Ojciec zabitego niemowlaka z Rudy Śląskiej zmienił areszt. Nie miał łatwego życia z współosadzeni

30-letni mężczyzna z Rudy Śląskiej, podejrzany o zabójstwo swojego miesięcznego syna, musiał zmienić areszt. Nie przebywa już w placówce karnej w Gliwicach. Stało się to prawdopodobnie dlatego, że współwięźniowie nie dawali mu żyć, objęli go ostracyzmem. Teraz nowe miejsce pobytu 30-latka jest owiane tajemnicą.

30-letni mężczyzna, ojciec zabitego Wiktorka, jest podejrzany o morderstwo. Miesięczny chłopczyk miał liczne obrażenia, które – zdaniem śledczych – powstały w wyniku maltretowania go przez rodziców. Prokuratura postawiła ojcu zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i spowodowania śmierci swojego syna, a także spowodowanie obrażeń ciała u córki. Z kolei matka usłyszała zarzut znęcania i pomocy w zabójstwie. Miała nie reagować, gdy jej partner pastwił się nad niemowlęciem. Parze grozi nawet dożywocie. Mężczyzna trafił do Aresztu Śledczego w Gliwicach, o czym pisaliśmy już na łamach „Super Expressu”. 30-latek został „życzliwie” powitany przed bramą, co zostało uwiecznione na nagraniu wideo. To, jak traktowali go współwięźniowie w środku, przekroczyło wyobrażenia nawet służb. Do tego stopnia, że trzeba było podjąć natychmiastową decyzję o jego przeniesieniu.

– Został przeniesiony, prawdopodobnie po tym, jak ostracyzmem objęli go inni osadzeni. Ostracyzm to w tym przypadku słowo łagodne. Mężczyźni osadzeni w Areszcie Śledczym przy ulicy Siemińskiego 10 (dawna Wieczorka) w Gliwicach przywitali 30-letniego mieszkańca Rudy Śląskiej wulgaryzmami i głośnymi krzykami – było je słychać za murami, w okolicy aresztu. Inni więźniowie nie chcieli w swoim sąsiedztwie zabójcy niemowlęcia, wykazywali względem niego dużą wrogość – donoszą Nowiny Gliwickie.

30-latka w gliwickim areszcie już nie ma. Służby postanowiły owiać tajemnicą nowe miejsce jego przebywania, prawdopodobnie z uwagi na ryzyko, że ponownie doszłoby do tego, co stało się w poprzednim miejscu.

Sąd zdecydował, że tymczasowy areszt w przypadku 30-latka i jego 29-letniej partnerki ma trwać trzy miesiące. Para odpowie później przed sądem.
Źródło info i foto: se.pl

Monika S. oskarżona o zabicie 10-letniego syna odpowie za wyłudzenia

Pod koniec listopada 2019 roku w pokoju jednego z lubelskich hosteli znaleziono zwłoki 10-letniego Filipka. Chłopiec został z zimną krwią pozbawiony życia. Do jego uduszenia przyznała się matka. 39-letnią Monikę S. zatrzymano w Kazimierzu Dolnym. Kobieta jest także oskarżona o inne poważne przestępstwo. Prokuratura w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice S. Byłą prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie i dwie pracownice oskarża się o przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy organizacji.

Według aktu oskarżenia, Monika S. miała zabrać ponad 180 tys. zł. Wspólnie z pracownicami Bractwa Magdaleną W. i Dominiką S. fałszowały dokumenty dotyczące wypłacanych zapomóg i w ten sposób przywłaszczyły sobie kolejne 24 tys. zł.

Fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach

Ponadto Monika S. wspólnie z Adamem K., Stanisławem Ch. i Bożeną S. zostali oskarżeni o wyłudzenie z banków kredytów na blisko 400 tys. zł. Monika S. wystawiała swoim wspólnikom fałszywe zaświadczenia o ich rzekomym zatrudnieniu w Bractwie św. Alberta i zarobkach. Na tej podstawie brali kredyty w bankach, które nie były spłacane. Pieniędzmi dzielili się. Do tych przestępstw miało dochodzić w latach 2017-2018. Oskarżeni nie przyznają się do winy, grozi im do 12 lat więzienia.

Sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia

Na Monice S. ciąży też zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej 10-letniego syna Filipa. Ciało chłopca znaleziono w listopadzie ubiegłego roku w jednym z lubelskich hosteli. Matka i syn zameldowali się w ośrodku kilka dni wcześniej. Wczesnym popołudniem sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia. W łóżku leżał martwy chłopiec, ale matki nigdzie nie było. Odnaleziono ją w Kazimierzu Dolny, gdzie przeprowadził się jej mąż. Wszystko wskazuje na to, iż chciała odebrać sobie życie. Małżonkowie byli w separacji, czego powodem były prawdopodobnie problemy kobiety z prawem. Mieszkańcy Kłodnicy, skąd pochodzi Monika S., mówili Faktowi, że chciał zabrać jej syna.

Zaplanowała zbrodnię

Monika S. przyznała się do zabicia Filipka. Jak ustaliła prokuratura, 39-latka zaplanowała zbrodnię. Kazała położyć się synkowi do łóżka, przykryła go kołdrą, a potem przycisnęła własnym ciałem na skutek czego chłopiec się udusił. – Postępowanie w sprawie zabójstwa jest w toku. Prokurator czeka na opinie biegłych – przekazał „Kurierowi Lubelskiemu” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Syn sędzi, która prowadziła sprawę Epsteina śmietelnie postrzelony. Mąż kobiety ciężko ranny

Syn Esther Salas – sędzi federalnej w amerykańskim stanie New Jersey – został śmiertelnie postrzelony, a mąż ciężko ranny po tym, jak strzelec otworzył ogień w ich domu w North Brunswick. Sędzia nie ucierpiała. W sprawie trwa dochodzenie. Według źródeł organów ścigania, syn Esther Salas – Daniel Anderl – otworzył drzwi do domu i został wielokrotnie postrzelony. Jego tata stał tuż za nim i również ucierpiał. Podejrzany uciekł.

Jak przekazał CNN jeden z funkcjonariuszy, napastnik przebrany był za kierowcę firmy kurierskiej. W tej chwili śledczy nie znają motywu. – Sędzia Salas i jej rodzina są w naszych myślach – powiedział w oświadczeniu gubernator stanu New Jersey, Phil Murphy.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja prowadzi śledztwo ws. syna znanego piłkarza

epa07934822 Juventus’ Cristiano Ronaldo celebrates after scoring the 1-0 lead during the Italian Serie A soccer match between Juventus FC and Bologna FC in Turin, Italy, 19 October 2019. EPA/ALESSANDRO DI MARCO
Dostawca: PAP/EPA.

Cristiano Ronaldo Jr., najstarszy syn słynnego Portugalczyka, wpadł w tarapaty po tym, jak jego ciotka Elma Aveiro opublikowała nagranie, na którym 10-latek prowadzi skuter wodny. Sprawą zainteresowała się policja.

Lipiec jest zwykle dla piłkarzy okresem urlopowym, ale w tym roku ze względu na pandemię koronawirusa rozgrywki potrwają aż do połowy sierpnia (dla klubów występujących w LM i LE), a chwile później ruszy sezon 2020/2021. Czasu na odpoczynek praktycznie nie będzie, dlatego też zawodnicy robią wszystko, by chociaż ich rodziny skorzystały na wakacjach.

Niestety nie wszyscy zachowują w tym czasie zdrowy rozsądek. Przekonał się o tym Cristiano Ronaldo Jr., który teraz może mieć poważne problemy, a odpowiadająca za opiekę nad nim siostra Portugalczyka Elma Aveiro będzie musiała się gęsto tłumaczyć policji. Powodem kłopotów jest nagranie z wakacyjnych zabaw.

Na filmie, który zniknął już z mediów społecznościowych, a który udostępniły Elma Aveiro i babcia chłopca Dolores Aveiro, widać Cristiano Ronaldo Juniora szalejącego na skuterze wodnym. Problem w tym, że do prowadzenia takiej maszyny niezbędna jest licencja wydawana tylko osobom pełnoletnim. Syn CR7 ma w tej chwili 10 lat.

Sprawą zainteresowała się policja. Dochodzenie na razie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko komuś, a funkcjonariusze próbują ustalić, do kogo należał skuter wodny. Za to przewinienie w Portugalii grozi kara grzywny do ok. 2,75 tys. euro.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tragiczny finał poszukiwań aktorki. Policja potwierdza: znalezione ciało należy do Nai Rivery

Szeryf hrabstwa Ventura poinformował, że ciało wyłowione w poniedziałek z jeziora Piru w Kalifornii należy do zaginionej przed niemal tygodniem aktorki Nai Rivery. Wcześniej taką informację nieoficjalnie podawał portal TMZ.

Informację szeryf przekazał na specjalnej konferencji prasowej, która transmitowana była online na żywo. Pojawiła się ona również na Twitterze.

„Konferencja prasowa zakończyła się. Szeryf Ayub potwierdził, że zwłoki znalezione dziś w jeziorze Piru należą do Nai Rivery. W tym trudnym czasie nasze serca kierują się do jej rodziny, przyjaciół i fanów. Przeprowadzona zostanie sekcja zwłok w celu ustalenia przyczyny jej śmierci” – napisano na oficjalnym koncie szeryfa na Twitterze. Policja wykluczyła samobójstwo i udział osób trzecich. Jak przekazano, śmierć aktorki to nieszczęśliwy wypadek.

Aktorka zaginęła w środę po tym, jak poszła popływać łódką z 4-letnim synkiem. Po kilku godzinach dryfującą łódź zauważył żeglarz. Następnie okazało się, że znajduje się na niej synek Rivery.

Chłopiec powiedział policjantom, że mama wskoczyła do wody i już nie wypłynęła. Poszukiwania trwały sześć dni. Były bardzo utrudnione przez fakt, że jezioro ma grząskie dno i znajduje się na nim wiele roślin i głęboki muł.

Naya Rivera miała 33 lata. Była piosenkarką, aktorką i modelką. Przełomowa w jej karierze była rola Santany Lopez w serialu „Glee”. Riverę w mediach społecznościowych żegnają zrozpaczeni przyjaciele i fani.
Źródło info i foto: TVP.info

Co ze śledztwem ws. zabójstwa wójt gminy Zgierz?

Prokuratura w Zgierzu cały czas prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Barbary Kaczmarek. Przypomnijmy, że dotychczasowa wójt zmarła pod koniec lutego w zgierskim szpitalu z powodu rozległych obrażeń głowy i poważnego urazu mózgu. Zarzuty spowodowania u niej ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu usłyszał jej syn, Krzysztof K..

Mężczyzna początkowo trafił do aresztu, który jednak dość szybko opuścił. – Zebrany materiał dowodowy, a w szczególności kolejna opinia biegłych z Zakresu Medycyny Sądowej uzasadniał odstąpienie od najsurowszego środka zapobiegawczego. Podejrzany pozostaje jednak cały czas pod zarzutem spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – mówi Krzysztof Kopania (53 l.) z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Mężczyźnie grozi 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Miami: 47-latka oskarżona o zabójstwo 9-letniego syna. Początkowo informowała, że dziecko zostało uprowadzone

47-letnia kobieta z Miami na Florydzie (USA) początkowo informowała, że jej dziewięcioletni syn został uprowadzony. Świadek i monitoring ujawniły jednak zupełnie inny przebieg zdarzeń. Matka usłyszała zarzut zamordowania swojego autystycznego syna – donoszą lokalne media. Jak czytamy m.in. w CBS Miami w zeszły czwartek (22 maja) 47-latka zgłosiła zaginięcie swojego niepełnosprawnego dziecka. Policja rozpoczęła poszukiwania, jednak już następnego dnia okazało się, że dziewięciolatek nie żyje. Jego ciało odnaleziono w kanale – czytamy.

Kobieta początkowo relacjonowała, że jej syn został uprowadzony. Twierdziła, że podczas podróży samochodem jej drogę zajechało auto, z którego wysiadło dwóch czarnoskórych mężczyzn. Mieli oni żądać od kobiety narkotyków, a na końcu ją okraść i porwać syna.

Wersja ta szybko okazała się nieprawdziwa. Kobieta gubiła się w zeznaniach i nie potrafiła przekazać szczegółów zdarzenia. Nagranie z monitoringu w okolicy, a także zeznanie świadka ukazały zupełnie inny przebieg zdarzenia.

Jak się okazało, kobieta już wcześniej próbowała wepchnąć dziecko do wody. Uratował je wówczas przypadkowy przechodzień. Kobieta ponowiła jednak próbę morderstwa. Tym razem w okolicy nie było nikogo, kto mógłby pomóc chłopcu.

47-latka usłyszała zarzut morderstwa. Jak informują lokalne media, na sali sądowej tłumaczyła, że ciążyła jej opieka nad niepełnosprawnym synem. Z roku na rok dziecko miało się stawać coraz trudniejsze w wychowaniu i wymagać stałej opieki.
Źródło info i foto: interia.pl

Syn „króla disco-polo” opuścił areszt. Pilnuje go teraz ojciec

Król disco polo Zenon Martyniuk (51 l.) i jego ukochana żona Danuta (52 l.) nie śpią po nocach. Martwią się o przyszłość ukochanego syna. Choć Daniel (31 l.), który przed dwoma tygodniami opuścił areszt, po raz kolejny obiecał poprawę zatroskanym rodzicom, oni nie bardzo mu wierzą. Dlatego pilnują jedynaka. Cała trójka wyjechała do Puszczy Białowieskiej, gdzie mieści się drugi dom króla disco polo.

Po miesięcznej odsiadce Daniel M. wydaje się być skruszony i niczym mały chłopiec trzyma się rodziców. Ci na jakiś czas przenieśli się spod Białegostoku do Białowieży. Z daleka od nieprzychylnych spojrzeń Martyniukowie próbują przekonać syna do zmiany postępowania, a on odreagowuje ostatnie zdarzenia, podziwiając przyrodę i zwiedzając okolicę, co relacjonuje również w sieci.

– Daniel na razie trzyma się rodziców. Przebywa z nimi w drugim domu w Białowieży. Tam mają więcej spokoju i okoliczności przyrody też mają łagodny wpływ na zszargane ostatnimi czasy nerwy całej rodziny – zdradza „Super Expressowi” przyjaciel rodziny.

Mimo wszystko Zenon i Danuta nie mogą spać spokojnie. Choć cieszą się, że syn opuścił areszt, wciąż obawiają się jak długo ich jedynak będzie grzeczny. W końcu już nie raz obiecywał, że się ustatkuje, a potem znów łamał prawo i nie potrafił dogadać się z żoną, mimo że zapewniał na naszych łamach, że zrobi wszystko, by być dobrym mężem i ojcem. Teraz zamiast z nimi spędza czas z rodzicami.
Źródło info i foto: se.pl

Indie: Polityk zorganizował huczne wesele w czasie kwarantanny. Przyszło ponad 100 osób

Podczas 40-dniowej ogólnonarodowej kwarantanny syn byłego premiera stanu Karnataka wziął ślub. Indyjskie media podały, że mimo zakazu zgromadzeń w uroczystości wzięło udział ponad stu gości, a wobec polityka zostaną wyciągnięte konsekwencje. W piątek Nikhil poślubił 22-latenią Rewathi. Jak poinformował „The Economic Times”, pan młody przywdział kurtę – długą szatę – w kolorze kości słoniowej, a panna młoda – jedwabne sari tkane złotą nicią.

Na ślub syna byłego premiera stanu Karnataka H.D. Kumaraswamiego i wnuka byłego premiera Indii Deve Gowdy z panną młodą pochodzącą z rodziny byłego ministra mieszkalnictwa przyszło ponad sto osób. Przez epidemię koronawirusa i związaną z nią 40-dniową kwarantannę uroczystość została przeniesiona do prywatnej willi pod Bengaluru. W Karnatace podczas kwarantanny dozwolone są śluby w prywatnych rezydencjach na mniej niż sto osób.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Syn Zenka Martyniuka zatrzymany przez policję. Uciekał z kwarantanny

Policjanci nie mogli już dłużej patrzeć na to, co wyprawia rozwydrzony syn Zenka Martyniuka (51 l.) i wsadziła go za kratki! Daniel M. (31 l.) notorycznie wymykał się z kwarantanny i jeździł samochodem, chociaż stracił prawo jazdy za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Syn gwiazdora disco polo został zatrzymany i umieszczony w specjalnym areszcie dla osób z grupy ryzyka zakażenia koronawirusem.

Daniel M. niedawno wrócił z Niemiec i do 19 kwietnia miał być na obowiązkowej kwarantannie. Ale syn gwiazdora disco polo miał w nosie zasady i bezpieczeństwo innych. W niedzielę, w drugim dniu kwarantanny, próbował oszukać policjantów, którzy przyjechali go sprawdzić. Nie zastali go w domu, ale gdy do niego zadzwonili, tłumaczył, że jest w domu, ale bierze prysznic. Jego kłamstwo wydało się, gdy został dostrzeżony, jak po 15 minutach wbiega do mieszkania.

Z kolei we wtorek około godz. 16, tuż po tym, jak skontrolowali go policjanci, wybrał się na przejażdżkę. Fakt przyłapał go przed domem, gdy wbijał kod na domofonie. Bez rękawiczek ochronnych i bez maseczki.

Mało tego! Około godz. 23 pojechał na stację benzynową. Nie przeszkadzała mu ani kwarantanna, ani brak prawa jazdy, które rok wcześniej na trzy lata zabrał mu sąd.

– Policjanci zatrzymali mężczyznę, który notorycznie łamał zasady kwarantanny i nie stosował się do wyroku sądu – potwierdza nadkom. Tomasz Krupa z podlaskiej policji. – Przebywa on w specjalnym areszcie dla osób z grupy ryzyka związanego z koronawirusem.

Udało nam się dowiedzieć, że pobrano mu już próbki do testów, a inspektor sanitarny ukarał go mandatem w wysokości 10 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: Fakt.pl