Francja: Więzień wziął zakładników. Żąda przeniesienia

W zakładzie penitencjarnym w Conde-sur-Sarthe, w północno-zachodniej Francji, więzień, który domagał się przeniesienia do innego zakładu wziął dwoje zakładników: strażnika i młodą stażystkę – poinformowała we wtorek francuska telewizja BFMTV. Po północy zakładnicy zostali uwolnieni, a sprawca oddał się w ręce służby więziennej.

Napastnik zidentyfikowany jako 35-letni Francis Dorffer wziął w charakterze zakładników strażnika i młodą stażystkę podczas wieczornego posiłku. Poinformowane, że był on uzbrojony w „ostry przedmiot”, najprawdopodobniej własnoręcznie wykonany.

Dorffer domaga się on przeniesienia do innego zakładu karnego. Uwolnieni zakładnicy nie odnieśli żadnych obrażeń. Odsiaduje on długi wyrok (ma wyjść na wolność w 2060 r.) i jest leczony psychiatrycznie. Wziął już kiedyś zakładników, co spowodowało karne przeniesienie go do Conde-sur-Sarthe, zakładu o zaostrzonym rygorze.

W marcu w tym samym zakładzie penitencjarnym inny więzień zaatakował i poważnie ranił nożem dwóch strażników, krzycząc „Allah Akbar”, a następnie zamknął się ze swą partnerką w pomieszczeniu przeznaczonym na wizyty rodzinne. Specjalna jednostka policji RAID zatrzymała sprawcę ataku na strażników, ale jego partnerka zginęła w trakcie operacji policyjnej.

Strażnicy Conde-sur-Sarthe urządzili po tym incydencie trzydniowy strajk okupacyjny, domagając się podwyżek i poprawy stanu bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Strażnik obozu koncentracyjnego przed sądem dla nieletnich, choć ma 94 lata

Niemiec jest oskarżony o współudział w zgładzeniu setek polskich i żydowskich więźniów podczas II wojny światowej. Sprawa 94-latka , który w chwili popełnienia domniemanej zbrodni miał mniej niż 21 lat, jest rozpatrywana przez sąd dla nieletnich, który maksymalnie może orzekać kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Proces rozpoczął się w sądzie w Muenster we wtorek. Były esesman wjechał do gmachu na wózku inwalidzkim przy asyście policji. Niemiecki sąd nie zgodził się na ujawnienie jego wizerunku z powodów prawnych.

94-latek był strażnikiem obozu koncentracyjnego Stutthof (utworzonego w Sztutowie, 36 km od Gdańska) od czerwca 1942 r. do września 1944 r. Agencja dpa relacjonuje, że oskarżony, bez okazywania emocji przysłuchiwał się odczytywanemu aktowi oskarżenia, w którym m.in. opisano mordowanie więźniów gazem i rozstrzeliwanie pod pretekstem badania lekarskiego.

W procesie uczestniczy 17 oskarżycieli posiłkowych, m.in. z Izraela i ze Stanów Zjednoczonych. Maksymalna kara, którą może orzec sąd dla nieletnich w Niemczech to 10 lat pozbawienia wolności.

65 tys. ofiar

Obóz koncentracyjny Stutthof powstał 2 września 1939 r. na Żuławach Wiślanych, nieopodal miejscowości Sztutowo, która przed II wojną światową wchodziła w skład Wolnego Miasta Gdańska. Był pierwszym obozem założonym poza granicami Niemiec i jednym z ostatnich wyzwolonych w maju 1945 r. przez wojska sowieckie. Początkowo obóz był przeznaczony dla Polaków z Pomorza. Od 1942 r. do obozu zaczęli trafiać Polacy z innych regionów, a także Żydzi i osoby innych narodowości, m.in. Rosjanie, Norwegowie i Węgrzy.

W styczniu 1945 r. Niemcy rozpoczęli pieszą ewakuację ok. połowy z 24 tysięcy przebywających wówczas w KL Stutthof więźniów. Wiele tysięcy z nich zmarło w drodze z powodu mrozu, głodu i wycieńczenia. Marsz ten nazwany został Marszem Śmierci.

Wśród 110 tys. więźniów Stutthofu były osoby pochodzące z 28 krajów. Liczbę ofiar obozu szacuje się na ok. 65 tysięcy, spośród których ok. 28 tys. stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poznań: Nie żyje 27-latek podejrzany o napad na bank w Śremie

Tragedia w areszcie śledczym w Poznaniu. Nie żyje 27-latek, podejrzany o napad na bank Śremie (woj. wielkopolskie). Jędrzej J. popełnił samobójstwo. Mężczyznę odnalazł w celi strażnik. Dyrektor okręgowy Służby Więziennej w Poznaniu powołał zespół, który ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Osobne postępowanie w sprawie prowadzi prokuratura.

Do napadu doszło 7 sierpnia przed godziną 15. Do banku w Śremie wtargnął mężczyzna, który grożąc kasjerce przedmiotem przypominającym broń, zażądał wydania pieniędzy. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, ukradł około 40 tys. złotych i uciekł. 10 sierpnia w hotelu w Gnieźnie policjanci zatrzymali podejrzanego. Był to 27-letni Jędrzej J. Onet.pl donosi, że mężczyzna był wcześniej notowany m.in. za przestępstwa związane z narkotykami.

27-latek trafił do aresztu śledczego w Poznaniu. Tam doszło do tragedii. Jędrzej J. targnął się na swoje życie. – Zdarzenie stwierdził oddziałowy podczas kontroli cel mieszkalnych w porze nocnej. Natychmiast funkcjonariusze Służby Więziennej przystąpili do akcji ratowania życia mężczyźnie. Na miejsce wezwano zespół pogotowia ratunkowego, który przejął akcję reanimacyjną. Niestety nie udało się przywrócić czynności życiowych tego mężczyzny – powiedziała Onetowi ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

Powołano zespół, który ma wyjaśnić okoliczności tragedii. – Specjaliści sprawdzają, czy w tej sytuacji zrobiono wszystko, co było możliwe, aby uchronić tego mężczyznę przed samobójstwem i czy wszystkie działania były zgodne z procedurami – dodała rzeczniczka. Osobne postępowanie w sprawie prowadzi prokuratura.
Źródło info i foto: Fakt.pl

94-letni esesmański strażnik z Auschwitz oskarżony

94-letni obecnie były esesmański strażnik w niemieckim obozie zagłady Auschwitz został oskarżony o współudział w morderstwie – podała agencja Associated Press. Prokuratorzy w Stuttgarcie poinformowali, że niezidentyfikowany z imienia i nazwiska, urodzony na terenie Serbii niemiecki obywatel, będzie odpowiadał jako nieletni, gdyż w momencie popełnienia czynu miał 19 lat.

Jak ujawniono, mężczyzna był strażnikiem w Auschwitz przez kilka miesięcy na przełomie 1942 i 1943 roku. W tym czasie w komorach gazowych Niemcy zamordowali około 13335 osób. Według informacji niemieckiej prokuratury, oskarżony bronił się twierdząc, że nie miał świadomości tego, co działo się w Auschwitz. Nie znał również szczegółów dokonywanych tam mordów.

Podstawą postawienia oskarżenia 94-latkowi był fakt, że jako strażnik pomagał w funkcjonowaniu obozu zagłady.
Źródło info i foto: interia.pl

96-letni Oskar Groening skazany na 4 lata więzienia

Skazany na cztery lata pozbawienia wolności były strażnik z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, Oskar Groening, pomimo podeszłego wieku jest zdolny do odbycia kary więzienia – poinformował w środę sąd w Celle. Wyższy Sąd Krajowy w Celle (Dolna Saksonia) oddalił skargę skazanego, który wnioskował o odroczenie terminu odbycia kary.

– Zasada praworządności stoi ponad prawami skazanego. Obowiązkiem państwa jest ochrona bezpieczeństwa obywateli oraz umacnianie ich zaufania do instytucji państwowych i ich zdolności do działania, a także równe traktowanie wszystkich skazanych – oświadczył III. senat sądu w Celle.

96-letni obecnie Groening został w 2015 roku skazany przez sąd krajowy w Lueneburgu w Dolnej Saksonii na cztery lata pozbawienia wolności jako winny pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tysięcy osób. Były ochotnik Waffen-SS przyznał się, że podczas służby w obozie w lecie 1944 roku gromadził znajdowane w bagażach więźniów pieniądze i przekazywał je przełożonym. Wyrok jest od ponad roku prawomocny.

Skarga do sądu w Celle to kolejna próba odroczenia kary. W sierpniu prokuratura w Hanowerze odrzuciła wniosek obrony o odsunięcie kary ze względu na stan zdrowia. Biegły lekarz uznał Groeninga za zasadniczo zdolnego do odbywania kary. Warunkiem jest jednak zapewnienie mu w więzieniu odpowiedniej opieki medycznej i pielęgnacyjnej. Obrońca skazanego uważa, że jego klient nie nadaje się do umieszczenia w więzieniu.

Przełomowy wyrok

Dawni strażnicy obozów koncentracyjnych byli do niedawna bezkarni, ponieważ zachodnioniemiecki Trybunał Federalny orzekł w 1969 roku, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy oskarżonego. Ze względu na brak świadków zbrodni było to w większości przypadków niemożliwe. Przełomowe znaczenie dla ścigania sprawców tej kategorii przestępstw miało skazanie na pięć lat więzienia Johna Demjaniuka, strażnika w obozie w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go w roku 2011 za winnego współuczestnictwa w zamordowaniu ponad 28 tysięcy więźniów, pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów. Skazanie Demjaniuka stworzyło nową sytuację prawną, umożliwiającą podjęcie kroków prawnych przeciwko wszystkim osobom, które uczestniczyły w działaniu obozów zagłady, niezależnie od tego, czy nadzorowały działanie komór gazowych, czy też były zatrudnione w obozowej kuchni.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Seksafera w więzieniu w Oleśnicy

Mogła rozmawiać przez telefon poza kontrolą i miała specjalne względy – ale musiała z nim uprawiać seks. Tak wynika z ustaleń śledczych, którzy zajęli się sprawą nieregulaminowej relacji strażnika i więźniarki z zakładu w Oleśnicy. Kobieta twierdzi, że padła ofiarą gwałtu. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Bliska relacja między strażnikiem i więźniarką trwała 2 miesiące. Funkcjonariusz wielokrotnie kontaktował się z osadzoną w więzieniu kobietą, wymieniał z nią listy, pomagał jej w prowadzeniu rozmów telefonicznych, których nie kontrolowano – dowiaduje się portal gazetawroclawska.pl od Małgorzaty Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Wyróżniona więźniarka mogła również kontaktować się osobiście z osadzonymi na wyjątkowych warunkach, a strażnik podejmował nadzwyczajne interwencje u innych pracowników zakładu w jej sprawie. W zamian kobieta musiała z nim współżyć. W poniedziałek obydwoje zostali przesłuchani. Kobieta zarzuciła strażnikowi gwałt. Ten nie poczuwa się do winy.

Więźniarka została osadzona za kradzieże z włamaniami. Strażnik jest funkcjonariuszem Służby Więziennej od 9 lat. Postawiono mu zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści osobistych w postaci kontaktów intymnych z więźniarką.
Źródło info i foto: wp.pl

Strażnik więzienny przyjmował łapówki w zamian za użyczanie telefonu osadzonym

Policjanci z CBŚP zatrzymali strażnika więziennego z aresztu śledczego w Poznaniu, który brał od osadzonych łapówki w zamian za ułatwianie kontaktu ze światem zewnętrznym. Sprawa może dotyczyć także innych osób. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

41-letni mężczyzna usłyszał zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych, za co grozi mu do 10 lat więzienia. Decyzją sądu został aresztowany. Zarzuty usłyszeli również dwaj osadzeni – poinformowała rzeczniczka CBŚP kom. Agnieszka Hamelusz.

Z ustaleń śledczych wynika, że strażnik przyjmował pieniądze w zamian za wyświadczanie drobnych usług osadzonym.

Według nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej chodziło m.in. o pożyczania telefonu. Mógł w ten sposób uzyskać nawet kilkanaście tysięcy złotych. Policjanci ustalają, czy w sprawę mogli być zamieszani też inni osadzeni i strażnicy.

Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Ankara: Strzelanina w ambasadzie Izraela

Izraelskie MSZ podało, że miejscowy strażnik w ambasadzie Izraela w Ankarze postrzelił w środę i ranił 41-letniego napastnika w pobliżu placówki dyplomatycznej tego kraju. W próbie ataku nie ucierpiał nikt z personelu ambasady. W komunikacie biura gubernatora napisano, że napastnik, który wyglądał na niezrównoważonego psychicznie, zlekceważył wezwanie policji, by się zatrzymał. Nie stwierdzono, by miał powiązania z jakąś ekstremistyczną organizacją; nie był też notowany.

Rzecznik izraelskiego MSZ Emmanuel Nahshon oświadczył, że „napastnik został raniony, zanim dotarł do ambasady”. Jak sprecyzował, agresor był uzbrojony w nóż i został postrzelony przez miejscowego strażnika, gdy zbliżał się do budynku.
Media poinformowały, że mężczyzna pochodził z położonego w środkowej części Turcji miasta Konya. Według stacji NTV i innych mediów kilka razy przeszedł wzdłuż terenu ambasady, wzbudzając podejrzenia ochraniających ją policjantów. Nóż miał zawinięty w gazetę.
Żródło info i foto: interia.pl

Specjalne środki ostrożności po ataku Kajetana P.

Po ataku Kajetana P. na strażnika i psycholog, służba więzienna wprowadza specjalne środki bezpieczeństwa. To efekt zakończonej wewnętrznej kontroli – podaje RMF FM.

Została przeprowadzona po tym, jak w maju podejrzany o zabójstwo Kajetan P. zaatakował w areszcie psycholożkę, którą zaczął dusić; funkcjonariusze natychmiast go obezwładnili, choć zdołał lekko zranić jednego z nich kawałkiem szkła.

Dodatkowy strażnik

Co z niej wynika? Obchody w szpitalach, gdzie są szczególnie groźni przestępcy, będą się odbywać ze wzmocnioną obstawą dodatkowego strażnika więziennego. Obchód może też być prowadzony przez kratę. Niektóre z zaleceń dotyczą samego Kajetana P. – On może – zgodnie z procedurami – zakupić np. artykuły spożywcze w szklanych pojemnikach, ale będzie musiał przełożyć zawartość pojemnika, a pojemnik oddać – powiedziała radiu Elżbieta Krakowska ze Służby Więziennej.

Nie stwierdzono za to żadnych uchybień w pracy funkcjonariuszy. Ale kontrolerzy zauważyli, że podejrzany o brutalne morderstwo uśpił czujność obsługi aresztu. Sprawa ataku, jakiego Kajetan P. dokonał w areszcie śledczym na Mokotowie będzie prowadzona w odrębnym postępowaniu. Śledczy chcą ustalić między innymi, jak zakwalifikować to, co zrobił mężczyzna.

Przyznał się, nie okazał skruchy

27-letni Kajetan P. jest podejrzany o to, że w lutym na Woli zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J. Ciało 30-latki, z odciętą głową, przewiózł do wynajmowanego mieszkania i podpalił. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru. Mężczyzna uciekł i ukrywał się przez prawie dwa tygodnie. 17 lutego Kajetana P. zatrzymano w stolicy Malty, La Valletcie. Dzień później maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję Kajetana P. i 26 lutego został on przewieziony do Polski.

Za zabójstwo grozi kara dożywocia.
Żródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24pl

Oskar Groening skazany

Cztery lata więzienia – taki wyrok usłyszał Oskar Groening, były strażnik z obozu Auschwitz-Birkenau. 94-letni mężczyzna oskarżony był o pomoc w zamordowaniu 300 tysięcy osób. Były esesman oskarżony był o pomocnictwo w zgładzeniu 300 tysięcy węgierskich Żydów, którzy trafili do obozu w 1944 roku. Jak napisano w akcie oskarżenia, Oskar Groening poprzez swoją służbę przyczynił się do sprawnego działania fabryki śmierci, jaką był obóz Auschwitz-Birkenau.

Obrońcy byłego esesmana wnioskowali o uniewinnienie, przekonując, że Groening, który służył w obozowej księgowości, nie rozstrzygał o życiu albo śmierci więźniów. Sąd uznał jednak winę oskarżonego, wymierzając mu karę czterech lat pozbawienia wolności. Prokuratura domagała się trzech i pół roku.

Na razie nie wiadomo, czy skazany rzeczywiście trafi do więzienia. 94-letni mężczyzna jest schorowany. Po uprawomocnieniu się wyroku prokuratura będzie musiała stwierdzić, czy może on odbyć karę. W czasie trwającego od kwietnia procesu Groening wyraził skruchę. Mówił, że ponosi moralną winę za to, co działo się w Auschwitz. Przyznał, że wiedział, iż przywożeni do obozu Żydzi trafią do komór gazowych.
Żródło info i foto: Dziennik.pl