Wznowiono poszukiwania zaginionego 3-latka

W środę rano wznowione zostaną poszukiwania w terenie prowadzone w związku z zaginięciem 3,5-letniego chłopca w Nowogrodźcu na Dolnym Śląsku. Służby szukają dziecka od poniedziałkowego wieczoru. Oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu aspirant sztab. Anna Kublik-Rościszewska powiedziała w środę rano, że poszukiwania wznowiono o godzinie 8:00.

Poinformowała, że we wtorek przeszukano około 500 hektarów, w tym tereny kolejowe. – Dzisiaj poszukiwania skupią się bardziej na terenach rzecznych, przyrzecznych i te okolice będą powtórnie przeczesywane. Płetwonurkowie będą też sprawdzali koryto rzeki – przekazała.

Zgłoszenie o zaginięciu chłopca wpłynęło w poniedziałek ok. godz. 19:00. Jak informowała we wtorek asp. szt. Kublik-Rościszewska, dziecko przebywało ze swoim ojcem na działce rekreacyjnej niedaleko rzeki.

– Ojciec w trakcie przesłuchania wyjaśniał, że stracił dziecko z oczu. Gdy nie mógł go odnaleźć, zawiadomił policję. Był pod wpływem alkoholu, badanie potwierdziło zawartość 0,7 promila. Mężczyzna został zatrzymany, ponieważ był poszukiwany do odbycia kary za przestępstwa przeciwko mieniu – powiedziała policjantka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sopot: Policjanci szukali ciała Iwony Wieczorek. Nastolatka zaginęła 10 lat temu

W czwartek policjanci przeszukiwali tereny sopockich ogródków działkowych. Na zlecenie prokuratury wznowili czynności w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. 19-latka zaginęła w lipcu 2010 roku. Rzeczniczka Prokuratury Krajowej w Warszawie Ewa Bialik przekazała, że „sprawę analizował małopolski wydział Prokuratury Krajowej w Krakowie”.

– Po to, żeby dokonać weryfikacji materiału dowodowego prokuratura wykonuje pewne czynności procesowe. Te czynności zostały rozpoczęte i trwają – dodała prokurator.

Kilkudziesięciu policjantów z komendy wojewódzkiej w Gdańsku przeszukiwało od czwartku rano ogródki działkowe w Sopocie. W policyjnej akcji brały udział psy tropiące. Funkcjonariusze mieli też do dyspozycji drony i georadar. Poszukiwania zakończyli po zapadnięciu zmroku.

Policja i prokuratura nie zdradzają wyników czwartkowych przeszukań na sopockich działkach. – Dziś nie będziemy wydawać komunikatu na temat działań w Sopocie – powiedziała prokurator Ewa Bialik.

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek jest prowadzona w tzw. Archiwum X, działającym w Małopolskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Trafiła tam z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

– W sprawach kierowanych do Archiwum X wykorzystywanie są nowe technologie oraz wiedza najbardziej doświadczonych polskich i zagranicznych biegłych oraz różnych instytucji badawczych, niestandardowy sposób badania dowodów i nieszablonowy sposób podejścia do ich oceny – poinformowała prokurator Bialik.

Zaginęła 10 lat temu

Iwona Wieczorek zaginęła 17 lipca 2010 roku. Tego dnia bawiła się ze znajomymi w sopockim Dream Clubie. Po wyjściu z imprezy miała się z nimi pokłócić i odłączyć od towarzystwa. Przed godziną 4 dzwoniła do jednej z koleżanek, później rozładowała się jej komórka.

Wiadomo, że szła alejką wzdłuż plaży, w kierunku swojego domu. Mijała wejście nr 63 na plażę w Jelitkowie. Miejski monitoring zarejestrował Iwonę o godzinie 4.12 przy końcu ulicy Piastowskiej. Do domu miała stamtąd dwa kilometry. Musiała tylko przejść przez tereny leśno-parkowe. Tam ślad po niej się urywa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Milwaukee: Strzelanina w browarze. Znamy motyw zbrodni

W strzelaninie na terenie browaru w Milwaukee w amerykańskim stanie Wisconsin zginęło sześć osób, w tym napastnik – poinformowała w środę wieczorem czasu lokalnego miejscowa policja. Sprawcą strzelaniny był 51-letni mężczyzna, pracownik firmy piwowarskiej Molson Coors, w której zatrudnionych jest ponad 1000 osób. Zastrzelił on pięciu swoich kolegów z pracy, po czym popełnił samobójstwo. Władze nie podały jeszcze szczegółów strzelaniny, ani też motywu działania napastnika. Według mediów Molson Coors, firma z 160-letnią historią, przechodzi obecnie restrukturyzację, a napastnik został w środę zwolniony z pracy.

– W tej chwili nie ma już zagrożenia. Dochodzenie będziemy kontynuować w nocy – poinformował szef policji w Milwaukee Alfonso Morales na konferencji prasowej. Dodał, że do strzelaniny doszło na terenie kompleksu piwowarskiego firmy Molson Coors i nie ucierpiał nikt z zewnątrz.

Prezydent USA Donald Trump, otwierając konferencję prasową w Białym Domu na temat koronawirusa, poinformował o strzelaninie w Milwaukee. Nazwał jej sprawcę „niegodziwym mordercą”, a przemoc z użyciem broni – „straszną rzeczą”. Trump przekazał kondolencje rodzinom ofiar.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Właściciel wypożyczalni w Bukowinie Tatrzańskiej nawet nie starał się o pozwolenie na budowę

Starosta tatrzański poinformował, że według danych urzędu w ciągu trzech ostatnich lat właściciel wypożyczalni, której zerwany dach spowodował śmierć trzech osób, nie starał się o pozwolenie na budowę. Wydanie zgody i tak byłoby niemożliwe, ponieważ budka umieszczona była na terenie zielonym nieprzeznaczonym pod budownictwo.

Starosta tatrzański Piotr Bąk w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznał, że w ciągu trzech ostatnich lat właściciel wypożyczalni sprzętu narciarskiego nie starał się o pozwolenie na budowę budynku w tym miejscu, ani nie zgłosił faktu postawienia straganu przy stoku narciarskim w Bukowinie Tatrzańskiej. Dodatkowo w tej części Rusinowego Wierchu obowiązuje specjalny plan zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza możliwość postawienia tam jakiejkolwiek budowli.

Tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej: właściciel wypożyczali w ostatnich trzech latach nie starał się o pozwolenie na budowę
W poniedziałek silny wiatr zerwał dach wypożyczalni narciarskiej w Bukowinie Tatrzańskiej. W jej wyniku zginęły trzy kobiety w wieku 52, 21 i 16 lat. W sprawie wypadku prokuratura wszczęła już śledztwo. Prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Po wypadku wypożyczalnię skontrolował Inspektor Nadzoru Budowlanego. Budka zbudowana była z naczepy tira obitej deskami, a dach przykręcony był pięciocentymetrowymi wkrętami.

„Obiekt ten został wybudowany bez wymaganego pozwolenia. To było obejście prawa. Elementy budowlane były wykonane niestarannie i bardzo prowizorycznie. W związku z tym przy porywach wiatru doszło do tragedii. Jeżeli byłaby to solidniejsza konstrukcja, to mogłoby nie dojść do tragedii. Niechlujstwo. Nie mam słów, jak można było… Właściciel wiedział, jakie są tutaj warunki atmosferyczne. To nie jest nizina ani teren przykryty. Przy takiej lichej konstrukcji musiało dojść do tragedii. To nie powinno tam być tam postawione, ani w taki sposób wykonane” – mówił podczas konferencji prasowej Jan Kęsek.

Starosta Piotr Bąk przyznaje, że problem z samowolami budowlanymi jest dużym problemem na Podhalu. Dużo obiektów stawianych jest na podstawie zgłoszenia dot. budowy obiektu tymczasowego na trzy miesiące. Później jednak urzędnikom trudno jest wyegzekwować ich likwidację.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak nożownika na burmistrza Łeby

Do ataku doszło w piątek wieczorem na terenie jednego z marketów. Napastnik ostrzem kilka razy dotknął klatki piersiowej burmistrza Łeby. Andrzej Strzechmiński nie został ranny, ale „poniósł ogromne straty moralne”. Nożownik został zatrzymany.

W piątek po godz. 19, burmistrz Łeby został napadnięty w jednym z marketów na terenie miasta, przez człowieka trzymającego nóż w ręku. „Napastnik końcówką ostrza kilka razy dotknął klatki piersiowej Andrzeja Strzechmińskiego, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Sprawca został rozpoznany. Samorządowiec nie został ranny” – podaje komitet wyborczy polityka.

Strzechmiński poniósł jednak „ogromne straty moralne, bo znalazł się w sytuacji zagrażającej jego życiu, a w konsekwencji życiu jego bliskich”. Fanpage burmistrza zwraca uwagę na zaostrzający się poziom języka debaty publicznej. „Nieustanne prowadzenie polityki negacji, posługiwanie się nieprawdziwymi informacjami, fałszowanie rzeczywistości” – czytamy.

Swoje odczucia Strzechmiński przekazał w rozmowie z „Wyborczą”. – Nogi się pode mną ugięły. Wróciłem do domu i zabarykadowaliśmy z żoną. Minęło kilka dni, a mi wciąż trudno o tym mówić – relacjonuje. Rmf24.pl podaje, że nożownik został już zatrzymany i ma zostać przesłuchany. To nie pierwszy atak na burmistrza Łeby. Wcześniej auto, dom i restaurację jego żony oblano kwasem.
Źródło info i foto: wp.pl

Profesjonalne plantacje marihuany w stołecznych mieszkaniach. Narkotyki trafiały do pseudokibiców

Policjanci zlikwidowali sześć plantacji konopi zorganizowanych na terenie Warszawy i w okolicach Legionowa. Pozyskiwana z nich marihuana miała trafiać do pseudokibiców stołecznych klubów piłkarskich. Zatrzymano 45-latka i dwie kobiety. Wszyscy usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupy przestępczej. Sprawa ma charakter rozwojowy, a policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Na trop nielegalnych upraw marihuany zlokalizowanych na terenie Warszawy oraz w powiecie legionowskim wpadli stołeczni policjanci z wydziału ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców. Wszystko wskazywało na to, że jego organizatorem jest 45-latek. Wytwarzane w kilku miejscach narkotyki miały trafiać do pseudokibiców stołecznych klubów piłkarskich.

Konopie w mieszkaniach na warszawskiej Pradze Południe

Mężczyźnie pomagały dwie kobiety. Ich rolą było przede wszystkim wyszukiwanie lokali przeznaczonych do prowadzenia nielegalnego interesu, pilnowanie upraw oraz przygotowanie narkotyków do ich dalszej dystrybucji. Po kilkutygodniowym rozpracowaniu działalności grupy funkcjonariusze zlikwidowali 6 planacji, z których cztery znajdowały się w mieszkaniach na warszawskiej Pradze Południe, a dwie w miejscowości w powiecie legionowskim.

Uprawę roślin wspomagał system sterowania elektronicznego zarządzający nawodnieniem, oświetleniem oraz temperaturą. Sprzęt został w całości zdemontowany i zabezpieczony przez śledczych. Policjanci zabezpieczyli 225 doniczek z krzewami konopi innych niż włókniste oraz przejęli ponad 9 kilogramów gotowej marihuany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje dotyczące porwania 51-latka przez syna

W lesie na terenie powiatu pińczowskiego (Świętokrzyskie) policjanci odnaleźli w poniedziałek ciało poszukiwanego od soboty 51-latka. Rano zatrzymano 27-letniego syna mężczyzny, który po awanturze domowej miał zabrać siłą ojca do samochodu i odjechać w nieznanym kierunku – poinformowała policja.

– Zwłoki 51-latka znaleziono w lesie, na terenie gminy Kije w powiecie pińczowskim – przekazał w poniedziałek rzecznik świętokrzyskiej policji Kamil Tokarski.

– Obrażenia mogą wskazywać na to, że ktoś się przyczynił do śmierci mężczyzny. Sekcja zwłok wykaże, co tak naprawdę się stało – dodał policjant.

Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Awantura domowa i ucieczka

27-latek został zatrzymany po godz. 9 w centrum Jędrzejowa. Nie stawiał oporu.

– W niedzielę wieczorem w powiecie jędrzejowskim zaleźliśmy samochód, którym mężczyzna poruszał się razem z ojcem. Nadal szukamy 51-latka – powiedział w poniedziałek rzecznik świętokrzyskiej policji Kamil Tokarski.

Mężczyźni po awanturze domowej odjechali z domu białym Fordem Focusem w nieznanym kierunku.

– Samochód był widziany na terenie powiatu staszowskiego, a ostatnio w powiecie buskim – powiedział nadkom. Kamil Tokarski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

W akcji poszukiwawczej uczestniczy policyjny śmigłowiec Black Hawk.

Jak podaje serwis Interia, w dniu zaginięcia 27-latek uciekł ze szpitala psychiatrycznego w Morawicy. Następnie udał się do domu, gdzie zaatakował swoją babcię. Kiedy na miejscu pojawił się 51-letni ojciec napastnika, kobiecie udało się uciec i powiadomić policję o zdarzeniu. 27-latek w międzyczasie miał pobić i siłą zaciągnąć swojego ojca do auta. Mężczyźni odjechali w nieznanym kierunku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kontrwywiad ABW ujawnił „hybrydowych” szpiegów

W wyniku działań pionu kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w marcu br. wydalono z Polski wicekonsula Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Pod koniec 2017 r. ABW objęła zakazem wjazdu na teren Polski i strefy Schengen trzech „ekspertów”, którzy kierowali rosyjskimi działaniami hybrydowymi w Europie. Portal tvp.info ujawnia nieznane dotychczas operacje polskiego kontrwywiadu.

ABW w ramach działań neutralizujących zagrożenia obcego wywiadu wykorzystuje m.in. możliwości prawne dotyczące przebywania cudzoziemców na terytorium RP. W wyniku działań ABW w ostatnich latach wydalono z Polski lub odmówiono wjazdu cudzoziemcom, których obecność w Polsce wiązała się z zagrożeniami dla interesów Polski.

Jak dowiedział się portal tvp.info, w marcu 2019 r. w wyniku działań pionu kontrwywiadu ABW wydalono z Polski wicekonsula Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu.

Na podstawie ustaleń agentów mężczyzna został uznany za persona non grata; otrzymał również zakaz wjazdu do Polski i na teren strefy Schengen. Rosjanin prowadził działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym, które mogły szkodzić relacjom polsko-rosyjskim.

Kolejnym – nieujawnionym dotychczas – przypadkiem działań kontrwywiadu ABW jest sprawa z końca 2017 r., kiedy to ustalenia Agencji pozwoliły na objęcie zakazem wjazdu do państw strefy Schengen trzech rosyjskich „ekspertów”: Olega B., Dmitryja K. i Aleksieja M.

B. to zastępca dyrektora moskiewskiego think tanku i dyrektor Rosyjsko-Ukraińskiego Centrum Informacyjnego, który sam przedstawia się jako międzynarodowy doradca liderki francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Kolejny „ekspert” – K. – to rosyjski politolog i publicysta związany z agencją informacyjną „Regnum”, stanowiącą przykrycie dla rosyjskich służb specjalnych w aspekcie prowadzenia wojny informacyjnej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Z kolei M. to oficer rosyjskiego wywiadu, działający jako ekspert do spraw międzynarodowych. Należał on do głównych zleceniodawców prorosyjskich projektów realizowanych w Polsce przez środowisko jednej z partii politycznych.

ABW ustaliła, że wszyscy trzej mężczyźni pełnili rolę wiodących moderatorów rosyjskich działań hybrydowych w Europie. Na wniosek szefa ABW zostali objęci zakazem wjazdu do Polski i strefy Schengen.

Przypadki ujawnione

Kolejnym – ujawnionym już wcześniej – przykładem działań tego pionu ABW jest przykład z 2018 r. ze Szwecji, gdzie skazano agenta współpracującego z chińskim wywiadem. Proces, oparty w największym stopniu na materiałach ABW, dotyczył działań szpiegowskich przeciwko diasporze tybetańskiej w Szwecji i poza nią.

Dzięki ustaleniom polskiego kontrwywiadu udało się udokumentować pobyty oskarżonego w Polsce, a także ustalić dane jego oficera prowadzącego. W związku z tym, iż działał on pod przykrywką dyplomatyczną w Polsce, mężczyzna został wydalony i otrzymał zakaz wjazdu do Polski i UE.

W październiku 2017 r. na wniosek szefa ABW wydalono z terytorium RP Dmitryia K., który był przedstawicielem Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych w Moskwie (RISS), czyli ośrodka uznawanego za zaplecze analityczne rosyjskiego wywiadu.

Dmitryi K. pracujący w Polsce jako naukowiec, tak naprawdę inicjował elementy wojny hybrydowej przeciwko RP, a także utrzymywał kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Do jego „naukowych” zadań należało m.in. wyszukiwanie w środowisku naukowym osób o prorosyjskim światopoglądzie, wciąganie ich do współpracy, a także instruowanie w kwestii szerzenia prorosyjskiej propagandy.

W 2018 roku działania ABW pozwoliły na zneutralizowanie aktywności dwóch struktur sieciowych biorących udział w rosyjskiej wojnie hybrydowej i informacyjnej prowadzonej przeciwko RP.

W związku z materiałami zgromadzonymi w tej sprawie ABW ustaliła personalia osób angażujących się w aktywność wymierzoną w bezpieczeństwo RP. W związku z tym pięć osób zostało objętych zakazem wjazdu do Polski, na wniosek szefa ABW. Jekaterina C. i Anastazja Z., zostały zatrzymywane w Polsce w celu wydalenia.

Szef ABW w ostatnich latach korzystał również z prawa negatywnego zaopiniowania wniosków o wydanie polskiego obywatelstwa. Wydał w tej sprawie 19 negatywnych opinii.
Źródło info i foto: TVP.info

Polscy prokuratorzy zbadają wrak Tu-154M w Smoleńsku

Przedstawiciele polskiej Prokuratury Krajowej rozpoczęli wizytę w Smoleńsku. W poniedziałek rano udali się na teren lotniska wojskowego Smoleńsk Północny, gdzie znajduje się wrak polskiego samolotu Tu-154M.

Około godziny 8.45 czasu lokalnego (godziny 6.45 w Polsce) samochód z kilkuosobową grupą przedstawicieli Prokuratury Krajowej wjechał na teren lotniska. Droga dojazdowa przed bramą na lotnisko była pilnowana przez funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej. W poprzek drogi ustawiona została ciężarówka, która przesłania widok na bramę. Funkcjonariusze zakazali mediom filmowania wjazdu, informując, że miejsce to jest obiektem chronionym.

Jak informowała Prokuratura Krajowa, prokuratorzy z Zespołu Śledczego nr I będą prowadzić, wspólnie ze specjalistami, zaplanowane czynności procesowe. Według nieoficjalnych informacji celem wizyty prokuratorów jest wykonanie badań, które za niezbędne uznali amerykańscy eksperci współpracujący z polskimi śledczymi.

W maju „oględziny nie zostały zakończone”

Ostatnio polscy śledczy byli w Smoleńsku w maju tego roku. Prokuratorzy prowadzili wówczas czynności procesowe związane z oględzinami wraku Tu-154M znajdującego się w hangarze na lotnisku wojskowym Smoleńsk Północny. Rzeczniczka Prokuratury Krajowa mówiła wtedy, że „oględziny nie zostały zakończone”, a „prokuratorzy mają się ponownie udać do Smoleńska, żeby kontynuować czynności procesowe”.

Dwie poprzednie wizyty prokuratorów – jesienią 2018 i w maju 2019 roku – były efektem realizacji wniosków o pomoc prawną, kierowanych przez Zespół Śledczy Nr I Prokuratury Krajowej do rosyjskiej Prokuratury Generalnej. W obu wyjazdach uczestniczyli prokuratorzy i specjaliści-technicy kryminalistyczni, którzy na terenie lotniska Smoleńsk Północny brali udział w czynnościach procesowych związanych z oględzinami wraku polskiego samolotu Tu-154M. Z komunikatów strony rosyjskiej przed poprzednimi wizytami wynikało, że śledczy i kryminolodzy rosyjscy prowadzą oględziny wraku w obecności polskich przedstawicieli, a rezultaty wszystkich działań procesowych mają być przekazane polskiej stronie zgodnie z procedurami prawnymi. Strona polska nie podawała szczegółów prac w Smoleńsku.

W maju tego roku Prokuratura Krajowa informowała, że w swoich wnioskach Zespół Śledczy Nr I zwracał się między innymi o przeprowadzenie dodatkowych oględzin elementów konstrukcyjnych samolotu.

Tablice przy miejscu katastrofy smoleńskiej

Majowa wizyta prokuratorów zbiegła się z pojawieniem się na prywatnym terenie przy miejscu katastrofy smoleńskiej tablic z napisami w języku rosyjskim, prezentujących między innymi ustalenia rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) na temat przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. W reakcji na ustawienie tych tablic polskie MSZ przekazało ambasadorowi Rosji w Warszawie Siergiejowi Andriejewowi, że „zarówno treść, jak i samo postawienie tablic nie zostało uzgodnione ze stroną polską”, a Polska „oczekuje w tej sprawie na wyjaśnienia, usunięcia tablic, jak również niezwłocznego wprowadzenia w życie polsko-rosyjskich uzgodnień dotyczących budowy pomnika ofiar na miejscu katastrofy”.

Katastrofa w Smoleńsku

10 kwietnia 2010 roku samolot Tu-154M z polską delegacją udającą się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej rozbił się pod Smoleńskiem. Zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką oraz wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych. Wrak samolotu do tej pory znajduje się na płycie lotniska Smoleńsk Północny. Przedstawiciele polskich władz wielokrotnie podnosili sprawę jego zwrotu w rozmowach ze stroną rosyjską. W maju tego roku szef MSZ Jacek Czaputowicz poruszył ten temat na spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem.

Następnie we wrześniu tego roku Czaputowicz – przedstawiając stanowisko Polski z raportu o wykonywaniu zeszłorocznej rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy – ocenił, że Rosja nie jest skłonna poddać się zobowiązaniom wynikającym z tej rezolucji. Zapowiedział, że Polska będzie podnosić tę kwestię na forum Rady Europy i „starać się znaleźć rozwiązanie, którym byłby zwrot wraku stronie polskiej”. Minister ocenił, że przetrzymywanie wraku Tu-154M na terytorium Rosji jest pozbawione podstaw prawnych i nie ma racjonalnego uzasadnienia. Podkreślił, że Polska jest gotowa na mediacje z Rosją w tej sprawie bezpośrednio lub z udziałem strony trzeciej. Rosyjski Komitet Śledczy zapewniał dotąd, że jego śledztwo w sprawie karnej dotyczącej katastrofy trwa, wrak samolotu jest dowodem rzeczowym i z tego powodu nie może być zwrócony Polsce.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Napad na kantor w Warszawie. Skradziono ponad 300 tys. złotych

27.11.2016 Warszawa N/z szyld Kantor fot. Maciej Luczniewski/REPORTER

Ponad 300 tysięcy złotych skradziono z kantoru na Dworcu Centralnym w Warszawie. Jak przekazała Radiu ZET policja, kradzieży dokonały dwie osoby. Na szczęście w trakcie napaści na kantor nikt nie odniósł obrażeń. Obecnie trwa policyjna obława na sprawców kradzieży. Na miejscu obecny jest zespół dochodzeniowy.

Policja potwierdza

Policjanci szukają sprawców kradzieży w jednym z kantorów na terenie Dworca Centralnego w Warszawie – poinformował podkomisarz Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji. Kradzieży dokonało dwóch mężczyzn. Policjanci ustalają ich tożsamość. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Po godzinie 16.00 policja została zawiadomiona, że do jednego z pawilonów na terenie Dworca Centralnego weszło dwóch mężczyzn i ukradło pieniądze. Potem oddalili się w nieznanym kierunku. Trwa policyjna obława.

Funkcjonariusze na miejscu przeglądają monitoring i przeprowadzają oględziny.
Źródło info i foto: wp.pl