ABW o wydaleniu Ludmiły Kozłowskiej z Polski i UE

ABW wyjaśniła powody wydalenia z terytorium Polski i UE Ludmiły Kozłowskiej, prezes Fundacji Otwarty Dialog. Podkreślono, że chodzi o kwestię finansowania fundacji.

„Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydał negatywną opinię dotyczącą wniosku Ludmiły Kozłowskiej o udzielenie zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego w UE. W rezultacie Ludmiła Kozłowska została objęta zakazem wjazdu na terytorium Polski oraz Unii Europejskiej” – wyjaśnia ABW w oświadczeniu.

Ponadto wskazano, że „negatywna opinia przygotowana przez Departament Kontrwywiadu ABW związana jest m.in. z poważnymi wątpliwościami dotyczącymi finansowania kierowanej przez Ludmiłę Kozłowską Fundacji Otwarty Dialog, które mogą mieć dalsze skutki prawne. Z uwagi na ograniczenia ustawowe, a także trwającą kontrolę skarbową, obecnie szczegółowe informacje w tej sprawie nie mogą zostać przekazane opinii publicznej”.

Zatrzymanie

W poniedziałek 13 sierpnia Ludmiła Kozłowska przyleciała do Brukseli, do głównej siedziby fundacji. Kiedy na lotnisku policjant sprawdził jej paszport zapytał, jakie popełniła przestępstwo, ponieważ jest poszukiwana przez stronę polską. – Powiedziałam, że jestem żoną aktywisty obywatelskiego i spodziewałam się, że w końcu mnie deportują za jego działalność – tłumaczyła Ukrainka. Jej mąż – Bartosz Kramek – twierdzi, że jest to zemsta za działalność publiczną.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Funkcjonariusze ABW zatrzymali Rosjankę, która brała udział w działaniach hybrydowych przeciw Polsce

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Rosjankę, która brała udział w działaniach hybrydowych przeciwko Polsce. Oprócz tego cztery osoby objęto pięcioletnim zakazem wjazdu na terytorium Polski. Wszystkie pięć osób podsycało animozje polsko-ukraińskie, m.in. w kwestii polityki historycznej. Jekaterina C. przebywa w Polsce od 2013 r. W najbliższym czasie zostanie wydalona za granicę – poinformowały na Twitterze „Wiadomości” TVP.
Źródło info i foto: TVP.info

Bojownicy ISIS wracają do Europy

Co mają zrobić państwa z bojownikami tzw. Państwa Islamskiego, którzy powracają do nich z Iraku i Syrii? Problem ten zyskał na znaczeniu, kiedy ISIS utraciło 98 procent swojego terytorium.

Eksperci twierdzą, że niewielka część zagranicznych bojowników PI zdecydowała się powrócić do krajów pochodzenia. „Ta mała część bojowników ISIS była w przeszłości odpowiedzialna za zamachy terrorystyczne z ofiarami śmiertelnymi”- powiedziała Michèle Coninsx, dyrektor Departamentu ONZ ds. Zwalczania Terroryzmu. Ta grupa odpowiada także za szkolenie terrorystycznych bojówek, oraz rekrutowanie i radykalizowanie ich członków. Przykładem takich działań jest zamach na Muzem Żydowskie Brukseli w roku 2014, przeprowadzony przez bojownika ISIS, który powrócił do Belgii.

Wśród powracających są także dzieci

Bojownicy ISIS powracający obecnie z Syrii i Iraku różnią się od tych, którzy uczynili to kilka lat temu. Ocenia się, że w szeregach tzw. Państwa Islamskiego znalazło się od 30 do 42 tys. bojowników, pochodzących ze 120 państw. Większość z nich pochodzi z byłych republik radzieckich. Drugą pod względem liczebności grupę bojowników PI stanowią obywatele państw bliskowschodnich, a trzecią przybysze z krajów zachodnioeuropejskich. Są wśród nich nie tylko mężczyźni, ale także kobiety i dzieci. Z 3 tys. 417 bojowników ISIS przybyłych z terenów b. ZSRR, jest 150 niepełnoletnich. Wśród 900 sympatyków Państwa Islamskiego pochodzących z Niemiec znajduje się 56 dzieci. Około 10 procent 300 Kosowian, walczących w szeregach ISIS w Iraku i Syrii, to osoby niepełnoletnie.

Inaczej niż wcześniej, wśród bojowników, którzy zdecydowali się teraz na powrót do kraju pochodzenia, jest wielu młodych ludzi, którzy najprawdopodobniej przeszli przeszkolenie wojskowe i zostali zindoktrynowani przez tzw. Państwo Islamskie. Każdy taki przypadek należy rozpatrywać oddzielnie i odpowiednio do niego podejść.
Źródło info i foto: wp.pl

Polska potępiła atak chemiczny na terytorium Wielkiej Brytanii

Ambasador RP w ONZ Joanna Wronecka występując w środę podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiła bezprecedensowy atak z użyciem środka paralityczno-drgawkowego dokonany na terytorium Zjednoczonego Królestwa. Podkreśliła, że Polska zawsze opowiadała się przeciw stosowaniu broni chemicznej.

Ambasador Wronecka występując podczas zwołanego na prośbę Zjednoczonego Królestwa posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ podkreśliła w środę, że atak zmierzający do zamordowania Siergieja Skripala i jego córki Julii Skripal z narażeniem życia niewinnych obywateli był pierwszym przypadkiem użycia broni chemicznej na terytorium Europy od zakończenia II wojny światowej.

Wronecka wskazała w swoim wystąpieniu, że po nieprzerwanym stosowaniu broni chemicznej w Syrii użycie substancji chemicznej podczas próby zamordowania byłego agenta wywiadu rosyjskiego GRU i jego córki, jest kolejnym wyraźnym przypadkiem pogwałcenia prawa międzynarodowego i zasad Konwencji o zakazie produkcji, rozwoju i użyciu broni chemicznej.

Ambasador Polski w ONZ podkreśliła, że Polska zawsze opowiadała się przeciw stosowaniu broni chemicznej i wyraziła pełną solidarność ze społeczeństwem i władzami Wielkiej Brytanii oraz gotowość Polski do wspierania naszego bliskiego sojusznika i europejskiego partnera w prowadzonym dochodzeniu.

W przeciwieństwie do Nikki Haley, stałej przedstawicielki USA w ONZ, Woronecka wstrzymała się przed jednoznacznym obarczeniem Rosji odpowiedzialnością za dokonanie 4 marca próby zamordowania w Salisbury byłego agenta wywiadu rosyjskiego i jego córki. Ambasador USA Nikki Haley w swoim wystąpieniu podczas tego samego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w środę powiedziała, że Stany Zjednoczone uważają, że Rosja jest odpowiedzialna za atak na dwie osoby w Zjednoczonym Królestwie przy użyciu wojskowego środka paralityczno-drgawkowego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nielegalni migranci w polskiej ciężarówce zatrzymani na Węgrzech

Dwóch migrantów próbowało dostać się nielegalnie w polskiej ciężarówce na terytorium Węgier od strony Serbii. Zostali zatrzymani – poinformowała w czwartek policja węgierska na portalu police.hu.

Dwóch mężczyzn, którzy podawali się za Afgańczyków, odkryto w naczepie ciężarówki na polskich numerach rejestracyjnych w środę po południu na przejściu granicznym w Roeszke na południu Węgier. Nie mieli przy sobie dokumentów potwierdzających ich tożsamość ani prawo do przebywania na terytorium Węgier.

Mężczyźni zostali zatrzymani i odstawieni do ogrodzenia na granicy.

W grudniu poinformowano o podobnym przypadku w Roeszke. Wówczas w ciężarówce na polskich numerach rejestracyjnych próbowali wjechać na Węgry czterej mężczyźni podający się za Afgańczyków i Syryjczyków.

Zgodnie z przyjętą przez parlament Węgier w marcu 2017 r. ustawą podczas obowiązywania stanu kryzysowego spowodowanego napływem migrantów, wnioski o azyl można składać co do zasady tylko osobiście, w strefie tranzytowej na granicy, i tam też wnioskodawcy muszą przebywać do czasu zapadnięcia prawomocnej decyzji w ich sprawie. W tym czasie strefę tranzytową wolno im opuścić jedynie, gdy wyjadą z Węgier – w przypadku obecnie istniejących stref tranzytowych do Serbii.

W sierpniu rząd Węgier przedłużył do 7 marca 2018 roku stan kryzysowy spowodowany masową imigracją.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymani organizowali fikcyjne małżeństwa, by zalegalizować pobyt w Polsce cudzoziemcom

30-letnia Polka i 39-letni obywatel Indii organizowali fikcyjne małżeństwa, by umożliwić i ułatwiać cudzoziemcom pobyt na terytorium Polski. Za poślubienie cudzoziemca kobietom, których szukano w portalach społecznościowych, proponowano do 12 tys. zł. Cudzoziemcy za fikcyjny ślub płacili do 10 tys. euro.

W ramach śledztwa prowadzonego przez funkcjonariuszy z placówki Straży Granicznej w Tuplicach (woj. lubuskie), pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Żarach, ustalono, że 30-letnia Polka i 39-letni obywatel Indii przez organizowanie fikcyjnych małżeństw umożliwiali i ułatwiali cudzoziemcom pobyt na terytorium Polski.

Kobieta wyszukiwała na portalach społecznościowych dziewczyny, które za poślubienie cudzoziemca miały otrzymać kwotę od 6 do 12 tys. zł.

Cudzoziemcy płacili od 7 do 10 tys. euro

Hindus z kolei wyszukiwał cudzoziemców, którzy wyrażali chęć zalegalizowania pobytu w Polsce lub innych krajach Europy Zachodniej. Za taką „legalizację” pobytu cudzoziemcy płacili od 7 do 10 tys. euro.

Śluby zawierane były w różnych krajach między innymi w Indiach, w Polsce, w Wielkiej Brytanii oraz w Holandii.

Co najmniej 10 kobiet zawarło fikcyjne małżeństwo

Śledczy ustalili, że co najmniej 10 kobiet zawarło fikcyjne małżeństwo. Kobieta i mężczyzna zakładali również fikcyjne firmy w celu uzyskiwania zezwoleń na pracę. Na podstawie wystawionych przez nie dokumentów cudzoziemcy wyłudzali wizy i przyjeżdżali do naszego kraju.

Poza ułatwianiem nielegalnego pobytu w Polsce zatrzymani odpowiedzą także za fałszowanie dokumentów, głównie aktów małżeństwa. Straż graniczna skierowała juz do sądu wniosek o ich ukaranie. Parze grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

FSB chce wybudować ogrodzenie między Krymem i Ukrainą

Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) na zaanektowanym Krymie planuje budowę ogrodzenia, które oddzieli terytorium półwyspu od Ukrainy. Plany te stały się znane po ogłoszeniu przetargu na budowę; 50-kilometrowe ogrodzenie ma powstać do 20 grudnia.

Wartość kontraktu na budowę wynosi ponad 200 mln rubli (około 3,4 mln USD) – podało w czwartek niezależne radio Echo Moskwy. Ogłoszony przez służby graniczne FSB przetarg dotyczy budowy i montażu ogrodzenia o wysokości ponad dwóch metrów w rejonie krasnoperekopskim, czyli najbardziej na północ wysuniętej części półwyspu. Ogółem Ukrainę od Krymu dzieli ok. 170 km na lądzie.

FSB powołuje się na potrzebę wzmocnienia ochrony tego pasa terytorium w związku z coraz częstszymi próbami wjazdu na terytorium Krymu z ominięciem punktów Dżankoj, Armiansk i Perekop, w których Rosja ustanowiła przejścia graniczne. FSB zapewniła, że funkcjonariusze służb granicznych zatrzymują obywateli Rosji i Ukrainy ściganych za przestępstwa kryminalne. Oświadczyła też, że „przezroczysta” granica przyciąga grupy dywersyjno-wywiadowcze.

Przetarg ma być rozstrzygnięty 16 października. Wchodzący w skład Ukrainy Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku, po referendum, które władze Ukrainy i Zachód uznają za nielegalne.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Kijowie rusza proces Wiktora Janukowycza

Proces byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza rozpoczyna się w poniedziałek w Kijowie. Polityk jest oskarżony o zdradę stanu. Wiktor Janukowycz jest oskarżany o współdziałanie w prowadzeniu agresywnych działań przez Federację Rosyjską.

List do Rosji

1 marca 2014 roku, czyli już po zwycięstwie Rewolucji Godności i ucieczce do Rosji, Janukowycz miał się zwrócić do Moskwy o wprowadzenie wojsk na terytorium Ukrainy. O takim liście w 2014 roku mówiły same najwyższe władze Rosji. Trzy lata później już temu zaprzeczały.

Ukraińska prokuratura ma jednak jego kopię, otrzymaną z ONZ. Na forum Rady Bezpieczeństwa pokazywał go rosyjski ambasador przy tej organizacji. Wiktor Janukowycz został wezwany do stawienia się przed sądem. Wezwanie opublikowano w dzienniku rządowym w zeszłym tygodniu. Napisano w nim także, że były prezydent może wziąć udział w procesie za pośrednictwem łącza wideo. Na razie kijowski sąd rozpatruje tylko sprawę dotyczącą zdrady stanu. Prokuratura przygotowała jednak kolejne oskarżenia dotyczące korupcji i nadużywania władzy, a także przestępstw wobec uczestników Rewolucji Godności na przełomie 2013 i 2014 roku.

W czasie niemal trzech miesięcy protestów zginęło ponad sto osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Bośniaccy dżihadyści skazani

Siedmiu bośniackich dżihadystów zostało skazanych na kary do trzech lat więzienia za przyłączenie się do dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie w Syrii w 2013 i 2014 roku. „Uczestniczyli oni w działalności terrorystycznej, przebywali na terytorium Syrii, a ich celem była walka z reżimem (syryjskiego prezydenta) Baszara el-Asada” – oświadczył sędzia sądu w Sarajewie Mirsad Strika.

Główny oskarżony Enes Meszić, który spędzi w więzieniu trzy lata, był według lokalnych mediów szczególnie radykalnym islamistą, członkiem społeczności wahabickiej w miejscowości Dubnica, na północnym wschodzie Bośni i Hercegowiny.

W 2013 roku media informowały, że był podejrzewany o przeprowadzenie u swojej żony obrzezania. Kobieta w bardzo ciężkim stanie, z okaleczeniami narządów płciowych, trafiła do szpitala. Nie został jednak ostatecznie uznany za winnego w tej sprawie. Meszić ponownie został na krótko zatrzymany w 2015 roku, gdy jego kolejna żona, muzułmanka z Serbii, została oskarżona o werbowanie kobiet dla ruchu dżihadu. Kobieta została wydalona do Serbii.

Z siedmiu dżihadystów skazanych w poniedziałek jedynie Ibro Delić, który ma spędzić w więzieniu 23 miesiące, był obecny w sądzie w czasie odczytywania wyroków. Pozostali, przebywający w areszcie domowym, byli reprezentowani przez adwokatów. Wśród stawianych mężczyznom zarzutów było także nielegalne posiadanie broni, w tym karabinów automatycznych i granatów ręcznych. W 2015 roku na siedem lat więzienia został skazany bośniacki imam Husein Bosnić, znany także jako Bilal, oskarżony o werbowanie bojowników do szeregów Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku. To najwyższy orzeczony dotychczas przez bośniacki sąd wymiar kary w procesach dżihadystów walczących w Syrii lub Iraku.

Według oficjalnych danych wyjazdy Bośniaków w celu udziału w dżihadzie w Syrii i Iraku praktycznie ustały, choć w połowie 2016 roku obecnych było ich tam jeszcze ok. 200 (na łączną liczbę 330 wyjazdów, w tym wielu kobiet i dzieci). Ok. 50 mężczyzn zginęło w walkach, a 47 wróciło do kraju. Wielu dżihadystów przyznało się do winy i zostało skazanych na symboliczne kary roku więzienia, w ramach współpracy z prokuraturą.
Żródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Starcia policji z nielegalnymi imigrantami

Prawie pół tysiąca afrykańskich imigrantów usiłowało dziś sforsować granicę hiszpańsko-marokańską, aby dostać się do Ceuty, enklawy Hiszpanii w Afryce Północnej. Próba przeskoczenia ogrodzenia granicznego udała się ponad 200 osobom. Jak poinformowała policja w Ceucie, większość imigrantów, którzy usiłowali wtargnąć na to terytorium, pochodziła z krajów Afryki Subsaharyjskiej, głównie Mali, Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Burkina Faso.

„Oceniamy, że dziś udało się przedostać do Ceuty około połowie imigrantów forsujących graniczne ogrodzenie, czyli 200-250 osobom. W gronie tych, którym nie udało się wedrzeć na nasze terytorium, jest 32 rannych. Doznali oni obrażeń, głównie w efekcie kontaktu ze znajdującym się na ogrodzeniu drutem kolczastym” – sprecyzowała policja w komunikacie, zaznaczając, że była to jedna z największych w ostatnich latach prób wtargnięcia do enklawy.

Ranni mężczyźni zostali przewiezieni przed południem do szpitala uniwersyteckiego w Ceucie. Dwóch z nich ma złamane nogi, a jeden – rękę.

Pozarządowa organizacja Caminando Fronteras ustaliła, że w gronie imigrantów, którym w poniedziałek rano udało się przedostać do Ceuty, jest wielu nieletnich w wieku 15-17 lat.

Do prób masowego forsowania marokańsko-hiszpańskiej granicy w Ceucie dochodzi średnio raz na kwartał. W ciągu ostatniego roku liczba osób usiłujących przedostać się do tej afrykańskiej enklawy Hiszpanii zwiększyła się o ponad 50 proc.

Jedna z największych masowych prób przedostania się Afrykańczyków do Ceuty miała miejsce 6 lutego 2014 r. W trzech oddzielnych grupach, liczących łącznie ponad 1000 osób, nielegalni imigranci próbowali bezskutecznie wedrzeć się na terytorium Hiszpanii. Część z nich usiłowała dostać się tam od strony morza. Ostatecznie 14 Afrykańczyków poniosło śmierć, głównie w efekcie utonięcia.

Ogrodzenie graniczne w Ceucie, liczące ponad 6 m wysokości, jest jednym z najbardziej nowoczesnych na świecie. Wyposażono je m.in. w rozbudowany system monitoringu, technologii nocnej obserwacji, a także zakopanych pod ziemią czujników przekazujących do centrali służby granicznej dźwięki i rejestrujących ruchy osób przemieszczających się w pasie przygranicznym.

Większość ludzi, którym udaje się przedostać z Maroka do Ceuty, jest jeszcze w pobliżu granicy zatrzymywana przez policję i kierowana do znajdującego się w tej hiszpańskiej enklawie obozu dla nielegalnych imigrantów, tzw. CETI. Znacznie częstsze przypadki masowych prób wtargnięcia imigrantów mają miejsce w drugiej północnoafrykańskiej enklawie Hiszpanii – Melilli. Od 2012 roku średnio przedostaje się tam około 3000 afrykańskich imigrantów rocznie.

Władze Hiszpanii wskazują, że od listopada 2015 roku do maja 2016 roku drastycznie zwiększyła się liczba imigrantów przedostających się nielegalnie do Melilli. W okresie tym dotarło tam 4600 osób. Z kolei do Ceuty – ponad 1300.
Żródło info i foto: onet.pl