Nożownik, który zaatakował policjanta trafił na obserwację psychiatryczną

Mężczyzna, który wczoraj ranił nożem policjanta podczas interwencji w pociągu pod Warszawą, został skierowany na obserwację psychiatryczną. 43-latek nie chciał okazać biletu, wyjął nóż a podczas próby obezwładnienia przez wezwany patrol policji, ranił w brzuch funkcjonariusza. Ranny policjant wyszedł już ze szpitala. Badania potwierdziły, że rana jest powierzchowna i funkcjonariuszowi nic nie grozi. Jak ustalił dziennikarz RMF FM, nie było konieczne nawet zwolnienie lekarskie.

Od razu udzielono też pomocy napastnikowi, bo podczas próby obezwładnienia został ranny w pośladek.

Mężczyzna jeszcze wczoraj późnym wieczorem został skierowany na badania psychiatryczne. Interweniujący policjanci oraz kontroler z pociągu od razu wskazywali, że mężczyzna dziwnie się zachowuje, jest wyraźnie pobudzony. Najpierw poproszony o bilet w pociągu wyjął nóż myśliwski i straszył kontrolerów, potem był agresywny, gdy przyjechała policja.

Mężczyzna został więc umieszczony w zakładzie psychiatrycznym na obserwacji. Tam będzie przechodził badania. Z tego powodu nie usłyszał na razie zarzutów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nawalny pamięta wydarzenia sprzed otrucia

Rosyjski portal Insider, grupa śledcza Bellingcat i niemiecki tygodnik „Spiegel” podały w czwartek, że Aleksiej Nawalny całkowicie odzyskał przytomność po wyprowadzeniu ze śpiączki i zdołał przypomnieć sobie wydarzenia sprzed swego otrucia.

Jego stan „jest lepszy, niż można było oczekiwać w takiej sytuacji” – przekazuje Insider. Według tych doniesień Nawalny w ocenie lekarzy psychicznie doszedł do siebie niemal zupełnie, a fizycznie będzie w stanie odzyskać siły w około 90 procentach. Tygodnik „Spiegel” poinformował, że Nawalny może mówić.

Wzmocniono ochronę szpitala, w którym leży Nawalny

Insider relacjonuje, że w berlińskiej klinice Charite wzmocniono ochronę po tym, gdy stało się jasne, że pamięć Nawalnego funkcjonuje, bo z tego powodu opozycjonista jest bardziej zagrożony. Lekarze pozwolili na odwiedziny, ale goście muszą przejść przez trzy kordony ochroniarzy. Do tej pory do sali Nawalnego mogła wejść tylko jego żona i lekarze.

Powołując się na źródła, Insider podał, że niemieckie służby specjalne przygotowują się nie tylko na fizyczne zagrożenie dla Nawalnego, ale i do „burzy dezinformacji”, w tym do prób zdyskredytowania szpitala Charite.

Nawalny otruty „nową i udoskonaloną” wersją Nowiczoka

Wcześniej, w środę wieczorem, niemiecki tygodnik „Zeit” ogłosił, powołując się na źródła, że Nawalny został otruty „nową i udoskonaloną” wersją bojowego środka trującego z grupy tzw. Nowiczoków. Ślady tej substancji znaleziono na rękach opozycjonisty i na butelce z wodą, z której pił. Tygodnik utrzymuje, że ten wariant trucizny działa wolniej niż substancje znane wcześniej, a zarazem jest bardziej szkodliwy.

Według tych doniesień strona niemiecka przypuszcza, że celem użycia takiej trucizny było to, by Nawalny zmarł na pokładzie samolotu lecącego do Moskwy. Opozycjonista przeżył dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności. To m.in. szybka reakcja pilota, który wykonał przymusowe lądowanie w Omsku i działania lekarzy z Omska, którzy szybko – jeszcze na omskim lotnisku – podali Nawalnemu atropinę.

„Zeit” twierdzi ponadto, powołując się na ekspertów niemieckich, że operację podania „tak śmiertelnej i skomplikowanej trucizny” mogły przeprowadzić tylko rosyjskie służby specjalne. Tego rodzaju substancji nie mogły np. sporządzić grupy przestępcze, bo wymaga ona specjalnego laboratorium. Strona niemiecka wyklucza działania obcych służb specjalnych ze względu na to, że Nawalny był stale śledzony przez rosyjską Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB). Strona niemiecka przypuszcza, że jeden z agentów FSB lub innych służb rosyjskich dodał truciznę do herbaty, którą Nawalny pił na lotnisku lub na powierzchnię kubka z tym napojem – podał „Zeit”.
Źródło info i foto: onet.pl

Policyjny pościg za BMW. Pięciu policjantów poszkodowanych

Pięciu policjantów zostało poszkodowanych w trakcie pościgu za kierowcą bmw, który nie zatrzymał się do kontroli. W trakcie działań, które miały miejsce w piątek wieczorem w Wielkopolsce uszkodzone zostały cztery pojazdy, w tym trzy radiowozy. Rzeczniczka policji w Szamotułach mł. asp. Sandra Chuda poinformowała w sobotę, że jeden z funkcjonariuszy trafił do szpitala, a czterem, niegroźnie rannym, udzielono pomocy medycznej na miejscu.

Pościg rozpoczął się w piątek po godz. 21. po tym, gdy jadący drogą między Wronkami a Piotrowem samochód nie zatrzymał się do kontroli. Kierowca bmw przez kilkadziesiąt minut uciekał przed policjantami goniącymi go łącznie dziewięcioma radiowozami, pokonał blokadę, ostatecznie został zatrzymany w okolicach Piotrowa.

Bmw rozbiło blokadę

„Samochód był zatrzymywany do kontroli, bo kierowca przekroczył dozwoloną prędkość. Bmw rozbiło blokadę utworzoną na terenie powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego, uderzyło w dwa tworzące ją radiowozy. Trzeci radiowóz został uszkodzony już przy skutecznym zatrzymaniu uciekającego auta” – podała rzeczniczka.

Mieszkaniec powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego był trzeźwy, okazało się jednak, że miał zakaz prowadzenia pojazdów. Zatrzymanym, kierowcy i pasażerowi, pobrano krew do badań na obecność środków psychoaktywnych. Czterej poszkodowani policjanci brali udział w blokadzie, jeden ucierpiał przy zatrzymywaniu samochodu w okolicach Piotrowa. Na razie nie wiadomo, jakie zarzuty usłyszy kierowca.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kanclerz Niemiec Angela Merkel: „Doszło do próby zabójstwa Aleksieja Nawalnego”

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała w środę stronę rosyjską do wyjaśnienia sprawy otrucia Aleksieja Nawalnego, w którego organizmie wykryto substancję z grupy nowiczoków. Jak mówiła, opozycjonista „padł ofiarą przestępstwa”. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zadeklarował, że Rosja jest gotowa do współpracy w celu wyjaśnienia sprawy.

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu, lecącego z Tomska do Moskwy, i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom.

W środę rzecznik niemieckiego rządu poinformował, że badające pobrane próbki od Nawalnego laboratorium Bundeswehry wykryło w jego organizmie substancję z grupy nowiczoków, silnie toksycznych substancji paralityczno-drgawkowych. Berlińska klinika przekazała, że opozycjonista pozostaje w ciężkim stanie, lecz symptomy zatrucia słabną.

„Aleksiej Nawalny padł ofiarą przestępstwa. Miał zostać uciszony”

Po ujawnieniu tej informacji przez niemiecki rząd kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała, że „nasuwają się tu bardzo poważne pytania, na które jedynie rosyjski rząd może i musi odpowiedzieć”.

– Jest pewne, że Aleksiej Nawalny padł ofiarą przestępstwa. Miał zostać uciszony i potępiam to w najsilniejszy możliwy sposób – podkreśliła niemiecka kanclerz. – Była to próba zabójstwa przez otrucie jednego z czołowych rosyjskich opozycjonistów – powiedziała.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas na spotkaniu z rosyjskim ambasadorem Siergiejem Nieczajewem, którego wezwano do MSZ, wezwał Rosję do przeprowadzenia pełnego i przejrzystego śledztwa w sprawie próby otrucia Nawalnego oraz odnalezienia i ukarania winnych.

Szefowa niemieckiego Ministerstwa Obrony Annegret Kramp-Karrenbauer oznajmiła natomiast, że instytut Bundeswehry, który badał próbki pobrane od Nawalnego, ma certyfikat Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej.

„Tego nie można kupić w aptece”

Zdaniem szefa MSZ Litwy Linasa Linkeviciusa użycie nowiczoka do otrucia Nawalnego wskazuje, że za czynem tym stały rosyjskie władze. „Tego nie można kupić w aptece” – napisał na Twitterze minister, nawiązując do opracowanego jeszcze w Związku Radzieckim silnie trującego nowiczoka.

„Odpowiedzialni za tę cyniczną zbrodnię muszą ponieść konsekwencje. W tej sprawie niewiele linii się krzyżuje” – dodał.

Rzecznik Kremla: jesteśmy gotowi do współpracy
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał w środę, że Rosja jest gotowa do wszechstronnej współpracy z Niemcami w celu wyjaśnienia tej sprawy. – Potwierdzamy, że jesteśmy gotowi do pełnej współpracy i wymiany danych na ten temat z RFN i jesteśmy tym zainteresowani – powiedział Pieskow.

Pytany o to, jak Kreml zareaguje na oświadczenie Berlina, iż Nawalny został otruty środkiem bojowym z grupy Nowiczok, Pieskow uchylił się od oceny. Jak wyjaśnił, obecnie Kreml nie może udzielić fachowej odpowiedzi. Według jego słów, rosyjscy lekarze proponowali stronie niemieckiej wzajemne przekazanie sobie informacji, ale nie otrzymali odpowiedzi.

Pieskow zapewnił ponadto, że do czasu przewiezienia Nawalnego ze szpitala w Omsku na Syberii do Berlina przeprowadzono w syberyjskim szpitalu „cały zestaw badań”. Rzecznik podkreślił, że w trakcie tych badań „nie wykryto żadnych substancji trujących”.

Tymczasem rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, komentując oświadczenie rządu Niemiec, zarzuciła mu, że nie przedstawił faktów. – Wszystko to przekształca się w kolejną kampanię informacyjną przeciwko Rosji – oznajmiła w jednym z programów w telewizji państwowej.

„Liczymy na zrównoważone stanowisko”

Wcześniej do doniesień niemieckiego rządu odnieśli się także rosyjscy parlamentarzyści. – Oświadczenia rządu RFN o możliwym otruciu Nawalnego powinny być obowiązkowo poparte konkretnymi i ważkimi dowodami – oświadczył szef komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu Rosji) Leonid Słucki. Powołał się na fakt, że strona niemiecka na razie nie odpowiedziała na zapytanie rosyjskiej Prokuratury Generalnej w tej sprawie.

Zapewnił, że Rosja jest zainteresowana wyjaśnieniem powodów stanu Nawalnego i jest otwarta na współpracę. – Liczymy na zrównoważone stanowisko naszych partnerów niemieckich – powiedział Słucki.

Deputowany do Dumy Andriej Ługowoj, którego brytyjscy śledczy podejrzewali o udział w otruciu radioaktywnym polonem byłego funkcjonariusza FSB Aleksandra Litwinienki, oznajmił, że oświadczenie rządu Niemiec jest prowokacją. Parlamentarzysta ocenił, że gdyby doszło do otrucia, to nielogiczna byłaby zgoda władz Rosji na przewiezienie Nawalnego ze szpitala w Omsku do Berlina.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Norwegia: Nielegalna impreza w bunkrze. Do szpitala trafiło 25 osób

To mogła skończyć się tragedią – mówi o nielegalnej imprezie w bunkrze w Oslo norweska policja. Młodzi ludzie włamali się do nieczynnego bunkra i urządzili pod ziemią przyjęcie urodzinowe. Podczas zabawy podtruli się tlenkiem węgla.

Jak szacuje norweska policja, w nielegalnej imprezie w bunkrze mogło wziąć udział nawet 200 osób w wieku 20-30 lat. Włamali się do nieczynnych podziemi, mieli ze sobą agregaty na diesla. Urządzenia prądotwórcze miała zapewnić światło i napięcie do odtwarzania muzyki elektronicznej.

„Na imprezie było wiele osób, które zażyły narkotyki oraz piły alkohol. W połączeniu ze złym powietrzem nie dało to dobrego rezultatu” – stwierdził Arve Rotterud z policji w Oslo.

Norweska policja odkryła nielegalną imprezę, gdy patrol natknął się na dziwnie zachowującą się młodzież.

Na miejscu straż pożarna dostarczyła świeżego powietrza do wnętrza jaskini oraz przeszukała kręte pomieszczenia. Według policji, w bunkrze było tylko 16 procent tlenu.

W sumie do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla trafiło 25 osób. Stan kilku z nich jest krytyczny.

Jak pisze norweska gazeta „VG”, młodzi ludzie umówili się na party na zamkniętej grupie na Facebooku. Jedna z osób, oburzona planami zorganizowania tak dużej imprezy w czasie epidemii koronawirusa, zadzwoniła na policję. „Powiedziałam co się szykuje i że powinni to sprawdzić. Osoba, z którą rozmawiałam, wydawała się nie być tym zainteresowana” – powiedziała kobieta.

Do wykutego w skale bunkra prowadzi tylko jedno niewielkie wejście. Po jego pokonaniu wyłania się jaskinia o głębokości 70 metrów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aleksiej Nawalny w drodze do Niemiec

Samolot medyczny, na pokładzie którego znajduje się opozycjonista Aleksiej Nawalny, wystartował z lotniska w Omsku i jest w drodze do Niemiec – poinformowała w sobotę rzeczniczka Nawalnego Kira Jarmysz na Twitterze. Wcześniej Nawalny został przewieziony karetką, w eskorcie policyjnych radiowozów, ze szpitala w Omsku na miejscowe lotnisko, gdzie czakał na niego wyczarterowany niemiecki samolot medyczny. Na płycie lotniska byli obecni niemieccy i rosyjscy lekarze, a także urzędnicy i policja. Przy Nawalnym była jego żona, Julia.

Będzie leczony w berlińskiej klinice

Start maszyny potwierdził agencji Interfax szef lotniska w Omsku. Lot do stolicy Niemiec potrwa około sześciu godzin. Jak podała agencja dpa, 44-letni Nawalny ma być leczony w znanej berlińskiej klinice Charite.

„Dziękuję wszystkim za wsparcie. Walka o życie i zdrowie Aleksieja dopiero się zaczyna i jest wiele do zrobienia. Ale zrobiliśmy już pierwszy krok” – napisała Kira Jarmysz na Twitterze.

Stan stabilny

Początkowo lekarze ze szpitala w Omsku nie zgadzali się na przewiezienie Nawalnego za granicę, zapewniając, że pacjent będzie leczony na miejscu, jednak w piątek wieczorem zmienili zdanie.

„Pacjent wykazuje pozytywną dynamikę i jest wystarczająco stabilny”, stan jego mózgu jest stabilny – mówił lekarz Anatolij Kaliniczenko.

Kaliniczenko powiedział też, że lekarze „ostatecznie wykluczyli” substancję chemiczną, o której wcześniej pisały media, jako że nie wykryto jej w krwi i moczu chorego. Aleksiej Nawalny, jeden z najważniejszych rosyjskich opozycjonistów, został hospitalizowany w czwartek w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował awaryjnie w Omsku. Opozycjonista jest w śpiączce. Jego współpracownicy uważają, że próbowano go otruć.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nie ma zgody na zabranie Aleksieja Nawalnego z Omska

Stan Nawalnego nie pozwala na jego transport z Omska do innej placówki medycznej – oświadczyła rzeczniczka rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz. Według niej tak ocenia sprawę naczelny lekarz szpitala w Omsku. Do Omska zmierza samolot z Norymbergi, który miał zabrać Nawalnego do Niemiec. Jest to lotnicza karetka pogotowia ze specjalistami od pacjentów będących w stanie śpiączki.

Zabranie Aleksieja Nawalnego ze szpitala w Omsku jest przedwczesne, nie pozwala na to jego stan – oświadczył w piątek naczelny lekarz szpitala Aleksandr Murachowski. Dodał, że stan Nawalnego poprawił się i że badania zajmą jeszcze dwie doby. Lekarze nie mogą pozwolić na zabranie pacjenta na odpowiedzialność jego bliskich, jeśli wskaźniki kliniczne wywołują obawy o skutki takiego transportu – powiedział lekarz.

– Gdyby stan pacjenta był stabilny, to moi specjaliści i konsylium, które dziś się odbyło, nie sprzeciwialiby się – dodał Murachowski.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest reakcja Kremla ws. Aleksieja Nawalnego

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że lekarze robią wszystko, co niezbędne, aby pomóc opozycjoniście Aleksiejowi Nawalnemu hospitalizowanemu w Omsku. Pieskow obiecał pomoc w razie ewentualnej ewakuacji Nawalnego na leczenie za granicę. Przedstawiciel prezydenta Władimira Putina powiedział, że jeśli potwierdzą się informacje o próbie otrucia Nawalnego, to sprawa zostanie zbadana, ale zastrzegł, że należy najpierw poczekać na diagnozę.

Kreml jest poinformowany o tym, iż stan Nawalnego jest ciężki; prezydent Putin otrzymuje doniesienia na ten temat, lecz nie odrębnie, a w ramach zwykłego monitorowania mediów – wyjaśnił Pieskow. Rzecznik życzył Nawalnemu powrotu do zdrowia „tak jak każdemu innemu obywatelowi” i obiecał pomoc w ewakuowaniu Nawalnego za granicę na leczenie, jeśli napłyną takie prośby.
Źródło info i foto: onet.pl

Brazylia: Zgwałcona 10-latka musiała poddać się aborcji. Protest przed kliniką

Ta sprawa wstrząsnęła brazylijską opinią publiczną. Zgwałcona 10-latka musiała polecieć do innego miasta, aby poddać się aborcji. W jej rodzinnej miejscowości proliferzy zorganizowali demonstrację, aby zablokować możliwość wykonania zabiegu. Na początku sierpnia 10-latka trafiła do szpitala w Sao Mateus w stanie Espirito Santo z powodu silnych bóli brzucha. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że dziewczynka jest w ciąży. 10-latka przyznała, że padła ofiarą molestowania seksualnego ze strony swojego 33-letniego wujka. Mężczyzna został już zatrzymany przez brazylijskie służby. W trakcie składania zeznań 10-latka powiedziała, że krewny wykorzystywał ją od czterech lat, jednak bała się komukolwiek o tym powiedzieć.

Zgodnie z brazylijskim prawem aborcja jest dozwolona tylko w przypadku gwałtu, jeśli życie kobiety jest zagrożone lub gdy u płodu wystąpi bezmózgowie. W tym wypadku wymiar sprawiedliwości wyraził zgodę na przeprowadzenie zabiegu. Jak podaje „The Guardian”, dziewczynka musiała udać się na zabieg do innego miasta. Powód? Środowiska pro-life zorganizowały demonstrację przed szpitalem. W ten sposób chciano uniemożliwić przeprowadzenie aborcji.

Opinię publiczną zszokował również fakt, że zadeklarowana przeciwniczka aborcji Sara Giromini, znana również jako Sara Winter ujawniła w internecie dane osobowe dziewczynki. Sąd nakazał Facebookowi, Twitterowi oraz Google’owi usunięcie imienia i nazwiska dziecka oraz wszystkich informacji, które mogłyby naruszać jej dobra osobiste.

Finalnie lekarze przeprowadzili zabieg aborcji. 10-latka nadal przebywa w szpitalu, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Mężczyzna zakażony koronawirusem uciekł ze szpitala w Krakowie. Grozi mu 12 lat pozbawienia wolności

Nawet 12 lat pozbawienia wolności może grozić mężczyźnie, który mając pozytywny wynik testu na koronawiursa, uciekł ze szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wcześniej został zatrzymany przez policję – mężczyzna zniszczył zaparkowane samochody. Obywatel Norwegii w nocy z wtorku na środę zniszczył 6 aut zaparkowanych w centrum Krakowa, wybijając lusterka i szyby. Został zatrzymany przez policję, ale – z powodu obrażeń ręki – został przewieziony do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Tam wykonano mu test na obecność koronawiursa. Po badaniu okazało się, że mężczyzna choruje na Covid-19.

Po chwili pacjent uciekł ze szpitala, a w ucieczce pomógł mu jego znajomy. Samochód, którym uciekali kierował się w stronę granicy ze Słowacją.

Dwa dni później policjantom udało się jednak odnaleźć i samochód i pasażerów.

Mężczyznę przesłuchano w prokuraturze z uwzględnieniem specjalnych środków bezpieczeństwa. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt – mężczyźnie grozi do 12 lat pozbierania wolności.

To pierwszy przypadek w Małopolsce, w którym wiadomo że osoba przesłuchiwana i aresztowana jest zakażona koronawirusem. Areszt mężczyzna także odbywa według specjalnych zasad bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl