Policja wyjaśnia sprawę pożaru szpitala w Krakowie

Policja wyjaśnia przyczyny pożaru, który wybuchł w niedzielę wieczorem w Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Nikt w nim nie ucierpiał, ale spłonęły dwa elektryczne meleksy. – W poniedziałek policja i biegły z zakresu pożarnictwa będą przeprowadzać oględziny na miejscu zdarzenia. Będziemy ustalać przyczyny – powiedziała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

Do zdarzenia doszło na poziomie minus 2, w części technicznej szpitala. Spłonęły dwa meleksy o napędzie elektrycznym. – Nie były to ani karetki, ani ambulanse – podkreślił rzecznik prasowy małopolskiej PSP Sebastian Woźniak. Wstępna wartość szacowanych strat to 20 tys. zł.

Akcja gaśnicza w niedzielny wieczór trwała ponad dwie i pół godziny, uczestniczyło w niej 32 strażaków z ośmiu zastępów. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, nie było ewakuacji budynku.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował 21-letniego kierowcę motocykla. Sprawca zatrzymany 

39-letni napastnik zaatakował nożem 21-letniego kierowcę motocykla. Do zdarzenia doszło w Andrychowie (Małopolska) na jednej z lokalnych dróg. Młody mężczyzna z ranami kłutymi ramienia i uda trafił w ciężkim stanie do szpitala – poinformowała polsatnews.pl rzecznik wadowickiej policji. Sprawca został zatrzymany.

– 21-letni mężczyzna został zaatakowany nożem, z ranami kłutymi uda i ramienia trafił do szpitala w Wadowicach – poinformowała polsatnews.pl mł. asp. Agnieszka Petek, rzecznik wadowickiej policji. 

Młody mężczyzna wraz z ojcem jeździł na motocyklu. W pewnym momencie, wczesnym popołudniem, został zaatakowany nożem przez 39-letniego napastnika w okolicach andrychowskiej alei Wietrznego. Nożownik przebił także opony w motocyklu 21-latka. 

Sprawca zatrzymany 

Napastnik w krótkim czasie został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Jak przekazuje Petek, 39-latek przebywa w areszcie i będą wobec niego prowadzone czynności zmierzające do wyjaśnienia zdarzenia. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjant ranny po ataku Włodzimierza Czarzastego

– Mieliśmy do czynienia z napieraniem na policjanta, który się przewrócił i uderzył nogą o hak pojazdu i niestety doszło do bardzo poważnej kontuzji, która wyłącza policjanta na kilka tygodni, jak nie miesięcy, ze służby. Obecnie przebywa w szpitalu – oświadczył rzecznik prasowy komendanta stołecznego policji nadkom. Sylwester Marczak.

Sylwester Marczak wyjaśniał okoliczności działań policji podczas protestu Strajku Kobiet w Warszawie 18 listopada. Rzecznik odniósł się na początku do incydentu z udziałem policji i wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Marczak stwierdził, że sytuacja wyglądała „zupełnie inaczej”, niż przedstawił ją Czarzasty. – Nagranie wyraźnie pokazuje, kto był stroną atakującą, w tym przypadku to policjant doznał poważnej kontuzji, ma on założony gips i przebywa w szpitalu – powiedział rzecznik KSP.

Z jego relacji wynika, że kilka osób przed Sejmem chciało przejść przez policyjny kordon. Przepuszczone zostały osoby, które miały legitymacje poselskie. – Policjanci nie muszą znać wszystkich posłów. Wystarczyło okazać legitymacje – wyjaśniał Marczak.

– Mieliśmy do czynienia z napieraniem na policjanta, który się przewrócił i uderzył nogą o hak pojazdu i niestety doszło do bardzo poważnej kontuzji, która wyłącza policjanta na kilka tygodni, jak nie miesięcy, ze służby. Sprawa jest prowadzona w dwóch kierunkach, przez całą noc pracował wydział kontroli KSP. Komendant przekaże informacje do pani marszałek Sejmu. W trybie w postępowaniu karnym, w kierunku spowodowania bardzo poważnego uszczerbku na zdrowiu policjanta, prowadzone są czynności pod nadzorem prokuratury – powiedział nadkom. Sylwester Marczak.

Wcześniej, w środę wieczorem, Włodzimierz Czarzasty i Lewica informowali, że policja użyła wobec wicemarszałka siły.

„Nie widzę nieprawidłowości”

– Nie widzę nieprawidłowości, by można było stwierdzić, że policjanci działali w sposób niewłaściwy – ocenił Marczak, pytany przez dziennikarzy o działania nieumundurowanych policjantów wobec postronnych osób. – Każda osoba, która uznaje, że działania były niewłaściwe i jej dotyczyły, może takie informacje przekazać do wydziału kontroli i takie czynności będą prowadzone – dodał.

Podczas środowych interwencji policja użyła gazu m.in. wobec posłanki Lewicy Magdaleny Biejat.

– Będziemy używać gazu tam, gdzie jest to konieczne, są to środki służące policjantom do przywracania porządku – wyjaśniał Marczak.

Rzecznik tłumaczył, że w środę na placu Powstańców Warszawy po kilkukrotnym wezwaniu do rozejścia grupa protestujących, która nie zastosowała się do tych wezwań, została otoczona przez policjantów dla wylegitymowania wszystkich tych łamiących prawo osób i skierowania wniosków do sanepidu.

Część osób próbowała jednak wydostać się z tego kordonu, żeby uniknąć odpowiedzialności i wobec nich zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego – tłumaczył nadkom. Marczak.

– Policjanci są nagrywani przez setki telefonów komórkowych. Nagrania krążą po sieci. Naprawdę trzeba być osobą naiwną, żeby sądzić, że policjanci będą świadomie naruszać normy prawne, będą przekraczać uprawnienia. Mamy świadomość, że jesteśmy nagrywani. Policjanci nie atakują, policjanci używają środków przymusu bezpośredniego – przekonywał Marczak.

Jak podkreślił rzecznik KSP, zabezpieczony monitoring „jasno pokazuje, w jaki sposób i która ze stron zachowywała się w sposób agresywny”. – Zachęcam, aby nie patrzeć tylko przez pryzmat kilku sekund danego nagrania, ale postarać się zapoznać z całym materiałem bez czytania komentarzy – powiedział Marczak.

W odpowiedzi na te wyjaśnienia poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba zapowiedział złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Dane dotyczące środowych interwencji

Jak podała policja, w trakcie środowych wydarzeń w stolicy zatrzymano 20 osób, z czego siedem zostało już zwolnionych. Kilka osób nie chciało podać swoich danych, dlatego zostały przewiezione do komisariatów. 13 osób – według policji – popełniło przestępstwa.

– Mówimy o naruszeniu nietykalności, mówimy o zmuszaniu do zaprzestania wykonywania zadań służbowych – tłumaczył Sylwester Marczak.

Policjanci wylegitymowali w sumie 497 uczestników protestu, skierowano 320 wniosków o ukaranie do sądu i 297 notatek do sanepidu.
Źródło info i foto: interia.pl

Knurów: Zatrzymano sprawców usiłowania zabójstwa

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 5 osób podejrzanych m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Dwie z nich mogą odpowiadać za usiłowanie zabójstwa, do którego doszło w 2005 roku w Knurowie. Sprawcy siekierami i kijami bejsbolowymi zaatakowali wtedy mężczyznę. Ich ofiara w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Jeden z podejrzanych usłyszał dodatkowo zarzut dotyczący próby zdyskredytowania wiarygodności obciążającego go świadka koronnego. Grupa handlowała również środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi. W 2005 roku w Knurowie zaatakowany został mężczyzna. Sprawcy zadawali mu ciosy siekierami i kijami bejsbolowymi – informują funkcjonariusze. Napastnicy uderzali między innymi w głowę oraz klatkę piersiową, czym spowodowali rozległe obrażenia ciała. Dzięki interwencji sąsiadów, którzy zmusili sprawców do ucieczki i udzieleniu szybkiej pomocy lekarskiej, nie doszło do śmierci pokrzywdzonego – zaznaczają policjanci.

Sprawa była bardzo trudna do wyjaśnienia, ponieważ osoby mające wiedzę na temat zajścia, nie chciały współpracować z organami ścigania – dodają funkcjonariusze. Jak ustalono, w sprawę może być zamieszanych 6 osób, z czego jedna z nich przebywa w więzieniu m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm kolejnym osobom zarzuty usiłowania zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ujawniono fragmenty protokołu z przesłuchania Romana Giertycha. „Bez kontaktu, nieprzytomny”

„Prokurator stwierdza, iż podejrzany śpi i nie ma z nim żadnego kontaktu. (…) Obrońcy oświadczają, że klient jest bez kontaktu, nieprzytomny na łóżku szpitalnym” – to fragment protokołu z przesłuchania mec. Romana Giertycha, do którego dotarła „Gazeta Wyborcza”. Dziennik zaznacza, że dokument został podpisany przez prok. Annę Kijek-Głęboczyk z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. „Pani prokurator sama zauważyła, że nasz klient nie jest przytomny. Zachowała się w porządku, bo sama to swoje spostrzeżenie odnotowała w protokole” – komentuje w rozmowie z „Wyborczą” pełnomocnik Giertycha mec. Jakub Wende.

Zasłabł w czasie przeszukania jego willi

Przypomnijmy, Roman Giertych – znany adwokat, pełnomocnik m.in. Donalda Tuska, kiedyś wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a obecnie krytyk działań Prawa i Sprawiedliwości – został zatrzymany w ostatni czwartek wczesnym popołudniem przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w związku ze sprawą z lat 2010-14.

Jak informował wówczas rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, zebrany przez CBA materiał dowodowy wskazuje na udział 12 zatrzymanych w tej sprawie – obok Giertycha to m.in. znany biznesmen Ryszard Krauze – w procederze wyprowadzenia środków ze spółki giełdowej i przywłaszczenia tych środków – chodzi o ponad 90 mln złotych – oraz prania brudnych pieniędzy.

W czwartek po południu w czasie przeszukania willi Giertycha w podwarszawskim Józefowie adwokat zasłabł. Karetka zabrała go nieprzytomnego do szpitala. Dzień później śledczy postawili Romanowi Giertychowi zarzuty.

Obrońca: Giertych „jest nieprzytomny”. Prokuratura twierdzi, że symulował

Już wtedy obrońcy adwokata alarmowali, że przedstawienie zarzutów było pozorne ze względu na stan zdrowia ich klienta.

„Zatrzymany znajduje się w takim stanie zdrowia, że jest nieprzytomny, nie ma kontaktu z rzeczywistością, obrońcami. Podczas czynności nie miał kontaktu z prokuratorem, nie złożył oświadczenia w sprawie treści zarzutów” – mówił wówczas mec. Błażej Biedulski.

Prokuratura z kolei podkreślała, że zgodę na przesłuchanie uzyskała od specjalistów w dziedzinie kardiologii, neurologii i medycyny sądowej.

Śledczy z Poznania podali także, że Roman Giertych rozmawiał z „dwoma pełnomocnikami, a także lekarzami i funkcjonariuszami CBA”, a „jego zachowanie zmieniło się, kiedy uzyskał informację, że w opinii biegłych lekarzy nie ma żadnych przeszkód, by wykonać czynności z jego udziałem”. „Wtedy, w ocenie prowadzących czynności procesowe, Roman G. rozpoczął symulowanie braku świadomości” – stwierdziła prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Białystok: Potrącił 9-latka i jego ojca. Trwają poszukiwania kierowcy

Policjanci szukają kierowcy, który w poniedziałek późnym wieczorem (19.10) potrącił 9-letniego chłopca i jego ojca na przejściu dla pieszych w Białymstoku. Obydwaj w ciężkim stanie trafili do szpitala.

„Na skrzyżowaniu ulic Zielonogórskiej i Wrocławskiej w Białymstoku został potrącony 9-letni chłopiec, który przechodził przez przejście razem ze swoim ojcem. Kierowca pojazdu nie udzielił pomocy potrąconym osobom i oddalił się z miejsca wypadku” – mówi nadkom. Tomasz Krupa.

Policjanci proszą wszystkich świadków tego wypadku o kontakt.

„Wszystkie osoby, które widziały to zdarzenie, prosimy o pilny kontakt. Z ustaleń policjantów wynika, że kierowca najprawdopodobniej poruszał się pojazdem koloru ciemnego, to było auto o typie nadwozia hatchback, Audi albo Peugeot” – dodaje nadkom. Tomasz Krupa.

Osoby, które mają informacje na temat tego wypadku, mogą je przekazać policjantom, dzwoniąc pod numer 112.
Źródło info i foto: radio.bialystok.pl

Brzeg: 4-latek błąkał się po ulicach miasta w samej pieluszce. Rodzice byli pijani

Policję w Brzegu (woj. opolskie) powiadomiono, że po jednej z ulic błąka się kilkuletnie dziecko. Chłopiec był bez opieki i miał na sobie jedynie pieluszkę. Na szczęście po przebadaniu w szpitalu okazało się, że maluchowi nic nie dolega.

Do zdarzenia doszło 18 października w godzinach porannych w Brzegu (woj. opolskie). Przechodzień poinformował oficera dyżurnego, że po jednej z ulic błąka się kilkuletni chłopiec, który ma na sobie tylko pieluszkę. Na miejsce natychmiast udali się funkcjonariusze.

4-letniego chłopca zawieziono na badania, a lekarz orzekł, że nic mu nie dolega. Policjanci tymczasem przystąpili do ustalania personaliów jego rodziców. Gdy się to udało, pojechali pod adres zamieszkania rodziny.

Na miejscu okazało się, że zarówno 44-letnia matka, jak i 46-letni ojciec chłopczyka są pijani. Kobieta miała w organizmie trzy, a mężczyzna dwa promile alkoholu. Sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny. Parze grozi do pięciu lat więzienia. Ich syn trafił do placówki opiekuńczej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Roman Giertych nadal w szpitalu

Roman Giertych nadal przebywa w szpitalu po przeszukaniu CBA w jego domu. – Cała sprawa jest po to, aby mojego męża i adwokata wyeliminować z zawodu. Miał przecież prowadzić głośną sprawę Leszka Czarneckiego – komentowała Barbara Giertych.

Centralne Biuro Antykorupcyjne podejrzewa, że Roman Giertych miał działać na szkodę spółki, z której wyprowadzono ponad 90 milionów złotych. Śledczy przeszukali jego dom w Józefowie, a także kancelarię prawną w Warszawie. Podczas przeszukania Roman Giertych zemdlał i został przewieziony do szpitala.

– Mój mąż raz ma świadomość, co się wokół niego dzieje, a raz ona ulatuje. To bardzo ciężki czas – mówiła w rozmowie z TVN24 Barbara Giertych. Żona mecenasa zapowiedziała zażalenie ws. postępowania prokuratury w tej sprawie. – Jako człowiek, adwokat, ale i żona jestem oburzona stanowiskiem prokuratury. Mojemu mężowi zarzucono „symulowanie”. Prokuratura nie decyduje o czyimś zdrowiu, tym bardziej, że wiem jak faktycznie ten stan wygląda. Lekarze mi mówią wprost: tak, jest zagrożenie życia – dodała mecenas.

Pytana o wątek utraty przytomności w łazience, Barbara Giertych nie chciała przesądzać sprawy. – Nie wiemy, co zrobił mu ten agent. Mąż powiedział tylko, że wszedł z nim do łazienki i od razu stracił przytomność, potem obudził się w szpitalu (…). Mój mąż jest zdrowym człowiekiem i nie chorował na nic, to jest zastanawiające – mówiła żona byłego wicepremiera.

Śledczy zastosowali wobec Giertycha środki zapobiegawcze: 5 mln złotych poręczenia majątkowego, zakaz opuszczania kraju, a także zawiesili go w wykonywaniu zawodu. – Będziemy decyzję prokuratury żalić, mam nadzieję że sąd zmieni decyzję. Nie może być tak, że prokurator decyduje którego mecenasa dopuścić do czynności, a którego nie. Według mnie cała sprawa jest po to, aby mojego męża-adwokata wyeliminować z zawodu – oświadczyła Barbara Giertych.

Według żony mecenasa cała sprawa z zatrzymaniem jest związana z działalnością jej męża. – Miał prowadzić sprawę aresztową Leszka Czarneckiego. Mogę potwierdzić, że Roman Giertych miał informacje, których nie ujawniał wcześniej, nowe w sprawie. Miał to zrobić podczas rozprawy. Ale więcej nic nie mogę ujawnić – dodała prawniczka.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymanie Romana Giertycha. 48 godzin na postawienie zarzutów

Roman Giertych został zatrzymany w czwartek na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i jeżeli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przewieziony w piątek na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Od chwili zatrzymania prokuratura ma 48 godzin na postawienie mu zarzutów. Adwokat trafił w czwartek do szpitala po tym jak zemdlał podczas przeszukania swojej willi w Józefowie.

Giertych – adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) – został zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod sądem w Warszawie, a następnie przewieziony do swojego domu w Józefowie, gdzie CBA przeprowadziło przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria prawna w Warszawie.

Podczas przeszukania domu mecenasa agenci CBA zabezpieczyli pewne przedmioty – przekazał w piątek obrońca Romana Giertycha mec. Jakub Wende. Dodał, że przedmioty te zostały zapieczętowane i zostaną przekazane do sądu.

Podczas przeszukania willi Giertycha z dziennikarzami na miejscu kontaktowała się jego córka, Maria Giertych, która poinformowała wieczorem, że jej ojciec zemdlał w łazience w obecności funkcjonariusza. Adwokat trafił do szpitala. W nocy z czwartku na piątek jego żona napisała, że jego stan jest „poważny, zagrażający zdrowiu i życiu”.

Rzecznik rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych przekazał rano Polsat News, że stan zdrowia adwokata jest dobry. – Czekamy na wyniki kolejnych badań, one będą kluczowe dla dalszych decyzji ws. przesłuchania – przekazał  Żarybn w rozmowie z reporterką Moniką Miller.

Podobnie rzecznik informował w czwartek.

Adwokat obecnie przebywa w Mazowiecki Szpitalu Bródnowskim.

Giertych znalazł się w czwartek grupie osób zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Został ujęty przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Świadek tego zdarzenia przekazał, że zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

– Do zatrzymania doszło przed warszawskim sądem. W tej chwili w domu jest kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, funkcjonariuszy CBA, przeszukanie jest bardzo szczegółowe. Trwa już jakiś czas i pewnie jakiś czas potrwa – powiedziała Polsat News Maria Giertych, córka adwokata. Uczestniczy on w przeszukaniu swojego domu. 

– Nie wiadomo, czego szukają funkcjonariusze, przeszukują wszystkie dokumenty, ubrania – mówiła córka adwokata.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Żona Romana Giertycha o stanie zdrowia męża

Roman Giertych w czasie zatrzymania przez służby stracił przytomność, został zabrany do szpitala w Otwocku, a następnie przewieziony do szpitala w Warszawie. Żona adwokata zdementowała słowa Stanisława Żaryna, który zasugerował, że stan zdrowia Giertycha „jest dobry”. Roman Giertych, który zasłabł podczas przeszukania jego domu w Józefowie przez funkcjonariuszy CBA. Przewiezionego go ze szpitala z Otwocka do jednego ze szpitali w Warszawie. Przeszukanie wstrzymano.

„Tata trafił do szpitala po tym jak zemdlał w obecności funkcjonariusza CBA w łazience. Wcześniej czuł się dobrze i mówił, że po jego odpowiedzi „nie” na pytanie funkcjonariuszy o to czy ma myśli samobójcze wybuchli oni śmiechem. Nie chcę myśleć co się stało. Dziękuje za wsparcie” – pisała na Twitterze córka prawnika, Maria Giertych. Ona jako pierwsza poinformowała o zatrzymaniu ojca i przeszukaniu.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, w czwartek wieczorem poinformował, że stan zdrowia zatrzymanego jest dobry. „W tej chwili wykonywane są rutynowe badania lekarskie”- napisał Stanisław Żaryn na Twitterze.

Te słowa zdementowała jednak Barbara Giertych, żona adwokata. „Wbrew temu co twierdzi @StZaryn ja po rozmowie z lekarzami dowiedziałam się, że stan zdrowia @GiertychRoman jest poważny, zagrażający zdrowiu i życiu” – napisała na Twitterze w piątek wczesnym rankiem.

W czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie zatrzymania Giertycha wydał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

„Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia” – napisał RPO.

Pyta m.in. o to, jakie okoliczności uzasadniają takie działania w ramach postępowania wobec adwokata, który jest osobą publiczną, jest dostępny i nie odmawia współpracy z organami państwa. „Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat?” – dodał Bodnar.

Podkreślił, że jako RPO nie odnosi się do „merytorycznych dotyczących zatrzymania”, ale przypomina, że od momentu zatrzymania „to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego”. Zapewnił, że będzie monitorował sprawę.

Zatrzymanie ws. wyrządzenia szkody spółce

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy są zdania, że uczestniczył w grupie, która wyrządziła szkodę spółce giełdowej na kwotę 90 milionów złotych. Materiał zgromadzony przez CBA ma wskazywać, że Roman Giertych i biznesmen Ryszard K. oraz inne zatrzymane dziś osoby brały udział w zorganizowanym procederze polegającym na wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki, przywłaszczeniu i praniu pieniędzy.

Sprawa jest rozwojowa i planowane są kolejne zatrzymania – informuje CBA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl