Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejne trzy osoby ws. korupcji w instytucjach państwowych

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejne trzy osoby w śledztwie dotyczącym korupcji i powoływania się na wpływy oraz korupcji w instytucjach państwowych, samorządowych i innych w woj. małopolskim. Wcześniej w tej sprawie zarzuty usłyszało 21 osób, m.in. były senator Stanisław Kogut – podało CBA w środę na stronie internetowej.

Trzy osoby zatrzymane przez funkcjonariuszy z krakowskiej delegatury biura są powiązane obecnie, kub były powiązane w przeszłości, z jedną z warszawskich spółek – podało CBA. Według śledczych, zatrzymani złożyli obietnicę udzielenia korzyści majątkowej o wysokości 1 mln zł za zakup gruntów, na których miało zostać wybudowane Centrum Autyzmu.

W śledztwie ustalono, że zatrzymani mieli udzielić korzyści majątkowej w formie darowizny na rzecz wskazanych fundacji, bądź też złożyli obietnicę „gratyfikacji”, w zamian za podjęcie się pośrednictwa byłego senatora w załatwieniu korzystnego dla tej spółki rozstrzygnięcia przetargu.

Całe śledztwo dotyczy podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe przy powoływaniu się na wpływy w instytucjach państwowych, samorządowych i innych województwa małopolskiego oraz udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne.

CBA podało, że zatrzymane osoby zostaną przewiezione do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie usłyszą zarzuty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-letni Marcel C. zabił rodzinę, bo odcięli mu internet?

Czy Marcel C. (18 l.) z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie) zabił rodzinę z zemsty za zakaz korzystania z internetu? Według śledczych 18-latek pod osłoną nocy siekierą zamordował rodziców i 7-letniego braciszka. Znajomi i bliscy Marcelego mówią, że był bardzo uzależniony od internetu. – Tam już od dawna coś wisiało w powietrzu – potwierdzają. Jak dowiedział się Fakt, taki motyw tego makabrycznego zabójstwa biorą pod uwagę śledczy.

Marcel godzinami zatapiał się w grach komputerowych. – Miał swój komputer w pokoju i tam grał, ale to chyba normalne w jego wieku. Często wpadałem do rodziny na obiady. Wtedy szedł do siebie – powiedział Faktowi jego dziadek Józef.

O zamiłowaniu do wirtualnego świata świadczą też profile 18-latka w mediach społecznościowych. Zamieszczał mnóstwo wpisów dotyczących gier. Czy to właśnie one przeszkadzały mu w przygotowaniu do matury? – Marcel był przeciętnym uczniem. Z tego co pamiętam, chyba w pierwszej klasie uczył się najsłabiej – mówi Tomasz Błauciak, dyrektor I LO, do którego jeszcze w ubiegłym tygodniu chodził Marceli.

Teraz chłopakowi grozi dożywocie za potrójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. W tej makabrycznej historii pojawia się też kradzież. W trakcie śledztwa okazało się bowiem, że Marceli ukradł rodzicom gotówkę, którą zakopał za domem, blisko nadpalonych zakrwawionych ubrań i siekiery.

– Zabrał z domu około 10 tysięcy złotych w różnych walutach, które miał przeznaczyć na ucieczkę za granicę – mówi Tomasz Orepiuk, rzecznik prokuratury w Świdnicy. Niewykluczone więc, że Marceli wszystko zaplanował, bo, jak relacjonują znajomi ze szkoły, z rodzicami nie najlepiej mu się układało.

– Nie był zazdrosny o brata, to bzdura. Z rodzicami to już inna sprawa, ale nie chcemy o tym mówić – wyjaśniają. Inni dodają, że bywał agresywny, a agresję często wyładowywał, grając przez internet. Czy rodzice również zauważyli ten problem i postanowili odciąć mu drogę do wirtualnego świata?
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kamil Durczok na wolności. Prokuratura nie wykazała obawy matactwa

Powaga czynu zarzucanego Kamilowi Durczokowi jest bezdyskusyjna, jednak prokuratura nie wykazała, że podejrzany mógłby utrudniać śledztwo i tylko aresztowanie jest w stanie zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania – tak katowicki sąd uzasadnił odmowę aresztowania dziennikarza.

Durczok został w ubiegłym tygodniu zatrzymany pod zarzutem oszustwa i podrobienia weksla. Po przesłuchaniu prokuratura domagała się jego aresztowania na trzy miesiące. W nocy z wtorku na środę Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie uwzględnił jej wniosku. Prokuratura zapowiada zażalenie.

PAP otrzymała z sądu treść uzasadnienia tamtego postanowienia, po zanonimizowaniu i z wykreślonymi fragmentami dokumentu, których ujawnienie mogłoby naruszyć tajemnicę śledztwa.

W uzasadnieniu sąd przypomniał treść art. 249 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że środki zapobiegawcze można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo także w celu zapobiegnięcia popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa; można je stosować tylko wtedy, gdy dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany lub oskarżony popełnił przestępstwo. Przywołał też art. 258 kpk, zgodnie z którym areszt lub inne środki zapobiegawcze można stosować w razie uzasadnionej obawy ucieczki, ukrywania się podejrzanego czy obawy nakłaniania przez niego świadków do składania fałszywych zeznań czy innego utrudniania postępowania oraz zagrożenia surową karą.

Na obydwa te przepisy powołała się prokuratura, składając wniosek o aresztowanie dziennikarza.

Według sądu, analiza zebranych dotychczas dowodów wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez Durczoka zarzucanych mu przestępstw, dotyczących podrobienia dokumentów w celu użycia ich za autentyczne, uznał jednak, że dowody nie wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, iż dopuścił się także oszustwa. Sąd uznał tym samym, że przesłanka ogólna do stosowania środka zapobiegawczego (dotycząca prawdopodobieństwa popełniania zarzucanych czynów) została spełniona tylko w zakresie części zarzutów. Nie podzielił stanowiska prokuratury o uzasadnionej obawie utrudniania śledztwa i grożącej Durczokowi surowej karze. Prokurator przytoczył jedynie treść przepisów wskazujących na zaistnienie takich przesłanek, ale lakonicznie podał, że musi wykonać dalsze czynności procesowe z osobowych źródeł dowodowych – napisał sąd.

Co ważne, zdaniem prokuratora dla zastosowania wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania wystarczającym jest, że grozi mu surowa kara, i nie musi wykazywać innych przesłanek – dodał sąd, podkreślając, że obawa matactwa powinna wynikać z konkretnych okoliczności. Sąd takich okoliczności na obecnym etapie śledztwa nie dostrzegł. W jego ocenie, znacząca część dowodów jest już zgromadzona i Durczok nie ma możliwości wpływania na przebieg postępowania.

Powaga zarzucanego podejrzanemu czynu jest bezdyskusyjna, ale brak rzeczowego uzasadnienia dla wykazania obawy matactwa i to występującej w takim stopniu natężenia, konkretnej i realnej, że tylko tymczasowe aresztowanie jest w stanie zabezpieczyć dalszy tok śledztwa – podkreślił sąd. Przypomniał, że informacje o sfałszowaniu weksla pojawiały się mediach już w sierpniu br. i nie stwierdzono, by Durczok próbował torpedować śledztwo i by miał ku temu jakiekolwiek możliwości.

Poprzednio dziennikarz został zatrzymany pod koniec lipca br., po tym, jak uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku drogi krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim. Jak się okazało, prowadząc samochód miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za takie przestępstwa grozi nawet 12 lat więzienia. Durczok przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu, co jest zagrożone karą do 2 lat więzienia.

Prokuratura rejonowa skierowała wtedy do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Zażalenie od tej decyzji złożyła do sądu II instancji Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim, która przejęła śledztwo. Sąd Okręgowy podtrzymał decyzję sądu I instancji. Zmienił natomiast wysokość poręczenia – kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szczyrk: Prokuratura rozpocznie śledztwo ws. wczorajszej katastrofy

Prokuratura już zajęła się sprawą wczorajszej katastrofy w Szczyrku. Decyzji o formalnym wszczęciu śledztwa należy się spodziewać w najbliższym czasie. Z ostatnich informacji wynika, że w wyniku eksplozji gazu zginęło sześć osób. Służby wciąż przeszukują gruzowisko.

Prokuratorzy, którzy są na miejscu od wczorajszego wieczora sprawdzają wstępnie informacje o ewentualnych przyczynach katastrofy i biorą udział we wstępnych oględzinach odnajdywanych tam ciał. Sekcje zwłok ofiar, które pozwolą ustalić przyczynę śmierci, mają być przeprowadzone najwcześniej jutro, o ile pozwolą na to biegli.

Jak usłyszałem w tutejszej prokuraturze śledztwo prowadzone będzie pod kątem spowodowania katastrofy, w której zginęło kilka osób. Będzie je prowadzić bielska prokuratura okręgowa. Formalna decyzja o rozpoczęciu śledztwa ma być podjęta niebawem, na razie, jak przekazano reporterowi RMF FM Marcinowi Buczkowi, najważniejsza jest akcja poszukiwawcza.

Sześć ofiar śmiertelnych

Do tej pory strażacy odnaleźli ciała sześciu ofiar katastrofy: dwojga dzieci i czwórki dorosłych. Świadkowie wskazywali, że w budynku mogło być osiem osób.

Służbom udało się przeszukać około połowę gruzowiska. Trudno oszacować, ile jeszcze potrwają poszukiwania. Akcja ratunkowa jest prowadzona w trudnych warunkach. Strażacy borykają się z warunkami pożarowymi, z pogodą – jest zimno – i oczywiście z niebezpieczeństwami, które wywołuje ten budynek – są tam elementy, które są niestabilne – opowiadał komendant śląskiej straży nadbryg. Jacek Kleszczewski.

Pierwsze informacje o katastrofie pojawiły się w środę po godzinie 18:30. Po eksplozji trzykondygnacyjny dom zawalił się całkowicie, wybuchł też pożar. Jedna z mieszkanek budynku wracała z pracy, gdy usłyszała wielki huk.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zamordowany w Berlinie Zelimchan Changoszwili był celem rosyjskich służb specjalnych

Potwierdziła to dziś rosyjska agencja prasowa Interfax. Wczoraj niemiecki MSZ poinformował o wydaleniu dwóch dyplomatów rosyjskich związanych z zabójstwem.

Zelimchan Changoszwili został zastrzelony w parku w centrum Berlina w sierpniu. Niemieckie media od razu połączyły jego śmierć z jego działalnością w Rosji. Changoszwili, obywatel Gruzji pochodzenia czeczeńskiego, przez wiele lat walczył u boku znanego czeczeńskiego komendanta Szamila Basajewa w Inguszetii, republice rosyjskiej sąsiadującej z Czeczenią.

Według agencji Interfax, rosyjska policja prowadziła śledztwo przeciwko Changoszwiliemu za działalność terrorystyczną co najmniej od 2008 r. W ostatnich latach – pisze Interfax – rosyjskie służby próbowały ustalić miejsce pobytu Czeczenia. W Berlinie mieszkał on pod przybranym nazwiskiem.

Wczoraj Niemcy wydalili dwóch dyplomatów z ambasady Rosji w Berlinie, oficjalnie za brak współpracy przy śledztwie w sprawie śmierci Changoszwiliego.
Źródło info i foto: onet.pl

Strzelanina w bazie wojskowej w Pearl Harbor

Tragiczne sceny w bazie wojskowej w Pearl Harbor. Żołnierz marynarki wojennej USA otworzył ogień i ranił trzy osoby. Dwie z nich zmarły w wyniku obrażeń. Sprawca po ataku popełnił samobójstwo. W Pearl Harbor znajduje się największa baza marynarki wojennej USA na Pacyfiku.

W strzelaninie, do której doszło w bazie wojskowej w Pearl Harbor na Hawajach, zginęły trzy osoby, w tym jej sprawca, żołnierz marynarki wojennej USA, który po ataku popełnił samobójstwo – poinformowały władze wojskowe.

W pobliżu suchego doku na terenie bazy, marynarz otworzył ogień i ranił trzech cywilnych pracowników Departamentu Obrony USA, z których dwóch zmarło później na skutek obrażeń. Trzecia ranna osoba przebywa w szpitalu. Jej stan jest stabilny.

Motyw działania sprawcy strzelaniny nie jest jeszcze znany. Władze wojskowe wszczęły śledztwo. Bezpośrednio po strzelaninie baza została zamknięta. Otwarto ją ponownie po dwóch godzinach.

Do strzelaniny doszło na trzy dni przed 78. rocznicą japońskiego ataku na Pearl Harbor. W Pearl Harbor znajduje się największa baza marynarki wojennej USA na Pacyfiku.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Agenci CBA zatrzymali burmistrza Niepołomic

Funkcjonariusze CBA zatrzymali burmistrza Niepołomic i jego zastępcę w śledztwie dotyczącym przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z przetargiem na budowę Szkoły Podstawowej w Niepołomicach. Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, zatrzymań dokonano na polecenie prokuratora Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach.

Zatrzymani przez CBA to burmistrz Niepołomic i jego zastępca. „Postępowanie dotyczy przekroczenia uprawnień, do jakiego doszło podczas przetargu na budowę Szkoły Podstawowej w Niepołomicach” – przekazała PK.

Po doprowadzeniu do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach prokurator przedstawi zatrzymanym zarzuty. Po wykonaniu czynności procesowych z zatrzymanymi prokurator podejmie decyzję co do stosowania środków zapobiegawczych.

Jak mówi portalowi tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski, to nie pierwsze zatrzymania w tej sprawie. – Zarzuty usłyszało już 16 osób. Wątki dotyczące 7 osób zostały wyłączone z toczącego się postępowania i objęte aktami oskarżenia – dodał.
Źródło info i foto: TVP.info

Handlowali dopalaczami w sieci. Towar przesyłali przez paczkomaty

Handlowali dopalaczami przez internet, a towar dostarczali do paczkomatów. Od 2017 roku sprzedali substancje za ponad 2,5 mln zł. Wpadli w ręce policji.

Policja w Szczecinie zatrzymała cztery osoby w śledztwie dotyczącym sprzedaży „dopalaczy” przez internet. Po doprowadzaniu do prokuratury zatrzymani usłyszeli zarzuty. Na wniosek prokuratora wobec czterech osób zastosowano tymczasowe aresztowanie.

W toku postępowania prokurator ustalił, że zorganizowana grupa przestępcza działała od początku 2017 roku. Jak informuje na swojej stronie Prokuratura Krajowa, członkowie grupy zajmowali się prowadzeniem strony pasjonat.ee, za pośrednictwem której użytkownicy mogli nabywać tzw. dopalacze. Do dystrybucji wykorzystywali paczkomaty, w których dopalacze miały być odbierane.

Ponadto grupa zajmowała się wykorzystywaniem rachunków bankowych założonych na tzw. słupy oraz rachunków w serwisach służących wymianie kryptowalut, celem legalizacji uzyskiwanych korzyści majątkowych, a następnie wypłacaniem ich. Działania te miały utrudniać stwierdzenie przestępczego pochodzenia tych środków.

Prokurator ustalił, że grupa sprzedała dopalacze o wartości ponad 2,5 miliona złotych. Środki te stwarzały zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób.

Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.

Usłyszeli zarzuty

Na polecenie prokuratora funkcjonariusze policji dokonali przeszukań w 13 miejscach zamieszkania jak i prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby zajmujące się obrotem dopalaczami. Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób kwalifikowane z art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego, tzw. prania brudnych pieniędzy kwalifikowane z art. 299 par. 1 i 5 kk oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej kwalifikowane z art. 258 par. 1 kk.

Czyny zarzucane podejrzanym zagrożone są karą nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Ruszył proces ws. pobicia ratownika medycznego w Zakopanem

Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem rozpoczął się proces ws. pobicia ratownika medycznego zakopiańskiego pogotowia. Co ustalono na pierwszym posiedzeniu?

Do zdarzenia doszło w grudniu 2018 roku na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. Karetka została wezwana do nieprzytomnego człowieka na stoku narciarskim. Gdy na miejsce przybyła karetka, dwóch postronnych mężczyzn, według prokuratury, zachowywało się agresywnie wobec ratowników. Jeden z nich uderzył sanitariusza. Mężczyźni są oskarżeni o naruszenie nietykalności cielesnej ratownika.

– Byliśmy potraktowani jak funkcjonariusze publiczni. Dobrze, że tak się stało, mamy dość stresującą pracę i zamiast skupić się na pomocy musimy oglądać się dookoła, czy nikt nas nie chce uderzyć. Może dzięki takim sprawom jak moja, będzie mniej takich sytuacji – powiedział naszemu reporterowi Andrzej Stopka-Gadeja, ratownik medyczny.

Adwokat Grzegorz Potapowicz, obrońca jednego z oskarżonych nie zgadza się z zarzutami prokuratury.

– Wersja przedstawiona przez mojego klienta różni się od tej przedstawionej przez pokrzywdzonego. Sąd dokona oceny tego materiału dowodowego, który zdaniem obrony, nie wskazuje na sprawstwo, a przynajmniej nie uzasadnia postawienia takiego zarzutu, jaki przedstawiono mojemu klientowi. Twierdzi on, że osobą agresywną nie był on – zaznaczył Potapowicz.

Mężczyźni nie przyznali się do winy. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym 2020 roku. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego w trakcie pełnienie obowiązków służbowych grozi do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Celebrytka Dominika T.-W. z zarzutami prokuratorskimi. Zarzuty dotyczą wyłudzenia pieniędzy

Dominika T.-W. ma poważne kłopoty. Prokuratura doszukała się u niej powodów, by osądzić ją o popełnienie przestępstwa w sprawie SKOK Wołomin.

Jak informuje PAP, w czwartek w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w związku ze śledztwem w sprawie SKOK Wołomin zostały postawione celebrytce – Dominice T.-W. – zarzuty dotyczące wyłudzenia kredytu w kwocie miliona złotych – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

Dominika T.-W. miała nie przyznać się do zarzucanych czynów. „Odmówiła też składania wyjaśnień” – dodał prokurator w rozmowie z PAP.

Dalej czytamy, że według śledczych Dominika T.-W. we wrześniu 2013 roku „ubiegając się o wsparcie finansowe przedłożyła nierzetelne oraz nieprawdziwe pisemne oświadczenia dotyczące uzyskiwanych przez nią dochodów”. Prokurator podał, że pracownicy SKOK Wołomin zostali również wprowadzeniu w błąd co do tożsamości osób, na których rzecz kredyt został faktycznie udzielony.

„Na skutek tych działań pracownicy SKOK Wołomin udzielili jej kredytu w wysokości jednego miliona złotych” – wyznał w rozmowie z PAP Saduś.

Kim jest Dominika T. -W.?

Dominika T.-W. jest córką prezesa Polskiego Związku Narciarskiego oraz byłą żoną znanego polskiego piosenkarza.
Źródło info i foto: wp.pl