Masakra w klubie Bataclan. Bośniak, który miał dostarczyć broń, przekazany Belgom

Niemcy przekazały w poniedziałek belgijskim władzom Bośniaka zatrzymanego pod koniec czerwca i podejrzanego o związki z zamachami w Paryżu z listopada 2015 roku – podała agencja AFP, powołując się na rzecznika prokuratury w Naumburgu.

Poinformował on, że 39-letni mężczyzna, którego nazwiska nie ujawniono, został aresztowany w czerwcu i jest podejrzany o dostarczenie broni terrorystom, którzy 13 listopada 2015 roku dokonali zamachu na salę koncertową Bataclan w Paryżu.

Niemieccy śledczy zainteresowali się Bośniakiem podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go w nocy z 19 na 20 czerwca koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów. Belgia wystawiła za nim europejski nakaz aresztowania.

13 listopada 2015 roku trzy komanda złożone z dziewięciu terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego (IS) zamordowały w Paryżu 130 ludzi. Mężczyźni zaatakowali kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: TVP.info

Paryż: Sąd uniewinnił mężczyznę, który udzielił schronienia terrorystom

Mężczyzna, który wynajął mieszkanie dwóm dzihadystom, stojącym za atakami terrorystycznymi w Paryżu w 2015 roku, został w środę oczyszczony z zarzutu o pomoc zamachowcom. Zamachowcy Abdelhamid Abaaoud i Chakib Akrouh ukryli się w mieszkaniu Jawada Bendaouda po tym, jak 13 listopada z grupą innych terrorystów przeprowadzili serię zamachów, w których zginęło 130 osób, a kolejnych 350 zostało rannych.

Zapewniał, że jest niewinny

Paryski sąd orzekł w środę, że nie ma żadnego dowodu na to, że Bendaoud – który wynajął obu mężczyznom mieszkanie za 150 euro – wiedział o tym, iż związani są z grupą terrorystyczną. Abaaoud i Akrouh zostali zabici podczas akcji policji na przedmieściach Saint-Denis 18 listopada 2015 roku, w mieszkaniu należącym do Bendaouda. Aresztowanie Bendauouda transmitowane było przez telewizję na żywo. Przed kamerami – zanim został zabrany przez policję – mówił, że jest niewinny.

Prokuratorzy przyznali, że niekoniecznie od razu Bendauoud był świadom, iż ma do czynienia z dwoma zamachowcami z Paryża. Stali jednak na stanowisku, że właściciel mieszkania powinien zostać skazany na cztery lata za udzielenie schronienia terrorystom.

Proces ostatniego podejrzanego

Jedyny żyjący podejrzany o udział w atakach na stadion Stade de France, salę koncertową Bataclan oraz na kawiarnie i restauracje w centrum Paryża – Salah Abdeslam – został zatrzymany w trakcie akcji antyterrorystów w Brukseli. W stolicy Belgii 28-letni Francuz marokańskiego pochodzenia jest sądzony w związku ze strzelaniną z policją, do której doszło w czasie jego zatrzymania. Proces ten jest uważany za swego rodzaju „wstęp” do procesu Abdeslama za serię zamachów w Paryżu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bruksela: Policjant przekazywał tajne dane terrorystom

Funkcjonariusz miał przekazywać poufne informacje terrorystom, aby pomóc im w uniknięciu nalotów policyjnych. Mężczyzna pracował jako dyspozytor w północnej części Brukseli, dlatego miał dostęp do danych dotyczących planowanych przez policjantów akcji.

O sprawie poinformował belgijski dziennik „De Standaard”, który twierdzi, że Momo E.S., kontaktował się z terrorystami za pomocą popularnej aplikacji – WhatsApp. Policja ustala jaka jest skala ujawnionych przez funkcjonariusza informacji. Momo E.S został również oskarżony o korupcję.

„De Standaard” twierdzi, że zatrzymany szpieg miał kontakt m.in z Yassinem Atarem, bratem terrorysty, który nadzorował zamachy w Brukseli w 2016 roku.
Źródło info i foto: wp.pl

Donald Trump komentuje zamach w Barcelonie

Po zamachu w Barcelonie i próbie kolejnego w Cambris do Hiszpanii płyną kondolencje z całego świata. Nie zabrakło słów wsparcia z Białego Domu. Donald Trump nie omieszkał jednak – w typowy dla siebie sposób – dorzucić jeszcze jeden, osobliwy komentarz.

„Sprawdźcie, co generał Pershing robił schwytanym terrorystom. Nie było radykalnego islamskiego terroru przez kolejnych 35 lat” – napisał na Twitterze Donald Trump.

Generał John Pershing był gubernatorem na Filipinach w latach 1909-1913. Do jego nazwiska przylgnęła pewna legenda. Głosi ona, że w czasie urzędowania Pershinga w Azji, muzułmanie zorganizowali bunt. Wtedy Pershing miał dokonać egzekucji 49 z nich, używając do tego kul zanurzonych w świńskiej krwi. Wyznawcy islamu nie mogą spożywać wieprzowiny. To miało uspokoić muzułmanów i na wiele lat przerwać ataki. Historycy są raczej zgodni i zaprzeczają, jakoby podobna sytuacja miała miejsce. Warto dodać, że bezczeszczenie zwłok jest niezgodne z prawem międzynarodowym. Tym bardziej, że zamachowcy wielokrotnie odchodzili od praw stanowionych przez Koran.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Niemcy wyczerpały możliwości działania przeciw terrorystom?

Prokurator generalny Niemiec Peter Frank ostrzegł w liście do ministrów sprawiedliwości 16 niemieckich krajów związkowych, że ze względu na dużą liczbę śledztw i brak personelu wyczerpał możliwości działania przeciw terrorystom – pisze w sobotę „Der Spiegel”. Frank ocenił, że zamach w Berlinie może się w każdej chwili powtórzyć. Prokurator generalny wezwał ministrów do „niezwłocznego” wsparcia jego urzędu poprzez oddelegowanie prokuratorów i sędziów do pracy w niej. Kopię listu otrzymał federalny minister sprawiedliwości Heiko Maas – czytamy w „Spieglu”.

Jak do sprawy odniosło się ministerstwo sprawiedliwości?

Deutsche Welle podaje, że ministerstwo sprawiedliwości nie chciało komentować listu Petera Franka. Rzecznik prasowy resortu wyjaśnił, że prokuratura generalna dostała w ubiegłym roku 17 dodatkowych etatów, a w tym roku otrzyma jeszcze 10.

Jak komentują tę sprawę prawnicy?

Zdaniem „Spiegla” list jest komentowany przez środowisko prawnicze jako wydarzenie bez precedensu i krok „niebywały”. Zauważa, że podczas gdy Federalny Urząd Kryminalny i służby są na wielką skalę wzmacniane, prokurator generalny musi „żebrać” o pomoc.

Jak wygląda struktura wymiaru sprawiedliwości?

Ze względu na federalną strukturę Niemiec część kompetencji w zakresie wymiaru sprawiedliwości, w tym policja, znajdują się w gestii krajów związkowych. Prokurator generalny urzędujący w Karlsruhe przejmuje od landów śledztwo w przypadkach dotyczących islamskiego terroryzmu oraz innych czynów terrorystycznych motywowanych politycznie.

Zamach w Berlinie

W poniedziałek 19 grudnia, krótko po godz. 20, w stoiska jarmarku świątecznego w Berlinie przy placu Breitscheidplatz wjechała ciężarówka. Samochód należał do polskiej firmy. Łącznie z polskim kierowcą ciężarówki w zamachu zginęło 12 osób, a rannych zostało ok. 50. Niemiecka policja poinformowała, że kierowca celowo wjechał w tłum i prowadzi śledztwo pod kątem zamachu terrorystycznego.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Bruksela: Odkryto kolejną kryjówkę zamachowców z Paryża

Belgijska policja odkryła kolejne mieszkanie, które służyło terrorystom z Państwa Islamskiego do organizacji listopadowych zamachów w Paryżu, w tym ich koordynatorowi Abdelhamidowi Abaaoudowi – pisze EFE, powołując się na belgijski portal RTBF. Lokal w brukselskiej dzielnicy Jette to już czwarta kryjówka tej grupy odkryta przez policję: sprawcy paryskich ataków wynajmowali też mieszkania w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek i w mieście Charleroi w środkowej Belgii oraz dom w Auvelais ok. 50 km na południe od Brukseli.

Jak podają źródła RTBF, policja wtargnęła do mieszkania w Jette już 22 marca, w dniu zamachów terrorystycznych na brukselskie lotnisko i stację metra, na kilka godzin przed atakami. Funkcjonariusze znaleźli w nim batony proteinowe, które mają świadczyć o tym, że „lokatorzy jakiś czas przebywali w mieszkaniu” – pisze EFE. Ostatni mieszkańcy opuścili lokal pod koniec stycznia, a 6 marca kobieta podająca się za siostrę najemcy wysłała maila do właściciela: poinformowała go, że jej brat jest umierający, oraz poprosiła, by właściciel zatrzymał kaucję i wynajął lokum komuś innemu.

Najemcą lokalu był Mohamed Bakkali, który wynajmował także mieszkanie w Schaerbeek; wykorzystywano je do przygotowania pasów z ładunkami wybuchowymi użytymi w listopadzie w Paryżu, gdzie zginęło 130 osób. Bakkali wynajmował lokale pod fałszywymi danymi.

Ponadto jeden z mieszkańców bloku zapewnił śledczych, że w windzie spotkał kiedyś Najima Laachraouiego, jednego z zamachowców samobójców z brukselskiego lotniska Zaventem – informuje RTBF. Prowadzący dochodzenie podejrzewają również, że nieopodal tej kryjówki parkowano samochody terrorystów i pojazd, którego używał Salah Abdeslam – jedyny żyjący członek grupy dżihadystów z Państwa Islamskiego odpowiedzialnej za listopadowe zamachy.

Abdeslam obecnie przebywa we francuskim więzieniu. Odmówił składania wyjaśnień w śledztwie, które dotyczy m.in. zarzucanych mu zabójstw o charakterze terrorystycznym, porwań i posiadania broni oraz ładunków wybuchowych.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Włochy: Zatrzymany Algierczyk miał pomagać terrorystom

Włoska policja zatrzymała w pobliżu Salerno, na południu Włoch, 40-letniego obywatela Algierii Dżamala Eddine Ouali podejrzewanego o sfabrykowanie fałszywych dokumentów dla dżihadystów powiązanych z zamachami w Brukseli i Paryżu – poinformowały włoskie media. Według telewizji Sky TG 24 Ouali został zatrzymany przez specjalny oddział antyterrorystyczny włoskiej policji w Belizzi, niewielkiej miejscowości niedaleko Salerno.

Był on poszukiwany listem gończym wydanym przez władze belgijskie. Miał sfabrykować i dostarczyć dżihadystom fałszywe dokumenty niezbędne do procedury imigracyjnej. Nazwisko Algierczyka widniało w dokumentach znalezionych w październiku ub. podczas rewizji w jednym z mieszkań w pobliżu Brukseli. Znaleziono tam również wówczas dokumenty z fotografiami niektórych terrorystów powiązanych z niedawnymi zamachami w Brukseli i Paryżu.

Ouali ma być w ciągu najbliższych dni przekazany władzom belgijskim.
Żródło info i foto: onet.pl

Rosja bombarduje zapasy ropy IS

– Rosyjskie samoloty bombardują w Syrii cysterny należące do Państwa Islamskiego – oświadczył przedstawiciel rosyjskiego sztabu generalnego gen. Andriej Kartapołow. W ostatnim czasie Rosjanie zniszczyli ok. 500 cystern z produktami naftowymi. Sprzedaż ropy naftowej daje terrorystom z IS 1,5 mln dol. dziennie.

– Chcę zaznaczyć, że w środę podjęto decyzję, zgodnie z którą rosyjskie samoloty bojowe są kierowane na tzw. swobodne polowanie na samochody cysterny, przewożące produkty naftowe i należące do terrorystów w rejonach kontrolowanych przez Państwo Islamskie – powiedział Kartapołow. Przyznał jednocześnie, że takie loty trwają już od pewnego czasu.

Według niego w ciągu kilku dni rosyjskie samoloty zniszczyły ok. 500 cystern nielegalnie przewożących ropę z Syrii do Iraku.

Kolumny cystern

– W ostatnich latach IS i inne organizacje ekstremistyczne zorganizowały na kontrolowanym przez siebie obszarze tzw. ropociąg na kółkach – wyjaśnił Kartapołow. Według niego setki cystern dostarczają tysiące ton ropy do Iraku i to jest jednym z głównych źródeł finansowania terrorystów. Na konferencji pokazano zdjęcia całych kolumn złożonych z cystern.

Kartapołow poinformował też, że bombowce Su-34 przystąpiły w Syrii do nalotów na obiekty związane z wydobyciem i przeróbką ropy naftowej. Organizacja Państwo Islamskie kontroluje większość pól naftowych w Syrii, w tym w bogatej w ropę północno-wschodniej prowincji Dajr az-Zaur.
Żródło info i foto: TVP.info

Edward Snowden pomógł terrorystom?

Po zamachach w Paryżu padają oskarżenia, że ujawniając programy masowej inwigilacji, Edward Snowden pomógł terrorystom. – Ma krew na rękach – mówi były szef CIA. Dwa lata temu Snowden, analityk amerykańskiego wywiadu elektronicznego NSA, uciekł do Hongkongu, a potem do Rosji, z tysiącami tajnych dokumentów. Przekazał je dziennikarzom, którzy stopniowo je ujawniali. Dlatego wiemy, że rząd USA na masową skalę podsłuchuje telefony i podgląda internet. Ale czy dowiedzieli się o tym i terroryści? Czy wiedzieli już wcześniej? To pytanie jest stawiane teraz, po zamachach terrorystycznych w Paryżu.

– Dzięki Snowdenowi terroryści zrozumieli, jak ich śledzimy, i dlatego zmienili swoje metody pracy. On ma krew na rękach – twierdzi James Woolsey, dyrektor CIA w latach 1993-95.

W europejskich i amerykańskich mediach pojawiły się spekulacje, że zamachowcy z Paryża komunikowali się za pomocą powszechnie dostępnego systemu szyfrującego – tak mieli uznać wysocy rangą przedstawiciele rządów Belgii i Francji. Według innych źródeł porozumiewali się jakimś grepsem na czacie na platformie Play Station, tzn. rozpłynęli się w masie milionów nastolatków i fanów gier, którzy paplają o swoich wirtualnych przygodach.

– Dzięki Snowdenowi terroryści Państwa Islamskiego przeszli rodzaj szkoły – dowiedzieli się, jak zbieramy o nich informacje. I potrafili się zaadaptować – twierdzi Michael Morell, wicedyrektor CIA w latach 2010-13. – Ale jeszcze bardziej szkodliwe były oskarżenia, które pojawiły po Snowdenie, że prywatność obywateli jest rzekomo zagrożona. Media relacjonowały to w sensacyjny sposób. Kiedy dzwonisz do babci w Arkansas, NSA ma cię na podsłuchu. I podobne bzdury. Na fali tego przyjęto w USA nowe prawo ograniczające inwigilację. Firmy z branży IT zaczęły wprowadzać w powszechnie używanych urządzeniach systemy szyfrujące nie do złamania [zrobił to m.in. Apple – nikt nie może sprawdzić zawartości iPhone’a bez zgody jego właściciela, nawet Apple].

Snowden, który wciąż ukrywa się w Rosji przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, nie odpowiada na oskarżenia. Ale w jego obronie wystąpił Glenn Greenwald – pierwszy dziennikarz, z którym spotkał się on po ucieczce do Hongkongu w maju 2013 r. „Terroryści jeszcze przed Snowdenem wiedzieli, że rządy ich podsłuchują – pisze Greenwald na swojej stronie internetowej. – Dowodów na to jest mnóstwo. W lutym 2001 r. dziennik » USA Today «donosił, że Al-Kaida przechytrzyła służby specjalne, ponieważ używa systemu szyfrującego. » Christian Science Monitor «cytował wtedy szefa NSA, który narzekał publicznie, że nie może podsłuchiwać Al-Kaidy w internecie, ponieważ stosuje ona zaawansowane techniki szyfrujące”.

Warto dodać – o czym Greenwald już nie wspomina – że Osama ben Laden mógł wiele lat ukrywać się w Pakistanie przed Amerykanami głównie dlatego, że nie używał telefonów, nie miał internetu i porozumiewał się ze swoimi ludźmi tylko za pomocą kuriera. A zatem doskonale zdawał sobie sprawę z możliwości służb wywiadowczych USA.

Jeśli chodzi o zmiany prawa, na które narzeka Morell, to faktycznie przepisy zmieniono – NSA nie będzie już gromadziła w swoich bazach danych informacji o połączeniach telefonicznych wszystkich Amerykanów (każdorazowo zapisywane są numery rozmówców, miejsce, w którym się znajdowali, i czas połączenia). Teraz będą one kolekcjonowane przez sieci komórkowe, które dopiero po nakazie sądowym przekażą NSA informacje o połączeniach konkretnej osoby.

Ale prawo to wchodzi w życie dopiero z końcem listopada. Teraz jeszcze NSA działa na starych zasadach, czyli zasysa wszystkie połączenia telefoniczne na terenie USA do swoich baz danych. Dlatego oskarżenie, że „zmiany prawa utrudniają pracę służbom”, jest naciągane.

Poza Ameryką NSA ma już absolutnie wolną rękę – może podsłuchiwać i podglądać, kogo i jak zechce. Konstytucja chroni tylko obywateli USA, w sprawie obcokrajowców milczy. Dlatego m.in. przez wiele lat podsłuchiwano telefon kanclerz Niemiec Angeli Merkel, co – gdy wyszło na jaw dzięki Snowdenowi – wywołało poważny kryzys zaufania na linii Berlin – Waszyngton. W tej kwestii prawo się nie zmieniło, prezydent Barack Obama obiecał jedynie publicznie, że NSA nie będzie inwigilować przyjaciół.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Przeprowadzono ataki lotnicze na pozycje IS w Syrii

Niespełna dwa tygodnie po ogłoszeniu przez Baracka Obamę strategii walki z Państwem Islamskim (IS) siły zbrojne USA i państw sojuszniczych, których dotąd nie ujawniono, rozpoczęły w nocy z poniedziałku na wtorek ataki lotnicze na pozycje IS w Syrii.

– „Mogę potwierdzić, że amerykańskie siły zbrojne i ich partnerzy podejmują działania wojskowe przeciw terrorystom z ISIL w Syrii, z użyciem myśliwców, bombowców i pocisków Tomahawk” – powiedział w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego rzecznik Pentagonu, kontradmirał John Kirby, używając wymiennej nazwy Państwa Islamskiego.

Kirby nie sprecyzował, które kraje uczestniczą obok USA w tych atakach. – Operacja trwa i nie jesteśmy w stanie podać w tej chwili szczegółów – powiedział rzecznik Pentagonu. Jak dodał, decyzja o podjęciu ataków „została podjęta wcześniej w poniedziałek przez Centralne Dowództwo USA w ramach zgody udzielonej przez naczelnego dowódcę sił zbrojnych, prezydenta Baracka Obamę”.

Według proszącego o anonimowość przedstawiciela amerykańskiej administracji, na którego powołuje się agencja Reutera, w atakach na terytorium Syrii uczestniczyły kraje arabskie – Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania i Bahrajn. Ich rola w operacji nie została sprecyzowana. Rolę pomocniczą odegrał Katar – dodało źródło. Informator w administracji podał, że zbombardowano m.in. należące do IS magazyny z bronią i budynki w Ar-Racce. Dodatkowo według opozycyjnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka zniszczone zostały też punkty kontrolne w samym mieście i w okolicach.

Według dziennika „New York Times” USA atakują z powietrza i morza cele IS wzdłuż irackiej granicy oraz w mieście Ar-Rakka, uważanym de facto za stolicę IS w Syrii. Potwierdził to informator Reutera. Myśliwce nadlatują z kilku sąsiednich państw arabskich, uderzając w cele, w tym pokłady broni, magazyny, baraki i budynki wykorzystywane przez bojowników z IS. Natomiast pociski Tomahawk zostały wystrzelone z amerykańskich okrętów wojennych znajdujących się w regionie.

Urzędnicy w Pentagonie poinformowali, że celem kampanii jest pozbawienie bojowników bezpiecznego schronienia, jakim cieszą się w Syrii. Do nalotów w Syrii dochodzi w niespełna dwa tygodnie po wygłoszeniu przez prezydenta Baracka Obamę przemówienia, w którym obiecał Amerykanom, że nieugięta kampania wojskowa USA i ich sojuszników „osłabi i ostatecznie zniszczy” radykalnych bojowników z IS, „gdziekolwiek się oni znajdują”. Ugrupowanie to, uważane za najsilniejszą i najbogatszą organizację dżihadystyczną świata, opanowało w ostatnich miesiącach znaczne obszary w Iraku i Syrii.

Od 8 sierpnia USA przeprowadziły naloty na cele IS w Iraku, by wesprzeć walczącą z dżihadystami na lądzie armię iracką oraz kurdyjskich bojowników. Rozszerzenie ataków na na terytorium sąsiedniej Syrii, gdzie mieszczą się główne dowództwo i baza IS, jest przełomem, gdyż administracja unikała dotychczas angażowania USA w trwającą od ponad trzech lat syryjską wojnę domową. Syryjska telewizja państwowa podała we wtorek, że władze w Damaszku dzień wcześniej zostały uprzedzone przez USA o planowanych bombardowaniach.

Powołano się na krótki komunikat syryjskiego MSZ, w którym napisano, że „strona amerykańska poinformowała stałego przedstawiciela Syrii przy ONZ, że będą prowadzone ataki przeciw organizacji terrorystycznej Daesh (arabska nazwa IS) w Ar-Racce”.

Od ponad miesiąca myśliwce USA przeprowadzały na Syrią loty kontrolne, ale aż do poniedziałku nie było jasne, kiedy rozpoczną się bombardowania. Warunki ich przeprowadzania są znacznie trudniejsze niż w Iraku. W przeciwieństwie do Iraku, gdzie w walce z IS mogą opierać się na współpracy z nowym rządem w Bagdadzie i na irackiej armii, w Syrii USA nie mają takiego sojusznika. USA podtrzymują stanowisko, że Asad, który w swej brutalności posunął się nawet do użycia broni chemicznej przeciw swoim rodakom, stracił jakąkolwiek legitymację do rządzenia krajem. Eksperci już wcześniej wyrażali obawy, że walczący z IS Asad skorzysta na amerykańskich atakach przeciw dżihadystom.

Według urzędników Pentagonu syryjski prezydent nie został uprzedzony o rozpoczętych w nocy z poniedziałku na wtorek atakach. Jak dotąd administracja USA nie podała, którzy sojusznicy uczestniczą w bombardowaniach, tłumacząc, że ogłoszenie tego należy do liderów tych państwa.

„NYT” przypomina, że trzy tygodnie temu Zjednoczone Emiraty Arabskie zapowiedziały, że są gotowe do udziału w koalicji przeciw IS; ponadto oczekiwano udziału w atakach w Syrii ze strony irackiego wojska. „Jeśli rzeczywiście oba narody uczestniczą w atakach, to jest to rzadki przypadek, gdy zdominowane przez szyitów irackie wojsko współpracuje w operacji z sąsiednimi arabskimi sunnitami” – zauważa gazeta.
Żródło info i foto: Newsweek.pl