27-letni Sebastian K. skazany na 8 lat więzienia okaleczenie dwóch kobiet rozbitą butelką

8 lat ma spędzić w więzieniu 27-letni Sebastian K. który wiosną ub. roku w Katowicach zaatakował i okaleczył rozbitą butelką dwie młode kobiety, oszpecając jedną z nich. Wyrok w tej sprawie wydał we wtorek katowicki sąd. Dwaj inni oskarżeni zostali skazani na kary więzienia w zawieszeniu. Proces w tej sprawie rozpoczął się w lutym tego roku. Prokuratura oskarżyła Sebastiana K. o usiłowanie zabójstwa oraz trwałe oszpecenie jednej z pokrzywdzonych, spowodowanie obrażeń ciała u drugiej z młodych kobiet, a także o pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia – rozbitej butelki – dwóch mężczyzn towarzyszących pokrzywdzonym kobietom.

Prokurator żądał dla oskarżonego 12 lat więzienia, natomiast obrona wnioskowała m.in. o zmianę kwalifikacji prawnej czynu, argumentując, że sprawca nie działał z zamiarem zabójstwa.

Prokuratura nie wyklucza apelacji

We wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach skazał oskarżonego na osiem lat pozbawienia wolności, a jego dwóch znajomych: Dawida D. i Adriana O. na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu odpowiednio na 2 i na 3 lata. Sąd uznał, że Sebastian K. nie dopuścił się usiłowania zabójstwa.

Wyrok jest nieprawomocny; prokuratura nie wyklucza złożenia apelacji – decyzję podejmie po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku. Możliwa jest również apelacja obrony.

Oskarżony w sądzie przeprosił pokrzywdzone kobiety i wyraził żal z powodu tego, co się stało. Nie zaprzeczał, że je zranił, ale zapewniał, że nie chciał nikogo zabić.

Tłumaczył, że chciał wystraszyć

Do napaści doszło w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2017 r. w centrum Katowic. Dwie pokrzywdzone wraz ze znajomymi – kobietą i dwoma mężczyznami – napotkali wracających z dyskoteki trzech oskarżonych. Jak relacjonowała w procesie jedna z poszkodowanych, Sebastian K. podszedł do nich prosząc o ogień.

Po chwili objął jedną z koleżanek, mówiąc, że „ona idzie z nim”. Gdy jeden z kolegów dziewczyny stanął w jej obronie, K. uderzył go w twarz i wrócił do swoich kolegów. Po chwili wrócili wszyscy trzej i zaczęła się bójka, podczas której oskarżeni bili i kopali przeciwników. W trakcie bójki Sebastian K. rozbił butelkę po piwie – później twierdził, że ten tzw. tulipan był mu potrzebny tylko po to, by wystraszyć kobiety i ich znajomych.

Trwałe oszpecenie

Jak relacjonowała w sądzie pokrzywdzona, dziewczyny krzyczały, żeby mężczyźni przestali się bić. Zauważyła rozbitą butelkę w rękach K.; po chwili poczuła uderzenie i ból, a później – kiedy trójka mężczyzn uciekła – zauważyła krew na rękach, kurtce, butach i ziemi. Krótko potem okazało się, że raniona została też jej koleżanka.

Kobiety doznały rozległych ran twarzy i okolic. Jak wynika z opinii biegłych, obrażenia, których doznała 24-latka, nie tylko trwale ją oszpeciły, ale narażały na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Według prokuratury, K. działał z zamiarem pozbawienia jej życia. Obrażenia drugiej, 18-letniej, kobiety – rana podbródka i przedramienia – naruszyły, jak ocenił biegły, prawidłowe funkcjonowanie jej organizmu na ponad tydzień.

Był wcześniej karany

Sebastian K. był już wcześniej karany – za jazdę pod wpływem alkoholu, pobicie, kradzież z włamaniem i znieważenie policjantów. Podczas samego zajścia był pijany. Od maja 2017 r. jest aresztowany – jeszcze przed zarzutami w sprawie zranienia kobiet był w areszcie w związku z innym przestępstwem.

Jego dwaj znajomi odpowiadali w tym procesie za pobicie dwóch mężczyzn – kolegów pokrzywdzonych kobiet.

Sprawa odbiła się na Śląsku szerokim echem. Do zatrzymania sprawców przyczyniły się same pokrzywdzone, które do poszukiwań napastników wykorzystały media społecznościowe, publikując w nich zdjęcia sprawców napaści.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo 17-letniej Agaty z Wejherowa. Wiktoria M. skazana

Zwłoki nastolatki znaleziono w lutym 2015 roku w nadmorskim parku w Gdańsku Brzeźnie. Dziewczyna zginęła od jednego ciosu nożem. Główną oskarżoną w sprawie była koleżanka Agaty – Wiktoria M. Decyzją sądu dziewczyna spędzi za kratami 11 lat. Druga oskarżona, Aleksandra L., została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata.

– To było morderstwo popełnione na prośbę ofiary, sprawa precedensowa, która jeszcze nie wystąpiła w praktyce. Wiktoria czuła potrzebę podzielenia się swoim czynem z innymi, bo wywołał on u niej silną reakcję emocjonalną. Okłamywała Aleksandrę, że tylko dopchnęła nóż – mówił podczas rozprawy sędzia Jerzy Lemke.

Sąd zdecydował również, że Wiktoria M. ma wypłacić rodzinie ofiary zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. zł.

Trzeba przyznać, że sąd miał trudny orzech do zgryzienia. Obrońca Wiktorii M. wnosił o jej uniewinnienie. Według niego, brakowało wystarczających dowodów, które pozwoliłyby na postawienie dziewczynie zarzutu zabójstwa. Z kolei prokuratura domagała się dla Wiktorii 15 lat więzienia. Śledczy twierdzili, że dziewczyna chciała zobaczyć, jak ktoś umiera i zrealizowała swój plan. Matka Agaty, która była oskarżycielem posiłkowym, żądała od Wiktorii 250 tysięcy zadośćuczynienia. Dla drugiej oskarżonej Aleksandry L. prokuratura chciała roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat i dozoru kuratora.

– Żałuję, że byłam przy Agacie w momencie gdy wbijała sobie nóż, bo obiecałam, że już nigdy nie będzie samotna, nigdy sobie nie wybaczę, że Agata nie żyje. Boję się, że zostanę skazana za coś, czego nie zrobiłam. Przepraszam wielu znajomych, moją rodzinę, a przede wszystkim rodzinę Agaty. Zrozumiem, jak nikt mi nie wybaczy. Żałuję, że przy niej wtedy byłam i jej nie pomogłam, nie szukałam dla niej pomocy. Było mnóstwo innych rozwiązań dla jej problemów, ale nie takie – rozpaczała Wiktoria podczas ostatniej rozprawy.

Wyrok nie jest prawomocny.

Zwłoki Agaty znaleziono 22 lutego 2015 roku w parku w Gdańsku Brzeźnie. Przez długie tygodnie szukano zabójcy nastolatki. W maju śledczy doszli do szokujących wniosków. Okazało się, że dziewczynę najprawdopodobniej zabiła… jej najbliższa koleżanka – Wiktoria M. (18 l.) Zrobiła to jednym potężnym ciosem nożem w brzuch. W toku śledztwa okazało się, że nastolatki najprawdopodobniej wszystko zaplanowały i Agata została zamordowana na własne życzenie, ale śmiertelny cios zadała jej właśnie Wiktoria. Dziewczyna utrzymuje, że jest niewinna. Twierdzi, że Agata zabiła się sama.

Śledczy dotarli jednak do pamiętnika nastolatki, w którym miała przyznać się do popełnienia zbrodni. Analiza zapisków wykazała również, że Wiktoria M. jest rozchwiana emocjonalnie, wykazuje brak hamulców etycznych, tendencje agresywne i autoagresywne oraz skłonności do naruszania norm społecznych.

Na pytanie czy Wiktoria dokonała zabójstwa, czy miała w nim tylko pomagać miały dać odpowiedź opinie ekspertów. – Opinia biegłych nie wyklucza tego, że ofiara mogła uczynić to bez niczyjej pomocy – mówił w rozmowie z Fakt24.pl Dariusz Strzelecki, obrońca Wiktorii M. – Ciężko stwierdzić, jak wpłynie to na dalszą część procesu i zarzuty przedstawione oskarżonej.

Pewne jest natomiast, że Wiktoria M. nie działała sama. Wspierać miała ją koleżanka – Aleksandra L. (18 l.). Dziewczyna zasiadła na ławie oskarżonych obok Wiktorii i odpowiada za „pomaganie sprawcy zabójstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej poprzez zapewnienie fałszywego alibi i zacieranie śladów przestępstwa”. Aleksandra L. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia.

Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Wyrok ma zapaść w piątek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szwecja: 4 lata więzienia za gwałt na promie

Najbliższe cztery lata w więzieniu spędzi każdy z czterech sprawców gwałtu zbiorowego dokonanego na promie w Szwecji. Reprezentująca ofiarę Elisabeth Massi Fritz żałowała, że przestępcy trafią za kratki na tak krótki okres. Do ataku doszło w lutym ubiegłego roku na promie MS Viking Cinderella podczas rejsu ze Szwecji na fińskie Wyspy Alandzkie. Prokuratura przekonywała, że trzech mężczyzn zwabiło kobietę będącą pod silnym wpływem alkoholu do swojej kajuty i brutalnie zgwałciło.

Przed sądem oskarżeni bronili się, że nikt nie zmuszał kobiety do uprawiania seksu i że sama wręcz tego chciała. Sąd nie uwierzył tym zapewnieniom. Zgodził się natomiast z argumentacją prawniczki kobiety, która wskazała, że jej klientka szybko poddała się obdukcji lekarskiej, przedstawiła również zaświadczenia o odniesionych przez ofiarę obrażeniach.

Prawniczka była rozczarowana wysokością wyroku.

– Cztery lata więzienia to minimalny wyrok za kwalifikowany gwałt. Moim zdaniem ci mężczyźni zasługiwali na więcej. Samotna kobieta kontra trzech napastników – to zasługiwało na więcej niż minimalny wyrok przewidziany w prawie – przekonywała Fritz.
Żródło info i foto: TVP.info

Oscar Pistorius resztę kary spędzi w domu

Oscar Pistorius wychodzi z więzienia w przyszły wtorek i resztę kary będzie odbywał w domu – informują południowoafrykańskie media. Niepełnosprawny lekkoatleta w ubiegłym roku został skazany na pięć lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci swojej dziewczyny.

Tragedia wydarzyła się w nocy z 13 na 14 lutego 2013 r. W niejasnych okolicznościach pięciokrotny mistrz paraolimpijski zastrzelił w domu partnerkę. Reeva Steenkamp zginęła w toalecie po tym, jak Pistorius oddał cztery strzały przez zamknięte drzwi. Sportowiec utrzymywał, że pomylił kobietę z włamywaczem.

Pistorius to pierwszy w historii lekkoatleta, który po amputacji kończyn wystąpił w igrzyskach olimpijskich; wystartował w Londynie w 2012 r. Obie nogi stracił w wieku 11 miesięcy w wyniku wrodzonej wady. 15 lipca 2007 r. w mityngu IAAF w Sheffield, startując na specjalnych protezach, rywalizował jako pierwszy niepełnosprawny sportowiec razem ze sprawnymi lekkoatletami.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Pedofil po wyjściu z więzienia zgwałcił 9-letniego chłopca

Tymczasowy areszt dla mężczyzny podejrzanego o zgwałcenie 9-letniego chłopca. 31-latek najbliższe 3 miesiące spędzi w więzieniu. Taką decyzję podjął grudziądzki sąd po zapoznaniu się z materiałami prokuratury. Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem w Grudziądzu. Bartosz K. usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniego przemocą do obcowania płciowego.

Według polskiego prawa, czyn ten jest kwalifikowany jako zbrodnia. 31-latek kilka godzin wcześniej wyszedł z więzienia w Sztumie, gdzie odsiadywał wyroki za podobne przestępstwa. Mężczyźnie grozi nawet 18 lat więzienia.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Samuel N. trafił do aresztu w Wołowie

Samuel N., zabójca 10-latki z Kamiennej Góry, trafił do aresztu w Wołowie na Dolnym Śląsku – dowiaduje się Radio ZET. Tam mężczyzna spędzi najbliższe 3-miesiące. Do Zakładu Karnego w Wołowie trafiają m.in. recydywiści i niebezpieczni więźniowie. Jest tam też oddział terapeutyczny dla skazanych z zaburzeniami psychicznymi lub upośledzonych umysłowo. W przyszłym tygodniu 27-letni zabójca dziewczynki ma być zbadany przez biegłych psychiatrów. W czasie prokuratorskiego przesłuchania przyznał się do winy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

20-latek z Katowic trafi do aresztu na 3 miesiące

Trzy miesiące spędzi jednak w areszcie 20-latek z Katowic podejrzany o handel dopalaczami. Sąd okręgowy zmienił postanowienie sądu rejonowego w sprawie dilera. 20-latek został zatrzymany w połowie lipca w czasie wielkiej fali zatruć „Mocarzem”. Policja określiła go mianem głównego organizatora handlu dopalaczami w mieście. Wówczas – mimo wniosku prokuratury o tymczasowy areszt dla dilera – sąd wypuścił go na wolność. Nie był to jedyny taki przypadek w regionie. Kilka dni przed kontrowersyjną decyzją sądu w sprawie 20-latka, na wolność wyszło także dwoje jego wspólników. W ich przypadku prokuratura w ogóle nie wnioskowała do sądu o tymczasowy areszt.

W ubiegłym tygodniu w Częstochowie policja złapała trzy osoby, które handlowały dopalaczami. Zabezpieczyła u nich m.in.
tysiąc gotowych porcji syntetycznych narkotyków, ale cała trójka dilerów jest wolna i ma tylko policyjny dozór. Inaczej potoczyły się losy trzech osób zatrzymanych w Bytomiu. Są oni w areszcie. Śledczy tłumaczyli, że ci dilerzy sprzedali dopalacze nieletnim, a to jest przestępstwo.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Gary Glitter skazany za pedofilię

Były glam rockowy wokalista Gary Glitter za wykorzystywanie seksualne swoich trzech uczennic spędzi w więzieniu 16 lat. Gary Glitter, właściwie Paul Gadd, ma dziś 70-lat, ale jego kłopoty z prawem zaczęły się jeszcze w 1997 roku, gdy oddał komputer do naprawy. Pracownik serwisu znalazł na dysku piosenkarza 4000 zdjęć z pornografią dziecięcą, a o odkryciu plików poinformował policję. Do aresztowania Brytyjczyka doszło dwa lata później, skazano go na cztery miesiące więzienia. Po wyjściu na wolność Glitter przeniósł się na Kubę, a potem do Kambodży, skąd został wkrótce wydalony za namawianie dzieci do stosunków seksualnych. Kolejny wyrok na piosenkarza wydano w Wietnamie. Sąd skazał go za pedofilię na 3 lata więzienia.

Po zakończeniu odsiadki w Wietnamie wrócił do kraju. W 2012 r. zeznania przeciwko Glitterowi złożyło kilka kobiet. Twierdziły, że w dzieciństwie były przez niego molestowane seksualnie, a zarzuty okazały się na tyle wiarygodne, że piosenkarz został aresztowany. Zatrzymanie Glittera zbiegło się w czasie z ujawnieniem głośnego skandalu pedofilskiego, którego bohaterem był Jimmy Savile, słynny prezenter BBC. Wokaliście postawiono osiem zarzutów związanych z przestępstwami seksualnymi względem nieletnich dziewczynek, miał dopuścić się m.in. napaści seksualnej, kontaktów seksualnych z nieletnimi i podania im narkotyków. Proces zaczął się w czerwcu ubiegłego roku.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Zarzuty dla 19-letniego Damiana U.

Harcerz, drużynowy. Dobry uczeń. Cichy, nie rzucał się w oczy… Policjanci weszli do jego pokoju w internacie wczesnym rankiem, zabrali laptopa. W komórce znaleźli filmik, na którym widać, jak uprawia seks oralny z 14-letnim kolegą. 19-letni Damian usłyszał już zarzuty. Wakacje spędzi w areszcie. Za kilkanaście dni Damian U. miał zdawać maturę. We wrześniu skończy 20 lat. „Uczeń dobry, systematyczny, nie uciekał z lekcji, nikomu nie rzucał się w oczy.” „Bardzo wyciszony chłopak, grzeczny, siedzący ciągle gdzieś tam w komputerze i mający jakieś swoje zainteresowania.” „Prowadził grupę zuchów, chodził często na zbiórki, jeździł na obozy harcerskie. Dobrze zorganizowany.” Tak chłopaka opisuje Irena Jodko, kierownik internatu przy Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Gorzowie, w którym na co dzień przebywają uczniowie gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych. Właśnie tam U. mieszkał od kilkunastu miesięcy, wcześniej dojeżdżał z rodzinnego Kostrzyna nad Odrą. Chodził do technikum w popularnym gorzowskim „chemiku”. Kształcił się na informatyka. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Michael Adebolajo i Michael Adebowale skazani na dożywocie

Michael Adebolajo i jego wspólnik Michael Adebowale zostali skazani przez londyński sąd na karę dożywocia za morderstwo brytyjskiego żołnierza Lee Rigby’ego w maju 2013 r. Adebolajo nie będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze wyjście z więzienia, Adebowale spędzi w zakładzie minimum 45 lat. Ogłoszenie wyroku zostało opóźnione z powodu szarpaniny w sali sądowej. Ochroniarze musieli obezwładnić obu oskarżonych, a następnie usunąć ich z sali. Wyrok wraz z uzasadnieniem ogłoszono pod ich nieobecność. Sędzia uznał, że dowody zebrane w sprawie były „przygniatające” i świadczyły o „barbarzyńskim” morderstwie, jakiego dokonali nawróceni na islam mężczyźni. Dodał, że „zabójstwa dokonano w miejscu publicznym, za dnia, tak by uzyskać maksimum rozgłosu i by sprawcy zostali uznani za męczenników”. Żródło info i foto: Gazeta.pl