Dziennikarz Kamil D. nie trafi do aresztu

Znany dziennikarz Kamil D., któremu prokuratura zarzuca oszustwo i podrobienie weksla, nie trafi do aresztu. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące – wynika z informacji śledczych. Wniosek w tej sprawie skierowała we wtorek wieczorem do sądu Prokuratura Regionalna w Katowicach. W nocy sąd nie przychylił się do wniosku śledczych. Prokuratura zamierza złożyć zażalenie na decyzję sądu.

Jak informowała we wtorek rzeczniczka prokuratury Agnieszka Wichary, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania m.in. z uwagi na treść złożonych przez D. wyjaśnień, które – zdaniem prokuratora – wymagają zweryfikowania, a także z uwagi na surową karę, grożącą za zarzucany podejrzanemu czyn.

Zarzucane Kamilowi D. przestępstwo to zbrodnia przeciwko środkom płatniczym. Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 kodeksu karnego, dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel, „podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności”. Jak wskazuje prokuratura, zagrożenie wysoką karą „stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych”.

Prokuratura nie podała dotąd, w jaki sposób Kamil D. ustosunkował się do zarzutów. We wtorek rzeczniczka nie chciała odnieść się do podanych w mediach informacji, że D. przyznał się do winy.

Zatrzymanie dziennikarza

Dziennikarz został zatrzymany w poniedziałek przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Jego przesłuchanie, które rozpoczęło się w poniedziałek wieczorem, było kontynuowane we wtorek od rana. Zakończyło się późnym popołudniem, D. został wyprowadzony z gmachu prokuratury przez policjantów. Wieczorem do sądu trafił wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, który został odrzucony.

Jak w poniedziałek informowała prokuratura, stawiane D. zarzuty dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł, który został zawarty w sierpniu 2008 r. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w sierpniu br. z zawiadomienia poręczyciela, a także banku, który również jest pokrzywdzony. Prokuratura zaznaczyła, że w ostatnich dniach wpłynęła kluczowa w tej sprawie opinia biegłego z zakresu pisma ręcznego.

Jak informowały w sierpniu br. media, w tym roku bank zwrócił się do byłej żony dziennikarza z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Kobieta zaprzeczyła, że złożyła swój na wekslu podpis, kwestionując jego autentyczność. Oświadczyła, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla, ani nigdy go nie widziała.

Weksel został podpisany w 2008 r., natomiast później – w 2011 r. podpisany został kolejny dokument, który weryfikował konieczność poddania się egzekucji, a który był wymagany przez bank dla zabezpieczenia kredytu. Postawiony D. zarzut dotyczy lat 2008-2011. „Tam faktycznie jest jeszcze jeden weksel, natomiast na chwilę obecną otrzymana w ostatnich dniach opinia z zakresu pisma ręcznego pozwoliła nam na przedstawienie zarzutu dotyczącego weksla na kwotę 3 mln zł” – wyjaśniała prokurator.

Złożone do prokuratury zawiadomienie dotyczy dwóch weksli. Jednak z uwagi na konieczność wykonania kolejnych czynności procesowych, które będą polegały przede wszystkim na zweryfikowaniu osoby podpisanej za poręczyciela na tym wekslu, na razie materiały dowodowe pozwoliły na przedstawienie Kamilowi D. zarzutu dotyczącego jednego weksla na kwotę 3 mln zł.

Poprzednio dziennikarz został zatrzymany pod koniec lipca br. Kamil D. uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku drogi krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim. Jak się okazało, prowadząc samochód miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za takie przestępstwa grozi nawet 12 lat więzienia. Mężczyzna przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu, co jest zagrożone karą dwóch lat pozbawienia wolności.

Prokuratura rejonowa skierowała wtedy do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Zażalenie od tej decyzji złożyła do sądu II instancji Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim, która przejęła śledztwo. Sąd Okręgowy podtrzymał decyzję sądu I instancji. Zmienił natomiast wysokość poręczenia – kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.
Źródło info i foto: onet.pl

Kamil D. został przesłuchany w prokuraturze. Trafi do aresztu?

Katowicka prokuratura chce aresztowania znanego dziennikarza Kamila D., podejrzanego o oszustwo i podrobienie weksla. Wniosek w tej sprawie jeszcze we wtorek trafi do sądu – podali śledczy po zakończonym we wtorek przesłuchaniu podejrzanego.

Z uwagi na treść wyjaśnień, które zdaniem prokuratora wymagają zweryfikowania, a również z uwagi na grożąca surową karę za czyn zarzucany podejrzanemu, który stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – powiedziała dziennikarzom rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary.

Jak dodała, wniosek o aresztowanie na trzy miesiące ma trafić Sądu Rejonowego Katowice-Wschód jeszcze we wtorek. Sąd będzie miał dobę na jego rozpoznanie. Prokuratura nie odpowiada na pytanie, w jaki sposób D. ustosunkował się do zarzutów. Wichary nie chciała odnieść się do podanych w mediach informacji, że D. przyznał się do winy. Z uwagi na dobro śledztwa, jesteśmy przed posiedzeniem przed sądem, nie mogę tego ujawnić – oświadczyła prokurator.

Dziennikarz został zatrzymany w poniedziałek przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Jego przesłuchanie, które rozpoczęło się w poniedziałek wieczorem, we wtorek od rana było kontynuowane. Zakończyło się późnym popołudniem, D. został wyprowadzony z gmachu prokuratury przez policjantów.

Jak w poniedziałek informowała prokuratura, stawiane D. zarzuty dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł, który został zawarty w sierpniu 2008 r. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w sierpniu br. z zawiadomienia poręczyciela, a także banku, który w tej sprawie również jest pokrzywdzony. Prokuratura zaznaczyła, że w ostatnich dniach wpłynęła kluczowa w tej sprawie opinia biegłego z zakresu pisma ręcznego.

Jak informowały w sierpniu br. media, w tym roku bank zwrócił się do byłej już żony dziennikarza z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Była żona zaprzeczyła, że złożyła swój podpis na wekslu, kwestionując autentyczność podpisu na papierze. Oświadczyła, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla ani nigdy go nie widziała.

Prok. Wichary uściśliła w poniedziałek, że weksel został podpisany w 2008 r., natomiast później, w 2011 r., podpisany został kolejny dokument, który weryfikował konieczność poddania się egzekucji, a który był wymagany przez bank dla zabezpieczenia kredytu. Także ten zarzut dotyczy okresu 2008-2011 – wskazała prokurator. Tam faktycznie jest jeszcze jeden weksel, natomiast na chwilę obecną otrzymana w ostatnich dniach opinia z zakresu pisma ręcznego pozwoliła nam na przedstawienie zarzutu dotyczącego weksla na kwotę 3 mln zł – wyjaśniła.

Zawiadomienie dotyczy dwóch weksli, ale z uwagi na konieczność wykonania jeszcze kolejnych czynności procesowych, które będą polegały przede wszystkim na zweryfikowaniu osoby, która dokonała podpisu za poręczyciela na tym wekslu, dlatego na dzień dzisiejszy materiały dowodowe pozwoliły na przedstawienie zarzutu dotyczącego tylko weksla na kwotę 3 mln zł – uściśliła prok. Wichary.

Dodała, że zarzucane Kamilowi D. przestępstwo to zbrodnia przeciwko środkom płatniczym. Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 kodeksu karnego, dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel, „podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności”.

Poprzednio dziennikarz został zatrzymany pod koniec lipca br. Na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim, Kamil D. uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jak się okazało, prowadząc samochód miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za takie przestępstwa grozi nawet 12 lat więzienia. Mężczyzna przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu, co jest zagrożone karą dwóch lat pozbawienia wolności.

Prokuratura rejonowa skierowała wtedy do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Zażalenie od tej decyzji złożyła do sądu II instancji Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim, która przejęła śledztwo. Sąd Okręgowy podtrzymał decyzję sądu I instancji. Zmienił natomiast wysokość poręczenia – kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Celebrytka Dominika T.-W. z zarzutami prokuratorskimi. Zarzuty dotyczą wyłudzenia pieniędzy

Dominika T.-W. ma poważne kłopoty. Prokuratura doszukała się u niej powodów, by osądzić ją o popełnienie przestępstwa w sprawie SKOK Wołomin.

Jak informuje PAP, w czwartek w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w związku ze śledztwem w sprawie SKOK Wołomin zostały postawione celebrytce – Dominice T.-W. – zarzuty dotyczące wyłudzenia kredytu w kwocie miliona złotych – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

Dominika T.-W. miała nie przyznać się do zarzucanych czynów. „Odmówiła też składania wyjaśnień” – dodał prokurator w rozmowie z PAP.

Dalej czytamy, że według śledczych Dominika T.-W. we wrześniu 2013 roku „ubiegając się o wsparcie finansowe przedłożyła nierzetelne oraz nieprawdziwe pisemne oświadczenia dotyczące uzyskiwanych przez nią dochodów”. Prokurator podał, że pracownicy SKOK Wołomin zostali również wprowadzeniu w błąd co do tożsamości osób, na których rzecz kredyt został faktycznie udzielony.

„Na skutek tych działań pracownicy SKOK Wołomin udzielili jej kredytu w wysokości jednego miliona złotych” – wyznał w rozmowie z PAP Saduś.

Kim jest Dominika T. -W.?

Dominika T.-W. jest córką prezesa Polskiego Związku Narciarskiego oraz byłą żoną znanego polskiego piosenkarza.
Źródło info i foto: wp.pl

SN oddalił kasację w sprawie Marka F.

Sąd Najwyższy oddalił we wtorek jako „oczywiście bezzasadną” kasację złożoną przez obronę w sprawie Marka F., skazanego w związku z tak zwaną aferą podsłuchową. Oznacza to, że kara 2,5 roku więzienia wymierzona biznesmenowi prawomocnie przez sąd drugiej instancji stała się ostateczna.

Sprawa dotyczyła nagrywania w dwóch restauracjach osób z kręgów polityki i biznesu. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 roku kryzys w rządzie Donalda Tuska. Marek F. został skazany prawomocnie na 2,5 roku więzienia. Jego pełnomocnicy wnieśli od tego wyroku kasację.

Kasacja „oczywiście bezzasadna”

Przed tygodniem Sąd Najwyższy rozpoznał kasację, w której obrona podniosła między innymi zarzuty „rażącego naruszenia przepisów postępowania” przez sąd drugiej instancji. Adwokaci biznesmena wnosili o uniewinnienie oskarżonego z uwagi na „oczywistą niesłuszność skazania”, ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację jako „oczywiście bezzasadną”. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Zbigniew Puszkarski podkreślił, że SN nie podzielił argumentów obrony.

Został zatrzymany w Hiszpanii, trafił do więzienia

Prawomocny wyrok w sprawie Marka F. zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w grudniu 2017 r. SA utrzymał wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy i uznał ustalenia sądu I instancji za prawidłowe. Później SA oddalił zażalenia obrońców F., którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary między innymi ze względu na stan zdrowia skazanego. F. miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Nagrania w restauracji (http://www.tvn24.pl)

W latach 2013-2014 nagrano m.in. ówczesnych szefów: Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – Bartłomieja Sienkiewicza, Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, Narodowego Banku Polskiego – Marka Belkę, Centralnego Biura Antykorupcyjnego – Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób. Prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97 z nich. Według sądu I instancji naczelną motywacją oskarżonych była chęć wzbogacenia się, a Marek F. był jedynym pomysłodawcą przestępczego procederu oraz „wyłącznym dysponentem nagrań”.

„Jakakolwiek inna niż finansowa motywacja sprawców, w ocenie sądu, nie znajduje oparcia w poczynionych ustaleniach faktycznych” – uznał Sąd Okręgowy. Natomiast Sąd Apelacyjny za słuszne uznał ustalenia i wnioski sądu I instancji.

Kolejne śledztwo w sprawie nagrań

Przeciwko F. trwa kolejne śledztwo w sprawie nagrań, które zostały opublikowane bądź o których dowiedział się prokurator już po zakończeniu sprawy, w której zapadł prawomocny wyrok. W postępowaniu tym Falenta usłyszał kilka zarzutów. Nie przyznaje się do winy.

„Rzeczpospolita” informowała w czerwcu, że F. napisał w kwietniu do prezydenta Andrzeja Dudy, iż jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. W tym samym miesiącu „Gazeta Wyborcza” ujawniła treść listu, jaki F. napisał do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pisał w nim: Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica Panów z CBA”.

W czerwcu minister w kancelarii prezydenta Andrzej Dera mówił, że Marek F. „został prawomocnie skazany przez niezawisły sąd, który uznał, że sposób w jaki działał, pobudki jakie nim kierowały, zasługują na karę pozbawienia wolności i tę karę odbywa i tego już nic nie zmieni”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Strzelanina w Marsylii. Są ranni

Jedna osoba zginęła a pięć zostało rannych w strzelaninie, która miała miejsce w niedzielę późnym wieczorem w Marsylii. Policja nie podała powodów, dla których padły strzały. Jeden mężczyzna został zabity, a pięciu innych zostało rannych podczas strzelaniny w niedzielę wieczorem w Marsylii. Do zdarzenia doszło około około godziny 22. Na miejscu znaleziono ok. 30 łusek od pocisków o kalibrze 7,62 mm, co sugeruje, że strzały zostały oddane z karabinku AK, o potocznej nazwie kałasznikow. Kulami uszkodzone zostały dwa samochody.

– Policja prowadzi śledztwo w rej sprawie. W tej chwili nie można stwierdzić, czy były to porachunki pomiędzy gangami – powiedział prokurator Xavier Tarabeux.

Ofiara śmiertelna to mężczyzna w wieku 22 lat. Został trafiony w klatkę piersiową. Ranne osoby są w wieku 20 – 25 lat. Do szpitala trafiła także matka jednej z osób, które ucierpiały w strzelaninie. Doznała szoku po informacji, że jej syn został ranny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Sprawa w Sądzie Najwyższym

Grupa 16 tys. osób domaga się wycofania skargi kasacyjnej, jaką do Sądu Najwyższego skierowało Towarzystwo Chrystusowe. Petycję w tej sprawie złożyły dziś cztery kobiety. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel, który stwierdził, że „sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia”.

prawa miliona zł zadośćuczynienia dla ofiary byłego już księdza Romana B. jest obecnie w Sądzie Najwyższym. Skarga kasacyjna złożona przez Towarzystwo Chrystusowe, które musiało wypłacić pieniądze Katarzynie, zostanie rozpatrzona 20 grudnia. Osoby, które wspierają Katarzynę mają jednak nadzieję, że zakon skargę do tego czasu wycofa. Dzisiaj w siedzibie zakonu w Poznaniu złożyli oni dwie petycje wraz z podpisami osób je popierających.

Petycje złożyły cztery kobiety, wśród których była poznańska aktywistka Agnieszka Ziółkowska. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel.

– Zebraliśmy łącznie 16 tys. podpisów pod wnioskiem o wycofanie przez państwa skargi kasacyjnej. Jedną z petycji złożyliśmy w Sądzie Najwyższym. Oprócz wycofania skargi domagamy się również sprawiedliwego składu orzekającego dla Katarzyna – mówiła Ziółkowska.

– Jestem apostatką, ale wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej, w duchu zadośćuczynienia za krzywdy. Mamy nadzieję, że państwo wezmą pod uwagę głos obywateli, wśród których są również wierni – podkreślała.

Co na to rzecznik zakonu? – Jest nam niezmiernie przykro za zaistniałą sytuację. W naszym zgromadzeniu nigdy nie było i nie będzie przyzwolenia na tego typu działania. Przypomnę, że sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia – mówił ks. Grygiel.

Zapowiedział, że Towarzystwo Chrystusowe „pochyli się nad petycją” i w najbliższym czasie wyda w tej sprawie oświadczenie.
Źródło info i foto: onet.pl

Płock: Zwłoki 69-letniej kobiety w jednym z mieszkań

Jak informuje Krystyna Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku, o sprawie poinformowała mundurowych sąsiadka denatki. W sobotę późnym popołudniem znaleźli oni na miejscu zwłoki 69-letniej kobiety. Jak dodaje Kowalska, po wstępnych czynnościach z udziałem prokuratora wykluczono udział osób trzecich. Lokatorzy tego samego budynku nie widzieli kobiety od kilku dni.

Funkcjonariusze KMP w Płocku znaleźli ciało denatki w sobotę po godzinie 17 po zgłoszeniu od jednej z jej sąsiadek. Na miejscu potwierdzili najgorsze obawy pozostałych lokatorów, którzy nie widzieli kobiety od kilku dni.

Wstępna analiza wskazuje, że do śmierci 69-latki nie przyczyniły się osoby trzecie.
Źródło info i foto: se.pl

Warszawa: Ciało noworodka w reklamówce. Zatrzymano 36-letnią kobietę

W czwartek przed południem na terenie ogródków działkowych na Targówku, przy jednej z altanek, znaleziono noworodka. Dziewczynka zawinięta była w foliową reklamówkę. Po południu policjanci zatrzymali w tej sprawie 36-letnią kobietę.

Dziecko znaleziono ok. godz. 11.30. Według wstępnych informacji osobą, która usłyszała kwilenie noworodka był przypadkowy przechodzień. Według ustaleń portalu se.pl mężczyzna, to bezdomny, który koczuje w pobliżu ogrodu działkowego.

Mężczyzna zawiadomił ochronę ogródków działkowych o swoim znalezisku, ci natychmiast wezwali policję i pogotowie ratunkowe.

– Ze względu na sytuację karetka wjechała od razu na oddział, nie na SOR i tam zajęli się nią specjaliści. Dziecko było wyziębione, ale jest prześliczna, w dobrej kondycji i została przebadana. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Urodziła się kilka lub kilkanaście godzin przez znalezieniem – opowiada portalowi se.pl Piotr Gołaszewski, rzecznik prasowy Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

Z ustaleń se.pl wynika, że bezdomny, który znalazł dziecko, nie był osobą postronną. Był partnerem kobiety, która urodziła dziecko i porzuciła je w reklamówce.
Źródło info i foto: wp.pl

Ciało 71-latka znalezione w jednym z mieszkań w Świdnicy. Prokuratura bada sprawę

Prokuratura bada przyczynę i okoliczności śmierci 71-latka, którego ciało odkryto w czwartek, w jego własnym mieszkaniu w Świdnicy. W związku z tragedią, policja zatrzymała jedną osobę. W środę popołudniu, w mieszkaniu przy ulicy Kliczkowskiej w Świdnicy znaleziono zwłoki. Należały one do 71-letniego mężczyzny, który był lokatorem mieszkania – poinformował portal naszemiasto.pl.

Ujawnione ciało miało znajdować się już w stanie rozkładu.

W sprawie zatrzymano jedną osobę

Zarówno policja jak i prokuratura na razie nie udzielają szczegółowych informacji, dotyczących sprawy. W związku z tragicznym odkryciem przy ul. Kliczkowskiej, policja zatrzymała jedną osobę. Wyniki sekcji zwłok znane będą w dziś popołudniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Poznań: Zamaskowany mężczyzna jeździ po mieście i zaczepia dzieci

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 22.03.2015. n/z: policjanci kontroluja predkosc

9Rodzice z Poznania alarmują o tajemniczym mężczyźnie, który jeździ po mieście i zaprasza dzieci do swojego samochodu, proponując podwiezienie do domu. Otrzymanie zgłoszenia w tej sprawie potwierdza policja. Na ulicach Poznania dzieci – zgodnie z relacjami zaniepokojonych rodziców – zaczepia dorosły mężczyzna z chustą na twarzy, który jeżdżąc samochodem, proponuje maluchom wracającym ze szkoły podwiezienie ich do domu.

„Mojemu 10-letniemu synowi zostało zaproponowane wejście do auta obcego mężczyzny z chustką na twarzy. Mężczyzna był wysokim brunetem, jeżdżącym czarnym sedanem. Więcej informacji dziecko nie zapamiętało” – relacjonuje matka chłopca, która o sprawie poinformowała rodziców za pośrednictwem profilu Warszawskie Poznań na Facebooku. „Niech rodzice porozmawiają na ten temat z dziećmi. Choćby i tysięczny raz” – dodaje kobieta.

Sprawą zajmuje się już poznańska policja i sprawdza okoliczny monitoring. Z kolei mieszkańcy miasta rozwieszają na ulicach ostrzeżenia dla rodziców.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl