Afera pedofilska w Słupsku. Prokuratura po raz trzeci skierowała akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K.

Prokuratura Okręgowa w Słupsku po raz trzeci skierowała przeciwko Pawłowi K., instruktorowi tańca, akt oskarżenia. Mężczyźnie zarzuca się m.in. popełnienie przestępstw seksualnych wobec czterech małoletnich dziewcząt. Dwa poprzednie wnioski sąd zwrócił prokuraturze do uzupełnienia. Pawłowi K. zarzuca się łącznie dziewięć przestępstw, pięć z nich ma charakter seksualny wobec czterech małoletnich dziewcząt. W czwartek rzecznik słupskiej prokuratury Paweł Wnuk poinformował, że, po zrealizowaniu dodatkowych czynności wskazanych przez sąd, prokuratura ponownie skierowała akt oskarżenia.

Rzecznik przekazał, że dodatkowe czynności w śledztwie nie doprowadziły do nowych ustaleń, które wcześniej nie były znane prokuraturze.

Pierwszy akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K. trafił do sądu w kwietniu 2019 roku. Wcześniej był on zwracany przez sąd celem uzupełniania śledztwa. Chodziło o: „uzyskanie opinii biegłego celem poprawienia jakości zapisu audio z przesłuchania jednego z małoletnich świadków, który notabene przesłuchiwany był przez sąd i to sąd zapewniał środki techniczne do nagrywania tego świadka” – przekazał Wnuk.

Śledczy ustalili, że oskarżony Paweł K., gdy był instruktorem tańca w miejskiej instytucji kultury między 2013 a 2017 rokiem, doprowadził do obcowania płciowego trzy dziewczynki, które nie miały skończonych 15. lat. Jedną z nich zmusił do tego przemocą.

Pawłowi K. zarzuca się także, że jedną nastolatkę poniżej 18. roku życia doprowadził do poddania się innym czynnościom seksualnym, także przy użyciu przemocy.

Instruktorowi tańca za te przestępstwa grozi kara więzienia nie krótsza niż trzy lata. Co więcej, prokuratura zarzuca Pawłowi K., że od 2015 do 2018 roku rozpijał co najmniej trzy małoletnie dziewczyny.

Oskarżony w latach 2017-2018 miał także pobierać zawyżoną opłatę za naukę tańca od rodziców pokrzywdzonych dziewcząt. Łącznie oszukał ich na 1410 złotych. Pokrzywdzone dziewczyny były uczestniczkami kursu tańca, który był prowadzony przez Pawła K. w Słupskim Ośrodku Kultury.

Słupsk. Paweł K. nie przyznaje się do winy. „Zostałem pomówiony”

Paweł K. w trakcie przesłuchania nie przyznał się do popełnianego mu przestępstwa. Miał powiedzieć, że „został pomówiony przez pokrzywdzone osoby”, „że z żadną z pokrzywdzonych nie łączyły go relacje o charakterze seksualnym”. Paweł K. zaprzeczył także oskarżeniom, że częstował małoletnie alkoholem, czy też im go dostarczał. Instruktor przekazał również, że pieniądzy, których wyłudzenie mu się zarzuca, „nie przeznaczał na własne potrzeby, ale na koszty związane z wyjazdami zespołu na turnieje”.

Sąd dwukrotnie odrzucił wniosek prokuratury o tymczasowy areszt wobec oskarżonego. Paweł K. ma policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi, a także nakaz powstrzymania się od prowadzenia zajęć z udziałem małoletnich osób. Mężczyzna musiał także wpłacić 10 tys. złotych poręczenia. Oskarżony w przeszłości nie był karany.
Źródło info i foto: wp.pl

Prokuratura bada okoliczności śmierci noworodka w Słupsku. Ciało dziecka znaleziono w jednym z mieszkań

Ciało dziecka znaleziono w mieszkaniu przy jednej z ulic na Zatorzu. – Na razie nie wiadomo, czy dziecko, które urodziła siedemnastoletnia dziewczyna, przyszło na świat żywe czy martwe – podaje „Dziennik Bałtycki”.

Jak poinformował „Dziennik Bałtycki” poród najprawdopodobniej nastąpił w nocy z soboty na niedzielę. W niedzielę rano w mieszkaniu pojawiły się służby. Na miejscu obecny był prokurator. Na razie nie ujawniono, czy w czasie oględzin znaleziono na ciele noworodka obrażenia.

– W poniedziałek wszczęliśmy postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci noworodka – powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu” Marcin Natkaniec. Zastępca słupskiego prokuratora rejonowego nie ujawnił okoliczności sprawy ze względu na fakt, że matka dziecka jest osobą małoletnią.

– Dziecko urodziło się w domu. Zostało znalezione martwe. Dopiero po sekcji zwłok będzie wiadomo, czy żyło w chwili narodzin – dodał.

Sekcja odbędzie się w czwartek w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Słupsk: Napaść na tle seksualnym. Policja poszukuje sprawcy

Mężczyzna w wieku 25-30 lat o wzroście ok. 170 cm i średniej budowie ciała podejrzewany jest o popełnienie czynu o charakterze seksualnym. Ofiarą jest kobieta. Rysopis sprawcy słupska policja opublikowała na stronie internetowej komendy.

Do przestępstwa doszło w kwietniu, w miejscu publicznym, na terenie powiatu słupskiego. Ofiarą jest kobieta. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania przez funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego nie informujemy o szczegółach sprawy – poinformowała w sobotę oficer prasowa słupskiej policji sierż. szt. Monika Sadurska.

Na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Słupsku podano rysopis poszukiwanego mężczyzny i opublikowano jego porter pamięciowy. Poszukiwany ma 25-30 lat, ok. 170 cm wzrostu, jest średniej budowy ciała, ma krótkie włosy. Gdy doszło do przestępstwa, w związku z którym jest poszukiwany, miał na głowie czapkę z daszkiem. Ubrany był w białą bluzę, czarny bezrękawnik, spodnie materiałowe ciemne. Poruszał się na rowerze typu MTB w kolorze czarno-seledynowym, na plecach miał czarny plecak z napisem adidas.

Policja w oficjalnym komunikacie zwróciła się z prośbą o kontakt pod numer alarmowy 112 do osób, które rozpoznają mężczyznę z portretu pamięciowego lub mogą pomóc w ustaleniu jego tożsamości czy miejsca pobytu. Informacje można też przesłać na adres e-mail: komenda.slupsk@gd.policja.gov.pl lub zgłosić się do najbliższej jednostki policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Słupsk: Piotr O. z zarzutem zabójstwa. Przywiązał kolegę do telewizora i wyrzucił przez okno

Zwyrodnialec miał najpierw brutalnie pobić kolegę, Jacka B. (†45 l.), a później przywiązać mu do szyi telewizor i wypchnąć go przez okno. Mężczyzna nie przeżył. Sąd niedawno przedłużył areszt oprawcy. Złamany kręgosłup, żebra, mostek i zmasakrowane narządy wewnętrzne – tym dla Jacka B. zakończył się upadek z trzeciego piętra. Mężczyzna zmarł w szpitalu.

Sceny rodem z gangsterskiego filmu rozegrały się w Słupsku (woj. pomorskie) w listopadzie 2018 r. Zdaniem śledczych Piotr O. zabił kolegę przez zazdrość o kobietę. Cała trójka krwawej nocy imprezowała w hotelu i nie żałowała sobie alkoholu.

Piotr O. po zatrzymaniu nie przyznał się do winy. Od 17 miesięcy siedzi w areszcie, który sąd niedawno mu przedłużył. Choć proces w makabrycznej sprawie ruszył w grudniu ubiegłego roku, do tej pory odbyła się tylko pierwsza i jedyna na razie rozprawa.

Obrońca Piotra O. zapewnia, że jego klient jest niewinny, a całą sprawę porównuje do… klasyki literatury! – Sprawa stoi w miejscu. Kolejne rozprawy były odwoływane, a mój klient od prawie 1,5 roku przebywa w areszcie. To wszystko wygląda jak „Proces” Kafki. Ja nie mogę mówić o szczegółach, bo sąd wyłączył jawność rozprawy. Zamknięto mi usta i możliwość obrony mojego klienta. Akt oskarżenia w tej sprawie nie klei się w fundamentach – twierdzi adwokat Bartosz Fieducik.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Instruktor w Młodzieżowym Domu Kultury molestował seksualnie 6-letnią córkę?

W Słupsku zatrzymany został 43-letni Daniel K. podejrzewany o doprowadzenie dziecka do „innych czynności seksualnych”. Chodzi o jego 6-letnią córkę. 43-letni Daniel K. ze Słupska został aresztowany na dwa miesiące po tym, jak prokuratura postawiła mu zarzut doprowadzenie jego 6-letniej córki do „innych czynności seksualnych”.

Zdaniem śledczych do przestępstwa dochodziło wielokrotnie w okresie od stycznia 2018 roku do lipca tego roku. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań.

Kontrowersje w tej sprawie wzbudza tez fakt, że Daniel K. jest instruktorem w Młodzieżowym Domu Kultury w Słupsku. Prokurator rejonowy Piotr Nierebiński przekazał jednak, że nic nie wskazuje na to, żeby podejrzany przejawiał zarzucane mu zachowania w miejscu pracy.

Z uwagi na charakter sprawy prokuratura nie informuje, kto złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Nie ujawnia też szczegółów dotyczących postępowania, w tym wykonywanych i zaplanowanych czynności. Danielowi K. grozi od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Słupsk: Śmierć 31-latka. Policja nie wyklucza zabójstwa

Słupska policja zatrzymała cztery osoby mogące mieć związek ze śmiercią 31-latka. Mężczyzna zmarł w szpitalu w wyniku zdarzenia, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę na jednej z posesji w Głobinie (Pomorskie). Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku zabójstwa.

– Sprawne działania funkcjonariuszy doprowadziły do wytypowania i zatrzymania czterech osób mogących mieć związek ze zdarzeniem – poinformowała w niedzielę oficer prasowa policji w Słupsku Monika Sadurska.

Zmarł w szpitalu

Dodała, że postępowanie w kierunku zabójstwa prowadzi prokuratura. Policja ze względu na dobro śledztwa nie udziela obecnie informacji dotyczących okoliczności zdarzenia i ustaleń w sprawie. 31-latek zmarł po przewiezieniu do słupskiego szpitala w wyniku zdarzenia, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę na jednej z posesji w Głobinie (Pomorskie).

Na miejscu zdarzenia pracował prokurator, policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej i kryminalni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ciało 20-latka w kontenerze Caritasu. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok

Dramatyczne odkrycie w Słupsku. W pojemniku na odzież należącym do Caritasu znaleziono ciało 20-letniego mężczyzny. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie uduszenie. Potwierdzi to sekcja zwłok.

Pomorscy policjanci badają tajemniczą sprawę śmierci 20-letniego mężczyzny. Jego zwłoki odkrył mieszkaniec Słupska. W piątek wieczorem zauważył nogi wystające z kontenera do zbiórki ubrań przy ulicy Szymanowskiego. Wezwał pomoc, ale uwięzionego 20-latka nie udało się uratować – donosi „Głos Pomorza”.

Według wstępnych ustaleń policji i prokuratury, przyczyną śmierci było uduszenie. Mężczyzna utknął we włazie wrzutowym. – Obecny na miejscu prokurator polecił zabezpieczyć zwłoki w celu przeprowadzenia sekcji. Dopiero wówczas będzie wiadomo, co było przyczyną uduszenia – poinformował Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Na ten moment nie jest jasne, dlaczego mężczyzna usiłował wejść do kontenera. Policja bada okoliczności sprawy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

3-letni Marcel udusił się w pralce. Śledztwo umorzone

Tragiczny finał miała zabawa 3-letniego Marcelka i jego o dwa lata starszej siostry. Chłopczyk zatrzasnął się w pralce i – pomimo zaciekłej walki o życie – zmarł w wyniku niedotlenienia. Sprawę śmierci 3-latka ze Słupska badała tamtejsza Prokuratura Rejonowa, która pod koniec października umorzyła śledztwo.

Do tragedii doszło 18 czerwca w mieszkaniu w jednym z bloków przy ulicy Romera w Słupsku. Wówczas zabawa 3-letniego Marcelka i jego o dwa lata starszej siostry przybrała dramatyczny obrót. Chłopczyk zatrzasnął się w pralce, która miała być świetną kryjówką. W tym czasie rodzice maluchów ucięli sobie popołudniową drzemkę, gdy zauważyli, że coś jest nie w porządku, rozpoczęły się gorące poszukiwania.

Ojciec znalazł ledwo żywego 3-latka i rozpoczął reanimację, którą kontynuowali ratownicy medyczni. Dziecko w krytycznym stanie trafiło do słupskiego szpitala. Zaciekła walka o życie Marcelka zakończyła się niepowodzeniem. W nocy z 18 na 19 czerwca jego serce przestało bić. Sekcja zwłok chłopczyka wykazała, że przyczyną śmierci malucha było niedotlenienie.

Sprawą śmierci 3-latka zajęła się Prokuratura Rejonowa w Słupsku. Śledztwo prowadzone w kierunku narażenia zdrowia i życia dziecka na niebezpieczeństwo oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci zostało umorzone z końcem października – poinformował w poniedziałek Polską Agencję Prasową prokurator rejonowy Piotr Nierebiński.

– Trzeba było dokładnie sprawdzić okoliczności tego zdarzenia. To oczywiste. Natomiast nie stwierdzono przestępnego działania osób trzecich. Nikt nie usłyszał zarzutów. To był wypadek losowy i śledztwo zostało umorzone – powiedział prok. Nierebiński.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Prokuratura w Słupsku: Daniel M. zakopał zamordowaną żonę w średniowiecznej studni. Zalał betonem i zakrył cegłami

Prokuratura Okręgowa w Słupsku skierowała do sądu akt oskarżenia wobec 43-letniego Daniela M., któremu zarzuca zabójstwo żony Angeliki J., zaginionej w październiku 1998 r., oraz wyłudzenie alimentów na rzecz małoletniej wówczas córki. Według prokuratury do zabójstwa Angeliki J. doszło 2 października 1998 r. w Debrznie w powiecie człuchowskim w mieszkaniu zajmowanym przez oskarżonego i jego żonę.

Torba ze zwłokami w średniowiecznej studni

Do sądu został skierowany akt oskarżenia wobec Daniela M. o zabójstwo żony Angeliki J., a także wyłudzenia alimentów na rzecz małoletniej córki – poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk.

Według niego w śledztwie ustalono, że Daniel M. „po powrocie z pracy do domu w godzinach popołudniowych najprawdopodobniej udusił swoją żonę wcześniej przygotowanym kablem elektrycznym”. Mężczyzna miał umieścić zwłoki w torbie podróżnej, którą następnie ukrył w piwnicy, w miejscu, gdzie znajdowały się pozostałości średniowiecznej studni. Wylał tam potem betonową posadzkę, a całą podłogę wyłożył cegłami.

Według prokuratury po zabójstwie poinformował znajomych i bliskich, że Angelika J. go porzuciła, wyjechała do Piły do rodziny, a potem do Niemiec. Według niego miała ona tam zaginąć.

Rozwiódł się z zamordowaną, brał alimenty

Z ustaleń śledztwa wynika także, że Daniel M. po zgłoszeniu zaginięcia żony już 19 października 1998 r. „wystąpił do sądu z pozwem o rozwód z jednoczesnym wnioskiem o zasądzenie alimentów od Angeliki J. na rzecz ich małoletniej córki”. Pieniądze – od 100 do 300 zł miesięcznie – pobierał na rzecz córki do 1 stycznia 2009 r. Łącznie uzyskał w ten sposób z Funduszu Alimentacyjnego słupskiego oddziału ZUS ponad 14,8 tys. zł.

Szczątki kobiety znaleziono 24 kwietnia 2017 r. pod posadzką w piwnicy domu, w którym Daniel M. wciąż mieszkał. Mężczyznę zatrzymała policja. Usłyszał zarzut zabójstwa i został tymczasowo aresztowany.

W sprawie zlecono kilka opinii, w tym: psychiatryczną dotyczącą podejrzanego, z zakresu portretu psychologicznego sprawcy na podstawie pisma podejrzanego, a także z badań antropologicznych i uzupełniającą z badań medycznych.

Wyniki badań DNA szczątków znalezionych w piwnicy, ujawnione w maju 2017 r. przez prokuraturę, potwierdziły z prawdopodobieństwem sięgającym 99 proc., że to zwłoki 20-letniej Angeliki J., która była żoną Daniela M. i matką ich dziecka. Po latach od jej zaginięcia mężczyzna doprowadził do przeprowadzenia rozwodu.

Zagadkę rozwiązało Archiwum X z Gdańska

Śledztwo w sprawie zabójstwa Angeliki J. Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła w połowie kwietnia 2017 r. po ustaleniach dokonanych przez pracowników sekcji kryminalnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, zajmujących się poszukiwaniami i identyfikacją osób, oraz funkcjonariuszy tzw. policyjnego Archiwum X, badających niewyjaśnione sprawy sprzed lat.

Daniel M. przebywa obecnie w areszcie. Do zabójstwa się nie przyznał. Grozi mu dożywocie. W śledztwie odmawiał złożenia wyjaśnień.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Są wyniki sekcji zwłok 3-latka, który udusił się w pralce

Znane są wyniki sekcji zwłok trzyletniego Marcelka, który w ubiegłym tygodniu zatrzasnął się w pralce. Do tragedii doszło, gdy chłopczyk i jego starsza o dwa lata siostra bawili się w mieszkaniu w chowanego. W trakcie beztroskiej zabawy malec wszedł do bębna pralki. Drzwiczki się zatrzasnęły i Marcel, pomimo długiej walki o jego życie zmarł. Wyniki sekcji wykazały, że przyczyną jego śmierci było niedotlenienie.

Prokurator rejonowy w Słupsku Piotr Nierebiński poinformował, że przyczyną śmierci dziecka było niedotlenienie. Pełne wyniki sekcji będą znane za dwa lub trzy tygodnie – donosi RMF FM.

Do tragedii doszło przy ul. Romera w Słupsku w poniedziałek 18 czerwca. 3-letni Marcel bawił się ze starszą siostrą w chowanego. Rodzice w tym czasie prawdopodobnie ucięli sobie popołudniową drzemkę. W pewnym momencie chłopiec postanowił ukryć się w pralce. Nie wiadomo, w jaki sposób dziecko zatrzasnęło się w bębnie i jak długo było tam uwięzione. Malucha w końcu znalazł ojciec, lecz chłopczyk był już wtedy ledwo żywy. Rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie, długa i ciężka reanimacja. Mimo to jego bliscy mocno wierzyli, że synka uda się uratować. Niestety, około drugiej w nocy serduszko chłopca przestało bić na zawsze.

– Wstępnie można powiedzieć, że był to nieszczęśliwy wypadek. Postępowanie jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci – powiedział w rozmowie z Fakt24 Piotr Nierebiński, szef Prokuratury Rejonowej w Słupsku.

Obydwoje rodzice chłopca byli trzeźwi.
Źródło info i foto: Fakt.pl