Suwałki: 28-latka zabiła nożem konkubenta

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach postawiła w poniedziałek 28-letniej mieszkance Suwałk (Podlaskie) zarzut zabójstwa konkubenta. Kobieta w sobotę wieczorem ugodziła mężczyznę nożem w okolice serca. Mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło w sobotę ok. godz. 18 w mieszkaniu w centrum miasta. W trakcie sprzeczki kobieta zadała swemu konkubentowi cios nożem w okolice serca. 24-letni mężczyzna zmarł.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa Joanna Orchowska, podejrzana sama zadzwoniła na pogotowie. Potem przyjechała policja, która zatrzymała kobietę. 28-latka była trzeźwa. W poniedziałek została przesłuchana przez prokuratora, który postawił jej zarzut zabójstwa. Podejrzana przyznała się do zarzutu. We worek sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o 3-miesięczny areszt dla kobiety.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Suwałki: Zwłoki małżeństwa w bloku. Ciało kobiety odnaleziono w mieszkaniu, mężczyzny – w piwnicy

Tragiczne odkrycie w jednym z bloków przy ul. Szpitalnej w Suwałkach (woj. podlaskie). W sobotę około godz. 8:40 znaleziono w nim ciała kobiety i mężczyzny. Na miejsce została wezwana policja, która prowadzi oględziny miejsca zbrodni pod nadzorem prokuratora. Według wstępnych ustaleń prokuratury, najprawdopodobniej mężczyzna zabił swoją żonę. po czym popełnił samobójstwo w piwnicy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

18-letnia Aleksandra G. z Suwałk usłyszała już zarzut dzieciobójstwa

Od początku nie chciała tego dziecka. Kiedy w końcu w męczarniach urodziła synka, zawinęła go w ręcznik i ukryła pod wanną w łazience. Aleksandra G. (18 l.) z Suwałk usłyszała już zarzut dzieciobójstwa. Prokuratura wyjaśnia okoliczności tej tragedii. Ola w Suwałkach mieszkała od kilku lat. Przyjechała tu z malutkiej wioski, aby się uczyć. Jak wyjaśniała w prokuraturze, dziecka ani nie planowała, ani nie chciała. Ale też nie miała zamiaru go zabijać. Chciała urodzić i zostawić w oknie życia. Nie wiadomo dlaczego tego nie zrobiła. Ciążę ukrywała przed rodziną, żeby nikt się o niej nie dowiedział.

Już od początku lipca nie czuła ruchów dziecka. Nie wiedziała, kiedy ma być poród, bo nie chodziła do ginekologa. Kiedy zaczął się poród, spanikowała. Poszła do malutkiej łazienki i tam urodziła. Z jej zeznań wynika, że chłopczyk nie płakał, ani nie oddychał. Zawinęła go w ręcznik i wepchnęła do małego schowka pod wanną. Później położyła się do łóżka.

Dziewczyna nie czuła się zbyt dobrze. Kiedy w kilkanaście godzin po porodzie spotkała się z mamą, dostała gwałtownego krwotoku. Ale nadal nie przyznawała się do niczego. Matka wezwała pogotowie. W szpitalu lekarze szybko zorientowali się, że dziewczyna niedawno rodziła. Ale Ola zaprzeczała. Dopiero przyparta do muru, wyznała, że urodziła chłopca i gdzie znajduje się jego ciało. Nadal nie wyjawiła, kto jest jego ojcem i czy wiedział o ciąży i dziecku.

Wobec Aleksandry G. zastosowano policyjny dozór, ma też zakaz opuszczania kraju. Za kilka tygodni będą znane szczegółowe wyniki sekcji zwłok dziecka chłopca i będzie wiadomo, czy chłopczyk rzeczywiście urodził się martwy i czy jego matka mówi prawdę.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Suwałki: Zwłoki psa w foliowym worku znalezione pod supermarketem

„Szukamy świadków zdarzenia, które miało miejsce dzisiaj [29 maja – przyp.red.] około 21. Ktoś porzucił martwego psa pod Kauflandem w Suwałkach i odjechał samochodem (ponoć na zagranicznych blachach). Ktoś poznaje psa? Sprawą zajęła się policja. Ale wierzymy w moc fb. Brakuje nam słów” – czytamy na facebookowym profilu Fundacji Zwierzęta Niczyje.

Słów za to nie szczędzą internauci. „Świat staje się coraz bardziej okrutny, a ludzie bezwzględni. Zero sumienia, tylko aby do przodu. Jak można wyrzucić nawet martwego psa, jeśli był Twoim przyjacielem przez ileś lat?” – pisze internautka. „Podłość ludzka nie zna granic. Jak można swojego pupila tak potraktować?”, „Jak można! To samo dobro na czterech łapach”, „To jest morderstwo!”, „Totalne barbarzyństwo” – czytamy w komentarzach. Zdaniem internautów do śmierci psa mogło dojść przez zostawienie go w nagrzanym aucie podczas zakupów.

Zwierzę porzucone pod suwalskim marketem wygląda na buldoga angielskiego. Z doniesień portalu wspolczesna.pl wynika, że policja posiada nagranie monitoringu, na podstawie którego próbuje ustalić okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policjanci z Podlasia uderzyli w narkobiznes

Działania podlaskich policjantów doprowadziły do zatrzymania 62-latka, który w listopadzie 2017 r. przewoził przez granicę niemiecko-polską narkotyki. Mężczyzna usłyszał zarzut przemytu narkotyków. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Mundurowi ustalili, że nie działał sam. Wczoraj do aresztu trafili też jego wspólnicy. Zatrzymanym może grozić kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, wspólnie z kryminalnymi z Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach ustalili, że przez granicę niemiecko-polską będzie przewożona znaczna ilość narkotyków. Ustalenia mundurowych potwierdziły się. Pod koniec listopada 2017 roku podlascy policjanci, wspólnie z funkcjonariuszami Urzędu Celno-Skarbowego w Świecku, zatrzymali 62-latka. W trakcie przeszukania samochodu, którym poruszał się mężczyzna, mundurowi ujawnili i zabezpieczyli około 9 kg suszu roślinnego, ponad 13 gramów białego proszku oraz 30 zielonych tabletek. Wstępne badania narkotesterem wykazały, że zabezpieczone substancje to marihuana, kokaina i tabletki ekstazy.

Suwalczanin usłyszał zarzut przemytu narkotyków i decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Mundurowi ustalili, że mężczyzna nie działał sam i dalej pracowali nad tą sprawą. Dzięki ich zaangażowaniu i profesjonalizmowi w miniony wtorek, 27.02.br., zatrzymano jego wspólników – w Suwałkach 36-latka, a w Łomży – 35-latka. Także oni usłyszeli już zarzuty i decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie.

Zatrzymanym może grozić kara do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

20-latek przyłożył 14-latce broń i zmusił, by poszła z nim do mieszkania

​Prokuratura Rejonowa w Suwałkach (Podlaskie) postawiła zarzut stosowania gróźb i przemocy wobec 14-latki z Suwałk młodemu mężczyźnie, który przyłożył jej pistolet do brzucha i zmusił, by poszła z nim do mieszkania. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem. Dziewczyna wyszła na spacer z psem. Podszedł do niej 20-latek, który przyłożył jej do brzucha broń i kazał iść do swego mieszkania. Mężczyznę wystraszyli przechodnie.

Jak poinformowano w Prokuraturze Rejonowej w Suwałkach, mężczyzna został zatrzymany. Napastnik nie chciał otworzyć policji drzwi, więc funkcjonariusze wyważyli je. Przy mężczyźnie znaleźli pistolet śrutowy. Okazało się, że 20-latek pochodzi z Sejn i wynajmuje mieszkanie w Suwałkach.

Prokuratura postawiła mu zarzut stosowania gróźb i przemocy wobec 14-latki oraz zmuszenia jej do określonego działania. Jednak dwa dni później 20-latek wyszedł na wolność. Jak poinformowała prokuratura, zastosowano wobec niego środki wolnościowe, m.in. dozór policyjny i zakaz zbliżania się do poszkodowanej.

Matka dziewczyny interweniowała w prokuraturze, gdyż 20-latek mieszka obok w bloku. Kobieta powiedziała PAP, że boi się o bezpieczeństwo swojej córki i jest zdziwiona, że w tej sytuacji nie została poinformowana o zwolnieniu napastnika.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa w Suwałkach Izabela Sadowska-Rejterada, w czwartek sąd przesłucha poszkodowaną i odbędzie się okazanie sprawcy. Początkowo dziwczynka poszkodowana miała być przesłuchana w następnym tygodniu, ale termin został przyśpieszony.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zaginiona 14-latka odnaleziona. Była więziona w piwnicy

Po tygodniu poszukiwań odnaleziono zaginioną podopieczną młodzieżowego ośrodka wychowawczego w Suwałkach. Dziewczyna znajdowała się w piwnicy jednego z suwalskich bloków.

Dziewczyna zaginęła w niedzielę 20 sierpnia, tydzień później została odnaleziona na Osiedlu Północ w Suwałkach. Nastolatka znajdowała się w piwnicy jednego z bloków przy ul. Szpitalnej. Uwolnił ją przypadkowy mieszkaniec budynku. Natychmiast na miejsce zostały wezwane policja i pogotowie. Póki co mundurowi nie chcą zdradzać szczegółów sprawy. Wiadomo jednak, że śledztwo prowadzone jest w kierunku bezprawnego pozbawienia wolności. Sprawcy grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

30-latek oskarżony o wykorzystanie seksualne czterech dziewczynek

Suwalska prokuratura skierowała w piątek do sądu akt oskarżenia wobec 30-letniego mieszkańca Ełku, któremu przedstawiła zarzuty wykorzystania seksualnego czterech dziewczynek poniżej 15 roku życia. Oskarżony przebywa w areszcie. Poinformował o tym PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Suwałkach Ryszard Tomkiewicz. Dodał, że prokuratura domaga się dla ełczanina bezwzględnej kary więzienia, ale nie powiedział, w jakim wymiarze.

Bartosz M. oskarżony jest o to, że w 2016 roku wykorzystał seksualnie cztery dziewczynki poniżej 15 roku życia. Szukał ich za pośrednictwem jednego z portali społecznościowych. Potem umawiał się z nimi na spotkania telefonicznie. Nieletnie miały współżyć z oskarżonym dobrowolnie, a on miał przekazywać im pieniądze za seks. Mężczyzna został zatrzymany przez organy ścigania pod koniec 2016 roku i trafił do aresztu. Prokuratura nie ujawnia, jak doszło do zatrzymania. „Były to działania operacyjne policji, ale szczegółów nie ujawniamy” – dodał Tomkiewicz.

Według kodeksu karnego mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginęła 16-letnia Sara Motoszko

Trwają poszukiwania 16-letniej Sary Matoszko. Dziewczyna zaginęła 24 maja. Około godziny 18. wyszła z domu przy ul. 30-lecia PRL w Suwałkach i do tej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną. Zaginiona ma 160 cm wzrostu, waży około 55 kg. Jest średniej budowy ciała, ma okrągłą twarz, ciemnobrązowe oczy i czarne, farbowane włosy za ramiona (mogą być upięte w kucyk na czubku głowy).

Z cech szczególnych 16-latka ma tatuaże: na lewej łopatce – „słońce”, na brzuchu – „kluczyk” oraz napis (chiński wyraz) na prawej łydce. W chwili zaginięcia ubrana była w ciemnogranatowe spodnie jeansy, szarą koszulkę typu tunika, szarą szwedkę z różowymi pasami na rękawach, sportowe buty. Posiadała torebkę damską koloru ecru.

Suwalska policja prosi wszystkie osoby, które widziały zaginioną lub mogą pomóc w ustaleniu miejsca jej pobytu o kontakt pod numerem telefonu 87 564 15 71 lub 87 564 15 48 bądź z najbliższą jednostką Policji – telefon 997 lub komórkowy 112.
Źródło info i foto: interia.pl

Dziesięciu nielegalnych imigrantów w… 5-osobowym aucie

Dziesięciu Wietnamczyków próbowano nielegalnie wwieźć do Polski z Litwy w pięcioosobowym samochodzie. Próbę udaremniła Straż Graniczna w Suwałkach. Cudzoziemcy zostali przekazani stronie litewskiej. Kierowcy grozi proces. Jak poinformowała PAP mjr Katarzyna Zdanowicz z Podlaskiego Oddziału SG w Białymstoku, samochód – na litewskich numerach rejestracyjnych – został zatrzymany do kontroli w Suwałkach.

Okazało się, że podróżuje nim dziesięciu Wietnamczyków i kierowca, który jest narodowości czeczeńskiej. W fiacie stilo, aucie na pięć osób, w bagażniku jechały trzy osoby, sześć kolejnych na tylnych siedzeniach, a ostatnia – obok kierowcy.

Cudzoziemcy nie mieli dokumentów uprawniających do wjazdu i pobytu w Polsce. Po wykonaniu niezbędnych czynności z udziałem tłumacza obywatele Wietnamu dziś rano zostali przekazani stronie litewskiej w ramach readmisji – poinformowała mjr Zdanowicz. Dodała, że 45-letniemu kierowcy grozi proces za organizowanie nielegalnego przekroczenia granicy i kara do 8 lat więzienia.

W tym roku w województwie podlaskim Straż Graniczna zatrzymała podczas prób nielegalnego wjazdu do Polski 18 imigrantów. W całym ubiegłym – 113 osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl