UE reaguje na egzekucję Lisy Montgomery

Egzekucje stoją w sprzeczności z rosnącą dynamiką znoszenia kary śmierci na całym świecie – oświadczył w środę rzecznik szefa unijnej dyplomacji Peter Stano. W imieniu Wspólnoty wyraził ubolewanie nad decyzją władz Stanów Zjednoczonych, które zdecydowały się na stracenie Lisy Montgomery. Kobieta została skazana za morderstwo ciężarnej. Na jej egzekucję zgodził się Sąd Najwyższy.

„Unia Europejska wyraża głęboki żal z powodu pierwszej od blisko 70 lat egzekucji federalnej na kobiecie” – oświadczył w środę Peter Stano. Rzecznik szefa unijnej dyplomacji zwrócił uwagę, że UE zwracała się do władz amerykańskich o złagodzenie kary dla Lisy Montgomery, biorąc pod uwagę „prawo międzynarodowe i międzynarodowe standardy minimalne, których należy przestrzegać w odniesieniu do osób z zaburzeniami psychicznymi”.

Rzecznik Josepa Borrella przypomniał, że UE sprzeciwia się karze śmierci, którą uznaje za „sprzeczną z godnością człowieka i prawem do życia”, ponieważ „stanowi ona nieludzkie i poniżające traktowanie i nie ma udowodnionego skutku odstraszającego”. „Egzekucje te stoją w sprzeczności z rosnącą dynamiką znoszenia kary śmierci na całym świecie, czego dowodem jest niedawne przyjęcie przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 8. rezolucji wzywającej do ogłaszania moratorium na stosowanie kary śmierci” – dodał Stano.

„UE wzywa administrację USA do zmiany decyzji o przeprowadzeniu egzekucji na szczeblu federalnym w ostatnich dniach obecnej administracji” – dodał. Zaznaczył, że „od czasu wznowienia kary śmierci w lipcu 2020 roku, po 17-letniej przerwie, byliśmy świadkami dużej liczby egzekucji” w USA.

Sprawa Lisy Montgomery

Lisa Montgomery została skazana w 2007 roku za porwanie i uduszenie kobiety będącej w ciąży. Do zbrodni doszło 16 grudnia 2004 roku w Skidmore w stanie Missouri. Sąd ustalił, że kobieta podstępem – pod pretekstem kupienia szczeniaka – dostała się do domu 23-letniej Bobbie Jo Stinnett, która była wówczas w ósmym miesiącu ciąży.

Gdy znalazła się w środku, 36-letnia wtedy Montgomery zaatakowała Stinnett, dusząc ją tak długo, aż ta straciła przytomność. Następnie przy pomocy noża kuchennego rozcięła brzuch ciężarnej, która na chwilę się ocknęła. Wywiązała się walka, podczas której Montgomery udusiła Stinnett. Następnie wyjęła z brzucha zamordowanej jej dziecko i zabrała je ze sobą. Ciało leżące w kałuży krwi znalazła godzinę później matka ofiary.

Egzekucja, pierwotnie planowana na wtorek, odbyła się w środę niedługo po północy czasu lokalnego w więzieniu w Terre Haute w stanie Indiana. Kobiecie podano śmiertelną dawkę pentobarbitalu, środka stosowanego jako lek uspokajający i nasenny. Do stracenia doszło mimo apeli prawników skazanej domagających się wstrzymania wykonania wyroku ze względu na chorobę psychiczną kobiety i uszkodzenie mózgu. Sądy niższych instancji przychyliły się w poniedziałek do wniosku, jednak ich decyzję unieważnił Sąd Najwyższy w odpowiedzi na skargę departamentu sprawiedliwości.

Federalna kara śmierci

Montgomery jest 11. osobą, na której wykonano federalny wyrok śmierci, odkąd administracja Trumpa zniosła trwające od 2003 roku moratorium. Była to prawdopodobnie jedna z ostatnich takich egzekucji, bo zniesienie kary śmierci na szczeblu centralnym zapowiadał prezydent elekt Joe Biden. We wtorek sąd w Waszyngtonie zdecydował o wstrzymaniu dwóch innych federalnych egzekucji ze względu na zainfekowanie skazanych koronawirusem. Wciąż możliwe jest jednak anulowanie tych decyzji przez Sąd Najwyższy.

W 2020 roku w USA karę śmierci wykonano 17 razy, z czego 10 to egzekucje federalne. To największa liczba egzekucji na szczeblu centralnym od XIX wieku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Stany Zjednoczone uznały Kubę za państwo sponsorujące terroryzm

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa ogłosiła w poniedziałek, że przywraca Kubę na amerykańską listę państw sponsorujących terroryzm, co może skomplikować wysiłki prezydenta elekta Joe Bidena, mające na celu odprężenie w relacjach z Hawaną. Zaledwie dziewięć dni przed opuszczeniem urzędu przez republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa sekretarz stanu Mike Pompeo przekazał, że Kuba została umieszczana na liście za chronienie amerykańskich zbiegów i przywódców kolumbijskich rebeliantów. Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził także, że Hawana wspiera prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, co – jak ocenił – pozwoliło mu utrzymać się przy władzy.

„Dzięki temu działaniu po raz kolejny pociągniemy do odpowiedzialności rząd Kuby i wyślemy jasny sygnał: reżim Castro musi zaprzestać wspierania międzynarodowego terroryzmu i sabotażowania amerykańskiej sprawiedliwości” – podał w oświadczeniu Pompeo.

Relacje między Waszyngtonem i Hawaną

Powrót Kuby na listę to kolejny krok obecnej administracji w kierunku odwrotu od ocieplenia relacji między Waszyngtonem i Hawaną, które nastąpiło za kadencji poprzednika Trumpa – Baracka Obamy. Decyzja Obamy o formalnym usunięciu Kuby, wroga z czasów zimnej wojny, z listy państw sponsorujących terroryzm była ważnym krokiem w kierunku przywrócenia stosunków dyplomatycznych w 2015 roku.

Jak zauważa Reuters, powrót do normalizacji stosunków dyplomatycznych z Hawaną wymagać będzie długotrwałej pracy prawnej i może skomplikować plany Bidena. Demokrata w kampanii wyborczej oświadczył, że szybko zamierza zmienić politykę Trumpa wobec Hawany, która według niego „wyrządziła krzywdę Kubańczykom i nie zrobiła nic, by wspierać demokrację i prawa człowieka”.

„Potępiamy Stany Zjednoczone”

Po dojściu do władzy Trump w 2017 roku zaostrzył kurs wobec Kuby, wprowadzając m.in. ograniczenia na podróże do USA i transfery pieniężne na karaibską wyspę. Polityka ta przysporzyła mu popularności wśród licznej populacji kubańsko-amerykańskiej na południowej Florydzie.

Do działań Departamentu Stanu odniósł się szef kubańskiej dyplomacji Bruno Rodriguez. „Potępiamy Stany Zjednoczone, które obłudnie i cynicznie ogłosiły Kubę państwem sponsorującym terroryzm. Oportunizm polityczny Stanów Zjednoczonych jest rozpoznawany przez tych, którzy szczerze martwią się plagą terroryzmu i są jego ofiarami” – napisał na Twitterze. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dowódca Al-Kaidy zabity przez Izrael?

Abu Mohammed al-Masri, zastępca dowódcy Al-Kaidy, został zabity w sierpniu na terenie Iranu przez izraelskich agentów działających na zlecenie Stanów Zjednoczonych. Takie informacje przekazał „New York Times”, powołując się na rządowe źródła w USA. Iran zaprzeczył jednak tym doniesieniom. „New York Times” podał w piątek, powołując się na anonimowych pracowników amerykańskiego wywiadu, że Abdullah Ahmed Abdullah znany szerzej jako Abu Mohammed al-Masri, został zastrzelony w sierpniu w Teheranie przez dwóch mężczyzn na motocyklu. Mężczyzna miał zginąć wraz ze swoją córką, wdową po synu Osamy bin Ladena, Hamzie bin Ladenie. Według amerykańskiej gazety zabójstwo miało być do tej pory utrzymywane w tajemnicy.

Doniesieniom nowojorskiego dziennika zaprzeczyły władze Iranu. Podkreślono, że nie może być mowy o obecności w kraju jakichkolwiek terrorystycznych ugrupowań. Według irańskich urzędników, medialne pogłoski mają na celu zdyskredytowanie Iranu na arenie międzynarodowej.

„Co jakiś czas Waszyngton i Tel Awiw próbują powiązać Iran z grupami takimi jak Al-Kaida, kłamiąc i przekazując mediom fałszywe przecieki, by uniknąć odpowiedzialności za działalność przestępczą tej grupy i innych grup terrorystycznych w regionie” – oświadczyło irańskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Agencja Reutera próbowała zweryfikować informacje o likwidacji terrorysty. Anonimowy urzędnik USA, rozmawiający z dziennikarzem, odmówił jednak potwierdzenia jakichkolwiek szczegółów z artykułu „New York Timesa”. Na prośbę agencji o komentarz w tej sprawie nie odpowiedział również Biały Dom.

Abu Mohammed al-Masri był poszukiwany przez Stany Zjednoczone za udział w zamachach na ambasady amerykańskie w 1998 roku. Doszło do nich w Dar es Salaam w Tanzanii i Nairobi w Kenii. Masri uważany za najbardziej doświadczonego dowódcę operacyjnego Al-Kaidy i prawdopodobnego następcę obecnego przywódcy organizacji terrorystycznej, Ajmana al-Zawahiriego.

Amerykański wywiad oferował 10 milionów dolarów za informacje, które doprowadzą do jego zatrzymania lub skazania. Według „New York Timesa”, Masri od 2003 roku znajdował się na radarze irańskich służb, ale od 2015 roku przemieszczał się swobodnie po przedmieściach Teheranu. Były szef Al-Kaidy, Osama bin Laden, który zorganizował ataki na Stany Zjednoczone 11 września 2001 roku, zginął podczas nalotu USA w Pakistanie w 2011 roku.
Źródło info i foto: o2.pl

Rekordowa sprzedaż broni w Stanach

Jak szacuje National Shooting Sports Foundation (NSSF), organizacja lobbystyczna producentów, sprzedawców i użytkowników broni, 2020 rok będzie rekordowym pod względem sprzedaży broni palnej w USA. Bezprecedensowe wzrosty odnotowywane są wśród kobiet oraz Afroamerykanów.

Rekordowy rok pod względem sprzedaży broni palnej w USA odnotowano w 2016 roku. Zakupiono wtedy – jak wynika z danych NSSF – ponad 15,7 mln jej sztuk. W 2020 roku liczba ta sięga już 15,4 mln sztuk, tylko we wrześniu wzrosła o 1,6 mln. Według szacunków już w październiku pobity zostanie więc rekord z 12 miesięcy 2016 roku.

Amerykanie zazwyczaj chętniej zaopatrują się w broń palną i amunicję w trakcie roku wyborczego. To często powodowane jest obawami, że prezydent z ramienia Demokratów może rozszerzyć ograniczenia dotyczące posiadania broni. W tym roku do wzrostów przyczyniła się również epidemia, gdy na wiosnę sprzedaż broni poszybowała mocno do góry.

Tegoroczny wzrost w znacznym stopniu napędzany jest przez popyt ze strony osób czarnoskórych oraz kobiet. NSSF podaje, że sprzedaż broni palnej dla czarnoskórych zwiększyła się we wrześniu o 58 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem w 2019 roku. U kobiet zanotowano wzrost o ok. 40 proc.

W amerykańskich sklepach z bronią sprzedawcy służą radą przy wyborze odpowiedniego modelu broni. Niekiedy w pobliskiej strzelnicy przed decyzją o kupnie można osobiście ją przetestować.

Zgodnie z najnowszymi dostępnymi rządowymi danymi w 2017 roku z powodu ran odniesionych od broni palnej w Stanach Zjednoczonych zginęło 39 777 osób. Ok. 60 proc. z tej liczby to samobójstwa. W 486 przypadkach do śmierci doszło przez przypadek. Dla porównania w 2017 roku w USA w wypadkach drogowych zmarło 38 659 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Waszyngton „poważnie zaniepokojony” sprawą Aleksieja Nawalnego

Stany Zjednoczone poinformowały w piątek Rosję o swoim „poważnym zaniepokojeniu” w związku z faktem, że w ocenie rządu Niemiec rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został otruty środkiem bojowym – poinformował Departament Stanu USA. Paryż i Berlin domagają się ustalenia i postawienia przed sądem osób odpowiedzialnych za atak.

W środę kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała, że Aleksiej Nawalny stał się ofiarą „próby zabójstwa przez otrucie”, a laboratorium Bundeswehry, badające pobrane od niego próbki, wykryło, że rosyjski opozycjonista został otruty nowiczokiem.

„Poważne zaniepokojenie” w Waszyngtonie

Stany Zjednoczone wyraziły w piątek „poważne zaniepokojenie” w związku z oceną niemieckich władz. Na spotkaniu w Waszyngtonie zastępca sekretarza stanu USA Stephen Biegun przekazał ambasadorowi Rosji w tym kraju Anatolijowi Antonowowi, że użycie przez Moskwę tej broni chemicznej stanowiłoby wyraźne naruszenie jej zobowiązań wynikających z Konwencji o zakazie broni chemicznej.

„Zastępca sekretarza stanu wezwał Rosję do pełnej współpracy w dochodzeniu prowadzonym przez społeczność międzynarodową w sprawie tego ataku” – przekazała rzeczniczka Departamentu Stanu Morgan Ortagus w oświadczeniu.

„Bardzo poważne naruszenie elementarnych zasad demokracji i pluralizmu politycznego”
Także Francja i Niemcy w wydanym w piątek wspólnym oświadczeniu ponownie zażądały od Rosji wyjaśnień w sprawie próby otrucia Nawalnego.

„Osoby odpowiedzialne za ten haniebny czyn muszą zostać zidentyfikowane i postawione przed wymiarem sprawiedliwości” – oświadczyli ministrowie spraw zagranicznych obu krajów, Jean-Yves Le Drian i Heiko Maas. Potępili przy tym „bardzo poważne naruszenie elementarnych zasad demokracji i pluralizmu politycznego”.

Wcześniej tego dnia brytyjskie MSZ poinformowało, że szefowie dyplomacji Wielkiej Brytanii i Niemiec uzgodnili, iż będą współpracować w celu pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności za próbę otrucia Nawalnego. Resort podkreślił, że Dominic Raab i Heiko Maas zgodzili się, że jakiekolwiek użycie środka bojowego z grupy nowiczoków jest pogwałceniem konwencji o zakazie broni chemicznej, a tym samym przedmiotem międzynarodowego zaniepokojenia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Houston: Chiny przejęły budynek konsulatu USA w Chengdu

O godz. 10:00 czasu lokalnego (03.00 czasu polskiego) w poniedziałek Chiny „wzięły w posiadanie” konsulat USA w Chengdu, trzy dni po ogłoszeniu jego zamknięcia – poinformowało chińskie ministerstwo spraw zagranicznych. Rząd chiński polecił w piątek zamknięcie tej placówki dyplomatycznej w ramach retorsji za zamknięcie i przejęcie przez władze amerykańskie konsulatu chińskiego w Houston. Wcześniej w poniedziałek oficjalna chińska telewizja CCTV pokazała zdjęcie flagi amerykańskiej na terenie konsulatu.

Według komunikatu chińskiego MSZ „niektórzy pracownicy konsulatu USA w Chengdu… przekroczyli swoje uprawnienia ingerując w wewnętrzne sprawy Chin i narazili na szwank bezpieczeństwo i interesy Chin”.

Weszli do konsulatu

W ub. piątek agenci amerykańskich służb weszli do zamkniętego konsulatu chińskiego w Houston. Według doniesień mediów amerykańskich, przedstawiciele służb mieli dostać się do budynku tylnymi drzwiami, korzystając z pomocy ślusarza.

Pekin zaprotestował przeciwko temu wtargnięciu i zapowiedział „stosowną i konieczną odpowiedź”. W sobotę chińskie MSZ opublikowało komunikat stwierdzający, że budynek konsulatu w Houston jest „własnością narodu chińskiego” a wejście do niego „stanowi naruszenie prawa międzynarodowego”.

Ostatnie wydarzenia dodatkowo pogorszyły i tak już napięte stosunki amerykańsko-chińskie. Sprawy sporne między Waszyngtonem i Pekinem dotyczą przede wszystkim handlu, ale także kwestii Hong Kongu, źródeł pandemii koronawirusa oraz wzrastającej aktywności militarnej Pekinu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Prokuratura zaostrza zarzuty ws. zabójstwa George’a Floyda. Oskarżono trzech pozostałych funkcjonariuszy

Prokuratura z Minnesoty postawiła dodatkowe zarzuty policjantowi oskarżonemu o spowodowanie śmierci George’a Floyda. W stan oskarżenia postawiono także trzech innych policjantów z Minneapolis, którzy brali udział w aresztowaniu 46-letniego Afroamerykanina. Śmierć Floyda wywołała falę protestów w całych Stanach Zjednoczonych.

Policjant Derek Chauvin, który przez dziewięć minut klęczał na szyi George’a Floyda, co doprowadziło do jego śmierci, początkowo został oskarżony o zabójstwo trzeciego stopnia. To oznacza spowodowania śmierci niekoniecznie z zamiarem odebrania życia, ale w wyniku rażącego lekceważenia ludzkiego życia. Groziło mu za to 25 lat więzienia.

W środę prokurator generalny Minnesoty Keith Ellison poinformował o podniesieniu poziomu zarzutów do morderstwa drugiego stopnia. Według stanowego prawa zakłada ono intencję sprawcy spowodowania śmierci albo doprowadzenie do niej w trakcie innego poważnego przestępstwa. Zarzut ten wiąże się z karą do 40 lat więzienia.

– Zgromadziliśmy wszystkie materiały dowodowe, przeanalizowaliśmy prawo kryminalne i postawiliśmy zarzuty, które są oparte na faktach i prawie – tłumaczył Ellison, który wyraził przekonanie, że uda się doprowadzić do skazania policjanta. Jedną z kwestii podnoszonych przez uczestników protestów w USA jest to, że w wielu przypadkach policjanci są uniewinniani w takich sprawach i pozostają bezkarni pomimo zabijania niestanowiących zagrożenia osób.

W zatrzymaniu Floyda brało udział w sumie czterech policjantów, w tym Chauvin. Prokurator poinformował, że pozostałym trzem funkcjonariuszom postawiono zarzuty współudziału w zabójstwie drugiego stopnia.

Wszyscy czterej policjanci zostali zwolnieni ze służby po tym, jak szerokim echem obiło się nagranie pokazujące zatrzymanie i śmierć czarnoskórego mężczyzny. Wszyscy zostali aresztowani – podaje nbcnews.com.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejna gorąca noc w USA. Zdewastowano pomnik Kościuszki znajdujący się pod Białym Domem

Na sile przybierają zamieszki, które wybuchły w Stanach Zjednoczonych po śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. W nocy po raz kolejny doszło do podpaleń i grabieży. Protestujący zdewastowali również pomnik Tadeusza Kościuszki znajdujący się pod Białym Domem. Kolejna noc protestów i zamieszek w Stanach Zjednoczonych. W wielu amerykańskich miastach rozlokowano wojsko i wprowadzono godzinę policyjną. Manifestacje i starcia są następstwem śmierci Afroamerykanina George’a Floyda podczas aresztowania przez policję w Minneapolis.

Dziesiątki tysięcy Amerykanów wzięło udział w pokojowych marszach protestu przeciwko brutalności policji. Spokojne manifestacje zostały jednak przyćmione przez gwałtowne zamieszki – od Los Angeles, przez Chicago po Nowy Jork. W Filadelfii protestujący obrzucili policjantów kamieniami i koktajlami Mołotowa. Spalono kilka samochodów. Na przedmieściach San Francisco tłum wdarł się do centrum handlowego i plądrował sklepy. Wybijanie szyb w sklepach i wynoszenie towaru odbywało się w wielu miastach.

Zniszczony pomnik Kościuszki

W Waszyngtonie przez cały dzień tysiące osób demonstrowało w okolicach przylegającego do Białego Domu Parku Lafayette’a. Pokojowe protesty wieczorem przerodziły się w starcia z policją. Demonstranci odpalali petardy, wzniecili ognisko na środku ulicy i podpalali samochody. Spalili też amerykańską flagę.

Zdewastowany został także pomnik Tadeusza Kościuszki pod Białym Domem. Wypisano na nim sprayem wulgaryzmy wymierzone w policję.

„Tak zniszczono pomnik Tadeusza Kościuszki w parku Lafayette przed Białym Domem. Ten protest z pokojową manifestacją nie ma nic wspólnego. Teraz widnieją na nim między innymi wulgarne hasła pod adresem prezydenta Trumpa. Na pomnik również sikano, pluto. Szok” – napisał na Twitterze Paweł Żuchowski, korespondent RMF FM w Stanach Zjednoczonych.

Swoje „zniesmaczenie” i „przerażenie” wobec aktu wandalizmu wyraził również ambasador RP w Waszyngtonie Piotr Wilczek.

W stolicy USA i kilkunastu innych miastach wprowadzono godziny policyjne. W wielu miejscach protestujący im się nie podporządkowali.

Śmierć George’a Floyda

Przypomnijmy, że w poniedziałek, 25 maja, policja z Minneapolis otrzymała zgłoszenie od obsługi sklepu spożywczego, która podejrzewała, że jeden z klientów użył sfałszowanego czeku, aby zapłacić za zakupy. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce zdarzenia, zobaczyli mężczyznę pasującego do opisu podejrzanego i kazali mu wysiąść z samochodu. Według policji stawiał on „fizyczny opór”. Idąc do radiowozu, mężczyzna upadł na ziemię, a jeden z policjantów przygniótł kolanem jego szyję. Mimo błagań funkcjonariusz wciąż go dusił. W efekcie działań policjanta 46-letni George Floyd zmarł.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: 37-latek zamordował byłą partnerkę i jej córki

Tragedia w mieście St. Matthews w Południowej Karolinie (Stany Zjednoczone). Mężczyzna zastrzelił swoją byłą partnerkę i jej dwie córki. Powodem miała być zazdrość. Jak poinformowała lokalna policja, 37-latek dowiedziawszy się, że jego była partnerka wybrała się na plażę z innym mężczyzną, pojechał do jej domu. Zastał kobietę przed budynkiem i tam zaczął dusić.

Kiedy na pomoc matce rzuciła się jedna z jej czterech córek, mężczyzna wyciągnął broń i najpierw zastrzelił byłą partnerkę, a potem 12-latkę. Potem wycelował w 18-latkę, postrzelił ją w ramię, gdy uciekała do sąsiadów. Później 18-latka była świadkiem, jak mężczyzna ściga 15-letnią dziewczynę i wbiega za nią do ich domu.

Jak poinformowała policja, 15-latka została znaleziona martwa. W domu znaleziono też martwego napastnika, który prawdopodobnie popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: TVP.info

Stany Zjednoczone oskarżone o przejmowanie wyrobów medycznych

W związku z nagłym wzrostem zapotrzebowania na wyroby medyczne, spowodowanym pandemią nowego koronawirusa, kraje rywalizują o ich dostawy z Azji. Niektóre państwa uważają, że USA przejmują ich zamówienia i nie postępują uczciwe. Berlin mówi nawet o „współczesnym piractwie”.

Niemieckie władze oskarżyły USA o przejęcie transportu zamówionych przez nie 200 tys. maseczek ochronnych, które miały być przeznaczone dla berlińskiej policji. Niemcy kupili środki ochronne od amerykańskiej firmy 3M, która je produkowała w Chinach. Na lotnisku w Tajlandii – jak utrzymuje strona niemiecka – Amerykanie przejęli dostawę.

Andreas Geisel, odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne w Senacie (rządzie) Berlina, nazwał to działaniem rodem z „Dzikiego Zachodu” i oskarżył USA o „współczesne piractwo”. Wyraził też pogląd, że „nie powinno się tak traktować partnerów zza Atlantyku”, nawet w obliczu kryzysu. Sprawę ma wyjaśnić niemieckie MSZ.

Podobne oskarżenia wobec strony amerykańskiej sformułował Paryż. Zamówione przez Francuzów maseczki były już na pokładzie samolotu w Szanghaju, gdy mieli pojawić się amerykańscy kupcy, którzy zaoferowali za nie trzykrotnie wyższą sumę i przejęli transport – informuje brytyjski „Guardian”. Rząd w Waszyngtonie zaprzecza, by był zaangażowany w sprawę.

Premier Kanady Justin Trudeau nazwał doniesienia o przejmowaniu wyrobów medycznych „niepokojącymi” i obiecał, że upewni się, by kanadyjskie zamówienia dotarły do kraju. Zapowiedział, że będzie rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem o jego próbach zablokowania eksportu maseczek do Kanady.

Sprawa maseczek N95, używanych przez personel medyczny, stała się w ostatnich dniach poważnym problemem w relacjach między Kanadą a USA. Amerykańska administracja wymaga, by firma 3M, największy producent masek, zerwała kontrakty z innymi rządami, w tym z Kanadą i państwami Ameryki Łacińskiej.

Wcześniej minister zdrowia Brazylii Henrique Mandetta poinformował, że starania jego rządu o pozyskanie wyrobów medycznych w Chinach skończyły się fiaskiem po wejściu do gry Amerykanów. „USA wysłały 23 swoje największe samoloty transportowe do Chin, by odebrać zakupione materiały” – oznajmił. Z tego powodu nie doszło do finalizacji wielu zamówień, na które liczyły brazylijskie władze. Mandetta zaapelował do Brazylijczyków o domową produkcję masek.

„Guardian” zauważa, że Stany Zjednoczone nie są jedynym krajem, które oskarża się o nieuczciwe praktyki. Od początku pandemii rządy różnych państw blokują transport, wstrzymują dostawy i magazynują niezbędne środki ochronne.

W Kenii bez śladu zaginał transport wyrobów medycznych mający dolecieć do Niemiec. Turcja miała wstrzymywać dostawy do Europy, a izraelskie służby wywiadowcze rozpoczęły kilka tajnych operacji mających na celu sprowadzenie do kraju jak największej liczby testów.

W USA stosowana jest ustawa o produkcji obronnej (DPA), zgodnie z którą prezydent może zobowiązać firmy amerykańskie do traktowania priorytetowo zamówień z kraju. Trump w piątek zarekomendował Amerykanom noszenie maseczek jako środka ochrony przed koronawirusem.
Źródło info i foto: RMF24.pl