Gdynia: Ze szpitala skradziono sprzęt wart 700 tys. złotych

Służący do endoskopii sprzęt wart ponad 700 tys. zł skradziono ze Szpitala Morskiego im. PCK w Gdyni Redłowie. Sprawą zajmuje się policja. Szpital musiał odwołać zaplanowane badania endoskopowe.

Jak poinformowała Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy Szpitali Pomorskich – spółki skupiającej kilka podmiotów medycznych, w tym Szpital Morski im. PCK w Gdyni Redłowie – do włamania i kradzieży doszło w nocy z ostatniego piątku na sobotę. Wyjaśniła, że z pracowni endoskopowej zniknęła aparatura warta ponad 700 tys. zł. Dodała, że w efekcie kradzieży placówka musiała odwołać zaplanowane wcześniej badania. Ta sytuacja szczególnie dotkliwie dotyka pacjentów onkologicznych czekających na szybką diagnozę – podkreśliła Pisarewicz.

Informacja o kradzieży przedostała się do mediów dopiero we wtorek. Ani szpital, ani policja nie informowały wcześniej o tym zdarzeniu. Oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni potwierdził, że gdyńscy funkcjonariusze pracują nad ustaleniem sprawców kradzieży, odmówił jednak podania innych szczegółów.

W nieoficjalnych źródłach w pomorskiej służbie zdrowia PAP ustaliła, że kradzież sprzętu endoskopowego mogła się odbyć na zamówienie. Może o tym świadczyć to, że z pracowni endoskopowej zniknęły tylko konkretne, wybrane sprzęty – złodzieje pozostawili na miejscu wiele innych, także cennych, urządzeń.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aktywiści zasłonili siedziby PiS i PO czarnymi płachtami. Policja zatrzymała 46 osób

Po akcji Greenpeace na siedzibach PiS i PO policja zatrzymała 46 osób. Aktywiści rozwiesili na budynkach partii czarne płachty z napisem „Polska bez węgla 2030”. Osoby pochodzące z 12 europejskich państw zatrzymano w związku „naruszeniem miru domowego”, za co grozi nawet więzienie.

Policja i straż pożarna brała udział w usuwaniu aktywistów Greenpeace, którzy brali udział we wtorkowej akcji. Rano działacze ze sprzętem wysokościowym weszli budynki przy ulicach Nowogrodzkiej i Wiejskiej,

Rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji informuje w rozmowie z Gazeta.pl, że zatrzymano „ponad 40 osób”, a Greenpeace precyzuje, że chodzi o dokładnie 48 z 12 krajów Europy. Zatrzymań dokonano w związku art. 193 Kodeksu karnego, który mówi o zakłócaniu miru domowego („Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”) oraz art. 63a Kodeksu wykroczeń (bezprawne umieszczenie ogłoszenia lub plakatu). – W tej chwili trwają czynności z zatrzymanymi – poinformował Marczak.

W akcjach wzięli udział aktywiści i aktywistki z Austrii, Chorwacji, Danii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Polski, Węgier, Wielkiej Brytanii i Włoch. Akcja Greenpeace miała na celu wezwanie polityków partii rządzącej oraz opozycji do realnych działań w związku z kryzysem klimatycznym. Jednym z elementów takich działań jest konieczność odejścia od energetyki opartej na węglu i innych paliwach kopalnych.

Politycy „nieustannie mylą smog ze zmianą klimatu”

– Od lat wydajemy raporty pokazujące wzrastające koszty węgla i konieczność przejścia na odnawialne źródła energii. Nasze uwagi, oparte o dane naukowe, są konsekwentnie ignorowane przez rządzących. Kwestia ochrony klimatu nie może czekać. Czas podjąć zdecydowane działania – komentowali w komunikacie Paweł Szypulski z Greenpeace. Zwrócił uwagę, że „dwie największe partie nie umieściły w swoich programach wyborczych żadnych istotnych planów dotyczących ochrony klimatu”. Stwierdził też, że Polacy – zarówno wyborcy PiS, jak i PO – chcą odejścia od węgla, co potwierdza ostatni sondaż Kantar.

– O tym, jak potrzebne są działania takie jak protest aktywistów Greenpeace na budynkach PO i PiS, świadczy choćby postawa Grzegorza Schetyny i Beaty Mazurek, którzy nieustannie mylą smog ze zmianą klimatu – ocenił z kolei Marek Józefiak, Koordynator kampanii Klimat i Energia z Greenpeace. Schetyna skomentował akcję Greenpeace pisząc, że „Łączy nas wspólny cel: czyste powietrze dla Polek i Polaków”, zaś Mazurek napisała, że „Ciekawe dlaczego Greenpeace nie protestował w ten sposób za rządów PO-PSL, a robi to dziś mimo iż rząd PiS to pierwszy rząd który poważnie zajął się tematem smogu”. Tyle, że dzisiejszy protest dotyczył zmian klimatu, a nie smogu. To osobne problemy, które zasadniczo wymagają różnych rozwiązań. Greenpeace postulował dziś odejście od energetyki węglowej, która produkuje gazy cieplarniane, ale nie smog. – Sama tylko elektrownia w Bełchatowie zużywa cztery razy więcej węgla niż wszystkie polskie gospodarstwa domowe razem wzięte – powiedział Józefiak.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rewolwerowiec z Gubina zatrzymany

Błyskotliwa akcja kryminalnych w Lubuskiem.

Zaledwie przez kilka tygodni 34-latek z Gubina i jego kompani łupili wszystko, co się dało, począwszy od sprzętu elektrotechnicznego, przez motocykl, na pistoletach kończąc. I to właśnie po skoku na sklep z bronią miarka się przebrała. Kilka dni temu gubińscy kryminalni dostali cynk, że w jednym z mieszkań znajduje się czwórka mężczyzn, którymi z pewnością policja jest zainteresowana.

Był to strzał w dziesiątkę. Podczas nalotu na wskazany przez informatora lokal kryminalni nakryli czwórkę bandytów. Ci na widok mundurowych nie salwowali się ucieczką, lecz… rzucili do toalety. Tam próbowali, w dosłownym tego słowa znaczeniu, upłynnić w muszli klozetowej opakowania z marihuaną. 34-letniego ,,rewolwerowca” oraz trójkę jego kompanów zatrzymano. Grozi im nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Indie: Ojciec z synem wyłudzili majątek na sprzęt dla NASA

Skandal w Indiach. Ojciec z synem, udając naukowców, wyłudzili 200 tys. dolarów (715 tys. złotych). We własnoręcznie wykonanych skafandrach twierdzili, że pracują nad sprzętem dla NASA.

56-letni Virender Mohan Brar i jego 30-letni syn Nitin Mohan Brar trafili do aresztu po tym, jak na jaw wyszło ich oszustwo. Mężczyźni wyłudzili kapitał inwestycyjny, tłumacząc, że ich wynalazkiem wkrótce zainteresuje się Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA).

Ojciec z synem twierdzili, że udało im się stworzyć tzw. ściągacz ryżu. Miało to być urządzenie generujące energię z piorunów i zgodnie z zapewnieniami Hindusów wkrótce miało trafić do NASA, co gwarantowałoby wysokie zyski. Przedsiębiorcy i inwestorzy wierzyli w to, wpłacając chętnie duże sumy. Łącznie udało im się oszukać 30 osób.

Przekręt w Indiach

Policjanci z Delhi dowiedzieli się o wszystkim od jednego z wpłacających, który zaczął podejrzewać, że to oszustwo. Lokalna telewizja opublikowała policyjne zdjęcia, jak skuci w kajdany oszuści są prowadzeni do radiowozu.

Wcześniej sprzedawali węże

Co ciekawe, mają oni bogatą przeszłość kryminalną. W przeszłości sprzedawali pospolite węże, wmawiając kupującym, że to rzadkie gatunki posiadające właściwości lecznicze.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Oszustwo w dostawie sprzętu dla wojska. Jest akt oskarżenia

Jest akt oskarżenia ws. dostawy dla Inspektoratu Uzbrojenia MON 16 naczep niskopodwoziowych przeznaczonych do transportu czołgów i ciężkiego sprzętu gąsienicowego. Według śledczych straty to ponad 2 mln 390 tys. zł. Jak poinformował we wtorek PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński, akt oskarżenia dotyczy dwóch osób – Marka N., wiceprezesa firmy z Makowa Mazowieckiego (producenta i dostawcy naczep) oraz Jana T.

To właśnie N. miał doprowadzić Inspektorat Uzbrojenia MON do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Według śledczych zawyżył wartość naczep podając ich nieprawdziwy rok produkcji; zamiast 2012-2013. Jak wynika z oskarżenia wydał też polecenie drugiemu z oskarżonych, by przerobił znaki identyfikacyjne VIN w naczepach; chodziło o oznaczenie dot. roku produkcji.

Jan T. odpowie natomiast za współudział w przerobieniu znaków identyfikacyjnych VIN. Obaj nie przyznali się do zarzucanych im czynów. N. grozi 10 lat więzienia, Janowi T. – trzy lata.

Chodzi o umowę z 27 grudnia 2013 r. dotyczącą dostawy w latach 2014-2017 sześćdziesięciu siedmiu zestawów do transportu czołgów i ciężkiego sprzętu gąsienicowego (ciągnik siodłowy plus naczepa niskopodwoziowa). Zgodnie z nią 16 naczep – rok produkcji 2013, miało zostać dostarczonych w 2014 r. Cena jednej z nich wynosiła 920 tys. zł.

Fakt przerobienia numerów identyfikacyjnych pojazdów potwierdzili biegli z zakresy mechanoskopii. Znak D został nabity na pierwotnym znaku C. Oszustwo – jak wynika z materiałów śledztwa – było nie do potwierdzenia bez specjalistycznych badań.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci zlikwidowali kolejną plantację konopi indyjskich

Koluszkowscy policjanci zatrzymali 64-latka, który uprawiał rośliny konopi indyjskich w specjalnie zaadoptowanych pomieszczeniach. W ręce stróżów prawa wpadła uprawa licząca blisko 600 roślin, specjalistyczny sprzęt służący do prowadzenia uprawy oraz 2,5 kg suszu. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych narkotyków wynosić może ponad 450 tys. zł. Plantacja zasilana była kradzionym prądem.

8 marca 2018 r. kryminalni z Komendy Powiatowej Policji powiatu łódzkiego wschodniego zwalczający przestępczość narkotykową znaleźli na terenie gminy Andrespol plantację konopi indyjskich. Ich sukces był efektem monitorowania środowiska przestępczego i uzyskanych w ten sposób informacji. Weryfikując ustalenia kryminalni pojechali pod wytypowany adres wraz z psem służbowym szkolonym w wykrywaniu narkotyków. Pies doprowadził ich do budynku gospodarczego, gdzie przebywał 64-letni mieszkaniec posesji. W trakcie przeszukania w czterech specjalnie przygotowanych pomieszczeniach piwnicznych znaleziono uprawę konopi indyjskich. Pomieszczenia te były wyposażone w zautomatyzowaną instalację elektryczną służącą do bezobsługowego sterowania znajdującymi się tam urządzeniami. Po wezwaniu na miejsce pracowników zakładu energetycznego okazało się, że instalacja była zasilana kradzionym prądem.

Łącznie na terenie posesji policjanci zabezpieczyli blisko 600 roślin konopi indyjskich w różnych fazach wzrostu, blisko 90 samych łodyg konopi w doniczkach, 2,5 kg suszu konopi indyjskich, specjalistyczną literaturę, urządzenia naświetlające, ogrzewające i wentylujące nielegalną plantacje. Szacunkowa czarnorynkowa wartość zabezpieczonych narkotyków wynosić może ponad 450 tys. zł. Za uprawę konopi innych niż włókniste mogącą dostarczyć znaczną ilość narkotyku grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna odpowie również za kradzież energii elektrycznej. 64-latek usłyszał już zarzuty a decyzją sądu zastosowano wobec niego tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowe porządki w niemieckiej policji. Więcej broni. Zaostrzenie polityki migracyjnej

Horst Seehofer, który ma zająć stanowisko niemieckiego ministra spraw wewnętrznych, zapowiada zaostrzenie polityki migracyjnej kraju. Polityk planuje również inwestycje w wyposażenie policji. Były premier Bawarii podkreślił, że chociaż Niemcy pragną być „otwartym na świat, liberalnym krajem”, polityka dotycząca bezpieczeństwa obywateli wymaga zmiany. Seehofer chce zdecydowanie zaostrzyć procedury azylowe i prawo dotyczące deportacji migrantów.

– Liczba deportacji musi znacznie wzrosnąć. Szczególnie w przypadku przestępców i osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Musimy działać bardziej stanowczo – powiedział w wywiadzie dla „Bild am Zeitung”.
Bawarski polityk zapowiada również inwestycje w sprzęt policji. Funkcjonariusze mają otrzymać nowe wyposażenie techniczne a w całych Niemczech ma zostać rozbudowana sieć monitoringu.
Źródło info i foto: interia.pl

MON udostępniło CBA dokumenty przetargu na wyposażenie wojska

– Inspektorat Uzbrojenia MON udostępnił inspektorom Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokumenty przetargowe dotyczące zakończonego w połowie lipca przetargu na dostawy odbiornika GPS dla wojska – powiedziała we wtorek późnym wieczorem rzeczniczka prasowa MON major Anna Pęzioł-Wójtowicz. Pęzioł-Wójtowicz poinformowała, że Inspektorat Uzbrojenia w ramach kontroli udostępnił inspektorom CBA dokumenty przetargowe. – CBA nie postawiło nikomu w tej sprawie zarzutów, ani nikogo nie zatrzymało – zaznaczyła rzeczniczka MON.

Podkreśliła, że podczas kontroli nie przeszukiwano pomieszczeń Inspektoratu. – Wszelkie informacje na ten temat są nieprawdziwe – powiedziała.

Rzeczniczka podkreśliła, że kontrolowane przez CBA postępowanie było prowadzone w trybie konkurencyjnym zgodnie z prawem zamówień publicznych. – Przetarg wygrała firma Hertz System LTD, ale do chwili obecnej IU nie podpisał żadnych umów w tej sprawie – zaznaczyła major. O wejściu funkcjonariuszy CBA we wtorek do CI MON poinformował tygodnik „Do Rzeczy”; jak napisano, chodzi o rozstrzygnięty kilka dni temu przetarg na dostawę wojskowego odbiornika GPS. – Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – powiedział Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA.

Przetarg na wyposażenie

Według tygodnika „Do Rzeczy” zabezpieczanie dokumentów w pomieszczeniach Inspektoratu Uzbrojenia MON trwały kilka godzin. Chodzi o ogłoszony w maju 2016 r. i rozstrzygnięty przed kilkoma dniami przetarg na dostawy dla wojska 1224 kompletów „wojskowego odbiornika GPS z modułem SAASM”. Wartość zamówienia przekraczała 42 mln zł – podał tygodnik.

Według informacji tygodnika przetarg wygrał przedsiębiorca, który wcześniej brał udział w ustawianych przetargach na dostawy dla wojska. Również rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn poinformował, że odniesie się do publikacji tygodnika w środę.
Źródło info i foto: TVP.info

Państwo Islamskie zajęło rosyjską bazę pod Palmirą

Nagranie z zajętej przez tzw. Państwo Islamskie Palmiry pokazuje, jakim zaskoczeniem był atak dla stacjonujących tam wojsk. Wycofujący się żołnierze zostawili nie tylko sprzęt, ale nawet niedokończone jedzenie. Bojownicy tzw. Państwa Islamskiego (IS) przejęli kontrolę nad starożytną Palmirą we wschodniej Syrii w niedzielę – dziewięć miesięcy po tym, jak odbiły ją siły syryjsko-rosyjskie.

Pomimo dużego wsparcia rosyjskiego lotnictwa, niespodziewanej ofensywy IS nie udało się zatrzymać. Ponadto bojownicy nacierają dalej i toczą walki bazę lotniczą kilkadziesiąt kilometrów na zachód od miasta. W środę prawie udało im się odciąć lotnisko od drogi zaopatrzenia. Poza zajęciem terenu, Państwo Islamskiego zdobyło też pozostawiony przez Rosjan i Syryjczyków arsenał. Na nagraniu propagandowym IS widać pozostawione w rosyjskiej bazie uzbrojenie i amunicję, książki i dokumenty w j. rosyjskim, a nawet niedokończone posiłki.

Oceniając m.in. po jego zdjęciach satelitarnych i klatkach nagrania z widocznymi znakami charakterystycznymi terenu można ocenić, że zdjęcia rzeczywiście pochodzą z obozowiska pod Palmirą, tuż obok starożytnych ruin. Nie wiadomo, czy w momencie ataku IS w bazie byli jeszcze rosyjscy wojskowi.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Kradziony sprzęt wojskowy sprzedawali na eBayu

Osiem osób – sześciu żołnierzy i dwóch cywilów – oskarżono o kradzież sprzętu sił zbrojnych USA wartości ponad 1 miliona dolarów i sprzedawanie go na portalu eBay nabywcom z Rosji, Chin i innych krajów – poinformował w czwartek resort sprawiedliwości USA. Żołnierze, którzy usłyszeli zarzuty, stacjonowali w bazie wojskowej Fort Campbell położonej w stanach Tennessee i Kentucky.

Skradziony wojsku sprzęt to m.in. statywy do mocowania noktowizorów na hełmach. Na portalu eBay znalazły one nabywców w Rosji, Chinach, Hongkongu, Kazachstanie, na Ukrainie, na Litwie, w Mołdawii, Malezji, Rumunii i Meksyku – poinformował resort sprawiedliwości.

Wśród skradzionego sprzętu były też akcesoria do karabinów snajperskich, części do broni maszynowej, hełmy lotnicze, celowniki do granatników, urządzenia łącznościowe i kamizelki kuloodporne – informują amerykańskie media.
Żródło info i foto: polsatnews.pl