Tragiczny finał poszukiwań 10-latka

Po godzinie 22:00 płetwonurkowie odnaleźli ciało 10-letniego chłopca, który zaginął wcześniej na kąpielisku w miejscowości Jurków w powiecie brzeskim. 10-letni mieszkaniec powiatu tarnowskiego zaginął w niedzielę po południu. Zgłoszenie na temat nieszczęśliwego zdarzenia dotarło do służb ok. 17.15. Jak podaje portal bochnianin.pl, 10-latek bawił się na kąpielisku Chorwacja w Jurkowie. Razem z rodziną spędzał tam ostatni dzień wakacji.

W poszukiwaniach uczestniczyli strażacy z PSP w Brzesku, strażacy ochotnicy oraz policjanci. Do działań włączyła się również Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Tarnowa. Akcja trwała zarówno w wodzie, jak i na brzegu.

Policja zajmuje się teraz wyjaśnianiem okoliczności śmierci dziecka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policja szuka osób ze zdjęcia. Chodzi o śmierć motorowerzysty

W miejscowości Chrośna (woj. kujawsko-pomorskie) wjechał w niego Nissan Almera. Mężczyzna, który prowadził auto nie zatrzymał się, by pomóc kierowcy jednośladu i jego pasażerowi. Zamiast tego odjechał. Motorowerzysta zmarł. Policjanci ustalili tożsamość 30-latka podejrzewanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku oraz towarzyszącej mu koleżanki.

Tragedia rozegrała się w piątek, 9 sierpnia około godziny 15:15 w miejscowości Chrośna. Jak ustalili policjanci, Nissan Almera podczas wyprzedzania zderzył się z motorowerem. Kierowca jednośladu zginął na miejscu, a jego pasażer został ranny.

– Kierujący Nissanem mężczyzna, oddalił się z miejsca wypadku i odjechał w kierunku Dąbrowy Wielkiej. Razem z nim w aucie jechała kobieta. Pojazd posiada charakterystyczne uszkodzenia: rozbity prawy reflektor, kierunkowskaz i tylni zderzak – poinformowali policjanci z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy.

– Prowadzone przez policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy, intensywne działania doprowadziły do ustalenia personaliów sprawcy oraz osoby mu towarzyszącej – dodali. Mundurowi opublikowali zdjęcia 30-latka podejrzewanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku i jego koleżanki. To Krzysztof Majewski (s. Piotra, ur. 19.02.1989 r.) oraz Martyna Jędrzejczyk (c. Marka, ur. 04.12.1989 r.).

Funkcjonariusze proszą o kontakt każdego, kto może pomóc ustalić, gdzie obecnie przebywają. – W tej sprawie prosimy o kontakt telefoniczny z dyżurnym Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy pod nr (52) 372 55 01 lub nr alarmowym 112 – dodali mundurowi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Powstaną specjalne komisje ws. śmierci Dawida Kosteckiego i Brunona Kwietnia

„Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności” – obwieściło Ministerstwo Sprawiedliwości w kontekście samobójstwa Dawida Kosteckiego i śmierci Brunona Kwietnia, do których doszło w zakładach karnych. Resort przekazał, że obydwiema sprawami zajmują się „specjalne komisje”.

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało w poniedziałek oświadczenie dotyczące dwóch spraw, które wydarzyły się w więzieniach. Chodzi o śmierć Brunona Kwietnia oraz samobójstwo boksera Dawida Kosteckiego. Choć resort dementuje wiele informacji i potwierdza dotychczasowe ustalenia, to zaznacza:

Niezależnie od tych ustaleń sprawę tych dwóch zgonów badają specjalne komisje Służby Więziennej oraz prokuratura.
Padają też zapewnienia, że „Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności”.

Ministerstwo o sprawie Kosteckiego: Już wcześniej chciał popełnić samobójstwo

W przypadku Kosteckiego resort sprawiedliwości stanowczo zaprzecza – za Prokuraturą Krajową – że ten nigdy nie zeznawał, że „znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”. Ministerstwo zaznacza, że to nieprawdziwe informacje.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że Dawid Kostecki popełnił samobójstwo. Warto podkreślić, że wcześniej już próbował popełnić samobójstwo na wolności. Wynika to z informacji podanych przez niego w czasie przyjęcia do zakładu karnego w 2015 roku. Był także członkiem podkultury przestępczej w więzieniu – czytamy. Resort sprawiedliwości w oświadczeniu postanowił zaznaczyć, że rodzina Dawida Kosteckiego spotkała się 6 sierpnia z dyrektorem Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce i uzyskała „pełną informację o okolicznościach zdarzenia i nie zgłosiła żadnych uwag”.

Inaczej twierdzi Roman Giertych, pełnomocnik rodziny. Jak przekazał mediom, rodzina domaga się zmiany prokuratora prowadzącego sprawę i ponownego przeprowadzanie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe informacja ws. zabójstwa 5-letniego Dawida?

O sprawie Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego mówiła cała Polska. Nie gasła nadzieja, że 5-latek żyje, a jego ojciec jednak nie zrobił mu krzywdy. Niestety, po 10 dniach poszukiwań znaleziono ciało malca. Chłopiec został zamordowany przy pomocy ostrego przedmiotu, którym posłużył się Paweł Ż. Działania kryminalnych w rejonie miejsca zbrodni wciąż jednak nie zostały zakończone.

Ciało Dawida Żukowskiego znaleziono 20 lipca przy zbiorniku wodnym nieopodal zjazdu z autostrady A2 do Pruszkowa. Poszukiwania zaginionego 5-latka trwały 10 dni. – Dziecko zostało pozbawione życia najprawdopodobniej w samochodzie. W oparciu o wstępne sprawozdania z badań DNA możemy powiedzieć, że w aucie ujawniono ślady krwi, m.in. na foteliku dziecięcym, osłonie przeciwsłonecznej oraz innych elementach tapicerki auta. Wstępne wyniki badań wskazują, iż była to krew Dawida – poinformował 22 lipca na konferencji prasowej prok. Łukasz Łapczyński.

Gdzie jest narzędzie zbrodni?

Jedną z zagadek, którą próbują rozwiązać teraz śledczy, jest miejsce ukrycia narzędzia zbrodni przez Pawła Ż. Policja przeszukuje zbiorniki wodne w rejonie węzła Konotopa.

Prowadzący poszukiwania korzystają z najnowocześniejszego dostępnego na rynku sprzętu. Aby odnaleźć narzędzie zbrodni, którym Paweł Ż. zamordował swojego synka Dawida Żukowskiego, stosują też magnesy neodymowe.

– Prokuratura zleciła policji, by odnalazła narzędzie zbrodni, którym posłużył się Paweł Ż. To do nich należy wybór najlepszych technicznych metod. Poszukują ostrego narzędzia. Możemy zakładać wstępnie, że był to nóż, ale nie mamy takiej pewności – mówi nam prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Na razie poszukiwania utknęły w martwym punkcie. – Nie mam żadnych nowych informacji w tej sprawie. Poszukiwania będą prowadzone aż do skutku – dodaje Łukasz Łapczyński.

Magnesy neodymowe wytwarzają bardzo silne pole magnetyczne, co przekłada się na dużą siłę przyciągania. Dzięki temu można z dna np. zbiornika wodnego wyciągnąć wszystkie zatopione metalowe przedmioty. Magnesy neodymowe mają szerokie zastosowanie w urządzeniach elektronicznych, silnikach czy prądnicach. Jak jednak widać, z powodzeniem można wykorzystywać je również w kryminalistyce.

Zaginięcie Dawida Żukowskiego

Dawid Żukowski zaginął po południu w środę 10 lipca. Tego dnia o 17.00 ojciec Paweł Ż. odebrał go od dziadków w Grodzisku Mazowieckim i miał odwieźć do mamy do Warszawy. O godz. 21.00 32-latek targnął się na swoje życie, rzucając się pod pociąg na dworcu w Grodzisku. Około północy mama Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Gdy kilka godzin później znaleziono samochód Pawła Ż. zaparkowany kilka kilometrów od dworca, Dawidka w nim nie było. Sprawa od razu była traktowana priorytetowo, bo przed popełnieniem samobójstwa Paweł Ż. wysłał do byłej partnerki SMS o treści „nigdy nie zobaczysz już syna”.

W poszukiwaniach Dawida przez ponad 10 dni udział brało kilkuset policjantów, żołnierzy i strażaków. Odtworzono minuta po minucie trasę, jaką po odebraniu Dawidka od dziadków przejechał Paweł Ż. Dzięki temu wiadomo, że mężczyzna dwukrotnie przejeżdżał przez miejscowość Chrzanów Duży – raz udając się w kierunku Warszawy, drugi raz wracając do Grodziska Mazowieckiego – oraz dwukrotnie zatrzymywał się w okolicy węzła Konotopa.

Znaleziono zwłoki Dawida Żukowskiego

To właśnie w tych okolicach 20 lipca znaleziono ciało chłopca. Zwłoki były dokładnie ukryte w zaroślach przy zbiorniku wodnym na zjeździe na Pruszków z autostrady A2. Sekcja zwłok, która odbyła się w poniedziałek 22 lipca, wykazała liczne rany kłute na ciele Dawidka w okolicach serca. Obecnie śledztwo prowadzone jest w sprawie zabójstwa. Śledczy są praktycznie pewni, że życia pozbawił chłopca jego ojciec. Motywy jednak wciąż nie są zdane. Nieoficjalnie mówi się, że Paweł Ż. mógł zabić syna z zemsty na swojej żonie. Para od kilku tygodni nie mieszkała razem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zwłoki noworodka znalezione w kontenerze na śmieci przy polskiej granicy

Zwłoki noworodka znaleziono w kontenerze na śmieci w Karwinie na Śląsku Cieszyńskim – podaje ”Onet”. Czeska policja apeluje do Polaków o pomoc w wyjaśnieniu okoliczności śmierci dziecka.

Do makabrycznego odkrycia przy polsko-czeskiej granicy w Karwinie doszło na początku lipca. Zwłoki noworodka umieszczone w kontenerze na śmieci odnalazł bezdomny mężczyzna. Ciało było zawinięte w ubrania i pościel. Policja w Czechach nie jest w stanie ustalić tożsamości matki dziecka – podaje ”Onet”.

„Zwracamy się do opinii publicznej z prośbą o pomoc. Interesują nas informacje związane z kobietą, która była w ciąży i nie ma z nią dziecka. Zwracamy się również do lekarzy o pomoc” – GABRIELA POKORNÁ, RZECZNIK POLICJI W KARWINIE

Czeska policja opublikowała zdjęcie pościeli znalezionej przy dziecku. W wyjaśnienie okoliczności śmierci dziecka może zaangażować się polska policja. Każda osoba posiadająca informacje na temat śmierci noworodka, proszona jest o kontakt z najbliższym posterunkiem policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

24-letnia kobieta z zarzutem zabójstwa. Sprawa dotyczy śmierci 31-latka z okolic Słupska

​Zarzut zabójstwa usłyszała kobieta zatrzymana w sprawie śmierci 31-latka z okolic Słupska. Zdecydowano także o jej aresztowaniu. W nocy z piątku na sobotę, po spotkaniu ze znajomymi w miejscowości Głobino, mężczyzna trafił do szpitala. Nie udało się go uratować. Śmiertelny okazał się cios zadany ostrym narzędziem w klatkę piersiową. Według ustaleń śledczych cios miała zadać 24-letnia kobieta. To ona usłyszała zarzut. Przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia.

Prokuratorzy nie chcą jednak mówić na tym etapie sprawy o szczegółach, m.in. ze względu na pojawiające się w sprawie dopalacze – usłyszał nasz dziennikarz od prokuratora rejonowego w Słupsku Piotra Nierebińskiego.

W sprawie zatrzymano też trzy inne osoby. Wszyscy zostali zwolnieni.

24-latka została tymczasowo aresztowana
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest śledztwo prokuratury ws. zabójstwa 9-miesięcznego dziecka

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa 9-miesięcznego dziecka w Olecku (woj. warmińsko-mazurskie) – podała TVN24. Sekcja zwłok wskazuje na udział osób trzecich. Jak podały lokalne media, zgłoszenie o śmierci dziecka w Olecku napłynęło do służb w piątek wieczorem. Lekarz potwierdził zgon 9-miesięcznego dziecka – pisała „Gazeta Olsztyńska”.

W niedzielę ujawniono, że wyniki sekcji zwłok dziewczynki wskazują na śmierć w wyniku działania osób trzecich – przekazała telewizja TVN24 na podstawie informacji z prokuratury. Wszczęto śledztwo w sprawie zabójstwa. Zatrzymano rodziców 9-miesięcznej dziewczynki. Dla dobra śledztwa prokuratorzy nie udzielają na razie więcej informacji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sprawa śmierci Igora Stachowiaka. Byli policjanci skazani

Przed wrocławskim sądem zapadł wyrok w sprawie czterech byłych już policjantów oskarżonych po śmierci Igora Stachowiaka. Łukasz R., który użył paralizatora, został uznany winnym przekroczenia uprawnień – donosi reporterka Radia ZET.

Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim Rynku i przewieziony do jednego z komisariatów, ale do domu już nie wrócił. Na ławie oskarżonych w procesie w sprawie śmierci 25-latka zasiadało czterech byłych policjantów. To oni, Łukasz R., Paweł G., Paweł P. oraz Adam W., w dniu śmierci mężczyzny pełnili służbę jako funkcjonariusze Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto. 

Zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności. Prokuratura stwierdziła jednak, że „wyczerpująco zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy nie daje podstaw do skierowania aktu oskarżenia w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S.” Prokurator domagał się 2,5 roku więzienia dla Łukasza R, a dla pozostałych oskarżonych po 1,5 roku. Z kolei obrońcy chcieli ich uniewinnienia.

Byli policjanci skazani w procesie ws. śmierci Stachowiaka

W piątek w sprawie zapadł wyrok. Łukasz R. który użył paralizatora, został uznany winnym przekroczenia uprawnień i znęcania się nad zatrzymanym . Mężczyzna usłyszał wyrok 2,5 roku wiezienia. Pozostali oskarżeni dostali po 2 lata.

Śmierć Igora Stachowiaka

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 roku na wrocławskim Rynku. Zmarł na komisariacie policji Wrocław Stare Miasto niedługo po tym, jak kilkukrotnie rażono go paralizatorem.

Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.

Śledztwo dotyczące przekroczenia uprawień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego Miasta. Decyzją Prokuratury Krajowej postępowanie zostało jednak przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

Podczas śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano biegłych lekarzy medycyny sądowej, biegłych z zakresu fonoskopii, biologii, toksykologii, genetyki, informatyki, daktyloskopii oraz z dziedziny taktyki i techniki interwencji. Zabezpieczono dokumenty oraz nagrania z monitoringu, paralizatora i telefonów komórkowych. Przeprowadzono też eksperyment procesowy.

Po śmierci Stachowiaka w maju 2016 r. pod komisariatem przez kilka dni trwały zamieszki. Mieszkańcy protestowali, sugerując, że policjanci doprowadzili do śmierci zatrzymanego. Za spowodowanie tych zamieszek i naruszenie nietykalności policjantów oskarżono i skazano kilkadziesiąt osób.

W maju 2017 roku telewizja TVN ujawniła nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Śledztwo w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Są nowe informacje

Chociaż od śmierci Magdaleny Żuk minęły już dwa lata, wciąż nieznane są okoliczności tego zdarzenia. Już teraz wiadomo, że dochodzenie w sprawie zostanie przedłużone.

Początkowo śledczy zamierzali prowadzić dochodzenie w sprawie śmierci Magdaleny Żuk do końca czerwca tego roku. Prawdopodobnie zostanie ono jednak przedłużone. – Będziemy wnosić do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu o przedłużenie śledztwa na dalszy czas – powiedział w rozmowie z Onetem prokurator Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Wciąż jednak nie wiadomo, czy strona egipska wysłała do Polski dokumenty, bez których niemożliwe jest uzyskanie uzupełniającej opinii biegłych specjalizujących się w psychiatrii i toksykologii. Jak podaje Onet, dalsze informacje w sprawie mają pojawić się w przyszłym tygodniu.

Matka postawiła warunek

Po śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie pojawiły się teorie, że kobieta zmagała się z problemami psychicznymi, co mogło pchnąć ją do targnięcia się na swoje życie. Z taką interpretacją zdarzeń nie zgadza się matka zmarłej 27-latki. – Próbowano już wmówić opinii publicznej, że Magda cierpiała na chorobę psychiczną i dlatego tak się zachowywała. To wszystko bzdura! Znam swoje dziecko! Była zdrowa! – powiedziała Elżbieta Żuk w styczniowej rozmowie z „Super Expressem”.

Wiadomo już, że kobieta zmarła na skutek obrażeń po tym, jak wyskoczyła przez okno w szpitalu, a przed śmiercią nie została zgwałcona. Nie wiadomo jednak, dlaczego szarpała się z personelem szpitalnym i zachowywała w dziwny sposób. – Daję prokuraturze czas do czerwca. Jeśli do tego czasu nie rozwiążą tej sprawy, to ujawnię wszystkie tajemnice śledztwa – powiedziała Elżbieta Żuk. Nie zdradziła jednak, o jakie „tajemnice” chodzi. – Wiele razy słyszałam, że jeśli pisnę choć słówko, to trafię do więzienia na trzy lata. Ale teraz uznałam, że ważniejsza dla mnie jest prawda – podsumowała.

Śmierć Magdaleny Żuk

Sprawą Magdaleny Żuk w 2017 roku żyła cała Polska. 27-letnia kobieta miała jechać do Egiptu ze swoim partnerem, ostatecznie jednak pojechała sama. Po dwóch dniach partnera kobiety zaniepokoiło jej zachowanie i w porozumieniu z touroperatorem zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety, trafiła ona do miejscowego szpitala. W tym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu dowiedział się, że jest w ciężkim stanie. Kilka godzin później Magdalena Żuk zmarła, rzekomo w wyniku obrażeń doznanych na skutek upadku z wysokości, z pierwszego lub drugiego piętra szpitala.

W ramach śledztwa prokurator zwrócił się do strony egipskiej o pomoc prawną. Chodziło m.in. o przesłuchanie świadków (pracowników hoteli, personelu placówek medycznych) oraz uzyskanie dokumentów istotnych z punktu widzenia śledztwa, w tym badań toksykologicznych i wyników z sekcji zwłok.

Na podstawie wyników sekcji zwłok i badań laboratoryjnych biegli z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazali w opinii z 30 sierpnia 2017 roku, że zmiany urazowe świadczą, że przyczyną zgonu był upadek z wysokości. Nie znaleziono śladów, które dawałyby podstawy do przypuszczeń, że zmarła padła wcześniej ofiarą gwałtu albo innych aktów przemocy.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Dominikana: Seria zgonów w luksusowych hotelach. Jest śledztwo FBI

Sześcioro amerykańskich turystów zmarło w ciągu ostatniego roku w tajemniczych okolicznościach na Dominikanie – podaje „New York Post”. Śledztwo w tej sprawie wszczęło FBI – czytamy. Jak podaje portal, FBI rozpoczęło śledztwo po doniesieniach o śmierci szóstego turysty. Ostatnią ujawnioną ofiarą jest 67-letni Robert Wallace z Kalifornii. Mężczyzna przebywał w kwietniu bieżącego roku w Hard Rock Hotel & Casino w kurorcie Punta Cana na Dominikanie.

Jak twierdzi rodzina zmarłego, mężczyzna źle się poczuł po wypiciu whisky z minibaru. Trzy dni później zmarł.

Portal przypomina, że 67-latek to szósty tajemniczy zgon w luksusowych kurortach Dominikany. Wcześniej, w lipcu 2018 roku, w tym samym hotelu zmarł 45-letni Amerykanin. Rodzina ofiary nadal nie wie, co było przyczyną zgonu.

Kolejne zgony miały miejsce w hotelu Bahia Principe. 41-letnia Miranda Schaup-Werner przebywała we wspomnianym hotelu w maju. Podobnie jak Robert Wallace, wypiła drinka z minibaru i wróciła do pokoju. Niedługo później znaleziono ją nieprzytomną.

Niespełna tydzień później znaleziono kolejne ciała – Edwarda Holmesa i Cynthii Day. Śmierć pary narzeczonych także jest tajemnicza.

Jak relacjonuje portal, dziwne okoliczności śmierci dotyczą również 51-letniej Yvette Monique Sport. W czerwcu ubiegłego roku przebywała ona w hotelu Bahia Principe. W tej historii również pojawia się drink z minibaru. Kobieta ostatni raz widziana była, gdy pije trunek. Później znaleziono ją nieprzytomną w pokoju.
Źródło info i foto: interia.pl