Sri Lanka: Areszt dla urzędników po zamachu wielkanocnym

Szef policji i sekretarz w ministerstwie obrony Sri Lanki zostali aresztowani w związku z zaniechaniami, które uniemożliwiły zapobieżenie zamachowi w Niedzielę Wielkanocną. Zdaniem prokuratora generalnego funkcjonariusze publiczni mieli m.in. zignorować informacje indyjskiego wywiadu.

Zawieszonego wcześniej w obowiązkach szefa policji Pujitha Jayasundera oraz byłego sekretarza w ministerstwie obrony Hemasiriego Fernando zatrzymano pod zarzutem zaniedbań podczas pełnienia stanowisk publicznych. Funkcjonariuszom nie udało się zapobiec zamachowi, w którym zginęły 258 osoby.

Ostatnie ostrzeżenie przed godz. 7 rano w dzień zamachu

Fernando i Jayasundera mieli m.in. zignorować informacje indyjskiego wywiadu o planowanym zamachu. Zdaniem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Sri Lanki kard. Malcolma Ranjitha ostatnie ostrzeżenie miało miejsce przed godz. 7 rano w dzień zamachu. Kardynał stwierdził, że gdyby otrzymał ostrzeżenie, zamknąłby kościoły i zawrócił ludzi do domów.

Prokurator generalny Dappula de Livery nazwał postępowanie szefa policji i sekretarza „ciężkimi przestępstwami przeciw ludzkości”.

Prokurator wydał nakaz aresztowania już 27 czerwca, lecz policja prawie tydzień ociągała się z podjęciem działań wobec podejrzanych. Dopiero drugi list ponaglający z 1 lipca wymusił działania policji wobec byłego szefa policji i sekretarza. W momencie aresztowania obaj byli hospitalizowani ze względu na zły stan zdrowia.

Obaj funkcjonariusze byli wcześniej zawieszeni w obowiązkach służbowych przez prezydenta Maithripala Sirisena. Podczas zeznań przed komisją parlamentarną powołaną przez premiera Ranila Wickremesinghe sugerowali, że prezydent również dopuścił się zaniedbań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sri Lanka wznowiła wykonywanie kary śmierci

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena podpisał nakaz wykonania kary śmierci dla czterech skazanych za przestępstwa narkotykowe. Będą to pierwsze egzekucje od 43 lat. W rozmowie z szefem ONZ wyjaśnił, że podjął decyzję, by chronić naród i przyszłe pokolenia.

„Przez rozprzestrzenianie się przemytu narkotyków na szali jest życie dzieci w wieku szkolnym, studentów i młodzieży. Jeśli mamy ich chronić, kara śmierci powinna być wykonywana na przemytnikach narkotyków” – powiedział szef państwa na spotkaniu z mediami, uzasadniając decyzję o podpisaniu nakazów wykonania kary śmierci na czterech handlarzach narkotyków.

Egzekucje, na których od 1976 r. na Sri Lance obowiązywało moratorium, mają zostać wykonane niezwłocznie. Sri Lanka nie ma jednak jeszcze przeszkolonego kata, który mógłby je wykonać.

Nazwiska skazanych nie zostały ujawnione z obawy przed zamieszkami w więzieniach. Obecnie na Sri Lance wyroki za przestępstwa narkotykowe odsiaduje ok. 14,4 tys. osób.

Prezydent Sirisena nie ukrywa, że na decyzję wpłynęły działania Rodriga Duterte, prezydenta Filipin, gdzie zginęły tysiące ludzi podejrzanych o handel narkotykami. Władze Sri Lanki szacują, że w kraju jest 200 tys. narkomanów.

„Uważam osoby sprzeciwiające się mojej decyzji za pomagających handlarzom narkotyków i podżegających do popełnienia przestępstwa” – podkreślił. Wcześniej prosił narodową komisję praw człowieka, by nie próbowała skłonić go do zmiany decyzji.

Biuro ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) ostrzegło, że wznowienie wykonywania kar śmierci może negatywnie wpłynąć na współpracę międzynarodową w walce z narkotykami. Przepisy niektórych państw nie zezwalają na wymianę informacji i ekstradycję do krajów, w których za takie przestępstwa grozi śmierć.

UNODC przypomniało, że 121 krajów podpisało rezolucję wzywającą do wprowadzenia moratorium na wykonywanie egzekucji, podkreślono też, że kara śmierci nie jest trwałym rozwiązaniem problemu.
Źródło info i foto: interia.pl

Sri Lanka: Kardynał Malcolm Ranjith o zamachach: „Mogliśmy uniknąć katastrofy”

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki kardynał Malcolm Ranjith ostro skrytykował władze kraju za ignorowanie ostrzeżeń wywiadu indyjskiego przed zamachami, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną. – Ze strony rządu był to poważny brak odpowiedzialności – ocenił. Hierarcha wyraził również pogląd, że politycy nie starają się znaleźć winnych tych zaniedbań. Kardynał Malcolm Ranjith, który w czwartek składał wizytę w Watykanie, przed spotkaniem z papieżem Franciszkiem powiedział, że w postępowaniu władz lankijskich widzi „totalny brak zainteresowania” ustaleniem, dlaczego zignorowano informacje wywiadu indyjskiego o potencjalnym ataku na kościoły.

– Ze strony rządu był to poważny brak odpowiedzialności – powiedział mediom dwa miesiące po zamachu. – Teraz powołali różnego rodzaju komitety i komisje, i trwają ciągłe kłótnie między różnymi stronami, kto jest winny – kontynuował. Jego zdaniem próbuje się zatuszować prawdę o zamachach.

„Mogliśmy uniknąć katastrofy”

Lankijski parlament powołał komisję do zbadania uchybień, które umożliwiły atak. Przewodniczą jej sojusznicy premiera Ranila Wickremesinghe’a. Niektórzy członkowie komisji, przeciwnicy prezydenta Maithripala Sirisena, mówią o błędach popełnionych przez głowę państwa. Zarzuty padają jednak przede wszystkim pod adresem miejscowych służb specjalnych. Podczas przesłuchań komisji parlamentarnej wyszło na jaw, że liderzy dwóch różnych organizacji muzułmańskich informowali służby wywiadowcze w 2016 roku o radykalizacji National Thowheeth Jama’ath (NTJ), która stała za atakiem. Kardynał Rajnith zwrócił uwagę, że indyjski wywiad poinformował władze Sri Lanki o możliwym ataku już 4 kwietnia tego roku, a później jeszcze trzykrotnie. Ostatnie ostrzeżenie miało miejsce przed godz. 7 rano w dzień zamachu.

– Nikt nie wziął tego na poważnie. Mogliśmy uniknąć katastrofy, ponieważ gdybym wiedział, że jest planowany atak, zamknąłbym kościoły i zawrócił ludzi do domów – powiedział 71-letni przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki.

Zamachy na Sri Lance

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali na Sri Lance serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. Zginęło w nich ponad 250 osób. Władze oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie (IS). W piątek 14 czerwca władzom Sri Lanki został wydany zatrzymany na Bliskim Wschodzie 29-letni Ahamed Milhan Hayathu Mohamed, jeden z głównych podejrzanych o zorganizowanie zamachów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sri Lanka: Fala przemocy po zamachach terrorystycznych. Władze blokują media społecznościowe

Rząd Sri Lanki ogłosił, że dostęp do większości serwisów społecznościowych będzie czasowo zablokowany w związku z falą przemocy, która ogarnęła kraj po krwawych zamachach, do jakich doszło w Wielką Niedzielę. W komunikacie rządowym wskazano, że przyczyną decyzji o zablokowaniu serwisów są coraz liczniejsze przypadki obrzucania kamieniami meczetów oraz sklepów, których właścicielami są muzułmanie. Do wielu takich incydentów doszło w niedzielę. Także w niedzielę miało miejsce brutalne pobicie mężczyzny w mieście Chilaw, które zostało wywołane wcześniejszą kłótnią na Facebooku.

Fala przemocy jest podsycana mową nienawiści, która zalała lankijskie serwisy społecznościowe – twierdzą władze.

Fala przemocy na wyspie

Apele Kościoła katolickiego na Sri Lance, który wezwał w ubiegły poniedziałek do spokoju, nazajutrz po starciach między chrześcijanami a muzułmanami, w wyniku których trzy osoby zostały ranne, nie znalazły posłuchu. Na wyspie wciąż dochodzi do aktów przemocy wobec muzułmanów. Setki członków sił bezpieczeństwa rozmieszczono przed tygodniem w Negombo, mieście położonym ok. 30 km na północ od największego miasta Sri Lanki Kolombo, po tym, jak zostało tam zaatakowanych kilkadziesiąt domów, samochodów i sklepów należących do muzułmanów.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W zamachach podczas świąt wielkanocnych zginęło ponad 250 osób, w tym 42 obcokrajowców. Seria skoordynowanych ataków na kościoły i luksusowe hotele były największymi na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju zakończyła się wojna domowa. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Odpowiedzialni za ataki terrorystyczne na Sri Lance są zatrzymani lub martwi

– Wszyscy bezpośrednio powiązani z wielkanocnymi atakami na kościoły są zatrzymani lub martwi – powiedział minister obrony Sri Lanki, Chandana Wickramaratne. W związku z zamachami zatrzymano ponad 150 podejrzanych.

W oświadczeniu wygłoszonym w poniedziałek, Chandana Wickramaratne, który pełni także rolę inspektora generalnego policji, powiedział że siły bezpieczeństwa skonfiskowały materiały do budowy kolejnych bomb. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie. Władze ogłosiły stan wyjątkowy, aby dać większą swobodę siłom bezpieczeństwa podczas ścigania podejrzanych o zamachy na luksusowe hotele i kościoły chrześcijańskie, w których zginęło ponad 250 osób.

Strach przed kolejnymi zamachami

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia już w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach. Szkoły publiczne, które zamknięto w ramach środków ostrożności, ponownie otwarto w poniedziałek, ale wciąż pozostają strzeżone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sri Lanka: Msze wciąż nie są odprawiane. Groźba kolejnych zamachó

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach.

– Ze względu na ostrzeżenia sił bezpieczeństwa „zdecydowaliśmy, że w niedzielę nie zostanie odprawiona żadna msza” na Sri Lance – powiedział arcybiskup stołecznego Kolombo kardynał Malcolm Ranjith. Dodał, że „jest konkretne zagrożenie co do dwóch miejsc”.

Wcześniej arcybiskup planował, by od 5 maja msze na Sri Lance ponownie zaczęły być odprawiane. Zawieszono je po serii zamachów w Niedzielę Wielkanocną na kościoły i hotele, w wyniku których zginęło co najmniej 257 osób. Rany odniosło 496 osób a 47 z nich wciąż przebywa w szpitalu, z czego 12 na oddziałach intensywnej terapii.

Z powodu wciąż istniejącego zagrożenia atakami kardynał Ranjith zdecydował się na odroczenie decyzji o wznowieniu mszy do odwołania – poinformował AFP. Poprzedniej niedzieli kardynał odprawił prywatną mszę, która była transmitowana w telewizji. Od zamachów w Wielkanoc przed kościołami na Sri Lance stoją uzbrojeni strażnicy.

Również ze względu na zagrożenie aktami terroru manifestacje z okazji Święta Pracy odwołały w środę partie polityczne.

Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie. Dotychczas w związku z atakami aresztowano ponad 150 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Rząd Sri Lanki zakazał wszelkich form zasłaniania twarzy po zamachach w niedzielę wielkanocną

Rząd Sri lanki wydał wczoraj dekret, w którym zakazuje się wszelkich form zasłaniania twarzy, w tym burek i nikabów. Zakaz poparła organizacja muzułmańskich duchownych.

Zakaz został wprowadzony w związku z ostatnimi atakami w niedzielę wielkanocną na kościoły i hotele na Sri Lance. W ich wyniku zginęło ponad 350 osób, ponad 500 zostało rannych. W dekrecie władze argumentują, że zakaz zasłaniania twarzy spowodowany jest względami bezpieczeństwa.

Poparła go nawet organizacja muzułmańskich duchownych All Ceylon Jamiyyathul Ulama (ACJU). Duchowni zaapelowali do muzułmanek, by unikały zasłaniania twarzy nikabem i nie utrudniały służbom utrzymania bezpieczeństwa narodowego.

Premier Sri Lanki, Ranil Wickremesinghe, zapowiedział, że dekret będzie jeszcze konsultowany z ministrem sprawiedliwości.
Źródło info i foto: rp.pl

Zamachowcy ze Sri Lanki planują nowe ataki

„Islamistyczni bojownicy odpowiedzialni za serię zamachów bombowych z Niedzieli Wielkanocnej, w których na Sri Lance zginęło ponad 250 osób, planują kolejne ataki i mogą nosić mundury wojskowe” – ostrzegły w poniedziałek źródła w lankijskich siłach bezpieczeństwa.

Możemy mieć kolejną falę ataków – ostrzegł przedstawiciel specjalnej jednostki policji w skierowanym do parlamentarzystów i innych urzędników państwowych liście, do którego dotarła agencja Reutera.

Z dostępnych informacji ma wynikać, że „osoby ubrane w wojskowe mundury i korzystające z furgonetki mogą być zamieszane w ataki”.

Źródła ostrzegały, że islamiści zamierzają dokonać zamachów w pięciu miejscach w niedzielę lub poniedziałek. W niedzielę na Sri Lance nie odnotowano żadnych tego rodzaju wydarzeń, a środki bezpieczeństwa w tym wyspiarskim państwie wydatnie zaostrzono w następstwie wielkanocnych zamachów.

Dwaj ministrowie i dwaj opozycyjni deputowani potwierdzili Reuterowi, że wiedzą o najnowszym raporcie na temat bezpieczeństwa.

W poniedziałek prezydent Maithripala Sirisena wyznaczył dotychczasowego zastępcę komendanta głównego lankijskiej policji na tymczasowego szefa tej służby.

W weekend dwa źródła w kancelarii prezydenta twierdziły, że dotychczasowy szef policji Pujith Jayasundara odmawia podania się do dymisji. W poniedziałek Reuterowi nie udało się z nim skontaktować.

Stanowcze słowa biskupa

Arcybiskup Kolombo kardynał Malcolm Ranjith w poniedziałek domagał się od władz bardziej stanowczej walki z islamistami po wielkanocnych atakach.

Wszyscy funkcjonariusze sił bezpieczeństwa powinni być zaangażowani i postępować tak, jakby znajdowali się na ścieżce wojennej – powiedział.

Chciałbym podkreślić, że my (tj. Kościół katolicki na Sri Lance – PAP) możemy nie być w stanie utrzymać ludzi pod kontrolą, jeśli nie będzie bardziej zdecydowanych działań (sił) bezpieczeństwa. Nie możemy w nieskończoność dawać ludziom fałszywych obietnic i ich uspokajać. Zwracamy się do rządu, by wdrożył właściwe działania, aby ludzie nie zaczęli egzekwować prawa na własną rękę – dodał Ranjith.

Zgodnie ze stanem wyjątkowym wprowadzonym na Sri Lance po atakach od poniedziałku muzułmanki w tym kraju nie mogą zasłaniać twarzy; zakazane są wszelkie zasłony na twarz mogące pomóc noszącej je osobie w ukrywaniu swojej tożsamości.

Ponadto lankijska policja podała, że kobieta i czteroletnie dziecko, ranni w wyniku piątkowej akcji sił bezpieczeństwa wymierzonej w islamistów, to żona i córka domniemanego organizatora ataków z 21 kwietnia, Mohammeda Zahrana Hashima. Wcześniej wśród zabitych w tej akcji bojowników wskazano ojca i dwóch braci Hashima.

W niedzielę policja informowała, że w ciągu ostatniej doby zatrzymano 48 osób podejrzanych powiązanych z wielkanocnymi atakami.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.

Po zamachach władze Sri Lanki oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalne organizacje islamistyczne – National Thowheeth Jama’ath (NTJ) i Jammiyathul Millathu Ibrahim – ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Państwo Islamskie przyznało się do udziału w strzelaninie z policją na Sri Lance

Tak zwane Państwo Islamskie przyznało się do udziału w strzelaninie z policją na Sri Lance, do której doszło w nocy z piątku na sobotę. Zginęło w niej 15 osób, w tym sześcioro dzieci.

Powiązana z dżihadystami agencja informacyjna Amaq poinformowała, że trzech członków grupy przez kilka godzin odpierało ataki funkcjonariuszy i potem zdetonowało pasy z ładunkami wybuchowymi w mieście Kalmunai położonym na wschodnim wybrzeżu wyspy. Według tak zwanego Państwa Islamskiego w zdarzeniu zginęło lub zostało rannych 17 policjantów.

Do starcia miało dojść w trakcie obławy, przeprowadzonej przez siły bezpieczeństwa Sri Lanki na zbrojną grupę, podejrzewaną o kontakty z Państwem Islamskim. Lankijska policja poinformowała, że w związku z wielkanocnymi zamachami poszukiwanych jest 140 osób. Do tej pory aresztowano kilkudziesięciu ludzi.

W atakach na kościoły i hotele, przeprowadzonych w Niedzielę Wielkanocną, zginęło ponad 250 osób. Władze Sri Lanki ostrzegają, że może dojść do kolejnych aktów terroru. Z tego powodu kościoły w całym kraju pozostają zamknięte. Do ochrony miejsc kultu różnych religii, a także do poszukiwań terrorystów, skierowano ponad 10 tysięcy żołnierzy. Tymczasem władze przerzucają się odpowiedzialnością za błędy służb wywiadowczych, które przed zamachami prawdopodobnie miały informacje o planowanych aktach terroru.
Źródło info i foto: onet.pl

Zdelegalizowano dwa islamistyczne ugrupowania na Sri Lance

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena zdelegalizował w sobotę dwa islamistyczne ugrupowania, które – jak się podejrzewa – stały za niedawnymi zamachami bombowymi na kościoły i hotele. W zamachach tych zginęło w Niedzielę Wielkanocną ponad 250 ludzi.

Zdelegalizowane zostały ugrupowania National Thawheedh Jama’ath (NTJ) i Jamathei Millathu Ibrahim – poinformował prezydent w oświadczeniu. Przedstawiciele władz mówią, że wcześniejsza delegalizacja nie była możliwa, ponieważ prawo wymaga zebrania najpierw mocnych dowodów.

Odpowiedzialność za zamachy wzięło Państwo Islamskie (IS). Siły bezpieczeństwa Sri Lanki zatrzymały w związku z tymi aktami terroru 100 ludzi, w tym cudzoziemców – Syryjczyków i Egipcjan.

Podczas ataku lankijskich sił bezpieczeństwa na domniemanych dżihadystów w nocy z piątku na sobotę zginęło co najmniej 15 osób, w tym sześcioro dzieci – poinformowała policja. W obławach przeprowadzanych w całym kraju uczestniczy ok. 10 tys. żołnierzy i policjantów.

Władze Sri Lanki podejrzewają, że w kraju jest około 140 osób związanych od 2013 roku z IS. Są obawy, że może dojść do kolejnych zamachów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl