Powstaną specjalne komisje ws. śmierci Dawida Kosteckiego i Brunona Kwietnia

„Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności” – obwieściło Ministerstwo Sprawiedliwości w kontekście samobójstwa Dawida Kosteckiego i śmierci Brunona Kwietnia, do których doszło w zakładach karnych. Resort przekazał, że obydwiema sprawami zajmują się „specjalne komisje”.

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało w poniedziałek oświadczenie dotyczące dwóch spraw, które wydarzyły się w więzieniach. Chodzi o śmierć Brunona Kwietnia oraz samobójstwo boksera Dawida Kosteckiego. Choć resort dementuje wiele informacji i potwierdza dotychczasowe ustalenia, to zaznacza:

Niezależnie od tych ustaleń sprawę tych dwóch zgonów badają specjalne komisje Służby Więziennej oraz prokuratura.
Padają też zapewnienia, że „Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności”.

Ministerstwo o sprawie Kosteckiego: Już wcześniej chciał popełnić samobójstwo

W przypadku Kosteckiego resort sprawiedliwości stanowczo zaprzecza – za Prokuraturą Krajową – że ten nigdy nie zeznawał, że „znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”. Ministerstwo zaznacza, że to nieprawdziwe informacje.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że Dawid Kostecki popełnił samobójstwo. Warto podkreślić, że wcześniej już próbował popełnić samobójstwo na wolności. Wynika to z informacji podanych przez niego w czasie przyjęcia do zakładu karnego w 2015 roku. Był także członkiem podkultury przestępczej w więzieniu – czytamy. Resort sprawiedliwości w oświadczeniu postanowił zaznaczyć, że rodzina Dawida Kosteckiego spotkała się 6 sierpnia z dyrektorem Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce i uzyskała „pełną informację o okolicznościach zdarzenia i nie zgłosiła żadnych uwag”.

Inaczej twierdzi Roman Giertych, pełnomocnik rodziny. Jak przekazał mediom, rodzina domaga się zmiany prokuratora prowadzącego sprawę i ponownego przeprowadzanie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak na polityka AFD. Policja zwołała specjalną komisję. To próba zabójstwa?

Nieznani sprawcy ranili ciężko w głowę niemieckiego posła AfD Franka Magnitza. Specjalna komisja prowadzi dochodzenie. Politycy potępili „brutalny napad”.​

66-letni poseł został zaatakowany i ciężko raniony przez trzech mężczyzn w poniedziałek wieczorem (7.01.19) w Bremie – poinformowała policja. Sprawcy po zadaniu Frankowi Magnitzowi ciosu w głowę zbiegli z miejsca zajścia. Leżącego na ziemi nieprzytomnego polityka znaleźli przebywający w pobliżu dwaj rzemieślnicy. Wezwali oni karetkę, której załoga powiadomiła policję. Napastnicy są wciąż poszukiwani.

Ofiara napadu komentuje

Frank Magnitz powiedział we wtorek w rozmowie z agencją prasową DPA, że pozostanie dłużej w szpitalu. Niewiele pamięta on z momentu napadu, gdyż po uderzeniu stracił przytomność. Nie widział napastników, ani nie słyszał czy coś do niego mówili.

– To, co się stało można bez dramatyzowania uznać za próbę zabójstwa – oświadczył dalej polityk AfD.

Wprawdzie już wcześniej otrzymywał on od czasu do czasu pogróżki, ale nie były one konkretne.

Na stronie internetowej bremeńskiego oddziału AfD znajduje się zdjęcie obrażeń głowy posła. Zdaniem policji powodem napaści na Franka Magnitza były jego poglądy polityczne.

Reakcje polityków

Politycy wszystkich partii w Niemczech domagają się ukarania sprawców. „Ostro potępiamy ten brutalny napad” – napisał we wtorek na Twitterze rzecznik rządu RFN Steffen Seibert. Szefowa SPD Andrea Nahles oświadczyła, że „AfD jest przeciwnikiem politycznym tolerancyjnego i pokojowego społeczeństwa”.

Kto jednak tę partię i jej polityków „zwalcza przy użyciu przemocy, zdradza te wartości” – powiedziała.

Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schäuble (CDU) stwierdził, że „Przemoc nie może nigdy stać się środkiem walki politycznej”.

Zdaniem polityka Zielonych Cema Özdemira „użycie przemocy nie ma uzasadnienia także przeciwko AfD. Kto zwalcza nienawiść nienawiścią pozwala jej na końcu wygrać”.

Szefowa klubu poselskiego AfD Alice Weidel za powód napadu podała „codzienną nagonkę na AfD, za którą odpowiedzialność ponoszą media oraz politycy wszystkich partii”. Wraz szefem AfD Alexandrem Gaulandem stwierdziła we wspólnym oświadczeniu, że czyn ten podsyca „atmosferę strachu” i naraża demokrację.

„Urząd Ochrony Konstytucji, policja i wymiar sprawiedliwości muszą uczynić wszystko, by ująć sprawców i z całą surowością prawa ich ukarać” – oświadczyło przywództwo AfD.

Zamach na biuro AfD

W ubiegły czwartek (3.01.19) doszło do eksplozji w jednym z biur AfD w saksońskim Döbeln. Wg informacji landowej policji kryminalnej uszkodzone zostały drzwi oraz szyba w oknie. Nikt nie został ranny. Trzej ujęci po zajściu mężczyźni w wieku, 29, 32 i 50 lat zostali ponownie wypuszczeni na wolność.

W opinii ekspertów pojawienie się AfD jako nowego wroga ułatwia aktywizację skrajnej lewicy. W centrum ich zainteresowania znajdują się szczególnie członkowie prawicowo-nacjonalistycznego skrzydła skupionego wokół Björna Höcke, szefa AfD w Turyngii.

Z najnowszego raportu Urzędu Ochrony Konstytucji w 2017 r. w Niemczech było 9 tys. „skłonnych do przemocy lewicowych ekstremistów”. W raporcie nie ma jednak mowy o „skrajnie lewicowym terroryzmie”.
Źródło info i foto: interia.pl