Były senator PiS z nowymi zarzutami

Były senator PiS Stanisław K. oraz jego syn usłyszeli w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach nowe zarzuty w śledztwie dotyczącym wielomilionowych łapówek. Prokuratura skierowała do sądu wnioski o areszt obu mężczyzn – poinformowała w środę prok. Katarzyna Żołna.

Zatrzymanej we wtorek w tym samym czasie co oni dyrektor małopolskiego oddziału PFRON postawiono jeden zarzut – dotyczący udzielenia korzyści majątkowej w formie dotacji dla kierowanej przez b. senatora fundacji. Wobec niej prokuratura chce środków o charakterze wolnościowym

Prok. Żołna poinformowała w środę, że ze względu na skierowane do sądu wnioski o areszt nie może ujawnić, czy podejrzani przyznali się do zarzucanych im czynów. Mogę tylko powiedzieć, że wszyscy składali wyjaśnienia, które teraz będą weryfikowane – powiedziała PAP.

Wiadomo, że obecnie na byłym senatorze ciąży już w sumie 15 zarzutów, a na jego synu – 12.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego senatora PiS i jego syna

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało we wtorek byłego senatora Stanisława K., jego syna i dyrektor małopolskiego oddziału PFRON. Zatrzymania są związane ze śledztwem dotyczącym wielomilionowych łapówek, prowadzonym przez agentów z krakowskiej delegatury CBA.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził w rozmowie z PAP, że do tego śledztwa zatrzymano trzy osoby – byłego senatora RP VIII kadencji, jego syna oraz dyrektor małopolskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

– Wszyscy zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie usłyszą zarzuty korupcyjne – powiedział PAP Brodowski.

Byłemu senatorowi i jego synowi mają zostać postawione zarzuty m.in. przyjęcia wielomilionowych łapówek, a dyrektor oddziału PFRON zarzut wręczenia korzyści majątkowej w formie kontraktów zawartych z Fundacją Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach, założoną i prowadzoną przez byłego senatora i jego syna – wynika z informacji PAP.

Śledztwo prowadzone przez funkcjonariuszy krakowskiej delegatury CBA dotyczy podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe, a także powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz samorządowych województwa małopolskiego. Śledczy badają też wątek udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne, w związku z pełnieniem tych funkcji.

W całej sprawie do tej pory zarzuty usłyszało 24 podejrzanych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stanisław K. został skazany na 7 lat więzienia za wykorzystywanie seksualne córki

Stanisław K. (47 l.) z Ubieszyna (woj. podkarpackie) zgotował swojej córce piekło na ziemi! Gdy dziewczynka była jeszcze dzieckiem , zaczął ją gwałcić. Rzeszowski sąd skazał właśnie zwyrodniałego ojca na siedem lat więzienia.

Gdy policjanci wyciągnęli Stanisława K. z domu, sąsiedzi nie mieli pojęcia dlaczego został aresztowany. Dopiero jakiś czas później wieś obiegła informacja, że mężczyzna, który mieszkał z żoną i piątką dzieci miał dopuszczać się gwałtów na najstarszej córce.

– „To niemożliwe. Staszek do dobry chłop” – powątpiewali ludzie.

Dziewczyna przez siedem lat milczała. W końcu nie wytrzymała i zgłosiła się na policję. Śledczy natychmiast wszczęli dochodzenie, które potwierdziło jej słowa. Funkcjonariusze znaleźli niepodważalne dowody na to, że w domu rodziny K. dochodziło do dramatycznych scen, których dziecko nigdy nie powinno doświadczyć.

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia zarzucając Stanisławowi K., że od 2009 do października 2016 r. wielokrotni gwałcił na córkę. W 2018 r. mężczyzna został skazany zaledwie na pięć lat więzienia! Ten wyrok zaskarżył oskarżyciel, a teraz Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zwiększył karę dla zwyrodnialca.Choć obrońca Stanisława K. również nie zgadzał się z karą i chciał mniejszego wyroku!

– Został skazany na siedem lat pozbawienia wolności, ma też zapłacić córce 30 tys. zł zadośćuczynienia i ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość nie mniejszą niż 50 m – informuje Piotr Moskwa, rzecznik Sądu Apelacyjnego.

– Alicja (imię zmienione) już tu nie mieszka. Wyprowadziła się. Mam nadzieję, że ułożyła sobie życie z dala od tego domu. To taka dobra dziewczyna była. Zawsze mówiła „Dzień dobry” i się kłaniała. Często ją widziałam, jak pracowała w ogródku. Dbała o to swoje rodzeństwo. Aż ciężko uwierzyć, co przeżywała, co tak długo ukrywała – mówi jedna z sąsiadek rodziny K.
Źródło info i foto: se.pl

Ukraińcy brutalnie pobili dwóch Polaków

Zatrzymani przez policjantów obywatele Ukrainy usłyszeli już zarzuty za pobicie dwóch Polaków. 5-osobowa grupa pijanych i agresywnie zachowujących się mężczyzn idąca Krakowskim Przedmieściem bez powodu zaatakowała idących naprzeciwko mieszkańców Warszawy. Teraz grozi im nawet 3 lata więzienia.

To była mocno zakrapiana impreza. Grupa Ukraińców w nocy wybrała się na Krakowskie Przedmieście. Byli głośni i agresywni. W pewnym momencie przechodzili obok dwójki Polaków. Kiedy zrównali się z nimi na chodniku, ze strony napastników padły obelżywe słowa. Polacy nie reagowali, ale Ukraińcy nie chcieli odpuścić. Gdy nie odpowiedzieli na zaczepki, w ich kierunku posypały się ciosy zadawane pięściami. Po tym napastnicy rozbiegli się.

Na miejsce wezwano policję oraz ratowników medycznych. Po ustaleniu rysopisów rozpoczęły się poszukiwania. Szybko złapano napastników. Podawali oni różne wersje zdarzenia i zaprzeczali, jakoby mieli kogoś pobić. Jeden z legitymowanych próbował uciec, ale został zatrzymany.

Banda Ukraińców już siedzi w areszcie. To 24-letni Stanisław K., 23- letni Władysław Ch., Bogdan B., 21- letni Andrii O. oraz 19-letni Anton M. Wszyscy mieli około promila alkoholu w organizmach. Mężczyźni przyznali się do przestępstwa. Grozi mi kara nawet do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

W Koszalinie zakończył się głośny proces Stanisława K.

Stanisław K. (60 l.) ma odsiedzieć 15 lat w więzieniu za zabójstwo Krzysztofa J. (+50 l.). Obaj byli kochankami Violetty S., a zabójca skatował na śmierć swojego rywala. Sąd był o tym przekonany, orzekając o jego winie, choć głównego dowodu – ciała ofiary – nie udało się odnaleźć do dziś.

W tym procesie o winie sprawcy Sąd Okręgowy w Koszalinie orzekł bez głównego dowodu – bez ciała ofiary. Wyrok zapadł na podstawie poszlak – zeznań świadków, badań genetycznych, opinii medycznej, psychiatrycznej, a także grafologa, który potwierdził, że gryps wysłany z aresztu jest autorstwa Stanisława K., a to w nim były instrukcje dotyczące zapewnienia mu alibi na noc popełnienia przestępstwa.

Sąd nie miał wątpliwości, że Stanisław K. w nocy z 22 na 23 sierpnia 2015 r. był u Violetty S. (44 l.) w Byszkowie pod Czaplinkiem (woj. zachodniopomorskie), z którą łączyły go intymne stosunki, i to za przyzwoleniem jej męża. Kochanków w dwuznacznej sytuacji zastał Krzysztof J., z którym kobieta również utrzymywała kontakty seksualne i który mieszkał od jakiegoś czasu z małżeństwem S. Na widok swojego rywala Stanisław K. wpadł w furię. Bił go tak długo, aż Krzysztof J. przestał dawać znaki życia. Działo się to na oczach Violetty S. i jej męża. Kobieta pomogła zabójcy włożyć ciało ofiary do auta i razem wyruszyli, by je ukryć. Porzucili je w krzakach, o czym później Violetta ze szczegółami opowiedziała śledczym. Niestety, we wskazanym przez nią miejscu zwłok Krzysztofa J. nie było. Odkryto jedynie ślady krwi. Biegli nie mają wątpliwości, że należała do ofiary. Jednak zwłok do dziś nie odnaleziono, bo jak wskazują poszlaki, Stanisław K. miał je przewieźć w tylko sobie wiadome miejsce.

Sąd nie miał wątpliwości, że Krzysztof J. nie żyje. – Tu możemy mówić nie tylko o ukryciu zwłok, ale także o ich zbezczeszczeniu. Szacunek dla zmarłego jest czymś bardzo ważnym, a Stanisław K. pozbawił Krzysztofa J. godnego pochówku – mówił sędzia Robert Mąka.

Wyrok nie jest prawomocny. Stanisław K. nie przyznaje się do winy, jego obrońca zapowiedział złożenie apelacji.
Źródło info i foto: se.pl

Policjanci wciąż poszukują zwłok zamordowanego w Byszkowie Krzysztofa J.

Jest morderca, ale nie ma ciała. Od czterech lat policjanci poszukują zwłok zamordowanego w Byszkowie Krzysztofa J. (†50 l.). O jego zabójstwo, na podstawie zeznań świadków i znalezionych śladów, oskarżony jest Stanisław K. (61 l.), który resztę życia może spędzić za kratami.

– Przecież widziałam jak go mordował i ten bandyta już się od tego nie wymiga – wyciera łzy Violetta S. (45 l.) przyjaciółka ofiary. – Gdyby powiedział, gdzie go zakopał to Krzychu miałby chociaż grób. A tak leży gdzieś pod krzakiem pogrzebany jak pies.

Dramatyczne wydarzenia, które wstrząsnęły mieszkańcami niewielkiego Byszkowa (Zachodniopomorskie) rozegrały się na podwórku Violetty S. w sierpniu 2013 roku. To właśnie tam Stanisław K. zatłukł gołymi rękami Krzysztofa J., który od trzech lat mieszkał z Violettą i jej mężem.

– Wszyscy się Staśka baliśmy. Krzychu jak go widział to od razu uciekał z domu, bo Stasiek był o niego zazdrosny – wyznaje kobieta. – Tej nocy miał po prostu pecha, wrócił zanim tamten zdążył ode mnie wyjść i zapłacił za to życiem.

Gdy Stanisław K. zazdrosny o względy gospodyni, katował na podwórku przed domem swoja ofiarę, wszystkiemu przez okno przyglądała się Violetta S. wraz ze swoim mężem. Gdy kat się zorientował, że jego ofiara już nie żyje, wraz z Violettą przeniósł ciało mężczyzny w pobliskie krzaki i tam je schował.

– Bałam się, że ja i mój mąż będziemy następni, więc mu pomogłam. Za to sąd mnie skazał na rok więzienia w zawieszeniu – przyznaje Violetta S.

Jak się okazało świadków zabójstwa było więcej, bo ktoś o nim poinformował policję. Gdy funkcjonariusze przyszli do małżeństwa S., ci od razu wskazali miejsce, gdzie morderca schował ciało swojej ofiary. Niestety oprócz śladów krwi nic tam nie znaleziono.

Stanisław K. został oskarżony o morderstwo i ukrycie ciała. Teraz Sąd Okręgowy w Koszalinie będzie musiał rozstrzygnąć czy Stanisław K. jest winien.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zabójca zatrzymany po 11 latach

Po 11 latach poszukiwań wielkopolscy policjanci zatrzymali skazanego za morderstwo mieszkańca Jarocina. Mężczyzna w 1994 roku zabił znajomego i poćwiartował jego zwłoki. Został zatrzymany, ale prokuratura miała za słabe dowody żeby go skazać. Po drugim procesie zapadł się pod ziemię. Morderca został zatrzymany w 1995 roku. Trafił przed sąd, ale śledczy nie mieli wystarczająco mocnych dowodów, by skazać Stanisława K. Dopiero w drugim procesie, po odnalezieniu kolejnych szczątek ciała zabitego, mężczyzna został skazany. Nie przyszedł jednak na rozprawę i zapadł się pod ziemię. Zerwał kontakty z rodziną, zmienił tożsamość, wyrobił nowe dokumenty i pracował w różnych miastach Polski i Europy. Żródło info i foto: zetnews.pl

Stanisław K. zabił Halinę L. dla 15 tys. złotych

W ręce policji wpadł płatny morderca. Stanisław K. (58 l.) z zimną krwią udusił w jednym z mieszkań na Ursynowie Halinę L. (+59 l.). Dostał za to 15 tysięcy złotych. Jak się potem okazało, zabójstwo kobiety zlecił jej były mąż. W połowie stycznia zaniepokojony brakiem kontaktu z matką Sylwester L. (28 l.) poszedł do jej mieszkania przy ul. Grzegorzewskiej i w łazience znalazł zwłoki kobiety. Śledczy szybko odkryli, że z domu zniknęły dwa telefony komórkowe. To dzięki nim udało się rozwikłać zagadkę tego brutalnego morderstwa. Okazało się, że jego zleceniodawcą był były mąż kobiety – Andrzej L. (60 l.) z zawodu spawacz. Żądny zemsty mężczyzna przez kilka miesięcy oszczędzał, by zapłacić 15 tys. zł płatnemu mordercy. W zabójstwo zamieszany był też Mirosław G. Mężczyzna został zatrzymany w maju i przyznał, że pomagał w zbrodni, którą zlecił sam mąż kobiety. Motywem miały być pieniądze. Żródło info i foto: se.pl

Stanisław K. i Artur J. oblali kwasem Zbigniewa R.

Zbigniew R. (55 l.), znany biznesmen ze Świdwina, został napadnięty pod swoim domem i oblany żrącym kwasem. Ciężko poparzony mężczyzna trafił do szpitala. Zwyrodnialcy, Stanisław K. (52 l.) i Artur J. (37 l.), którzy przygotowali zamach – trafili już do aresztu. Wciąż nie wiadomo jednak, dlaczego napastnicy zaatakowali. Czy chcieli ukraść mercedesa, którym wyjeżdżał ze swojej posesji milioner? A może to miała być egzekucja wykonana na zlecenie mafii? Leśną drogę prowadzącą do posesji biznesmena zastąpiło mu dwóch mężczyzn ubranych w pomarańczowe kamizelki, dokładnie takie, jakie noszą robotnicy. Zagadali do Zbigniewa R. o wycinkę drzew i gdy ten uchylił szybę auta, chlusnęli w niego kwasem. Zbigniew R. miał jednak wiele szczęścia, bo żrąca ciecz ominęła jego oczy i nos. Polała się po dolnej części twarzy, na szyję i klatkę piersiową. Żródło info i foto: se.pl

Stanisław K. będzie wolny za rok?

Stanisław K. (41 l.) brutalnie zgwałcił niemowlę, 13-miesięczną Asię, a teraz może się tylko śmiać z polskiego prawa, bo prokuratura w Kętrzynie (woj. warmińsko-mazurskie) złożyła wniosek o umorzenie sprawy i zamknięcie degenerata w szpitalu psychiatrycznym. W praktyce oznacza to, że już za rok Stanisław K. może wyjść na wolność. Mężczyzna zgwałcił dziecko po alkoholowej libacji. Pewnie nikt nie dowiedziałby się o tragedii Asi, gdyby następnego dnia dziewczynka nie dostała bardzo wysokiej gorączki. Matka dopiero wtedy wezwała lekarza. Ten, gdy tylko zobaczył porozrywane krocze dzieciątka, zabrał je do szpitala i natychmiast wezwał policję. Teraz okazuje się, że kętrzyński sąd może umorzyć sprawę o gwałt i skierować Stanisława K. do szpitala psychiatrycznego! Żródło info i foto: se.pl