Dolny Śląsk: Śledczy wyjaśnią zbrodnię w Komarnie. 70-latek zabił kobietę, później popełnił samobójstwo?

70-letni mieszkaniec miejscowości Komarno może być sprawcą zabójstwa 59-letniej kobiety – poinformowała PAP Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze. Mężczyzna również nie żyje, zdaniem prokuratury prawdopodobną przyczyną jego zgonu było samobójstwo na skutek postrzału z broni palnej. Wcześniej w niedzielę policja potwierdziła PAP informację, że śmiertelnie została postrzelona 59-letnia kobieta. Nie potwierdzano samobójstwa mężczyzny i jego związku ze śmiercią kobiety. W niedzielne popołudnie rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Tomasz Czułowski przesłał PAP komunikat.

„6 czerwca 2020 roku w godzinach wieczornych, w miejscowości Komarno w gminie Janowice Wielkie ujawniono ciało 59-letniej kobiety. Na miejsce wezwane zostało pogotowie ratunkowe oraz policja. Pomimo podjęcia czynności reanimacyjnych, kobieta zmarła. Okoliczności zdarzenia wskazywały, że przyczyną śmierci pokrzywdzonej był najprawdopodobniej postrzał w głowę z broni palnej. Ustalono, że sprawcą zabójstwa może być 70-letni mieszkaniec tej samej miejscowości. Po siłowym wejściu do zajmowanego przez niego mieszkania ujawniono jego zwłoki. Prawdopodobną przyczyną zgonu mężczyzny było samobójstwo, również na skutek postrzału w głowę z broni palnej” – czytamy w komunikacie.

Rzecznik wyjaśnił, że na miejscu obu zdarzeń czynności wykonywali prokuratorzy Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze oraz funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. „Przeprowadzono oględziny, zabezpieczono ślady i dowody rzeczowe. Przeprowadzona zostanie sekcja zwłok. Postępowanie prowadzi Komenda Miejsca Policji pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze” – napisał rzecznik prok. Czułowski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kraków: Nożownik zabił 40-letniego mężczyznę

W Krakowie-Prokocimiu doszło do ataku nożownika, który śmiertelnie ranił nożem 40-latka – podaje RMF FM. Ugodzony w plecy mężczyzna sam zgłosił się do przychodni, ale niedługo później stracił przytomność. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Policja poszukuje sprawcy ataku.

Jak relacjonuje reporter RMF FM, do zdarzenia doszło w Krakowie-Prokocimiu. Wczesnym popołudniem do przychodni przy ulicy Teligi zgłosił się mężczyzna z raną kłutą pleców. Wkrótce potem 40-latek stracił przytomność – lekarze próbowali go reanimować, następnie przewieziono go do pobliskiego szpitala. Nie udało się go uratować.

Obecnie trwają poszukiwania osoby lub osób, które zaatakowały 40-latka. Dochodzenie w sprawie prowadzi policja – trwa przesłuchiwanie świadków i sprawdzanie zapisu kamer monitoringu. Z ustaleń RMF FM wynika, że ofiara nożownika nie była związana ze środowiskiem kibiców żadnej z krakowskich drużyn piłkarskich. Funkcjonariusze policji wykluczyli wstępnie, że tłem ataku były kibicowskie porachunki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bobrowniki: Nowe ustalenia ws. zabójstwa ojczyma przez 19-latkę

– To co się stało jest niezrozumiałe dla mnie! Karolina (19 l.) zabiła mi syna. Myślę że ten śmiertelny cios, który zadała Piotrowi nie był przeznaczony dla niego. Jest mi ogromnie żal tej dziewczyny, zmarnowała sobie życie – mówi matka zamordowanego Piotra Z. (40 l.) z Bobrownik (śląskie).

O tej tragedii piszemy od kilku dni. W nocy z piątku na sobotę 19-latka w Bobrownikach śmiertelnie raniła męża swojej matki.

Tragiczne wydarzenia rozegrały się późnym wieczorem, gdy dziewczyna wpadła na odwiedziny do wynajmowanego przez matkę i ojczyma domu. Doszło do sprzeczki, bo matka zwróciła jej uwagę, że za głośno rozmawia przez telefon komórkowy. Niewykluczone, że zabrała jej smartfon. Wtedy pijana w sztok Karolina K. rzuciła się na rodzicielkę. Piotr Z. stanął w obronie swojej żony i dostał cios nożem w tętnicę szyjną. Nie udało się go uratować. Teraz rodzina zamordowanego mężczyzny zabrała głos.

– Dopiero co Piotr się ożenił, a już musimy go pochować. Za tydzień skończyłby 40 lat – płacze matka ofiary. – Związał się z matką Karoliny nie tak dawno, ślub był w październiku 2018 r.. Zaakceptował jej dzieci z poprzedniego związku. Dobrze żyli, on dorabiał jako złota rączka. Wynajmowali dom w Bobrownikach. Karolina mieszkała w Bytomiu ze swoim chłopakiem. Czasem przyjeżdżała do nich. Piotr miał z nią bardzo dobry kontakt. Gdy czasem dochodziło do wymiany zdań między moim synem a pozostałym rodzeństwem Karoliny, ona zawsze trzymała stronę mojego syna. Nie wierzę, że chciała go zabić. Nie wykluczone, że cios skierowała wobec matki, a mój syn stanął w obronie i zginął przypadkiem – rozpacza matka ofiary. – Żal mi tej dziewczyny, zmarnowała sobie życie do reszty.

Karolina K. miała trudne dzieciństwo. Część swojego życia spędziła w ośrodkach wychowawczych. Wydawało się, ze wyszła na prosta. Ostatnio dostałą pracę w Amazonie, miała chłopaka.

– Karolina K. została tymczasowo aresztowana, przyznała się do zarzutów, w chwili popełnienia zbrodni miała ponad promil alkoholu w sobie – mówi Monika Jankowska, szefowa prokuratury w Będzinie.

Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok zamordowanego mężczyzny. Zlecili też dodatkowe badania, czy 19-latka w chwili zadawania ciosu nie była pod wpływem narkotyków. Grozi jej nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Fritz von Weizsaecker śmiertelnie dźgnięty nożem

Fritz von Weizsaecker nie żyje. Syn byłego prezydenta Niemiec Richarda von Weizsaeckera, został śmiertelnie dźgnięty nożem we wtorek podczas wykładu, który wygłaszał w szpitalu w Berlinie. Miał 59 lat. Fritz von Weizsaecker wygłaszał wykład o chorobach nerek w prywatnym szpitalu Schlosspark-Klinik w Charlottenburgu w zachodniej części Berlina. Syn byłego prezydenta Niemiec był tam ordynatorem oddziału chorób wewnętrznych.

Fritz von Weizsaecker nie żyje. Zmarł syn byłego prezydenta Niemiec

Według niemieckich mediów, wystąpienia Weizsaeckera słuchało 20 osób. W audytorium znajdował się też napastnik, który nagle dźgnął Weizsaeckera nożem. Mimo starań lekarzy, syn byłego prezydenta zmarł w nocy z wtorku na środę.

W ataku została też poważnie ranna jedna osoba, która próbowała pomóc w schwytaniu sprawcy. Media podają, że ranny jest policjantem. Napastnik, którego motywy nie są znane, został ujęty przez policję – informuje portal Deutsche Welle. W sprawie zabójstwa wszczęto dochodzenie. Na miejscu pracują śledczy, którzy zbierają od świadków zeznania.

Fritz von Weizsaecker był jednym z czworga dzieci Richarda von Weizsaeckera, polityka CDU, który sprawował najwyższy urząd w państwie – najpierw w RFN, potem w zjednoczonych Niemczech – przez dwie kadencje w latach 1984-1994. Wcześniej był m.in. burmistrzem Berlina Zachodniego. Były szef państwa zmarł w 2015 roku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Warszawa: Uczniowie o zabójcy 15-letniego Jakuba K. „Ćpał, pił, palił, był agresywny”

Tragedia w szkole podstawowej w Warszawie. Ósmoklasista, 15-letni Emil B. w czasie przerwy śmiertelnie zaatakował nożem rówieśnika – Jakuba K. Powodem ataku miał być dług. Wedle jednej z wersji, Jakub K. miał jakiś czas temu pożyczyć pieniądze od Emila B. na komputer. Większość uczniów twierdzi, że z Emilem B. od 3 lat były poważne problemy wychowawcze. Reportaż „Interwencji”.

– Najpierw go pobił, a potem go tam jeszcze dźgał w przeponę i w plecy, więc to była powolna śmierć, bardzo bolesna – powiedział reporterowi „Interwencji” uczeń 7. klasy Szkoły Podstawowej nr 195 w Warszawie.

„W brzuch, obok płuca, w plecy”

W piątek 10.05. w szkole podstawowej nr 195 w Warszawie doszło do makabrycznych wydarzeń. Ósmoklasista – 15-letni Emil B., w czasie przerwy zaatakował nożem swojego rówieśnika – Jakuba K.

– W brzuch, obok płuca i w plecy. To było na przerwie, oni poszli przed salę od fizyki, gdzie normalnie nikt nie siedzi na przerwach, każdy siedzi w głównym miejscu, w korytarzu. Zaczęli się kłócić, bić i Kuba nie miał szans, jest o wiele od niego mniejszy, chudszy. Poszło o pieniądze, około 2 tys. zł – powiedział reporterowi „Interwencji” uczeń 8. klasy.

– Pieniądze potrzebował na jakiś laptop, bo grali w CS (Counter-Strike – red.), a Kuba miał słaby – opowiada uczeń 6. klasy.

Uczniowie w rozmowie z reporterami „Interwencji” przekazali, że Kuba nie miał z czego oddać długu. Pytani, skąd Emil B. miał taką kwotę, mówią, że sprzedał telefon i słuchawki.

Przychodził w bluzie z marihuaną

– Wiem, że Emil jak sprzedawał te rzeczy, to pewnie potrzebował na dragi, bo on ćpał dużo. Nawet na lekcje przychodził w bluzie z marihuaną wyrysowaną – mówi uczeń 8. klasy.

– Ćpał, pił, palił, był agresywny do wszystkich, bez żadnych wyjątków. On tak z byle czego mógł zrobić jakąś wielką aferę, były sytuacje pobicia z jego strony – dodają inni uczniowie.

– Kilka miesięcy wcześniej na przerwie pobił się z jakimś chłopcem, a kolega, który próbował ich rozdzielić, dostał rykoszetem tak bardzo, że bark mu wywalił ten sprawca. A nauczycielkę, która tam dyżurowała, to tak nią cisnął o ścianę, że aż się osunęła. Policja kilka miesięcy temu ze szkoły go wyprowadziła – opowiada matka jednego z uczniów.

– A szkoła dawała mu kolejną szansę i kolejną szansę, kuratorów miał i nic to nie dawało. Miesiąc było dobrze i później znowu to samo. No i tak to się skończyło. Powinni od razu go wywalić do jakiegoś ośrodka – ocenił uczeń szkoły nr 195.

– Zobacz na tę szkołę: narkotyki, handel… skarżyłem tyle razy na policję. My nie odpuścimy tego tematu, naprawdę – zapowiedział ojciec Jakuba K. w rozmowie z „Interwencją”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łódź: 26-latek śmiertelnie potrącił kobietę i uciekł. Został zatrzymany

Policja zatrzymała 26-letniego kierowcę, który w poniedziałek rano w Łodzi śmiertelnie potrącił kobietę. Tuż po zdarzeniu mężczyzna uciekł z miejsca wypadku. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia – poinformowała PAP Marzanna Boratyńska w łódzkiej policji. Dodała, że w chwili zatrzymania mężczyzna miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie.

Do wypadku doszło na al. Rydza-Śmigłego, przy skrzyżowaniu z ul. Tymienieckiego. Kierujący jechał w kierunku centrum Łodzi. Na skrzyżowaniu z ul. Tymienieckiego potrącił 61-letnią kobietę. Według policji ofiara prawdopodobnie przechodziła w miejscu, gdzie było stare, ale już nieczynne przejście dla pieszych.

Tuż po zdarzeniu kierowca uciekł z miejsca wypadku. Został zatrzymany po kilku godzinach.

Trwają czynności wyjaśniające.
Źródło info i foto: interia.pl

Łódzkie: Pijany kierowca bmw śmiertelnie potrącił rowerzystkę

We wsi Janówka (Łódzkie) 29-latek kierujący bmw zaczął wyprzedzać koparko-ładowarkę i potrącił jadącą z przeciwka 60-letnią rowerzystkę. Kobieta zmarła pomimo reanimacji. Okazało się, że sprawca wypadku miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. Do tragicznego wypadku w Łódzkiem doszło również na drodze krajowej nr 70 w Michałówku. Śmierć poniosły dwie osoby, 39-letni mężczyzna i 9-letnie dziecko.

Do wypadku z udziałem bmw doszło w piątek przed godz. 11 na drodze powiatowej w wsi Janówka (gmina Szczerców).

Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 29-letni kierowca jechał w kierunku miejscowości Kamień. Mimo podwójnej linii ciągłej, na jednym z ostrych łuków zaczął wyprzedzać koparko-ładowarkę.

Najprawdopodobniej mężczyzna dopiero w ostatniej chwili zauważył jadącą z przeciwka rowerzystkę. Wówczas uderzył w koparkę, spychając ją z drogi, a następnie potrącił rowerzystkę. Pomimo reanimacji, 60-letnia kobieta zmarła.

Jechał z równie pijanym kolegą

Kierowca koparko-ładowarki był trzeźwy, natomiast badanie alkomatem kierowcy bmw wykazało prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Od mężczyzny pobrano także krew do zbadania na zawartość środków odurzających.

Razem z nietrzeźwym kierowcą samochodem podróżował równie pijany kolega. Obaj zostali przewiezieni do bełchatowskiego szpitala. Droga powiatowa relacji Kamień – Chabielice była przez wiele godzin całkowicie zablokowana. Policjanci zorganizowali ruch wahadłowy.

Śmierć 39-latka i 9-letniego dziecka

Do tragicznego wypadku również w Łódzkiem doszło kilka godzin wcześniej Michałówku na drodze krajowej nr 70. Około godziny 8:30 ciężarowe renault z naczepą, którym kierował 44-latek z powiatu zgierskiego, zderzyło się z Fiatem Punto.

W wypadku śmierć na miejscu poniósł 39-letni kierowca fiata. Z auta osobowego wyciągnięto zakleszczone 9-letnie dziecko. Było reanimowane, niestety ratownikom nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawca strzelaniny w siedzibie „The Capital Gazette”. „Udałem się do biura, aby wszystkich zabić”

38-letni Jarrod Ramos, który w siedzibie „The Capital Gazette” śmiertelnie postrzelił w czwartek pięć osób, wysłał trzy listy z groźbami. Listy datowane są na dzień, w którym doszło do ataku – podał w poniedziałek The Washington Post.

„(…) Udałem się do biura pozwanego Capital-Gazette Communications (…) aby zabić wszystkich obecnych” – fragment jednego z listów podał The Baltimore Sun. Listy zostały wysłane do sądu w Baltimore, do sądu apelacyjnego w Maryland i do firmy prawniczej.

Nie ujawniono do kogo były adresowane; ich pełna treść także nie została przekazana do publicznej wiadomości. Na listach znajdowała się data 28 czerwca – dzień, w którym doszło do ataku.

12-strzałowy pistolet i granaty dymne

„The Capital Gazette” wydawana w Annapolis, stolicy stanu Maryland powstała z połączenia z wydawaną od roku 1727 „The Maryland Gazette” i jest jedną z najstarszych gazet nieprzerwanie wydawanych w Stanach Zjednoczonych.

38-letni Jarrod Ramos, mieszkaniec miasteczka Laurel w stanie Maryland, wszedł w czwartek ok. godziny 15 czasu miejscowego do siedziby „The Capital Gazette” w Annapolis, w stolicy stanu Maryland. Ramos był uzbrojony w 12-strzałowy, samopowtarzalny pistolet i granaty dymne. Metodycznie strzelał do pracowników dziennika. Wstępne śledztwo wykazało, że Ramos zabarykadował drzwi wyjściowe siedziby gazety uniemożliwiając potencjalnym ofiarom ucieczkę z budynku.

W wyniku strzelaniny zginęło pięć osób: czworo dziennikarzy i jedna pracownica działu dystrybucji dziennika. Dwie osoby w stanie krytycznym przebywają w szpitalu.

Zdaniem prowadzących śledztwo, sprawca czwartkowej masakry był powodowany pragnieniem osobistej zemsty. Policja podczas rewizji w mieszkaniu Ramosa ustaliła, że od dawna planował swój atak na redakcję „The Capital Gazette”.

W 2013 r. pogróżki ustały

Ramos, jak poinformował prokurator Wes Adams w piątek, od dawna miał pretensje do dziennika, a nawet złożył wobec dziennika pozew o zniesławienie po tym jak „The Capital Gazette”, w roku 2011 opublikowała publicznie dostępne informacje, że otrzymał wyrok w zawieszeniu za uporczywe nękanie (ang. stalking) w mediach społecznościowych swojej byłej koleżanki szkolnej.

Sędzia odrzucił pozew Ramosa wobec gazety jako bezpodstawny. Mimo tej decyzji sędziego, Ramos wielokrotnie groził redakcji dziennika w swoich wpisach w serwisach społecznościowych.

Wydawcy „The Capital Gazette” z powodu tych pogróżek rozważali nawet w roku 2013 złożenie skargi na Ramosa, jednak zrezygnowali z takiego kroku, ponieważ obawiali się „pogorszenia sytuacji”. W roku 2013 pogróżki Ramosa wobec redakcji dziennika nagle ustały.

Ramosowi postawiono pięć zarzutów popełnienia morderstwa. Sąd nie zgodził się na zwolnienie Ramosa za kaucją i nakazał zatrzymanie go w areszcie śledczym w oczekiwaniu na proces.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dolnośląskie: 78-latka śmiertelnie dźgnęła nożem męża podczas kłótni

Mieszkanka wsi Biały Kościół (woj. dolnośląskie) śmiertelnie raniła nożem swojego męża. Najprawdopodobniej między małżonkami doszło do kłótni. Mężczyzna miał uderzyć kobietę w głowę, gdy ta obierała warzywa. Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 14:00. Na policję zadzwoniła sama sprawczyni, która poinformowała służby o dźgnięciu nożem swojego 84-letniego męża.

Pogotowie, policja oraz straż pożarna pojawiły się na miejscu, ale mimo reanimacji mężczyzny nie udało się uratować. Jak podaje „Gazeta Wrocławska”, prawdopodobnie między małżonkami doszło do kłótni. Mężczyzna miał uderzyć żonę w głowę tępym narzędziem, gdy ta obierała na podwórku warzywa. Wówczas kobieta zrewanżowała mu się ciosem nożem, który okazał się być śmiertelny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Atak nożownika w centrum Paryża

Nożownik zaatakował w niedzielę tłum w centrum Paryża; ranił osiem osób, w tym jedną śmiertelnie, zanim został zastrzelony przez policję – podała telewizja BFM. Policja potwierdza te doniesienia, ale nie podaje dodatkowych informacji.

Mężczyzna zaatakował przechodniów w pobliżu budynku paryskiej Opery, krzycząc „Allah Akbar”. Co najmniej dwie osoby są ciężko ranne. Druga dzielnica ta jest pełna barów restauracji i teatrów; jest tłumnie odwiedzana przez paryżan i turystów, zwłaszcza w sobotnie wieczory.

– Byłam na tarasie kawiarni, usłyszałam trzy lub cztery wystrzały. To działo się bardzo szybko. Kelnerzy powiedzieli nam aby abyśmy natychmiast schronili się wewnątrz kawiarni. Kiedy wyszłam na zewnątrz aby zobaczyć co się stało, zobaczyłam człowieka leżącego na ziemi – relacjonowała Gloria, jedna ze świadków ataku. Minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb pochwalił na Twitterze policję „za zimną krew i błyskawiczną reakcję” oraz „zneutralizowanie napastnika”.

Policja poinformowała, że trwa „operacja policyjna w drugiej dzielnicy Paryża”. Rejon ataku został zablokowany, na miejscu widać wiele radiowozów policyjnych, karetki pogotowia i pojazdy straży pożarnej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl