Posts Tagged “teren”

Cztery osoby mające związek z plantacją konopi indyjskich zorganizowaną na terenie powiatu piaseczyńskiego zatrzymała stołeczna policja. Zabezpieczono 233 krzewy, gotowy do sprzedaży susz i ciasteczka z marihuaną o wartości 370 tys. zł. Trzy osoby trafiły do aresztu. Podkom. Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa-Wola poinformowała, że realizacja odbyła się pod koniec ubiegłego tygodnia. Funkcjonariusze dokonali zatrzymań w dwóch miejscach jednocześnie.

W mieszkaniu na Bemowie funkcjonariusze zatrzymali 32-latka. Mężczyzna był podejrzewany przez kryminalnych o handel narkotykami. Podczas zatrzymania miał około 50 gramów marihuany. Z kolei w miejscu, gdzie był zameldowany – w domu na terenie powiatu piaseczyńskiego, kryminalni odkryli plantację konopi indyjskich.

Liście schły na suszarce

– W przydomowej szklarni policjanci ujawnili krzewy konopi. W pomieszczeniu unosił się charakterystyczny zapach marihuany. Włączone były urządzenia wspomagające wzrost roślin, systemy nawadniania, oświetlenia oraz wentylacji. W szklarni były także nawozy do roślin. Część ściętych liści schła na suszarce – wskazała Sulowska.

Policja zabezpieczyła 233 krzewy konopi, ponad 2 kg marihuany oraz ciastka z marihuaną. Czarnorynkowa wartość gotowych narkotyków i tych, które mogły powstać z rosnących krzewów, to około 370 tys. złotych. Na plantacji kryminalni zatrzymali trzy osoby: 57-, 60- i 62-latka. Najstarszy z nich jest ojcem mężczyzny zatrzymanego na Bemowie. – W prokuraturze czterem podejrzanym przedstawiono zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu w związku z uprawą ziela konopi mogącej dostarczyć znacznej ilości środków odurzających – wyjaśniła Sulowska.

32-latek i jego ojciec dodatkowo usłyszeli zarzuty posiadania znacznej ilości środków odurzających, za co grozi do 10 lat więzienia. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i wydał decyzje o tymczasowym aresztowaniu mężczyzn. Do aresztu trafił także 57-latek. Ostatni z zatrzymanych mężczyzn został objęty dozorem. 57- i 60-latkowi za pomoc w uprawie konopi grozi nawet 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Na terenie zakładów przetwórstwa owocowo-warzywnego w Milejowie (woj. lubelskie) 36-letnia obywatelka Ukrainy, która pracowała przy taśmie produkcyjnej urodziła dziecko i schowała do plastikowego kosza w toalecie. Noworodek na szczęście przeżył.

Ukrainka nagle odeszła od taśmy produkcyjnej. Gdy długo nie wracała, jej nieobecnością zainteresowała się siostra. Znalazła zakrwawioną kobietę w toalecie, po czym zawołała na pomoc inne pracownice zakładu. Dwie Polki znalazły w plastikowym koszu przy toalecie dziecko Ukrainki. Noworodek nie oddychał, jednak kobiety zdołały je uratować.

Ukrainka i jej córka trafiły do szpitala. Kobiety na razie nie udało się przesłuchać. Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa noworodka. Biorąc pod uwagę, że kobieta działała w szoku poporodowym, może jej grozić do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Zwłoki ok 40- lub 50-letniego mężczyzny znaleziono blisko bramy łódzkiego szpitala psychiatrycznego. Denat leżał cały w kałuży krwi. Jak na razie nie udało się ustalić jego tożsamości. O sprawie informuje Gazeta.pl. Zmarłego znaleziono przy skrzyżowaniu ulic Aleksandrowskiej i Chochoła na łódzkiej Kochanówce. Zaraz obok znajduje się brama i ogrodzenie terenu Szpitala Psychiatrycznego im. Józefa Babińskiego.

Denat leżał cały w kałuży krwi, miał poważne obrażenia nogi. Według wstępnych ustaleń mógł paść ofiarą zabójstwa, na co wskazywałaby przecięta tętnica, prowadząca do silnego krwotoku.

Leżącego na ulicy zauważyli przechodnie. Próbowali go reanimować, wezwali także pogotowie – niestety, nie udało się go uratować. Na razie policja próbuje ustalić jego tożsamość.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

We wtorek (10 lipca) na terenie Gorzowa Wielkopolskiego odnotowano dwie telefoniczne próby oszustw metodą „na policjanta”. Obie jednak okazały się bezskuteczne. W pierwszym przypadku oszuści nie doszli do porozumienia z seniorką. Natomiast w drugim, 70-latka przed wypłatą dużej sumy pieniędzy ostrzegła czujna pracownica banku.

Pomimo tego, że przypadki oszustw oraz metody jakimi posługują się przestępcy często nagłaśniane są w mediach, to jednak oszuści w dalszym ciągu próbują w różny sposób wyłudzić pieniądze. Najczęściej ich działania skupione są na osobach starszych. Tak było również we wtorek (10 lipca) w Gorzowie Wielkopolskim. Oszuści starali się naciągnąć seniorów na duże sumy. Dzwoniąc do nich informowali, że są policjantami i proszą o wypłacenie pieniędzy, które następnie posłużą do zatrzymania ewentualnych przestępców. W pierwszym przypadku oszuści próbowali przekonać mieszkankę Gorzowa, aby ta udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności, które następnie miała im przekazać. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia z seniorką i zaprzestali dalszych działań. O tym fakcie kobieta poinformowała swoją córkę, która następnie zgłosiła to zdarzenie policjantom. Następna sytuacja była bardzo podobna.

Przestępcy zadzwonili do 70-letniego gorzowianina i w ten sam sposób chcieli uzyskać pieniądze. To prawie im się udało. Senior udał się do banku, a w kieszeni trzymał telefon, który przez cały czas połączony był z oszustami. Ci prosili go, aby wypłacił kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście, w porę zareagowała pracownica banku, której nerwowe zachowanie mężczyzny wydawało się bardzo podejrzane. Razem z kierownikiem placówki ostrzegli go przed ewentualną próbą oszustwa jaką mógł paść. W tym momencie przestępcy, którzy podsłuchiwali całą rozmowę rozłączyli się. Dzięki czujności pracownicy banku nie osiągnęli oni zamierzonego celu jakim było wyłudzenie pieniędzy. O w tym zdarzeniu również została poinformowana gorzowska Policja, która prowadzi aktualnie czynności zmierzające do zatrzymania oszustów.

Policjanci cyklicznie przeprowadzają spotkania z pracownikami banków, uświadamiając ich o zagrożeniach związanych z próbami oszustw. Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, jak zachowywać się w takich sytuacjach. W przypadku najmniejszego podejrzenia, że osoba chcąca wypłacić pieniądze może być oszukiwana, pracownicy powinni reagować i poinformować o tym Policję. Tak było w tym przypadku. Dzięki czujności pracownicy banku 70-letni mieszkaniec Gorzowa uniknął utraty swoich oszczędności.

Kolejny raz przypominamy, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie im jakichkolwiek pieniędzy. W przypadku gdyby doszło do takiej sytuacji należy być czujnym i ostrożnym. W pierwszej kolejności powinnyśmy zakończyć połączenie telefoniczne i następnie zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112, informując dyżurnego o tym, że osoba podająca się za policjanta próbowała wyłudzić od nas pieniądze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Ciała dwóch dziewczynek w wieku 3 i 5 lat znaleziono w niedzielę wieczorem w mieszkaniu służbowym ich ojca na terenie koszar brygady żandarmerii w pobliżu Lyonu.

Makabrycznego odkrycia dokonała około godziny 18 matka dziewczynek. Dzieci leżały w swoich łóżeczkach bez znaku życia. Wezwana na miejsce załoga karetki stwierdziła ich zgon. Lokalny dziennik „The Progress” podaje na stronie internetowej, że dziewczynki poszły do pokoju niewiele wcześniej, by odpocząć.

Jedną z hipotez, którą sprawdzają śledczy, jest otrucie dzieci przez matkę. Kobieta była w separacji z mężem, a w momencie gdy doszło do tragedii, w mieszkaniu była ona oraz jeszcze jedna osoba. Ojciec dziewczynek, który służył jako żandarm w brygadzie w Limonest, był w tym czasie na zawodach sportowych.

Mężczyzna oraz inni świadkowie zostali przesłuchani w nocy z niedzieli na poniedziałek. Przeprowadzona została także sekcja zwłok dziewczynek. Dochodzenie prowadzi żandarmeria w Lyonie oraz miejscowa prokuratura. W koszarach, gdzie znaleziono zwłoki dziewczynek, mieszka około 20 rodzin.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Sześciu mężczyzn, pracowników jednego z krakowskich przedsiębiorstw, w ciągu 14 miesięcy wywiozło z terenu firmy niemal 30 tys. litrów oleju napędowego, narażając pracodawcę na straty sięgające 122 tys. zł. Zadaniem większości z nich była obsługa maszyn i pojazdów pracodawcy. Przy okazji spuszczali też paliwo z firmowych pojazdów. Grozi im nawet 5 lat więzienia.

Na trop kradzieży paliwa z pojazdów firmowych wpadli krakowscy kryminalni przed kilkoma miesiącami. Intensywna praca operacyjna pozwoliła zebrać dowody i zlikwidować proceder grupy. Sześciu mężczyzn, którzy z wywożenia paliwa z terenu firmy uczynili sobie stałe źródło dochodu, zostało aresztowanych.

Pięciu spuszczało paliwa, jeden je wywoził

Wśród zatrzymanych są zarówno mieszkańcy Krakowa, jak i powiatu proszowickiego. Wszyscy byli pracownikami jednego z krakowskich przedsiębiorstw. Zadaniem większości z nich była obsługa maszyn i pojazdów firmowych, co wiązało się również z obowiązkiem ich regularnego tankowania.

Mężczyźni działali według ustalonego schematu oraz podziału ról. Pięciu z nich, wykorzystując swobodny dostęp do baków służbowego sprzętu, kradli olej napędowy, zlewając go do wcześniej przygotowanych kanistrów. Zgromadzone w ten sposób paliwo przekazywali jednemu z zatrzymanych, który kolejno rozprowadzał towar wśród swych odbiorców.

W grupie mężczyźni w wieku od 33 do 65 lat

Członkowie złodziejskiej grupy, w wieku od 33 do 65 lat, usłyszeli zarzuty kradzieży, a jeden z nich paserstwa co najmniej 11 tys. litrów oleju napędowego. Podejrzanym grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Zastosowano wobec nich środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru oraz zabezpieczono mienie o łącznej wartości 87 tys. zł na poczet przyszłej kary.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Nieznani sprawcy w kominiarkach ostrzelali po południu z kałasznikowów grupę młodzieży w Marsylii, lekko raniąc jedną osobę. Wjechali oni do dzielnicy Busserine trzema samochodami – poinformowała miejscowa gazeta „La Provance”. Do ataku na młodych ludzi doszło w pobliżu miejscowego centrum kulturalnego.

Policja ogrodziła teren, a śledczy wszczęli dochodzenie. Na miejsce przybyła straż pożarna i siły porządkowe. Przy wyjeździe z miasta doszło do wymiany ognia między mężczyznami, którzy strzelali do młodzieży, a policją.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

30-latek mógł oszukać nawet kilkudziesięciu hurtowników na terenie niemal całego kraju. Wpadł w policyjną zasadzkę w Opolu. Zatrzymany na „gorącym uczynku” mężczyzna, na podstawie sfałszowanego potwierdzenia przelewu bankowego, próbował wyłudzić towar. Straty wynikające z jego przestępczej działalności mogą sięgać nawet 100 000 złotych. Grozi mu teraz kara do 8 lat więzienia. Policjanci zabezpieczyli dodatkowo mienie mężczyzny na poczet przyszłych kar. Sprawa ta ma charakter rozwojowy.

Cyberkryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu natrafili na trop oszusta wyłudzającego towary z hurtowni elektrycznych. Policjanci dokładnie przyjrzeli się jego działalności oraz metodzie wprowadzania innych firm w błąd. Ustalili oni, że mężczyzna ten najpierw telefonicznie sprawdza, która z hurtowni wyda towar na podstawie samego potwierdzenia przelewu. Później fałszował bankowe dokumenty, które okazywał pracownikom firm i pobierał towar.

Na podstawie zebranych informacji kryminalni wytypowali miejsce, gdzie oszust może znów spróbować wyłudzić towar. Przygotowali więc na terenie jednej z hurtowni w Opolu zasadzkę. Podejrzewany mężczyzna podjechał tam citroenem z przełożonymi, francuskimi tablicami rejestracyjnymi. Tam – zupełnie zaskoczony – został przez policjantów zatrzymany. Okazało się, że mężczyzną tym jest 30-letni mieszkaniec Małopolski.

Policjanci przeszukali jego miejsce zamieszkania i pracy. Odzyskali część wyłudzonego sprzętu do hurtowników oraz zajęli jego mienie na poczet przyszłych kar. 30-latek do tej pory usłyszał 2 zarzuty związane z oszustwami i posłużeniem się fałszywymi dokumentami. Dotyczą one wyłącznie zdarzeń z samej Opolszczyzny. Jednak śledczy z Komendy Miejskiej Policji w Opolu podejrzewają, że mężczyzna działał na terenie kilku województw. Mógł on oszukać nawet kilkadziesiąt hurtowni na blisko 100 000 złotych. Za takie przestępstwa grozi mu kara nawet do 8 lat więzienia. Sąd może orzec również zadośćuczynienie dla pokrzywdzonych. Sprawa ta ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Śląscy kryminalni rozbili zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się handlem dużymi ilościami narkotyków na terenie województwa śląskiego. Dziewięciu zatrzymanych usłyszało 237 zarzutów m.in. wprowadzenia na czarny rynek ponad 100 kg narkotyków, wartych około 4 mln złotych. Sześciu z podejrzanych, zostało już tymczasowo aresztowanych. Grozi im do 12 lat więzienia.

Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która zajmowała się rozprowadzaniem środków odurzających i psychotropowych na terenie województwa śląskiego. Nad rozpracowaniem przestępczej szajki stróże prawa pracowali od kilku miesięcy. Kryminalni, przy wsparciu śląskich antyterrorystów oraz policjantów z katowickiego centralnego biura śledczego, wkroczyli do kilku mieszkań. Stróże prawa zatrzymali 6 mieszkańców Zabrza w wieku od 21 do 38 lat, dwóch mieszkańców powiatu gliwickiego w wieku 29 i 32 lat oraz 28-letniego katowiczanina. W wyniku przeszukań miejsc pobytu zatrzymanych, policjanci zabezpieczyli ponad 25 kg marihuany, amfetaminy, mefedronu, kokainy oraz tabletek ekstazy o czarnorynkowej wartości przeszło 700 tys. złotych. Policjanci znaleźli również gotówkę w kwocie ponad 100 tys. złotych, która zabezpieczona została na poczet przyszłych kar i grzywien.

Po doprowadzeniu zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach prokurator ogłosił im łącznie 237 zarzutów. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a w przypadku jednej osoby, kierowania tą grupą. Zatrzymani podejrzani są także o popełnienie szeregu przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomani. Po wykonaniu czynności procesowych z udziałem podejrzanych, prokurator podjął decyzję o skierowaniu do sądu wniosków o zastosowanie wobec nich środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Podejrzanym w tej sprawie grozić może kara do 12 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Czynności trwają. Policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

W sprawie przemytu kilkuset kilogramów kokainy, znalezionej na terenie ambasady Rosji w Argentynie, pojawił się wątek samolotu, którego numery są zbieżne z rosyjskim samolotem rządowym Ił-96 – podał we wtorek dziennik “RBK”. Narkotyki miały trafić do Moskwy.

Numer samolotu – 96023 – widoczny na fotografiach opublikowanych przez żandarmerię argentyńską (Rosja kwestionuje ich autentyczność) jest zbieżny z numerem Iła-96, należącego do służb obsługujących podróże najważniejszych przedstawicieli władz Rosji – podała rosyjska gazeta. Maszyna o numerze 96023 wykonała swój pierwszy lot w sierpniu 2016 roku.

“Bagaż dyplomatyczny”

Powołując się na stronę internetową russianplanes, “RBK” podał, że 6 grudnia zeszłego roku samolot ten znajdował się na lotnisku w Buenos Aires, a 7 grudnia – w Republice Zielonego Przylądka, skąd odleciał do Moskwy. Po tych informacjach dziennika portal russianplanes przestał we wtorek działać. Przejściowo pojawiła się na nim informacja, że został zlikwidowany. Brytyjska gazeta “Daily Telegraph” podawała wcześniej, że kokaina trafiła do Rosji na pokładzie samolotu sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaja Patruszewa, który przebywał w Buenos Aires z roboczą wizytą. Źródła w Radzie dementowały te doniesienia. 22 lutego na konferencji prasowej w Buenos Aires minister bezpieczeństwa Argentyny Patricia Bullrich powiedziała, że w grudniu 2017 roku kokaina miała była nadana “jako bagaż dyplomatyczny rosyjskim samolotem rządowym”.

Organizator przemytu poszukiwany przez Interpol

O odkryciu kanału przemytu narkotyków, które miały trafić z Argentyny do Europy i pojawiły się na terenie ambasady Rosji w Argentynie poinformowano w zeszłym tygodniu. Strona argentyńska przekazała, że przechwycono 385 kg kokainy. Natomiast rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) podała niższą liczbę – 362 kg. Jak powiadomiła Patricia Bullrich, w grudniu 2016 roku kokainę odkryto w 12 walizkach, które były schowane na terenie szkoły przy ambasadzie Rosji w Buenos Aires. Ambasador poinformował władze o tym znalezisku, co dało początek trwającej 14 miesięcy wspólnej operacji argentyńskich i rosyjskich śledczych. Aby prześledzić kanał przemytu, śledczy zastąpili kokainę zwykłą mąką i zainstalowali w walizkach nadajniki GPS. MSZ Rosji podało, że walizki należały do pracownika personelu technicznego ambasady. Media rosyjskie twierdzą, iż nosił on nazwisko Abjanow.

Po przybyciu bagażu do Moskwy zatrzymano trzech mężczyzn, w Argentynie tamtejsze służby zatrzymały dwóch innych domniemanych członków szajki przemycającej narkotyki – obywateli argentyńskich. Organizator przemytu jest poszukiwany przez Interpol. Według mediów ukrywa się w Niemczech.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »