Finlandia: Za narkotyki i broń płacili bitcoinami

Śledczy ustalili tożsamość tysięcy sprzedawców oraz kupujących uczestniczących w nielegalnym handlu środkami odurzającymi, dopingującymi, lekarstwami i bronią w internetowej sieci Tor – poinformowały fińska służba celna oraz policja.

Prowadzone przez Służbę Celną (Tulli), Biuro Policji Kryminalnej (KRP) oraz prokuraturę obszerne dochodzenie związane jest z zajętym wiosną tego roku serwerem platformy internetowego handlu Silkkitie (Silk Road), działającej w anonimowej sieci Tor.

Śledztwa prowadzone przez jednostki policji na terenie całej Finlandii dotyczą tysięcy podejrzanych. W trakcie działania ukrytego internetowego sklepu w latach 2014-2019 na platformie zarejestrowanych było około 400 tys. nicków klientów. Dokonano około pół miliona transakcji, a sprzedano blisko 80 tys. różnego rodzaju produktów. Według Tulli całkowita wartość obrotu była wyniosła około 50 mln euro.

Międzynarodowy charakter

Sprzedaż za pośrednictwem platformy, która miała charakter międzynarodowy, skierowana była głównie na rynek fiński. Najmłodszy z użytkowników serwisu miał 15 lat, a najstarszy 83 lata – dodano.

– Administratorzy serwisu w ukrytej sieci jak również sprzedawcy wierzyli i zwodzili kupujących, że handel internetowy narkotykami i innymi nielegalnymi środkami jest bezpieczny dzięki anonimowości i jest poza zasięgiem władz oraz poza odpowiedzialnością karną. Ten mit w końcu został obalony – przyznał szef nadzoru w Tulli Hannu Sinkkonen.

Za nielegalne produkty zakupione w sieci płacono bitcoinami, a produkty dostarczano klientom pocztą. Operatorzy serwisu pobierali od transakcji prowizje, średnio rzędu 5 proc. Część podejrzanych transakcji miała jednostkowy charakter, inne były tak duże, że według policji mogły trafić do dalszej dystrybucji. Wartość niektórych przekraczała 100 tys. euro.

W związku z prowadzonym dochodzeniem, także we współpracy ze służbami z innych krajów – m.in. Francją, Niemcami oraz Kanadą i USA, jak również Europolem, Tulli przejęło bitcoiny o wartości około 20 mln euro.

Według źródeł dziennika „Helsingin Sanomat” wśród podejrzanych mogą być też osoby publiczne. Gazeta odnotowuje, że we wtorek sąd w Helsinkach wydał nakaz aresztowania starszego rangą funkcjonariusza policji, podejrzewanego o popełnienie poważnego przestępstwa związanego ze sprowadzaniem i sprzedażą środków dopingujących. Dane policjanta miały zostać znalezione na zajętym serwerze.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Aresztowano islamistę podejrzanego o planowanie zamachu

Niemiecka policja aresztowała 37-letniego Syryjczyka podejrzanego o planowanie ataku. Prokuratura poinformowała, że mężczyzna, którego mieszkanie w Berlinie zostało już przeszukane, zaczął gromadzić materiały potrzebne do budowy bomby. Prokuratura nie ujawniła tożsamości aresztowanego Syryjczyka. Opisała go jako „radykalnego islamistę”, który w Niemczech planował „zabić i ranić jak najwięcej ludzi”.

Jak podaje dpa, powołując się na berlińskich śledczych, podejrzany szukał w sieci informacji o budowie bomb, a na internetowych czatach pisał o planowaniu zamachu. Materiały potrzebne do skonstruowania ładunku wybuchowego, m.in. aceton i nadtlenek wodoru, zaczął zdobywać w styczniu.

Agencja AP pisze, że nie jest jasne, gdzie i kiedy dokładnie chciał zaatakować. W ubiegły wtorek niemiecka policja zatrzymała w Offenbach na zachodzie kraju trzy osoby podejrzewane o planowanie ataku w imieniu Państwa Islamskiego.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka Brytania: Trwa ustalanie tożsamości ofiar, których zwłoki znaleziono w ciężarówce

Wciąż trwa identyfikacja ofiar, które znaleziono w ciężarówce na Wyspach Brytyjskich. Najprawdopodobniej byli to obywatele Chin i Wietnamu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną ich śmierci było zamarznięcie. Jak podaje agencja Reutera, jedna z domniemanych ofiar, mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii, wysłała SMS do swojej matki.

Pochodząca z wietnamskiej prowincji Ha Thin, 26-letnia Pham Thi Tra My, miała wysłać SMS-a do swojej matki, w którym napisała, że nie może oddychać. Wiadomość została wysłana mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii – podaje agencja Reuters.

„Przepraszam, Mamo!”

Wcześniej powiadomiła o tym Hoa Nghiem z wietnamskiej organizacji praw człowieka Human Rights Space.

„Przepraszam Mamo. Moja droga za granicę nie wyszła. Mamo, tak bardzo Cię kocham! Umieram, bo nie mogę oddychać. Jestem z Nghen, Can Loc, Ha Tinh w Wietnamie.. Przepraszam, Mamo!” – miała napisać w wiadomości, którą ujawniła aktywistka, 26-letnia ofiara.

Ksiądz zabiera głos

Ojciec Anthony Dang Huu Nam, katolicki ksiądz z miasta Yen Thanh w prowincji Nghe An na północy Wietnamu, powiedział, że utrzymuje kontakty z członkami rodzin ofiar.

– Cały dystrykt jest zasmucony”, „to katastrofa dla naszej społeczności” – powiedział ksiądz, gdy w sobotę z głośników na ulicy rozległy się modlitwy za zmarłych.

– Ciągle zbieram dane dla wszystkich rodzin ofiar i zorganizuję ceremonię, aby się za nich pomodlić dzisiaj wieczorem – przekazał.

Anthony Dang Huu Nam poinformował, że członkowie rodzin ofiar powiedzieli mu, że wiedzieli, iż w tym czasie ich krewni podróżują do Wielkiej Brytanii i że nie byli w stanie skontaktować się z najbliższymiCiała w ciężarówce

Ministerstwo spraw zagranicznych Wietnamu oświadczyło w sobotę, że poinstruowało swą ambasadę w Wielkiej Brytanii, aby pomogła brytyjskiej policji w identyfikacji ofiar. Ministerstwo nie odpowiedziało na prośbę o informacje dotyczące narodowości zmarłych – podał Reuters.

Nghe An jest jedną z najbiedniejszych prowincji Wietnamu; pochodzi stamtąd wiele ofiar handlu ludźmi, którzy trafiają do Europy – wynika z opublikowanego w marcu raportu amerykańskiej organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi Pacific Links Foundation.

Ojciec Anthony dodał, że inne ofiary najprawdopodobniej pochodzą z sąsiedniej prowincji Ha Tinh, skąd w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku ponad 41 tysięcy ludzi wyjechało szukać pracy, m.in. za granicę. Prowincja ta została spustoszona przez jedną z największych katastrof ekologicznych w Wietnamie w 2016 r., gdy huta należąca do tajwańskiej firmy Formosa Plastics zanieczyściła wody przybrzeżne, dewastując lokalne rybołówstwo i turystykę.

Trwa ustalanie tożsamości ofiar

Brytyjska policja poinformowała w czwartek, że wszystkie 39 osób, których zwłoki znaleziono w nocy z wtorku na środę w naczepie ciężarówki w parku przemysłowym w południowo-wschodniej Anglii, były obywatelami Chin. W piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying powiedziała na briefingu w Pekinie, że narodowość ofiar nie została jeszcze potwierdzona.

Tego samego dnia ambasada Wietnamu w Londynie potwierdziła, że skontaktowała się z brytyjską policją w związku z podejrzeniem, że jedna z kobiet, których ciała znaleziono w ciężarówce, jest Wietnamką.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gdańsk: Są zarzuty dla 4 nastolatków, którzy brutalnie pobili 16-latka

Do 8 lat więzienia grozi nastolatkom, którzy wywabili ze szkoły i pobili do nieprzytomności 16-latka. Powiadomieni przez gdański szpital – do którego trafił chłopak – policjanci, ustalili tożsamość i zatrzymali czterech sprawców.

Jak poinformowała w poniedziałek oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku st. asp. Karina Kamińska, pokrzywdzony 16-latek trafił do szpitala w ostatni piątek. Lekarze podejrzewali, że nastolatek został pobity. Od razu po przywiezieniu chłopca do placówki medycznej zaalarmowali o zdarzeniu policjantów – poinformowała Kamińska.

Wyjaśniła, że do szpitala skierowano policyjnych wywiadowców. Ustalili oni, że nastolatek został wywabiony przez znajomego – pod pretekstem spotkania – z gdańskiej szkoły, w której się uczy. W umówionym miejscu na nastolatka – oprócz kolegi, czekało trzech nieznanych mu młodych mężczyzn. Czterech napastników pobiło 16-latka. Gdy ten stracił przytomność, uciekli.

Policjanci, którzy pracowali nad sprawą, dzięki dobremu rozpoznaniu, rozmowom ze świadkami, bardzo szybko ustalili tożsamość napastników – poinformowała Kamińska.

Wyjaśniła, że sprawcy to młodzi mężczyźni w wieku 16, 17, 18 i 19 lat. Wszyscy zostali zatrzymani na terenie powiatu gdańskiego i doprowadzeni do policyjnego aresztu. W niedzielę postawiono im zarzuty pobicia, za który to czyn grozi do ośmiu lat więzienia. Napastnicy zostali objęci policyjnym dozorem. Sprawa najmłodszego z nich zostanie przekazana sądowi rodzinnemu.

Pracujący nad sprawą policjanci ustalili, że prawdopodobną przyczyną pobicia 16-latka była zazdrość o znajomość pokrzywdzonego z jedną z koleżanek napastników.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w Kansas City . Czterech zabitych w barze

To zapewne wznowi dyskusję na temat dostępu do broni… Cztery osoby nie żyją, pięć trafiło do szpitala po strzelaninie do jakiej doszło w barze w Kansas City, w stanie Kansas.Jak podał w niedzielę rzecznik lokalnej policji, do strzelaniny doszło przed 2 am w barze Tequila K.

– Oficerowie przybyli na miejsce zastali cztery osoby, które nie okazywały oznak życia. Po przewiezieniu do szpitala potwierdzono ich zgon. Hospitalizowano także pięć innych osób. Ich stan jest ciężki, ale nie zagraża ich życiu – poinformował Thomas Tomasic, rzecznik lokalnej policji . Dodał, że sprawca jest poszukiwany. Z uwagi na to, że rodziny ofiar nie zostały jeszcze poinformowane, nie podano ich tożsamości. Nie podał, czy poszukiwany jest jeden sprawca czy kilkoro. Poszukiwania trwają, a sprawczy ustalają motywy strzelaniny.
Źródło info i foto: se.pl

Napad na kantor w Warszawie. Skradziono ponad 300 tys. złotych

27.11.2016 Warszawa N/z szyld Kantor fot. Maciej Luczniewski/REPORTER

Ponad 300 tysięcy złotych skradziono z kantoru na Dworcu Centralnym w Warszawie. Jak przekazała Radiu ZET policja, kradzieży dokonały dwie osoby. Na szczęście w trakcie napaści na kantor nikt nie odniósł obrażeń. Obecnie trwa policyjna obława na sprawców kradzieży. Na miejscu obecny jest zespół dochodzeniowy.

Policja potwierdza

Policjanci szukają sprawców kradzieży w jednym z kantorów na terenie Dworca Centralnego w Warszawie – poinformował podkomisarz Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji. Kradzieży dokonało dwóch mężczyzn. Policjanci ustalają ich tożsamość. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Po godzinie 16.00 policja została zawiadomiona, że do jednego z pawilonów na terenie Dworca Centralnego weszło dwóch mężczyzn i ukradło pieniądze. Potem oddalili się w nieznanym kierunku. Trwa policyjna obława.

Funkcjonariusze na miejscu przeglądają monitoring i przeprowadzają oględziny.
Źródło info i foto: wp.pl

Zmarł mężczyzna, który oskarżał Kevina Spacey’a o molestowanie

Masażysta, który oskarżył Kevina Spacey’a o napaść seksualną, do której miało dojść w 2016 r., zmarł – poinformowali sąd prawnicy pozwanego aktora. Mężczyzna złożył zawiadomienie anonimowo, a jego tożsamość została utajniona. W mediach określany był jako John Doe – imieniem i nazwiskiem używanym w przypadku osób, których personalia są niejawne.

Pan Doe twierdził, że aktor w trakcie sesji masażu w jego rezydencji w Malibu zmuszał go do dotykania jego genitaliów i próbował pocałować.

Jako przyczynę śmierci masażysty podano chorobę nowotworową, choć nie zostało to ujawnione w aktach – opisuje portal variety.com.

W lipcu Spacey został oczyszczony z innych zarzutów o molestowanie i naruszenie nietykalności 18-latka, syna dziennikarki telewizyjnej Heather Unruh. Zgodnie z relacją matki Spacey najpierw upił chłopca, a następnie zaczął rozpinać rozporek jego spodni i dotykać genitaliów.

Aktor od początku zapewniał przed sądem, że jest niewinny.

Na Spacey’u ciąży jednak więcej oskarżeń. Niemal 30 mężczyzn twierdzi, że gwiazdor dopuścił się podobnych czynów. Aktor Anthony Rapp publicznie oskarżył aktora o to, że próbował przemocą skłonić go do czynności seksualnych w 1986 r., gdy miał zaledwie 14 lat. Po pierwszych oskarżeniach Anthony’ego Rappa Spacey opublikował oświadczenie, w którym „szczerze przeprosił” za „głęboko niestosowne zachowanie po pijanemu”, dodając, że nie pamięta całej sytuacji.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja szuka osób ze zdjęcia. Chodzi o śmierć motorowerzysty

W miejscowości Chrośna (woj. kujawsko-pomorskie) wjechał w niego Nissan Almera. Mężczyzna, który prowadził auto nie zatrzymał się, by pomóc kierowcy jednośladu i jego pasażerowi. Zamiast tego odjechał. Motorowerzysta zmarł. Policjanci ustalili tożsamość 30-latka podejrzewanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku oraz towarzyszącej mu koleżanki.

Tragedia rozegrała się w piątek, 9 sierpnia około godziny 15:15 w miejscowości Chrośna. Jak ustalili policjanci, Nissan Almera podczas wyprzedzania zderzył się z motorowerem. Kierowca jednośladu zginął na miejscu, a jego pasażer został ranny.

– Kierujący Nissanem mężczyzna, oddalił się z miejsca wypadku i odjechał w kierunku Dąbrowy Wielkiej. Razem z nim w aucie jechała kobieta. Pojazd posiada charakterystyczne uszkodzenia: rozbity prawy reflektor, kierunkowskaz i tylni zderzak – poinformowali policjanci z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy.

– Prowadzone przez policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy, intensywne działania doprowadziły do ustalenia personaliów sprawcy oraz osoby mu towarzyszącej – dodali. Mundurowi opublikowali zdjęcia 30-latka podejrzewanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku i jego koleżanki. To Krzysztof Majewski (s. Piotra, ur. 19.02.1989 r.) oraz Martyna Jędrzejczyk (c. Marka, ur. 04.12.1989 r.).

Funkcjonariusze proszą o kontakt każdego, kto może pomóc ustalić, gdzie obecnie przebywają. – W tej sprawie prosimy o kontakt telefoniczny z dyżurnym Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy pod nr (52) 372 55 01 lub nr alarmowym 112 – dodali mundurowi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policja szuka kolejnych mężczyzn po atakach podczas Marszu Równości

Podlaska policja opublikowała w sobotę wizerunki kolejnych osób, które miały naruszyć prawo podczas zeszłotygodniowego Marszu Równości w Białymstoku. Do tej pory funkcjonariusze ustalili tożsamość pond 90 osób.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku zakończył się burdą. Po zeszłotygodniowych wydarzeniach podlaska policja usiłuje ustalić tożsamość kolejnych osób, które mogły łapać prawo. W sobotę opublikowano wizerunki kolejnych trzech mężczyzn.

Każdy, kto może pomóc w ustaleniu tożsamości osób, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Białymstoku pod numerem telefonu 85 745 59 97. Na każdym ze zdjęć specjalnie został naniesiony numer – to w celu ułatwienia identyfikacji przez osoby przekazujące informacje.

Przypomnijmy, że w zeszłą sobotę ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy Marsz Równości pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. Na trasie marszu odbyły się też inne zgromadzenia, kontrmanifestacje. Przemarsz kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policji udało się ustalić tożsamość ponad 100 osób po Marszu Równości

104 osoby, które łamały prawo podczas sobotniego Marszu Równości w Białymstoku, zostały zidentyfikowane – poinformowała w piątek podlaska policja. Codziennie publikowane są wizerunki poszukiwanych osób.

Jak informuje rzecznik podlaskiej policji nadkomisarz Tomasz Krupa, z 77 osobami zostały już wykonane czynności w sprawie popełnionych czynów.

Do zidentyfikowania wszystkich osób, które w sobotę złamały prawo, została powołana w Białymstoku specjalna grupa. Policjanci analizują zebrane materiały. Krupa wcześniej mówił, że w miarę analizowania będą ustalane kolejne osoby.

Od niedzieli na stronie www.podlaska.policja.gov.pl publikowane są wizerunki kolejnych osób, które stara się zidentyfikować policja. Prosi też wszystkie osoby, które mogą pomóc w rozpoznaniu sprawców, o zgłaszanie informacji na komendę w Białymstoku.

Pierwszy Marsz Równości przeszedł w sobotę po południu ulicami miasta pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. Przemarsz kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.
Źródło info i foto: TVP.info