Zamach w Afganistanie. Co najmniej 23 osoby zginęły w ataku na targ zwierząt

Co najmniej 23 cywilów zginęło, a kilkudziesięciu zostało rannych w poniedziałek w ataku na targ zwierząt w prowincji Helmand na południu Afganistanu – poinformowała agencja Reutera, powołując się na rząd afgański i przedstawicieli talibów.

Na odbywającym się co tydzień targu w powiecie Sangin w poniedziałek zgromadziły się setki okolicznych mieszkańców handlujących kozami i owcami.

Biuro gubernatora prowincji Helmand poinformowało, że 23 osoby, w tym dzieci, zginęły w wyniku eksplozji samochodu z materiałami wybuchowymi i ataku pociskami moździerzowymi. Według agencji AP w oświadczeniu gubernatora nie podano więcej szczegółów dotyczących zamachu i nie poinformowano, kto mógł być za niego odpowiedzialny.

Rzecznik talibów Kari Jusuf Ahmadi zaprzeczył informacjom, by to oni byli sprawcami ataku. Bojownicy stwierdzili, że armia wystrzeliła pociski, które trafiły w rynek, podczas gdy wojsko podało, że atak przeprowadzili talibowie.

Armia poinformowała również, że w poniedziałek nie prowadziła żadnych działań w tym regionie i że dwóch bojowników talibskich zginęło, gdy na targu wybuchł samochód pułapka.

Pałac prezydencki podał, że prezydent Aszraf Ghani stanowczo potępił „brutalny i nieludzki czyn”. „Rząd Islamskiej Republiki Afganistanu po raz kolejny wzywa talibów do powstrzymania się od wojny i przemocy” – oświadczył Ghani.

Agencja AP poinformowała, że szczegóły ataku nie mogły zostać niezależnie potwierdzone, ponieważ obszar znajdujący się pod kontrolą talibów jest niedostępny dla reporterów.

Jak podała agencja Reutera, niektórzy mieszkańcy prowincji Helmand powiedzieli, że do ostrzału doszło podczas zaciekłych starć talibskich bojowników z siłami rządowymi na terenach mieszkalnych otaczających rynek.
Źródło info i foto: wnp.pl

Talibowie porwali dziesiątki cywilów w Afganistanie

Talibowie porwali około 60 cywilów w środkowym Afganistanie. Władze kraju podkreślają, że bojownicy nie przestrzegają warunków rozejmu i w ubiegłym tygodniu zabili 40 cywilów. Z wioski kontrolowanej przez Talibów uciekła niesprecyzowana grupa kobiet. To wywołało wściekłość bojowników, którzy w zemście najechali na miejscowość w prowincji Daikundi w środkowym Afganistanie.

Do tej pory władze doprowadziły do uwolnienia 26 zakładników, w tym kobiet i dzieci. Pozostali porwani wciąż są w niewoli, a w negocjacjach mających na celu ich uwolnienie uczestniczy starszyzna wioski.

„Talibowie nie dotrzymali obietnic ograniczenia przemocy wobec narodu afgańskiego i pracy na rzecz pokoju” – powiedział rzecznik rady bezpieczeństwa narodowego Javid Faisal.

W ubiegłym tygodniu bojownicy mieli zabić 40 cywilów. Uczestnicy misji ONZ w Afganistanie opublikowali w niedzielę raport na temat 15 ataków na pracowników i placówki służby zdrowia podczas pandemii koronawirusa. Nie w każdym przypadku udało się ustalić odpowiedzialnych, ale za większość ataków mają odpowiadać Talibowie – informuje Reuters.

Bojownicy odrzucili zarzuty ONZ i rządu Afganistanu. Twierdzą, że to władze kraju odpowiadają za śmierć cywilów. W lutym Amerykanie podpisali porozumienie z Talibami, na mocy którego wojska USA stopniowo wycofują się z Afganistanu. To miał być początek końca 18-letniej wojny w Afganistanie, jednak od lutego nie widać większych postępów w negocjacjach.
Źródło info i foto: o2.pl

Raport śledczych: Atak nożownika w Anglii miał podłoże terrorystyczne

Atak nożownika w Reading, na zachód od Londynu, jest traktowany jako zdarzenie o charakterze terrorystycznym – poinformowała w niedzielę policja. Potwierdziła też, że w ataku trzy osoby zostały zabite, trzy kolejne są ranne i znajdują się w stanie krytycznym.

W wydanym przed południem oświadczeniu policja z regionu Doliny Tamizy, poinformowała, że zdarzenie jest traktowane jako zajście o charakterze terrorystycznym i śledztwo przejmuje policja antyterrorystyczna. Jeszcze w niedzielę rano podawano, że zdarzenie nie ma podłoża terrorystycznego.

Do zdarzenia doszło w sobotę ok. 19 miejscowego czasu w parku Forbury Gardens, gdzie dwie godziny wcześniej zakończył się protest ruchu Black Lives Matter. Według relacji świadków, mężczyzna podbiegł do siedzącej na trawie grupy 8-10 osób, głównie mężczyzn w średnim wieku, i dźgnął trzy osoby nożem. Uciekając ranił kolejne. Zatrzymany został przez policjanta, który dogonił go i powalił na ziemię.

„Wiele osób siedziało pijąc z przyjaciółmi, gdy samotny mężczyzna przechodzący tamtędy nagle zaczął wykrzykiwać niezrozumiałe słowa i podbiegł do dużej grupy około 10 osób, próbując je dźgnąć nożem. Ugodził mocno trzy z nich, w szyję i pod pachy, a potem odwrócił się i zaczął biec w moją stronę, my odwróciliśmy się i zaczęliśmy biec. Kiedy zorientował się, że nie może nas złapać, usiłował dopaść kolejną grupę, dźgnął jedną osobę w szyję, a kiedy zorientował się, że wszyscy zaczynają biec w jego stronę, wybiegł z parku” – mówił cytowany przez brytyjskie media świadek wydarzenia, 20-letni Laurence Wort.

25-letni sprawca jest, jak podają media powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, Libijczykiem mieszkającym w Reading. W przeszłości odsiadywał wyrok za mniejsze przestępstwo, nie mające podłoża terrorystycznego. Został on aresztowany pod zarzutem morderstwa i obecnie znajduje się w policyjnym areszcie.

W nocy policja przeszukała mieszkanie, w którym mieszkał sprawca. Policja uważa, że nie ma obecnie dalszego zagrożenia dla mieszkańców. Potwierdzono również, że atak nie jest łączony z protestem Black Lives Matter, który przebiegał spokojnie. Także jego organizatorzy poinformowali, że nikt z jego uczestników nie doznał obrażeń.
Źródło info i foto: interia.pl

Czeczeni skazany za terroryzm. Sąd Najwyższy uchylił wyrok

Sąd Najwyższy uchylił w środę wyrok skazujący trójkę Czeczenów za m.in. wspierania terroryzmu i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku. Chodzi o głośną sprawę, w której prokuratura zarzuciła Czeczenom działalność w zorganizowanej grupie przestępczej. W jej ramach mieli m.im. gromadzić pieniądze na potrzeby Państwa Islamskiego.

Zarzuty, które usłyszeli Czeczeni, dotyczyły też organizowania i kupowania sprzętu paramilitarnego oraz rekrutowania bojowników na tzw. dżihad w rejonach konfliktu zbrojnego. W akcie oskarżenia pojawił się również wątek leczenia w Polsce Czeczena rannego w walkach w Syrii. Okres, gdy miało się to dziać, to 2014 r.

Czeczeni twierdzili, że pieniądze szły do Iczkerii

Oskarżeni, przez całe postępowanie przygotowawcze, a potem przed sądami pierwszej i drugiej instancji, nie przyznali się. Argumentowali, że co prawda pieniądze były zbierane i zostały przekazane, ale nie na potrzeby IS, lecz na działalność niepodległościową bojowników czeczeńskich walczących o Czeczeńską Republikę Iczkerii.

W sierpniu 2017 roku Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał nieprawomocnie trójkę Czeczenów na kary po dwa lata i miesiąc więzienia; czwartego z oskarżonych uniewinnił. Skazanych uznał za winnych wspierania jednak działań nie IS, lecz tzw. Emiratu Kaukaskiego – prowadzącego działalność o charakterze terrorystycznym na terytorium Rosji – jak zaznaczył sąd w wyroku – „ukierunkowaną na utworzenie na Kaukazie Północnym fundamentalistycznego państwa islamistycznego, opartego na prawie szariatu”.

Apelacje od tego wyroku złożyły obie strony. Prokuratura chciała surowszych kar i skazania zgodnie z aktem oskarżenia, obrona – uniewinnienia całej czwórki Czeczenów. W czerwcu 2018 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku odwołania wszystkich stron uznał za bezzasadne i utrzymał zarówno wyroki skazujące, jak i uniewinniający.

Sąd Najwyższy przyznał rację obronie

Jesienią 2018 roku kasacje wobec wyroków skazujących złożyła obrona; do SN wpłynęły one na początku lutego 2019 roku. W ocenie adwokatów, sąd odwoławczy w ogóle nie odniósł się do zarzutów apelacyjnych; podnosili też zarzut wyjścia przez sąd poza granice oskarżenia, czyli skazanie trzech Czeczenów za czyny, które nie były objęte zarzutami prokuratury.

W środę SN uwzględnił kasacje w tym zakresie. Uchylił swoim wyrokiem zaskarżone orzeczenie i sprawę przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Jak poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego, w ustnych motywach rozstrzygnięcia SN wskazał, że powodem uchylenia był pierwszy z zarzutów kasacyjnych, w którym podniesiono, iż sąd odwoławczy (apelacyjny w Białymstoku) nie dochował obowiązków, które na nim spoczywają, czyli odniesienia się do wszystkich zarzutów, które były podniesione w apelacji.

„To nie jest w 100 proc. satysfakcjonujące rozstrzygnięcie”

SN zwrócił też uwagę, że sprawa badana w postępowaniu odwoławczym była bardzo poważna i skomplikowana, zarówno ze względu na wagę zarzutów, ale też skomplikowaną sytuację na Kaukazie, wymagającą szczególnej wiedzy. Ocenił więc, że w tej sytuacji, wymagała szczególnej staranności nie tylko od sądu pierwszej instancji, ale także, a może nawet przede wszystkim, od sądu odwoławczego.

A ten – jak uzasadniał Sąd Najwyższy – nie odniósł się do bardzo konkretnych tez stawianych w apelacjach przez obrońców, opartych na konkretnych dowodach. Dlatego uchylając wyrok drugiej instancji SN zaznaczył, że w postępowaniu odwoławczym należy rozpoznać wszystkie zarzuty, które w tej sprawie pojawiły się i dopiero wtedy sformułować ostateczną ocenę.

– To nie jest w stu procentach satysfakcjonujące rozstrzygnięcie, bo chcieliśmy pełnego uniewinnienia, ale argumenty SN są przekonujące i uchylenie wyroku jest jak najbardziej słusznym rozwiązaniem – mec. Piotr Iwaniuk, powiedział obrońca w procesie Czeczenów, który był na rozprawie w Sądzie Najwyższym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejne osoby zatrzymane przez ABW. Wydalenia z kraju, walka z terroryzmem

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ostatnim czasie dokonali szeregu działań dotyczących cudzoziemców, którzy zagrażali bezpieczeństwu Polski i mieli związek z radykalnymi organizacjami terrorystycznymi. Według informacji portalu tvp.info, w maju ABW zatrzymało obywatela Indii i spowodowało wydalenie z kraju dwóch Rosjan narodowości czeczeńskiej.

Jak wynika z naszych ustaleń, śledczy z ABW na początku maja potwierdzili powiązania obywatela Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej Adama B. z organizacjami terrorystycznymi.

Według agencji Adam B. był związany z osobami wspierającymi organizacje terrorystyczne – m.in. z tzw. Państwem Islamskim – oraz z cudzoziemcami zaangażowanymi w konflikt zbrojny na terenie Syrii. W sprawie operacyjnej prowadzonej wobec Adama B. szef ABW skierował wniosek do szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców o pozbawienie mężczyzny statusu uchodźcy.

Druga sprawa dotyczy obywatela Indii, który według Agencji stanowił zagrożenie o charakterze terrorystycznym.

Mężczyzna – służby nie chcą ujawniać jego imienia – został zatrzymany 22 maja przez Straż Graniczną na podstawie informacji przekazanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Obywatel Indii miał prezentować wysoki stopień radykalizacji oraz skłonność do przemocy; deklarować zdolność do podjęcia działań o charakterze terrorystycznym.

Zatrzymany przebywa obecnie w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców Straży Granicznej, gdzie oczekuje na wydalenie z kraju.

W połowie maja z terytorium Polski wydalony został obywatel Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej. Bukhari K. utrzymywał kontakty z osobami mogącymi mieć związek z terroryzmem.

Na podstawie informacji przekazanych przez Agencję – na mocy ustawy o cudzoziemcach – komendant placówki Straży Granicznej w Łodzi wydał decyzję o zobowiązaniu Bukhariego K. do powrotu do kraju pochodzenia. Zakaz ten dotyczy również ponownego wjazdu na terytorium Polski i innych państw obszaru Schengen. Decyzja ta została wydana na pięć lat.

Bukhari K. został zatrzymany w listopadzie 2019 r. przez Straż Graniczną, następnie decyzją sądu został umieszczony w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Białymstoku. Z kolei w maju br. Rada do Spraw Uchodźców utrzymała w mocy decyzję szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców, który odmówił Rosjaninowi ochrony międzynarodowej na terytorium Polski.
Źródło info i foto: TVP.info

Wielka Brytania zaostrza kary za terroryzm

Rząd brytyjski opracował ustawę zapobiegającą przedwczesnemu wypuszczeniu na wolność przestępców odbywających kary za terroryzm. Jest to spowodowane zamachami, do których doszło w Londynie w ostatnich miesiącach. Jeśli Izba Lordów pozytywnie zaopiniuje nowe przepisy, to wejdą one w życie 27 lutego – w przeddzień ewentualnego zwolnienia Mohammeda Zahira Khana, skazanego za podżeganie do terroryzmu i który może opuścić więzienie w połowie wyroku.

Procedowana obecnie ustawa ma powstrzymać przedwczesne zwolnienie około 50 dżihadystów, będących zagrożeniem dla społeczeństwa, którzy jednak nie zasłużyli na dożywotnie więzienie. Zgodnie z propozycją rządu, będą oni mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu co najmniej dwóch trzecich kary, a nie – jak było do tej pory – w połowie wyroku. Obowiązujące prawo, uchwalone w 2008 r. pod rządami Partii Pracy, dotyczy skazanych w wieku 18-21 lat.

Terroryści, którzy w ostatnich miesiącach dokonali zamachów w Londynie, to osoby, które skorzystały ze zwolnień warunkowych. Przekonali oni władze, że nie stanowią już zagrożenia dla społeczeństwa. Są to: Amman, który zabił na początku lutego dwie osoby po 10 dniach przebywania na wolności i Usman Khan, który w listopadzie 2019 r. zabił dwie osoby i trzy ranił podczas konferencji dotyczącej resocjalizacji więźniów.

Chodziło o program „Uczymy się razem”, który polega na tym, iż student i więzień uczą się wspólnie. Odsiadując wyrok, zamachowiec był jednym z uczestników tego programu – zabił koordynatora tego projektu i studentkę, która brała w nim udział.

Obaj przestępcy byli monitorowani przez policję, przy czym kontrwywiad ocenił 20-letniego Ammana, na pięć dni przed zamachem, jako jednego z pięciu najgroźniejszych terrorystów w Wielkiej Brytanii. Resort Sprawiedliwości podał, że na wolności przebywa obecnie ponad 70 dżihadystów, którzy wyszli z więzień w połowie wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Nożownik z Londynu kilka dni temu wyszedł z więzienia

Sprawcą niedzielnego ataku terrorystycznego w południowym Londynie był Sudesh Amman, który około tydzień wcześniej wyszedł z więzienia po odbyciu połowy z kary trzech lat więzienia za przestępstwa o charakterze terrorystycznym, podały w niedzielę władze Londynu.

W ataku ranne zostały trzy osoby, z których jedna jest w stanie zagrażającym życiu, natomiast napastnika, który, jak podawała stacja Sky News, był pod obserwacją policyjną, zastrzelili funkcjonariusze. Policja już wcześniej określiła zdarzenie jako „incydent o charakterze terrorystycznym, mający związek z islamizmem”.

Napastnik odbywał karę za terroryzm

Również sprawca poprzedniego ataku terrorystycznego w Londynie, do którego doszło pod koniec listopada w Fishmongers’ Hall koło Mostu Londyńskiego, został warunkowo zwolniony z więzienia po odbyciu połowy kary za terroryzm. Po tamtym wydarzeniu premier Boris Johnson zapowiedział pilne sprawdzenie warunków, na jakich udzielane są przedterminowe zwolnienia osobom, skazanym za terroryzm, a następnie zgłoszenie ustawy, która ma uniemożliwić taką praktykę. Rząd przewidywał, iż projekt ustawy mógłby być złożony w marcu.

Johnson zapowiedział wieczorem, że w poniedziałek rząd przedstawi dalsze plany „fundamentalnych zmian w systemie postępowania z osobami skazanymi za przestępstwa terrorystyczne”.

Mężczyzna został zastrzelony przez policjantów

Dokładny przebieg niedzielnych wydarzeń nie został jeszcze ustalony, ale wygląda na to, iż ok. godz. 14:00 uzbrojony w nóż Amman wszedł do jednego ze sklepów przy ulicy handlowej Streatham w dzielnicy Lambeth, gdzie zaczął atakować przypadkowych ludzi, a następnie po wyjściu z niego – jeszcze jedną kobietę. Chwilę później został zastrzelony przez policjantów. Według świadków padły trzy strzały. Przy napastniku znaleziono atrapę materiałów wybuchowych.

– Wiadomo, że trzy osoby zostały ranne w ataku na Streatham dziś po południu. Jedna osoba jest w szpitalu w stanie zagrażającym życiu. Jesteśmy w trakcie informowania rodziny. Druga ofiara została opatrzona na miejscu zdarzenia z powodu drobnych obrażeń, po czym została zabrana do szpitala, trzecia ofiara (również) trafiła do szpitala – poinformowała późnym popołudniem londyńska policja metropolitalna, stan ostatnich dwóch osób określając jako niezagrażający życiu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje dotyczące ataku nożownika w Londynie

W Londynie w dzielnicy Streatham doszło do ataku nożownika. Napastnik ranił dwie osoby – podaje londyńska policja. Trzecia osoba doznała lekkich obrażeń, które prawdopodobnie zostały spowodowane przez szkło. Mężczyzna został zastrzelony przez funkcjonariuszy. W Londynie policjanci zastrzelili mężczyznę, który zaatakował nożem ludzi w dzielnicy Streatham na południu miasta. Do wydarzenia doszło po godzinie 14 lokalnego czasu (czyli godzinę później czasu polskiego).

Atak nożownika w Londynie. Policja: zdarzenie powiązane z terrorem

Napastnik zranił dwie osoby – podała policja w oficjalnym oświadczeniu. Służby poinformowały także, że incydent został uznany za „związany z terroryzmem”. Wcześniej na Twitterze policja poinformowała, że jedna osoba jest w szpitalu w stanie zagrażającym życiu. – Jesteśmy w trakcie informowania jej rodziny – podawali funkcjonariusze.

Druga poszkodowana osoba została opatrzona z powodu niewielkich obrażeń na miejscu zdarzenia, a następnie przetransportowana do szpitala. Trzecia osoba poszkodowana także trafiła do szpitala. – Ich stan nie zagraża życiu – informowała policja kilka godzin po wydarzeniu.

Miejsce wydarzenia, jak wcześniej informowała londyńska policja, zostało w pełni zabezpieczone. Policja poinformowała także, że znaleziono urządzenie przywiązane do ciała podejrzanego. Po dokładnym sprawdzeniu przez specjalistów okazało się, że było to oszustwo.

„Incydent ten został szybko ogłoszony incydentem terrorystycznym i uważamy, że ma on związek z islamizmem” – czytamy w oświadczeniu londyńskiej policji. Funkcjonariusze apelują do osób i przedstawicieli mediów, którzy byli świadkami zdarzenia o wysyłanie zdjęć i nagrań z ataku.

Premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, na Twitterze podziękował służbom za sprawną akcję i zapewnił, że „jest myślami z poszkodowanymi i dotkniętymi” atakiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwecja: Ogromny wybuch w stolicy. To zamach?

Szwedzka policja prowadzi dochodzenie po głośnej eksplozji, która uszkodziła budynek w eleganckim centrum Sztokholmu we wczesnych godzinach poniedziałku.

Wybuch miał miejsce o 1 w nocy na ulicy Gyllenstiernsgatan w dzielnicy Östermalm w szwedzkiej stolicy. Eksplozję było słychać kilka kilometrów dalej. Wybuch uszkodził cały budynek i wiele zaparkowanych samochodów.

Incydent ten był badany jako „dewastacja zagrażająca społeczeństwu”, ale nie podejrzewano o terroryzm. Była to jedna z najpotężniejszych eksplozji w stolicy Szwecji. Jedna z mieszkańców powiedziała TT, że została obudzona w nocy przez „ogromny podmuch”, który wstrząsnął jej oknami wtedy wyszła na balkon, aby zobaczyć, co się stało.

„Były już w drodze wozy strażackie, a potem przybyło mnóstwo policji i karetek pogotowia. Widzieliśmy duży kawałek metalu, którym mogły być drzwi lub część samochodu, leżący na ulicy. Wszędzie rozrzucone było szkło z latarni ulicznych a obok samochodów było dużo metalu, więc pomyśleliśmy, że to musiała być bomba podłożona pod samochód, która wybuchła ”- powiedziała.

Powiedziała, że ​​jest szczególnie zaniepokojona tym incydentem ze względu na szkołę znajdującą się w tym samym budynku, dodając: „Gdyby miało to miejsce kilka godzin później, mogłaby to być totalna katastrofa”.

Ewakuowano około 30 osób.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Strzelanina w bazie wojskowej na Florydzie to akt terroru

Zabójstwo przez saudyjskiego oficera trzech Amerykanów w bazie wojskowej Pensacola na Florydzie w grudniu ubiegłego roku było aktem terroru – oświadczył prokurator generalny USA William Barr. Prokurator przekazał, że po śledztwie w sprawie ataku zdecydowano się wydalić ze Stanów Zjednoczonych 21 saudyjskich kadetów. – Wielu z nich miało kontakt z dziecięcą pornografią i posiadało dżihadystyczne i antyamerykańskie materiały – wyjaśnił.

Żadnego z kadetów nie oskarżono o posiadanie wcześniej informacji o ataku, który Barr nazwał aktem terrorystycznym, motywowanym „ideologią dżihadyzmu”. Nie ma też dowodów, by którykolwiek z Saudyjczyków w bazie na Florydzie pomagał zamachowcowi.

– W trakcie śledztwa dowiedzieliśmy się, że zamachowiec opublikował 11 września (2019 roku) wiadomość: „Rozpoczęło się odliczanie” – poinformował Barr. Prokurator generalny dodał, że oficer saudyjskich sił powietrznych odwiedził również w Nowym Jorku miejsce zamachu na wieże World Trade Center.

Wcześniej informowano, że zamachowiec napisał na Twitterze przed atakiem, że Ameryka stała się „krajem zła”. Cytował też zabitego przez Amerykanów przywódcę Al-Kaidy, Osamę bin Ladena.

W grudniu 2019 roku oficer saudyjskiego lotnictwa Mohammed al-Szamrani zastrzelił trzy osoby w bazie lotnictwa marynarki wojennej USA na Florydzie. Napastnik, który był w Naval Air Station Pensacola na szkoleniu, zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami.

W Naval Air Station Pensacola, nazywanej „kolebką lotnictwa morskiego”, służy 16 tys. wojskowych i pracuje 7,4 tys. osób cywilnych. Jest to jedna z najważniejszych baz szkoleniowych lotnictwa marynarki wojennej USA. Napastnik należał do grupy saudyjskich lotników, którzy przechodzą szkolenie w Pensacola.
Źródło info i foto: TVP.info