Posts Tagged “śmierć”

W związku ze śmiercią Igora Stachowiaka wszczęto postępowanie administracyjne w kierunku zwolnienia pięciu funkcjonariuszy komendy miejskiej Wrocław-Stare Miasto – oświadczył Tomasz Trawiński. Nowy komendant dolnośląskiej policji podkreślił, że “dla tych, którzy łamią procedury, nie ma miejsca w szeregach policji”.

“Nie podjął żadnych działań, aby zapobiec tym wydarzeniom”

- Moją pierwszą decyzją było wszczęcie w stosunku do pięciu funkcjonariuszy komendy miejskiej Wrocław-Stare Miasto postępowania administracyjnego w kierunku zwolnienia ich z policji z uwagi na ważny interes służby. Szósty policjant, który brał udział w czynnościach w związku z zatrzymaniem Igora Stachowiaka zwolnił się na własną prośbę z policji w ubiegłym roku – poinformował nadinsp. Tomasz Trawiński.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura zwlekała z postawieniem zarzutów funkcjonariuszowi, który użył paralizatora; policja nie mogła go zwolnić, bo nie miała dostępu do śledztwa – informuje piątkowa “Rzeczpospolita”.

Sierżant sztabowy Łukasz R, wrocławski policjant, który użył tasera (paralizatora – red.), by rzekomo uspokoić zatrzymanego Igora Stachowiaka, wiedział, jak działa to urządzenie – przeszedł szkolenie i w październiku 2014 r. zdał egzamin z wynikiem pozytywnym. Wiedział więc, że użycie nie może trwać dłużej niż 5 sekund – wynika z raportu Biura Kontroli Komendy Głównej Policji sporządzonego tuż po śmierci na komisariacie w maju 2016 r. “Rzeczpospolita” dotarła do jego głównych ustaleń.

Sierż. R. ma siedem lat służby, był najstarszym stażem funkcjonariuszem wśród tych, którzy na rynku we Wrocławiu zatrzymali mężczyznę. R. paralizatora użył wtedy pierwszy raz (nacisnął dwukrotnie, raz taser nie zadziałał), i kolejny raz kiedy mężczyzna leżał w łazience (co ujawniła TVN).

Jak podaje “Rzeczpospolita”, już wstępny raport Biura Kontroli KGP stwierdza, że użycie tasera wobec Stachowiaka, który miał już na rękach kajdanki, było nadużyciem uprawnień, dlatego już nazajutrz po śmierci wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Ustawa o policji mówi, że policjanta można zawiesić w czynnościach do trzech miesięcy – i tak też zrobiono wobec Łukasza R.

Łukaszowi R. poznańska prokuratura do dziś nie postawiła zarzutów – to powód, dla którego policjanta od razu nie zwolniono ze służby. Stało się tak dopiero w poniedziałek, po emisji “Superwizjera”. Dlaczego? – pyta gazeta. Ustawa o policji pozwala na wyrzucenie funkcjonariusza przed wyrokiem skazującym, ale jego przewinienie musi wypełniać “oczywistość czynu”. Prowadzący postępowanie dyscyplinarne przeciwko Łukaszowi R. trzykrotnie zwracał się do prokuratury o kopię nagrania z tasera i dokumenty istotne dla sprawy – 27 maja 2016 r. (iż dni po śmierci), 9 czerwca oraz 1 lipca. To było potrzebne do postępowania dyscyplinarnego. Na żadne z tych pism prokuratura nie odpowiedziała – ustaliła “Rzeczpospolita”.

Zieliński o sprawie Igora Stachowiaka: przepraszam za polską policję

Przepraszam za polską policję, ale nie cała policja jest taka – powiedział wczoraj dziennikarzom w Sejmie wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński, pytany o sprawę śmierci 25-letniego Igora Stachowiaka.

Wiceszef MSWiA pytany, czy zrobił coś przez miniony rok ws. Igora Stachowiaka odpowiedział, że toczyło się w tej sprawie postępowanie. Na uwagę, że policjant, który przesłuchiwał Stachowiaka wrócił do pracy stwierdził, że to nie on go na stanowisko przywrócił.

- To rzecznik dyscyplinarny prowadził postępowanie dyscyplinarne. Na tamtym etapie jeszcze nie było tej decyzji o tym, jak się zakończy to postępowanie, jakie będą rozstrzygnięcia bezpośrednich przełożonych, to oni podejmują decyzję – powiedział Zieliński. – Dzisiaj atak polityków opozycji, że ja jestem rzekomo czemuś winien jest czymś zdumiewającym – dodał.

Pytany o słowa polityków opozycji, którzy domagają się jego dymisji Zieliński odpowiedział, że opozycja zrobiła z tej sprawy powód do ataku politycznego. – Ja bardzo bym przestrzegał wszystkich, którzy ulegają takiej pokusie, żeby atakować kogokolwiek za śmierć, której przecież nikt z nas nie chciał. To nie jest tak, że ktoś tu zawinił w jakimś bezpośrednim sensie. W ogóle przecież jeszcze nie są znane przyczyny zgonu Igora – zauważył.

Jak podkreślił, minister ani wiceminister spraw wewnętrznych i administracji nie podejmuje decyzji ws. dyscyplinarnych w służbach, które nadzoruje. – W mojej ocenie były podstawy do tego, żeby zakończyć (postępowanie dyscyplinarne) decyzjami – oświadczył Zieliński.

- Zupełnie inne światło rzuciło na całą sprawę, na to tragiczne zdarzenie to, co zobaczyliśmy na filmie, ale ja zobaczyłem ten film, tak jak pan minister Mariusz Błaszczak po emisji w telewizji, nam tego filmu nikt nie przedstawił – dodał.

Śmierć Igora Stachowiaka

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany w maju 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Sprawa wróciła w sobotę, gdy stacja TVN wyemitowała drastyczne materiały zarejestrowane na wrocławskim komisariacie tuż przed śmiercią mężczyzny. W materiale widać, że wobec Stachowiaka kilkakrotnie użyto paralizatora. Sprawę śmierci mężczyzny od roku bada poznańska Prokuratura Okręgowa. Śledczy nie wykluczają zarzutów znęcania się nad pozbawionym wolności dla policjantów.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał w poniedziałek komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. W niedzielę z kolei rzecznik KG insp. Mariusz Ciarka informował, że trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzech mężczyzn zostało aresztowanych w południowej części Manchesteru w związku z poniedziałkowym zamachem bombowym w tym mieście, w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych – poinformowała w środę brytyjska policja. Nie ujawniono tożsamości zatrzymanych.

We wtorek aresztowano 23-letniego mężczyznę. Media zidentyfikowały go jako brata zamachowca, który miał razem z nim mieszkać. W nocy z wtorku na środę przeszukano także kolejne mieszkania, m.in. na Aston Avenue w Manchesterze. Sąsiedzi opisywali, że około godziny 3 nad ranem uliczka zapełniła się uzbrojonymi policjantami i wojskiem. Siły bezpieczeństwa weszły do jednego z domów. Brytyjska policja poinformowała w środę, że udało się jej ustalić tożsamość wszystkich ofiar zamachu. Nazwiska zostaną formalnie ogłoszone w najbliższych dniach, w miarę wystawiania aktów zgonu. Policja zapewniła, że wszystkie rodziny zostały otoczone opieką.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jak dotąd potwierdzono 19 ofiar śmiertelnych i 59 rannych w hali Manchester Arena, poinformowały w nocy z poniedziałku na wtorek brytyjskie służby. Jak powiedziała brytyjska premier Theresa May, policja traktuje zdarzenie jako “przerażający atak terrorystyczny”. Na antenie TVN24 i TVN24 BiS trwa wydanie specjalne.

Był to barbarzyński atak, który miał na celu coś, co jest w naszym społeczeństwie najwrażliwsze, czyli młodzież i dzieci – powiedziała Amber Rudd, szefowa brytyjskiego MSW w oświadczeniu opublikowanym we wtorek rano.

- Przed północą w poniedziałek doszło do eksplozji w Manchester Arena. Wcześniej odbywał się tam koncert amerykańskiej wokalistki Ariany Grande

- Policja traktuje wybuch jako “incydent terrorystyczny”

- Zginęło co najmniej 19 osób, a 59 trafiło do szpitala

- Premier Theresa May zwołała na wtorek posiedzenie sztabu kryzysowego COBRA
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

W Kabulu uzbrojeni napastnicy zabili Niemkę, jej afgańskiego ochroniarza oraz porwali – najprawdopodobniej dla okupu – obywatelkę Finlandii. Do ataku doszło w sobotę około godziny 23.30 czasu lokalnego. Celem był pensjonat szwedzkiej organizacji pozarządowej “Operation Mercy”. Niemka stała przed budynkiem i została zastrzelona. Afgańczykowi poderżnięto gardło. Nie wiadomo, kto stoi za atakiem.

Nieznane są losy drugiej z kobiet – Finki, która według afgańskiego rządu mogła zostać porwana dla okupu. Jak poinformowało ministerstwo spraw zagranicznych w Berlinie oraz “Operation Mercy”, obie były współpracowniczkami organizacji. Za porwaniami w Afganistanie stoją najczęściej talibowie. Nie należą one do rzadkości. Zdarza się, że dotyczą właśnie obcokrajowców. Od 2001 roku odnotowano około stu takich przypadków.

Zdecydowanie częściej ofiarą takich przestępstw padają jednak Afgańczycy. Według raportu Izby Handlowej, tylko w 2016 roku porwano 80 przedsiębiorców z tego kraju.

Krwawy weekend

Niemal w tym samym czasie, gdy doszło do sobotniego ataku w Kabulu, w prowincji Zabol, w południo-wschodniej części Afganistanu, przeprowadzono równocześnie szturm na sześć placówek policyjnych. W ich wyniku zginęło 20 funkcjonariuszy, a 15 zostało rannych. Do wszystkiego przyznali się talibowie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Nie jest określone, ile razy można użyć paralizatora – powiedział PAP rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka, odnosząc się do śmierci 25-latka, wobec którego policja użyła tasera. RPO podkreśla, że ta sprawa musi być wyjaśniona i przypomina podobną sprawę – Roberta Dziekańskiego w Kanadzie.

W połowie maja 2016 r. na wrocławskim rynku policja zatrzymała 25-letniego Igora Stachowiaka. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu sobotniego reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

Komenda Główna Policji zapewnia, że użycie przez interweniujących policjantów środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i tasera przeznaczonego do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, a następnie kajdanek było adekwatne do sytuacji oraz do zachowania się mężczyzny.

Rzecznik KGP mł. insp. Mariusz Ciarka powiedział w niedzielę PAP, że użycie paralizatora regulują przepisy określone w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego.

- Policjanci użyli na rynku paralizatora zgodnie z przepisami, oczywiście cały materiał będzie podlegał ocenie prokuratury – powiedział Ciarka.

Pytany, ile razy można porażać, rzecznik powiedział: Nie ma określonej ilości jeżeli chodzi o użycie paralizatora, natomiast trzeba pamiętać, że jest to jeden z tych łagodniejszych środków, w porównaniu chociażby z bronią palną.

- My, jako policja, wręcz dążymy do tego, aby policjanci byli wyposażeni w tasery, tak, aby użycie broni palnej, gdzie skutki są już nieodwracalne, było ostatecznością – wyjaśnił rzecznik.
RPO przypomina sprawę Roberta Dziekańskiego

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar przypomina, że przed laty głośna była inna sprawa śmierci po użyciu tasera. W 2007 r. Polak, Robert Dziekański zmarł po tym, jak policja użyła wobec niego tego urządzenia na lotnisku w Vancouver. Jak powiedział Bodnar – w niedzielę w TVN24 – policjant, który użył wówczas tasera został skazany na karę 2,5 roku pozbawienia wolności.

- I to jest standard demokratycznego państwa. Ta sprawa, ta nasza sprawa Igora Stachowiaka musi być wyjaśniona do końca, ale także muszą być wprowadzone te mechanizmy, które spowodują, że do takich przypadków po prostu na komendzie policji nie będzie w przyszłości dochodziło – podkreślił RPO.

W niedzielę, rzecznik KGP poinformował, że na wniosek szefa MSWiA trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka. Minister zlecił też powołanie i skierowanie na miejsce zespołu kontrolnego. Sprawę wyjaśnia też prokuratura w Poznaniu – śledczy mają ustalić nie tylko przyczynę śmierci mężczyzny, ale i dokładny przebieg zdarzeń. PO w związku ze sprawą zatrzymania i śmierci 25-latka domaga się powołania komisji śledczej i dymisji wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego.

Paralizator tylko raz

W sprawie Dziekańskiego, którą przypomina Bodnar, z nagrania świadka wydarzenia wynikało, że Polak zachowywał się dość gwałtownie. Funkcjonariusze użyli paralizatora, żeby go obezwładnić. W 2011 r. Sąd Najwyższy kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska przyznał, że taser może zabić. Sprawę wniósł do sądu producent urządzenia – Taser International. Firma uznała bowiem, że krzywdzące są dla niej i szkodzą jej reputacji wnioski z prac tzw. komisji Braidwooda, która badała sprawę śmierci Dziekańskiego.

W swoim raporcie, komisja sędziego Thomasa Braidwooda uznała m.in., że użycie paralizatora niesie ze sobą duże ryzyko śmierci osoby, wobec której używa się tej broni. Wśród rekomendacji dotyczących stosowania paralizatorów znalazło się ostrzeżenie, by nie stosować jej kilkakrotnie.

Właśnie takiej treści ustaleń sprzeciwiał się Taser International, twierdząc, że nie uwzględniają one danych naukowych i medycznych, dostarczonych przez firmę. Jednak Sąd Najwyższy Kolumbii Brytyjskiej (zachód Kanady) przyznał rację komisji Braidwooda.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

- Minister Błaszczak podjął tę decyzję ze względu na dobre imię policji – oświadczył w niedzielę Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji. Podkreślił jednocześnie, że wszystkie czynności związane z zatrzymaniem Igora na wrocławskim Rynku “podejmowane były przez policję zasadnie”.

- Trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie we Wrocławiu paralizatora wobec Igora Stachowiaka – powiedział Ciarka. Dodał, że Mariusz Błaszczak podjął tę decyzję ze względu na dobro służb i wizerunek policji.

Rzecznik KGP opisał przebieg zatrzymania Igora Stachowiaka, do którego doszło ponad rok temu. Według Ciarki wszystko zaczęło się od tego, że operator miejskiego monitoringu we Wrocławiu zauważył chłopaka, który “zachowuje się w sposób dziwny”. Z tego powodu wezwał policję. Jak relacjonował rzecznik, na nagraniach widać podjeżdżający na Rynek policyjny patrol, ale – jak stwierdził – “nie słychać, że Stachowiak zachowywał się od samego początku dziwnie, był opryskliwy, zachowywał się wulgarnie i też agresywnie”. Wyjaśnił, że dlatego wezwano drugi radiowóz. – Chcę stanowczo potwierdzić, że my już na miejscu na rynku potwierdziliśmy tożsamość tego mężczyzny i w kontakcie z dyżurnym ustaliliśmy, że jest to mężczyzna poszukiwany – powiedział.

Ciarka podkreślił, że wszystkie czynności na Rynku “podejmowane były przez policję zasadnie”. Do wydarzeń na komisariacie rzecznik nie chciał się odnieść. Uciął, że “ten wątek wyjaśnia prokuratura”.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Comments Brak komentarzy »

Kierowca samochodu, który w czwartek wjechał w grupę ludzi na Times Square w Nowym Jorku, w chwili wypadku mógł być pod wpływem narkotyków – przekazała telewizja CBS, powołując się na informacje uzyskane od prokuratury. W wypadku zginęła 18-letnia kobieta, 22 osoby zostały ranne. Według CBS sprawca wypadku, 26-letni były wojskowy Richard Rojas mógł zażyć substancję o nazwie “K2″ lub “Spice”, czyli tak zwaną syntetyczną marihuanę.

Wcześniej w czwartek policja poinformowała, że Rojasa poddano badaniom na obecność alkoholu we krwi. Według wstępnych ustaleń śledczych mężczyzna nie miał związków z terrorystami. Jak powiedział burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, na razie nic nie wskazuje na to, aby mogło chodzić o akt terroru.

Wtargnął na chodnik

Samochód kierowany przez 26-latka w czwartek około południa czasu lokalnego (godz. 18 w Polsce) wtargnął na chodnik i według relacji świadków zatrzymał się dopiero, gdy uderzył w latarnię i bariery blokujące dostęp do chodnika. W wypadku zginęła 18-letnia kobieta, a rany odniosły 22 osoby. Stan czterech z nich lekarze wciąż określają jako zagrażający życiu. Times Square jest nowojorską atrakcją turystyczną. Codziennie przechodzą tamtędy setki tysięcy ludzi. Specjalne bariery mają chronić pieszych, ale nie są one jeszcze szczelne i w wielu miejscach samochody mogą nadal wjechać na chodniki lub skwery.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Z Czarnej Przemszy na Radosze w Sosnowcu (woj. śląskie) wczoraj wieczorem wyłowiono zwłoki. To zaginiony przed kilkunastoma dniami 19-letni mysłowiczanin Armin – czytamy na stronie “Dziennika Zachodniego”. Ciało maturzysty znaleziono na wysokości ulicy Naftowej. Policja, która informację o ciele w rzecz otrzymała około godz. 17.30, potwierdziła informację o tożsamości znalezionego chłopaka. Na miejscu były policja i prokuratura.

Zaginiony 19-letni Armin był mieszkańcem Mysłowic. Chłopak 28 kwietnia ok. godziny 18 wyszedł z domu w Mysłowicach i pojechał do Sosnowca. Tam w okolicy centrum handlowego Plaza spotkał się ze znajomymi, gdzie przebywał do godziny 20.20. Ostatni raz Armina widać było na monitoringu niedaleko myjni samochodowej przy okręgowej stacji kontroli pojazdów przy ul. Naftowej.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Magdalena Żuk miała być pacjentką poradni psychiatrycznej w miejscowości Sieniawka – podała wp.pl. Śledczy nie potwierdzają tych informacji, jednak wiadomo, że wystąpili w wnioskiem o zabezpieczenie wszelkiej dokumentacji medycznej. W Jeleniej Górze odbyła się dziś konferencja prokuratury ws. śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. Prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska, inspektor Piotr Leciejewski i komendant Paweł Petrykowski opowiedzieli o prowadzonym śledztwie.

Pojawiło się pytanie o zabezpieczenie dokumentacji medycznej z miejsc, gdzie mogła leczyć się Żuk. – Badany jest wątek załamania psychicznego. Wystąpiliśmy o zabezpieczenie takiej dokumentacji medycznej. To są jednak dane wrażliwe i nie możemy udzielać na razie informacji w tej sprawie – powiedziała na konferencji Węglarowicz-Makowska, podaje “Rzeczpospolita”.

Portal wp.pl informuje, że zabezpieczono już dokumenty z Wielospecjalistycznego Szpitala w Zgorzelcu. Żuk miała rzekomo być pacjentką podlegającej szpitalowi poradni i oddziału psychiatrycznego w Sieniawce koło Bogatyni.

Jednak w rozmowie z nami rzeczniczka prokuratury Violetta Niziołek nie potwierdza, że śledczy otrzymali jakiekolwiek dokumenty ze szpitali. – Prokurator zwróciła się o przekazanie takich dokumentów, jeżeli istnieją. Na razie nie wiem, abyśmy otrzymali je z jakiejkolwiek placówki medycznej – mówiła nam Niziołek. Podkreśliła, że jeśli dokumentacja się pojawi, to jej treść nie będzie ujawniana.

Także wicedyrektor szpitala Witold Korycki ze Zgorzelca nie potwierdził, czy jakaś dokumentacja istnieje, a jedynie, że otrzymał prośbę od prokuratury – podaje onet.pl. Dodał, że nie mógłby potwierdzić ani zaprzeczyć, czy Żuk leczyła się psychiatrycznie.

Śmierć Magdaleny Żuk: kilka wersji śledczych

- W toku postępowania przyjęto kilka wersji śledczych, wśród nich są zabójstwo mające związek z handlem ludźmi oraz mające związek z handlem narkotykami. Bierzemy także pod uwagę możliwość załamania nerwowego i śmierci samobójczej, czyli brak udziału osób trzecich – oświadczył insp. Leciejewski.

Zastępca komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu potwierdził, że w sekcji zwłok w Egipcie uczestniczyli polski prokurator i polski biegły z zakładu medycyny sądowej, którzy dysponują raportem medycznym Magdaleny Żuk.

- Ujawniono obrażenia charakterystyczne dla upadku z wysokości. Nie przesądza to jednak o przyczynach śmierci, które będą mogły być określone dopiero po uzyskaniu wyników badań laboratoryjnych, które zostały zlecone w Egipcie – podkreślił.

Funkcjonariusz zaznaczył, że kiedy tylko ciało Magdaleny Żuk zostanie sprowadzone do Polski, we Wrocławiu odbędzie się kolejna sekcja zwłok. – Zapewniam, że sprawa ma dla nas charakter priorytetowy – zakończył.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »