Iran: Pierwsze zatrzymania po zestrzeleniu ukraińskiego samolotu

Irańskie służby zatrzymały kilka osób w związku z przypadkowym zestrzeleniem ukraińskiego samolotu pasażerskiego w Teheranie. Nie wiadomo jednak, ile ich było i kim są – podaje Associated Press. – Iran ukarze wszystkich odpowiedzialnych – oświadczył dziś prezydent Iranu Hasan Rowhani.

Oświadczenie o zatrzymaniach pojawiło się po niedawnych protestach Irańczyków, dotyczących zestrzelenia samolotu i prób zatajenia przyczyn katastrofy ze strony urzędników i irańskich władz – informuje agencja AP.

Rzecznik wymiaru sprawiedliwości Gholamhossein Esmaili, cytowany przez irańskie media, poinformował, że „ma miejsce szeroko zakrojone dochodzenie, a niektóre osoby zostały aresztowane”. Nie powiedział jednak, ile osób zostało zatrzymanych ani kim są.

Rowhani: ukarzemy wszystkich za zestrzelenie ukraińskiego samolotu

– Iran ukarze wszystkich odpowiedzialnych za niezamierzone zestrzelenie samolotu pasażerskiego ukraińskich linii lotniczych UIA – oświadczył dziś w przemówieniu telewizyjnym irański prezydent Hasan Rowhani. – To był niewybaczalny błąd, jedna osoba nie może ponosić wyłącznej odpowiedzialności za katastrofę samolotu – zauważył.

– Przyznanie się do błędu przez irańskie siły zbrojne to dobry pierwszy krok. Powinniśmy zapewnić ludzi, że to się nie powtórzy – zaznaczył Rowhani. Dodał, że jego rząd jest „odpowiedzialny przed Irańczykami i innymi narodami, których przedstawiciele stracili życie w katastrofie lotniczej”.

Zestrzelenie ukraińskiego boeinga

Boeing 737-800 ukraińskich linii UIA, odbywający regularny rejs z Teheranu do Kijowa, rozbił się w stolicy Iranu 8 stycznia. W katastrofie zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców (dwóch pasażerów i dziewięcioro członków załogi), a także obywatele Szwecji, Afganistanu, Wielkiej Brytanii i Niemiec.

W sobotę Iran przyznał, że jego siły zbrojne „nieintencjonalnie” zestrzeliły ukraiński samolot pasażerski w rezultacie „ludzkiego błędu”. Wcześniej Teheran zaprzeczał, jakoby ponosił odpowiedzialność za tragedię.
Źródło info i foto: onet.pl

Teheran: Siły zbrojne Iranu „nieintencjonalnie” zestrzeliły ukraiński samolot

Iran ogłosił w sobotę rano, że jego siły zbrojne „nieintencjonalnie” zestrzeliły ukraiński samolot pasażerski w rezultacie „ludzkiego błędu”. W katastrofie zginęło 176 osób. Wcześniej Teheran zaprzeczał, jakoby ponosił odpowiedzialność za tragedię. Opublikowany komunikat armii irańskiej głosi, że samolot ukraiński znalazł się blisko „ważnego obiektu wojskowego” Strażników Rewolucji Islamskiej i został omyłkowo wzięty za „wrogów”.

Komunikat podkreśla, że irańskie siły zbrojne znajdowały się „na najwyższym poziomie gotowości” w związku z napięciem w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi.

„Błąd ludzki”, „pomyłka”

„W tych warunkach z powodu błędu ludzkiego, w nieintencjonalny sposób, samolot został trafiony” – stwierdza komunikat. W oświadczeniu znalazły się słowa ubolewania za tragedię oraz zapewnienie, że odpowiednie systemy zostaną zmodyfikowane, aby zapobiec podobnym „pomyłkom” w przyszłości.

Podkreślono, że osoby odpowiedzialne za tragedię zostaną pociągnięte do odpowiedzialności.

Prezydent Iranu: Islamska Republika Iranu głęboko żałuje

Prezydent Iranu Hasan Rowhani wyraził na Twitterze „głębokie ubolewanie” z powodu zestrzelenia ukraińskiego samolotu pasażerskiego.

„Islamska Republika Iranu głęboko żałuje tej strasznej, niewybaczalnej pomyłki” – napisał irański prezydent. „Moje myśli i modlitwy kieruję do wszystkich pogrążonych w żałobie rodzin. Składam moje najszczersze kondolencje” – dodał.

W innym tweecie Rowhani zapewnił, ze śledztwo w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii będzie kontynuowane.

176 ofiar

Ukraiński samolot typu Boeing 737-800 został zestrzelony zaledwie kilka godzin po zaatakowaniu przez Iran dwóch baz lotniczych w Iraku, w których stacjonują m.in. siły USA i Kanady. Ataki te były odwetem za zabicie przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

W katastrofie ukraińskiej maszyny zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców, a także obywatele Szwecji, Afganistanu, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Samolot należący do Ukrainian International Airlines (UIA) leciał z Teheranu do Kijowa ze 167 pasażerami i dziewięcioma członkami załogi na pokładzie.

Czarne skrzynki

W piątek irańskie władze zaprosiły ekspertów z firmy Boeing, aby włączyli się do śledztwa w sprawie katastrofy. W Iranie znajduje się też grupa 45 ukraińskich specjalistów, wysłanych tam dla zbadania przyczyn wypadku. Agencja IRNA poinformowała, że irański Urząd Lotnictwa Cywilnego zdecydował o zamiarze otwarcia czarnych skrzynek ukraińskiego samolotu. Zdaniem Iranu, odzyskanie informacji z tych urządzeń może potrwać od miesiąca do dwóch.
Źródło info i foto: interia.pl

Bagdad: Irański generał Kasem Sulejmani zabity w ataku USA. „Teheran zapowiada zemstę”

Irański generał Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al Kuds i jeden z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandis zostali w czwartek późnym wieczorem zabici w Bagdadzie. Władze USA potwierdziły dokonanie ataku. Duchowo-polityczny przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei ogłosił w piątek trzy dni żałoby narodowej po śmierci Sulejmaniego.

Śmierć Sulejmaniego i al-Muhandisa potwierdzili w nocy z czwartku na piątek iracka TV, rzecznik irackiej milicji i irańska Gwardia Rewolucyjna. Rakiety spadły na konwój samochodów należących do milicji w rejonie terminala towarowego lotniska.

Rzecznik irackich Ludowych Sił Mobilizacyjnych,będących szeroką koalicją proirańskich milicji, Ahmed al-Assadi, odpowiedzialnością za ich śmierć obarczył „amerykańskich i izraelskich wrogów.”

Wcześniej anonimowi przedstawiciele proirańskich milicji informowali nieoficjalnie, że w ataku zginęło pięciu ich członków i dwóch „ważnych gości”. Według jednej z wersji mieli oni zostać zaatakowani zaraz po opuszczeniu przez Sulejmaniego samolotu, w samochodach należących do milicji.

Al-Muhandis przybył na lotnisko w konwoju samochodów aby powitać Sulejmaniego, który przyleciał do Bagdadu z Libanu lub Syrii. Atak nastąpił zaraz po przywitaniu się z al-Muhandisem i zajęciu miejsc w samochodach.

Zginęło 8 osób

Według pierwszych informacji, atak przeprowadzono przy użyciu rakiet, które wcześniej identyfikowano jako Katjusze, ale późniejsze doniesienia zdają się tego nie potwierdzać. Według niektórych źródeł ataku dokonano z pokładu śmigłowców wojskowych. W ataku zginęło łącznie osiem osób, a dziewięć zostało rannych.

Al-Kuds, której dowódcą był Sulejmani jest specjalną jednostką irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Abu Mahdi al-Muhandis był założycielem i byłym przywódcą milicji Kataib Hezbollah. Właśnie bazy Kataibu bombardowali z powietrza Amerykanie w odwecie za śmierć w ataku rakietowym jednego ze swoich kontraktorów. W odpowiedzi proirańskie milicje zaatakowały w ub. wtorek ambasadę USA w Bagdadzie.

Punkt zwrotny na Bliskim Wschodzie

Associated Press podkreśla, że śmierć Sulejmaniego i al-Muhandisa może okazać się punktem zwrotnym w sytuacji na Bliskim Wschodzie i bez wątpienia spotka się ostrym odwetem ze strony Iranu i sił przez niego popieranych przeciwko interesom amerykańskim i izraelskim.

Źródła w amerykańskiej administracji początkowo jedynie potwierdziły dokonanie ataków na „dwa cele powiązane z Iranem”. Dopiero później Pentagon opublikował komunikat potwierdzający, że gen. Sulejmani został zabity przez siły USA na polecenie prezydenta Donalda Trumpa.

Trump nie skomentował śmierci Sulejmaniego. Po ataku na irańskiego generała zamieścił na Twitterze jedynie zdjęcie amerykańskiej flagi.

„Odpowiedzialność USA”

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył w piątek, że dokonane przez siły USA zabójstwo dowódcy elitarnej jednostki Al Kuds Kasema Sulejmaniego było „wyjątkowo niebezpieczną i fałszywą eskalacją”.

„USA ponoszą odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje tego zbójeckiego awanturnictwa” – napisał na Twitterze.

Dziennikarz Polsat News i prowadzący program „Dzień na świecie” Jan Mikruta podkreślił, że atak na Sulejmaniego, „choć USA nie prowadzą wojny z Iranem, może się wojną skończyć. Teheran zapowiada zemstę”.

Na piątek zapowiedziano zwołanie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w celu rozpatrzenia powstałej sytuacji – poinformował rzecznik Rady Kejwan Choszrawi.

Wpływowa osoba

Dziennik „New York Times” zauważa, że generał Sulejmani był wpływową osobą w Iranie oraz poza granicami tego państwa. „Nie tylko stał na czele irańskiego wywiadu oraz tajnych operacji wojskowych, ale był uznawany za jedną z najbardziej zręcznych i niezależnych wojskowych” – pisze portal tej nowojorskiej gazety.

Zaznacza też, że spekulowano, iż Sulejmani mógłby zostać nowym najwyższym przywódcą duchowo-religijnym w Iranie.

Trzy dni żałoby narodowej

Duchowo-polityczny przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei ogłosił w piątek trzy dni żałoby narodowej po śmierci Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej jednostki Al Kuds, zapowiedział też, że Stany Zjednoczone czeka surowa zemsta za zabicie generała.

„Męczeństwo jest nagrodą za jego niestrudzoną pracę, przez tyle lat (…). Jeśli Bóg zechce, jego dzieło i jego droga nie zakończą się w tym miejscu, a nieubłagana zemsta czeka zbrodniarzy, którzy unurzali dłonie w jego krwi i krwi innych męczenników” – dodał.

„Wszyscy wrogowie powinni wiedzieć, że dżihad oporu (przeciw USA) będzie teraz prowadzony ze zdwojoną determinacją, a bojowników świętej wojny czeka ostateczne zwycięstwo” – ogłosił Chamenei.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Iran: Strzały w budynku administracji prezydenta

Do budynku administracji prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego w Teheranie próbował wedrzeć się 35-latek. Został postrzelony i aresztowany. Motywy jego działania nie są znane. Wiadomo jednak, że miał przy sobie maczetę. Wicegubernator prowincji Teheran Mohsen Hamedani poinformował o incydencie w budynku administracji prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego. 35-latek usiłował włamać się do siedziby, ochrona zareagowała jednak odpowiednio szybko.

Mężczyzna został postrzelony i oddany w ręce policji. Jak podają irańskie media, napastnik miał na sobie biały całun, który symbolizuje gotowość na śmierć. Co więcej, był uzbrojony w maczetę. Trwa przesłuchanie mężczyzny. Służby próbują go zidentyfikować i poznać jego motywy działania.

Mogło skończyć się źle?

Według agencji IRNA, napastnikowi udało się przedostać przez pierwszy punkt kontrolny. Nie wiadomo, czy w budynku, w trakcie zdarzenia, przebywał prezydent Rowhani.
Źródło info i foto: wp.pl

Iran: atak na ambasadę Arabii Saudyjskiej w Teheranie

Władze Iranu poinformowały o zatrzymaniu 40 osób w związku z atakiem na ambasadę Arabii Saudyjskiej w Teheranie. Podczas wczorajszej manifestacji ściągnięto i zniszczono flagę wiszącą na budynku i próbowano go podpalić.

Szyici z Iranu i Iraku potępiają egzekucję saudyjskiego duchownego szejka Nimra al-Nimra. Jeden z najważniejszych szyickich duchownych w Arabii Saudyjskiej znalazł się wśród 47 osób, na których wykonano wyroki śmierci za działalność terrorystyczną.
Głos w tej sprawie zabrał też przywódca szyickiej organizacji Hezbollah, Sajed Hassan Nasrallah. Potępił on egzekucję i dodał, że „nie zostanie ona potraktowana lekko”.

Egzekucję potępili także szyici w Iraku. Protesty zorganizowano w Jemenie, Bahrajnie i Indiach, a także na na wschodzie Arabii Saudyjskiej. Głębokie zaniepokojenie egzekucjami wyraziły także Unia Europejska i Stany Zjednoczone. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Mun zaapelował o „spokój i powściągliwość”. W specjalnym oświadczeniu napisał, że procesy, w trakcie których skazano na śmierć al-Nimra i 46 innych osób, mogły nie być przeprowadzone w sposób uczciwy.

Szyicki szejk Nimr al-Nimr był jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników rządzącej Arabią Saudyjską sunnickiej rodziny królewskiej. Pięć lat temu, gdy w innych krajach wybuchła arabska wiosna, to właśnie on przewodził antyrządowej rewolcie. Rok później trafił za kratki i został oskarżony o terroryzm. Znalazł się wśród 47 osób, na których wczoraj wykonano karę śmierci za działalność terrorystyczną. Egzekucji dokonano w 12 różnych miejscach w Arabii Saudyjskiej. Wśród zabitych znalazły się także osoby oskarżone o współudział w zamachach z 2003 roku, których autorem miała być al-Kaida.

Arabia Saudyjska to jeden z krajów, gdzie wykonuje się najwięcej egzekucji na świecie. W ubiegłym roku wykonano co najmniej 157 wyroków śmierci.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Jason Rezaian – ruszył proces za domniemane szpiegostwo

Przed sądem w Teheranie stanął korespondent amerykańskiego dziennika „The Washington Post”. Jason Rezaian, który pracuje w Iranie, miał usłyszeć zarzuty szpiegostwa. Proces dziennikarza toczy się za zamkniętymi drzwiami.

Jason Rezaian ma podwójne, irańsko-amerykańskie obywatelstwo i od trzech lat jest irańskim korespondentem gazety. Został aresztowany w lipcu ubiegłego roku, ale irańskie władze nie ujawniły powodów takiej decyzji. Prawniczka dziennikarza twierdzi, że oskarżono go między innymi o „współpracę z wrogimi rządami oraz rozpowszechnianie propagandy”. Rezaianowi miano zarzucić zbieranie informacji na temat polityki wewnętrznej Iranu i przekazywanie ich obcym siłom.

Proces dziennikarza rozpoczął się właśnie przed sądem w Teheranie, ale szczegóły nie są znane, bo toczy się za zamkniętymi drzwiami. Stany Zjednoczone uważają, że zarzuty pod adresem korespondenta są absurdalne. Podobnie mówią: redakcja macierzystej gazety oraz rodzina Rezaiana.

– On jest niewinny. Wierzę w to. Nie mają przeciwko niemu dowodów. Myślę, że to właśnie dlatego tyle czasu trzymają go w więzieniu – mówi brat korespondenta Ali Rezaian.

Dziennikarz sądzony jest przed obliczem Gwardii Rewolucyjnej, która rozpatruje sprawy związane z narodowym bezpieczeństwem. Grozi mu 20 lat więzienia. Władze Iranu dotąd nie odniosły się do sprawy. Obrońcy praw człowieka przypominają z kolei, że w więzieniu siedzi też żona Amerykanina, dziennikarka, która również została zatrzymana w lipcu ubiegłego roku.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Iran poszerza swoje wpływy

Iran stoi na czele ofensywy przeciw Państwu Islamskiemu. Eksperci przewidują jednak, że to Teheran może być większym zagrożeniem dla Bliskiego Wschodu.

Jak na epokę internetu i nowych mediów, niewiele można znaleźć zdjęć z trwającej od ponad dwóch tygodni irackiej ofensywy na pozycje Państwa Islamskiego w Tikricie, rodzinnym mieście Saddama Husajna. Na tych fotografiach, które są dostępne w internecie, wyróżnia się jednak jedna postać: ta siwego, brodatego mężczyzny w skromnym mundurze . To generał Kasem Sulejmani, dowódca Al-Kuds (Kuds to perska nazwa Jerozolimy, której „wyzwolenie” ma być ostatecznym celem oddziału), czyli sił specjalnych irańskich Strażników Rewolucji przeznaczonych do zagranicznych operacji i „eksportu rewolucji” islamskiej. Sulejmani, wokół którego działalności i heroicznych czynów w Iraku i Syrii narosły legendy, był dotychczas szarą eminencją, uważaną za jedną z najbardziej wpływowych osób w Teheranie. Teraz, w Iraku, wyszedł z cienia – tak jak z cienia wyszła irańska polityka, nastawiona na podporządkowywanie sobie kolejnych państw Bliskiego Wschodu.

Problematyczna koalicja

Iran jest obecnie jedyną siłą zewnętrzną zaangażowaną w bezpośrednią, naziemną walkę z Państwem Islamskim. Oficjalnie irańscy wojskowi pełnią tam rolę doradców wspierających zarówno iracką armię, jak i walczące u jej boku szyickie bojówki „Siły Mobilizacji Ludowej”. Nieoficjalnie mówi się nawet o 30 tysiącach Irańczyków walczących w oddziałach SML. Irakijczykom doradzają przy tym również przedstawiciele libańskiego Hezbollahu, siły od lat wspieranej i fundowanej przez Iran. Rezultat ofensywy jest na razie niepewny. Siły koalicji doszły do Tikritu – strategicznie ważnego sunnickiego miasta nad Tygrysem – i od kilku dni prowadzą jego oblężenie. Jednak o ile trudno powiedzieć, czym skończy się operacja, to dużo łatwiej przewidzieć, czym może skutkować obecność wspieranych przez Iran szyickich bojówek w kraju targanym przez religijne podziały.

– Może to być tym bardziej kłopotliwe, że część szyitów jest niechętna Irańczykom. Co więcej, konflikt związany ze zbyt proirańskim nastawieniem premiera Al-Malikiego przyczynił się do sukcesu Państwa Islamskiego w Iraku – mówi w rozmowie z WP Marcin Andrzej Piotrowski, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W tej sytuacji nawet zwycięstwo nad ISIS nie musi wcale doprowadzić do zaprowadzenia stabilności w Iraku. Tym bardziej, że już teraz pojawiają się pogłoski o konflikcie między iracką armią a szyickimi milicjami, a także informacje – choć niepotwierdzone – o zbrodniach wojennych popełnianych przez szyitów na sunnickich cywilach.

Eksport rewolucji

Irak jest jednak tylko jednym z ostatnich elementów geopolitycznej rozgrywki o wpływy, którą z coraz większym powodzeniem toczy Teheran. Na przełomie stycznia i lutego kontrolę nad Saną, stolicą Jemenu przejęli szyiccy rebelianci z ruchu Huti w koalicji z siłami obalonego podczas „arabskiej wiosny” prezydenta Abdullaha Saleha. Ponadto, tradycyjnie już w orbicie wpływów Teheranu pozostaje Liban, gdzie Hezbollah jest jedną z głównych sił politycznych, a także Syria. W dużej mierze to właśnie dzięki aktywnemu wsparciu Iranu – z użyciem oddziałów gen. Sulejmaniego włącznie – prezydent Syrii Baszar al-Asad mógł utrzymać swoją władzę. Zresztą nie tylko utrzymać, lecz – co pokazały ostatnie miesiące – skonsolidować, a nawet rozszerzyć kontrolę nad swoimi terytoriami.

W rezultacie, mimo sankcji i międzynarodowej izolacji, Islamska Republika cieszy się obecnie większymi wpływami niż kiedykolwiek wcześniej.

– Polityka prowadzona przez Strażników Rewolucji rzeczywiście jest bardzo sprawna i widać, że to skoordynowana kampania prowadzona na kilku frontach. Jeszcze nigdy od czasu rewolucji islamskiej Iran nie miał wpływu na cztery stolice w regionie- mówi Piotrowski. Jeśli wierzyć informacjom podawanym przez niektóre media, na tym ambicje Teheranu się nie kończą. Kolejną stolicą w planach grupy Sulejmaniego ma być Amman w Jordanii. Ekspert jest jednak sceptyczny co do perspektyw stojących przed Teheranem. – To jest powrót do polityki „eksportu rewolucji” z lat 80-tych. Wtedy zakończyła się ona fiaskiem, bo okazało się, że to bardzo kosztowna i mało skuteczna polityka, a do tego prowokowała wrogie reakcje. Sunnickie społeczeństwa arabskie nie były skłonne tolerować wspieranych przez Iran organizacji szyickich. Podobnie może być i teraz – tłumaczy. Dodaje przy tym, że choć jeszcze w 2006 roku, na fali wojny Hezbollahu z Izraelem, Iran mógł liczyć na szersze poparcie muzułmańskiej „ulicy”, to „arabska wiosna” całkowicie przekreśliła ten trend.

Gorsi niż ISIS?

Działania Teheranu już teraz wywołują nerwowe reakcje – nie tylko wśród sunnitów, ale także na Zachodzie. W dobie postępujących negocjacji ws. irańskiego programu nuklearnego oraz kampanii przeciw ISIS, wielu analityków widziało w Iranie sojusznika w walce z terrorystami Państwa Islamskiego i Al-Kaidy, a nawet gwaranta stabilności w regionie. Tymczasem coraz częściej optymizm ten ustępuje miejsca obawom o konsekwencje prowadzonej przez ten kraj polityki. Obawy te są na tyle duże, że niektórzy zaczęli zastanawiać się, czy w irackim konflikcie USA nie powinny zacząć wspierać… Państwa Islamskiego. „Dlaczego w naszym interesie miałoby być zniszczenie ostatniego sunnickiego bastionu stojącego na drodze całkowitej dominacji Iranu w Iraku? Czy dlatego, że szyickie milicje, które obecnie prowadzą walkę z ISIS będą rządziły lepiej? Czy aby na pewno?” – pytał prowokacyjnie na łamach „New York Timesa” Thomas Friedman, znany publicysta. Nie on jeden właśnie w Iranie, a nie Państwie Islamskim widzi największe zagrożenie dla pokoju na Bliskim Wschodzie. Podobnie uważa gen. David Petraeus, były szef CIA i dowódca wojsk amerykańskich w Iraku, autor planu, który doprowadził w 2008 roku do stabilizacji w tym kraju.

– Im bardziej Irańczycy będą postrzegani jako dominująca siła w regionie, tym bardziej będzie to wzmacniać sunnicki radykalizm i promować grupy takie jak Państwo Islamskie. – powiedział Petraeus w wywiadzie dla „Washington Post”.

– Gen. Petraeus wie, o czym mówi – twierdzi Piotrowski. – Sukces jego polityki polegał nie tylko na pokonaniu Al-Kaidy i sunnickich radykałów, ale też zneutralizowaniu szyickich milicji i tzw. Armii Mahdiego wspieranej przez Iran. Brutalna prawda jest taka, że wszędzie, gdzie pojawiają Strażnicy Rewolucji, tam tylko pogłębiają chaos – mówi. Wskazuje przy tym na sytuację w Syrii, gdzie jego zdaniem Iran mógł przyczynić się do szybszego i pokojowego rozwiązania wojny, lecz zdecydował się za wszelką cenę wspierać Asada.

– To mistrzowie chaosu i „wojny hybrydowej”. To, co teraz się dzieje w Jemenie tylko to potwierdza – uważa ekspert.
Żródło info i foto: wp.pl

Mahafarid Amir-Chosrawi powieszony za zdefraudowanie miliardów dolarów

Biznesmen oskarżony w związku ze zdefraudowaniem ok. 2,6 mld dolarów, został powieszony w więzieniu Evin w Teheranie – poinformowały irańskie władze. Mahafarid Amir-Chosrawi został skazany w związku ze skandalem ujawnionym w październiku 2011 r. Pewna firma inwestycyjna została wówczas oskarżona o podrabianie dokumentów w celu uzyskania kredytów od co najmniej siedmiu irańskich banków. Nieoficjalnie mówiło się, że sprzeniewierzone pieniądze posłużyły do wykupu prywatyzowanych właśnie przedsiębiorstw państwowych. Skandal podsycił konflikt między ówczesnym prezydentem Mahmudem Ahmadineżadem, a wpływowymi islamskimi duchownymi. Żródło info i foto: tvn24.pl

Teheran: zamach na naukowca nuklearnego

Przynajmniej jedna osoba zginęła, a dwie kolejne zostały ranne w wyniku dzisiejszej porannej eksplozji samochodu zaparkowanego pod budynkiem uniwersyteckim w centrum stolicy Iranu. W wybuchu zginął profesor uniwersytetu, który był najprawdopodobniej celem zamachu. Nie wiadomo jeszcze co było przyczyną eksplozji, ale pierwsze doniesienia mówią o samochodzie-pułapce z bombą w środku. – „Peugeot 405 wybuchł dziś rano na placu Ketabi we wschodnim Teheranie obok Wydziału Nauk Społecznych uniwersytetu Allameha Tabataia” – mówił Hassan Abbasi, szef miejscowej grupy kryzysowej. Ofiara eksplozji to Mostafa Ahmadi-Roszan, profesor Wydziału Chemii. Żródło info i foto: zetnews.pl

Iran dziękuje USA za uwolnienie 13 porwanych z rąk piratów

W rzadkim geście współpracy ponad podziałami, władze w Teheranie podziękowały Amerykanom za uratowanie 13 rybaków, których łódź zaatakowali somalijscy piraci. Amerykańscy marynarze, którzy odbili Irańczyków z rąk piratów, nakarmili uwolnionych rybaków, wyposażyli ich w niezbędne paliwo i prowiant i zapewnili im bezpieczny powrót do ojczyzny. Choć w ostatnich tygodniach relacje amerykańsko-irańskie zaogniły się do najbardziej niebezpiecznego poziomu od lat, ostatnia akcja US Navy wywołała wdzięczność reżimu ajatollahów. – „Uważamy akcję sił amerykańskich, w której uratowani zostali irańscy marynarze, za humanitarne i pozytywne działanie. Takie zachowania są mile widziane. Wszystkie narody powinny się w ten sposób zachowywać” – mówił Ramin Mehmanparast, rzecznik irańskiego MSZ. Żródło info i foto: zetnews.pl