Legendarny dowódca Al-Kaidy w Afryce Północnej zginął w zasadzce

Minister obrony Francji Florence Parly potwierdziła w piątek, że francuski kontyngent w Mali zlikwidował 3 czerwca szefa Al-Kaidy w Afryce Płn., Abdelmaleka Droukdala. Legendarny dowódca islamistów został zabity w zasadzce k. miasta Tessalit na północy kraju. Jak zaznaczyła francuska minister w swym tweecie: „wraz z 50-letnim Droukdalem armia francuska zneutralizowała też grupę jego bliskich współpracowników”. Nie podała jednak żadnych dalszych szczegółów.

Pochodzący z Algierii, „Abdelmalek Droukdal był członkiem ścisłego kierownictwa Al-Kaidy, odpowiedzialnym w za Al-Kaidę w krajach islamskiego Maghrebu (AQMI) oraz operacje prowadzone w Sahelu wzdłuż południowych obrzeży Sahary” – podkreśliła szefowa francuskiego MON. Wyjaśniła też, że operacja, która przyniosła likwidacje groźnego dowódcy, jest częścią szerszej akcji oczyszczania obszarów na północy Mali przez liczący 5 tys. żołnierzy kontyngent francuski . „19 maja – napisała – francuscy wojskowi schwytali Mohameda el Mrabata, który jest weteranem dżihadu w Sahelu tropikalnym”.

W ostatnich miesiącach francuskim oddziałom udało się zlikwidować łącznie ponad 500 dżihadystów – pisze AFP powołując się na zaufane źródła wojskowe. Dżihadyści są odpowiedzialni za blisko 4 tys. ofiar śmiertelnych, jakie pociągnęła za sobą działalność Al-Kaidy w Mali, Nigrze i Burkinie Faso w ciągu ostatniego roku.

Niespokojnie w Mali, Nigrze i Burkina Faso

Abdelmalek Droukdal (bądź Droukdel), znany również jako Abou Moussab Abdelwadoud, był z zawodu inżynierem. Walczył wcześniej w Afganistanie. Gdy pod koniec 2004 r. objął funkcję emira salafickiej grupy nauczania (kaznodziejstwa) i walki, stosunkowo szybko przekształcił ją w lokalną gałąź Al-Kaidy. Powstanie AQMI ogłoszono w 2007 r. – przypomina agencja AFP.

Północne rejony Mali zostały opanowane grupy dżihadystów związane z Al-Kaidą w marcu i kwietniu 2012 r. Islamiści zostali stamtąd wyparci w wyniku francuskiej interwencji zbrojnej, rozpoczętej w styczniu 2013 r. Jednak całe obszary kraju wciąż pozostają poza kontrolą sił malijskich, francuskich czy oenzetowskiej misji Minusma.

Od 2015 roku akty przemocy na północnym wschodzie Mali były coraz częstsze. Przemoc rozprzestrzeniła się na rejony centralne Mali oraz na sąsiednie państwa Niger i Burkina Faso. Wojska malijskie prowadzą od wielu miesięcy na pograniczu Nigru i Mali wspólną operację z udziałem armii Nigru. Niezależnie od tych działań, swoją operację na południu kraju prowadzą też siły francuskie; armię wspiera francuska brygada antyterrorystyczna.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Somalia: Terrorysta wysadził się w herbaciarni. Organizacja Al-Shabaab odpowiedzialna za zamach

Co najmniej trzy osoby, w tym terrorysta, zginęły w zamachu w stolicy Somalii Mogadiszu. Lokalna policja poinformowała, że doszło do niego w herbaciarni. Kpt. Mohamed Hussein z lokalnej policji powiedział agencji Associated Press, że zamachowiec udający przechodnia wszedł w herbaciarni i zdetonował kamizelkę z materiałami wybuchowymi.

Śmierć poniosły co najmniej dwie osoby przebywające w lokalu oraz sam terrorysta. Odpowiedzialność za zamach wzięła na siebie Al-Shabaab, organizacja powiązana z sunnicką Al-Kaidą, która często atakuje w Mogadiszu. Media zwracają uwagę, że to pierwsza eksplozja w Somalii od 16 marca, gdy władze kraju potwierdziły pierwszy przypadek koronawirusa.

W ostatnim okresie władze zwiększyły liczbę żołnierzy patrolujących stolicę. Ich celem jest wyszukiwanie wjeżdżających do miasta aut Al-Shabaab wypełnionych materiałami wybuchowymi.
Źródło info i foto: TVP.info

Tunis: Terrorysta wysadził się w pobliżu amerykańskiej ambasady

Co najmniej pięciu policjantów zostało rannych w ataku zamachowca samobójcy na ambasadę USA w Tunisie, stolicy Tunezji – poinformowało tunezyjskie radio. Napastnik poruszał się na motorze i wysadził się w powietrze. Policja potwierdziła atak, ale nie sprecyzowała liczby rannych.

– Ten atak był skazany na niepowodzenie – powiedział funkcjonariusz policji. Zamachowiec próbował wjechać na teren placówki, która chroniona jest przez specjalne bariery. Policjanci udaremnili jednak atak, ale kilku z nich zostało rannych – przekazał cytowany przez AFP przedstawiciel policji. Oprócz tego uszkodzony został policyjny radiowóz, który stał kilka metrów od głównej bramy ambasady.

Według radia Mosaique w ataku, do którego na razie nikt się nie przyznał, mógł brać udział również drugi napastnik. Przedstawiciele amerykańskiej ambasady na oficjalnym Twitterze placówki wystosowali apel do ludzi o unikanie miejsca zamachu.

Na nagraniu, które pojawiło się w internecie, widać zamieszanie na ulicy w pobliżu placówki dyplomatycznej tuż po ataku zamachowca.

Reuters zauważa, że był to najpoważniejszy atak w Tunezji od lata ubiegłego roku. Dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS) poinformowała, że stoi za trzema eksplozjami, do których doszło w Tunisie latem 2019 roku. Jedna z nich miała miejsce w pobliżu ambasady Francji, zginął wówczas policjant.
Źródło info i foto: TVP.info

Madryt: Sąd wypuścił na wolność byłego przywódcę ETA

Krajowy Sąd Karny i Administracyjny (Audiencia Nacional) w Madrycie wydał w środę zgodę na opuszczenie więzienia przez byłego szefa baskijskiej terrorystycznej organizacji ETA Davida Pla. Poszukiwany od kilku lat były przywódca ETA został ujęty 13 lutego w przygranicznej francuskiej miejscowości Hendaye. Zaraz po aresztowaniu hiszpański wymiar sprawiedliwości zwrócił się do strony francuskiej o ekstradycję Davida Pla na mocy wydanego w 2019 r. Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Zgodnie ze środowym orzeczeniem Audiencii Nacional uwolnienie Pla jest warunkowe, a baskijski separatysta będzie musiał co tydzień stawiać się w jednym z sądów na terenie Hiszpanii. Otrzymał też zakaz opuszczania jej terytorium.

Decyzję sądu w sprawie uwolnienia Davida Pla, który opuścił zakład karny w Soto del Real pod Madrytem w środę wieczorem, negatywnie oceniła reprezentująca rodziny ofiar ETA organizacja AVT. Jej kierownictwo wskazało na terrorystyczny charakter ETA, która w efekcie zamachów zabiła łącznie 853 osoby.

4 maja 2018 r. we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains władze ETA zorganizowały uroczystość oficjalnego samorozwiązania tej baskijskiej grupy separatystycznej. Za główny cel stawiała sobie ona powstanie niezależnego państwa Basków na terenie północnej Hiszpanii i południowej Francji.

W dniu samolikwidacji ETA ówczesny premier Hiszpanii Mariano Rajoy ogłosił, że baskijska organizacja nie osiągnęła swoich celów politycznych dzięki nieprzejednanej postawie Madrytu. Zapewnił też, iż członkowie separatystycznej grupy nie pozostaną bezkarni.

Z danych ministerstwa sprawiedliwości Hiszpanii wynika, że w zakładach karnych na terenie tego kraju przebywa obecnie około 210 byłych członków ETA. Ponad 50 innych baskijskich terrorystów ukrywa się, głównie w krajach Ameryki Łacińskiej.
Źródło info i foto: onet.pl

Armia USA zabiła jednego z przywódców Al-Kaidy

Amerykańskie wojsko zabiło przywódcę Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego (AQAP) Kasima al-Rajmiego – poinformował prezydent USA Donald Trump. Wyjaśnił, że al-Rajmi został namierzony podczas akcji antyterrorystycznej w Jemenie.

– Al-Rajmi wykazywał bezwzględną przemoc wobec ludności cywilnej w Jemenie oraz starał się prowadzić i inspirować liczne ataki na Stany Zjednoczone i nasze siły – oświadczył Trump. Podkreślił, że śmierć Al-Rajmiego „dodatkowo degraduje AQAP i globalny ruch Al-Kaidy i przybliża nas do eliminacji zagrożeń, jakie te grupy stanowią dla naszego bezpieczeństwa narodowego”.

– Będziemy nadal chronić naród amerykański, tropiąc i eliminując terrorystów, którzy chcą wyrządzić nam krzywdę – powiedział Trump. Amerykański przywódca uważa AQAP za najgroźniejszy odłam Al-Kaidy. Nie wyjaśnił, kiedy al-Rajmi został zabity, natomiast według Agencji Reutera mógł on zginąć pod koniec stycznia w ataku drona w mieście Marib.

Sześć dni temu Lider AQAP ogłosił, że jego organizacja stoi za atakiem z grudnia 2019 r. w bazie lotnictwa morskiego w Pensacola na Florydzie.

– Gratulujemy naszemu muzułmańskiemu narodowi i przyjmujemy operację bohaterskiego męczennika, odważnego rycerza Mohammeda ibn Saida al-Szamraniego – mówił wówczas al-Rajmi.

6 grudnia 2019 r. oficer saudyjskiego lotnictwa Mohammed al-Szamrani zastrzelił trzy osoby w bazie Naval Air Station Pensacola, gdzie przebywał na szkoleniu. Zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami. Przed atakiem opublikował na Twitterze wpisy o wymowie antyamerykańskiej.

Po strzelaninie Waszyngton ogłosił wydalenie 21 saudyjskich kadetów, bo w śledztwie ustalono, że wielu z nich miało kontakt z dziecięcą pornografią oraz miało dżihadystyczne i antyamerykańskie materiały. Żadnego z kadetów nie oskarżono jednak o to, że wcześniej wiedział o ataku. Nie ma też dowodów, by którykolwiek z nich pomagał zamachowcowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Zamach terrorystyczny na London Bridge. Polak, który walczył z terrorystą, otrzyma „wysokie odznaczenie”

Łukasz K., 38-letni Polak mieszkający w Londynie, otrzyma jedno z najwyższych cywilnych odznaczeń w Wielkiej Brytanii – podaje „Fakt”. Mężczyzna w listopadzie był jedną z osób, które powstrzymały terrorystę przed zranieniem większej liczby osób. 38-letni Łukasz K. w przyszłym roku ma zostać odznaczony Krzyżem Jerzego lub Medalem Królowej za Odwagę – informuje „Fakt”. To jedne z najwyższych odznaczeń państwowych w Wielkiej Brytanii. Dziennik podaje, że mężczyzna, pracujący na co dzień jako kucharz, znalazł się już na wstępnej liście kandydatów.

Odznaczenie ma trafić również do innych osób, które 29 listopada próbowały obezwładnić zamachowca w Londynie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polak-bohater z London Bridge wydał oświadczenie

Polak, który stoczył bohaterską walkę z terrorystą na London Bridge, wydał oświadczenie ws. zajścia. Opowiedział m.in. o tym, jak znalazł się w grupie osób próbujących powstrzymać nożownika. „Kiedy zaczął się atak, działałem instyntkownie” – napisał i poprosił o to, by uszanować jego prywatność.

Londyńska policja opublikowała oświadczenie 38-letniego Łukasza, którego interwencja zapobiegła dalszemu rozlewowi krwi podczas ataku nożownika na London Bridge. W zamachu zginęła dwójka studentów Cambridge – 23-letnia Saskia Jones i 25-letni Jack Merrit. Brytyjskie media już wcześniej zaznaczały, że ofiar nożownika mogłoby być dużo więcej, gdyby nie interwencja świadków, którzy – nie zważając na własne bezpieczeństwo – rzucili się, by obezwładnić mężczyznę

Oświadczenie Polaka po ataku na London Bridge: ” Podczas ataku działałem instynktownie”

W oświadczeniu Polak zaznaczył, że nie trzymał kła narwala, a kij, który znalazł w restauracji. To w budynku, z którym znajduje się restauracja, nożownik zaczął atakować ludzi. W oświadczeniu czytamy:

W piątkowe popołudnie 29 listopada pracowałem normalnie w Fishmongers Hall, kiedy wydarzyło się coś niewyobrażalnego i doszło do tragicznego ataku terrorystycznego. Wraz z kilkoma innymi osobami próbowałem powstrzymać mężczyznę, który atakował ludzi w budynku. Użyłem drąga, który znalazłem, ktoś inny trzymał kieł narwala.

Łukasz przyznał, że już wtedy został zaatakowany, ale i tak pobiegł za terrorystą w stronę mostu:

Mężczyzna mnie zaatakował, po czym wybiegł z budynku. Byłem w grupie, która za nim podążyła i zatrzymała na moście. Zostałem pchnięty nożem, a później trafiłem do szpitala. Jestem wdzięczny, że mogłem wrócić do domu.

Jego szef, Toby Williamson, w rozmowie z mediami zdradził, że w pewnym momencie Łukasz został sam na sam z terrorystą, co dało innym ludziom czas na ucieczkę:

W pewnym momencie uderzył zamachowca w klatkę piersiową i odbił się od niej, wtedy wiedział już, że coś jest nie tak. A on miał na sobie tę kamizelkę. Później doszło do walki między nimi z użyciem noża. Łukasz został zraniony aż pięć razy. Był ciężko ranny, ale ani przez chwilę się nie zawahał. Później dołączyły do niego dwie lub trzy osoby. Napastnik uciekł po schodach, Łukasz biegł tuż za nim: był ranny, ale walczył do końca – opisywał. Łukasz podkreślił, że jego zachowanie w tej kryzysowej sytuacji było instynktowne. Poprosił też, by uszanować jego prywatność i dać czas na rekonwalescencję:

Kiedy doszło do ataku, działałem instynktownie. Próbuję teraz jakoś się uporać z traumą wywołaną przez to zajście i chciałbym, by pozwolono mi to zrobić w prywatności i ze wsparciem mojej rodziny.

Polak na końcu swojego oświadczenia przekazał wyrazy współczucia rodzinom ofiar nożownika: „Chciałbym przekazać swoje kondolencje rodzinom, które straciły ukochane osoby. Wysyłam im wyrazy wsparcia oraz wszystkim, którzy ucierpieli przez ten bezsensowny atak”.

Zamachowcem był 28-letni Usman Khan. Zabił dwie osoby, ranił trzy, w tym właśnie Łukasza. Media podkreślają, że walczący z nożownikiem mężczyźni podjęli się starcia, gdy wydawało się, że kamizelka, którą miał na sobie, zawierała ładunki wybuchowe. Jak się później okazało tzw. pas szahida Khana zawierał w sobie jedynie imitacje ładunków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polak, który pomógł powstrzymać terrorystę na London Bridge, „nadal jest w szpitalu”

Jak podaje brytyjski „Sunday Mirror”, Polak, który pomógł powstrzymać terrorystę z London Bridge, nadal jest w szpitalu. Tabloid powołuje się na słowa kolegi mężczyzny, który jest z nim w kontakcie. Jak podaje „Sunday Mirror” Polak znajduje się pod opieką lekarzy w związku z ranami, które odniósł podczas próby obezwładnienia terrorysty na London Bridge. Gazeta powołuje się na słowa jego kolegi z pracy. – Pracowników poproszono, by nie mówili zbyt wiele, ale mam do niego numer telefonu i on nadal jest w szpitalu – mówi.

Polak pomógł obezwładnić terrorystę z Londynu

Według brytyjskich mediów Polak o imieniu Łukasz pracuje w Fishmongers’ Hall, tuż przy London Bridge. W piątek odbywała się tam konferencja poświęcona ponownej integracji przestępców ze społeczeństwem. W panelu brał udział zamachowiec Usmain Khan.

Gdy napastnik zaatakował, Polak użył jednego z dwóch kłów narwala, które zdobiły ścianę Fishmongers’ Hall. Według brytyjskich mediów został ranny w rękę. W sobotę Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że wśród osób, które obezwładniły Khana, był polski obywatel. Jak powiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, brytyjskie służby, które prowadzą w tej sprawie śledztwo, prosiły polskie władze o zachowanie w tajemnicy szczegółów zdarzenia i okoliczności udziału Polaka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak nożownika na London Bridge. Nie żyją dwie osoby

London Bridge, London, GBR, 2019_11_29, An attack has occured at London bridge and Borough market. A van driver witnessed the man with a knife attacking people in fron of his van. The metropolitan police has locked down the area.. ? Pierre Alozie / eyevine

Dwie przypadkowe osoby zginęły, a trzy zostały ranne w ataku terrorystycznym, do którego doszło w piątek wczesnym popołudniem na Moście Londyńskim (London Bridge). Sprawca, który uzbrojony był w nóż i miał atrapy ładunków wybuchowych, został zastrzelony przez policję.

W dalszym ciągu nie wiadomo, w jakich okolicznościach zabite zostały te dwie osoby ani kim one są. Kilka minut przed wydarzeniami na moście sprawca prawdopodobnie dokonał ataku w jednym z pobliskich budynków, jednak szczegóły tego na razie nie zostały podane.

O tym, co stało się na samym moście, wiadomo znacznie więcej, bo zostało to uchwycone na nagraniach wideo, zarejestrowanych przez przypadkowe osoby. Wygląda, że sprawca próbował zaatakować sporej wielkości nożem przypadkowych przechodniów, którzy jednak korzystając z przedmiotów, jakie akurat mieli pod ręką – parasola, kija czy gaśnicy samochodowej – powalili go na ziemię i wyrwali z ręki nóż. Chwilę później przybyli na miejsce funkcjonariusze – obawiając się, że może on zdetonować ładunki wybuchowe, zastrzelili sprawcę.

Nie jest jasne, czy jego ofiary zmarły w trakcie pierwszej części ataku, czy też może zostały śmiertelnie ugodzone przez terrorystę podczas szamotaniny z nim na moście.

Nie jest jasne też na razie, czy ciężarówka, która na przekazywanych obrazach wideo stała w poprzek mostu i została otoczona przez uzbrojoną policję, miała jakikolwiek związek z atakiem. Bohaterstwo przypadkowych przechodniów, którzy ryzykując własnym życiem rzucili się, aby obezwładnić uzbrojonego terrorystę, spotkało się z powszechnym uznaniem polityków ze wszystkich opcji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Amerykanie szczątki lidera ISIS potraktują jak ciało Osamy bin Ladena

Robert O’Brien, doradca prezydenta Trumpa ds. bezpieczeństwa, oświadczył w rozmowie z mediami, że oczekuje, iż wojska amerykańskie postąpią z ciałem zabitego terrorysty według tego samego protokołu, co w przypadku lidera Al-Kaidy, Osamy bin Ladena. Jego szczątki po odprawieniu krótkiego muzułmańskiego nabożeństwa zostały wyrzucone do Morza Arabskiego.

Zarówno informatorzy CNN, jak i Robert O’Brien, prezydencki doradca ds. bezpieczeństwa USA potwierdzają, że szczątki Abu Bakra al-Baghdadiego mają trafić do morza, tak samo jak stało się w przypadku Osamy bin Ladena, przywódcy al-Kaidy, organizatora zamachów z 11 września 2001 r.

Szczątki al-Baghdadiego trafią do morza

Amerykańskie media podają, że szczątki przywódcy Państwa Islamskiego maja trafić do morza. Tak samo potraktowano ciało innego „terrorysty wszech czasów”: Osamy bin Ladena.

Robert O’Brien, prócz szczegółów samej operacji zabicia terrorysty, zdradził na antenie NBC, jak nazwano operację sił specjalnych. Wspominał Amerykanów, którzy zginęli z rąk islamistów i powiedział, że operację nazwano na cześć jednej z nich – Kayli Mueller. Mueller zginęła w wieku 26 lat po tym, jak została uprowadzona przez Państwo Islamskie. Pracowała w Syrii jako pracownica organizacji humanitarnej. Była w niewoli islamistów kilka lat i zginęła w niejasnych okolicznościach. W niewoli była gwałcona i – jak opisywał „Washington Post” – miała być wykorzystywana seksualnie m.in. przez al-Baghdadiego.

Donald Trump triumfuje: „Zginął jak tchórz”

W telewizyjnym przemówieniu wygłoszonym z Białego Domu Donald Trump poinformował Amerykanów, że Stany Zjednoczone wymierzyły sprawiedliwość najgroźniejszemu terroryście. Prezydent USA powiedział, że al-Baghdadi został osaczony i wysadził się w powietrze nieopodal swojej kryjówki przy granicy iracko-syryjskiej.

– Zginął po tym jak wbiegł do tunelu bez wyjścia skomląc, płacząc i krzycząc – opowiadał. Donald Trump dodał, że przywódca Państwa Islamskiego zginął wraz z trójką swoich dzieci. – Ten bandyta, który starał się zastraszać innych spędził ostatnie chwile życia w całkowitym strachu i panice, ogarnięty przerażeniem gdy otaczały go amerykańskie oddziały – mówił prezydent USA. Donald Trump poinformował, że przeprowadzone na miejscu testy DNA potwierdziły tożsamość al-Baghdadiego. Prezydent USA podziękował za współpracę Rosji, Turcji, Syrii i Irakowi a także syryjskim Kurdom.

Śmierć przywódcy Państwa Islamskiego na całym świecie odbierana jest jako osobisty sukces prezydenta Donalda Trumpa, który w ostatnich tygodniach bardzo takiego sukcesu potrzebował. Nie dość, że był krytykowany za wycofanie wojsk z północnej Syrii, co otworzyło drogę do tureckiej ofensywy na tereny zajmowane przez Kurdów, to wciąż w toku jest postępowanie zmierzające do impeachmentu w związku z naciskami Trumpa na władze Ukrainy w sprawie syna Joe Bidena.
Źródło info i foto: Gazeta.pl