Gang wyprał w Polsce ogromne pieniądze. Szef grupy zatrzymany w Amsterdamie

Szef grupy przestępczej, która w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach próbowała wyprać 1 miliard 400 milionów złotych z handlu narkotykami, został zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie. To najważniejsza z zatrzymanych dotąd osób poszukiwanych w głośnym śledztwie prowadzonym przez dolnośląski wydział prokuratury krajowej. W grupie działało dwóch Polaków oraz trzech obcokrajowców. Zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie mężczyzna był szefem grupy. Ma podwójne izraelsko-panamskie obywatelstwo. Mieszka w Panamie.

Narkotyki i ogromne pieniądze

Na lotnisku w stolicy Holandii zatrzymały go tamtejsze służby, które mają przekazać podejrzanego do Polski. W naszym kraju ma usłyszeć zarzuty kierowania grupą przestępczą, handlu narkotykami wartymi co najmniej 3 miliardy 400 milionów złotych i udział w praniu pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 1 miliard 400 milionów.

Na tę potężną kwotę śledczy natrafili w skierniewickim Banku Spółdzielczym latem zeszłego roku. Pieniądze były na kontach dwóch spółek, które nie prowadziły żadnej działalności. Konta służyły jedynie do międzynarodowych przestępczych operacji finansowych.

Według ustaleń śledczych, „brudne pieniądze” pochodziły z handlu narkotykami oraz w mniejszym stopniu z przestępstw tzw. oszustw internetowych (phishing). Były ukrywane za pomocą skomplikowanych transakcji bankowych, w ramach mechanizmu prania pieniędzy przy wykorzystaniu ogromnej ilości rachunków bankowych, w tym założonych i prowadzonych na terenie Polski, ale także w kilkudziesięciu innych krajach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef Wojskowego Instytutu Higieny zatrzymany przez CBA

CBA zatrzymało we wtorek Dyrektora Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Warszawie w związku z przywłaszczeniem sprzętu ochronnego. Adam Z. miał m.in. przywłaszczać należące do instytutu testy na COVID-19 za co w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie usłyszy zarzuty. Na polecenie prokuratora z Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali we wtorek dyrektora Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii im. Generała Karola Kaczkowskiego w Warszawie, płk dr n. med. Adama Z.

Przywłaszczył płyny dezynfekcyjne i testy na COVID-19

„WIHE w Warszawie jest najważniejszą wojskową placówką w Polsce powołaną do przeciwdziałania zagrożeniom biologicznym, chemicznym, radiologicznym i nuklearnym. Z ustaleń CBA wynika, że niestety sam Instytut nie jest wolny od wirusa, jakim są nadużycia” – poinformowało we wtorek CBA.

Adam Z. najprawdopodobniej jeszcze we wtorek usłyszy zarzuty. Na przesłuchanie do prokuratury wojskowej zostanie doprowadzony po zakończeniu przeszukań jego miejsca zamieszkania i miejsca pracy, które rozpoczęły się we wtorek rano.

– Zarzuty, w związku z którymi dyrektor Instytutu został zatrzymany dotyczą przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych oraz przywłaszczenia mienia należącego do kierowanego przez niego Instytutu, w tym sprzętu ochronnego, płynów dezynfekcyjnych oraz testów na COVID-19 o wartości nie mniejszej niż 10 tysięcy złotych – poinformowała prokurator Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Grozi mu 10 lat więzienia

„Wszystko wskazuje na to, że przedmioty te przekazał następnie osobom nieuprawnionym, działając tym samym na szkodę interesu publicznego” – podał Wydział Komunikacji Społecznej CBA. Dyrektor WIHE miał działać od marca 2020, czyli od początku ogłoszenia epidemii koronawirusa.

Po przesłuchaniu Adama Z. prokurator podejmie decyzję w przedmiocie zastosowania wobec podejrzanego środków zapobiegawczych. Prokuratura i CBA informują, że sprawa ma charakter rozwojowy i „nie można wykluczyć, iż w wyniku dalszych czynności śledczych wartość przywłaszczonego mienia ulegnie zmianie”. Dyrektorowi WIHE grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Premier Mateusz Morawiecki powoła nowego szefa CBA

Premier Mateusz Morawiecki powoła w środę Andrzeja Stróżnego na szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W tym dniu oficjalnie nastąpią również zmiany na stanowiskach wiceszefów służb – CBA i ABW. W ubiegły czwartek sejmowa komisja ds. służb specjalnych wydała pozytywne opinie dotyczące powołania Stróżnego na szefa CBA, odwołania z funkcji wiceszefa tej służby Grzegorza Ocieczka oraz powołania w jego miejsce nowego zastępcy szefa – Daniela Karpety. Jako pierwszy o tym, że Stróżny zostanie nowym pełnoprawnym następcą Ernesta Bejdy, pisał portal tvp.info.

Tego dnia zaopiniowano również jedyną zmianę w kierownictwie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego; pozytywnie komisja wypowiedziała się o kandydaturze płk. Bartosza Jarmuszkiewicza, byłego dyrektora Centralnego Ośrodka Szkolenia ABW, na stanowisko wiceszefa Agencji.

W środę nastąpi oficjalne powołanie wszystkich pozytywnie zaopiniowanych kandydatów. Stróżny otrzyma z rąk premiera Mateusza Morawieckiego nominację na kierowanie CBA.

Jak wynika z ustawy, szefów służb specjalnych powołuje premier po zaopiniowaniu ich przez: prezydenta, rządowe kolegium ds. służb specjalnych i sejmową komisję ds. służb specjalnych. Dla powołania lub odwołania zastępców szefów służb wystarczy opinia sejmowej komisji. Opinie nie są dla premiera wiążące. Szef CBA jest powoływany przez premiera na czteroletnią kadencję. Stróżny od końca kadencji Bejdy – 20 lutego 2020 r. pełni obowiązki szefa CBA, wcześniej był m.in. dyrektorem katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Źródło info i foto: TVP.info

Legionowo: Pracownicy nepalskiej restauracji mieli zabić swojego szefa

Prokuratura Rejonowa w Legionowie przedstawiła zarzuty zabójstwa dwóm obywatelom Indii. Mężczyźni mieli zamordować swojego szefa, 37-letniego właściciela restauracji z kuchnią nepalską. Ciało porzucono w samochodzie, na obrzeżach Legionowa.

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Marcin Saduś, 28 grudnia do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie zgłosił się pełnomocnik 37-letniego obywatela Nepalu, właściciela restauracji z kuchnią azjatycką w centrum miasta. Mężczyzna poinformował, że od kilku dni nie może skontaktować się z Nepalczykiem, nie widziano go także w miejscu pracy, ani zamieszkania. Pełnomocnik zgłosił zaginięcie.

– Następnego dnia na obrzeżach Legionowa w zaparkowanym przy ulicy samochodzie przypadkowa osoba ujawniła zwłoki mężczyzny, który wyglądem przypominał poszukiwanego – podał prok. Saduś.

Jeden z nich przyznał się do winy

Biegły medyk sądowy stwierdził, że 37-latek został uduszony. Do zgonu doszło kilka dni wcześniej. W związku ze sprawą legionowska policja zatrzymała trzech obcokrajowców, którzy byli pracownikami pokrzywdzonego. Dwóch z nich usłyszało w poniedziałek zarzuty zabójstwa, trzeciego przesłuchano w charakterze świadka.

– Podejrzani, obywatele Indii, złożyli przed prokuratorem obszerne wyjaśnienia, przy czym do popełnienia zbrodni przyznał się tylko jeden z nich. Najbardziej prawdopodobnym motywem zabójstwa były nieporozumienia z pracodawcą – podał prok. Saduś.

Trzymiesięczny areszt

Jak podaje prokuratura, podejrzani zaplanowali morderstwo, którego mieli dokonać najprawdopodobniej na terenie restauracji. Ciało 37-letniego pracodawcy zostało następnie porzucone w samochodzie na obrzeżach Legionowa. Śledczy nie informują o szczegółach zbrodni, ponieważ wciąż przesłuchiwani są świadkowie.

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Legionowie uwzględnił wnioski prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt wobec obu podejrzanych. Za zabójstwo mężczyznom grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wrocław: Pracownik okradł szefa i i grał w kasynie. Straty na ponad 70 tys. złotych

Pracownik jednego z wrocławskich sklepów z elektronarzędziami wynosił sprzęt, zastawiał go w lombardach, a za zarobione w ten sposób pieniądze grał w kasynie. Straty oszacowano na ponad 70 tysięcy złotych. Wrocławska policja zatrzymała 50-letniego mężczyznę podejrzanego o kradzież elektronarzędzi. Mężczyzna wynosił sprzęt ze sklepu, w którym pracował, a następnie sprzedawał go lub zastawiał w lombardach.

Podczas zatrzymania wyjaśnił, że przegrał wszystkie pieniądze w kasynie, a środki uzyskane ze sprzedaży skradzionego sprzętu, były mu potrzebne do odegrania się. Straty oszacowano na ponad 70 tysięcy złotych. Policja zabezpieczyła ponad 13 tys. zł znalezionych u mężczyzny, a także sprzęt o wartości blisko 20 tys. zł, znaleziony we wrocławskich lombardach.

Mężczyźnie grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalny napad na Polaków w Rimini. Pełnomocnik z Polski złożył wniosek o utrzymanie wyroku dla Guerlina Butungu

Pełnomocnik dwojga Polaków, którzy w sierpniu 2017 roku zostali napadnięci na plaży w Rimini, wniósł do sądu apelacyjnego o utrzymanie wyroku 16 lat więzienia dla szefa grupy Kongijczyka Guerlina Butungu. Proces apelacyjny w sprawie Butungu rozpocznie się w piątek w Bolonii.

PAP dotarła do odpowiedzi pełnomocnika pary młodych Polaków, mecenasa Maurizio Ghinellego, na apelację od wyroku sądu w Rimini z listopada ub. roku. Butungu został uznany za szefa bandy, w której było też dwóch nieletnich braci – synów imigrantów z Maroka i nastoletni Nigeryjczyk. Zostali oni skazani przez trybunał dla nieletnich na dziewięć lat i osiem miesięcy więzienia.

Włoski adwokat, reprezentujący ofiary, a także miasto Rimini jako stronę poszkodowaną w rezultacie napaści na turystów, szczegółowo i kategorycznie odrzucił jako często „niespójne” i bezpodstawne wszystkie argumenty przedstawione przez obronę imigranta, która wnosi o uchylenie wyroku.

W piśmie procesowym do sądu apelacyjnego w Bolonii pełnomocnik wielokrotnie zgwałconej Polki i jej brutalnie pobitego partnera, przedstawił szczegóły tej napaści, zwracając uwagę na jej wyjątkowe okrucieństwo. Opisał także w jak poważnym stanie byli oboje po napadzie w nocy na plaży i jakie odnieśli obrażenia.

W odpowiedzi na apelację adwokat podkreślił, że argumenty przedstawione przez obronę Butungu są „jawnie bezpodstawne i niezgodne z aktami śledztwa oraz wyrokiem sądu w Rimini”.

O sprawie głośno w Europie
Ponadto Maurizio Ghinelli zwrócił uwagę na to, że napaść w mieście nad Adriatykiem była przez wiele dni tematem w mediach lokalnych i ogólnokrajowych we Włoszech, a także „odbiła się echem w całej Europie z powodu narodowości turystów”.

Jako bezpodstawne odrzucił takie argumenty obrony jak młody wiek skazanego i jego trudną, traumatyczną przeszłość. Przypomniał, że sąd pierwszej instancji odrzucił wniosek o ich uznanie za okoliczności łagodzące.

Podkreślił też, że nie ma dowodów na traumatyczne doświadczenia Kongijczyka w dzieciństwie i młodości oraz na to, że był dzieckiem-żołnierzem w swoim kraju, jak twierdzi, ani także na to, że potrzebował ochrony międzynarodowej.

Pełnomocnik obywateli polskich stwierdził w swym piśmie, że jakiekolwiek problemy socjalne nie mogą zostać uznane za wystarczający powód do tego, by traktować je jako okoliczności łagodzące w takim przypadku. Położył nacisk na to, że istnieje „sieć pomocy i opieki zagwarantowanej przez państwo włoskie imigrantom spoza Unii Europejskiej, zwłaszcza nieletnim oraz osobom ubiegającym się o azyl bądź międzynarodową ochronę”. Wniósł o utrzymanie wymierzonej kary w pełnym wymiarze.
Źródło info i foto: interia.pl

Ukradł szefowi bardzo drogie wina. 40-latek aresztowany

40-letni Nicholas De-Meyer został aresztowany we wtorek w nocy na lotnisku w Los Angeles. Akt oskarżenia nie określa wprawdzie Solomona jako ofiary, ale rzecznik Goldman Sachs potwierdził, że tak jest. Jak dodał, De-Meyer nie był pracownikiem banku, został zatrudniony przez Solomona jako jego osobisty asystent w 2014 roku.

Okradł szefa

Do obowiązków De-Meyera należało m.in. odbieranie rzadkiego i drogiego wina w mieszkaniu swojego szefa na Manhattanie, a następnie transport alkoholu do posiadłości Solomona w East Hampton w stanie Nowy Jork. Kradzież została odkryta, kiedy Solomon sprzedawał swój nowojorski apartament z czterema sypialniami i widokiem na Central Park za 21,5 mln dolarów.

Okazało się, że brakujące butelki asystent sprzedawał dystrybutorom wina. Wśród skradzionego alkoholu znalazło się m.in. siedem butelek francuskiego wina z Domaine de la Romanée Conti w Burgundii. To jedno z najlepszych, najdroższych i najrzadszych win na świecie. Salomon zapłacił za nie 133,6 tys. dolarów, czyli około 19 tys. za jedną butelkę.

Według prokuratury De-Meyer miał je ukraść z mieszkania swojego szefa w październiku 2016 roku. Solomon postrzegany jest jako jeden z potencjalnych kandydatów do objęcia stanowiska dyrektora generalnego Goldman Sachs po tym jak obecny prezes – 63-letni Lloyd Blankfein – odejdzie na emeryturę.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl

Syn senatora zatrzymany za korupcję

CBA zatrzymało cztery osoby, w tym syna senatora z Małopolski, szefa jednego z funduszy handlujących nieruchomościami, a także prezesa Małopolskich Dworców Autobusowych. Powód – podejrzenia o korupcję. Prokuratura ma postawić wszystkim zarzuty.

Prowadzone śledztwo dotyczy łapówek na ponad milion złotych i powoływania się na wpływy. Informacje potwierdził rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Piotr Kaczorek.
Źródło info i foto: TVP.info

Guerlin Butungu gotowy przyznać się do winy. Szef bandy przyzna się do gwałtu?

Herszt bandy, która pod koniec sierpnia w Rimini brutalnie zaatakowała parę polskich turystów i transseksualistę z Peru, Kongijczyk Guerlin Butungu, chce podczas zeznania przyznać się też do innych napadów rabunkowych – podaje w niedzielę dziennik z Bolonii.

Gazeta „Il Resto del Carlino” twierdzi, że 20-letni Butungu, osadzony w więzieniu w Pesaro, postanowił zmienić strategię. Wcześniej odpierał zarzuty dokonania napaści i podwójnego gwałtu; twierdził, że spał i nic nie zrobił. Całą winę zrzucił na pozostałych nieletnich napastników – dwóch braci Marokańczyków oraz Nigeryjczyka.

Według dziennika obecnie Butungu chce rozmawiać ze śledczymi i opowiedzieć o wszystkim, co – jak zaznaczono w artykule – jest zapewne podyktowane nadzieją oskarżonego na poprawę sytuacji procesowej i na szansę skorzystania z okoliczności łagodzących.
Przypomniano, że prokuratura w Rimini chce osądzić go w trybie natychmiastowym, czyli w ciągu pół roku od zatrzymania, podczas gdy oskarżony wnosi o osądzenie po krótkim okresie przygotowawczym. W tym drugim przypadku wymierzona mu kara zostałaby obniżona o jedną trzecią.

Kongijczyk, który wcześniej starał się o azyl we Włoszech i miał prawo pobytu z powodów humanitarnych, chce opowiedzieć o dwóch napaściach na Polaków i obywatela Peru oraz gwałtach w dniu 26 sierpnia, a także o wcześniejszych napadach rabunkowych na włoskich turystów w Rimini.

Butungu – jak informuje gazeta – gotów jest przyznać się do tych przestępstw. Jednocześnie w artykule podkreślono, że śledczy są przekonani o tym, że imigrant z Konga chce też opowiedzieć o innych zdarzeniach, o których nie wiedzą. Dlatego w najbliższych dniach prowadzący dochodzenie udadzą się do więzienia, by oskarżonego przesłuchać.

Czterem sprawcom napadu, gwałtu i pobicia polskich turystów i transseksualisty z Peru w Rimini prokuratura postawiła zarzuty ciężkiego rozboju, zbiorowej przemocy seksualnej i spowodowania obrażeń ciała.
Butungu grozi za to do 20 lat więzienia.

W innym trybie sądzeni będą trzej pozostali napastnicy, którzy staną przed trybunałem dla nieletnich. Przypuszcza się, że mogą zostać skazani na kary kilku lat więzienia.
Źródło info i foto: rp.pl

Filipiny: Zatrzymano szefa grupy przestępczej wyłudzającej w Polsce podatek VAT

Policjanci z Wrocławia zatrzymali na Filipinach szefa grupy przestępczej, która wyłudzała w Polsce podatek VAT w obrocie paliwami. Mężczyzna został deportowany do Polski. Grupa, którą kierował, miała wyłudzić ponad 270 mln zł.

Śledztwo w sprawie działalności zorganizowanej grupy przestępczej, którą założył i kierował zatrzymany Dariusz R., prowadzi Prokuratura Regionalna we Wrocławiu. Mężczyzna ukrywał się przed organami ścigania od trzech lat; był poszukiwany listem gończym i europejskim nakazem aresztowania – podała w komunikacie Prokuratura Krajowa.

Mężczyzna został zatrzymany w środę na Filipinach przez policjantów z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Dariusz R. został deportowany od Polski. Postawiono mu zarzuty założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się wyłudzaniem podatku VAT w obrocie paliwami. Szacowana kwota wyłudzeń wynosi ponad 270 mln zł.

W tym śledztwie prokuratura postawiła już zarzuty 20 osobom.
Źródło info i foto: RMF24.pl