Posts Tagged “Terrorysta”

Przed łódzkim sądem okręgowym rozpoczął się we wtorek proces 25-letniego Dawida Ł. oskarżonego o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Celem grupy miało być popełnianie przestępstw o charakterze terrorystycznym. Mężczyźnie grozi kara do 8 lat więzienia.

Razem z Dawidem Ł. na ławie oskarżenia usiadł jego znajomy Marcin C., który – według śledczych – wiedział o popełnionych przez inne osoby przestępstwach o charakterze terrorystycznym, ale nie powiadomił o tym organów ścigania. Akt oskarżenia skierował do łódzkiego sądu okręgowego Wydział Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi. Jak podał prokurator Sebastian Faliszewski, oskarżony brał udział w związku o charakterze zbrojnym pod nazwą Muzułmański Ruch Świt Syrii, który – według prokuratury – ma na celu “popełnianie przestępstw o charakterze terrorystycznym”.

Według prokuratury, chodzi m.in. o “zastraszanie ludności poprzez grożenie pozbawieniem życia i groźby wywołania poważnych zakłóceń ustroju poprzez obalenie organów władzy państwowej Syryjskiej Republiki Arabskiej, a następnie wprowadzenie na zajętych obszarach władzy opartej na zasadzie szariatu”.

Zdaniem prokuratury Dawid Ł., który na stałe zamieszkiwał w Norwegii, wiosną 2014 roku przedostał się przez Turcję na terytorium Syrii. Tam przyłączył się do zbrojnej organizacji islamskiej. Jej celem było wprowadzenie na terytorium Syrii struktury rządzącej się prawami szariatu. Oskarżony w kwietniu 2015 roku powrócił do Norwegii. Tam został zatrzymany, a następnie – jesienią 2015 roku – deportowany do Polski. Trafił do aresztu, gdzie nadal przebywa. Z kolei drugi z oskarżonych – Marcin C. – miał co najmniej od listopada 2014 roku do września 2015 roku posiadać wiarygodne informacje o popełnionych przez inne osoby przestępstwach o charakterze terrorystycznym. Pomimo tego nie przekazał on tych informacji organom ścigania. Marcin C. odpowiada z wolnej stopy.

Obrońcy wnioskowali o wyłączenie jawności postępowania przed sądem; sędzia odrzucił ich wniosek.

Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw; skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Macedoński sąd skazał w piątek na dożywotnie więzienie Albańczyka Sulejmana Osmaniego za udział w krwawych wydarzeniach z 21 kwietnia 2015 roku. W mieście Kumanowo na północy Macedonii zginęło wtedy 18 osób. W stutysięcznym mieście zamieszkanym przez ludność macedońską i albańską śmierć poniosło ośmiu macedońskich policjantów i dziesięciu członków albańskiej grupy zbrojnej.

Oddzielny proces przywódcy

W tej sprawie zasiadało na ławie oskarżonych 37 innych Albańczyków pochodzących z Kosowa i z Macedonii oraz jeden z Albanii. 33 spośród nich zostało skazanych w czwartek na kary więzienia, w tym siedmiu na dożywocie. Kary dla 26 uczestników krwawych wydarzeń w Kumanowie wyniosły od 12 do 40 lat pozbawienia wolności. Proces przywódcy zbrojnej grupy Albańczyków, którzy wtargnęli do Macedonii i zajęli na krótko komisariat policji w Kumanowie, leżącym na granicy z Kosowem, toczył się oddzielnie i rozpoczął po uzyskaniu ekstradycji Osmaniego z Kosowa. Po odczytaniu wyroku przez sędziego skazany wzniósł okrzyk: “Niech żyje UCK (kosowska partyzantka niepodległościowa). Skazaliście wraz ze mną siedem milionów Albańczyków!”.

Protesty w Kosowie

Wydarzenia w Kumanowie były najkrwawszym incydentem od czasu konfliktu z 2001 roku, podczas którego albańscy rebelianci w Macedonii wydali walkę Macedończykom. Konfliktowi, który ciągnął się przez pół roku, położyło kres porozumienie zawarte w Ohrydzie. Etniczni Albańczycy stanowią około 25 proc. liczącej 2,1 miliona mieszkańców ludności Macedonii.

W Kosowie premier tego kraju Ramush Haradinaj, który był jednym z przywódców UCK walczącej z Serbami, komentując wyrok wydany przez macedoński sąd, domagał się “międzynarodowego śledztwa w celu ustalenia prawdy w tej sprawie”. Wyrok macedońskiego sądu wywołał protesty w Kosowie. Grupa rozwścieczonych kibiców spaliła w miejscowości Gnjilane na wschodzie kraju flagę Macedonii i umieściła na Facebooku film wideo, na którym pokazuje przebieg protestu. Skopje potępiło ten akt i zażądało od rządu kosowskiego ukarania winnych spalenia flagi.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Sześć lat po śmierci Osamy bin Ladena CIA odtajniła 470 tys. dokumentów na temat byłego przywódcy Al-Kaidy, w tym m.in. pliki z jego prywatnego komputera. Wynika z nich, że jeden z najbardziej poszukiwanych terrorystów wszechczasów był fanem zachodnich filmów i kreskówek, gier, popularnych filmików z internetu oraz prawdopodobnie pornografii.

Opublikowane w środę przez Centralną Agencję Wywiadowczą dokumenty, nagrania audio, zdjęcia i filmy znaleziono podczas ataku sił specjalnych USA w 2011 roku na dom Osamy bin Ladena w Pakistanie, w trakcie którego komandosi zabili przywódcę Al-Kaidy. Znaleziono m.in. plany Al-Kaidy, z których wynika, że na 10-lecie ataku na World Trade Center organizacja zamierzała dokonać kolejnego krwawego zamachu.

Są też dokumenty potwierdzające związki Al-Kaidy z innymi państwami, m.in. z Iranem. Wśród znalezionych dokumentów jest też prywatny dziennik Bin Ladena, jednak jego treści nie odtajniono. Prawdziwą kopalnią informacji o życiu przywódcy Al-Kaidy okazał się jego komputer, na którym znaleziono pliki audio, wideo, dokumenty i wiele zdjęć. Wśród dziesiątek filmów propagandowych, nagrań tortur i egzekucji znalazły się również mniej oczywiste pozycje.

Fan “Jasia Fasoli” i “Epoki lodowcowej”

Okazuje się, że szef Al-Kaidy był fanem komedii i filmów animowanych świata zachodniego, którym oficjalnie tak bardzo gardził. Na twardym dysku jego komputera znaleziono bowiem takie pozycje jak: “Jaś Fasola”, Tom i Jerry”, “Auta” i “Epoka lodowcowa”.

Wśród plików był też film z urodzin jednego z synów terrorysty oraz filmy dokumentalne na temat zamachu z 11 września. Znalazła się również kopia popularnego swego czasu filmu z serwisu YouTube “Charlie Bit My Finger” z 2007 roku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Pełnomocnik niemieckiego rządu Kurt Beck zamiast jak najszybciej załatwić sprawę odszkodowań dla Ariela Żurawskiego, właściciela ciężarówki ukradzionej, a następnie wykorzystanej do zamachu terrorystycznego w Berlinie, unika z nim spotkania – informuje „Gazeta Polska Codziennie”. W sprawę zaangażował się mec. Stefan Hambura. Do zamachu doszło 16 grudnia podczas jarmarku bożonarodzeniowego; terrorysta wjechał w tłum, zabijając 11 osób i raniąc 50. Zginął też polski kierowca ciężarówki. Odpowiedzialność za zamach wzięło na siebie Państwo Islamskie; a zamachowiec Anis Amri został zastrzelony kilka dni później w Mediolanie.

40-tonowa ciężarówka była własnością firmy transportowej należącej do Ariela Żurawskiego. Po zamachu niemiecka policja przetrzymywała samochód przez wiele miesięcy; choć przedsiębiorca poniósł z tego tytułu poważne straty, do dziś nie dostał odszkodowania. Jego interesy reprezentuje berliński adwokat Stefan Hambura, który w rozmowie z „GPC” mówi, że on i jego klient „mieli problem, by pełnomocnik niemieckiego rządu Kurt Beck wyznaczył im spotkanie”.

– Okazuje się, że pan Kurt Beck jest także przewodniczącym należącej do SPD Fundacji Eberta i brakuje mu czasu na spotkanie z poszkodowanym. Uważam, że rząd federalny nie wywiązał się do końca ze swoich obowiązków, bo pełnomocnik powinien być osiągalny codziennie, a nie pracować jedynie z doskoku. To nie jest najlepsza forma pomocy ofiarom zamachu – podkreśla Hambura i dodaje, że ostatecznie do spotkania dojdzie w środę.

– Mam nadzieję, że usłyszymy konkretne propozycje – przyznaje Hambura i podkreśla, że „jego mocodawca uważa, że stroną, która powinna wyrównać jego straty, jest Republika Federalna Niemiec”.
Źródło info i foto: szczecin.tvp.pl

Comments Brak komentarzy »

Paweł Maciuszek, Polak mieszkający w norweskim Bergen, na imprezę z okazji Halloween przebrał się za terrorystę. Ale tak przestraszył Norwegów, że ci zadzwonili na policję – informuje gazeta “Aftenposten”. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 12,6 tys. koron. – Takie stroje budzą strach i nie należą do naszego pejzażu – tłumaczyła norweska policja.

W sobotę Paweł udał się do miasta, by świętować z okazji Halloween. Mieszka w Bergen od pięciu lat. Na głowie zawiązał chustkę arafatkę, włożył wojskową kurtkę i “pas szahida”, który zrobił z plastikowych cylindrów, przewodów i taśmy klejącej. Swoim przebraniem zwracał uwagę przechodniów. I na tym mu zależało, sporo czasu poświęcił, by przygotować przebranie. – Ludzie mnie zatrzymywali, by robić ze mną zdjęcia. Większości z nich podobało się moje przebranie – powiedział norweskim dziennikarzom.

Ale ktoś postanowił sprawę zgłosić na policję. Terje Magnussen z lokalnej policji w słuchawce usłyszał, że po ulicach miasta chodzi uzbrojony terrorysta. – Jak otrzymujemy zgłoszenie o mężczyźnie z pistoletem w kieszeni i automatyczną bronią na ramieniu, to traktujemy je bardzo poważnie – powiedział Magnussen. Pawła zatrzymano i ukarano mandatem w wysokości około 12 tys. koron, czyli ponad 5 tys. zł.
Źródło info i foto: NaTemat.pl

Comments Brak komentarzy »

Berlińska policja popełniła w działaniach operacyjnych przeciwko tunezyjskiemu terroryście Anisowi Amriemu rażące błędy – wynika z raportu śledczego Bruno Josta. Jego zdaniem możliwe było wcześniejsze aresztowanie islamisty, co zapobiegłoby zamachowi.

Nie mamy matematycznej pewności, że można było aresztować Amriego i zapobiec zamachowi, ale istniała w każdym razie – gdyby wszystko przebiegło pomyślnie – realna szansa na zatrzymanie go i umieszczenie przynajmniej na jakiś czas w areszcie śledczym – powiedział Jost dziennikarzom w czwartek w Berlinie podczas prezentacji raportu końcowego.

19 grudnia 2016 roku Amri porwał z parkingu, po zastrzeleniu polskiego kierowcy, ciężarówkę i wjechał nią w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina, zabijając dalszych 11 osób i raniąc blisko 100. Terrorysta uciekł z miejsca zamachu. Włoska policja zastrzeliła go cztery dni później w okolicach Mediolanu.

Autor raportu zwraca uwagę, że Amri uznany został przez policję za osobę stanowiącą zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Policja zrezygnowała jednak z niezrozumiałych powodów po sześciu tygodniach – w czerwcu 2016 roku – z obserwowania islamisty, pomimo zgody prokuratury na działania operacyjne wobec niego do 21 października 2016 roku. Berlińska policja twierdziła, że obserwowany nie zachowuje się w sposób charakterystyczny dla islamistów.

Zdaniem Josta policja nie zwróciła należytej uwagi na handel narkotykami uprawiany przez Amriego na skalę przemysłową. Z rozmów telefonicznych z matką wynikało, że przekazywał jej do Tunezji spore sumy pieniędzy, których – po skreśleniu mu zasiłku – nie mógł uzyskiwać w uczciwy sposób.

Brak analizy zawartości telefonu komórkowego

Za ciężki błąd Jost uznał brak analizy zawartości telefonu komórkowego zarekwirowanego Amriemu przez policję w lutym 2016 roku.

Zdaniem śledczego w lipcu 2016 roku nadarzyła się dogodna okazja aresztowania Amriego na kilka miesięcy. Podczas kontroli we Friedrichshafen na południu Niemiec policja znalazła u niego dwa sfałszowane włoskie dowody osobiste oraz narkotyki. Przesłuchanie zatrzymanego przeprowadzono zdaniem Josta w sposób “dyletancki”, a powinni byli uczestniczyć w nim śledczy z Berlina.

Chaos w niemieckiej administracji migracyjnej

Autor raportu zwraca przy okazji uwagę na panujący w 2015 roku chaos w niemieckiej administracji migracyjnej, który uniemożliwiał władzom dokładną rejestrację migrantów. Amri został zarejestrowany po raz pierwszy 6 lipca 2015 roku we Fryburgu (Badenia-Wirtembergia) i skierowany do ośrodka dla uchodźców w Karlsruhe. Przy tej okazji zostały pobrane od niego odciski palców i dłoni.

Tunezyjczyk nie zgłosił się jednak w wyznaczonym miejscu, lecz dał się zarejestrować ponownie, tym razem w Ellwangen, podając inną datę urodzenia. W tym samym roku trzykrotnie zgłosił się do urzędu migracyjnego w Berlinie, podając za każdym razem inną tożsamość i narodowość, m.in. egipską i palestyńską.

Osobną sprawą, rzucającą cień na berlińską policję, była próba wprowadzenia w błąd władz Berlina przez pracowników Urzędu Kryminalnego poprzez manipulację dokumentów po zamachu. W tej sprawie toczy się śledztwo. Minister spraw wewnętrznych Berlina Andreas Geisel zlecił Jostowi w kwietniu przygotowanie raportu oceniającego pracę policji i innych władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemiecka policja popełniła kardynalne błędy podczas działań operacyjnych przeciwko Tunezyjczykowi Anisowi Amriemu, który w grudniu 2016 r. porwał ciężarówkę i po zastrzeleniu polskiego kierowcy wjechał nią w tłum w Berlinie, zabijając 12 osób – podał w sobotę “Der Spiegel”.

Jak pisze wydawany w Hamburgu magazyn, przebywający na Zachodzie Niemiec Amri przyjechał 18 lutego do Berlina. Policja w Nadrenii Północnej-Westfalii kontrolująca jego rozmowy w internecie z bojownikami Państwa Islamskiego (IS) w Libii uznała go za osobę niebezpieczną, która może w każdej chwili dokonać aktu przemocy.

Z tego powodu policja w Berlinie dostała polecenie dyskretnego obserwowania migranta z Tunezji. Jednak berlińscy funkcjonariusze wbrew wcześniejszym ustaleniom zabrali podejrzanego z dworca autobusowego na komendę i w dodatku zarekwirowali mu będący na podsłuchu telefon komórkowy.

Jak wynika z akt śledztwa, do których dotarł “Spiegel”, od tego momentu Amri nie tylko był uprzedzony o działaniach operacyjnych, lecz w dodatku ostrzegł innych islamistów o obserwacji. Agent policji “Murat” uplasowany w kręgach islamistów zaznał, że Amri poinformował go o przesłuchaniu w Berlinie i konfiskacie telefonu.

W tym czasie radykalny kaznodzieja Boban S. o przydomku “Serb” zaapelował do islamistów, by byli bardziej ostrożni i nie zabierali telefonów komórkowych udając się w podróże.

Wpadka berlińskiej policji to nie jedyny błąd popełniony wobec Amriego. W marcu 2016 roku w Oberhausen pracownica urzędu miejskiego miała ostrzec Amriego, że musi uważać, ponieważ policja podejrzewa go o wyłudzanie świadczeń.

Amri 19 grudnia 2016 roku porwał ciężarówkę i po zastrzeleniu w szoferce polskiego kierowcy Łukasza Urbana wjechał w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina. W zamachu zginęło 12 osób, a ponad 50 zostało rannych. Terrorystę, który zbiegł z miejsca przestępstwa, zastrzelili cztery dni później pod Mediolanem włoscy policjanci.

Amri znany był niemieckiej policji na długo przed zamachem. Funkcjonariusze berlińskiego urzędu kryminalnego, którzy obserwowali podejrzanego, zbagatelizowali jednak zagrożenie, a po fakcie sfałszowali dokumentację, by ukryć swój błąd. Powołana przez władze Berlina komisja analizuje przyczyny nieprawidłowości.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja zastrzeliła w środę mężczyznę, którego podejrzewano o zamiar przeprowadzenia samobójczego zamachu w pobliżu komisariatu policji w tureckim mieście Mersin nad Morzem Śródziemnym. Mężczyzna miał na sobie tzw. pas szahida. Prokurator Mustafa Ercan powiedział państwowej agencji Anatolia, że władze podejrzewają, iż niedoszły samobójca był bojownikiem Państwa Islamskiego (IS).

Do zdarzenia doszło w środę rano po tym, jak ok. 30-letni dziwnie zachowujący się mężczyzna nie zatrzymał się na wezwanie obserwujących go policjantów.

Pirotechnicy zabezpieczyli ładunki wybuchowe znalezione przy niedoszłym zamachowcu. Jak podają władze w Ankarze, w Turcji w ostatnich latach zatrzymano ponad 5 tys. osób podejrzanych o związki z Państwem Islamskim i deportowano ok. 3,3 tys. bojowników pochodzących z 95 krajów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyzna, który miał na sobie pas szahida został zastrzelony na przedmieściach Barcelony. O tym, że około 30 km na zachód od Barcelony zastrzelono mężczyznę, który miał na sobie pas szahida informują hiszpańskie media. Do zdarzenia doszło około 16:30 czasu lokalnego w gminie Subirats, w prowincji Barcelona. Hiszpańska policja potwierdza, że prowadzona jest operacja służb, ale nie podaje żadnych szczegółów.

Wcześniej dziennik La Vanguardia podał, że sprawca ostatniego zamachu w Barcelonie Younes Aboyaaqoub został zatrzymany przez hiszpańskie służby. Z kolei później pojawiła się informacja, że dżihadysta zginął w dzisiejszym incydencie w Subirats. Śledczy nie potwierdzają tych doniesień.

W zamachu 17 sierpnia na promenadzie Las Ramblas w centrum Barcelony zginęło 13 osób, a ponad 100 zostało rannych. Natomiast w nocy z czwartku na piątek katalońscy policjanci udaremnili kolejną próbę zamachu. W nadmorskiej miejscowości Cambrils oddalonej o około 100 km zastrzelono 5 terrorystów, którzy chcieli powtórzyć scenariusz z Barcelony. Wskutek ich ataku zginęła jedna kobieta, kilka osób zostało rannych.
Źródło info i foto: msn.com

Comments Brak komentarzy »

Policja aresztowała Junesa Abujakuba, terrorystę, który w ubiegły czwartek wjechał furgonetką w tłum na Las Ramblas w Barcelonie – informuje “La Vanguardia”.

Dziś hiszpańscy śledczy ogłosili, że są przekonani, iż to on był kierowcą pojazdu, którym dokonano zamachu. Mężczyzna był poszukiwany w całej Europie. Zatrzymania dokonano jednak blisko stolicy Katalonii – w Sant Sadurní d’Anoia. Pochodzący z miejscowości Ripoll Marokańczyk był jedynym pozostającym na wolności członkiem 12-osobowej komórki terrorystycznej odpowiedzialnej za ubiegłotygodniowe zamachy.

Czterech pozostałych członków siatki przebywa w areszcie, a pięciu zostało zastrzelonych w nadmorskiej miejscowości Cambrils, gdzie w nocy z czwartku na piątku doszło do drugiego ataku. Dwaj mogli zginąć w środowym wybuchu w miejscowości Alcanar, gdzie terroryści przygotowywali się do zamachów.

W czwartkowym zamachu na Las Ramblas w Barcelonie oraz w piątkowym ataku w Cambrils, ok. 100 km na południowy zachód od Barcelony, zginęło łącznie 15 osób, a ponad 130 zostało rannych.

Według policji 12-osobowa grupa planowała “jeden zamach lub kilka ataków” bombowych w Barcelonie. Dżihadyści dysponowali 120 butlami z butanem, które policja znalazła w domu w Alcanar, ok. 200 km na południowy zachód od stolicy Katalonii. W tym domu, który był bazą terrorystów, wykryto też ślady TATP, czyli materiałów wybuchowych wykorzystywanych przez dżihadystów.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »