61-latek zakażony koronawirusem wyszedł ze szpitala po alkohol. Grozi mu 8 lat więzienia

61-latek, u którego potwierdzono zakażenie koronawirusem, wyszedł wczoraj (30 marca) ze szpitala przy ul. Wołoskiej w Warszawie i udał się do pobliskiego sklepu monopolowego po alkohol. Policja pilnie prosi o kontakt młodego mężczyznę, który wszedł do sklepu w tym samym czasie co zakażony.

W poniedziałek warszawska policja otrzymała zgłoszenie, że ze szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej 137 oddalił się pacjent z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem. Po pewnym czasie 61-latek został zatrzymany na terenie szpitala. Z ustaleń policji wynika, że pacjent wyszedł, by kupić alkohol i udał się do sklepu monopolowego przy ul. Wołoskiej.

W tym samym czasie, około godziny 17:20, oprócz zakażonego na terenie sklepu przebywał też inny klient, który minął się z 61-latkiem. Policja stara się ustalić jego tożsamość.

„Poszukiwany mężczyzna ma około 30-35 lat, ciemne krótko ostrzyżone włosy, ubrany był w czarną kurtkę i granatowe jeansy, miał na sobie czarny plecak. W trakcie zakupów cały czas spoglądał w swój telefon. Kupił jedną puszkę napoju i wyszedł” – czytamy na stronie policji.

Mężczyzna proszony jest o pilny kontakt telefoniczny z oficerem dyżurnym Komendy Rejonowej Policji Warszawa II pod numerem 22 603 92 50 albo numerem 112.

61-latkowi, który oddalił się ze szpitala grozi do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

RPA: Zarażony koronawirusem nie przestrzegał kwarantanny. Oskarżono go o próbę zabójstwa

52-letni biznesmen z Ladysmith w Republice Południowej Afryki zignorował prośby służb i pomimo tego, że był zarażony koronawirusem, poszedł do pracy. Został aresztowany po kilku dniach. Trwają poszukiwania osób, które miały z nim kontakt.

52-latek otrzymał pozytywny wynik testu na koronawirusa w środę 18 marca. Prawdopodobnie zaraził się podczas jednej z zagranicznych podróży. Mężczyzna nie był w poważnym stanie, dlatego też nakazano mu pozostawanie w domu przez dwa tygodnie.

W izolacji chory wytrzymał… trzy dni. Już 21 marca udał się do pracy i obsługiwał klientów swojego lokalu usługowego. W międzyczasie brał też udział w uroczystościach religijnych.

Kontakt z kilkudziesięcioma osobami

Mężczyzna został ostatecznie zatrzymany 24 marca w niedzielę, a następnie przewieziony do szpitala. Służby nie informują o jego stanie.

Policja podejrzewa, że 52-latek mógł mieć kontakt z co najmniej 27 osobami. Za narażenie ich życia i zdrowia na niebezpieczeństwo, postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa. Rzecznik policji Vish Naidoo informuje jednak, że rozprawa zostanie prawdopodobnie odroczona z powodu troski o bezpieczeństwo stron i próbę zahamowania rozprzestrzeniania się wirusa.

Liczba zakażonych koronawirusem w RPA w środę wzrosła do 709. W ciągu doby odnotowano 155 nowych przypadków. W tym kraju nie odnotowano dotychczas zgonów z powodu koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w centrum Katowic. Ranni bracia przewiezieni do szpitala

Dwaj mężczyźni zostali ranni w wyniku strzelaniny w centrum Katowic. – Ranni bracia zostali przewiezieni do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedziała w rozmowie z portalem tvp.info rzeczniczka katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka. Rzeczniczka katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka podała, że do strzelaniny doszło w sobotę ok. godz. 23:00 na ul. Wodnej w centrum miasta.

– Pomiędzy trójką mężczyzn w wieku 38, 34 i 54 lat doszło do bójki. 54-letni mężczyzna w trakcie tego zajścia użył broni palnej, w wyniku której 38-letni mężczyzna został ranny. Po całym zajściu 54-latek uciekł do jednego z mieszkań. Ranny 38-latek leżał na ulicy, gdzie zastali go katowiccy policjanci. Kiedy udzielali mu pierwszej pomocy, zostali zaatakowani przez jego 34-letniego brata – powiedziała mł. asp. Żyłka.

– Policjanci byli zmuszeni do użycia broni palnej wobec 34-latka, który został ranny. Ranni bracia zostali przewiezieni do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Żaden policjant nie odniósł obrażeń – dodała.

W niedzielę rano policjanci, z udziałem antyterrorystów, zatrzymali mężczyznę, który schował się w budynku po postrzeleniu na parkingu. – To 54-latek. W jego piwnicy znaleziono broń typu colt, z której strzelał – powiedziała Żyłka.

Policja na razie nie zna bliższych okoliczności ani relacji łączących postrzelonych mężczyzn i zatrzymanego 54-latka. Szersze informacje powinny być znane w poniedziałek.
Źródło info i foto: TVP.info

Konin: Pacjentka z podejrzeniem koronawirusa uciekła ze szpitala

W sobotę z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie z Oddziału Zakaźnego uciekła 48-letnia mieszkanka powiatu tureckiego. Kobieta miała objawy zakażenia koronawirusem. W pogoń za pacjentką ruszyła policja!

W sobotę, 21 marca jednej z pacjentek z objawami choroby COVID-19 nie podobało się, że pierwszy dzień wiosny musi spędzić na Oddziale Zakaźnym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie. Kobieta trafiła tam 20 marca z powodu duszności, kaszlu i wysokiej temperatury ciała. Po pierwszej dobie, podczas nieuwagi personelu medycznego, postanowiła uciec ze szpitala i wrócić do swojego miejsca zamieszkania.

– Konińscy policjanci o samowolnym oddaleniu się kobiety, dowiedzieli się tuż po godzinie 17:00. Zostali poinformowani o tym przez służby sanitarne, które sygnał o ucieczce pacjentki otrzymały bezpośrednio od szpitala. Po około 30 minutach w miejscowości Kępina kobieta została odnaleziona przez funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego konińskiej policji. 48-latka oświadczyła, że nie chce przebywać w szpitalu i wraca do domu – wyjaśnia rzecznik policji.

Stróże prawa o fakcie odnalezienia kobiety powiadomili szpital. Po kilkunastu minutach przyjechała załoga pogotowia, która była przystosowana do przewożenia osób z objawami zarażenia koronawirusem. Kobietę przetransportowano z powrotem do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie na Oddział Zakaźny.

Oczywiście to nie koniec sprawy, ponieważ kobieta będzie odpowiadać przed sądem z art.165 kk, czyli sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Za przestępstwo grozi do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Uciekł ze szpitala zakaźnego w Gdańsku, miał ze sobą maczetę. 24-latek zatrzymany

Policja zatrzymała 24-letniego uciekiniera ze szpitala zakaźnego w Gdańsku. Był tam hospitalizowany jako osoba, która może być zarażona koronawirusem. Mężczyzna wpadł w ręce drogówki 620 kilometrów od Gdańska – w Suchej Beskidzkiej. 24-latek był poszukiwany przez policję jako przestępca z powodu zagrożenia epidemicznego, jakie mógł stwarzać dla innych osób.

Policjantom wczoraj wieczorem udało się ustalić, gdzie i czym się przemieszcza. Do zatrzymania mężczyzny doszło w Makowie Podhalańskim. To nie było zwykłe zatrzymanie. Funkcjonariusze musieli użyć specjalnych kombinezonów. Jak się okazało, 24-latek wziął ze sobą maczetę – mówi Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Teraz mężczyzna przebywa odizolowany w specjalnej izbie zatrzymań komendy w Limanowej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Łódzkie: Uciekł ze szpitala nie czekając na wyniki. Zatrzymano go na drugim końcu Polski

54-letni pacjent trafił do szpitala w Zgierzu (Łódzkie) z objawami zakażenia koronawirusem. Zanim wykonano mu testy na obecność choroby COVID-19, mężczyzna uciekł z placówki i komunikacją zastępczą przedostał się do Łodzi. 54-latek wkrótce został zatrzymany i przebadany. Jak się okazało, jest zakażony koronawirusem. Jak informowała w czwartek rzeczniczka łódzkiej policji mł. insp. Joanna Kącka, 54-letni mężczyzna został zatrzymany w jednej z kamienic w Łodzi. Udało się go ująć trzy godziny po tym, jak samowolnie oddalił się z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu. Policję powiadomił o tym personel placówki.

Pacjent trafił tam z objawami zakażenia koronawirusem ze szpitala w Sieradzu i miał mieć wykonane testy na obecność choroby COVID-19.

– W wyniku szeroko prowadzonych działań mężczyzna, około godz. 18, został namierzony przez kryminalnych z KMP w Łodzi. Zatrzymali go z zachowaniem wszelkich środków ostrożności w kamienicy przy ul. Narutowicza – przekazała rzeczniczka.

Dodała, że 54-latek za zgodą lekarza zostanie osadzony w jednym z policyjnych aresztów, w którym przygotowano specjalnie cele dla takich osób. Jak poinformował w czwartek Polsat News Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, testy 54-latka na obecność koronawirusa dały wynik pozytywny.

Mężczyzna odpowie za sprowadzenie zagrożenia dla życia lub zdrowia wielu osób przez zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie choroby zakaźnej. Grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Szpital w Zgierzu na początku tygodnia został przekształcony w jednoimienny szpital zakaźny. Pierwszych chorych przyjął w środę. Na terenie Łódzkiego potwierdzono do tej pory 48 przypadki zakażenia koronawirusem SARS-Cov-2.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

24-latek wyrzucił babcię przez okno i okradł mieszkanie. Gotowy akt oskarżenia

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu przeciwko 24-letniemu mężczyźnie, któremu zarzucono zabójstwo babci oraz rozbój na byłej partnerce – poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Akt oskarżenia przeciwko 24-latkowi do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierowała Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Według śledczych, mężczyzna ten 19 września 2019 roku miał wypchnąć swoją 80-letnią babcię przez okno. Pokrzywdzona została przetransportowana do szpitala, gdzie zmarła – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Z opinii sądowo-lekarskiej wynika, że przyczyną śmierci 80-latki był wstrząs urazowy oraz niewydolność oddechowa, będące skutkiem licznych uszkodzeń ciała, do których doszło podczas upadku z wysokości” – podkreśliła prokurator.

Jak ustalili śledczy, 24-latek miał przyjść do babci i zażądać od niej pieniędzy. Gdy kobieta odmówiła, została przez niego wypchnięta przez okno. Oskarżony zabrał należące do pokrzywdzonej pieniądze w kwocie 578 złotych, biżuterię oraz telefony komórkowe o łącznej wartości 565 złotych – tłumaczyła.

Dodatkowo mężczyzna został oskarżony o rozbój na swojej byłej partnerce, od której także zażądał pieniędzy. Kobieta odmówiła. Gdy próbowała wyjść z mieszkania, zablokował jej drzwi i szarpał ją. Pokrzywdzona wyciągnęła z portfela 20 zł, które mężczyzna zabrał i wyszedł z mieszkania – dodała.

24-latek został zatrzymany tego samego dnia. Od tamtego momentu przebywa w areszcie. Za zarzucane czyny może mu grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zgierz: Policjanci ścigają przestępcę, który uciekł ze szpitala. Mężczyzna może być nosicielem koronawirusa

Poszukiwany od 10 lat listem gończym mężczyzna z podejrzeniem koronawirusa uciekł ze zgierskiego szpitala. Teraz, za samą ucieczkę, grozić mu może od 6 miesięcy do 12 lat więzienia. W czwartek (19 marca) ze zgierskiego szpitala (woj. łódzkie) uciekł mężczyzna z podejrzeniem koronawirusa. Jak się okazało, 54-latek od 10 lat poszukiwany był listem gończym za przywłaszczenie.

Tylko za ucieczkę ze szpitala grozić mu może od 6 miesięcy do 12 lat więzienia. Mężczyzna został odnaleziony przez policjantów po około trzech godzinach. Został przewieziony do aresztu, gdzie trafił do jednoosobowej celi.

Wczoraj pobrano od niego próbki do badań na koronawirusa. Jeśli wynik okaże się pozytywny, kwarantanną będzie musiało zostać poddanych wiele osób.
Źródło info i foto: se.pl

Mielec: Pacjentka z podejrzeniem zakażenia koronawirusem uciekła ze szpitala. Policja prowadzi poszukiwania

Mieszkanka Mielca (Podkarpacie) została przewieziona do szpitala z objawami choroby. Powiedziała, że miała kontakt z mieszkańcem kraju tzw. „strefy czerwonej”, więc skierowano ją na oddział zakaźny. Kobieta jednak wyszła z placówki. Na poszukiwania ruszyli policjanci.

Chora została przewieziona karetką na SOR w sobotę. – Miała kaszel i katar, ale bez gorączki. Powiedziała jednak, że miała kontakt z mieszkańcem kraju „strefy czerwonej”, chyba Tajlandii, więc skierowano ją na oddział zakaźny – tłumaczy Urszula Chmura, rzeczniczka prasowa mieleckiej policji.

Czerwona strefa oznacza, że w danym miejscu obowiązuje kwarantanna.

Kombinezony i specjalny radiowóz

Mieszkanka Mielca, jak relacjonuje policjantka, zamiast udać się na oddział zakaźny po prostu wyszła ze szpitala. Kiedy lekarze zorientowali się co się stało, wezwali policję. – Kobieta udała się do miasta. Została zatrzymana kilkanaście minut później na jednym z osiedli – przekazuje Chmura.

Rzeczniczka policji uspokaja, że policjanci biorący udział w akcji byli ubrani w kombinezony. W każdej jednostce policji jest też radiowóz przeznaczony specjalnie do zadań „koronawirusowych” i właśnie takim pojazdem pacjentka została odwieziona z powrotem do szpitala.

Mieszkanka Mielca została przebadana na obecność koronawirusa, zakażenia nie stwierdzono.

Jak tłumaczy Chmura, „uciekinierce” nic nie grozi za tę eskapadę. – Ta pani nie była oficjalnie osobą zakażoną, nie była objęta kwarantanną – wyjaśnia rzeczniczka. W przypadku złamania rygoru kwarantanny grozi do pięciu tysięcy złotych grzywny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Półtoraroczna dziewczynka wypadła z okna na 3. piętrze. Jej matka była pijana

06.2019 Lodz. Lekarz w karetce pogotowia. Fot. Piotr Kamionka/REPORTER

Półtoraroczna dziewczynka trafiła do szpitala w Łodzi po tym, jak wypadła z okna kamienicy na 3. piętrze. W mieszkaniu byli jej rodzice i 5-letni brat. Jak ustaliła policja, matka dzieci była nietrzeźwa. 18-miesięczna dziewczynka wypadła z okna w niedzielę ok. godz. 15 przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi. – Dziecko zostało odwiezione do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, nie mamy jeszcze informacji na temat jego stanu – poinformowała w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi Joanna Kącka.

Z wstępnych ustaleń służb wynika, że podczas zdarzenia 35-letni ojciec dzieci spał, a ich 26-letnia matka była w łazience. Pięcioletni brat dziewczynki najprawdopodobniej otworzył wcześniej uchylone okno i wtedy doszło do tragicznego wypadku.

Szczegółowe okoliczności bada teraz policja. Na razie potwierdzono, że 26-latka, która miała zajmować się dziećmi, miała 0,8 promila alkoholu w organizmie. Wiadomo, że 36-latek był trzeźwy, a do policji nigdy wcześniej nie wpłynęły żadne niepokojące sygnały dotyczące tej rodziny.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl