15-letni Emil B. zabił nożem 16-letniego Kubę. Dziś usłyszy zarzut zabójstwa

Dzisiaj przeprowadzana jest czynność z Emilem B., w trakcie której ma on usłyszeć zarzut popełnienia przestępstwa zabójstwa – przekazał w rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś. Emil B. jest przesłuchiwany w Prokuraturze Rejonowej Praga-Południe. Jak przekazał prokurator Saduś „ta czynność w tej chwili trwa”.

Wskazał też, że B. w prokuraturze ma usłyszeć zarzut popełnienia przestępstwa zabójstwa. – Będzie ten zarzut doprecyzowany względem tego, który usłyszał w maju odpowiadając przed sądem rodzinnym. Ta czynność w tej chwili trwa – dodał Saduś.

Poinformował również o tym, że po zakończeniu czynności będzie podejmowana decyzja w przedmiocie środka zapobiegawczego, jaki ma być zastosowany. Prokurator rozważa skierowanie do sądu wniosku o tymczasowy areszt wobec Emila B.

10 maja br. 15-letni Emil B. śmiertelnie ranił nożem 16-letniego Kubę w szkole w Wawrze. Raniony ostrzem nastolatek zmarł. Po tragedii Emil B. został umieszczony w schronisku dla nieletnich. Sąd zdecydował też o poddaniu nastolatka obserwacji psychiatrycznej, która się zakończyła.
Źródło info i foto: onet.pl

Gdańsk: Są zarzuty dla 4 nastolatków, którzy brutalnie pobili 16-latka

Do 8 lat więzienia grozi nastolatkom, którzy wywabili ze szkoły i pobili do nieprzytomności 16-latka. Powiadomieni przez gdański szpital – do którego trafił chłopak – policjanci, ustalili tożsamość i zatrzymali czterech sprawców.

Jak poinformowała w poniedziałek oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku st. asp. Karina Kamińska, pokrzywdzony 16-latek trafił do szpitala w ostatni piątek. Lekarze podejrzewali, że nastolatek został pobity. Od razu po przywiezieniu chłopca do placówki medycznej zaalarmowali o zdarzeniu policjantów – poinformowała Kamińska.

Wyjaśniła, że do szpitala skierowano policyjnych wywiadowców. Ustalili oni, że nastolatek został wywabiony przez znajomego – pod pretekstem spotkania – z gdańskiej szkoły, w której się uczy. W umówionym miejscu na nastolatka – oprócz kolegi, czekało trzech nieznanych mu młodych mężczyzn. Czterech napastników pobiło 16-latka. Gdy ten stracił przytomność, uciekli.

Policjanci, którzy pracowali nad sprawą, dzięki dobremu rozpoznaniu, rozmowom ze świadkami, bardzo szybko ustalili tożsamość napastników – poinformowała Kamińska.

Wyjaśniła, że sprawcy to młodzi mężczyźni w wieku 16, 17, 18 i 19 lat. Wszyscy zostali zatrzymani na terenie powiatu gdańskiego i doprowadzeni do policyjnego aresztu. W niedzielę postawiono im zarzuty pobicia, za który to czyn grozi do ośmiu lat więzienia. Napastnicy zostali objęci policyjnym dozorem. Sprawa najmłodszego z nich zostanie przekazana sądowi rodzinnemu.

Pracujący nad sprawą policjanci ustalili, że prawdopodobną przyczyną pobicia 16-latka była zazdrość o znajomość pokrzywdzonego z jedną z koleżanek napastników.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Atak w szkole w Finlandii. Sprawca zaatakował mieczem. Nie żyje jedna osoba

Jedna osoba zginęła, a dziesięć zostało rannych w wyniku ataku, którego uzbrojony w miecz mężczyzna dokonał w szkole zawodowej w Kuopio w Finlandii – poinformowała policja.

Do ataku doszło na terenie centrum handlowego Hermanni w Kuopio, gdzie szkoła zawodowa Savo wynajmuje pomieszczenia. Jak powiedział fińskim mediom świadek zdarzenia, mężczyzna (według niektórych źródeł – uczeń) uzbrojony w miecz wtargnął do szkoły i zaatakował uczniów.

Wezwani na miejsce policjanci użyli broni palnej. Napastnik został postrzelony i zatrzymany. Według funkcjonariuszy, miał przy sobie pistolet. Policja podała, że w wyniku zajścia jedna osoba zginęła, a dziesięć jest rannych. Stan dwóch ofiar jest ciężki.

Szkoła zawodowa Savo w Kuopio ma 600 uczniów i 40 pracowników. Nie wiadomo, ile osób przebywało na terenie szkoły w momencie ataku.

Premier Finlandii Antti Rinne nazwał wydarzenia w Savo Vocational College „wstrząsającymi i nie do przyjęcia”. – Rozmawiałem z komendantem głównym policji, rząd bacznie obserwuje sytuację – zapewnił.

Potępienie dla „szokujących aktów przemocy w Kuopio” wyraziła także minister sprawiedliwości Anna-Maja Henriksson.
Źródło info i foto: rp.pl

Morderstwo ucznia w szkole w Warszawie. Ratusz i kuratorium o wynikach kontroli

Lada dzień sąd podejmie decyzję, czy Emil B., który na szkolnym korytarzu zabił swojego kolegę, będzie sądzony jak dorosły. Tymczasem kuratorium i ratusz informują o wynikach kontroli w placówce. Obie instytucje nie dopatrzyły się istotnych uchybień w funkcjonowaniu szkoły.

16-letni Kuba zginął 10 maja w szkole imienia Króla Maciusia I w Wawrze. Podczas przerwy zaatakował go nożem inny uczeń, jego kolega – 15-letni Emil B. Po morderstwie prokuratura zwróciła się z wnioskiem o sądzenie chłopca jak osoby dorosłej. Wciąż nie podjęto decyzji w tej sprawie. Ale – jak słyszymy w sądzie – ma to nastąpić lada dzień.

– Do sądu wpłynęła już opinia biegłych psychiatrów. Wkrótce wyznaczona zostanie data posiedzenia, podczas którego zostanie podjęta decyzja w sprawie Emila B. – mówi Joanna Adamowicz z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Uczniowie z problemami

Kiedy Emil. B zadawał śmiertelne ciosy Kubie, jego przybrana matka rozmawiała z dyrekcją. Kobieta mówiła, że obawia się o bezpieczeństwo swojego syna. Pedagodzy nie zdążyli jednak zareagować.

Zamordowany Kuba był wcześniej poszkodowany w sprawie, którą prowadziła praska prokuratura. Zgłoszenie wpłynęło miesiąc przed morderstwem. Chłopak miał być pobity za to, że nie spłacił długu – jak ustaliliśmy – za narkotyki. Emilem dwukrotnie zajmował się praski sąd rodzinny. Chodziło o naruszenie nietykalności cielesnej i alkohol.

W sprawie morderstwa zostali zatrzymani także inni uczniowie, którzy mieli podżegać Emila do zabójstwa Kuby.

Czy szkoła mogła zareagować wcześniej? Sprawdzali to przedstawiciele ratusza oraz kuratorium oświaty.

Nie dostrzegli „istotnych uchybień”

– Biuro Kontroli nie zwróciło uwagi na żadne istotne uchybienia – mówi nam Ewa Rogala, rzeczniczka stołecznego ratusza. W związku z tym w szkole nie wyciągnięto wobec nikogo konsekwencji dyscyplinarnych. Ale pojawią się dodatkowe zajęcia. – Placówka zostanie objęta programem „szkoła bez przemocy”, który został specjalnie zmodyfikowany – dodaje rzeczniczka.

Uchybień nie dopatrzyło się także kuratorium oświaty, które po tragedii dwukrotnie kontrolowało placówkę. Celem było sprawdzenie, czy nauczyciele zapewniają uczniom bezpieczeństwo w placówce (przypomnijmy: do morderstwa doszło na szkolnym korytarzu podczas przerwy). Kuratorium przyglądało się też kwestii opieki psychologicznej nad uczniami.

Jakie były wnioski? Rzecznik kuratorium Andrzej Kulmatycki informuje, że nauczycielom wydano kilkanaście zaleceń, między innymi: objęcie nadzorem miejsc, w które wcześniej nie były kontrolowane, ustalenie planu zajęć dla uczniów z indywidualnym tokiem nauczania bez „okienek” (miał takie Emil B.), zorganizowanie zajęć z pomocy psychologiczno–pedagogicznej oraz prowadzenie dokumentacji takiej pomocy.

Kolejną kontrolę zaplanowano na drugą połowę września.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Strzelanina w szkole. Bohaterski woźny ujawnia szczegóły

Wszyscy mówią: bohater. Uczniowie, ich rodzice, personel szkoły, nawet policja. Tylko on skromnie odwraca twarz i kategorycznie nie zgadza się na zdjęcie w gazecie.

– Po co z tego robić sensację?! Ja jestem tylko woźnym. Nawet nie wiem, jak udało mi się obezwładnić tego szaleńca – mówi Krzysztof G. Ale to przecież dzięki niemu w Szkole Podstawowej nr 1 w Brześciu Kujawskim nie doszło do masakry. Marek N., cierpiący na schizofrenię paranoidalną nastolatek, nie kryje, że chciał zabić wiele osób. Dobrze się do tego przygotował. W domu skonstruował ładunki wybuchowe. Kupiony od kogoś rewolwer przerobił na ostrą broń. Zaopatrzył się w maczetę oraz teleskopowe pałki i tak uzbrojony wdarł się tylnym wejściem do szkoły, do której kiedyś chodził.

Nie przewidział jednego: że spotka na swojej drodze woźnego, który się go nie zlęknie. – Jakoś tak około 10 usłyszałem potężny huk, a zaraz potem drugi – opowiada pan Krzysztof. – W pierwszej chwili pomyślałem, że na drugim piętrze urwała się lampa z sufitu. Wbiegłem tam po schodach, patrzę, a na korytarzu stoi jakiś typ w kominiarce. Był ubrany na czarno, miał plecak, z którego wystawała maczeta i pałki, a w rękach trzymał rewolwer i telefon. Był wyraźnie zaskoczony, że się go nie boję. Działałem jak w transie, nie wszystko pamiętam. Chyba go powaliłem, wykręciłem mu ręce. Przyjechała policja, wzięła go i tyle.

W tej suchej relacji nie czuje się grozy. A przecież Marek N. zdążył już postrzelić w jednej z klas 11-letnią Oliwię, a w innym miejscu uczniowie ratowali poważnie ranną woźną. – Gdyby nie pan Krzysztof, ofiar byłoby znacznie więcej – mówi podinspektor Monika Chlebicz, rzeczniczka komendanta wojewódzkiego policji.
Źródło info i foto: se.pl

Strzelanina w szkole w Brześciu Kujawskim. Woźny złamał zakaz, by ratować dzieci

– Woźny pobiegł na piętro mimo strzałów i ryzyka. Złamał mój zakaz, ale chciał ratować dzieci – mówi dyrektorka podstawówki w Brześciu Kujawskim, w której były uczeń urządził strzelaninę. Dodaje, że napastnik był w przeszłości bardzo spokojnym chłopcem.

Wczoraj do szkoły podstawowej w Brześciu Kujawskim wtargnął 18-letni Marek N. – były uczeń tej placówki. Oddał kilka strzałów i użył przygotowanych wcześniej materiałów wybuchowych. Ranne zostały sprzątaczka i 11-letnia uczennica. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa wielu osób.

– Mam fioła na punkcie bezpieczeństwa dzieci. W zeszłym roku wszyscy nauczyciele i osoby pracujące w szkole były szkolone przez dwóch emerytowanych wojskowych, którzy uczestniczyli w akcjach w Afganistanie. Szkolenia dotoczyły właśnie takich sytuacji. Wydawało mi się, że jesteśmy przygotowani… Szkoła ma dwa wejścia – główne i boczne. Panie woźne pełnią dyżury przy tych wejściach. Drzwi są zamknięte. Można wejść tylko wtedy, gdy panie te drzwi otworzą. Dodatkowo trzeba wpisać się do księgi wejść. Rodzice mieli czasami pretensje, że nie mogą swobodnie wejść do obiektu, ale bezpieczeństwo dzieci jest dla nas zadaniem priorytetowym. Nie uchroniliśmy jednak uczniów przed tą sytuacją… – mówi dyrektor szkoły podstawowej z oddziałami gimnazjalnymi Danuta Kuczyńska.

Dodaje, że analizowane są dwie hipotezy odnośnie do tego, w jaki sposób były uczeń mógł wejść niezauważony do placówki.

– Jedna z przyjętych hipotez dotyczy tego, że wszedł przez dach, a druga, że przez mniejszy daszek. Wejście przez dach tłumaczyłoby to, że znalazł się na drugim piętrze. Od dachu teoretycznie można wejść do budynku przez uchylone okno – podkreśla Kuczyńska.

Mówi, że nie ma żadnej wiedzy o tym, jakoby Marek N. miał ostrzegać kogokolwiek ze szkoły bądź jego bliskich o planowanym ataku. Podkreśla, jak ogromny szok przeszła matka chłopca, po informacji o tym, co się stało, i że natychmiast skontaktowała się ze szkołą i przeprosiła za czyn jej syna.

Woźny został bohaterem

– Jestem zachwycona zachowaniem nauczycieli, zachwycona zachowaniem dzieci. Ewakuacja przebiegła niezwykle sprawnie. Wszyscy zachowali zimną krew. Młodsze dzieci myślały, że to kolejny próbny alarm. One nawet nie słyszały strzałów, ale wszystkie zasady bezpieczeństwa zostały zrealizowane na celujący plus. Napastnik, gdy wszedł na drugie piętro, rzucił petardę własnej roboty do jednej z klas. Były tam uchylone drzwi, bo jeden z uczniów wyszedł na chwilę do toalety, a nauczyciel chciał, żeby do klasy wleciało trochę świeżego powietrza. Część dzieci udało się nauczycielowi ewakuować do łazienki, żeby tam się zabarykadować. Niektóre wybiegły jednak na klatkę schodową i napastnik zaczął strzelać do dziewczynki, która była ostatnia – relacjonuje tragiczne poniedziałkowe wydarzenia dyrektorka szkoły.

Później Marek N. strzelił jeszcze z pistoletu do woźnej i ją również ranił. Następnie wyrzucił jedną z petard przez okno, co zaalarmowało dyrektorkę i woźnego – pana Krzysztofa.

– On szedł pierwszy. Gdy usłyszałam strzały do naszej woźnej – nie pozwoliłam mu iść do góry. Nie posłuchał jednak i poszedł dalej, bo chciał ratować dzieci. W jego stronę poleciała jeszcze jedna – mniejsza petarda. Więcej napastnik nie miał w ręku. Nasz woźny zaczął do niego krzyczeć: „co ty robisz?”. Wtedy ten zdjął czapkę, okulary, buty i położył się na podłodze. Pan Krzysztof go obezwładnił – opowiada Kuczyńska.

Około 40-letni mężczyzna także był szkolony na wypadek takich ataków. I został bohaterem. Na pewno uratował zdrowie, a być może i życie wielu osób.

– Złapał Marka za ręce. Ten nic nie wykrzykiwał. Sprowadziliśmy go na dół i zajęliśmy się dziećmi, które były zabarykadowane w łazience. Później udzielaliśmy pomocy, tamowaliśmy krew i opiekowaliśmy się osobami rannymi do przyjazdu pogotowia – relacjonuje dyrektorka.

Kim jest napastnik? Marek N. atakował wcześniej dzieci na boisku

Potwierdza, że Marek N. leczy się psychiatrycznie. Dodaje, że w szkole podstawowej sprawca ataku był dobrym i bardzo spokojnym uczniem – nieco wycofanym.

– Uczył się dobrze. W gimnazjum – przynajmniej na początku – także nie stwarzał problemów wychowawczych. Problem pojawił się w trzeciej klasie i dotyczył sytuacji rodzinnej. Nie było jednak żadnych aktów agresji tego chłopaka w stosunku do innych uczniów. Dementuję też dzisiejsze rewelacje pojawiające się na niektórych portalach, że nie zdał z klasy do klasy i motywacją jego działania była chęć zemsty na którymś z nauczycieli. To informacje kompletnie nieprawdziwe. Wszyscy nauczyciele w trzeciej klasie gimnazjum po okresie, w którym musiał przejść leczenie psychiatryczne, wystawili mu oceny pozytywne. On skończył szkołę, jest jej absolwentem i nie powtarzał żadnej klasy – wyjaśnia dyrektorka.

Kuczyńska potwierdza za to wcześniejsze informacje o ataku Marka N. w lipcu ubiegłego roku koło szkoły.

– Siedział z kapturem na głowie na orliku. Potem wyjął nóż i gonił dziewczynki. Opiekun orlika zadzwonił na policję. Dziewczynki były bardzo wystraszone. Przyjechali funkcjonariusze, wezwano pogotowie i zabrano go wówczas do zakładu psychiatrycznego – wyjaśnia dyrektorka.

Śledczy badają także ten wątek. Wyjaśniają, dlaczego młody mężczyzna opuścił zakład psychiatryczny. Wszelkie działania w jego sprawie są konsultowane z lekarzami. 18-latkowi grozi nawet dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Nauczyciel z Portland uniemożliwił atak uzbrojonego 18-letniego licealisty

Nauczyciel wychowania fizycznego w liceum Parkrose w Portland uniemożliwił 18–letniemu uczniowi urządzenie strzelaniny w szkole, obezwładnił go i powalił na ziemię – podała policja w Portland w stanie Oregon. W komunikacie zaznaczono, że broń nie była użyta.

– Krótko przed południem uzbrojony osobnik wtargnął na teren szkoły. Personel placówki zagrodził mu drogę, a jeden z nauczycieli powalił go na ziemię – poinformował sierżant Brad Yakots z policji stanowej w Portland podczas konferencji prasowej zwołanej w piątek.

Po przybyciu na miejsce policjanci znaleźli broń w klasie, z której ewakuowano uczniów, a przybyły z bronią 18-latek był przetrzymywany na korytarzu przez trenera miejscowej drużyny futbolu amerykańskiego, który w przeszłości był gwiazdą tej dyscypliny, Keanona Lowe.

Z wypowiedzi, jakich udzielili gazecie „The Oregonian” uczniowie szkoły i koledzy napastnika, miał on przyjść do liceum w długim płaszczu, pod którym ukrył strzelbę.
Źródło info i foto: TVP.info

Wczoraj odbył się pogrzeb zamordowanego ucznia

Bliscy pożegnali w czwartek zabitego 16-letniego Kubę. Podczas uroczystości, które odbyły się na Muzułmańskim Cmentarzu Tatarskim w Warszawie, odprawiający uroczystość duchowny wezwał wiernych do zachowania spokoju oraz podkreślił zaufanie do polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Ceremonia pogrzebowa odbyła się w obrządku muzułmańskim. Zamordowanego 16-latka żegnali rodzina i bliscy, wśród nich także uczniowie szkoły, do której uczęszczał. Uczestnicy ceremonii mają ze sobą m.in. białe róże i lilie. W takiej sytuacji powinniśmy być spokojni, to nie jest wina wszystkich, to jest wina jednego człowieka – mówił podczas uroczystości duchowny muzułmański Bahader Ali Oglu, przebywający z wizytą w Polsce w związku z trwającym Ramadanem.

16-letni Kuba zmarł w piątek 10 maja po tym, jak w szkole im. Króla Maciusia I w warszawskim Wawrze zaatakował go nożem inny uczeń. Podejrzany o zabójstwo piętnastoletni Emil B. trafił do schroniska dla nieletnich. Sprawę wyjaśnia prokuratura i specjalna grupa powołana w Komendzie Stołecznej Policji.

Sąd rodzinny w sobotę postanowił przekazać sprawę zabójstwa prokuraturze. Biegli mają zbadać m.in. poczytalność i stopień rozwoju 15-latka podejrzewanego o zabójstwo. Następnie prokuratura zdecyduje, czy będzie on sądzony na podstawie przepisów Kodeksu karnego jak osoba dorosła. Decyzja sądu jest nieprawomocna. Pełnomocnik obrońcy Emila B. złożył wniosek o wstrzymanie postanowienia o przekazaniu sprawy.

W sprawie zatrzymano także cztery inne osoby nieletnie. We wtorek wobec dwóch z nich Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe wydał postanowienia, na mocy których nastoletni zatrzymani mieli trafić do schroniska dla nieletnich. Jak poinformowano, osoby te mają ukończone 15 lat i nie są uczniami szkoły, w której doszło do zabójstwa.

W czwartek Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu dwóch kolejnych osób – 15-letniej dziewczyny i 14-letniego chłopaka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

To on zabił Jakuba K. na szkolnym korytarzu

Na korytarzu jednej z warszawskich szkół 15-letni Emil B. zaatakował nożem 16-letniego Jakuba K. Ofiara nie przeżyła ataku. Nastoletni nożownik został zatrzymany przez policję, a sąd podjął decyzję o przekazaniu sprawy prokuraturze. Fakt24 dysponuje zdjęciami z doprowadzenia 15-latka do sądu. Czy tak wygląda zimnokrwisty zabójca?

10 maja, podczas przerwy między lekcjami, 15-letni Emil B. zaatakował nożem rok starszego Jakuba K. Zaatakowany nastolatek nie przeżył. Jak nieoficjalnie ustalił Fakt, motywem napaści miały być nieuregulowane długi Jakuba. Emil B. został doprowadzony do sądu, a ten zadecydował o przekazaniu sprawy prokuraturze. Oznacza to, iż na tę chwilę Emilowi B. może grozić nawet 25 lat więzienia – tak, jak dorosłemu sprawcy!

– Prokuratura będzie podejmowała dalsze czynności w sprawie. Najprawdopodobniej zostanie dopuszczony dowód z opinii biegłych psychiatrów na okoliczność poczytalności sprawcy, a także zostanie zbadany stopień rozwoju sprawcy podejrzanego o ten czyn. Jeżeli prokurator dojdzie do wniosku, że zostały spełnione przesłanki przewidziane w art. 10 par. 2, wówczas podejrzany będzie sądzony na podstawie przepisów kodeksu karnego – powiedział w rozmowie z Fakt24 sędzia Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Oczywiście istnieje cień szansy, że przesłanki z tego przepisu nie zostały spełnione. W takim wypadku sprawą zajmie się sąd rodzinny. Na razie wiele wskazuje na to, iż Emil B. będzie sądzony jak dorosły. 15-latek trafi do schroniska dla nieletnich, gdzie będzie czekał na decyzję śledczych w swojej sprawie.

Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy portalu Onet sprawca był prawdopodobnie pod wpływem narkotyków, a konkretnie amfetaminy. Policja do tej pory nie potwierdziła jednak tej informacji.

Udało nam się zdobyć zdjęcia z doprowadzenia nastolatka do sądu. Nie wiemy, co myślał, zakładając bluzę, która z tyłu miała anglojęzyczny napis „Fearless”, czyli nieustraszony. Czy to ma być forma jakiegoś manifestu? Jeśli rzeczywiście nie jest to przypadek, to raczej nie wygląda na to, by ten nastoletni degenerat miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia…

Przypomnijmy, że do tragedii doszło w szkole im. Króla Maciusia I w warszawskim Wawrze. Napastnik i ofiara uczęszczali do tej samej szkoły, lecz do innych klas. Śmiertelne ciosy zadano podczas przerwy, na korytarzu. Zaatakowanego Jakuba nie udało się uratować.
Źródło info i foto: Fakt.pl

7-latek z nożem w szkole w Rybniku. Groził rówieśnikowi

O krok od kolejnej tragedii w szkole podstawowej. 7-latek w Rybniku groził koledze ze szkoły nożem. W porę zareagowała pedagog, która wezwała do placówki policję. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek, 9 maja, w Szkole Podstawowej nr 35 im. ks. Franciszka Blachnickiego w Rybniku. Przed godziną 9 rybniccy śledczy otrzymali zgłoszenie o uczniu, który przyniósł do szkoły nóż – podaje „Fakt”.

„Chłopiec miał grozić rówieśnikowi niebezpiecznym narzędziem. W rozmowie z funkcjonariuszami przyznał, że nie zamierzał skrzywdzić kolegi, tylko wystraszyć”.

Uczeń oświadczył, że poprzedniego dnia poszedł po lekcjach z koleżanką do lasu, która na miejscu pokazała mu dwa nożyki. Chłopiec wziął jeden, a ona drugi. O dalszym losie 7-latka zdecyduje sąd rodzinny w Rybniku. W przeszłości miał nie sprawiać kłopotów wychowawczych. 

Wawer. Zabójstwo 15-latka w szkole podstawowej 

W ubiegły piątek przed południem w Szkole Podstawowej nr 195 im. Króla Maciusia I w Wawrze jeden z uczniów zaatakował drugiego. Raniony nożem chłopiec zmarł. Podejrzany o zabójstwo 15-latek trafił do schroniska dla nieletnich. Sprawę wyjaśnia policja i prokuratura.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl