134 egzekucje skazanych na śmierć w Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska wykonała w 2019 roku już 134 egzekucje. Część z nich przeprowadzono przy użyciu wyjątkowo brutalnych metod. W co najmniej 6 przypadkach egzekucja w Arabii Saudyjskiej została wykonana na osobach, które były dziećmi w chwili aresztowania.

Wielu skazańców było torturowanych. Po brutalnych torturach odbierano im życie, w niektórych przypadkach przez ścięcie głowy lub ukrzyżowanie – wynika z raportu zaprezentowanego przez Radę Praw Człowieka ONZ w Genewie.

Przynajmniej 58 zabitych przez Arabię Saudyjską to obcokrajowcy. Wśród nich było m.in. 21 osób z Pakistanu, 15 z Jemenu, 5 z Syrii i 4 z Egiptu. Większość obcokrajowców stracono za szerzenie szyizmu, co jest zakazane w kraju, w którym dominującą religią jest islam sunnicki.

W tym roku miała miejsce przerażająca masowa egzekucja. W kwietniu straconych zostało 37 osób. Większości skazanych ścięto głowy, a jednego z nich ukrzyżowano. Wszystkich skazano na karę śmierci w związku z terroryzmem.
Źródło info i foto: o2.pl

Arabia Saudyjska potwierdza. Dżamal Chaszodżdżi został zabity w konsulacie w Stambule

Krytyczny wobec władz w Rijadzie dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi (Jamal Khashoggi) został zabity w saudyjskim konsulacie w Stambule – poinformowano w państwowej telewizji.

Ponad dwa tygodnie po tajemniczym zaginięciu Chaszodżdżiego władze Arabii Saudyjskiej potwierdziły, że dziennikarz nie żyje. Saudowie przedstawili swoją wersję w nocy z piątku na sobotę za pośrednictwem oficjalnej agencji prasowej Spa. W oświadczeniu prokurator poinformował, że między Chaszodżdżim a osobami, z którymi spotkał się w konsulacie, doszło do bójki, która zakończyła się jego śmiercią. W ramach śledztwa aresztowanych zostało 18 Saudyjczyków. Oficjalna wersja odbiega od wcześniejszych ustaleń m.in. tureckich mediów, które mówiły o torturach i zabójstwie. Wciąż nie wiadomo, gdzie znajduje się ciało publicysty.

Wśród aresztowanych znajduje się 15 mężczyzn, o których wcześniej informowały tureckie media, a które miały być wysłane do konsulatu w trakcie wizyty dziennikarza. Zatrzymano także kierowcę i dwóch pracowników placówki dyplomatycznej. Zdymisjonowany został Saud al-Qahtani, bliski współpracownik księcia Muhammada ibn Salmana. Z posadą pożegnał się także wiceszef saudyjskiego wywiadu Ahmed al-Asiri. Agencja Spa podała, że władca zarządził zmiany w kierownictwie służb wywiadowczych.

O zamordowaniu dziennikarza władze Arabii Saudyjskiej poinformowały kilka godzin po telefonicznej rozmowie księcia Salmana z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem.

Na informacje z Rijadu zareagował prezydent USA. Donald Trump już wcześniej w piątek stwierdził publicznie, że dziennikarz nie żyje. Późnym wieczorem Biały Dom wydał oświadczenie, w którym oceniono wersję saudyjskich władz jako „wiarygodną”. Amerykanie wyrazili zadowolenie z podjętych kroków, w tym aresztowania domniemanych sprawców.

Zaginął bez wieści

Zaginięciem dziennikarza od kilkunastu dni żyją media na całym świecie. Dżamal Chaszodżdżi 2 października pojawił się w saudyjskim konsulacie w Stambule. Chciał tam uzyskać dokument poświadczający, że rozwiódł się ze swoją żoną, by tym samym móc poślubić turecką narzeczoną, Hatice Cengiz. W rozmowie ze służbami Cengiz powiedziała, że czekała aż 11 godzin na zewnątrz konsulatu, ale jej narzeczony nie wyszedł. Wtedy zgłosiła sprawę policji. Jeden z tureckich urzędników przyznał w rozmowie z BBC, że według wstępnego dochodzenia, Chaszodżdżi został zamordowany na terenie konsulatu. Arabia Saudyjska odparła te zarzuty. Książę Mohammed bin Salman twierdził, że tureckie władze mogą przeszukać budynek, ponieważ Saudyjczycy „nie mają nic do ukrycia”.

Przeszukanie rezydencji

Jak podaje „The Guardian”, po tym, jak przeszukano konsulat, służby rozpoczęły sprawdzanie rezydencji konsula. Ich działania opóźniły się, ponieważ na terenie posiadłości przebywała jeszcze rodzina dyplomaty. Szczególnie przeszukano garaż pod domem konsula generalnego i przekopano część ogrodu. Śledczy podejrzewają, że dziennikarz został zamordowany w konsulacie, ale konsul mógł zlecić natychmiastowe pozbycie się ciała.

Torturowany i ścięty?

Dowodów na to, że Dżamal Chaszodżdżi został brutalnie zamordowany jest więcej. Stacja CNN kilka dni temu potwierdziła, że władze tureckie uzyskały materiały potwierdzające, iż dziennikarza zabito w budynku konsulatu. – Można usłyszeć głos Chaszodżdżi oraz innych ludzi mówiących po arabsku. Słychać, jak był przesłuchiwany, torturowany, a następnie zamordowany” – zdradził z kolei informator „The Washington Post”. Władze Turcji twierdzą, że w zaginięcie publicysty mogło być zamieszanych 15 Saudyjczyków, którzy pojawili się w Stambule właśnie 2 października. Część z nich jest powiązana z saudyjskim rządem.

Turecka gazeta „Sabah” opublikowała ponadto treść nagrania audio, na którym rzekomo zarejestrowano wydarzenia na kilka minut przed śmiercią dziennikarza. Chaszodżdżi miał być bity i torturowany. Prawdopodobnie odcięto mu palce, później głowę, a po śmierci rozczłonkowano ciało. Wszystko miało trwać tylko kilka minut. Z informacji podanych przez „The Guardian” wynika, że lekarz medycyny sądowej obecny przy torturach radził saudyjskim agentom, by podczas rozczłonkowywania zwłok… słuchali muzyki i założyli sobie słuchawki.

Dżamal Chaszodżdżi krytykował Arabię Saudyjską

Dżamal Chaszodżdżi regularnie pisał dla prestiżowego „Washington Post”. Pochodzący z Arabii Saudyjskiej dziennikarz był znanym krytykiem księcia Mohammeda ibn Salmana. O tym, jak jego głos był opiniotwórczy świadczy fakt, że na Twitterze obserwuje go 1,6 miliona użytkowników.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Nowe informacje ws. Polki więzionej w skrzynce na owoce. Właściciel gospodarstwa oskarżony o porwanie i tortury

„Alto Adigo” dotarło do zeznań Reinholda Thurnera, którego oskarżono o przetrzymywanie w skrzyni do zbierania jabłek 44-letniej Polki. Kobieta przebywała w skrzyni przez dwa tygodnie. Otrzymywała do jedzenia jedynie jabłka i trochę wody. Odnaleziono ją po tym jak jej zaniepokojone dzieci zawiadomiły policję. Wersja zatrzymanego nie pokrywa się z ustaleniami śledczych – podaje „Fakt”.

Właściciel gospodarstwa rolnego Reinhold Thurner jest oskarżony o porwanie i torturowanie swojej byłej partnerki, a zarazem pracownicy. 44-letnia Polka zniknęła 15 sierpnia. Kiedy przestała odbierać telefon, jej zaniepokojone dzieci przyjechały do Werony i zawiadomiły karabinierów. Nie wiadomo dlaczego zaginięcia 44-latki nie zgłosiła jej siostra, która także pracowała dla Thurnera – czytamy w „Fakcie”.

Po dwóch tygodniach kobieta została odnaleziona na polu w miejscowości Sommacampagna. Thurner uwięził ją w specjalnej skrzyni rolniczej, która służy do przechowywania jabłek. Mężczyzna przyznał się do uwięzienia byłej partnerki, ale zarzekał się, że przebywała tam zaledwie jeden dzień. „Nie leży w mojej naturze znęcanie się nad kimkolwiek czy to zwierzętami, czy ludźmi” – napisał w oświadczeniu, które otrzymał sąd.

Twierdzi, że zrobił to ponieważ podczas kłótni kobieta zaczęła grozić mu nożem. „Chciałem dać jej nauczkę” – tłumaczył, dodając, że kobieta „miała zrujnować jego firmę”. Więcej w „Fakcie”.
Źródło info i foto: onet.pl

Włochy: Polka przez dwa tygodnie była więziona w skrzynce na owoce

Koło Werony na północy Włoch 44-letnia Polka była przez dwa tygodnie przetrzymywana w skrzyni na owoce przez swego pracodawcę i kochanka, właściciela gospodarstwa rolnego – podała lokalna prasa. Mężczyznę dziś aresztowano i oskarżono o tortury.

Zdarzenie to opisał miejscowy dziennik „Corriere del Veneto”.

W miejscowości Sommacampagna przedsiębiorca z Bolzano zamknął 14 sierpnia kobietę w skrzyni. Aby przeżyła przynosił jej tam wodę i czasem jedzenie – poinformowała gazeta. Dramat kobiety trwał do wtorku, kiedy robotnicy ścinający trawę niedaleko autostrady usłyszeli na polu wołanie o pomoc, które dochodziło z pobliskiego sadu na terenie gospodarstwa. Gdy tam się przedostali zobaczyli, że jedna z wielu ustawionych tam na samym dole plastikowych skrzyń na owoce o powierzchni około jednego metra sześciennego ruszała się. Natychmiast wezwali pomoc. Przybyli karabinierzy znaleźli w skrzyni przerażoną kobietę.

Okazało się – wyjaśnił dziennik – że jest to Polka, matka dwojga dzieci, która przyjeżdżała z Warszawy do pracy sezonowej w gospodarstwie rolnym koło Werony, należącym do włoskiego przedsiębiorcy. Według relacji kobiety pracodawca uwięził ją po kłótni. Polka zeznała, że pomagał mu w tym jego współpracownik.

Telefon i torebkę Polki znaleziono w domu właściciela farmy, który został aresztowany pod zarzutem uwięzienia osoby i tortur.
Źródło info i foto: onet.pl

Matka i jej partner torturowali 8-latka bo myśleli, że jest gejem

Matka 8-letniego Gabriela Fernandeza została skazana na dożywocie. Natomiast jej partner na karę śmierci – tak brzmi wyrok sądu, który zapadł w sprawie znęcania się nad chłopcem. Jak podaje „Daily Mail” 8-latek był torturowany, ponieważ skazani sądzili, że jest homoseksualistą.

Mieszkający w Los Angeles Gabriel był bity, zamykano go w szafie i zmuszano do jedzenia własnych odchodów. Później w jego ciele znaleziono również śrut. Ponadto w trakcie sekcji zwłok odkryto, że chłopiec miał poważne obrażenia: złamaną czaszkę, połamane żebra, wybite zęby i uszkodzone płuca.

Tortury trwały miesiącami. Para znęcała się nad chłopcem aż do jego śmierci w maju 2013 roku. To okrutne traktowanie miało wynikać – jak tłumaczyli skazani – z ich podejrzeń, że chłopiec jest homoseksualistą.

– Mogę mieć tylko nadzieję, że będziecie budzili się w środku nocy z myślą o tym, co zrobiliście temu młodemu człowiekowi – padło z ust sędziego podczas ogłaszania wyroku.
Źródło info i foto: onet.pl

Tajne więzienia CIA nie tylko w Polsce?

Na Litwie działało tajne więzienie CIA – oświadczył dziś Europejski Trybunał Praw Człowieka. Sprawa dotyczy przetrzymywania w latach 2005-2006 osób podejrzanych o terroryzm. Trybunał orzekł dziś, że oprócz Litwy, tajne więzienie CIA istniało też na terenie Rumunii.

Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że od lutego 2005 do marca 2006 roku na terenie Litwy działało tajne więzienie CIA. W ten sposób kraj ten naruszył Europejską Konwencję Praw Człowieka, która zakazuje tortur oraz gwarantuje prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego i zapewnia prawo do sprawiedliwego procesu.

Trybunał nakazał Litwie zapłacenie 130 tys. euro odszkodowania za nielegalne przetrzymywanie na swoim terenie Palestyńczyka Abu Zubaydah. Jego adwokaci utrzymują, że mężczyzna w 2002 roku został zatrzymany na terenie Pakistanu, a następnie więziony na różnych kontynentach. Ostatecznie został przeniesiony na Litwę. Obecnie Abu Zabaydah przebywa w Guantanamo. 

Minister sprawiedliwości Elvinas Jankeviczius poinformował, że uzasadnienie decyzji Trybunału jest bardzo obszerne – liczy trzysta stron, dlatego sytuacja jest na razie analizowana. Strona litewska ma prawo odwołać się od tego wyroku, ale decyzja nie została jeszcze podjęta.

Sprawę skomentowała też prezydent Litwy. W krótkim oświadczeniu Dalia Grybauskaite przyznała, że wyrok nie jest dla kraju korzystny. „Reputacja Litwy ucierpiała, ale podpisaliśmy Europejską Konwencję Praw Człowieka, dlatego będziemy przestrzegać wyroku Trybunału” – czytamy w komunikacie. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Igor Stachowiak miał wcześniej zatarg z funkcjonariuszem policji, który go torturował

IgIgor Stachowiak, który w 2016 roku zmarł podczas policyjnej interwencji na komisariacie przy ul. Trzemeskiej we Wrocławiu, trzy lata wcześniej miał zatarg z jednym z policjantów, który interweniował feralnego dnia przy Trzemeskiej. W 2013 roku zawiadomił prokuraturę, że był bity i rażony prądem z paralizatora przez dwóch funkcjonariuszy. Jednym z nich był Adam W., który dziś jest jednym z oskarżonych o udział w torturach Stachowiaka na komisariacie. Sprawa z 2013 roku została umorzona.

Igor Stachowiak zmarł w maju 2016 roku na komisariacie policji Wrocław Stare Miasto. Wcześniej został zatrzymany na wrocławskim Rynku po szarpaninie trwającej kilkanaście minut. Na terenie komisariatu, w toalecie, był rażony prądem z paralizatora. Niedługo później zmarł. Prokuratura oskarżyła czterech policjantów o torturowanie Igora. Jednym z nich jest Adam W. Adam W., przesłuchiwany w sierpniu 2016 roku w śledztwie w sprawie śmierci Igora nie powiedział o zajściu z 2013 roku, doniesieniu Igora i śledztwie.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Kolumbia: Tortury w domu opieki dla dzieci. Zakonnice zgotowały piekło podopiecznym

Zakonnice prowadzące dom opieki dla dzieci w Popayán w Kolumbii, zamiast opiekować się sierotami, urządziły im piekło na ziemi. Odpowiedzą przed sądem za znęcanie się i tortury na 65 dzieciach. Ines Perez i Rosa Elvira Trochez Joaqui nie przyznają się do winy, jednak prokurator zebrał przeciwko nim szereg silnych dowodów, które wskazują, że kobiety torturowały swoich wychowanków, a także znęcały się psychicznie.

Tortury w domu opieki

Polewanie dziecięcych dłoni wrzątkiem, golenie głowy czy wsadzanie głowy do toalety w obecności świadków to tylko niektóre z wachlarza wymyślnych przewinień, jakimi Ines Perez i Rosa Elvira Trochez Joaqui traktowały nieletnich w latach 2014-2017.

Piekło na ziemi

Horror najmłodszych trwałby zapewne dłużej, gdyby nie fakt, że zaniepokojeni krzykami i płaczem zza ścian sąsiedzi, zgłosili to na policję. Zakonnice nie przyznają się do winy. Teraz o ich przyszłości zdecyduje sąd.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ruszył proces za znęcanie się w domu dziecka w Lidzbarku Welskim

Przed Sądem Rejonowym w Działdowie rozpoczął się we wtorek proces byłej dyrektorki i pracowników domu dziecka w Lidzbarku Welskim oskarżonych o znęcanie się nad wychowankami. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Może im grozić do pięciu lat pozbawienia wolności.

Podczas pierwszej rozprawy sąd na wniosek oskarżyciela i obrońców zdecydował, że proces będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami. Stawiło się pięcioro z sześciorga oskarżonych. „Na dzisiejszej rozprawie doszło do odczytania aktu oskarżenia i odebrania wyjaśnień od części oskarżonych” – poinformował PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Elblągu sędzia Tomasz Koronowski.

Kary jak tortury

Prokuratura Rejonowa w Ostródzie oskarża byłą dyrektorkę, jej zastępcę i czworo wychowawców niepublicznego domu dziecka w Lidzbarku o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad wychowankami, za co grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Żadna z tych osób nie przyznała się w śledztwie do winy. Według ustaleń śledczych do niewłaściwych zachowań kierownictwa i personelu placówki dochodziło w latach 2010-2014, a poszkodowanych zostało 45 dzieci. Jak informowała prokuratura, chodzi o naruszanie nietykalności cielesnej i poniżanie wychowanków oraz stosowanie kar nieadekwatnych do zachowań, m.in. zamykanie dzieci w izolatce i oblewanie brudną wodą, co miało być karą za pomazanie ścian w jadalni.

Postępowanie wszczęto po sygnałach o stosowaniu w placówce niewłaściwych metod wychowawczych. Była dyrektor mówiła wówczas PAP, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a oblewanie dzieci było „formą zabawy”, którą porównała do „biegania po szyszkach na koloniach”. Po ujawnieniu sprawy, placówkę skontrolowało biuro Rzecznika Praw Dziecka, które oceniło, że mogło tam dochodzić do naruszenia praw dziecka. Władze stowarzyszenia, które prowadzi dom dziecka, zwolniły wówczas kierownictwo i część pracowników. Nieprawidłowości potwierdziła kontrola przeprowadzona przez starostwo. Kontrolerzy uznali, że stosowano bezprawne formy dyscyplinowania, które mogły być upokarzające dla dzieci.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Guru sekty torturował kobiety i trzymał jako niewolnice seksualne. Został zatrzymany w Meksyku

Keith Raniere, przywódca sekty NXIVM ze stanu Nowy Jork, został aresztowany w Meksyku. Jest oskarżony o handel kobietami i niewolnictwo, miał bowiem przetrzymywać kobiety jako niewolnice, torturować je i piętnować swoje inicjały na ich ciałach. Guru został zatrzymany w Puerto Vallarta w meksykańskim stanie Jalisco i przetransportowany do Teksasu.

– Keith Raniere stosował ohydne praktyki wobec kobiet, które uważał za swoje niewolnice seksualne – powiedział agent FBI Wililam Sweeney. – Te poważne przestępstwa przeciwko ludzkości są szokujące, ale na szczęście jego tortury już się skończyły – podkreślił Sweeney.

Okrutny zabieg

Sekta powstała w 2003 r. w okolicach Albany w stanie Nowy Jork. W jej ramach Raniere założył tajne stowarzyszenie będące piramidą składającą się z „niewolników” i „mistrzów”. On sam stał szczycie tej organizacji. Posłuszeństwo gwarantowało szantażowanie niepokornych kompromitującymi zdjęciami. Piramida rozpadła się w zeszłym roku, gdy jedna z wyznawczyń uciekła i ujawniła szokujące praktyki dziennikowi „New York Times”. Wkrótce po publikacji artykułu Raniere, który miał grupę około 15-20 niewolnic, zbiegł do Meksyku. We wtorek zostanie doprowadzony przed sąd w Fort Worth w stanie Teksas.
Źródło info i foto: TVP.info