Ustawka kiboli pod Zieloną Górą. „To była dzicz”

W sobotę, na drodze między Zieloną Górą a Nowogrodem Bobrzańskim, doszło do bójki kiboli. – To była dzicz – relacjonuje świadek. Jedna osoba trafiła do szpitala.

Jak relacjonuje serwis poscigi.pl, w ustawce wzięło udział 30-40 osób. Około godziny 15:00 kibole zablokowali drogę i rozpoczęli bijatykę. – To była dzicz – opisuje jeden ze świadków zdarzenia.

Zamaskowane osoby okładały się pięściami, pewna grupa kopała leżącego na ziemi mężczyznę. „Część skakała po samochodach. Inni upadali na maski samochodów po potężnych ciosach” – czytamy na poscigi.pl.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Katowice: Lekarz odkrył, że 4-miesięczny chłopiec mógł być maltretowany. Rodzice aresztowani

Rodzice przywieźli do szpitala w Katowicach swojego 4-miesięcznego synka z urazem ręki. Lekarz badający niemowlę stwierdził, że ma ono jeszcze inne poważniejsze obrażenia i wezwał policję. Kobieta i mężczyzna zostali aresztowani pod zarzutem znęcania się nad swoim dzieckiem. Zostali aresztowani. Nie przyznają się do winy.

Matka i ojciec chłopczyka w czwartek zgłosili się z dzieckiem do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Twierdzili, że ich synek ma uraz ręki.

– Dziecko trafiło na szpitalny oddział ratunkowy z rodzicami. W trakcie badań lekarz nabrał podejrzeń, że chłopczyk nawet wcześniej mógł być już maltretowany, dlatego powiadomił policję – powiedział reporterowi Polsat News Przemysławowi Białkowskiemu rzecznik prasowy centrum Wojciech Gumułka.

Według lekarzy, dziecko miało m.in. uszkodzenia klatki piersiowej i uraz głowy.

Prokuratura wszczęła śledztwo.

– Rodzicom postawiono zarzuty znęcania się nad synem ze szczególnym okrucieństwem i spowodowanie u niego obrażeń ciała, za co grozi od roku do 10 lat więzienia – poinformowała Anna Musiorska z Prokuratury Rejonowej Katowice Północ.

21-letnia matka i 27-letni ojciec chłopca nie przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia.

Chłopiec nadal jest w szpitalu, jego stan jest dobry.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymania w Opolu w związku z podejrzeniem korupcji przy rozbudowie szpitala

Opolscy policjanci z wydziału do walki z korupcją dokonali serii zatrzymań w związku z nieprawidłowościami przy remoncie i rozbudowie jednego ze szpitali – poinformował w poniedziałek zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Sprawa dotyczy zakończonej pod koniec 2018 roku inwestycji za 1,8 mln złotych. Według śledczych podczas remontu i rozbudowy jednego ze szpitali doszło do wielu nieprawidłowości.

W toku postępowania policjanci wykryli, że części prac, za które wypłacono pieniądze pochodzące m.in. z ministerialnych dotacji, nie wykonano. Według wstępnych szacunków w ten sposób wyrządzono szkody przekraczające 120 tys. złotych.

W pierwszych dniach kwietnia funkcjonariusze zatrzymali właściciela firmy budowlanej, inspektora nadzoru budowlanego i pracownika szpitala. Zabezpieczyli także dokumenty, nośniki danych i komputery. Podejrzanym przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem i defraudacji środków publicznych. Grozi im za to do ośmiu lat więzienia.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trwa śledztwo w sprawie zabójstwa w warszawskim kościele. „Ofiara miała rany tłuczone głowy”

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola wszczęła w piątek śledztwo po tragedii na plebanii kościoła św. Augustyna. Postępowanie dotyczy zabójstwa 64-letniego Marka T. i spowodowania obrażeń ciała u jednego z księży. Napastnik, 40-letni zawodnik sztuk walki, nieprzytomny przebywa w szpitalu.

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński, śledztwo zostało wszczęte w piątek przed południem przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Wola.

– Dzisiaj po wpływie akt do prokuratury i zapoznaniu się z całością zgromadzonego na tym etapie materiału dowodowego prokurator wszczął śledztwo w kierunku zabójstwa pokrzywdzonego poprzez zadanie mu uderzeń skutkujących licznymi obrażeniami głowy oraz w sprawie spowodowania obrażeń ciała na okres powyżej siedmiu dni u księdza, który próbował obezwładnić napastnika – przekazał prok. Łapczyński.

Prokuratura zleciła sekcję zwłok zmarłego 64-latka, która rozpoczęła się w piątek około południa.

Napastnik, Jan B., nie usłyszał jeszcze zarzutów. W czwartek po obezwładnieniu przez policjantów zemdlał i dotychczas nie odzyskał przytomności, przebywa w jednym z warszawskich szpitali. Prokurator Łapczyński powiedział, że od 40-latka pobrano materiał do badań na zawartość alkoholu lub innych środków odurzających w organizmie.

Jak podaje prokuratura, Jan B. trenował sztuki walki, jest dobrze zbudowany i silny. Do zdarzenia, którego miał być sprawcą, doszło w czwartek popołudniu na plebanii kościoła św. Augustyna przy ul. Nowolipki w Warszawie. Jan B. zaatakował 64-letniego mężczyznę. Kiedy na pomoc poszkodowanemu ruszył ksiądz, też został zaatakowany. Po reanimacji pokrzywdzony został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł. Ofiara miała rany tłuczone głowy.

Rzecznik Archidiecezji Warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński przekazał, że ofiarą napadu był ojciec jednego z księży archidiecezji, który przyszedł do kościoła do spowiedzi.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Atak na plebanii na Muranowie. Jedna osoba nie żyje

Napastnik zaatakował mężczyznę na plebanii na warszawskim Muranowie. Kiedy na pomoc ruszył ksiądz, też został uderzony. Ranny 65-latek trafił do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować. Trafił tam również agresor. Ksiądz nie odniósł obrażeń, jest w szoku. – Motywy sprawcy nie są znane – powiedział polsatnews.pl kom. Sylwester Marczak. Ofiara śmiertelna to ojciec jednego z księży.

Do zdarzenia doszło w czwartek po godz. 17 w zakrystii kościoła pw. św. Augustyna na Muranowie. Rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak poinformował, że do plebanii wszedł agresor i zaatakował mężczyznę, który właśnie ją opuszczał. Poszkodowanemu pomocy próbował udzielić ksiądz, który usłyszał krzyki, on również został zaatakowany. Duchowny jest w szoku.

Po reanimacji pokrzywdzony 65-latek został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.

Według portalu w polityce.pl agresor zaatakował szklanym przedmiotem, uderzył nim ofiarę kilka razy w twarz. Wiek napastnika nie jest dokładnie znany. Kom. Marczak w rozmowie z polsatnews.pl określił go na ok. 40 lat.

Policja była na miejscu po trzech minutach

Policjanci zjawili się na miejscu po trzech minutach od wezwania i obezwładnili napastnika. – Kiedy był już obezwładniony, stracił przytomność i rozpoczęła się reanimacja. Agresor został zabrany do szpitala i tam znajduje się pod naszym nadzorem – przekazał rzecznik warszawskiej policji.

Na miejscu zdarzenia pracują stołeczni policjanci. O napaści zawiadomiono prokuraturę.

– Motywy działania sprawcy nie są na razie znane – powiedział polsatnews.pl kom. Marczak.

Ofiara to ojciec jednego z księży

Śmiertelną ofiarą jest ojciec jednego z księży Archidiecezji Warszawskiej, który przyszedł do kościoła do spowiedzi. „Polećmy Bogu zmarłego w wyniku dzisiejszej napaści w przedsionku domu parafialnego przy kościele św. Augustyna w Warszawie” – napisał na Twitterze ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej.

– Doszło do bardzo brutalnego napadu. Trzeba modlić się przede wszystkim w intencji człowieka, który stracił życie, jak również wspierać duchowo jego rodzinę – powiedział ks. Śliwiński.

„Znaliśmy się od 1990 roku. Wyszedł z kościoła prosto po spowiedzi z całego życia…. Proście też za Żoną, Ewą, dziećmi i wnukami. Boże, miej miłosierdzie dla Marka i dla jego zabójcy. Wieczny odpoczynek racz mu dać…” – napisał na Twitterze Cezary Jurkiewicz, przewodniczący klubu radnych PiS w Radzie Warszawy.

Atak nożownika również na Mokotowie. Policja nie wiąże tych dwóch spraw

Także w czwartek doszło do ataku na stołecznym Mokotowie, gdzie zginął 40-letni mężczyzna kilkakrotnie ugodzony nożem. Podejrzewanego o zabójstwo policja zatrzymała w okolicach ul. Sobieskiego, niedaleko miejsca, w którym doszło do ataku.

Policja wyklucza powiązanie tych dwóch spraw. Napastnik w wolskim kościele nie posługiwał się nożem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Legnica: Pracownik prosektorium zatrzymany przez policję. Bezcześcił ciała zmarłych

Pracownik prosektorium legnickiego szpitala traktował ciała zmarłych pacjentów jak przedmioty! Rozkładał nogi martwych kobiet, dotykał intymnych części ciała i obmacywał ich piersi. Zdjęciami chwalił się w gronie znajomych! Ryszard G. (56 l.) został zatrzymany przez policję, a prokuratura wszczęła śledztwo.

Ryszard G. jest technikiem sekcyjnym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. Ma 35-letnie doświadczenie. O tym, czego się dopuścił, poinformował portal gazetawroclawska.pl. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, od pewnego czasu było wiadomo, że Ryszard G. (56 l.) dopuszcza się ohydnych praktyk i je fotografuje, by chwalić się zdjęciami przed znajomymi. Policjanci przeszukali jego szafki, znaleźli jego zdjęcia z ciałami zmarłych i przekazali je prokuraturze. Z opowieści świadków wynika, że technik rozkładał nogi martwych kobiet, dotykał intymnych części ciała, obmacywał ich piersi itp.

– Na razie nie mamy dowodów, aby zatrzymany dopuszczał się czynów seksualnych, ale prokurator zajmujący się sprawą wyjaśnia wszystkie wątki – mówi Lidia Tkaczyszyn, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Według dziennikarzy „Gazety Wrocławskiej” Ryszard G. komentował wygląd piersi kobiecych zwłok i wyrażał się o nich wulgarnie. O tym, jak się zachowuje, jego współpracownicy mieli wiedzieć od dawna. Ale przedstawiciele szpitala zaprzeczają.

– Zaskoczyła nas ta bulwersująca informacja, do wtorku nie mieliśmy żadnych sygnałów na temat pracy tego pracownika – mówi Tomasz Kozieł (42 l.), rzecznik prasowy szpitala. – Jest zawieszony w obowiązkach, a jeśli prokuratura potwierdzi zarzuty, zostanie dyscyplinarnie zwolniony.

W tej sprawie przewija się także inny wątek: Ryszard G. (56 l.) miał za pieniądze podmieniać próbki moczu i krwi ofiar wypadków, które są dowodami w jednym z procesów. O tym miał G. napisać w swoich notatkach. – Sprawdzimy także i ten wątek – dodaje prokurator Tkaczyszyn. Za znieważenie zwłok grożą mu dwa lata więzienia.

Według „Gazety Wrocławskiej” Ryszard G. wiele lat pracował w prosektorium w Lubinie, ale został zwolniony. Obecnie pracuje także w jednym z lubińskich zakładów pogrzebowych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w Radlinie. 23-latek postrzelił 37-letniego mężczyznę

Policjanci z Radlina zatrzymali 23-latka, który postrzelił 37-letniego mężczyznę. Te dramatyczne sceny rozegrały się po tym, jak 37-latek zwrócił uwagę kierowcom na zbyt szybką i agresywną jazdę. Wtedy pasażer jednego z samochodów sięgnął po śrutową broń pneumatyczną i zaczął strzelać. Mężczyzna z ranami postrzałowymi trafił do szpitala.
Źródło info i foto: nowiny.pl

Atak na byłego prezydenta Siedlec. Nożownik usłyszał zarzuty

Były prezydent Siedlec Wojciech Kudelski opuścił szpital – poinformował PAP dyrektor ds. medycznych z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Mariusz Mioduski. Dodał, że jego stan jest dobry.

Wojciech Kudelski został wypisany ze szpitala w niedzielę popołudniu. Jego stan po ataku nożownika i operacji ratującej życie na tyle się poprawił, że mógł opuścić lecznicę. „Jest w stanie dobrym, stabilnym, bez powikłań” – powiedział PAP dyrektor ds. medycznych z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Mariusz Mioduski.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia przed godz. 8. przez Dejana S. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów. Samorządowiec, który obecnie jest radnym wojewódzkim PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację.

Śledczy ustalili, że napastnik, który zaatakował Kudelskiego, w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy, to jest do 30 czerwca 2019 roku. Tym samym przychylił się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i spowodowania obrażeń ciała zagrażających życiu. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Biskup polując na dziki postrzelił myśliwego

Biskup katolicki Vjekoslav Huzjak był wśród uczestników polowania na dziki w Lipovljanie w Chorwacji. Podczas łowów duchowny pomylił dzika z myśliwym i postrzelił go z ok. 90 metrów. Ciężko ranny w udo mężczyzna trafił do szpitala. Przeciwko biskupowi wszczęte zostało dochodzenie.

Polowanie odbywało się na obszarze łowieckim w Kraljeva Velika w Lipovljanie w ubiegły piątek, jednak dopiero w tym tygodniu okazało się, że myśliwym, który strzelając do dzika ciężko ranił kolegę jest 58-letni biskup ordynariusz Vjekoslav Huzjak z diecezji Bjelovar-Križevci.

Jak donosi chorwacki dziennik „Vecernij List”, biskup jest zagorzałym myśliwym.

Ubolewa i życzy powrotu do zdrowia

Zvonimir Ancić, rzecznik Chorwackiej Konferencji Biskupiej, oficjalnie potwierdził, że wydarzenie miało miejsce i uczestniczył w nim biskup Huzjak.

Do sprawy odniosła się również diecezja Bjelovar-Križevci, która wydała oświadczenie: „Biskup Vjekoslav Huzjak uczestniczył w piątek, 11 stycznia 2019 r., w polowaniu, podczas którego doszło do nieszczęśliwego zranienia myśliwego. Właściwe organy państwowe prowadzą dochodzenie, wszelkie informacje zostaną podane po jego zakończeniu”.

„Biskup wyraził głębokie ubolewanie nad tym, co się stało, a rannemu myśliwemu życzy szybkiego powrotu do zdrowia” – dodała w komunikacie diecezja.

We wtorek biskup odwiedził rannego w szpitalu. „Biskup Huzjak uważnie śledzi proces powrotu do zdrowia myśliwego” – poinformowało biuro biskupa.

Policja: obaj myśliwi byli trzeźwi

Organy ścigania prowadzą dochodzenie w sprawie postrzału na polowaniu. Na razie ustalono, że ani biskup, ani ranny 64-letni myśliwy nie byli pod wpływem alkoholu. Postrzelony myśliwy ma poważne obrażenia, ale jego życie nie jest zagrożone.

W chorwackich mediach rozgorzała dyskusja, czy etyczne jest, by księża brali udział w polowaniach dla przyjemności oraz czy zwierzęta mają duszę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rośnie liczba ofiar zamachu na hotel w Kenii. Za atak odpowiedzialni są terroryści z al-Szabab

Do 21 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych ataku terrorystów z somalijskiej organizacji al-Szabab na hotel w stolicy Kenii – poinformował w środę szef kenijskiej policji Joseph Boinnet. 28 rannych osób jest w szpitalu. Wszyscy napastnicy zostali zabici.

– Odnaleźliśmy w miejscu ataku sześć kolejnych ciał. Zmarł też ciężko ranny policjant – powiedział Boinnet.

Podał też, że wśród ofiar śmiertelnych jest szesnastu Kenijczyków, Amerykanin i Brytyjczyk oraz trzy osoby pochodzące z Afryki, których narodowość nie została potwierdzona. Według szefa policji 28 osób przebywa w szpitalu. Nie podał jednak, jaki jest ich stan. Wcześniej prezydent Kenii Uhuru Kenyatta poinformował w oświadczeniu o zakończeniu 20-godzinnej operacji prowadzonej przez siły bezpieczeństwa w kompleksie hotelowym. – Terroryści zostali wyeliminowani – powiedział. Aresztowano dwie osoby podejrzane o współpracę z zamachowcami.

Atak na hotel

We wtorek około godziny 15 miejscowego czasu (13 czasu polskiego) zaatakowany został w Nairobi luksusowy hotel DusitD2 oraz inne budynki wchodzące w skład kompleksu biurowego 14 Riverside Drive. Mieszczą się tam wschodnioafrykańskie przedstawicielstwa wielu międzynarodowych koncernów, m.in. Colgate Palmolive, Reckitt Benckiser, Pernod Ricard, Dow Chemical i SAP. Według relacji mediów atak rozpoczął się od detonacji ładunków wybuchowych umieszczonych w zaparkowanym na terenie samochodzie, po czym do hotelu wdarła się grupa 4-6 terrorystów. Jeden z nich miał być zamachowcem samobójcą. W oświadczeniu organizacja al-Szabab napisała, że atak na hotel i kompleks biurowy w Nairobi jest odwetem za decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela.
Źródło info i foto: tvn24.pl