14 ofiar po zamachu bombowym w Syrii

Co najmniej 14 osób poniosło śmierć a kilkadziesiąt zostało rannych w niedzielę wieczorem w wybuchu samochodu pułapki w mieście Azaz na północy Syrii, w pobliżu granicy z Turcją – poinformowały służby ratunkowe. Wśród zabitych są dzieci.

Samochód eksplodował w pobliżu meczetu w momencie kiedy opuszczali go wierni i placu targowego pełnego ludzi. Miasto kontrolowane jest przez wspieranych przez Turcję dżihadystów z ugrupowania Tahrir al-Sham, walczących z wojskami rządowymi prezydenta Baszara el-Asada. Ugrupowanie to kiedyś wchodziło w skład tzw. Frontu Nusra kontrolowanego przez Al-Kaidę.

Rejon miasta Azaz jest jedną z ostatnich enklaw kontrolowanych przez rebeliantów i atakowanych przez wojska rządowe od końca kwietnia br. Wcześniej rejon ten był zajęty przez zwalczanych przez Turcję Kurdów.

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka wcześniej w niedzielę doszło w tej enklawie do serii innych wybuchów.
Źródło info i foto: onet.pl

Bagdad: Sąd skazał trzech Francuzów, którzy działali w szeregach ISIS

Sąd w Bagdadzie skazał w niedzielę na karę śmierci trzech obywateli Francji, którzy przyłączyli się do działającej w Iraku i Syrii ekstremistycznej organizacji zbrojnej Państwo Islamskie – poinformował rzecznik irackiego wymiaru sprawiedliwości.

Wyrok nie jest prawomocny. Według rzecznika, który rozmawiał z korespondentami agencji prasowych na zasadzie nieujawniania jego tożsamości, skazani znajdowali się w grupie 13 francuskich obywateli, przekazanych Irakowi w styczniu przez sprzymierzone z USA Syryjskie Siły Demokratyczne.

Podczas wizyty w Paryżu w lutym prezydent Iraku Barham Salih oświadczył, że wszystkich 13 Francuzów będzie sądzonych zgodnie z prawem irackim. Na razie nie jest jasne, jak na niedzielny wyrok zareaguje Francja, która zniosła u siebie karę śmierci blisko 40 lat temu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aleppo: Zmasowane ataki dżihadystów. Zginęło 17 bojowników związanych z reżimem prezydenta Syrii

17 bojowników sprzymierzonych z reżimem syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada zginęło, a 30 zostało rannych w sobotnich atakach przeprowadzonych przez dwie grupy dżihadystów w prowincji Aleppo, na północy kraju – podaje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Związane z Al-Kaidą „grupy Tahrir al-Szam i Hurras ad-Din zaatakowały przed świtem pozycje sił reżimowych na południu i południowym zachodzie” prowincji Aleppo – poinformował w rozmowie z AFP szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman. Jak dodał, walki, które wybuchły w wyniku ataków, „trwały do godzin porannych i zakończyły się interwencją rosyjskiego lotnictwa”.

Moskwa od 2015 roku wspiera militarnie Asada.

Dzięki pomocy Moskwy siły wierne prezydentowi zdołały odzyskać kontrolę nad większością terytorium Syrii. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w trwającej od marca 2011 roku wojnie domowej w Syrii zginęło między 370 tys. a 570 tys. osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja na Sri Lance aresztowała Syryjczyka w związku z niedzielnymi zamachami

Policja na Sri Lance aresztowała obywatela Syrii w związku z niedzielną serią ataków terrorystycznych na kościoły i hotele w tym kraju – poinformowała dziś agencja Reutera, powołując się na trzy źródła w lankijskim rządzie i wojsku. Na obecnym etapie śledztwa władze uważają, że niedzielnych ataków dokonało lokalne ugrupowanie islamistyczne National Thowheeth Jama’ath (NTJ) przy wsparciu zagranicznych organizacji terrorystycznych.

– W następstwie ataków wydział policji ds. zwalczania terroryzmu aresztował obywatela syryjskiego w celu przesłuchania go – podało jedno z przywoływanych źródeł. Drugi informator przekazał, że do aresztowania Syryjczyka doszło po przesłuchaniu podejrzanych w sprawie zamachów Lankijczyków.

Na obecnym etapie śledztwa władze uważają, że niedzielnych ataków dokonało lokalne ugrupowanie islamistyczne National Thowheeth Jama’ath (NTJ) przy wsparciu zagranicznych organizacji terrorystycznych.

Wcześniej policja podała, że w związku z atakami przeszukano ponad 20 domów i dokonano 40 zatrzymań. O północy z poniedziałku na wtorek w kraju zaczął obowiązywać stan wyjątkowy, na mocy którego siły bezpieczeństwa otrzymały zwiększone uprawnienia.

Bilans ofiar
Do 310 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar serii ataków na kościoły i hotele, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną na Sri Lance – poinformowała dziś policja. Jak dodano, w związku ze śledztwem w tej sprawie dokonano 40 zatrzymań.

Dowiedz się więcej:Trójka dzieci miliardera z Danii wśród ofiar zamachów na Sri Lance

Liczba zabitych wzrosła, gdy na skutek odniesionych w zamachach obrażeń zmarły kolejne osoby.

Poprzedni oficjalny bilans mówił o 290 ofiarach śmiertelnych i ponad 500 rannych; ta druga liczba na razie nie uległa zmianie.

Policja przeszukała ponad 20 domów i zatrzymała 40 osób – poinformował rzecznik policji Ruwan Gunasekera. Wśród zatrzymanych jest kierowca furgonetki, którą prawdopodobnie przemieszczali się zamachowcy, oraz właściciel domu, w którym część z nich mieszkała.

Stan wyjątkowy
O północy minionej nocy w kraju zaczął obowiązywać ogłoszony przez prezydenta Maithripalę Sirisenę stan wyjątkowy, na mocy którego siły bezpieczeństwa otrzymały zwiększone uprawnienia.

Dzisiejszy dzień został ogłoszony na Sri Lance dniem żałoby narodowej. O godz. 8.30 (godz. 5 w Polsce), czyli w czasie, gdy w niedzielę zaczął się pierwszy z ataków, pamięć ofiar uczczono trzema minutami ciszy, a ludzie zatrzymywali się i kłaniali na znak szacunku. Flagi opuszczono do połowy masztu.

Przeczytaj też: Sri Lanka: rozpoczął się stan wyjątkowy w związku z niedzielnymi zamachami

Dziś lankijskie władze zamierzają przekazać dotychczasowe ustalenia na temat ataków zagranicznym dyplomatom, mają też otrzymać pomoc od FBI i innych zagranicznych służb specjalnych. Dzień wcześniej rząd ujawnił, że z powodu sporu między prezydentem a premierem Ranilem Wickremasinghe ten drugi nie został poinformowany o raporcie, w którym policja ostrzegała przed zamachami na kościoły z rąk lokalnego ugrupowania islamistycznego National Thowheeth Jama’ath (NTJ).

Na obecnym etapie śledztwa władze uważają, że to NTJ dokonała niedzielnych ataków przy wsparciu zagranicznych organizacji terrorystycznych.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.
Źródło info i foto: onet.pl

Szwecja wyznaczyła 41 gmin, które muszą przyjmować szwedzkich islamistów i ich rodziny

Szwedzki rząd wyznaczył 41 gmin, które mają być odpowiedzialne za przyjęcie szwedzkich dżihadystów oraz ich rodzin powracających z Syrii i Iraku – informuje „Gazeta Polska Codziennie”.

Od 2012 roku około 300 osób mieszkających w Szwecji wyjechało do obszarów objętych konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie, aby wstąpić w szeregi terrorystów, m.in. Państwa Islamskiego. Spośród nich powróciło około 150 osób. Dane o nich podała szwedzka służba specjalna odpowiadająca za bezpieczeństwo wewnętrzne i kontrwywiad Säkerhetspolisen (SÄPO).

Osoby te mają prawo nie tylko powrotu do Szwecji, ale również korzystania ze świadczeń socjalnych. Aby móc skuteczniej walczyć z takimi przypadkami, rząd w Sztokholmie chce wprowadzić zmiany w prawie umożliwiające karanie za samą przynależność do organizacji terrorystycznych.

Jak dotąd żadnej z tych osób szwedzki wymiar sprawiedliwości nie postawił jeszcze zarzutów. Wynika to z trudności dotyczących zebrania materiału dowodowego i przesłuchania potencjalnych świadków przestępstw popełnianych na obszarze Bliskiego Wschodu.
Źródło info i foto: TVP.info

Dżihadystka z trójką dzieci zatrzymana tuż po powrocie do Niemiec

Ostatnie 4 lata 31-letnia Carla S. spędziła w tzw. Państwie Islamskim w Syrii. Została zatrzymana tuż po powrocie do Niemiec.

Carla S. wiedziała, co się szykuje, dlatego wylądowawszy na lotnisku w Stuttgarcie wcale nie była zaskoczona. 31-letnia Niemka z Zagłębia Ruhry przed czterema laty wraz z partnerem i trojgiem dzieci dobrowolnie przyłączyła się do tzw. Państwa Islamskiego w Syrii.

Dziś żałuje wyjazdu

W wyniku potajemnie zorganizowanej akcji została obecnie przewieziona przez Turcję do Niemiec. Na lotnisku w Stuttgarcie czekali już na nią policjanci z nakazem aresztowania w ręku. Na lotnisko przybyła także jej matka, babcia trojga wnuków. Policjanci pozwolili obydwu kobietom w spokoju porozmawiać – jak opowiadał adwokat Carli S. Mahmut Erdem w rozmowie z aencją DPA, który angażował się na rzecz powrotu młodej kobiety i innych Niemców z Syrii. Carla została zatrzymana przez niemiecką policję pod zarzutem uprowadzenia dzieci, ponieważ odseparowała ona dzieci od ich ojca żyjącego w Niemczech.

Carla S. w roku 2015 wraz ze swoim ówczesnym partnerem, dżihadystą i trojgiem swoich dzieci wyjechała do Syrii. Jedno z dzieci zmarło w Syrii – jak donosi agencja DPA. W roku 2017 urodziła ona tam następne dziecko, którego ojcem był jeszcze inny mężczyzna – wyjaśnia adwokat Erdem. Kobieta mieszkała między innymi w Racce. W tym okresie została zatrzymana przez syryjską armię i osadzona w obozie. Przez niemiecki MSZ adwokat i jej matka zabiegali o powrót do Niemiec. Dzieci Carli S. są obecnie w wieku od 2 do 10 lat. Jak podkreśla adwokat, kobieta żałuję obecnie, że swego czasu wyjechała do Syrii i domaga się, żeby umożliwić także powrót innych osób do Niemiec, przede wszystkim kobiet z dziećmi. – Nie można dzieci pozostawić w takiej sytuacji – twierdzi adwokat.

Rząd się nie kwapi

Niemiecki rząd w ostatnim czasie sprowadził do Niemiec kilkoro dzieci osób, które są więzione w Iraku, a które były w szeregach tzw. Państwa Islamskiego. Dzieci przekazane zostały krewnym w RFN. Jak poinformował MSZ, obecnie jeszcze ośmiu obywateli niemieckich jest więzionych w Iraku, po tym jak zostały one skazane za przynależność do terrorystycznej organizacji IS. Jest wśród nich między innymi Levent Oe. skazany przez sąd w Bagdadzie na karę śmierci. Wyjechał on do Iraku w roku 2013; w jego sprawie złożone zostało odwołanie od wyroku. Także w przypadku innych procesów przeciwko niemieckim członkom IS nie ma jeszcze prawomocnych wyroków.
Źródło info i foto: wp.pl

W Hiszpanii ISIS tworzyło brygadę terrorystek

Państwo Islamskie (IS) próbowało stworzyć na terenie Hiszpanii dżihadystyczną brygadę kobiet. Werbowane do niej muzułmanki pochodziły z kilku państw – podał dziennik „ABC” powołując się na informacje z hiszpańskich służb specjalnych.

Madrycka gazeta ustaliła, że wśród kobiet rekrutowanych do wsparcia dżihadystów były obywatelki Hiszpanii, Maroka i Chile. Grupa, o nazwie „Lwice Allaha”, prowadziła werbunek głównie przez internet.

Kluczowymi dla rozwoju brygady terrorystek osobami byli dwaj dżihadyści z Maroka. Jeden z nich był rezydentem w Melilli, północnoafrykańskiej enklawie Hiszpanii. Utworzenie siatki dżihadystek udaremniły dwie policyjne operacje z 2014 i 2016 r.

Znaczna część kobiet, które trafiały przez Hiszpanię do oddziałów IS, nierzadko w charakterze niewolnic seksualnych, miała arabskie korzenie. Wiele z nich pochodziło z Maroka. Werbunek do struktur IS następował poprzez zakładane w internecie grupy dyskusyjne, dotyczące zazwyczaj zagadnień islamu. Na niektórych z nich dyskutowało nawet kilkaset osób. Część grup funkcjonowała na portalu społecznościowym Facebook oraz na komunikatorze WhatsApp.

„Choć wiele tych grup działało odrębnie w internecie, to często miały one tego samego administratora. Na ich trop służby natrafiły poprzez monitorowanie profili na portalach społecznościowych” – twierdzi „ABC”.

Szacuje się, że IS udało się zwerbować na terytorium Hiszpanii co najmniej 23 kobiety, które następnie skierowano na Bliski Wschód. Do dżihadystów miały one dołączać przez turecko-syryjską granicę.

Według służb w Madrycie, łącznie dżihadyści zwerbowali do walki na Bliskim Wschodzie ponad 220 obywateli Hiszpanii, w tym cztery osoby nieletnie. Wyjechali oni walczyć po stronie Państwa Islamskiego i Frontu al-Nusra do Syrii oraz Iraku.

Z informacji hiszpańskich służb wynika, że zarówno IS, jak i wywodzący się z Al-Kaidy Front al-Nusra koncentrują się w Hiszpanii w dalszym ciągu na poszukiwaniu młodych muzułmanów i radykalizowaniu ich za pośrednictwem internetu.
Źródło info i foto: TVP.info

Krwawe starcia z Państwem Islamskim we wschodniej Syrii

Media kurdyjskie podały w niedzielę, że Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) odparły kolejny atak Państwa Islamskiego (IS) na swoje pozycje w muhafazie Dajr az-Zaur. W dwudniowych starciach zginęło 47 żołnierzy SDF. Udało się jednak schwytać jednego z liderów IS.

IS przypuściło w piątek ze swoich pozycji w tzw. enklawie Hadżin atak na kontrolowane przez SDF miejscowości Al-Bahra i Gharanidż, położone na lewym brzegu Eufratu w muhafazie Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii. Według niektórych relacji miejscowości te zostały czasowo zajęte przez IS, ale następnie SDF zdołało je odzyskać. IS skorzystało w czasie ataku z gęstej mgły.

W sobotę i niedzielę trwały też bombardowania pozycji IS w tym rejonie dokonywane przez lotnictwo amerykańskie, francuskie i irackie. Rzecznik międzynarodowej koalicji pod przywództwem USA Sean Ryan zdementował natomiast podawaną przez IS informację o cywilnych ofiarach nalotów.

W niedzielę IS opublikowało nagranie z brutalnej egzekucji dokonanej na jednym z jeńców SDF, któremu obcięto nożem głowę. Natomiast w sobotę ujawniono, że w czwartek SDF schwytało Osamę Awaida al-Ibrahima, znanego również jako Abu Zeid i uważanego za osobę nr 2 w IS.

35-letni Abu Zeid jest byłym oficerem armii syryjskiej, który zdezerterował na początku syryjskiej wojny domowej i przystąpił najpierw do Wolnej Armii Syryjskiej, a następnie przeszedł do związanego z Al-Kaidą Frontu al-Nusra, skąd w końcu przyłączył się do IS. W IS początkowo był oficerem bezpieczeństwa w muhafazie Dajr az-Zaur, a następnie awansował przez kolejne szczeble i doszedł do pozycji ministra spraw wewnętrznych IS.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: To koniec tolerancji po zbiorowym gwałcie dokonanym przez Syryjczyków we Fryburgu?

Zbiorowy gwałt we Fryburgu, dokonany głównie przez Syryjczyków, wzniecił w Niemczech dyskusję, czy nie należy jednak deportować niektórych przestępców do Syrii.

Zbiorowy gwałt, dokonany na 18-letniej studentce we Fryburgu wzniecił w Niemczech dyskusję o tym, czy nie należałoby jednak deportować uchodźców, którzy dopuścili się przestępstw. Chadecki ekspert ds. wewnętrznych Matthias Middelberg (CDU) na łamach sobotniego wydania „Die Welt” domaga się nowej oceny zasady niewydalania migrantów do Syrii.

Ochrona ludności jest priorytetem

– Po tak ohydnych czynach jak we Fryburgu nie możemy postępować jak do tej pory – twierdzi chadecki polityk. Ze strony SPD nadeszły zapytania, dlaczego policja nie wykonała nakazu aresztowania, który wydany był już wcześniej na domniemanego głównego sprawcę gwałtu. – Jeżeli sytuacja w Syrii, nawet tylko w poszczególnych regionach, będzie się dalej poprawiać, nie wolno dalej generalnie wykluczać wydalania tam osób należących do określonego kręgu – domagał się Middelberg. Ma to odnosić się do tych osób, które otrzymały prawo pobytu w Niemczech nie ze względu na indywidualne prześladowania lecz ze względu na ogólną sytuację zagrożenia. W przypadkach, gdy możliwa jest deportacja, priorytetem musi być ochrona naszej ludności, a nie interes sprawców czynów karalnych, którzy chcieliby pozostać w Niemczech. Na przykładzie Iraku widzimy, że jest to możliwe – wyjaśniał chadecki polityk.

Trzeba wykorzystać możliwości

W innym kierunku szła argumentacja socjaldemokraty z Badenii-Wirtembergii, byłego szefa MSW tego landu Reinholda Galla.

– Dlaczego nie wykonany został nakaz aresztowania, wydany wobec dorosłego recydywisty, to jest dla mnie niezrozumiałe i wymaga wyjaśnienia – powiedział w rozmowie z „Heilbronner Stimme”.

Jednocześnie przeciwny jest on zaostrzeniu przepisów. – Zamiast tego należy wyczerpać istniejące możliwości – odparł na apele obecnego szefa resortu wewnętrznego Badenii-Wirtembergii Thomasa Strobla z CDU.

Zbiorowy gwałt na 18-latce

14 października br. we Fryburgu 18-letnia studentka została zgwałcona przez co najmniej ośmiu sprawców. Ze względu na ślady DNA przyjmuje się, że sprawców mogło być nawet więcej. Młodej kobiecie na dyskotece domniemany główny sprawca podał środki odurzające, które uczyniły ją bezwolną. Przeciwko niemu policja miała w ręku nakaz aresztowania, lecz nie został on wykonany. W Internecie pojawiają się zdjęcia innych podejrzanych, przedstawiające ich z bronią w ręku, przez co domniema się ich powiązania z syryjskimi bojówkami kurdyjskimi YPG.

Od roku 2012 z Niemiec nie wydala się Syryjczyków i okres obowiązywania tej zasady jest wciąż przedłużany; niedawno do końca bieżącego roku. Pod koniec listopada br. krajowi ministrowie spraw wewnętrznych i szef berlińskiego MSW będą rozważać dalsze przedłużenie tej zasady.

Zaostrzenia zasad postępowania z uchodźcami, którzy dopuścili się w Niemczech nawet drobnych przestępstw, domagał się już wcześniej przewodniczący Niemieckiego Związku Zawodowego Policjantów Rainer Wendt. Podkreślał on, że nie wolno bagatelizować negatywnych skutków napływu imigrantów – jak mówił w rozmowie z „Neue Osnabruecker Zeitung”. Domaga się on, aby młodzi sprawcy bagatelnych deliktów, mający tylko prawo tolerowanego pobytu, mieli nakaz pozostawania w ośrodkach azylanckich do czasu wyjazdu z Niemiec.
Źródło info i foto: interia.pl

IS zapowiada kolejne ataki w Iranie

Rzecznik tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) w Iraku i Syrii zagroził w opublikowanym w środę nagraniu, że sobotni atak na Gwardię Rewolucyjną w Iranie nie będzie ostatnim. Wcześniej dżihadyści przyznali się do zorganizowania zamachu.

– Atak na Ahwaz, jak Bóg pozwoli, nie będzie ostatnim – powiedział rzecznik dżihadystów Abi al-Hasan al-Muhadżer. – Żołnierze kalifatu udowodnili jedynie, jak słabe jest bezpieczeństwo Iranu – dodał.

Nagranie zostało rozpowszechnione w środę przez związaną z tak zwanym Państwem Islamskim agencję propagandową Al-Furkan na komunikatorze internetowym Telegram. Nie jest jasne, kiedy zostało zarejestrowane.

Atak na Gwardię Rewolucyjną

Według irańskiej telewizji państwowej zamach w Ahwazie wymierzony był w trybunę, z której przedstawiciele władz przyglądali się paradzie wojskowej zorganizowanej w narodowym dniu sił zbrojnych i dla upamiętnienia rocznicy wybuchu wojny irańsko-irackiej z lat 1980-1988. W ataku zginęło 25 osób, w tym 12 żołnierzy Korpusu Strażników Rewolucji – najlepiej wyszkolonej i wyposażonej części sił zbrojnych Iranu. Około 60 osób zostało rannych. Do przeprowadzenia ataku przyznał się również Arabski Ruch Walki o Wyzwolenie Ahwazu, regionalna arabska organizacja separatystyczna walcząca o niepodległość Chuzestanu, prowincji, której stolicą jest Ahwaz.
Źródło info i foto: tvn24.pl