Posts Tagged “Słowacją”

Sąd na Słowacji wydał decyzję o areszcie dla kolejnego kierowcy z Polski, który brał udział w śmiertelnym wypadku w Dolnym Kubinie. Chodzi o Adama S., który pędził żółtym ferrari. Wcześniej tego dnia zapadła decyzja o areszcie dla 26-letniego Łukasza K. – mężczyzna czarnym mercedesem jechał na czele pędzącej kolumny. W ubiegłym tygodniu aresztowany został z kolei Marcina L.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Do wypadku doszło w niedzielę 30 września w okolicy miasta Dolny Kubin na północy Słowacji. Trzy luksusowe samochody na polskich tablicach rejestracyjnych z dużą prędkością wyprzedzały inne auta, jadąc pasem do jazdy z naprzeciwka. Skończyło się tragicznym wypadkiem, w którym zginął kierowca skody, 57-letni Słowak Stefan Onczo. Reporter “Uwagi!” TVN udał się na Słowację, by ustalić, kim są uczestnicy szaleńczego rajdu.

Stefan Onczo mieszkał w Orawskim Podzamczu, niewielkiej miejscowość, w której wszyscy doskonale się znają. Tragedia była wstrząsem dla sąsiadów rodziny tragicznie zmarłego.

- Wiem, że był bardzo dobrym człowiekiem. Razem z żoną i synem wiedli spokojne życie. To straszna wiadomość dla nas, dla mieszkańców tej ulicy i całej miejscowości. – powiedziała Zdenka Svibova, mieszkanka Orawskiego Podzamcza. – To niezwykle niebezpieczne, że ludzie jeżdżą w tak nieodpowiedzialny sposób, z taką prędkością na lokalnej drodze. Doskonale widzieli przecież inne auta, a ceną ich szaleństwa okazało się ludzie życie – dodała.

Podczas mszy pogrzebowej ksiądz zwrócił uwagę, że “minął zaledwie rok, odkąd matka zmarłego pochowała jeszcze młodszego swojego syna”. – A dziś znów stoi nad trumną drugiego syna. Syna, który zginął przez arogancję kierowcy – powiedział. – Z taką właśnie arogancją kierowców wszyscy codziennie mamy do czynienia na naszych drogach. Igramy na nich z życiem naszym i innych – ocenił duchowny.

- Żeby powiedzieć całą prawdę o Stefanie, musielibyśmy opowiadać wam przez cały miesiąc. A i to byłoby mało – stwierdził w rozmowie z reporterem “Uwagi!” TVN Marian, mieszkaniec Orawskiego Podzamcza. – Żaden człowiek, który go znał, złego słowa o nim nie powie. Jego syn mówił mi, że gdyby ojciec w ostatniej chwili nie skręcił w prawo kierownicą, on zginąłby razem z nim – podzielił się Marek.

- Nawet niebo płacze. Od dnia wypadku codziennie płacze, taka to tutaj tragedia. W Dolnym Kubinie sucho, a tu w Orawskim Podzamczu – zobaczcie – powiedział Marian, wskazując na niebo. – Co to jest, jeśli nie boży znak – dodał. – Jak już będą sądzić tych waszych kierowców, to niech proces toczy się na Słowacji, a nie po polskiej stronie – życzył sobie mieszkaniec Orawskiego Podzamcza.

“Całej trójce postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa”

Wstrząsający finał wyprawy polskich kierowców na słowacką Orawę utrwaliła kamera przypadkowego kierowcy. Na nagraniu widać, że brawurowe wyprzedzanie rozpoczął kierowca mercedesa. Prowadzący żółte ferrari, widząc nadjeżdżającą z przeciwka skodę, gwałtownie zahamował, lecz jadący tuż za nim kierowca porsche nie zdążył powtórzyć manewru. Chwilę później uderzył w prawidłowo jadącą skodę, zabijając Stefana Onczo i raniąc jego żonę.

- Zatrzymaliśmy trzech kierowców. Zostali przewiezieni na komendę, gdzie przeprowadzono czynności procesowe. Potem całej trójce postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa. 42-letniemu kierowcy porsche grozi od dwóch do pięciu lat więzienia. Pozostałym mężczyznom grozi od trzech miesięcy do trzech lat pozbawienia wolności – poinformował Radko Moravcik, rzecznik Komendy Policji w Żilinie.

- Na tym etapie nie mogę tego ujawnić – stwierdził na pytanie o to, czy sprawcy wypadku przyznali się do winy. Zdaniem rzecznika policji dzięki “ujawnieniu nagrania rejestrującego wypadek wszyscy ludzie mogą zobaczyć, jak wyglądała i jak skończyła się drogowa brawura”.

- Wszyscy oglądając ten film mogą uświadomić sobie, dlaczego warto przestrzegać przepisów na drodze i nie wolno się zachowywać arogancko wobec innych kierowców – powiedział Moravcik.

Zorganizowane rajdy

Po wypadku szybko wyszło na jaw, że szalejący kierowcy z Polski nie spotkali się na Słowacji przypadkiem. Uczestniczyli w jednej z płatnych imprez podczas, których posiadacze szybkich aut zwiedzają wybrany zakątek Europy pod okiem tak zwanego lidera. Organizatorem tego i podobnych wyjazdów był kierujący mercedesem 26-letni Łukasz K., działający w internecie bloger, który na co dzień promuje najdroższe marki luksusowych samochodów.

- To cykl spotkań przeznaczonych dla właścicieli aut ekskluzywnych. W Polsce jesteśmy obecni od trzech sezonów i do tej pory zorganizowaliśmy dziewięć spotkań tego typu. Przekrój samochodów bardzo różny, jak i przekrój właścicieli tych aut jest dość potężny. Mamy osoby tutejsze, przyjezdne i ludzi, którzy jeżdżą po wszystkich naszych polskich i międzynarodowych imprezach – opowiadał Łukasz K. portalowi trojmiasto.pl.

Podczas jednej z organizowanych przez Łukasza K. imprez młodego blogera poznał Jerzy Dziewulski, dawniej policyjny antyterrorysta, a dziś wielbiciel sportowych aut i rajdowiec z licencją. O oskarżonym Łukaszu K. powiedział, że “odbierał go pozytywnie”.

- Z tych organizatorów, z którymi miałem do czynienia, jeżeli inni jego koledzy byli nieco bardziej agresywni czy nerwowi, to on jawił mi się jako człowiek z pewnym dystansem, niezwykle spokojny – ocenił.

Dziewulski również dostał zaproszenie na feralny wyjazd na Słowację. – Proponowano mi start z Zakopanego, później przejazd słowackimi drogami. Zaproponowano określone, bardzo dobre hotele. Otwarcie powiem, że miałem ochotę pojechać, ale nie zdecydowałem się i zostałem w domu – opowiedział.

Tomasz Bonar, szef firmy produkującej internetowe filmy na temat sportowych aut poznał Łukasza K. podczas nagrywania jednego z organizowanych przez niego spotkań. – Taki wyjazd można traktować jako urlop, rozrywkę, trochę spotkanie z przyjaciółmi i nawiązanie motoryzacyjnych znajomości – powiedział Bonar. Organizacja podobnej imprezy w Polsce kosztuje około 2-3 tysiące złotych. – Zagraniczne wyjazdy są droższe. To 2-3 tysiące euro za tygodniowy wyjazd – poinformował Bonar.

Jerzy Dziewulski nie krył zdumienia, tym że jednym ze sprawców wypadku był właśnie Łukasz K. – On był na czele tej kolumny. Jego wykroczenie bez wątpienia polega na przejechaniu przez linię ciągłą i nadmierną prędkość. Natomiast patrząc na reakcję kierowcy ferrari, no ręce składają się do tego, żeby zdjąć pasek i tyłek stłuc temu młodemu człowiekowi, który po prostu nie nadążał intelektem i sprawnością techniczną, pojęciem o tym, w czym siedzi – ocenił były antyterrorysta.

Dziennikarze sprawdzili, że jadące tuż za mercedesem Łukasza K. żółte ferrari prowadził pochodzący z rodziny wielkopolskich biznesmenów 27-letni Adam Sz. Kolumnę zamykał 42-letni Marcin L., przedsiębiorca z branży informatycznej z Pomorza – właściciel kolekcji luksusowych samochodów,
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Tymczasowo aresztowany został 42-letni Marcin L., kierowca porsche – zadecydował sąd w Dolnym Kubinie. Mężczyzna bezpośrednio spowodował wypadek, w którym zginął 57-letni Słowak. Sędzia sądu powiatowego w Dolnym Kubinie w kraju żylińskim zdecydował o zastosowaniu wobec 42-letniego Marcina L. aresztu jako środka zapobiegawczego. Jest on oskarżony o wywołanie ogólnego zagrożenia oraz spowodowanie śmierci obywatela Słowacji.

Policja i prokuratura zarzucają Polakowi nadmierną prędkość i przekraczanie ciągłej linii. Grozi mu kara od 2 do 5 lat więzienia. Podczas wypadku mężczyzna prowadził porsche cayenne.

27-letniemu Adamowi Sz., który kierował samochodem ferrari i 26-letniemu Łukaszowi K. prowadzącemu mercedesa postawiono zarzut spowodowania ogólnego zagrożenia. Sędzia uznał, że mogą odpowiadać z wolnej stopy, z tym że Adam Sz. musiał zapłacić kaucję, której wysokości nie podano.

Prokurator prokuratury powiatowej w Dolnym Kubinie Marcela Szuvadova powiedziała dziennikarzom, że złoży zażalenie na treść postanowień wobec Adama Sz. i Łukasza K. Prokuratura wnioskowała o areszt dla całej trójki, argumentując , że „istnieje obawa możliwego kontynuowania czynów karalnych oraz obawa ucieczki”.

Dziś odbył się pogrzeb 57-latka niedaleko miejscowości Dolny Kubin. Tragiczny wypadek miał miejsce w niedzielę w okolicy miasta Dolny Kubin. Zginął w nim 57-letni Słowak, który zmarł na oczach syna. Wydarzenie oburzyło opinię publiczną zarówno w Słowacji, jak i w Polsce.

Trzej polscy kierowcy, jadąc szybko, wyprzedzali inne samochody na ciągłej linii.

– Śledztwo wykazało, że 27-letni kierowca, obywatel polski, jechał ferrari z Dolnego Kubina. Za nim 42-letni Polak jechał porsche cayenne. Obaj rozpoczęli wyprzedzanie kolumny samochodów w miejscu, gdzie zakazuje tego ciągła linia. Następnie kierowca porsche uderzył w jadące przed nim ferrari, które zwolniło i wróciło na swój pas. (Kierowca) porsche jednak nie zdołał już tego zrobić i miał czołowe zderzenie z jadącą w przeciwnym kierunku skodą fabią, którą prowadził 57-letni mężczyzna, mieszkaniec rejonu Dolnego Kubina – mówił rzecznik lokalnej policji Radko Moravczik.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Rok temu pochował brata, trzy lata temu ojca. Teraz to śmierć Stefana O. († 57 l.) opłakują mieszkańcy Orawskiego Podzamcza. Do tragedii doprowadziła brawurowa jazda trzech Polaków. Jeden z nich to dziennikarz motoryzacyjny, drugi to prawdopodobnie syn bogatego biznesmena.

Dziennikarze Faktu pojechali na Słowację, gdzie mieszkał Stefan O., rozmawiali z jego sąsiadami i odtworzyli jego ostatnie chwile. W niedzielę, 30 września pan Stefan z żoną Emilią (50 l.) odwozili syna Michała (21 l.) do Żylina, gdzie zaczął studia. Pani Emilia siedziała z tyłu a Michał obok ojca.

Niedaleko Dolnego Kubina w ich skodę wjechało rozpędzone porsche. Stefan O. zmarł w drodze do szpitala. Jego ciężko ranna żona jest po operacji. Jej stan się poprawia. Lekko ranny w rękę Michał po opatrzeniu wrócił do domu. Współczuje mu cała wioska. Rodzina cieszy się tam dużą sympatią.

– To kochająca się porządna rodzina. Nie wiem, jak Emilia poradzi sobie ze stratą męża – mówi sąsiadka. Inna martwi się o 88-letnią mamę Stefana. Rok wcześniej pochowała swojego młodszego syna, który zmarł na raka a dwa lata wcześniej męża.

Moment wypadku, który kosztował życie Stefana O. nagrał jeden z kierowców jadących tą samą drogą. Na filmie widać, jak czarny mercedes, żółte ferrari i czarne porsche (wszystkie z polskimi tablicami rejestracyjnymi) z ogromną prędkością wyprzedzają samochody ignorując zupełnie linię ciągłą, która rozdziela przeciwległe pasy. Nagle w kadrze pojawia się jadąca z naprzeciwka skoda. Kierowca mercedesa zjeżdża na właściwy pas i unika zderzenia. Porsche, uderza w tył ferrari, a potem czołowo w skodę.

Kierowcy wszystkich trzech luksusowych aut trafili do aresztu. 42-latkowi z porsche grozi 5 lat więzienia. Kierowcom ferrari i mercedesa po 3 lata za kratami. Pierwszy, to według nieoficjalnych informacji RMF24 Adam Sz. (27 l.) syn biznesmena z Wielkopolski. Auto należało do jego ojca. Drugi to jak ustalił dziennik.pl Łukasz K. (26 l.) dziennikarz motoryzacyjny ForzaMagazine i Cars & Coffee Poland. Mercedesa wypożyczył.

– Samochód był użyczony na określonych przez nas warunkach i przekazany dziennikarzowi do tego, by pokazał jak on wygląda, czym się charakteryzuje i przybliżył go potencjalnym nabywcom. Zastrzegamy, że auta nie mogą być wykorzystywane do swego rodzaju wyścigów rajdowych – powiedział Fakt24 Tomasz Mucha z Mercedes-Benz Polska.

Tożsamość trzeciego kierowcy nie została ujawniona.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzech miesięcy aresztu żąda słowacka prokuratura dla kierowców porsche, ferrari i mercedesa, którzy brali udział w wypadku w okolicy Dolnego Kubina. W wyniku zderzenia zmarł 57-letni Słowak. Po niedzielnym wypadku w północnej Słowacji, w którym zginął 57-letni mężczyzna, prokuratura żąda trzymiesięcznego aresztu dla biorących w nim udział kierowców z Polski – informuje RMF FM.

42-latek, który kierował porsche, podczas wyprzedzania nie zdążył wrócić na prawy pas i zderzył się z jadąca z naprzeciwka skodą. 57-letni kierowca pojazdu zmarł w drodze do szpitala, jego żona i syn zostali ranni.

Wypadek luksusowych aut. Do pięciu lat więzienia dla kierowcy porsche

Jemu grozi najwyższa kara – do pięciu lat więzienia. Słowacka policja chce pozbawić wolności także kierujących ferrari i mercedesem. Kierowcy w wieku 26 i 27 lat usłyszeli zarzut sprowadzenia zagrożenia na innych uczestników ruchu drogowego, za co może grozić im do trzech lat więzienia.

Wszyscy zostali zatrzymani. Policja ustaliła, że jechali trasą z Rajeckich Teplic przez Żylinę i Martin do Dolnego Kubina. Funkcjonariusze opublikowali numery ich tablic rejestracyjnych w nadziei na to, że kolejni świadkowie będą się zgłaszać.

Słowacja. Wyprzedzali mimo zakazu

Kierowcy wyprzedzali na drodze z zakazem wykonywania tego manewru w niedzielę około południa. Z przeciwka nadjeżdżała skoda. Mercedes zdążył zjechać na prawy pas, jadące za nim ferrari zaczęło hamować, wtedy porsche uderzyło najpierw w jego tył, a potem zderzyło się czołowo ze skodą.

O wypadku było głośno w słowackich mediach. “Ścigali się jak idioci, zabili niewinnego ojca rodziny” – napisał jeden z magazynów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd w Bańskiej Bystrzycy, w środkowej części Słowacji, zdecydował w niedzielę o aresztowaniu czterech osób podejrzanych o udział w zamordowaniu w lutym dziennikarza śledczego Jana Kuciaka. Trzy osoby złożyły już odwołania od decyzji sądu.

Zajmujący się najpoważniejszymi zbrodniami sąd zdecydował o aresztowaniu trzech mężczyzn, którzy w związku z morderstwem Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej zostali zatrzymani w czwartek, oraz kobiety, którą policja zatrzymała dzień później.

Zdaniem mediów wśród zatrzymanych mężczyzn jest prawdopodobnie sprawca zbrodni. Kobieta miała usłyszeć zarzut zlecenia zabójstwa dziennikarza. Według adwokata rodzin ofiar Daniela Lipszica Alena Zs. tylko pośredniczyła w zleceniu zbrodni, a morderca mógł nie wiedzieć, kto w rzeczywistości stoi za tym zleceniem.

Prokurator nie wypowiedział się w sprawie, nie zabrał też głosu na temat doniesień medialnych.

Według mediów trzy osoby złożyły odwołania od decyzji sądu, co oznacza, że sprawą zajmie się Sąd Najwyższy. Zaskarżenie aresztowania nie skutkuje jednak zawieszeniem niedzielnej decyzji sądu w Bańskiej Bystrzycy. Media sugerują, że osobą, która nie złożyła odwołania jest przedsiębiorca Zoltan A. i niewykluczone, że współpracuje on z policją.

Zdaniem mediów zabójcą Kuciaka i jego narzeczonej jest jeden z aresztowanych, były policjant Tomasz Sz. Aresztowany został również były wojskowy, kuzyn Tomasza Sz., Miroslav M. Alena Zs. jest tłumaczką języka włoskiego i m.in. miała pracować dla kontrowersyjnego przedsiębiorcy Mariana Kocznera. Uważany przez część mediów za oszusta i niebezpiecznego człowieka, znajduje się on w areszcie w związku z próbą wyłudzenia milionów euro od prywatnej stacji telewizyjnej Markiza.

Minister spraw wewnętrznych Słowacji Denisa Sakova na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych napisała, że “decyzja sądu jest dowodem, że policja i prokuratura wykonują dobrą pracę przy śledztwie w sprawie tej zbrodni”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

​Szkolenie z zakresu ochrony osobistej przeszedł w Polsce ze Słowacji podejrzany o zabójstwo słowackiego dziennikarza Jana Kuciaka. O polskim wątku tej sprawy jako pierwszy poinformował portal Onet.pl. Tomas Sz. Uczestniczył w kursie akademii z Wrocławia. W sierpniu 2014 roku Tomas Sz. odbył szkolenie z zakresu ochrony osobistej w European Security Academy. Wrocławska akademia informuje, że w tym czasie był czynnym funkcjonariuszem słowackiej policji. Nie był notowany, co by go zdyskwalifikowało z uczestnictwa w szkoleniu.

Kurs, w którym uczestniczył dotyczy wyłączenia technik i taktyk ochronnych ważnych osób, prowadzenia samochodu czy udzielania pierwszej pomocy – informuje w oświadczeniu akademia.

Podejrzanych o morderstwo dziennikarza Jana Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej słowacka policja zatrzymała wczoraj. Chodzi o osiem osób, w tym byłego policjanta Tomasa Sz.

Dziennikarz Jan Kuciak został zamordowany pod koniec lutego. Przygotowywane przez niego materiały dotyczyły m.in. powiązań między osobami z otoczenia ówczesnego premiera Słowacji Roberta Fico a włoską mafią. Oprócz dziennikarza zginęła także jego narzeczona Martina Kusznirova.

Zabójstwo Kuciaka i Kusznirovej wywołało w kraju kryzys polityczny i doprowadziło do rekonstrukcji rządu. Pod wpływem masowych protestów ze stanowiska zrezygnował szef rządu Fico, a jego miejsce zajął reprezentujący tę samą partię Kierunek – Socjaldemokracja (SMER-SD) Peter Pellegrini. Słowacja ma także nowego szefa policji, ministrów sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

W pół roku po zamordowaniu na Słowacji dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego partnerki opublikowano w piątek kwestionujący niezależność śledztwa w tej sprawie list otwarty, podpisany przez ponad 300 słowackich dziennikarzy i wydawców prasy.

“Nadal nie wiemy, kto ich zabił i dlaczego to zrobił. Wciąż mamy wątpliwości, czy śledztwo jest rzeczywiście niezależne. Jan pisał także o mafii, która miała kontakty z ludźmi z najbliższego otoczenia byłego premiera Roberta Fico. Skoro po zabójstwie nie doszło do zasadniczych zmian w policji czy prokuraturze, nie możemy mieć wielkiego zaufania do prowadzonego śledztwa” – zaznaczyli dziennikarze.

“Rządzący politycy po zabójstwie nie zmienili się”

“Zabójstwo kolegi wstrząsnęło nami, ale nas nie zastraszyło. Nie przestaliśmy pytać, śledzić i kontrolować polityków i ludzi pełniących funkcje publiczne. Rządzący politycy się po zabójstwie (Kuciaka – red.) nie zmienili. Wprost przeciwnie, ich słownictwo wobec dziennikarzy jest jeszcze ordynarniejsze. Do tego łączą nawet samo zabójstwo i reakcje na nie z konspirowaniem” – czytamy w liście.

Kuciak zajmował się między innymi działalnością na wschodniej Słowacji włoskich przedsiębiorców podejrzewanych o powiązania z mafią i widywanych w towarzystwie zaufanych współpracowników premiera. Wywołane zabójstwem społeczne protesty zmusiły Fico do rezygnacji z kierowania rządem, ale zachował on stanowisko przewodniczącego swej partii Kierunek – Socjaldemokracja (Smer-SD).
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Słowacki dziennikarz śledczy Jan Kuciak i jego partnerka Martina Kusznirova zostali zamordowani 21 lutego, czyli cztery dni przed znalezieniem ich zwłok – poinformowała dziś prokuratura, przedstawiając pierwsze ustalone szczegóły zbrodni.

Onet informował o właściwej dacie śmierci Kuciaka już 6 marca. Międzynarodowy zespół dziennikarzy zdołał ustalić, co działo się w ostatnich godzinach życia pary w tym materiale.

Zastrzelenie 27-letniego Kuciaka i 27-letniej Kusznirovej w ich domu w miejscowości Velka Macza w kraju (województwie – red.) trnawskim na południowym zachodzie Słowacji wywołały polityczny kryzys i największe od upadku komunizmu społeczne protesty. Efektem tego były ustąpienie premiera Roberta Fico i rekonstrukcja rządu w ramach dotychczasowej koalicji.

- Nie stwierdzono (na miejscu przestępstwa) śladów walki i niczego nie skradziono. Okoliczności wskazują, że chodziło o zabójstwo na zlecenie – powiedział na konferencji prasowej prokurator urzędu prokuratury specjalnej, zastrzegając, że nie będzie ujawniał swej tożsamości.

Dodał, że Kusznirovą uśmiercono strzałem w głowę, a Kuciaka dwoma strzałami w serce z pistoletu kalibru 9 milimetrów. Oboje zginęli w odstępie pięciu minut. Na miejscu znaleziono dwie łuski po nabojach.

W związku z ogłoszeniem nagrody miliona euro za pomoc w wykryciu sprawców z prokuraturą i policją skontaktowało się kilkadziesiąt osób. Nie wszystkie podawane przez nie informacje były poważne, ale wszystkie są dokładnie sprawdzane. W trakcie dotychczasowego dochodzenia przeprowadzono ponad 200 przesłuchań. Jak zaznaczył prokurator, bada się szereg mających taki sam stopień prawdopodobieństwa motywów zbrodni.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Antonino Vadal został zatrzymany podczas tajnej akcji policji. Wcześniej wydano za nim europejski nakaz aresztowania związany z narkotykami. Mężczyzna ma teraz zostać przekazany włoskiej policji.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »