Agenci ABW zatrzymali szefa grupy przestępczej

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała mężczyznę poszukiwanego listem gończym za kierowanie grupą oszukującą na VAT. Śledczy oceniają, że grupa obracająca metalami kolorowymi doprowadziła do 50 mln zł strat Skarbu Państwa. Rzecznika prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zatrzymań dokonali 5 sierpnia funkcjonariusze katowickiej delegatury ABW po krótkim pościgu, gdy mężczyzna wjechał do Polski z Czech, gdzie się ukrywał.

Żaryn powiedział, że mężczyzna jest podejrzany m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się uzyskiwaniem nienależnych zwrotów podatku VAT. To kolejne zatrzymanie w sprawie wyłudzeń zwrotu VAT przy obrocie metalami kolorowymi.

Zatrzymany przez ABW ukrywał się w Czechach, ale wjechał do Polski przez przejście graniczne w Cieszynie i udał się w kierunku Żywca, a następnie Chrzanowa. – Po krótkim pościgu został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW – zaznaczył rzecznik.

Według prowadzących śledztwo miał on kontrolować zagraniczne spółki działające jako karuzela podatkowa – firmy w ramach wewnątrzwspólnotowego obrotu towarami kupowały metale nieżelazne od polskich podmiotów gospodarczych, a następnie sprzedawały je ponownie polskim przedsiębiorstwom. W rzeczywistości był to jedynie fikcyjny obrót, który pozwalał polskim przedsiębiorstwom uzyskiwać nienależne zwroty podatku VAT – wyjaśnił Żaryn.

Zatrzymany miał też organizować i kontrolować sieć firm w Polsce, w tym firm – słupów, dzięki którym pozorowano legalność obrotu metalami. Łańcuszek firm miał też utrudnić wykrycie przestępczego charakteru działalności zatrzymanego.

– W nadzorującej śledztwo ABW Prokuraturze Regionalnej w Katowicach mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, poświadczania nieprawy w dokumentach, posługiwania się stwierdzającymi nieprawdę dokumentami, oszustw podatkowych, prania brudnych pieniędzy oraz popełnienia szeregu innych przestępstw skarbowych – powiedział Żaryn. Prokurator wniósł o areszt dla zatrzymanego, a sąd przychylił się do tego wniosku.

Żaryn zaznaczył, że śledztwo nadal rozwija się, mimo że dotychczas w sprawie przedstawiono już zarzuty 43 osobom.
Źródło info i foto: TVP.info

Były szef Amnesty International skazany za terroryzm

Sąd w Turcji skazał w piątek byłego krajowego szefa Amnesty International (AI) Tanera Kilica na ponad sześć lat więzienia za rzekomą przynależność do organizacji terrorystycznej, a trzech innych działaczy praw człowieka na 25 miesięcy więzienia za domniemane wspieranie takiej organizacji. Turecki oddział Amnesty przekazał na Twitterze, że siedmiu innych oskarżonych, którzy zostali zatrzymani trzy lata temu w ramach represji po próbie zamachu stanu w 2016 r., zostało uniewinnionych.

„To skandal. Absurdalne zarzuty. Brak dowodów. Po trzyletnim procesie Taner Kilic skazany za członkostwo w organizacji terrorystycznej” – napisał również na Twitterze przedstawiciel AI Andrew Gardner. „Nie poddamy się, dopóki wszyscy nie zostaną uniewinnieni” – dodał.

Dziesięciu oskarżonych zostało zatrzymanych podczas udziału w warsztatach na temat bezpieczeństwa cyfrowego, które odbyły się na wyspie Buyukada u wybrzeży Stambułu w lipcu 2017 roku. Prokuratura twierdzi, że było to tajne spotkanie, mające na celu zorganizowanie rebelii i wywołanie chaosu w państwie.

W akcie oskarżenia zarzucano Kilicowi, że miał w swym telefonie komórkowym aplikację szyfrującą ByLock, która służyła mu do porozumiewania się z zamieszkałym w USA islamskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem, uważanym przez turecki rząd za inspiratora zamachu stanu z 2016 r.

Raport tureckiej policji z ubiegłego roku stwierdza jednak, że aresztowany w 2017 r. i warunkowo zwolniony po 14 miesiącach Kilic nie miał w swoim telefonie tej aplikacji. Proces pokazuje zaostrzenie się kursu władz tureckich wobec społeczeństwa obywatelskiego na tle i tak postępującej od 2016 r. erozji swobód demokratycznych – ocenia AFP.

Od czasu nieudanego zamachu stanu w Turcji trwają represje. Władze m.in. zamknęły w więzieniach około 80 tys. osób, w tym krytycznych wobec rządu dziennikarzy i działaczy społeczeństwa obywatelskiego, zwolniono z pracy i ze służby ok. 150 tys. urzędników i członków personelu wojskowego oraz zamknięto około 180 organizacji medialnych.

– Od samego początku był to proces motywowany politycznie, podobnie jak wiele spraw przeciwko innym obrońcom praw człowieka, dziennikarzom, prawnikom, pracownikom naukowym i działaczom – powiedziała Idil Eser, była dyrektor tureckiego oddziału AI i jedna ze skazanych w procesie, cytowana na stronie internetowej Amnesty.

– Te oskarżenia mają na celu uciszenie tych, którzy siedzą na ławie oskarżonych i wysłanie wiadomości do reszty społeczeństwa: walczysz o prawa człowieka to mówisz prawdę na własne ryzyko – zaznaczyła Eser. – Będziemy mieć nadzieję na najlepsze, ale przygotowujemy się na najgorsze – dodała.
Źródło info i foto: onet.pl

Szwecja: Rozwiązano zagadkę zabójstwa premiera w 1986 roku

Stig Engström, znany w szwedzkich mediach jako Skandiaman, stoi za zabójstwem premiera Olofa Palmego, do którego doszło w lutym 1986 roku – oświadczył w środę (9 czerwca) szef szwedzkiej prokuratury Krister Petersson. Szef prokuratury poinformował, że Stiga Engströma nie można osądzić, ponieważ zmarł w 2000 r. W związku z tym śledztwo zostanie zamknięte – podaje serwis thelocal.se
eŹródło info i foto: interia.pl

Premier Mateusz Morawiecki powoła nowego szefa CBA

Premier Mateusz Morawiecki powoła w środę Andrzeja Stróżnego na szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W tym dniu oficjalnie nastąpią również zmiany na stanowiskach wiceszefów służb – CBA i ABW. W ubiegły czwartek sejmowa komisja ds. służb specjalnych wydała pozytywne opinie dotyczące powołania Stróżnego na szefa CBA, odwołania z funkcji wiceszefa tej służby Grzegorza Ocieczka oraz powołania w jego miejsce nowego zastępcy szefa – Daniela Karpety. Jako pierwszy o tym, że Stróżny zostanie nowym pełnoprawnym następcą Ernesta Bejdy, pisał portal tvp.info.

Tego dnia zaopiniowano również jedyną zmianę w kierownictwie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego; pozytywnie komisja wypowiedziała się o kandydaturze płk. Bartosza Jarmuszkiewicza, byłego dyrektora Centralnego Ośrodka Szkolenia ABW, na stanowisko wiceszefa Agencji.

W środę nastąpi oficjalne powołanie wszystkich pozytywnie zaopiniowanych kandydatów. Stróżny otrzyma z rąk premiera Mateusza Morawieckiego nominację na kierowanie CBA.

Jak wynika z ustawy, szefów służb specjalnych powołuje premier po zaopiniowaniu ich przez: prezydenta, rządowe kolegium ds. służb specjalnych i sejmową komisję ds. służb specjalnych. Dla powołania lub odwołania zastępców szefów służb wystarczy opinia sejmowej komisji. Opinie nie są dla premiera wiążące. Szef CBA jest powoływany przez premiera na czteroletnią kadencję. Stróżny od końca kadencji Bejdy – 20 lutego 2020 r. pełni obowiązki szefa CBA, wcześniej był m.in. dyrektorem katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe informacje dotyczące zatrzymania szefa mafii wnuczkowej „Hossa”. Policja szuka jego pomocników

Arkadiusz Ł., pseudonim „Hoss”, jest już w poznańskim areszcie. W piątek króla mafii wnuczkowej ściganego listem gończym zatrzymali na warszawskiej Woli „łowcy głów” z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Reporter RMF FM Krzysztof Zasada poznał nowe okoliczności policyjnej akcji.

Jak dowiedział się reporter RMF FM, „Hoss” miał kilku pomocników – funkcjonariusze są teraz na ich tropie. Te osoby pomagały mu się ukrywać.

Od czasu wystawienia za nim listu gończego Arkadiusz Ł. kilkakrotnie zmieniał miejsce zamieszkania – najpierw w Poznaniu, a potem przeniósł się do Warszawy. Do ukrywania się wykorzystywał mieszkania wynajmowane na krótki czas.

Podczas akcji zatrzymania go na parkingu podziemnym jednego z bloków w Warszawie z „Hossem” były jeszcze dwie osoby, które go wiozły. Po wylegitymowaniu kobiety i mężczyzny nie zapadła jednak decyzja, by tych ludzi także zatrzymać.

Pod koniec marca Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał list gończy za Arkadiuszem Ł. Uwzględniono wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” tymczasowego aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

„Hoss” został nieprawomocnie skazany we wrześniu 2019 r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na 7 lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest list gończy za „Hossem”

Jest list gończy za Arkadiuszem Ł. ps. „Hoss”. Sąd Okręgowy w Poznaniu podjął taką decyzję po tym, jak policja nie zastała „króla wnuczkowej mafii” pod wskazanym przez niego adresem.

Sąd został rano poinformowany przez policję, że funkcjonariusze nie zastali Arkadiusza Ł. pod adresem, pod którym miał przebywać, a w związku z tym nie udało się go zatrzymać. Dlatego została podjęta decyzja o wydaniu listu gończego za oskarżonym. W tym momencie każda jednostka policji w kraju, która pozyska informację o miejscu pobytu Arkadiusza Ł., ma obowiązek go zatrzymać i doprowadzić do najbliższego aresztu śledczego – powiedział sędzia Aleksander Brzozowski z Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Poznańskiej policji nie udało się zatrzymać „Hossa”. Funkcjonariusze dziś rano przekazali do sądu materiały wskazujące na konieczność poszukiwania Arkadiusza Ł. listem gończym.

Jak poinformował mł. insp. Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, funkcjonariusze we wtorek po otrzymaniu dokumentacji z sądu podjęli próbę zatrzymania „Hossa”.

Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił w poniedziałek wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” tymczasowego aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

We wrześniu w sprawie Hossa została orzeczona nieprawomocnie kara 7 lat pozbawienia wolności, czyli kara surowa. Obecnie jest rozpoznawana apelacja. Sposób jej rozpoznania będzie miał bezpośrednie przełożenie na postępowanie, które zostało umorzone w ubiegłym tygodniu – wyjaśniła w rozmowie z PAP prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Żeby zabezpieczyć wykonanie kary, prokurator wniósł o zastosowanie międzyinstancyjnego aresztu tymczasowego, uzasadniając wniosek wysokim prawdopodobieństwem prawomocnego orzeczenia kary 7 lat pozbawienia wolności, a także uzasadnioną obawą, że oskarżony będzie uciekał, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – dodała prok. Chyr.

Prokurator przypominała, że „Hoss” zachowywał się w opisany sposób „na gruncie sprawy, która została właśnie umorzona”.

Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił wniosek. Zgodził się, że to, jak się oskarżony zachowuje w kontaktach z organami ścigania, jest przesłanką do zastosowania tymczasowego aresztowania. Areszt został zastosowany na okres sześciu miesięcy – dodała.

Ten okres aresztowania powinien wystarczyć do rozpoznania apelacji od wrześniowego wyroku, którą wniosły strony.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przygotowuje także zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Poznaniu, podjętą 18 marca.

Jak wyjaśniał w minionym tygodniu sędzia Aleksander Brzozowski, „18 marca sąd umorzył wobec Arkadiusza Ł. postępowanie z uwagi na to, że czyny, które zostały zarzucone oskarżonemu w tym postępowaniu, zawierają się w okresie, który został osądzony przez Sąd Okręgowy w Poznaniu we wrześniu ubiegłego roku. Sąd wówczas przyjął koncepcję czynu ciągłego, czyli dane zachowania, w tym przypadku oszustwa, popełnione w jednym czasie, uznał za jeden czyn. Nowy akt oskarżenia obejmuje takie same zachowania, popełnione tą samą metodą, w tym samym czasie. Jest to okres zamknięty i wszystkie czyny z tego okresu uznaje się za osądzone, nawet jeżeli organy ścigania ujawniły je później. W związku z umorzeniem postępowania sąd podjął decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu” – poinformował sędzia Brzozowski.

Skazany za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”

„Hoss” został nieprawomocnie skazany we wrześniu ub.r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na 7 lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Proces „króla wnuczkowej mafii” trwał ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet.

Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna wprowadzał seniorów w błąd, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem. Adam P. został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych. Żaden z mężczyzn nie był w tej sprawie pozbawiony wolności. Po zatrzymaniach w 2015 roku obaj poszli na współpracę z prokuraturą, przyznali się do przestępstw i zgodzili się dobrowolnie poddać karze, wpłacili także poręczenia majątkowe. Z ugody wycofali się dopiero na etapie postępowania sądowego.

W lutym 2017 roku „Hoss” został ponownie zatrzymany na warszawskiej Woli przez Centralne Biuro Śledcze Policji na podstawie materiałów zebranych przez warszawską prokuraturę. Nowe zarzuty dotyczyły wyłudzeń na blisko 1,6 mln złotych w latach 2012-2014.

Sprawa nabrała rozgłosu, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji połączony z poręczeniem majątkowym. Wkrótce po tej decyzji „Hoss” zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie „Hossa”.

W sprawie głos zabrał także Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, podkreślając, że „przestępca, który grasuje ze swoją szajką w całej Europie, okradając starszych ludzi z oszczędności ich życia, nie powinien się dłużej cieszyć wolnością”.

Arkadiusz Ł. został zatrzymany po miesiącu poszukiwań. Ukrywał się na stołecznym Żoliborzu w wynajętym mieszkaniu. Ujęli go funkcjonariusze z policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania. „Hoss” był w tej sprawie aresztowany od 17 marca 2017 roku.

Jesienią ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie oskarżyła Arkadiusza Ł. Sprawa początkowo trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie, a następnie decyzją sądu apelacyjnego, przekazana do rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu. Jej finałem była decyzja z 18 marca o umorzeniu postępowania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Legionowo: Pracownicy nepalskiej restauracji mieli zabić swojego szefa

Prokuratura Rejonowa w Legionowie przedstawiła zarzuty zabójstwa dwóm obywatelom Indii. Mężczyźni mieli zamordować swojego szefa, 37-letniego właściciela restauracji z kuchnią nepalską. Ciało porzucono w samochodzie, na obrzeżach Legionowa.

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Marcin Saduś, 28 grudnia do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie zgłosił się pełnomocnik 37-letniego obywatela Nepalu, właściciela restauracji z kuchnią azjatycką w centrum miasta. Mężczyzna poinformował, że od kilku dni nie może skontaktować się z Nepalczykiem, nie widziano go także w miejscu pracy, ani zamieszkania. Pełnomocnik zgłosił zaginięcie.

– Następnego dnia na obrzeżach Legionowa w zaparkowanym przy ulicy samochodzie przypadkowa osoba ujawniła zwłoki mężczyzny, który wyglądem przypominał poszukiwanego – podał prok. Saduś.

Jeden z nich przyznał się do winy

Biegły medyk sądowy stwierdził, że 37-latek został uduszony. Do zgonu doszło kilka dni wcześniej. W związku ze sprawą legionowska policja zatrzymała trzech obcokrajowców, którzy byli pracownikami pokrzywdzonego. Dwóch z nich usłyszało w poniedziałek zarzuty zabójstwa, trzeciego przesłuchano w charakterze świadka.

– Podejrzani, obywatele Indii, złożyli przed prokuratorem obszerne wyjaśnienia, przy czym do popełnienia zbrodni przyznał się tylko jeden z nich. Najbardziej prawdopodobnym motywem zabójstwa były nieporozumienia z pracodawcą – podał prok. Saduś.

Trzymiesięczny areszt

Jak podaje prokuratura, podejrzani zaplanowali morderstwo, którego mieli dokonać najprawdopodobniej na terenie restauracji. Ciało 37-letniego pracodawcy zostało następnie porzucone w samochodzie na obrzeżach Legionowa. Śledczy nie informują o szczegółach zbrodni, ponieważ wciąż przesłuchiwani są świadkowie.

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Legionowie uwzględnił wnioski prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt wobec obu podejrzanych. Za zabójstwo mężczyznom grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dziś przesłuchanie Leszka Czarneckiego w prokuraturze

Leszek Czarnecki zostanie dzisiaj (19.11) przesłuchany w Katowicach w sprawie związanej z byłym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim. Ma złożyć zeznania w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (początek o godzinie 11) . To właśnie tam prowadzone jest śledztwo w tej sprawie.

Roman Giertych zapowiedział przekazanie nowego nagrania

Z kolei Roman Giertych zapowiedział w weekend, że również w poniedziałek złoży w prokuraturze kolejne nagranie związane z aferą KNF. Tym razem ma to być nagranie wideo, które pochodzi z lipca. Jak twierdzi adwokat na filmie została poruszona kwestia tzw. „planu Zdzisława”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Afera w KNF. Marek Chrzanowski wrócił do kraju. Podejrzenie przekroczenia uprawnień

Podejrzenie przekroczenia uprawnień – to wstępna kwalifikacja czynu, jakiego mógł się dopuścić Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego. On sam podał się do dymisji, a jego miejsce może zająć człowiek premiera Morawieckiego.

We wtorek ujawniliśmy, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki zawiadomił 7 listopada prokuraturę, iż szef KNF złożył mu korupcyjną propozycję. W zamian za przychylność dla swoich banków miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika – Grzegorza Kowalczyka z Częstochowy. Szef KNF zasugerował (pisząc na kartce) jego wynagrodzenie – 1 proc. wartości grupy Getin za trzy lata. Wedle wyliczeń Czarneckiego to ok. 40 mln zł.

Bankier nagrał rozmowę w cztery oczy z Chrzanowskim 28 marca w siedzibie KNF. „Wyborcza” opublikowała jej stenogram, nagranie audio i krótki zapis wideo.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl