Agenci CBA w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych

Funkcjonariusze lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego 1 lipca 2020 r. rozpoczęli kontrolę w spółce Polskie Sieci Elektroenergetyczne – podał we wtorek wydział Komunikacji Społecznej CBA. „Kontrola dotyczy zamówienia publicznego +Dostawa i wdrożenie w Grupie Kapitałowej PSE Systemu Informacji Przestrzennej+” – wynika z informacji CBA przekazanej PAP.

Przewidywany termin zakończenia kontroli to 30 września 2020 r.
Źródło info i foto: bankier.pl

CBA zatrzymało prezesa warszawskiej spółki

Twórcy warszawskiej spółki są podejrzani o stworzenie piramidy finansowej na ćwierć miliarda złotych – pisze w weekendowym wydaniu „Puls Biznesu”. W gazecie czytamy, że na początku tygodnia Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zatrzymało dwie osoby z Metropolitan Investment (MI), w związku z podejrzeniem stworzenia piramidy finansowej i kierowania nią w latach 2018-2020. Z informacji, do których dotarł „PB” wynika, że zatrzymanymi są Łukasz W. – prezes Metropolitan Investment – i Robert J. – współwłaściciel, wiceprezes w latach 2016-2019, a od lutego 2019 r. przewodniczący rady nadzorczej.

„Poznańska prokuratura nie ujawnia tożsamości zatrzymanych” – podkreśla gazeta. „Informuje jedynie, że są to osoby, które w podległych MI spółkach pełniły funkcje zarządcze” – dodaje dziennik.

„Zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa polegającego na doprowadzeniu co najmniej 1466 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie około 250 mln zł. Na tym etapie podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat” – mówi cytowana przez „PB” rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Anna Marszałek,.

Skargi prywatnych inwestorów

Metropolitan Investment, to jak wyjaśnia „PB”, warszawska spółka, która w latach 2016-2019 oferowała inwestycje na rynku nieruchomości w formie obligacji i sprzedawała udziały w spółkach.

Dziennik zaznacza, że prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie MI wiosną tego roku, jednak o spółce zaczęło się robić głośno już jesienią ubiegłego roku, kiedy przez internet przetoczyła się fala negatywnych komentarzy o regulowaniu przez nią zobowiązań finansowych.

„Prywatni inwestorzy skarżyli się na problemy z wykupem udziałów i obligacji, a podwykonawcy informowali o niezapłaconych fakturach” – czytamy w „PB”.

Jak podkreśla dziennik, spółki MI prowadziły także emisję obligacji. „Oprócz atrakcyjnego oprocentowania inwestorom proponowano zabezpieczenia na nieruchomościach. Jednak warunki emisji nie wskazywały, czy dana nieruchomość jest już obciążona” – wyjaśnia cytowany przez dziennik Leszek Kliszewski, prawnik z kancelarii Legality, która reprezentuje klientów MI.

„Później okazywało się, że w niektórych emisjach zabezpieczenie hipoteczne jest na tak odległym miejscu, że w praktyce jest ono iluzoryczne” – dodaje.

„Prokuratura informuje, że sprawa ma charakter rozwojowy i nie wyklucza dalszych zatrzymań” – zaznacza gazeta.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejna piramida finansowa. Klienci stracili ponad 250 mln złotych

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w Warszawie dwie osoby – prezesów zarządu jednej ze stołecznych spółek odpowiedzialnych za powstanie i zarządzanie piramidą finansową. Blisko tysiąc osób miało w niej stracić ok. 250 mln zł. Wydział Komunikacji Społecznej CBA poinformował, że agenci Biura przeszukali miejsca zamieszkania i prowadzenia działalności gospodarczej zatrzymanych. CBA chce zabezpieczyć dokumentację, przedmioty mogących stanowić dowód w sprawie oraz majątek zatrzymanych.

Zatrzymań dokonali funkcjonariusze poznańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w ramach prowadzonego wspólnie z Prokuraturą Regionalną w Poznaniu śledztwa dotyczące zbudowania i zarządzania tzw. piramidą finansową w latach 2018-20. Jest to pierwsza realizacja Biura w tej sprawie.

Spółka oferowała obligacje

Czynności w tej sprawie prowadził także Urząd Komisji Nadzoru Finansowego, którego ustalenia były wsparciem dla organów ścigania – zaznaczył Wydział. Śledczy ustalili, że spółka oferowała klientom inwestycje na rynku nieruchomości w formie obligacji oraz sprzedaż udziałów w spółkach.

„Na podstawie uzyskanych informacji ustalono, że do końca 2019 roku wyemitowano w ramach wskazanych spółek obligacje na kwotę nie mniejszą niż 531 mln zł. Na podstawie ustaleń funkcjonariuszy CBA stwierdzono, że znaczna część środków finansowych została przeznaczona na inne cele niż te, które zostały wskazane w warunkach emisji obligacji” – podało Biuro.

Nielegalny transfer pieniędzy

Z ustaleń śledczych wynika, że pomimo pogarszającej się dynamicznie sytuacji finansowej spółek celowych, osoby odpowiedzialne za prowadzenie spraw spółek kontynuowały zbywanie udziałów i obligacji klientom. CBA ocenia, że miały przy tym świadomość ryzyka braku możliwości wypłaty zainwestowanego przez obligatariuszy i udziałowców kapitału oraz wynikających z niego odsetek.

„Ustalono także, że osoby uprawnione do reprezentacji spółek dokonywały nielegalnych transferów środków pieniężnych, uniemożliwiając spółkom zaspokojenie roszczeń wierzycieli i doprowadzając je do niewypłacalności” – zaznaczył Wydział.

W ocenienie śledczych sprawa będzie się rozwijała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Lubuskie: Kontrola CBA w Urzędzie Marszałkowskim

Poznańscy funkcjonariusze CBA skierowali do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego przez spółkę Global Trade Mash. Chodzi o kwotę prawie 1,4 mln zł.

Od czerwca 2018 do stycznia 2019 roku poznańscy funkcjonariusze CBA prowadzili w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubuskiego kontrolę wsparcia finansowego udzielonego spółce Global Trade Mash w ramach regionalnego programu operacyjnego Lubuskie 2020 na projekt dotyczący technologii biodetoksykacji odpadów drewnianych.

– W trakcie kontroli funkcjonariusze CBA ustalili, że spółka Global Trade Mash, beneficjent dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego, wydatkowała pozyskane środki na cele w znacznej części niezgodne z ich przeznaczeniem, pomijając przy tym i narażając na szkodę finansową głównego podwykonawcę badań, czyli Główny Instytut Górnictwa, który faktycznie realizował usługi badawcze zlecone przez spółkę – informuje Temistokles Brodowski, rzecznik prasowy CBA.

Global Trade Mash miała wprowadzać pieniądze do obrotu gospodarczego z wykorzystaniem łańcucha transakcji. – W ramach stworzonego łańcucha nabywała od wybranych, działających w porozumieniu z nią firm, towary i usługi za kwoty wielokrotnie przekraczające ich wartość rynkową. Przedsiębiorstwa wystawiały na rzecz spółki faktury dokumentujące sztucznie zawyżone koszty towarów i usług, umożliwiając tym samym wyłudzanie przez nią z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego pieniędzy przeznaczonych na dofinansowanie projektu oczyszczania drewna z olejów kreozotowych – wyjaśnia Temistokles Brodowski.

I dodaje: – W toku prowadzonej kontroli CBA udaremniło niekorzystne rozporządzenie mieniem urzędu szacowane na ponad 2,6 mln zł. Kontrola zakończyła się złożeniem do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw na szkodę Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego oraz Głównego Instytutu Górnictwa. Wyniki kontroli CBA wskazują, że działania spółki Global Trade Mash spowodowały szkodę w majątku urzędu na kwotę 1,39 mln zł.
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Zatrzymani przez ABW mieli wyrządzić polskiej spółce 850 milionów złotych szkody

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała trzech byłych członków zarządu spółki EuRoPol GAZ – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Michał S., Zdzisław J. i Mirosław D. mieli wyrządzić spółce szkodę w wysokości 848 milionów złotych.

Chodzi o okoliczności zawarcia w 2010 roku niekorzystnej dla Polski umowy na dostawy gazu z Rosji.

Według śledczych, zatrzymani doprowadzili do zawarcia kontraktów, w którym znalazły się rażąco niekorzystne zapisy dla Polski. Chodzi o rezygnację z popierania pozwu przeciwko Gazpromowi o zapłatę za przesył gazu przez Polskę w 2007 roku.

Polska strona zapewniła też o wykonaniu przez Gazprom wszelkich zobowiązań dotyczących przesyłu gazu w latach 2006-2009 i zapewniła o braku roszczeń w stosunku do rosyjskiego giganta. W ten sposób spółka odeszła od dochodzenia od Gazpromu setek milionów złotych także zasądzonych przez międzynarodowy arbitraż.

Zatrzymani mają usłyszeć zarzuty w łódzkiej Prokuraturze Regionalnej, za które grozi 10 lat więzienia.

Zarzuty dla byłej wiceminister gospodarki

W śledztwie zarzuty usłyszała też była wiceminister gospodarki Grażyna H. Jest ona podejrzana o oświadczenie nieprawdy w rządowej dokumentacji, a chodziło o rzekomo pozytywne opiniowanie przez szereg instytucji rządowych, w tym MSZ, wniosku dotyczącego niekorzystnych dla Polski zmian w umowie gazowej z Rosją.

Według śledczych, umowa na dostawę gazu z 2010 roku była nie tylko niekorzystna dla Polski, ale także niezgodna z unijnym prawem.

Polsko-rosyjska spółka

Spółka EuRoPol GAZ jest właścicielem polskiej części gazociągu tranzytowego Jamał-Europa. Została powołana, żeby w celu świadczenia usługi transportu gazu ziemnego przez nasz kraj. W jej skład wchodzą przedstawiciele Polski i Rosji, przy czym strona polska i rosyjska posiadają po 48 procent akcji natomiast 4 proc. należy do spółki Gas Trading S.A.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Agenci CBA zatrzymali byłego prezesa reaktywowanej warszawskiej spółki

Agenci CBA po raz drugi zatrzymali byłego prezesa reaktywowanej warszawskiej spółki. Sprawa dotyczy nieprawidłowości przy reprywatyzacji w Warszawie. Jak powiedział portalowi tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski, zatrzymania dokonali agenci z warszawskiej delegatury Biura.

Ten sam mężczyzna został już przez CBA zatrzymany w maju tego roku w związku z nieprawidłowościami przy warszawskiej reprywatyzacji. Jednak po pierwszym zatrzymaniu sąd postanowił o niearesztowaniu mężczyzny i zastosował wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.

Brodowski poinformował, że mężczyzna mimo takiej decyzji sądu nie wpłacił poręczenia majątkowego i nie stawiał się na wezwania prokuratury.

Teraz agenci, którzy prowadzą śledztwo, ustalili, że zatrzymany biznesmen ma związek z usiłowaniem wyłudzenia wielomilionowego odszkodowania od miasta Warszawy w związku z realizacją roszczeń do nieruchomości przysługujących spółce.

– W toku śledztwa ustalono, iż firma sprzedała na rzecz dwóch osób roszczenia do nieruchomości znajdującej się u zbiegu ulic Książęcej, Smolnej i Herberta. Sprzedaż ta była wynikiem oszustwa, gdyż uprzednio roszczenia zostały przeniesione na inny podmiot kontrolowany przez podejrzanego, o czym nabywcy nie byli informowani – informuje nas rzecznik.

W ten sposób zainkasowano 175 tys. zł. Następnie prezes podjął działania w celu ukrycia przestępczego pochodzenia tych środków, które polecił wypłacić dla siebie – dodaje rzecznik CBA. Po zakończeniu czynności mężczyzna został przewieziony do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, gdzie usłyszał zarzuty. Brodowski przypomina, że funkcjonariusze warszawskiej delegatury CBA prowadzą pod nadzorem prokuratury około 70 śledztw dotyczących przestępstw związanych z reprywatyzacją w Warszawie, które dotyczą blisko 200 nieruchomości, a zarzuty w sprawie usłyszało już około 40 osób.

Wartość szkód z tego tytułu została oszacowana na ponad 3 mld zł. We wrześniu tego roku Prokuratura Regionalna we Wrocławiu skierowała szósty akt oskarżenia w związku z tym wielowątkowym postępowaniem.
Źródło info i foto: TVP.info

Prokuratura uzupełniła zarzuty wobec byłego prezesa PKN Orlen

CBA zatrzymało ponownie b. prezesa PKN Orlen Jacka K. i pięć innych osób wz. z zarzutami wyrządzenia spółce szkody wielkich rozmiarów. Pozostali zatrzymani, to właściciele i członkowie zarządów agencji eventowych. „Zarzuty wobec b. prezesa PKN Orlen Dariusza Jacka K. uzupełniono o czyn polegający m.in. na wyrządzeniu koncernowi szkody majątkowej w kwocie przekraczającej 500 tys. zł – podała PK.

Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie łódzkiej prokuratury zatrzymało ponownie b. prezesa PKN Orlen, i pięć innych osób. Usłyszeli oni kolejne zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w PKN Orlen. Prokurator nie wystąpił o areszt, zastosował wobec wszystkich wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokuratura Krajowa w środowym komunikacie poinformowała, że „byłemu prezesowi zarządu PKN Orlen – Dariuszowi K. uzupełniono wydane uprzednio zarzuty o czyn polegający m.in. na wyrządzeniu PKN Orlen S.A. szkody majątkowej w wyniku niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień, poprzez pokrycie przez spółkę kosztów wyjazdu, który nie miał charakteru wyjazdu służbowego, w kwocie przekraczającej 500.000 złotych”.

„Najwłaściwsza” forma postawienia zarzutów

Pojawiło się jednak pytanie czy ponowne zatrzymanie byłego prezesa było konieczne. – W tej sprawie CBA realizuje postanowienie prokuratury. To prokuratura w Łodzi prowadzi śledztwo i je nadzoruje. Prokurator uznał, że ta forma postawienia zarzutów jest najwłaściwsza – powiedział Polsat News Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Zdaniem prawnika, eksperta Business Centre Club, prokurator mógł, ale nie musiał skorzystać z przysługującego mu prawa. – Praktyka w sprawach nie tak głośnych, dotyczących osób niepublicznych, niemedialnych, pokazuje, że uciekanie się do takich środków, jakie zostały zastosowane w tym przypadku jest ostatecznością – powiedział Radosław Płonka.

Jacek K. był szefem PKN Orlen od 2008 do 2015 roku. K. był już zatrzymany przez CBA w lutym, sąd zdecydował wtedy o jego trzymiesięcznym aresztowaniu, ale pozwolił mu odpowiadać z wolnej stopy za kaucję 1 mln zł.

Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności

„Krzysztofowi H., Annie A., Arkadiuszowi S. oraz Marcinowi S. – osobom związanym z jedną z agencji reklamowych – przedstawione zostały zarzuty przywłaszczenia środków, jakie winny być zwrócone do PKN Orlen w związku z dystrybucja biletów na imprezę Verva Street Racing” – przekazała prokuratura.

Ponadto osobom tym, a także Annie G., prowadzącej działalność w branży eventowo–marketingowej, przedstawiono zarzut poświadczenia nieprawdy w związku z wystawieniem faktur za świadczenie usług przy organizacji imprezy Orlen Warsaw Maraton, które nie zostały w istocie wykonane.

Annie G. przedstawiono również zarzut składania uprzednio fałszywych zeznań.

Wobec przesłuchanych osób prokurator zastosował dozór policyjny oraz poręczenia majątkowe – w kwotach od 20 tys. zł do 300 tys. zł. Podejrzanym może grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Zawyżone faktury

Poprzednio K. został zatrzymany wraz z dwoma b. dyrektorami koncernu. Zarzucono im wówczas również wyrządzenie spółce szkody wielkich rozmiarów, nadużycia uprawnień, lub niedopełnienia obowiązków. B. szefa PKN Orlen podejrzewano, że doprowadził do 3,3 mln zł szkody majątkowej przy rozliczaniu imprezy Verva Street Racing – Dakar na Stadionie Narodowym. Jacek K. i dyrektorzy mieli zgodzić się na zapłacenie firmie organizującej imprezę zawyżone faktury i nie rozliczyć sprzedaży biletów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agenci CBA zatrzymali Antoniego F.

Funkcjonariusze CBA zatrzymali Antoniego F., b. prezesa reaktywowanej warszawskiej spółki Lilpop, Rau i Loewenstein, założonej w 1866 r. Według śledczych chodzi o próbę wielomilionowego wyłudzenia w związku z realizacją roszczeń przysługujących spółce.

Zatrzymania dokonali funkcjonariusze warszawskiej delegatury Biura. Rzecznik CBA Temistokles Brodowski w rozmowie z portalem tvp.info potwierdził, że zatrzymano jednego mężczyznę w sprawie nieprawidłowości przy warszawskiej reprywatyzacji.

Jak informuje Brodowski, w toku śledztwa ustalono, iż spółka sprzedała na rzecz dwóch osób roszczenia do nieruchomości na stołecznym Powiślu. – Jak ustalono w toku śledztwa, zainkasowane w ten sposób środki – 175 tys. zł – przywłaszczył ówczesny prezes reaktywowanego przedsiębiorstwa – dodaje Brodowski.

Antoni F. zostanie po zakończeniu czynności przewieziony do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Tam zostaną mu postawione zarzuty.

Jako pierwsza informację o zatrzymaniu mężczyzny podała „Panorama” TVP2.

Nasz news: kolejny zatrzymany w aferze reprywatyzacyjnej. @CBAgovPL zatrzymało prezesa reaktywowanej warszawskiej spółki Lilpop, Rau i Loewenstein. Chodzi o próbę wielomilionowego wyłudzenia w związku z realizacją roszczeń przysługujących spółce.
Źródło info i foto: TVP.info

4 osobom, w tym byłemu prezesowi Lotosu, postawiono zarzuty niegospodarności

Zarzuty związane z niegospodarnością postawiono zatrzymanym we wtorek pracownikom Lotosu, w tym byłemu prezesowi tej spółki – poinformował PAP rzecznik prasowy gdańskiej prokuratury regionalnej Maciej Załęski.

Rzecznik poinformował, że trzy osoby usłyszały zarzuty we wtorek, z kolei byłemu prezesowi Lotosu postawiono je w środę. Załęski wyjaśnił, że wszystkim podejrzanym przedstawiono zarzut z artykułu 296 paragraf 2, za popełnienie którego to przestępstwa grozi do 8 lat więzienia. Zarzuty dotyczą niegospodarności, w efekcie której Lotos mogła ponieść szkodę rzędu 250 tys. zł. Chodzi o zawartą w 2011 r. umowę na usługi doradcze, którą przedstawiciele Lotosu podpisali z prywatną firmą. Zdaniem organów ścigania, umowa ta była fikcyjna.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dwóch pracowników PARP-u miało wyłudzić 13 mln złotych. Wynik kontroli CBA

Po kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości do sądu trafił akt oskarżenia przeciw dwóm pracownikom warszawskiej spółki – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Mieli oni wyłudzić 13 mln zł z PARP przedstawiając nierzetelną dokumentację.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura powiedział we wtorek, że kontrolę, która doprowadziła do skierowania przez prokuraturę aktu oskarżenia do sądu, CBA prowadziło od września 2016 do maja 2017 r. i obejmowała ona lata 2009-15.

CBA sprawdziło wówczas, jak PARP gospodaruje środkami publicznymi przy udzielaniu dofinansowania jednej z warszawskich spółek na projekt zarządzania kadrami w ramach pro­gramu operacyjnego Kapitał Ludzki.

Kontrolerzy Biura znaleźli wówczas szereg powiązań kapitało­wych i osobowych między beneficjentem projektu, a wykonawcami jego komponentów i wskazali na naruszenie zasad konkurencyjności przez warszawską spółkę.

Wyłudzenie dofinansowania

Sama procedura wyboru wykonawców miała, według CBA, pozorny charakter: beneficjenci projektu i wykonawcy pozostawali w stałych relacjach – mieli ten sam adres, wspólną obsługę księgową i prawną czy też wzajemne udzielanie pożyczek. Mimo to osoby reprezentujące spółkę składały oświadczenia o braku powiązań między beneficjentem a dostawcami i wykonawcami, czym wprowadzały w błąd PARP i uzyskiwały od niej płatność, co było wyłu­dze­niem dofinansowania – wskazało CBA.

Po śledztwie z zawiadomienia CBA z sierpnia 2017 r. po roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola przedstawiła Janowi P. pięć zarzutów i Jakubowi Sz. trzy, a ostatnio akt oskarżenia.

Po kontroli CBA sama Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przeanalizowała dokumentację innych projektów z udziałem tej spółki. lub powiązanych z nią podmiotów. PARP podała, że po tej analizie prowadzi postępowanie administracyjne o zwrot środków – ponad 10 mln zł z czterech z pięciu umów, w której występowała spółka.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości to agencja rządowa, centralny organ administracji podległy Ministrowi Rozwoju. Zarządza funduszami pochodzącymi z budżetu państwa i Unii Europejskiej, przeznaczonymi na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw oraz rozwój zasobów ludzkich.
Źródło info i foto: polsatnews.pl