.

Byłemu senatorowi i jego synowi mają zostać postawione zarzuty m.in. przyjęcia wielomilionowych łapówek, a dyrektor oddziału PFRON zarzut wręczenia korzyści majątkowej w formie kontraktów zawartych z Fundacją Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach, założoną i prowadzoną przez byłego senatora i jego syna – wynika z informacji PAP.

Śledztwo prowadzone przez funkcjonariuszy krakowskiej delegatury CBA dotyczy podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe, a także powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz samorządowych województwa małopolskiego. Śledczy badają też wątek udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne, w związku z pełnieniem tych funkcji.

W całej sprawie do tej pory zarzuty usłyszało 24 podejrzanych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stefan W. dokładnie zaplanował zabójstwo prezydenta Gdańska.

Podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy doszło do zamachu na Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska zmarł dzień później. Dziennikarze „Dużego Formatu” sprawdzili, na jakim etapie jest śledztwo przeciwko Stefanowi W.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że właśnie mija rok, gdy podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 27-letni Stefan W., niewiele ponad miesiąc po tym, jak wyszedł z więzienia, zaatakował nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który w wyniku odniesionych ran zmarł.

Dziennik pisze, że według biegłych ze szpitala przy Areszcie Śledczym w Krakowie był niepoczytalny. „Tylko, że Stefan W., jak ustaliliśmy, zabójstwo dokładnie zaplanował” – dodaje gazeta, wskazując, że mężczyzna kupił nóż, trenował zadawanie ciosów, a dziesięć dni wcześniej napisał do kolegi, z którym siedział w więzieniu: „Mówię ci, dopinam jeszcze kilka rzeczy i wracam na dożywotkę. Będzie roz***dol. J***ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość!”. I jeszcze: „Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie”.

Gazeta pisze, że powrót do więzienia Stefan W. planował już za kratami. „Powtarzał, że »r***bie system« i wróci na dożywotkę” – powiedział „GW” Jacek, który siedział ze Stefanem W. w dziesięcioosobowej celi. „Jechał na Platformę Obywatelską. Zanim wyszedł, zapowiedział: Jeszcze będzie o mnie głośno” – dodał rozmówca gazety.

„Niepoczytalność to umorzenie śledztwa”

Dziennik przypomina też, że mężczyzna w prokuraturze nie przyznał się do winy i twierdził, że dowody przeciwko niemu zostały sfałszowane. „GW” zwraca przy tym uwagę, że biegli ocenili, że Stefan W. był niepoczytalny, bo choruje na schizofrenię paranoidalną. Ale – jak wskazuje dziennik – biegli nie zbadali jego stanu w trakcie zabójstwa. Nie zgłębili też, skąd u niego nienawiść do PO.

– W Polsce choroba psychiczna z automatu oznacza niepoczytalność – powiedział dziennikowi Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. – Ale kluczowe jest działanie przed, w trakcie, i po czynie” – dodał.

Dziennik pisze, że obserwacja psychiatryczna Stefana W. zakończyła się na początku czerwca 2019 r., trzy miesiące później została podpisana, ale dopiero w połowie października wpłynęła do prokuratury. – Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku było niezakończenie śledztwa przed wyborami parlamentarnymi – mówi „GW” jeden z gdańskich śledczych. – Nikt nie chce szukać odpowiedzi na pytanie, skąd u Stefana W. nienawiść do Platformy. Niepoczytalność to umorzenie śledztwa, wtedy nie ma procesu i zeznań Stefana oraz świadków przed sądem – podkreśla rozmówca „GW”.

„W Gdańsku wszyscy są za PO”

Wychowawcom w więzieniu Stefan W. mówił, że wyjedzie z Pomorskiego, bo to „siedlisko Platformy”. Podkreślał, że „dzięki aktualnym rządom PiS może liczyć na różnego rodzaju zasiłki”. Jak dodał, chciałby, „aby Jarosław Kaczyński został dyktatorem”.

Stefan W. chciał, aby jego sprawą osobiście zajął się Zbigniew Ziobro, bo w Gdańsku „wszyscy są za PO”. Nadzór nad śledztwem objął zastępca Ziobry – prokurator Krzysztof Sierak. Poinformował dziennikarzy, że „są wątpliwości co do poczytalności napastnika”.

Według informacji „GW” w innym śledztwie, gdzie Stefan W. występuje jako pokrzywdzony (dotyczy pobicia w trakcie zatrzymania i ujawnienia jego wizerunku), biegły stwierdził, że mężczyzna konfabuluje.
Źródło info i foto: onet.pl

Grudziądz: Policja odnalazła dwa ciała w aucie

Tragedia pod Grudziądzem w województwie kujawsko-pomorskim. Policja odnalazła zwłoki dwóch osób. Jedno ciało znajdowało się w samochodzie. Trwa prokuratorskie śledztwo. Do dramatycznego odkrycia doszło w miejscowości Szynych w sobotę po godzinie 23. Policja z Grudziądza odnalazła samochód, w którym znajdowało się jedno ciało. Pod pojazdem odkryto kolejne zwłoki.

”Gazeta Pomorska” podaje nieoficjalnie, że dwie martwe osoby to małżeństwo. Mężczyzna miał być pracownikiem gospodarczym oraz strażakiem OSP Szynych. Małżeństwo osierociło troje dzieci.

„Jesteśmy w gotowości do niesienia wsparcia, pomocy najbliższej rodzinie jeśli tylko będzie taki sygnał i zakończą się czynności prokuratorskie” – ANDRZEJ RODZIEWICZ, WÓJT GM. GRUDZIĄDZ

Na miejscu zdarzenia przez kilka godzin trwały szczegółowe oględziny. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo w celu wyjaśnienia okoliczności śmierci kobiety i mężczyzny. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola prowadzi śledztwo dotyczące zabójstwa dziennikarza Krzysztofa Leskiego

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa znanego dziennikarza. Ciało Krzysztofa Leskiego zostało znalezione w poniedziałek w mieszkaniu na warszawskiej Woli. Podejrzany zgłosił się na policję w Krakowie.

Również w poniedziałek zatrzymano mężczyznę podejrzewanego o dokonanie zbrodni – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. 34-latek zgłosił się do funkcjonariuszy policji patrolujących Rynek Główny w Krakowie, oświadczając, iż w nocy z 31 grudnia 2019 roku na 1 stycznia 2020 roku pozbawił życia Krzysztofa L. – podał rzecznik. Mężczyzna powiedział, gdzie i jak to zrobił. Policjanci potwierdzili prawdziwość tych informacji podczas swoich czynności.

We wtorek prokurator przedstawił 34-letniemu Łukaszowi B. zarzut zabójstwa dziennikarza poprzez zadanie rany ciętej w szyję. Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień – przekazał prokurator Łapczyński. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Łukasza B. Posiedzenie w tej sprawie odbędzie się w środę.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że zatrzymany i pokrzywdzony znali się od jesieni ubiegłego roku. Poznali się w jednej z placówek medycznych w Warszawie, a w ostatnim czasie zatrzymany mieszkał w mieszkaniu należącym do pokrzywdzonego.

Krzysztof Leski karierę dziennikarską rozpoczął na początku lat 80. w prasie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a potem Agencji Solidarność. W stanie wojennym był internowany.

Po 1989 roku publikował w „Gazecie Wyborczej”, później przez wiele lat współpracował w TVP, gdzie prowadził m.in. „Wiadomości”. Był korespondentem „The Daily Telegraph” i BBC. Publikował też m.in. we „Wprost”, „Polityce” i „Press”. Był synem Kazimierza Leskiego, pseudonim „Bradl”, żołnierza Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pijana kobieta urodziła dziecko. Prokuratura zbada poprawność śledztwa

15.11.2004 Lodz . N/Z oddzial wczesniakow w szpitalu im Madurowicza.
fot. Michal Wojciechowski/REPORTER

W pomorskim Miastku kobieta będąca pod wpływem alkoholu urodziła córkę. Prokuratura Rejonowa sprawę umorzyła, teraz przyjrzy się jej Prokuratura Regionalna, która zbada prawidłowości przebiegu śledztwa. Chodzi o sprawę z przełomu marca i kwietnia 2019 roku. W Miastku w województwie pomorskim pijana kobieta urodziła córkę. Justyna S. miała 1,09 promila alkoholu we krwi. Nowo narodzona dziewczynka trafiła do szpitala. W organizmie miała 0,9 promila alkoholu. Lekarze ustalili, że dziecko przyszło na świat w 7. miesiącu ciąży z wadą serca i alkoholowym zespołem płodowym.

Śledztwo prowadzono pod kątem narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia przez matkę. Postępowanie umorzyła w ubiegły piątek Prokuratura Rejonowa w Miastku.

„Matka nie ponosi odpowiedzialności za swoje zachowanie”

Jak argumentował decyzję prowadzący sprawę prokurator Oskar Krzyżanowski, matka nie ponosi odpowiedzialności za swoje zachowanie względem płodu. „Działanie tej kobiety polegające na piciu alkoholu, odbywało się w czasie ciąży, czyli dotyczyło płodu. Człowiekiem stajemy się bowiem z chwilą narodzin” — stwierdził Krzyżanowski w rozmowie z dziennikarzami.

Prokurator Regionalny w Gdańsku Teresa Rutkowska podjęła decyzję o zbadaniu prawidłowości przebiegu umorzonego śledztwa. „Jako prokuratura wyższego rzędu przeprowadzimy analizę akt sprawy, sprawdzimy czy postępowanie było prowadzone prawidłowo, czy w toku śledztwa wykonane zostały wszystkie czynności oraz zbadamy zasadność podjętej przez Prokuraturę Rejonową w Miastku decyzji” – powiedziała rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Marzena Muklewicz.

W sprawie Justyny S. pojawił się w międzyczasie inny wątek. Według śledczych, którzy przyjrzeli się sytuacji w tej rodzinie, kobieta jest ofiarą przemocy, którą stosował wobec niej ojciec. Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu. Władysław K. jest oskarżony o to, że od 2017 roku do 26 marca ubiegłego roku znęcał się psychicznie i fizycznie nad Justyną i konkubiną Janiną S. Wszczynał awantury, zastraszał i uporczywe nękał kobiety, kopał, szarpał, bił je pięściami i groził śmiercią. Jemu grozi teraz do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

19-latek zabił nożem 9-letniego brata

Tragedia w Turku. Nie żyje 9-latek. Miał zginąć od ran zadanych nożem przez 19-letniego brata. Rodzeństwo pokłóciło się o dostęp do komputera – ustalono nieoficjalnie. – Doszło do tragedii, w której śmierć poniósł 9-letni chłopiec. Na miejscu przeprowadzane są oględziny w celu zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa. Pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora – powiedziała w rozmowie z portalem turek.net.pl rzeczniczka prokuratury w Koninie.

Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że wśród rodzeństwa mieszkającego w Turku doszło do kłótni. 19-latek i 9-latek sprzeczali się o dostęp do komputera. Podczas awantury starszy brat miał sięgnąć o nóż i pchnąć nim dziecko. Chłopiec zmarł mimo reanimacji.
Źródło info i foto: wp.pl