Słupsk: Śmierć 31-latka. Policja nie wyklucza zabójstwa

Słupska policja zatrzymała cztery osoby mogące mieć związek ze śmiercią 31-latka. Mężczyzna zmarł w szpitalu w wyniku zdarzenia, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę na jednej z posesji w Głobinie (Pomorskie). Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku zabójstwa.

– Sprawne działania funkcjonariuszy doprowadziły do wytypowania i zatrzymania czterech osób mogących mieć związek ze zdarzeniem – poinformowała w niedzielę oficer prasowa policji w Słupsku Monika Sadurska.

Zmarł w szpitalu

Dodała, że postępowanie w kierunku zabójstwa prowadzi prokuratura. Policja ze względu na dobro śledztwa nie udziela obecnie informacji dotyczących okoliczności zdarzenia i ustaleń w sprawie. 31-latek zmarł po przewiezieniu do słupskiego szpitala w wyniku zdarzenia, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę na jednej z posesji w Głobinie (Pomorskie).

Na miejscu zdarzenia pracował prokurator, policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej i kryminalni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ciało 20-latka w kontenerze Caritasu. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok

Dramatyczne odkrycie w Słupsku. W pojemniku na odzież należącym do Caritasu znaleziono ciało 20-letniego mężczyzny. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie uduszenie. Potwierdzi to sekcja zwłok.

Pomorscy policjanci badają tajemniczą sprawę śmierci 20-letniego mężczyzny. Jego zwłoki odkrył mieszkaniec Słupska. W piątek wieczorem zauważył nogi wystające z kontenera do zbiórki ubrań przy ulicy Szymanowskiego. Wezwał pomoc, ale uwięzionego 20-latka nie udało się uratować – donosi „Głos Pomorza”.

Według wstępnych ustaleń policji i prokuratury, przyczyną śmierci było uduszenie. Mężczyzna utknął we włazie wrzutowym. – Obecny na miejscu prokurator polecił zabezpieczyć zwłoki w celu przeprowadzenia sekcji. Dopiero wówczas będzie wiadomo, co było przyczyną uduszenia – poinformował Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Na ten moment nie jest jasne, dlaczego mężczyzna usiłował wejść do kontenera. Policja bada okoliczności sprawy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

3-letni Marcel udusił się w pralce. Śledztwo umorzone

Tragiczny finał miała zabawa 3-letniego Marcelka i jego o dwa lata starszej siostry. Chłopczyk zatrzasnął się w pralce i – pomimo zaciekłej walki o życie – zmarł w wyniku niedotlenienia. Sprawę śmierci 3-latka ze Słupska badała tamtejsza Prokuratura Rejonowa, która pod koniec października umorzyła śledztwo.

Do tragedii doszło 18 czerwca w mieszkaniu w jednym z bloków przy ulicy Romera w Słupsku. Wówczas zabawa 3-letniego Marcelka i jego o dwa lata starszej siostry przybrała dramatyczny obrót. Chłopczyk zatrzasnął się w pralce, która miała być świetną kryjówką. W tym czasie rodzice maluchów ucięli sobie popołudniową drzemkę, gdy zauważyli, że coś jest nie w porządku, rozpoczęły się gorące poszukiwania.

Ojciec znalazł ledwo żywego 3-latka i rozpoczął reanimację, którą kontynuowali ratownicy medyczni. Dziecko w krytycznym stanie trafiło do słupskiego szpitala. Zaciekła walka o życie Marcelka zakończyła się niepowodzeniem. W nocy z 18 na 19 czerwca jego serce przestało bić. Sekcja zwłok chłopczyka wykazała, że przyczyną śmierci malucha było niedotlenienie.

Sprawą śmierci 3-latka zajęła się Prokuratura Rejonowa w Słupsku. Śledztwo prowadzone w kierunku narażenia zdrowia i życia dziecka na niebezpieczeństwo oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci zostało umorzone z końcem października – poinformował w poniedziałek Polską Agencję Prasową prokurator rejonowy Piotr Nierebiński.

– Trzeba było dokładnie sprawdzić okoliczności tego zdarzenia. To oczywiste. Natomiast nie stwierdzono przestępnego działania osób trzecich. Nikt nie usłyszał zarzutów. To był wypadek losowy i śledztwo zostało umorzone – powiedział prok. Nierebiński.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Prokuratura w Słupsku: Daniel M. zakopał zamordowaną żonę w średniowiecznej studni. Zalał betonem i zakrył cegłami

Prokuratura Okręgowa w Słupsku skierowała do sądu akt oskarżenia wobec 43-letniego Daniela M., któremu zarzuca zabójstwo żony Angeliki J., zaginionej w październiku 1998 r., oraz wyłudzenie alimentów na rzecz małoletniej wówczas córki. Według prokuratury do zabójstwa Angeliki J. doszło 2 października 1998 r. w Debrznie w powiecie człuchowskim w mieszkaniu zajmowanym przez oskarżonego i jego żonę.

Torba ze zwłokami w średniowiecznej studni

Do sądu został skierowany akt oskarżenia wobec Daniela M. o zabójstwo żony Angeliki J., a także wyłudzenia alimentów na rzecz małoletniej córki – poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk.

Według niego w śledztwie ustalono, że Daniel M. „po powrocie z pracy do domu w godzinach popołudniowych najprawdopodobniej udusił swoją żonę wcześniej przygotowanym kablem elektrycznym”. Mężczyzna miał umieścić zwłoki w torbie podróżnej, którą następnie ukrył w piwnicy, w miejscu, gdzie znajdowały się pozostałości średniowiecznej studni. Wylał tam potem betonową posadzkę, a całą podłogę wyłożył cegłami.

Według prokuratury po zabójstwie poinformował znajomych i bliskich, że Angelika J. go porzuciła, wyjechała do Piły do rodziny, a potem do Niemiec. Według niego miała ona tam zaginąć.

Rozwiódł się z zamordowaną, brał alimenty

Z ustaleń śledztwa wynika także, że Daniel M. po zgłoszeniu zaginięcia żony już 19 października 1998 r. „wystąpił do sądu z pozwem o rozwód z jednoczesnym wnioskiem o zasądzenie alimentów od Angeliki J. na rzecz ich małoletniej córki”. Pieniądze – od 100 do 300 zł miesięcznie – pobierał na rzecz córki do 1 stycznia 2009 r. Łącznie uzyskał w ten sposób z Funduszu Alimentacyjnego słupskiego oddziału ZUS ponad 14,8 tys. zł.

Szczątki kobiety znaleziono 24 kwietnia 2017 r. pod posadzką w piwnicy domu, w którym Daniel M. wciąż mieszkał. Mężczyznę zatrzymała policja. Usłyszał zarzut zabójstwa i został tymczasowo aresztowany.

W sprawie zlecono kilka opinii, w tym: psychiatryczną dotyczącą podejrzanego, z zakresu portretu psychologicznego sprawcy na podstawie pisma podejrzanego, a także z badań antropologicznych i uzupełniającą z badań medycznych.

Wyniki badań DNA szczątków znalezionych w piwnicy, ujawnione w maju 2017 r. przez prokuraturę, potwierdziły z prawdopodobieństwem sięgającym 99 proc., że to zwłoki 20-letniej Angeliki J., która była żoną Daniela M. i matką ich dziecka. Po latach od jej zaginięcia mężczyzna doprowadził do przeprowadzenia rozwodu.

Zagadkę rozwiązało Archiwum X z Gdańska

Śledztwo w sprawie zabójstwa Angeliki J. Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła w połowie kwietnia 2017 r. po ustaleniach dokonanych przez pracowników sekcji kryminalnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, zajmujących się poszukiwaniami i identyfikacją osób, oraz funkcjonariuszy tzw. policyjnego Archiwum X, badających niewyjaśnione sprawy sprzed lat.

Daniel M. przebywa obecnie w areszcie. Do zabójstwa się nie przyznał. Grozi mu dożywocie. W śledztwie odmawiał złożenia wyjaśnień.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Są wyniki sekcji zwłok 3-latka, który udusił się w pralce

Znane są wyniki sekcji zwłok trzyletniego Marcelka, który w ubiegłym tygodniu zatrzasnął się w pralce. Do tragedii doszło, gdy chłopczyk i jego starsza o dwa lata siostra bawili się w mieszkaniu w chowanego. W trakcie beztroskiej zabawy malec wszedł do bębna pralki. Drzwiczki się zatrzasnęły i Marcel, pomimo długiej walki o jego życie zmarł. Wyniki sekcji wykazały, że przyczyną jego śmierci było niedotlenienie.

Prokurator rejonowy w Słupsku Piotr Nierebiński poinformował, że przyczyną śmierci dziecka było niedotlenienie. Pełne wyniki sekcji będą znane za dwa lub trzy tygodnie – donosi RMF FM.

Do tragedii doszło przy ul. Romera w Słupsku w poniedziałek 18 czerwca. 3-letni Marcel bawił się ze starszą siostrą w chowanego. Rodzice w tym czasie prawdopodobnie ucięli sobie popołudniową drzemkę. W pewnym momencie chłopiec postanowił ukryć się w pralce. Nie wiadomo, w jaki sposób dziecko zatrzasnęło się w bębnie i jak długo było tam uwięzione. Malucha w końcu znalazł ojciec, lecz chłopczyk był już wtedy ledwo żywy. Rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie, długa i ciężka reanimacja. Mimo to jego bliscy mocno wierzyli, że synka uda się uratować. Niestety, około drugiej w nocy serduszko chłopca przestało bić na zawsze.

– Wstępnie można powiedzieć, że był to nieszczęśliwy wypadek. Postępowanie jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci – powiedział w rozmowie z Fakt24 Piotr Nierebiński, szef Prokuratury Rejonowej w Słupsku.

Obydwoje rodzice chłopca byli trzeźwi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

25-latek podejrzany o zabójstwo taksówkarza już w sądzie

W czwartek (1 grudnia) podejrzanego o zabójstwo taksówkarza w Głobinie doprowadzono na posiedzenie aresztowe w Sądzie Rejonowym w Słupsku. 25-latek podejrzany o zabójstwo taksówkarza w Głobinie dzisiaj (czwartek, 1 grudnia) został przewieziony z komendy policji do Sądu Rejonowego w Słupsku. Tam odbędzie się posiedzenie aresztowe. Na popołudnie prokuratura zapowiedziała konferencję prasową w tej sprawie.

Przypomnijmy: 22 listopada, we wtorek w Głobinie około godziny 22 policja znalazła ciało Stanisława Gostomskiego, 65-letniego taksówkarza ze Słupska. Dzień wcześniej około godziny 1 w nocy mężczyzna zgłosił dyspozytorowi swój ostatni kurs, po którym nie wrócił do domu. Zaniepokojona rodzina zgłosiła zaginięcie. W momencie odnalezienia ciało 65-letniego mężczyzny znajdowało się w samochodzie na miejscu pasażera. Po sekcji zwłok Jacek Korycki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku poinformował, że mężczyzna zmarł w wyniku gwałtownego uduszenia. – Doszło do tego przy udziale osób trzecich – stwierdził prokurator.
Żródło info i foto: dziennikbaltycki.pl

Przełom w śledztwie ws. zabójstwa taksówkarza?

25-letni mężczyzna zatrzymany w związku z zabójstwem taksówkarza w Słupsku. Jeszcze w środę zostanie przesłuchany. To mieszkaniec jednej z podsłupskich miejscowości – informuje Radio Gdańsk. W czwartek mają być ujawnione bardziej szczegółowe informacje. Zatrzymanie 25-latka potwierdził rzecznik policji w Słupsku komisarz Robert Czerwiński.

Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł w wyniku gwałtownego uduszenia. Ciało mężczyzny znaleziono w ubiegłym tygodniu we wtorek. Mężczyzna siedział skulony na fotelu pasażera w swojej taksówce pozostawionej pod Słupskiem.
Żródło info i foto: wp.pl

CBŚP zatrzymało ojca chrzestnego słupskiej mafii

Waldemar M. ps. Micho, uważany za ojca chrzestnego słupskiej mafii i rezydenta „Pruszkowa” na Pomorze, został zatrzymany podczas wielkiej akcji CBŚP przeciwko producentom nielegalnych papierosów – dowiedział się portal tvp.info. W jednej fabryce i dwóch krajalniach znaleźli ponad 5 mln papierosów i 7 ton tytoniu. W tym roku policjanci CBŚP zlikwidowali już 26 fabryk papierosów i 46 krajalni tytoniu, co oznacza gwałtowny wzrost tego rodzaju przestępczości w porównaniu do lat ubiegłych.

– Zatrzymanie Waldemara M. w krajalni papierosów było dla nas zaskoczeniem. Ale z drugiej strony znaleźli potwierdzenie naszych informacji, że na czarnym rynku tytoniowym aktywnie działają już bossowie półświatka, którzy wcześniej zajmowali się głównie handlem narkotykami czy haraczami. A o zaangażowaniu M. świadczy fakt, że doglądał interesu, choć formalnie jest zameldowany w jednym z hiszpańskich miast, gdzie spędza większość czasu – mówi tvp.info śledczy.

O Waldemarze M. stało się głośno w połowie lat 90, za sprawą jego kontaktów z silną wówczas mafią pruszkowską. Miał pomagać ukrywającym się na jego terenie członkom podwarszawskiej bandy. Jednak gangster, nazywany „ojcem chrzestnym słupskiej mafii” stał się szerzej znany, gdy 23 października 2001 roku w miejscowości Casa Gaudia, w okolicach Walencji w Hiszpanii w jego towarzystwie zatrzymano Andrzeja Z. ps. Słowik i Zbigniewa Ś. ps. Pyza. Ponoć „Micho” odpowiadał za logistykę dla ukrywających się bossów.

Rewizor z Hiszpanii

„Micho” znany był funkcjonariuszom CBŚP przede wszystkim z handlu narkotykami. Dlatego byli zaskoczeni, gdy razem z pogranicznikami wkroczyli do magazynu we wsi Szlachta pod Bytowem i w nielegalnej krajalni tytoniu natrafili na 56-letniego Waldemara M. W budynku działała profesjonalna linia produkcyjna w skład, której wchodziły m.in. dwie maszyny do cięcia, jedną o nasączania i aromatyzowania używki i jedna do suszenia gotowego towaru. Susz rozwożono elektrycznymi wózkami widłowymi. Cały sprzęt przepadnie, jako środki wykorzystywane do popełnienia przestępstw.

Na miejscu zabezpieczono 3 tony tytoniu o wartości 1,7 mln zł. – Waldemar M. i drugi mężczyzna zatrzymany w budynku usłyszeli zarzuty dotyczące przestępstw karno-skarbowych. M. został decyzją sądu aresztowany – mówi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP. Co ciekawe M. oficjalnie jest zameldowany w jednym z hiszpańskich miast. Półwysep iberyjski to od kilku lat, ulubiona miejsce „emigracji” gangsterów ze starej gwardii półświatka.

Na gorącym uczynku

W tym samym czasie policjanci poznańskiego CBŚP razem z funkcjonariuszami Izby Celnej wkroczyli do nielegalnej fabryki papierosów w okolicach Kępna. Poszukiwali jej od kilku miesięcy, a gdy wreszcie namierzyli chcieli zatrzymać związane z nią osoby na gorącym uczynku.

I rzeczywiście w hali magazynowej natrafili na maszyny do wytwarzania i pakowania papierosów i sześć osób pilnujących produkcji. Sam sprzęt wart był ponad milion zł. W ręce stróżów prawa wpadło 5 mln gotowych papierosów, ponad 3 tony krajanki i półprodukty takie jak: gilzy, filtry, kleje, opakowania. Szacunkowa wartość zabezpieczonego towaru to blisko 5,5 mln złotych.

Przestępcza „sieciówka”

Niejako na deser, funkcjonariusze białostockiego CBŚP uderzyli w „tytoniarzy”, których gang rozpracowują od ponad roku. Wtedy w jednym dniu zlikwidowali 8 krajalni tytoniu i zatrzymali 12 osób. Tym razem nie mogli się pochwalić tak imponującym wynikiem, bo natrafili tylko na jedną krajalnię, w której zgromadzono tonę tytoniu i 200 tys. gotowych papierosów.

Jednak w czasie obławy na ternie czterech województw zatrzymano ośmiu członków gangu „tytoniarzy”. Tym samym liczba podejrzanych w tej sprawie wzrosła do 36, a straty Skarbu Państwa szacuje się na ponad 135 mln zł.

– Nie jest tajemnicą, że sprawdzamy czy przypadkiem w naszym kraju czarny rynek papierosów nie jest podzielony na kilka grup lub osób, które nie wchodzą sobie w drogę, a nawet czasem ze sobą współpracują. Jednak to zbyt dochodowy biznes, aby ktoś mógł go zmonopolizować – mówi jeden ze śledczych.

Śrubowanie rekordu

W tym roku funkcjonariusze CBŚP zlikwidowali już 26 fabryk papierosów i 46 krajalni tytoniu. Z dostępnych statystyk wynika, że policjanci „polskiego FBI” coraz dotkliwiej uderzają w te grupy przestępcze, specjalizujące się w obrocie podrobionymi papierosami, a także organizujących nielegalne fabryki papierosów i wytwórnie krajanki.

W 2015 r. policjanci CBŚP zlikwidowali 59 wytwórni krajanki tytoniowej (w 2014 – 24) oraz 9 fabryk papierosów (w 2014 r. – 4). Rok temu zabezpieczono też prawie 187 mln nielegalnych papierosów (w 2014 r. – prawie 89 mln) i ponad 437 ton krajanki tytoniowej (w 2014 r. – ponad 239 ton). Według nieoficjalnych informacji, Polska zajmuje w krajach Unii Europejskiej czołowe miejsce wśród producentów nielegalnych papierosów.
Żródło info i foto: TVP.info

Trwają poszukiwania 22-letniej Katarzyny Sowińskiej

Zaginęła 22-letnia Katarzyna Sowińska, mieszkanka województwa kujawsko-pomorskiego. Dziewczyna w weekend przyjechała na dyskotekę do miejscowości Orchowo (woj. wielkopolskie) i ślad po niej zaginął. Kasi szuka słupecka policja. 22-letnia Katarzyna Sowińska w nocy z 4 na 5 czerwca bawiła się na dyskotece w Orchowie nieopodal Słupcy. Dziewczyna przyjechała tam specjalnie z województwa kujawsko-pomorskiego, gdzie mieszka na co dzień.

Kasia po raz ostatni widziana była w niedzielę około 5 rano w pobliżu sklepu „Twój Market” w Orchowie. Nie wiadomo, co działo się z nią potem. Dziewczyna nadal nie wróciła do domu.

22-letnia Kasia Sowińska jest średniego wzrostu (mierzy ok. 162 centymetry) i krępej budowy ciała. Ma włosy do ramion koloru ciemny blond. W dniu zaginięcia spięła je w warkocz. Dziewczyna ubrana była w niebieskie jeansy, pomarańczową koszulę z długim rękawem i czarne buty typu baleriny.

Poszukiwania 22-latki prowadzi policja w Słupcy. Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje mogące pomóc w odnalezieniu zaginionej Kasi, skontaktuj się z tamtejszą komendą pod numerami telefonów: (63) 274-12-11, (63) 274-12-70 lub 997.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w Słupsku. Ranny policjant

W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do strzelaniny podczas interwencji policji w jednym z mieszkań na terenie Słupska – informuje „Dziennik Bałtycki”. Jak czytamy w „Dzienniku Bałtyckim”, policjanci zostali wezwani do interwencji domowej przy ul. Komorowskiego w Słupsku. W mieszkaniu przebywało pięć osób – trzy kobiety i dwóch mężczyzn w wieku około 20 lat. Kiedy funkcjonariusze weszli do mieszkania, 22-letni mężczyzna, zaatakował policjantów nożem.

Jednego z policjantów ranił w twarz i plecy. Ten, w obronie własnej, użył broni palnej, oddając w jego kierunku strzały w dolne partie ciała. Drugi funkcjonariusz udzielił pomocy zaatakowanemu koledze i postrzelonemu napastnikowi. Mężczyźni zostali przetransportowani do szpitala, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Żródło info i foto: interia.pl