Adwokat Paweł K. z zarzutem spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego

Adwokat Paweł K. usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego. Prawnik nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień ws. wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. Do wypadku doszło 26 września ubiegłego roku na trasie Stare Włóki – Jeziorany nieopodal Olsztyna. Zderzyły się wówczas mercedes i starsze, osobowe audi. Na miejscu zginęły dwie kobiety w wieku 53 i 67 lat, które podróżowały drugim z samochodów.

Mercedesem kierował Paweł K., adwokat z Łodzi. Krótko po tragicznym wypadku zamieścił w sieci nagranie, w którym stwierdził, że kobiety straciły życie, bo jechały „trumną na kółkach”. – Zapominamy, moi drodzy, o tym, że po naszych drogach poruszają się trumny na kółkach. I to była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach. I między innymi dlatego te kobiety zginęły – powiedział.

Śledczy ustalili, że prawnik nie zastosował się do oznakowania poziomego poprzez przekroczenie linii podwójnej ciągłej, wyznaczającej oś jezdni, zjechał pojazdem na lewą stronę drogi i wjechał na przeciwny pas ruchu. – W wyniku czego doprowadził do spowodowania wypadku drogowego polegającego na zderzeniu kierowanego samochodu z prawidłowo jadącym z przeciwka samochodem – poinformował, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”, Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

W piątek Paweł K. usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień. Grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano 22-latka podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku

Policja zatrzymała 22-letniego mężczyznę podejrzewanego o spowodowanie nad ranem w poniedziałek śmiertelnego wypadku w Szymbarku (woj. pomorskie) i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Zginęła 19-letnia dziewczyna, a cztery osoby zostały ranne. Jak powiedziała w poniedziałek oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach Aldona Domaszk, do wypadku doszło w poniedziałek około godz. 4 nad ranem w Szymbarku na Kaszubach.

– Policjanci zatrzymali na terenie powiatu kościerskiego 22-letniego mężczyznę podejrzewanego o spowodowanie wypadku, w którym zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne – dodała przedstawicielka policji.

Szymbark. Śmiertelny wypadek

Według wstępnych ustaleń policji, kierowca wjechał w grupę sześciu osób, które wracały z dyskoteki. Wypadku nie przeżyła 19-letnia dziewczyna, która zginęła na miejscu, cztery osoby trafiły do szpitala, w tym – 22-latek, który jest w ciężkim stanie. Po wypadku kierujący ciemnym audi A3 uciekł z miejsca zdarzenia, świadkowie zapamiętali jednak początek numeru rejestracyjnego z Kościerzyny – „GKS”. Śledztwo prowadzą policjanci pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: polskieradio24.pl

Zatrzymano podejrzanego o śmiertelne potrącenie rowerzysty

Ryccy policjanci ustalili i zatrzymali sprawcę śmiertelnego wypadku, do którego doszło we wtorek w Moszczance. Kierujący busem potrącił 63-letniego rowerzystę, a potem uciekł z miejsca. Ustalenia kryminalnych doprowadziły ich do województwa śląskiego, gdzie został zatrzymany 67-latek, który kierował pojazdem w chwili wypadku. Wkrótce usłyszy prokuratorskie zarzuty. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnych oraz za ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Do tego tragicznego wypadku doszło we wtorek w nocy na drodze krajowej 48 w Moszczance. Ze zgłoszenia wynikało, że kierujący rowerem został potrącony przez nieznany pojazd. Sprawca wypadku nie udzielił poszkodowanemu pomocy, tylko odjechał z miejsca. Pomimo przeprowadzonej reanimacji, życia 63-letniego cyklisty nie udało się uratować.

Do działań mających na celu ustalenie i zatrzymanie sprawcy wypadku ruszyli policjanci z ryckiej komendy i dęblińskiego komisariatu. Kryminalni wykonali szereg sprawdzeń, między innymi zapisów monitoringów, czy przesłuchań świadków.

Skrupulatna praca funkcjonariuszy doprowadziła ich na właściwy trop. Wszystko wskazywało na to, że w wypadku brał udział samochód marki Peugeot Boxer. W środę przy udziale policjantów z komendy w Dąbrowie Górniczej, został zatrzymany 67-letni mieszkaniec Sosnowca narodowości ormiańskiej, który miał kierować tym pojazdem w chwili zdarzenia. Policjanci zabezpieczyli samochód w widocznymi uszkodzeniami, którym poruszał się sprawca wypadku.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu ryckiej komendy. Wkrótce zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty. 67-latek w przeszłości był już notowany za inne przestępstwa. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz za ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Policja i prokuratura będą wnioskować o tymczasowy areszt dla 67-latka.
Źródło info i foto: Policja.pl

28-letni Ukrainiec spowodował śmiertelny wypadek i uciekł. Został zatrzymany na przejściu granicznym w Budomierzu

28-letni obywatel Ukrainy dziś rano (20 sierpnia) próbował wyjechać z Polski, co się jednak nie udało – mężczyzna został zatrzymany na przejściu granicznym w Budomierzu – Strażnicy Graniczni ustalili, że mężczyzna jest poszukiwany, spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym i uciekł z miejsca zdarzenia.

Mężczyzna wpadł dziś rano (20 sierpnia) w trakcie kontroli pasażerów autokaru wyjeżdżającego z Polski przez przejście graniczne w Budomierzu. Strażnicy graniczni sprawdzający dane mężczyzny w krajowych i międzynarodowych bazach policyjnych ustalił, że cudzoziemiec jest w zainteresowaniu polskich służb.

– Poszukiwania mają związek ze zdarzeniem sprzed dwóch dni. Mężczyzna pracujący w Polsce jako kierowca taksówki potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. Ostatecznie osoba poszkodowana zmarła. Obywatel Ukrainy wiedział, że jest poszukiwany. W trakcie zatrzymania nie sprawiał problemów. Został już przekazany w ręce policji.- informuje BIOSG.

Od początku 2020 roku podkarpaccy strażnicy graniczni zatrzymali 200 osób poszukiwanych przez polskie oraz zagraniczne służby.
Źródło info i foto: se.pl

Zatrzymano 37-latka, który jest sprawcą śmiertelnego wypadku. Ukrywał się w stodole

Policjanci zatrzymali 37-letniego mężczyznę, który prawdopodobnie jest sprawcą niedzielnego wypadku na ul. Lubiejewskiej, w wyniku którego zginęły 2 osoby – poinformowała polsatnews.pl sierż.szt. Marzena Laczkowska z KPP w Ostrowi Mazowieckiej. W wyniku wypadku zginęły dwie osoby: piesza i kierowca innego auta. Policja ustaliła, że zmarli byli małżeństwem. Trzy osoby trafiły do szpitala.

– Mężczyznę zatrzymali policjanci z wydziały kryminalnego przed godz. 16. Podejrzewany o spowodowanie wypadku został przewieziony na komendę policji. O jego dalszej przyszłości zdecyduje prokurator – powiedziała nam sierż. szt. Marzena Laczkowska.

– 37-latek ukrywał się w stodole, był bardzo głęboko zakopany w sianie – mówiła Polsat News Elżbieta Edyta Łukasiewicz, z Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawca śmiertelnego wypadku na Bielanach trafi do oddziału psychiatrii przy areszcie

Otrzymaliśmy opinię lekarzy która mówi, że 31-latek nie może przebywać w areszcie. Powinien przebywać w oddziale psychiatrii przy areszcie – przekazał w środę rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał, że mężczyzna jest już pod nadzorem policji i realizowany jest konwój.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do zażalenia prokuratury na wcześniejszą decyzję sądu o zastosowaniu wobec Krystiana O. dozoru policyjnego i zdecydował, że 31-latek ma trafić na trzy miesiące do aresztu. Potem okazało się, że Krystian O. nie zostanie od razu aresztowany, bo jest w szpitalu. To oznacza, że zatrzymanie mężczyzny było możliwe dopiero po przedstawieniu przez lekarzy opinii, czy może on trafić do aresztu, czy też musi pozostać jeszcze na leczeniu szpitalnym.

Brak szczegółów o konwoju

Jak powiedział w środę dla nadkom. Sylwester Marczak „otrzymaliśmy opinię lekarzy która stanowi, że nie może on przebywać w warunkach aresztu. Mężczyzna powinien przebywać w oddziale psychiatrii przy areszcie”. Dodał, że policjanci zatrzymali 31-letniego Krystiana O. i przewożą go do tej placówki.

– Na tym etapie, z uwagi na jego bezpieczeństwo, nie wskazujemy żadnych szczegółów dotyczących szczegółów konwoju – wskazał Marczak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Sprawca śmiertelnego wypadku na Bielanach przerywa milczenie

31-letni Krystian O., który w niedzielę 20 października śmiertelnie potrącił w Warszawie 33-letniego Adama, powinien trafić na 3 miesiące do aresztu. Taką decyzję podjął dziś sąd, jednak na razie 31-latek nie został aresztowany, gdyż – jak ustalił RMF FM – przebywa w szpitalu. Wcześniej, w rozmowie z Polsatem kierowca przerwał milczenie i wyznał, że jest na skraju załamania psychicznego. – Chciałem sobie odebrać przez tę sytuację życie – powiedział.

– Ja chciałem sobie wczoraj przez tą całą sytuację odebrać własne życie, a wy robicie z tego k… taką podpuchę i takie bzdury wypisujecie. Ja już, że tak powiem, trzeci dzień nie śpię, trzeci dzień nie jem i wizje mam cały czas przed oczami i wszystko widzę. Ja teraz na tą chwilę jestem już na izbie przyjęć w szpitalu i zaraz mnie po prostu będą zabierali. Jeżeli uznają, że jest ze mną tak źle, jak ja czuje, że jest ze mną źle, no to może się to skończyć jeszcze gorzej, niż ja sobie wyobrażam. A wiem, że ja już mam pętle na szyi, ja już to wiem – mówił w rozmowie z dziennikarzami Polsatu Krystian O. – sprawca wypadku, o którego tymczasowym aresztowaniu zadecydował dziś sąd.

O tragedii, do której doszło 20 października na warszawskich Bielanach, mówi cała Polska. Na przejście dla pieszych, przez które przechodziło małżeństwo z dzieckiem, wjechał rozpędzony samochód, kierowany przez 31-letniego Krystiana O.. Samochód potrącił 33-letniego Adama, który w ostatniej chwili zdążył odepchną swoją żonę oraz wózek, w którym znajdowało się jego 3-letnie dziecko. Gdyby nie ten bohaterski czyn, ofiar byłoby prawdopodobnie więcej.

Kierowca bmw usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz narażenia pieszych – kobiety i jej dziecka – znajdujących się na przejściu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W momencie wypadku mężczyzna był trzeźwy, a zdarzenie tłumaczył tym, że… „oślepiło go słońce”.

Jednak areszt

21 października odbyło się posiedzenie aresztowe sądu. Sąd nie uwzględnił wówczas wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla Krystiana O. i zastosował wobec niego dozór policji. Prokuratura skierowała zażalenie na tę decyzję. 29 października, Sąd Okręgowy rozpatrzył zażalenie i zdecydował, że 31-letni Krystian O. trafi do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.

– Sąd Okręgowy w Warszawie po rozpoznaniu na posiedzeniu w dniu 29 października 2019 r. zażalenia oskarżyciela publicznego na postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy–Żoliborza w Warszawie z dnia 21 października 2019 r. w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania, postanowił zmienić zaskarżone postanowienie w ten sposób, że zastosować wobec podejrzanego Krystiana O. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, od chwili zatrzymania – poinformowała Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Krystian O. nie trafił jednak dziś do aresztu. Jak ustalili dziennikarze RMF FM, mężczyzna przebywa w szpitalu. Jego aresztowanie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy lekarze przedstawią opinię na ten temat.

Przesłuchania

Jak informował rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński w sprawie wypadku przesłuchano kilkunastu świadków, w tym kilku po skierowaniu przez policję oraz prokuraturę apelu o zgłaszanie się osób, które były świadkami samego zdarzenia, czy też poruszania się samochodu marki BMW przed samym zdarzeniem. Relacje przesłuchanych w sprawie świadków wskazują na „bardzo szybką, brawurową jazdę kierowcy pojazdu marki bmw”. – Poruszał się on z dużą prędkością, wyprzedzając inne pojazdy, które blokowały jego szybki przejazd ulicą – przekazywał Łapczyński.

Jak podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, śledczy przesłuchali też kierowcę srebrnego auta, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych. – Zeznał, iż widział, jak po jego lewej stronie bardzo szybko porusza się pomarańczowy pojazd, który następnie z impetem uderzył w mężczyznę mówił Łapczyński.

– Moim zadaniem zażalenie jest absolutnie niezasadne. Przede wszystkim dlatego, że ja ze zdumieniem z mediów dowiaduje się, co zeznał kluczowy świadek. Jako obrońca złożyłem wniosek o to, żeby mnie informować o wszystkich czynnościach – powiedział z kolei adwokat Krystiana O. – Tomasz Ode. Dodał, że dowiedział się z mediów „jaka jest wersja śledcza potwierdzona przez tego świadka, jakiej treści są zeznania”.

– Uważam, że po prostu nie wypada dążyć do aresztowania podejrzanego na podstawie obawy matactwa w sytuacji, w której wersja śledcza jest komunikowana publicznie nieustalonej liczbie osób. Uważam, że nie ma obawy matactwa w sytuacji, w której prokurator przez media notyfikuje wszystkim ewentualnym nie przesłuchanym świadkom, co się dzieje w sprawie. Prokurator się chyba nie obawia o losy śledztwa, skoro informuje o zeznaniach świadka – stwierdził Ode.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Toksykolog pogrąża linię obrony Dariusza K. ws. bycia pod wpływem kokainy

Opinia biegłego toksykologii, który badał krew Dariusza K. pogrąża muzyka i niweczy jego linię obrony – dowiedział się portal tvp.info. „Jest możliwe potwierdzenie faktu, że Dariusz K. w chwili wypadku znajdował się pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu” – napisał toksykolog, wskazując, że do zażycia kokainy przez K. doszło „najprawdopodobniej na 1,5-2 godziny przed wypadkiem”. Sam K. przekonywał przed sądem, że kokainę zażywał, ale poprzedniego wieczora.

Przed sądem Dariusz K. oświadczył, że przyznaje się do spowodowania wypadku. Zapewniał jednak, że nie był „pod wpływem kokainy”, a jedynie „po jej użyciu”. – Kokainę zażyłem poprzedniego wieczora na przyjęciu – tłumaczył się w trakcie procesu. Jego linia obrony może lec w gruzach już w połowie maja. Wówczas to zostanie przesłuchany biegły toksykolog, który badał próbkę krwi muzyka.

Możliwy stan pod wpływem

Z opinii Zakładu Badań Antydopingowych Instytutu Sportu wynika, że „we krwi Dariusza K. wykryto kokainę w stężeniu 17,18 ng/ ml”. Prokuratura zleciła biegłemu ocenę, czy taka ilość narkotyku we krwi oznacza, że K. był „pod wpływem” środka odurzającego czy też „po jego użyciu”. W pierwszym wariancie Dariusz K. mógłby trafić do więzienia nawet na 12 lat. Stan „po użyciu” oznacza karę o połowę niższą. Biegły nie miał poważniejszych wątpliwości w tej sprawie. „Jest możliwe potwierdzenie faktu, że Dariusz K w chwili wypadku znajdował się pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu (…) oraz trzech leków z grupy benzodiazepin” – stwierdził biegły w opinii przygotowanej dla prokuratury.

Odurzenie maksymalnie 2 godziny przed wypadkiem

W opinii toksykologa czytamy m.in.: „Układ metabolitów oraz substancji aktywnej może wskazywać na inne niż okazjonalne przyjmowanie kokainy przez podejrzanego. Nie jest także możliwe wykrycie kokainy we krwi po upływie 12-15 godzin. Po ok. 12 godzinach od przyjęcia ostatniej dawki jej stężenie we krwi, w doświadczeniach na ochotnikach rzadko przekraczało 1 ng/ml.”

Biegły ustalił, że do zażycia kokainy przez Dariusza K. doszło „najprawdopodobniej na ok. 1,5 – 2 godziny przed wypadkiem”. Jeżeli obrona Dariusza K. nie przedstawi innej wiarygodnej opinii wskazującej, że osoba z podobnym stężeniem kokainy we krwi co K., zażywała ją wcześniej, to cała linia obrony oskarżonego runie jak domek z kart.

Wypadek po kokainie

Mokotowscy śledczy przedstawili Dariuszowi K. zarzuty umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym w związku z tym, że kierując samochodem BMW 320 po zażyciu środka odurzającego w postaci kokainy, nie zatrzymał się na czerwonym świetle i na przejściu dla pieszych śmiertelnie potrącił 63-letnią kobietę. Do wypadku doszło 13 lipca ub. r. na warszawskim Ursynowie, w al. Komisji Edukacji Narodowej. Kobieta przechodziła na zielonym świetle, gdy uderzyło w nią auto muzyka. Portal tvp.info ujawnił, że Dariusz K. był gotów wpłacić 500 tys. zł poręczenia majątkowego, byleby tylko uniknąć aresztu. Sąd jednak nie zgodził się na takie rozwiązanie i przychylił do wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie muzyka.
Żródło info i foto: TVP.info