Jest list gończy za „Hossem”

Jest list gończy za Arkadiuszem Ł. ps. „Hoss”. Sąd Okręgowy w Poznaniu podjął taką decyzję po tym, jak policja nie zastała „króla wnuczkowej mafii” pod wskazanym przez niego adresem.

Sąd został rano poinformowany przez policję, że funkcjonariusze nie zastali Arkadiusza Ł. pod adresem, pod którym miał przebywać, a w związku z tym nie udało się go zatrzymać. Dlatego została podjęta decyzja o wydaniu listu gończego za oskarżonym. W tym momencie każda jednostka policji w kraju, która pozyska informację o miejscu pobytu Arkadiusza Ł., ma obowiązek go zatrzymać i doprowadzić do najbliższego aresztu śledczego – powiedział sędzia Aleksander Brzozowski z Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Poznańskiej policji nie udało się zatrzymać „Hossa”. Funkcjonariusze dziś rano przekazali do sądu materiały wskazujące na konieczność poszukiwania Arkadiusza Ł. listem gończym.

Jak poinformował mł. insp. Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, funkcjonariusze we wtorek po otrzymaniu dokumentacji z sądu podjęli próbę zatrzymania „Hossa”.

Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił w poniedziałek wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” tymczasowego aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

We wrześniu w sprawie Hossa została orzeczona nieprawomocnie kara 7 lat pozbawienia wolności, czyli kara surowa. Obecnie jest rozpoznawana apelacja. Sposób jej rozpoznania będzie miał bezpośrednie przełożenie na postępowanie, które zostało umorzone w ubiegłym tygodniu – wyjaśniła w rozmowie z PAP prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Żeby zabezpieczyć wykonanie kary, prokurator wniósł o zastosowanie międzyinstancyjnego aresztu tymczasowego, uzasadniając wniosek wysokim prawdopodobieństwem prawomocnego orzeczenia kary 7 lat pozbawienia wolności, a także uzasadnioną obawą, że oskarżony będzie uciekał, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – dodała prok. Chyr.

Prokurator przypominała, że „Hoss” zachowywał się w opisany sposób „na gruncie sprawy, która została właśnie umorzona”.

Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił wniosek. Zgodził się, że to, jak się oskarżony zachowuje w kontaktach z organami ścigania, jest przesłanką do zastosowania tymczasowego aresztowania. Areszt został zastosowany na okres sześciu miesięcy – dodała.

Ten okres aresztowania powinien wystarczyć do rozpoznania apelacji od wrześniowego wyroku, którą wniosły strony.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przygotowuje także zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Poznaniu, podjętą 18 marca.

Jak wyjaśniał w minionym tygodniu sędzia Aleksander Brzozowski, „18 marca sąd umorzył wobec Arkadiusza Ł. postępowanie z uwagi na to, że czyny, które zostały zarzucone oskarżonemu w tym postępowaniu, zawierają się w okresie, który został osądzony przez Sąd Okręgowy w Poznaniu we wrześniu ubiegłego roku. Sąd wówczas przyjął koncepcję czynu ciągłego, czyli dane zachowania, w tym przypadku oszustwa, popełnione w jednym czasie, uznał za jeden czyn. Nowy akt oskarżenia obejmuje takie same zachowania, popełnione tą samą metodą, w tym samym czasie. Jest to okres zamknięty i wszystkie czyny z tego okresu uznaje się za osądzone, nawet jeżeli organy ścigania ujawniły je później. W związku z umorzeniem postępowania sąd podjął decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu” – poinformował sędzia Brzozowski.

Skazany za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”

„Hoss” został nieprawomocnie skazany we wrześniu ub.r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na 7 lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Proces „króla wnuczkowej mafii” trwał ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet.

Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna wprowadzał seniorów w błąd, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem. Adam P. został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych. Żaden z mężczyzn nie był w tej sprawie pozbawiony wolności. Po zatrzymaniach w 2015 roku obaj poszli na współpracę z prokuraturą, przyznali się do przestępstw i zgodzili się dobrowolnie poddać karze, wpłacili także poręczenia majątkowe. Z ugody wycofali się dopiero na etapie postępowania sądowego.

W lutym 2017 roku „Hoss” został ponownie zatrzymany na warszawskiej Woli przez Centralne Biuro Śledcze Policji na podstawie materiałów zebranych przez warszawską prokuraturę. Nowe zarzuty dotyczyły wyłudzeń na blisko 1,6 mln złotych w latach 2012-2014.

Sprawa nabrała rozgłosu, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji połączony z poręczeniem majątkowym. Wkrótce po tej decyzji „Hoss” zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie „Hossa”.

W sprawie głos zabrał także Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, podkreślając, że „przestępca, który grasuje ze swoją szajką w całej Europie, okradając starszych ludzi z oszczędności ich życia, nie powinien się dłużej cieszyć wolnością”.

Arkadiusz Ł. został zatrzymany po miesiącu poszukiwań. Ukrywał się na stołecznym Żoliborzu w wynajętym mieszkaniu. Ujęli go funkcjonariusze z policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania. „Hoss” był w tej sprawie aresztowany od 17 marca 2017 roku.

Jesienią ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie oskarżyła Arkadiusza Ł. Sprawa początkowo trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie, a następnie decyzją sądu apelacyjnego, przekazana do rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu. Jej finałem była decyzja z 18 marca o umorzeniu postępowania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Legionowo: Pracownicy nepalskiej restauracji mieli zabić swojego szefa

Prokuratura Rejonowa w Legionowie przedstawiła zarzuty zabójstwa dwóm obywatelom Indii. Mężczyźni mieli zamordować swojego szefa, 37-letniego właściciela restauracji z kuchnią nepalską. Ciało porzucono w samochodzie, na obrzeżach Legionowa.

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Marcin Saduś, 28 grudnia do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie zgłosił się pełnomocnik 37-letniego obywatela Nepalu, właściciela restauracji z kuchnią azjatycką w centrum miasta. Mężczyzna poinformował, że od kilku dni nie może skontaktować się z Nepalczykiem, nie widziano go także w miejscu pracy, ani zamieszkania. Pełnomocnik zgłosił zaginięcie.

– Następnego dnia na obrzeżach Legionowa w zaparkowanym przy ulicy samochodzie przypadkowa osoba ujawniła zwłoki mężczyzny, który wyglądem przypominał poszukiwanego – podał prok. Saduś.

Jeden z nich przyznał się do winy

Biegły medyk sądowy stwierdził, że 37-latek został uduszony. Do zgonu doszło kilka dni wcześniej. W związku ze sprawą legionowska policja zatrzymała trzech obcokrajowców, którzy byli pracownikami pokrzywdzonego. Dwóch z nich usłyszało w poniedziałek zarzuty zabójstwa, trzeciego przesłuchano w charakterze świadka.

– Podejrzani, obywatele Indii, złożyli przed prokuratorem obszerne wyjaśnienia, przy czym do popełnienia zbrodni przyznał się tylko jeden z nich. Najbardziej prawdopodobnym motywem zabójstwa były nieporozumienia z pracodawcą – podał prok. Saduś.

Trzymiesięczny areszt

Jak podaje prokuratura, podejrzani zaplanowali morderstwo, którego mieli dokonać najprawdopodobniej na terenie restauracji. Ciało 37-letniego pracodawcy zostało następnie porzucone w samochodzie na obrzeżach Legionowa. Śledczy nie informują o szczegółach zbrodni, ponieważ wciąż przesłuchiwani są świadkowie.

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Legionowie uwzględnił wnioski prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt wobec obu podejrzanych. Za zabójstwo mężczyznom grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dziś przesłuchanie Leszka Czarneckiego w prokuraturze

Leszek Czarnecki zostanie dzisiaj (19.11) przesłuchany w Katowicach w sprawie związanej z byłym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim. Ma złożyć zeznania w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (początek o godzinie 11) . To właśnie tam prowadzone jest śledztwo w tej sprawie.

Roman Giertych zapowiedział przekazanie nowego nagrania

Z kolei Roman Giertych zapowiedział w weekend, że również w poniedziałek złoży w prokuraturze kolejne nagranie związane z aferą KNF. Tym razem ma to być nagranie wideo, które pochodzi z lipca. Jak twierdzi adwokat na filmie została poruszona kwestia tzw. „planu Zdzisława”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Afera w KNF. Marek Chrzanowski wrócił do kraju. Podejrzenie przekroczenia uprawnień

Podejrzenie przekroczenia uprawnień – to wstępna kwalifikacja czynu, jakiego mógł się dopuścić Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego. On sam podał się do dymisji, a jego miejsce może zająć człowiek premiera Morawieckiego.

We wtorek ujawniliśmy, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki zawiadomił 7 listopada prokuraturę, iż szef KNF złożył mu korupcyjną propozycję. W zamian za przychylność dla swoich banków miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika – Grzegorza Kowalczyka z Częstochowy. Szef KNF zasugerował (pisząc na kartce) jego wynagrodzenie – 1 proc. wartości grupy Getin za trzy lata. Wedle wyliczeń Czarneckiego to ok. 40 mln zł.

Bankier nagrał rozmowę w cztery oczy z Chrzanowskim 28 marca w siedzibie KNF. „Wyborcza” opublikowała jej stenogram, nagranie audio i krótki zapis wideo.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Świat reaguje na zabójstwo saudyjskiego dziennikarza

Pilnie potrzebne jest dokładne, międzynarodowe śledztwo, by zbadać dowody i wyjaśnić okoliczności związane ze śmiercią Dżamala Chaszodżdżiego – napisał w sobotę na Twitterze szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani. Wcześniej szef Rady Europejskiej Donald Tusk wezwał do przeprowadzenia śledztwa i pociągnięcia do odpowiedzialności winnych zabójstwa saudyjskiego dziennikarza.

Dopiero po ponad dwóch tygodniach od zaginięcia krytycznego wobec władz w Rijadzie dziennikarza Arabia Saudyjska przyznała, że został on zabity w konsulacie w Stambule. Oficjalna saudyjska agencja prasowa Spa poinformowała w nocy z piątku na sobotę, że Chaszodżdżi zginął podczas kłótni i bójki, do jakiej doszło w konsulacie między nim a „wieloma osobami”.

Europa oczekuje wyjaśnień

Coraz więcej europejskich polityków potępia zabójstwo dziennikarza. „Od Arabii Saudyjskiej oczekujemy transparentności, jeśli chodzi o okoliczności i kulisy śmierci (Chaszodżdżiego)” – napisali w opublikowanym w sobotę wspólnym oświadczeniu kanclerz Angela Merkel i szef dyplomacji Heiko Maas. „Winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności” – podkreślono w komunikacie, wskazując, że przedstawione dotąd informacje o tym, co wydarzyło się w stambulskim konsulacie są niewystarczające. Swoje oświadczenie w tej sprawie wystosował również szef francuskiego MSZ Jean-Yves Le Drian. „Potwierdzenie śmierci pana Dżamala Chaszodżdżiego to pierwszy krok w stronę ustalenia prawdy. Jednak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi” – wskazał minister spraw zagranicznych. Le Drian złożył kondolencje rodzinie dziennikarza i podkreślił, że odpowiedzialni za jego śmierć muszą być pociągnięci do odpowiedzialności.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Hiszpania: Rozbito gang przemycający migrantów do Europy

Policja z Hiszpanii rozbiła gang narkotykowy, który masowo przerzucał do tego kraju nielegalnych migrantów z Afryki Północnej. Do sobotniego popołudnia zatrzymano przywódcę grupy przestępczej oraz trzech innych członków jej kierownictwa.

Jak poinformowały władze hiszpańskiej policji, grupie, która poza dostarczaniem z Ceuty narkotyków trudniła się też przerzutem nielegalnych migrantów, przewodził 40-letni El Rubio. Jego gang był uznawany za jeden z najsilniejszych w tej północnoafrykańskiej enklawie Hiszpanii.

Śledczy ujawnili, że w ciągu ostatnich pięciu miesięcy grupa El Rubia przerzuciła do Andaluzji wielu nielegalnych migrantów, głównie Algierczyków. Obsługiwane przez nią łodzie motorowe kursowały zazwyczaj między Ceutą a portem w Algeciras w południowo-zachodniej Hiszpanii.

Gang kierowany przez El Rubia inkasował za jeden kurs z migrantami średnio 26 tys. euro. Targu z pasażerami łodzi dobijali podwładni przestępcy z Ceuty. „Lider grupy nie miał bezpośredniej styczności z migrantami” – poinformowało źródło policyjne.

W sobotę hiszpański rząd oszacował, że od czwartku do Hiszpanii przybyło z Afryki Północnej ponad 1000 nielegalnych migrantów. Największa ich liczba przybyła do portów w Maladze, Almerii oraz w Motrilu.

W piątek służby ratownicze Hiszpanii wyłowiły zwłoki trzech Afrykańczyków, którzy wypadli z łodzi na Morzu Alborańskim. Równocześnie rozpoczęto poszukiwania 18 innych zaginionych migrantów, którzy tą samą jednostką próbowali nielegalnie dostać się do południowej Hiszpanii.

Z szacunków Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) wynika, że od początku tego roku do Hiszpanii dotarło drogą morską lub lądową około 40 tys. nielegalnych migrantów. Marokańskie władze twierdzą, że w tym samym okresie na skutek podjętych przez nie interwencji udaremniono próbę przedostania się na terytorium UE 54 tys. migrantów.

Jak poinformował w sobotę dziennik „El Pais”, rząd Pedro Sancheza ma kłopoty ze znalezieniem miejsc noclegowych dla ponad 11,1 tys. niepełnoletnich migrantów przebywających samotnie na terytorium Hiszpanii.

Madrycka gazeta ustaliła, że dotychczas 17 wspólnot autonomicznych Hiszpanii zaoferowało niepełnoletnim migrantom, wśród których dominują Marokańczycy, zaledwie 150 miejsc do spania. Władze ministerstwa zdrowia przyznają, że negocjacje prowadzone od 20 września z władzami regionów nie są łatwe.

“Pilnie nowych miejsc dla nieletnich migrantów potrzeba w regionach, gdzie młodzieżowe schroniska są przepełnione, m.in. w Andaluzji, Katalonii, Ceucie oraz Melilli” – napisał „El Pais”.
Źródło info i foto: interia.pl

Meksyk: Trwają poszukiwania najgroźniejszego bossa narkotykowego

Ciała rozpuszczane w kwasie, zwłoki wywieszane na wiaduktach z wiadomościami od karteli, głowy poniewierające się po ulicach, brutalne morderstwa polityków, dziennikarzy czy policjantów to w Meksyku chleb powszedni. W kraju toczy się brutalna wojna domowa, która pod względem okrucieństwa nie ma w sobie równych. Stroną w tym konflikcie są potężne kartele narkotykowe. Na najważniejszego gracza wyrósł Nemesio Oseguera Cervantes. Przy „El Mencho” nawet niesławny Joaquin „El Chapo” Guzman to osiedlowy zbir.

Choć zaliczany do państw rozwijających się, Meksyk ma jedną z najważniejszych gospodarek na świecie. Zaopatruje Stany Zjednoczone w rozmaite produkty, wiele amerykańskich firm ma tam swoje zakłady, korzystając z taniej siły roboczej. Równolegle rozwija się nielegalna wymiana handlowa między tymi krajami. Jej wartość to setki miliardów dolarów rocznie, od których jedynym odprowadzanym podatkiem jest ludzka krew.

Meksyk pełni dwie kluczowe funkcje w obrocie narkotykami. Wytwarza się tam heroinę, marihuanę i metaamfetaminę, które zalewają Stany Zjednoczone. Do tego przez ten kraj transportowane są inne narkotyki z Ameryki Południowej, które dalej są przemycane do USA. Zyski są astronomiczne, nic zatem dziwnego, że chętnych do podziału tortu jest wielu i nie przebierają w środkach, żeby uszczknąć jak największy kęs.

Imperium

Do niedawna absolutnym numerem jeden był Joaquin Guzman, boss Kartelu Sinaloa. „El Chapo” stworzył imperium, które kontrolowało około 40 tys. km kwadratowych Meksyku, czyli mniej więcej jedną ósmą powierzchni Polski. Szacuje się, że pracowało dla niego nawet pół miliona osób. Po jego upadku na szczyt wspiął się „El Mencho”, ale warto poświęcić chwilę „Grubaskowi”.

Joaquin Archivaldo Guzman Loera pochodzi z biednej wioski La Tuna w stanie Sinaloa. Od najmłodszych lat miał kontakt z przestępczością wymuszoną przez trudną sytuację ekonomiczną. Ojciec uprawiał mak, niezbędny do produkcji opium i heroiny. Produktami handlował jego wuj, przy którym mały Joaqin uczył się przestępczego rzemiosła. W wieku 15 lat założył pierwszą własną plantację marihuany, a do pracy zatrudnił kuzynów.

Po śmierci wujaszka dołączył do rozbitego, niewielkiego Kartelu Gallardo, który dodatkowo przetrzebił, żeby stać się bossem. Kolejny krok to przejęcie Kartelu Sinaloa, z którego uczynił jedną z najgroźniejszych organizacji przestępczych na świecie. Wielki sukces małego człowieka (165 cm) nie spodobał się szefom innych karteli. W 1993 roku Kartel z Tijuany przeprowadził na niego zamach na lotnisku w Guadalajarze. Guzman przeżył, ale zginęło kilku jego ochroniarzy oraz przypadkowe osoby, m.in. arcybiskup Guadalajary kard. Juan Jesus Posadas Ocampo.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Poszukiwany od dwóch lat gangster wystąpił w teledysku. Wciąż pozostaje nieuchwytny dla policji

Francisco „Isco” Tejón – przywódca kartelu narkotykowego Los Castañas, wystąpił w teledysku artysty Clase A. Na nagraniu widzimy, jak jeździ luksusowymi autami, otaczając się półnagimi kobietami. Gangster od dwóch lat jest nieuchwytny dla policji. – To dowód na to, że nic go nie obchodzi – przyznaje rzecznik hiszpańskiej policji.

Francisco Tejón uważany jest za przywódcę kartelu narkotykowego Los Castañas. Hiszpańska policja poszukuje go od 2016 roku. Jak się okazuje, gangster niewiele się tym przejmuje i w pełni korzysta z życia. Na portalu YouTube pojawił się teledysk artysty Clase A, na którym Tejón jeździ luksusowymi autami i pozuje wśród półnagich kobiet.

Policja zwraca uwagę, że nie wiadomo, kiedy i gdzie teledysk został nagrany. Do sieci trafił kilka dni temu – 2 października. Według rzecznika hiszpańskiej policji nagranie może mieć nawet kilka miesięcy. – To dowód na to, że nic go nie obchodzi. Nie martwi się tym, że pokazuje się publicznie – przyznaje policja.

Brat poszukiwanego gangstera, Antonio, został zatrzymany w czerwcu 2018 roku. Francisco Tejón w dalszym ciągu pozostaje jednak na wolności. Na nielegalnym obrocie narkotykami rodzeństwo mogło zgromadzić do tej pory nawet 30 milionów euro.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Były szef Interpolu Meng Hongwei podejrzany w Chinach o korupcję

Były szef Interpolu Meng Hongwei jest podejrzany o przyjęcie łapówki i przeciwko niemu toczy się śledztwo – poinformowało na swojej stronie internetowej ministerstwo bezpieczeństwa publicznego ChRL, w którym Meng był wiceministrem. Według komunikatu w poniedziałek rano w ministerstwie odbyło się zebranie resortowego komitetu rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w sprawie Menga.

Członkowie komitetu „jednomyślnie uznali”, że podejrzenia wobec Menga „wynikają całkowicie z jego własnych działań, za które odpowiedzialność ponosi on sam” i wyrazili poparcie dla prowadzonego dochodzenia – napisano.

Podczas zebrania oceniono również, że śledztwo przeciwko Mengowi wszczęto „w odpowiednim momencie” oraz że było to posunięcie „całkowicie mądre i prawidłowe”. W pełni demonstruje ono niezachwianą determinację komitetu centralnego partii z (prezydentem Chin) Xi Jinpingiem jako jego rdzeniem w ścisłym zarządzaniu partią w każdej dziedzinie oraz dążeniu, aby doprowadzić do końca zmagania w walce z korupcją – podano w komunikacie.

Na zebraniu wezwano też do „głębokiego zrozumienia, że podejrzewane bezprawne przyjęcie przez Menga łapówki wyrządziło poważną szkodę partii i bezpieczeństwu publicznemu” – dodano.

W niedzielę Interpol poinformował, że Meng ze skutkiem natychmiastowym zrezygnował z funkcji prezesa tej międzynarodowej agencji policyjnej. Władze Chin informowały wcześniej, że znajduje się on „pod nadzorem” w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa.

Żona Menga, która mieszka w Lyonie, gdzie mieści się siedziba Interpolu, zgłosiła w piątek zaginięcie męża, twierdząc, że nie ma z nim kontaktu, odkąd pod koniec września udał się do Chin. Francuska policja wszczęła w tej sprawie własne dochodzenie.

Meng został szefem Interpolu w 2016 roku, zastępując Francuzkę Mireille Ballestrazzi. Jego wybór zaniepokoił obrońców praw człowieka, którzy obawiali się, że będzie wykorzystywał międzynarodową organizację policyjną do ścigania zbiegłych z Chin dysydentów. Jego kadencja miała upłynąć w 2020 roku.

Pod rządami prezydenta Xi chińskie władze prowadzą szeroko zakrojoną kampanię antykorupcyjną, w ramach której ukarano już wielu wysokiej rangi urzędników. Według krytyków Xi wykorzystuje kampanię do usuwania swoich przeciwników ze sceny politycznej.
Źródło info i foto: RMF24.pl