Janusz M. naraził Skarb Państwa na straty wysokości 50 mln złotych. Wpadł we Włoszech

Na prośbę funkcjonariuszy ABW, dzięki wykorzystaniu przez polskich policjantów z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji międzynarodowego kanału ENFAST oraz wzorowej współpracy z włoskimi organami ścigania, w wigilijny poranek, 24 grudnia 2019 r. w San Dona di Piave, niedaleko Wenecji we Włoszech zatrzymano poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania Janusza M. Zatrzymany 60-latek m.in. naraził Skarb Państwa na uszczuplenie podatku VAT w kwocie nie mniejszej niż 50 mln zł.

Policjanci z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP na prośbę funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego natychmiast podjęli czynności i uruchomili współpracę międzynarodową w celu ustalenia miejsca pobytu i zatrzymania poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania 60-letniego Janusza M. Mężczyzna podejrzany jest o szereg przestępstw m.in o kierowanie grupą przestępczą, pranie pieniędzy oraz oszustwa podatkowe na kwotę nie mniejszą niż 50 mln zł.

Mężczyzna wiedział, że jest poszukiwany i dotychczas skutecznie się ukrywał. W sprawę zaangażowano Punkt Kontaktowy ENFAST w Wydziale Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP.

ENFAST (European Network of Fugitive Active Search Teams) to sieć współpracy grup poszukiwań celowych działających w krajach UE umożliwiająca natychmiastowy przekaz informacji z grupy poszukiwawczej w jednym kraju do grupy poszukiwawczej w innym kraju, co skutkuje natychmiastowym działaniem, bez zbędnej zwłoki.

Dzięki wzorowej współpracy polskich i włoskich służb ustalono miejsce przebywania poszukiwanego. W wigilijny poranek w San Dona di Piave, niedaleko Wenecji Janusz M. został zatrzymany. 60-latek był bardzo zaskoczony i nie spodziewał się wizyty funkcjonariuszy.

Z uzyskanych przez funkcjonariuszy ABW informacji wynikało, że mężczyźnie towarzyszyła 25-letnia Paulina P., która również została zatrzymana. Na trop przestępcy natrafiono m.in. dzięki aktywności kobiety w mediach społecznościowych.

60-latek nie stronił od luksusu i oprócz kilku sportowych i bardzo drogich samochodów korzystał z równie luksusowych łodzi. Cena jednej z nich to co najmniej kilka milionów złotych.

Podejrzany w najbliższym czasie, zgodnie z Europejskim Nakazem Aresztowania zostanie przetransportowany do Polski, a następnie doprowadzony do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Agenci CBA zatrzymali dwie osoby we Wrocławiu i Oławie. Chodzi o milionowe straty kilku gmin

Agenci katowickiej delegatury CBA zatrzymali we Wrocławiu i Oławie kolejne dwie osoby działające w zorganizowanej grupie przestępczej. Chodzi o zmowy przetargowe, w wyniku których kilka gmin w Polsce niekorzystnie rozporządzało swoimi finansami. Fakt zatrzymania potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski. Jak poinformował, zatrzymani byli zatrudnieni „w podmiotach skupionych wokół zatrzymanego wcześniej do sprawy przedsiębiorcy”.

Jak ustaliło Biuro, zatrzymani oferowali włodarzom gmin Panki, Herby i Opatów pomoc przy zdobywaniu środków z Unii Europejskiej w zamian za wygrywanie przetargów na szkolenia dla szkół i przedszkoli.

– Działania grupy doprowadziły do strat samorządowców sięgających blisko 3 mln zł – zaznaczył Brodowski.

Teraz zatrzymani usłyszą w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach zarzuty karne. Pierwsze zatrzymania w tej sprawie obyły się 1 października br. Wówczas funkcjonariusze Biura zatrzymali dziewięć osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Kolejna piramida finansowa. Straty w wysokości 130 mln złotych

Straty na około 130 mln złotych mogła spowodować działalność piramidy finansowej, związaną z emisją obligacji i rynkiem nieruchomości. Grupa poszkodowanych to tysiąc osób. Śledczy szukają kolejnych oszukanych. Jak podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, sprawa dotyczy emisji obligacji korporacyjnych przez spółki z tzw. Grupy Ericius.

Zdaniem śledczych od 2016 do końca 2018 roku spółki powiązane z grupą emitowały obligacje. Miały one służyć do realizacji projektów budowy centrów logistycznych, w tym zakupu nieruchomości, działalności operacyjnej i inwestycyjnej.

Jak wyglądał schemat działania oszustów?

Emitent każdorazowo oferował inwestorom zabezpieczenie emisji poprzez bądź ustanowienie hipoteki na nieruchomości bądź poprzez ustanowienie zastawu rejestrowego na udziałach samego emitenta. Spółki z tzw. Grupy Ericius nie miały żadnych innych dochodów poza środkami pozyskiwanymi z emisji obligacji. Nie prowadziły też żadnej innej działalności operacyjnej poza emisją obligacji.

Środki pieniężne pozyskane z emisji obligacji częściowo przeznaczane były na sfinansowanie bieżącej działalności spółek, w tym na zapłatę wynagrodzenia pośrednikom finansowym oferującym obligacje oraz na zakup nieruchomości, na których ostatecznie nigdy nie powstały projekty logistyczne.

Ponadto środki te były transferowane pod różnymi tytułami prawnymi pomiędzy spółkami z tzw. Grupu Ericius w zależności od tego, w której spółce zachodziła potrzeba uregulowania zobowiązań.

Pewna część tych środków została wypłacona i przekazana osobom związanym ze spółkami-słupami. Biorąc pod uwagę powyższy schemat działania, tzw. Grupa Ericius stanowiła piramidę finansową, w której wierzytelności wcześniejszych obligatariuszy regulowane były ze środków pozyskanych z kolejnych emisji.

Inwestorzy zaś byli wprowadzani w błąd co do szeregu informacji związanych z przeznaczeniem środków pochodzących z emisji, sytuacją poszczególnych emitentów oraz wartością i realnością zabezpieczenia obligacji. 

Ponad 100 mln zł strat

Skala przestępczej działalności – zdaniem śledczych – spowodowały szkodę około 1000 obligatariuszy o wartości około 130 mln zł. Wpłaty poszczególnych obligatariuszy z tytułu zakupu obligacji wynosiły od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

Z ustaleń śledztwa wynika, iż formalnie poszczególnymi spółkami z tzw. Grupy Ericius zarządzali Jolanta Z., Juan F. oraz Marek S. – prezesi zarządów spółek. Jednak w praktyce te osoby jedynie współuczestniczyły w procederze, a kluczową rolę w piramidzie odgrywała Beata H.K.

Wszystkie te osoby zostały zatrzymane i usłyszały prokuratorskie zarzuty. 

Beacie H.K oraz Jolancie Z. prokurator przedstawił zarzuty m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą działającą na obszarze Polski mającą na celu popełnianie przestępstw oszustwa oraz podawania nieprawdziwych danych przy emisji obligacji korporacyjnych. Pozostałe osoby otrzymały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Jest zawiadomienie CBA do prokuratury ws. prywatyzacji Fabryki Łożysk Tocznych. Kilkadziesiąt mln straty

CBA w Lublinie skierowało zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby odpowiedzialne za proces prywatyzacji Fabryki Łożysk Tocznych w Kraśniku S.A – poinformował rzecznik Biura Temistokles Brodowski. Według „Magazynu Śledczego Anity Gargas” zawiadomienie dotyczy byłego prezesa Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Wojciecha D. i jego dwóch zastępców.

Jak informuje nas Brodowski, od 24 kwietnia do 9 września 2019 r. funkcjonariusze lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego prowadzili kontrolę w Agencji Rozwoju Przemysłu Spółka Akcyjna dotyczącą sprzedaży akcji Fabryki Łożysk Tocznych w Kraśniku S.A.

– W 2012 r. zarząd Agencji, pomimo trwającej w Fabryce restrukturyzacji i jej dofinansowaniu kwotą 20 mln zł zdecydował jednak o sprzedaży posiadanych przez siebie akcji fabryki – wskazał.

Zgłosiło się dwóch inwestorów – chiński i słowacki. – Kontrola CBA wykazała, że przeprowadzona sprzedaż akcji FŁT Kraśnik SA została zrealizowana z naruszeniem obowiązującej w ARP SA „Procedury zbywania akcji”. Akcje zostały sprzedane chińskiej korporacji za cenę niższą o blisko 39 mln zł od oferowanej przez słowackiego inwestora. Skutkiem tego wyrządzona została szkoda w majątku Agencji Rozwoju Przemysłu S.A – poinformował rzecznik.

W związku z tym CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez odpowiedzialnych za prywatyzację spółki.
Źródło info i foto: TVP.info

Francja: Milionowe straty po sobotnich protestach w Paryżu

Władze Paryża zaczynają szacować straty po „czarnej sobocie żółtych kamizelek”. Szkody spowodowane zniszczeniami paryskich fasad, sklepów i samochodów oceniono na miliony euro. Oddolny ruch „żółtych kamizelek” od prawie miesiąca protestuje przeciwko podwyżkom akcyzy na paliwo i ciągle wzrastającym kosztom utrzymania. To była już trzecia „czarna sobota” protestów.

Ekonomiści ostrzegają, że nawet miliardy euro mogą one kosztować francuską gospodarkę, która została spowolniona blokadami dróg i ośrodków handlowych przez protestujących przeciw polityce fiskalnej rządu.

Prezes Centrum Pomników Narodowych Philippe Belaval na „setki tysięcy euro, a może i milion euro” szacuje koszty usunięcia szkód z fasad i wnętrza zdewastowanego Łuku Triumfalnego, który „na wiele dni pozostanie zamknięty dla zwiedzających”.

W rozmowie z telewizją BFM przedstawiciel Niezależnego Związku Komisarzy Policji ujawnił, że funkcjonariusze już w nocy z soboty na niedzielę z Łuku Triumfalnego zebrali próbki DNA, co może pomóc w znalezieniu sprawców.

Drobny handel paryski ucierpiał podwójnie – zarówno z powodu konieczności zamykania sklepów i braku klientów odstraszonych wcześniejszymi niepokojami, jak i z powodu wandalizmu, czy też zwykłych rabunków.

– Handlowcy stracili miliardy, przede wszystkim poprzez dramatyczny spadek obrotów – powiedział, cytowany w poniedziałek przez dziennik „Le Figaro” Jacques Creyssel z Federacji Przedsiębiorstw Handlu i Dystrybucji (FCD). Jak twierdzi, w pierwszą sobotę grudniową obroty sięgają normalnie 15 mld euro, a w tym roku spadły aż o ponad 30 proc. Jego zdaniem zakupy zabawek i innych prezentów świątecznych mogą być przesunięte na później, ale „w przypadku żywności straty są nieodwracalne”.

8 milionów euro strat ekskluzywnych butików

W przeciwieństwie do tego, co działo się podczas manifestacji 24 listopada, w minioną sobotę nie ucierpiały luksusowe sklepy na Polach Elizejskich, a to dlatego, że pozostały przez cały dzień szczelnie zamknięte. Oznacza to jednak brak utargu na sumę ok. 8 mln euro. Gorzej było na ulicy Faubourg Saint Honore, gdzie, jak informował w radio France Info prezes komitetu tamtejszych kupców Benjamin Cymerman, rabusie zdewastowali 15 butików, wśród nich salon Chanel.

Straty z powodu manifestacji i występującego przy ich okazji wandalizmu, dotknęły również prowincję. Jeszcze większe problemy powodują jednak trudności w zaopatrzeniu – pisze w „Le Figaro” Valerie Collet, powołując się na dyrektorów sieci hipermarketów Carrefour i Casino. Podczas trzech weekendów mobilizacji „żółtych kamizelek” najbardziej ucierpiały północ, południowy zachód i południowy wschód Francji – pisze.

– Gospodarka spada pod kreskę”- alarmuje regionalny i największy francuski dziennik „Ouest-France”. Jak informuje, w departamencie Manche (Normandia) „szefowie przedsiębiorstw i handlowcy starają się nawiązać dialog z »żółtymi kamizelkami«, aby wspólnie szukać rozwiązań”.

Może spaść wzrost PKB

Specjalistka od makroekonomii Marianne Py zastanawia się w internetowym wydaniu miesięcznika „Le Revenu”, czy „»żółte kamizelki« zaszkodzą nieśmiałemu przejaśnieniu we francuskiej gospodarce”. Zagrożenie – twierdzi pismo – powodowane jest tym, że akcje protestacyjne ruchu przypadły „na kluczowy dla handlu okres, który zasadniczą część obrotów realizuje w trzecim kwartale”.

Przed mobilizacją „żółtych kamizelek” wydawało się, że wzrost gospodarczy spokojnie zmierza do przewidzianych na ten rok przez ekonomistów 1,6 proc. PKB. „Ten scenariusz może jednak ulec zmianie, jeśli ich ruch doprowadzi do generalnego zablokowania gospodarki” – przewiduje specjalistka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wrocław: Pracownik okradł szefa i i grał w kasynie. Straty na ponad 70 tys. złotych

Pracownik jednego z wrocławskich sklepów z elektronarzędziami wynosił sprzęt, zastawiał go w lombardach, a za zarobione w ten sposób pieniądze grał w kasynie. Straty oszacowano na ponad 70 tysięcy złotych. Wrocławska policja zatrzymała 50-letniego mężczyznę podejrzanego o kradzież elektronarzędzi. Mężczyzna wynosił sprzęt ze sklepu, w którym pracował, a następnie sprzedawał go lub zastawiał w lombardach.

Podczas zatrzymania wyjaśnił, że przegrał wszystkie pieniądze w kasynie, a środki uzyskane ze sprzedaży skradzionego sprzętu, były mu potrzebne do odegrania się. Straty oszacowano na ponad 70 tysięcy złotych. Policja zabezpieczyła ponad 13 tys. zł znalezionych u mężczyzny, a także sprzęt o wartości blisko 20 tys. zł, znaleziony we wrocławskich lombardach.

Mężczyźnie grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

CBA zatrzymało byłych członków zarządu Enei

CBA zatrzymało dwóch byłych członków zarządu energetycznego giganta Enei, którzy w 2011 r. podpisali niekorzystną umowę zakupu linii energetycznej łączącej Polskę z Białorusią. Kontrolowany przez skarb państwa koncern miał na tym stracić minimum 15 mln zł – ustaliła „Gazeta Polska Codziennie”.

Jak podaje gazeta, w sierpniu 2011 r. kontrolowany przez skarb państwa koncern energetyczny Enea kupił 61 proc. udziałów w spółce Annaconed Enterprises – transakcja ta miała wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne Polski.

„Podmiot ten był właścicielem linii energetycznej łączącej Polskę z Białorusią (Wólka Dobrzyńska – Brześć). Kwota transakcji opiewała na 15,25 mln zł. Pieniądze trafiły do zarejestrowanej na Cyprze spółki Zelino Ltd. Jednak linią tą prąd nigdy nie popłynął, a sama transakcja od początku budziła wiele wątpliwości” – czytamy.

W artykule wskazano, że pod kontraktem widnieją podpisy dwóch ówczesnych członków zarządu przedsiębiorstwa – Maksymiliana G. i Krzysztofa Z. Zgodnie z ustaleniami „GPC” agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego na polecenie poznańskich śledczych zatrzymali G. i Z. Zatrzymani – czytamy – usłyszeli zarzuty działania na szkodę koncernu Enea i wielomilionowej straty w majątku przedsiębiorstwa.

Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu uważa, że umowa kupna udziałów w Annaconed Enterprises była skrajnie niekorzystna dla koncernu Enea.

„Tylko w 2010 r. spółka zanotowała stratę blisko 3,5 mln zł. Na poważne ryzyko związane z transakcją wskazywał raport PBO Polish Business Offers. Z dokumentu wynikało, że Wólka Dobrzyńska-Brześć jest linią o mocy niewystarczającej do tranzytu energii elektrycznej w ilości większej niż 150 MW. Nie była też traktowana jako linia przesyłowa, ale dystrybucyjna. Jej zakup nie był więc konieczny do obrotu energią elektryczną pochodzącą z Białorusi” – podaje dziennik.

Jak dodano, według śledczych Maksymilian G. i Krzysztof Z. zataili ten fakt przed radą nadzorczą Enei.

W trakcie śledztwa prokuratura i CBA odkryły, że Enea nie mogła prowadzić żadnych inwestycji związanych z nabytą spółką. „Została ona wcześniej wydzierżawiona spółce Heat Engineering Technology Europe. Podmiot ten w 100 proc. należał do Zelino Ltd., czyli spółki, która była beneficjentem wątpliwej transakcji. Formalnie Enea za bezwartościowe udziały – jak twierdzi prokuratura – zapłaciła przelewem. 30 sierpnia 2011 r. na konto cypryjskiej spółki trafiło 15,25 mln zł” – podaje gazeta.

Z ustaleń „GPC” wynika również, że Maksymilian G. i Krzysztof Z. „robili interesy także po opuszczeniu zarządu koncernu Enea”. „Ich nazwiska pojawiają się w kontekście działalności handlującej paliwami spółki Rokka Trade. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. „Według tamtejszych śledczych spółka Maksymiliana G., w której przez kilka miesięcy doradzał Krzysztof Z., miała oszukać skarb państwa na przynajmniej 60 mln zł. Zarzuty w tej sprawie usłyszało ponad 40 osób, w tym G.” – czytamy.
Źródło info i foto: TVP.info

Zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów na Mazowszu

Krajowa Administracja Skarbowa, Straż Graniczna oraz Centralne Biuro Śledcze Policji zlikwidowały nielegalną fabrykę papierosów na Mazowszu – informuje Ministerstwo Finansów. W akcji brali również udział funkcjonariusze Łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego. Zlikwidowana fabryka mogła przynieść straty dla Skarbu Państwa w wysokości około 4 mln zł.

W wyniku wspólnej akcji funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej, Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, Centralnego Biura Śledczego Policji, prowadzonej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie zlikwidowano kompletną linię do produkcji papierosów. Zabezpieczono ponad 700.000 sztuk papierosów, 3100 kilogramów tytoniu bez polskich znaków akcyzy o szacunkowej wartości blisko 3 mln złotych. Zatrzymano również czterech mężczyzn.

Funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Tuplicach od dłuższego czasu rozpracowywali grupę zajmującą się nielegalną produkcją papierosów. Kiedy zebrali wystarczającą ilość informacji o nielegalnej fabryce, przygotowali wspólne działania z funkcjonariuszami Urzędu Celno-Skarbowego w Łodzi oraz Centralnego Biura Śledczego Policji Zarząd w Łodzi i Zarząd w Warszawie.

Podczas wspólnej akcji, na terenie jednej z miejscowości w gminie Sochaczew, odkryto funkcjonującą linię produkcyjną. Pomieszczenia były specjalnie wygłuszone, aby zminimalizować odgłos pracujących maszyn. Zamontowano również specjalne filtry, aby zniwelować zapach tytoniu.

Gdyby zabezpieczony towar trafił na rynek, straty Skarbu Państwa wyniosłyby blisko 4 mln zł. Wartość wyposażenia fabryki oraz półproduktów służących do produkcji papierosów, według szacunków śledczych, wynosi co najmniej 400 tys. zł. Funkcjonariusze zatrzymali czterech mężczyzn, mieszkańców województwa mazowieckiego w wieku od 31 do 39 lat. Okazało się, że jeden z zatrzymanych jest poszukiwany przez organy ścigania trzema listami gończymi w celu odbycia kary czterech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności za kradzieże z włamaniem oraz udział w bójce lub pobiciu człowieka z użyciem broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu.

Podejrzanym przedstawione zostały zarzuty dotyczące wytwarzania znacznych ilości wyrobów tytoniowych bez zezwoleń i opłacania podatków. Wobec wszystkich zatrzymanych Sąd Rejonowy w Sochaczewie zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie.
Źródło info i foto: interia.pl

Europol rozbił grupę wyłudzającą podatek VAT. 58 osób zatrzymanych

Europol rozbił międzynarodową grupę przestępczą wyłudzającą VAT. Zatrzymano 58 podejrzanych. – Ich działania przyniosły europejskiej gospodarce 60 milionów euro strat – podaje Europol.

Operację przeprowadziła hiszpańska policja i agencja podatkowa, we współpracy z Europolem. Zatrzymań podejrzanych dokonano między 18 a 20 kwietnia na terenie Belgii, Niemiec, Portugalii i Hiszpanii. W akcji uczestniczyły jednostki policji także z Bułgarii, Rumunii, Włoch i Węgier.

Przeszukano 101 lokalizacji. Służby przejęły 52 luksusowe samochody, dokumenty, narzędzia informatyczne, 400 tysięcy euro w gotówce oraz jedną sztukę broni. Śledztwo rozpoczęto w 2015 roku, gdy hiszpańskie służby wpadły na trop pralni pieniędzy i gangu wyłudzającego VAT.

Przestępcy przeprowadzali lub symulowali import i zakup sprzętu elektronicznego, zarówno istniejącego, jak i fikcyjnego, który sprzedawali w internecie. „Organizacja przestępcza składała się głównie z obywateli Włoch, Portugalii i Hiszpanii i prawdopodobnie była zarządzana z Hiszpanii przez ojca i syna – obywateli Hiszpanii z indyjskimi korzeniami” – poinformował Europol.

Gang, który działał w całej Europie przez ostatnie dziewięć lat, jest podejrzany o oszustwa związane z podatkiem VAT i pranie pieniędzy o łącznej wartości ponad 390 milionów euro.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci zatrzymali osoby podejrzane o 72 przypadki wyłudzeń pożyczek

Wrocławscy policjanci z komendy wojewódzkiej zajmujący się na co dzień zwalczaniem przestępczości gospodarczej zatrzymali kobietę i mężczyznę podejrzanych o szereg wyłudzeń kredytów i pożyczek przy wykorzystaniu nielegalnie zdobytych danych różnych osób. Para usłyszała łącznie 72 zarzuty. Straty w tej sprawie szacuje się na kwotę ponad 100 tys.zł.

Funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu ustalili kobietę i mężczyznę, którzy zajmowali się oszustwami przy wykorzystaniu nielegalnie pozyskanych danych osobowych różnych osób. Współpracując z funkcjonariuszami z Kołobrzegu, wrocławscy policjanci ustalili miejsce przebywania obojga sprawców, a następnie na terenie województwa zachodniopomorskiego zatrzymali 36-latka i 40-latkę.

Jak ustalili zajmujący się tą sprawą policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą wrocławskiej komendy wojewódzkiej, para zawierała za pośrednictwem Internetu kredyty na zakup towaru i zaciągała pożyczki krótkoterminowe, posługując się danymi innych osób bez ich wiedzy. Dane niezbędne do prowadzenia przestępczego procederu, pozyskiwane były przez podejrzanych od różnych osób, zainteresowanych skorzystaniem z ofert najmu mieszkań, które zamieszczali oni w Internecie. Po zawarciu takiej umowy o najem lokalu, którego oczywiście ani kobieta, ani mężczyzna nie posiadali, mając już dane osoby zupełnie nieświadomej celu, w jakim zostaną wykorzystane, sprawcy przy ich pomocy zaciągali zobowiązania finansowe.

W trakcie prowadzonych w tej sprawie działań policjanci udowodnili parze wyłudzenia na szkodę różnych podmiotów gospodarczych na łączną kwotę ponad 100 tysięcy złotych. Policjanci jednak ustalają dokładną liczbę pożyczek i kredytów na sprzęt, jakie zaciągnęli podejrzani. W sprawie pokrzywdzone są również osoby, których dane zatrzymani wykorzystali bez ich wiedzy. Prowadząc czynności w tej sprawie funkcjonariusze odzyskali już także część wyłudzonego na podstawie zaciągniętych kredytów sprzętu.

36-latek i 40-latka usłyszeli do chwili obecnej łącznie 72 zarzuty. Za oszustwa grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl