Zatrzymania w Opolu w związku z podejrzeniem korupcji przy rozbudowie szpitala

Opolscy policjanci z wydziału do walki z korupcją dokonali serii zatrzymań w związku z nieprawidłowościami przy remoncie i rozbudowie jednego ze szpitali – poinformował w poniedziałek zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Sprawa dotyczy zakończonej pod koniec 2018 roku inwestycji za 1,8 mln złotych. Według śledczych podczas remontu i rozbudowy jednego ze szpitali doszło do wielu nieprawidłowości.

W toku postępowania policjanci wykryli, że części prac, za które wypłacono pieniądze pochodzące m.in. z ministerialnych dotacji, nie wykonano. Według wstępnych szacunków w ten sposób wyrządzono szkody przekraczające 120 tys. złotych.

W pierwszych dniach kwietnia funkcjonariusze zatrzymali właściciela firmy budowlanej, inspektora nadzoru budowlanego i pracownika szpitala. Zabezpieczyli także dokumenty, nośniki danych i komputery. Podejrzanym przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem i defraudacji środków publicznych. Grozi im za to do ośmiu lat więzienia.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Legnica: Pracownik prosektorium zatrzymany przez policję. Bezcześcił ciała zmarłych

Pracownik prosektorium legnickiego szpitala traktował ciała zmarłych pacjentów jak przedmioty! Rozkładał nogi martwych kobiet, dotykał intymnych części ciała i obmacywał ich piersi. Zdjęciami chwalił się w gronie znajomych! Ryszard G. (56 l.) został zatrzymany przez policję, a prokuratura wszczęła śledztwo.

Ryszard G. jest technikiem sekcyjnym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. Ma 35-letnie doświadczenie. O tym, czego się dopuścił, poinformował portal gazetawroclawska.pl. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, od pewnego czasu było wiadomo, że Ryszard G. (56 l.) dopuszcza się ohydnych praktyk i je fotografuje, by chwalić się zdjęciami przed znajomymi. Policjanci przeszukali jego szafki, znaleźli jego zdjęcia z ciałami zmarłych i przekazali je prokuraturze. Z opowieści świadków wynika, że technik rozkładał nogi martwych kobiet, dotykał intymnych części ciała, obmacywał ich piersi itp.

– Na razie nie mamy dowodów, aby zatrzymany dopuszczał się czynów seksualnych, ale prokurator zajmujący się sprawą wyjaśnia wszystkie wątki – mówi Lidia Tkaczyszyn, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Według dziennikarzy „Gazety Wrocławskiej” Ryszard G. komentował wygląd piersi kobiecych zwłok i wyrażał się o nich wulgarnie. O tym, jak się zachowuje, jego współpracownicy mieli wiedzieć od dawna. Ale przedstawiciele szpitala zaprzeczają.

– Zaskoczyła nas ta bulwersująca informacja, do wtorku nie mieliśmy żadnych sygnałów na temat pracy tego pracownika – mówi Tomasz Kozieł (42 l.), rzecznik prasowy szpitala. – Jest zawieszony w obowiązkach, a jeśli prokuratura potwierdzi zarzuty, zostanie dyscyplinarnie zwolniony.

W tej sprawie przewija się także inny wątek: Ryszard G. (56 l.) miał za pieniądze podmieniać próbki moczu i krwi ofiar wypadków, które są dowodami w jednym z procesów. O tym miał G. napisać w swoich notatkach. – Sprawdzimy także i ten wątek – dodaje prokurator Tkaczyszyn. Za znieważenie zwłok grożą mu dwa lata więzienia.

Według „Gazety Wrocławskiej” Ryszard G. wiele lat pracował w prosektorium w Lubinie, ale został zwolniony. Obecnie pracuje także w jednym z lubińskich zakładów pogrzebowych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Trwają poszukiwania kierowcy, który po wypadku porwał dwoje dzieci

Policja szuka kierowcy seata, który w podwarszawskich Łazach uderzył w skodę, a następnie odjechał z jadącymi nią dziećmi. Jak ustaliła PAP, kierowca seata to ojciec dzieci. Skodę prowadziła ich matka.

– Wiemy, że doszło do zderzenia bocznego. Kierujący seatem uderzył w skodę. W momencie zderzenia w skodzie znajdowała się kierująca oraz dwoje dzieci – poinformował kom. Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji.

Kobieta trafiła do szpitala, dzieci do swojego samochodu zabrał mężczyzna i odjechał. Policja zna personalia wszystkich osób uczestniczących w wypadku. Szuka kierowcy seata.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tajemnicze zatrucie w pobliżu Salisbury. Dwie osoby w szpitalu

Dwie osoby w stanie krytycznym trafiły do szpitala w Salisbury w południowej Anglii, po tym jak w Amesbury miały kontakt z nieznaną substancją. To kilka kilometrów od miejsca, gdzie w marcu próbowano otruć byłego oficera rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala.

Dwoje pacjentów „jest leczonych w szpitalu w Salisbury z powodu domniemanego zetknięcia się z nieznaną substancją” – poinformowała w środę policja hrabstwa Wiltshire, określając to jako „poważny incydent”.

Brytyjska publiczna służba zdrowia Public Health England (PHE) uznała, że zdarzenie w Amesbury „nie stanowi znaczącego zagrożenia dla zdrowia publicznego”. Ocena ta będzie „stale aktualizowana, w oparciu o napływające informacje” – zapowiedział rzecznik PHE.

Policja odgrodziła teren

Kobieta i mężczyzna, oboje około 40 lat, zostali znalezieni nieprzytomni w sobotę w domu w mieście Amesbury, ok. 10 km od Salisbury, gdzie na początku marca próbowano zabić bojowym środkiem chemicznym Skripala i jego córkę Julię.

Początkowo przypuszczano, że osoby z Amesbury straciły przytomność po zażyciu heroiny lub cracku (kokainy do palenia). Według policji obecnie przeprowadzane są dodatkowe badania „w celu ustalenia natury substancji”. Miejsca, w których dwójka 40-latków mogła wcześniej przebywać, policja odgrodziła taśmami zabezpieczającymi. W Amesbury i Salisbury wzmocniono także obecność policji na ulicach.

4 marca 66-letni Siergiej Skripal, były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, w przeszłości skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii, oraz towarzysząca mu 33-letnia córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym, gdy stracili przytomność przed centrum handlowym w Salisbury na południowy zachód od Londynu. Po kilku tygodniach opuścili szpital.

O próbę zabicia Skripalów przy użyciu chemicznego środka bojowego typu nowiczok władze brytyjskie oskarżyły Rosję, co doprowadziło do głębokiego kryzysu w relacjach między tymi państwami. Wielka Brytania wydaliła grupę rosyjskich dyplomatów, a w ślad za nią uczyniło to w geście solidarności ponad 20 państw. Rosja odrzuca oskarżenia i utrzymuje, iż zamach na Skripalów był prowokacją służb brytyjskich.
Źródło info i foto: TVP.info

Tragiczny finał poszukiwań zaginionych 80-latków

Po trzech dniach poszukiwań, policjantom z Zawiercia (woj. śląskie) udało się odnaleźć zaginionych 80-latków. Skrajnie wycieńczony mężczyzna leżał w gęsto zarośniętym lesie. Godzinę wcześniej w strumyku na obrzeżach Zawiercia funkcjonariusze odnaleźli zwłoki kobiety. Policjanci poszukiwali zaginionych 80-latków od soboty. Kobieta i mężczyzna wyszli ze swoich domów i nie dawali rodzinie żadnych oznak życia. Do poszukiwań wykorzystano helikopter, dron oraz przeszkolonego psa. W akcji uczestniczyli także ratownicy GOPR.

Teren, gdzie po raz ostatni widziani byli zaginieni, przeszukiwało kilkadziesiąt osób. 80-latek przetransportowany do szpitala. We wtorek ok. 14:00 pracownicy budujący obwodnicę Zawiercia odnaleźli ciało kobiety w niedużej rzeczce na obrzeżach miasta.

Godzinę później policjanci znaleźli poszukiwanego mężczyznę, który przez trzy doby prawdopodobnie przebywał w gęsto zarośniętym lesie pomiędzy Żerkowicami a Karlinem. Skrajnie wyczerpany 80-latek został helikopterem przetransportowany do szpitala.

Telefon lub GPS dla seniorów

Policja apeluje do krewnych lub opiekunów osób starszych, które ze względu na swój stan zdrowia mogą stracić orientację w terenie i nie powrócić samodzielnie do domu. Wyposażenie takich osób w telefon komórkowy lub lokalizator GPS w postaci zegarka lub bransoletki umożliwi ich sprawne namierzenie.

W sprzedaży dostępne są również ubrania z wszytymi modułami lokalizatora GPS. Szybkie zlokalizowanie zaginionej osoby może uratować jej życie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łuków: Pijany kierowca potrącił nastolatków. Uciekł z miejsca wypadku. 35-latek trafił do aresztu

Bardzo groźnie wyglądał wypadek w Łukowie (woj. lubelskie), nagrany przez kamerę monitoringu. Kierowca audi z impetem wszedł w zakręt i potrącił nastolatków na pasach. Uciekł z miejsca wypadku. Potrąceni przez samochód nastolatkowie z Łukowa trafili do szpitala, ale ich życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jednak jak widać na nagraniu udostępnionym przez policję, sytuacja mogła skończyć się tragicznie. 

Wczoraj po godz. 19 dwóch 14-latków przechodziło przez podwójne pasy przy skrzyżowaniu. Gdy byli już blisko chodnika, z prostopadłej ulicy dosłownie wpadło prowadzone przez 35-latka audi. Na nagraniu widać wyraźnie, jak chłopcy zauważają nadjeżdżający samochód i rzucają się do ucieczki. Jeden z nich poślizgnął się na kałuży. Obaj przewracają się. Nie widać dokładnie, czy uderza w nich samochód. 

W momencie wypadku auto miało zapalone światła hamowania – jednak tuż za pasami kierowca przestaje hamować i szybko odjeżdża. Uciekł z miejsca wypadku.

Wezwani na miejsce policjanci przeanalizowali monitoring, jednak – jak opisują – deszcz utrudnił odczytanie numerów rejestracyjnych. W końcu udało się zidentyfikować i znaleźć samochód. Kierowca został zatrzymany 2,5 godziny po wypadku. Miał wtedy 2,5 promila alkoholu w organizmie. 35-latek trafił do aresztu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policyjna obława za kierowcą, który potrącił 4-osobową rodzinę

Trwa obława na kierowcę, który wczoraj wieczorem w Nowych Skalmierzycach koło Ostrowa Wielkopolskiego wjechał w 4-osobową rodzinę. Ranna w zdarzeniu matka i 2-letnie dziecko zostały przewiezione do szpitala. Kierowca porzucił samochód i uciekł pieszo. Policjanci mają auto, bo jazd zatrzymał się na drzewie.

Rodzina szła poboczem, gdy nadjechał samochód. Poszukiwana będą prowadzone dotąd, dopóki nie zatrzymamy kierowcy – powiedział oficer prasowy komendy policji w Ostrowie Wielkopolskim Krzysztof Kula.

Dodał, że ujęcie kierowcy jest tylko kwestią czasu. Ojciec i drugie dziecko nie ucierpieli w wypadku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzały w Bydgoszczy. Policja bada sprawę

Strzały w Bydgoszczy na ulicy Pomorskiej. Informację o tym zdarzeniu dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Sprawą zajęła się już policja. Policjanci zostali wezwani przez świadków na ulice Pomorską, gdzie miało dojść do strzelaniny. Gdy patrol dojechał na miejsce, żadnych podejrzanych osób już tam nie było. Trwają jednak przesłuchania świadków.

Niedługo później funkcjonariusze otrzymali informacje z pobliskiego szpitala, do którego zgłosił się mężczyzna z raną nogi – najprawdopodobniej postrzałową. 29-latek nie chce współpracować z policjantami. Nie ujawnia, dlaczego został ranny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy: Policja przestała ścigać polskich rodziców, którzy zabrali dziecko ze szpitala wbrew decyzji Jugendamtu

– Niemiecka policja zaprzestała poszukiwań polskich rodziców, którzy wbrew decyzji Jugendamtu zabrali ze szpitala w Krefeld swoje dwudniowe dziecko i uciekli z nim. Prokuratura nie uznała tego czynu za karalny – powiedziała rzeczniczka policji w Krefeld w Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec. Ale to nie koniec kłopotów. Wcześniej Jugendamt podjął decyzję o objęciu dziecka opieką.

– Jeżeli jednak sąd potwierdzi pisemnie przekazanie prawa do opieki nad dzieckiem Jugendamtowi, będziemy musieli rozpocząć poszukiwania dziecka, ponieważ to urząd do spraw młodzieży ma w tym przypadku wyłączne prawo do decydowania o jego miejscu pobytu – wyjaśniła w poniedziałek Karin Kretzer rzeczniczka policji w Krefeld w Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec

Zabrali dwudniowe dziecko z oddziału

Rodzice – 18-letnia matka i 24-letni ojciec – zabrali w czwartek wieczorem dwudniowego noworodka z kliniki w Krefeld.

Jugendamt podjął wcześniej decyzję o objęciu dziecka opieką. Z komunikatu policji wynika, że ze względu na sytuację rodzinną nie można było wykluczyć powstania zagrożenia dla zdrowia dziecka. Ze względu na ochronę danych Jugendamt nie podał konkretnych powodów podjęcia takiej decyzji.

Rodzice zostali poinformowani o decyzji, która oznacza, że nie wolno im było zabrać dziecka bez zgody urzędników.

Niemiecka policja: ukryli się w Polsce

Niemiecka policja przypuszcza, że rodzice ukryli się w Polsce. Rzeczniczka policji w Krefeld powiedziała, że strona niemiecka nie kontaktowała się jeszcze z polskimi władzami.

Jugendamty powstały w latach 20. XX wieku jako instytucja opiekująca się trudną młodzieżą, zdeprawowaną w wyniku wojny. Po dojściu do władzy w 1933 roku naziści włączyli sieć tych placówek do swojego systemu wychowawczego. Obecnie działalność urzędów do spraw młodzieży znajduje się w gestii niemieckich krajów związkowych (landów).

W zeszłym roku Jugendamty zabrały rodzicom ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia blisko 85 tys. dzieci. Pracownicy urzędów krytykowani są z jednej strony za opieszałość i brak zdecydowania, gdy dochodzi do znęcania się, a nawet śmierci dzieci. Z drugiej zaś strony za urzędy te krytykowane są za zbyt pospieszne ingerowanie w życie rodzin.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Matka wyrzuciła 2-letnie dziecko przez okno

Stan 2-latka, którego matka wyrzuciła przez okno jest ciężki, ale stabilny – oceniają lekarze. Chłopczyk w czwartek trafił do szpitala w Częstochowie. Jego matka jest pod obserwacją psychiatryczną. Kobieta wyrzuciła dziecko z piątego piętra.

Jak poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu asp. szt. Iwona Ochman, 33-letnia mieszkanka miejscowości Woźniki sama powiadomiła służby o tym, co zrobiła. Wcześniej leczyła się psychiatrycznie.
Na razie nie została przesłuchana.

„Chłopiec ma uraz wielonarządowy. Jego stan lekarze oceniają jako ciężki, ale stabilny” – powiedziała PAP Iwona Ochman.
Źródło info i foto: interia.pl